Absurdy dnia codzinnego

27.11.03, 11:00
Zapraszam do wpisywania w tym wątku wszelkich absurdów, z jakimi jesteśmy
zmuszenie się borykać w tym pięknym kraju, z racji tego, że wymyślane są one
przez "kompetentne" i "rozumne" władze i urzędy. Chodzi mi głównie o przepisy,
które stoją w sprzeczności z logiką a co najmniej zdrowym rozsądkiem,
świadczące bardziej o zwykłej, bezinteresownej ludzkiej głupocie niż o
wyrachowaniu i naturalnej skłonności rządzących do pomnażania swoich dóbr
kosztem społeczeństwa , jak np. przepis zmuszający do skasowania drugiego
biletu po przesiadce do drugiego wagonu tego samogo tramwaju (który to przepis
a raczej jego groteskowa obrona zapewnił rzecznikowi wrocłąwskiego MPK, p.
Rajcesowi przez długi czas niesłabnącą popularność w internecie). Słyszałem,
też o tym, że motorniczy jest motorniczym tylko w pierwszym wagonie a jak
wsiądzie do drugiego to powinien skasować bilet. Nie chce mi sie wierzyć w coś
aż tak głupiego ale kto wie. Zresztą kiedyś pracownicy MPK wraz z rodzinami
mieli i tak darmowe bilety wiec może ten przepis i tak nie ma znaczenia...
I nie myślcie patriotycznie, że to tylko u nas. W takim wzorowym kraju jak USA
aż roi sie od absurdów: w jednym stanie zakazany jest seks oralny, w całych
USA nikt nie sprzeda Ci alkoholu w obecności nieletniego (np. Twojego własnego
2-miesięcznego dziecka) co oczywiście nie oznacza, że nie możesz go wypić przy
dziecku, na Florydzie nie możesz wyjść z lokalu z pełną butelką...

jeśli posiadacie wiedzę o takich idiotyzmach z naszego podwórka utrudniających
życie- podzielcie sie!!! jeśli ciężko je zmienić to przynajmniej może się
można z nich troche ponabijać? ;)
ZApraszam :)
    • westpoint Telekomunikacja Polska ;-D ROTFL 27.11.03, 12:03
      Podobno maja liwkidować wszystkie placówki Telekomunikacji Polskiej i wszystko
      będzie na telefon! To według mnie jest jeden wielki absurd!!! Żeby dowiedzieć
      sie na przykład dlaczego mój telafon nie działa będę musiała do nich zadzwonić,
      ale przecież telefon mi nie działa to jak do jasnej cholery będę miała to
      zrobić??? Wszyscy sobie pomyślą no jakto jak do budki telefonicznej i sparawa
      załatwoina. Tak tylko, że budek też u nas nie ma. U mnie na osiedlu jest jedna,
      słownie jedna (i to jak za złość ostatnio nie czynna)
      Jeśli chodzi o głupotę TP to sami się na nią już złapali: nie miałam przez
      pewnien czas telafonu, pojechałam do jeszcze istniejącego budynku TP i kobieta
      (urzędniczka pożal się Boże) mówi: "aby poinformować panią o postępach w
      naprawie usterki zadzwonimy do Pani" (??) Ja wybuchłam śmiechem. "Jakto
      zadzwonicie przecież nie ma telefonu" - mówię do niej. Ona na to,
      że "faktycznie więc będzie pani musiała przyjechać tu jeszcze raz". Nie no w
      tym momencie myślałam że gołymi rękami ją uduszę. Niedość, że telefonu nie mam
      z ich winy to jeszcze muszę się jeszcze raz fatygować. A jak oni sobie
      wyobrażają potem taką sytuację jak wszystko będzie na telefon??? Ja sobie tego
      nie wyobrażam...
      A i jeszcze jeden czad związayny z TP: w związku z tym że miałam problemy z
      telefonem, po odzyskaniu go musiałam zadzwonić do urzędu centralnego TP aby
      zgłosić że telefon juz mam. Zadzwoniłam do krakowskiego no bo myślałam że jak
      mieszkam w Krakowie to tu mam zadzwonić. Kobieta powiedziała, że mam zadzwonić
      do centrali łódzkiej bo tam jest prowadzona także ewidencja krakowska jeśli
      chodzi o wznowienia łacza. Zadzwoniłam a tam facet mi mówi, że Krakowa jeszcze
      nie mają wprowadzonego do komputera....Śmiech na sali hahaha ROTFL...

      Jak będę mieć jeszcze jakiś absurd to się odezwę.

      Pozdrawiam
      • karmarys Re: Telekomunikacja Polska ;-D ROTFL 09.12.03, 15:31
        Droga Westpoint!
        Naprawde Aż trudno uwierzyć nawet jesli mowa o TPSA. NIe wiem jakiego typu Ty
        mialas problemy z telefonem ale mi sie tam cos po prostu zablokowalo wiec
        rzeczywiscie musialem zadzwonic od sasiada zeby to zglosic. Nie pamietam jak
        szybko im sie udalo to naprawic ale na pewno nie bylo to dluzej niz kilka godzin
        a juz na pewno JA nie musialem dzwonic nigdzie i zawiadamiac kogokolwiek , ze
        telefon juz dziala!!! Czy aby na pewno nie wykazałaś się nadgorliwościa? Czy na
        pewno TPSA wymaga od nas zglaszania , ze telefon dziala?
        • Gość: Pendragon Re: Telekomunikacja Polska ;-D ROTFL IP: 81.210.25.* 15.12.03, 18:20
          Telekomunikacja Polska to temat rzeka , temat znany każdemu klientowi
          biznesowemu, każdemu informatykowi w firmie. Telekomunikacja to jeden wielki
          absurd. Nawet nie chce mi się pisać na ten temat. Sorry :/
          • karmarys Re: Telekomunikacja Polska ;-D ROTFL 20.12.03, 12:50
            Nie no! Pendragon!! Chociaż w punktach wymień!!!! Daj się [pośmiać!!! :)))
            • Gość: erich Re: Telekomunikacja Polska ;-D ROTFL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.03, 20:40
              Zostaw Penfragona, jestem wlascicielem firmy informatycznej kazalem z nowym
              biurze zainstalowac ISDNa i od miesiaca jestem bez telefonu. TPSA to naprawde
              dolujacy temat... tez mi sie nie chce pisac (komorki firmowe zalatwia sie z 5
              min i jeszcze gosc z ERY przyjedzie do firmy zeby tylko u niego kupic)... Tepsa
              mnie doluje,a nr 9393 na ktory kaza dzwonic to porazka o telepunktach nie
              wspomne .... zenada
              • Gość: erich Re: Telekomunikacja Polska ;-D ROTFL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.03, 20:44
                do powyzszego maila : Pendragon - sorry za literowke
                • karmarys Re: Telekomunikacja Polska ;-D ROTFL 23.12.03, 12:13
                  no wiem, jaka jest TPSA ale powylewajcie żale jakoś bardziej twórczo ;)
                  zobaczycie jak od razu lżej sie na sercu zrobi ;)
            • Gość: Pendragon Re: Telekomunikacja Polska ;-D ROTFL IP: 81.210.25.* 04.01.04, 13:32
              No to ok.
              Przytoczę parę przykładów.

              1. Zakładałem aDSL do firmy i wcześniejsze łącze SDI przerzuciłem na inną ulicę
              w tym samym miescie (oddział firmy).

              Jak wszystkim wiadomo internet, że tak popularnie okreslę łacze, jest podłączony
              do lini telefonicznej, więc zmiana lokalizacji terminala SDI łączyło się tylko z
              podłączeniem i ustawieniem go na innej lini telefonicznej, tak to wyglada.
              I teraz jak załatwia tą sprawę TP. S.A.?
              Dzwonią do mnie i mówią ze mogę przenieść modem na nowe miejsce. Przenosze,
              podpinam do wczesniej zrobionej sieci, do routera , wpisuję wszystkie IPki,
              login i hasło i ..... nie działa.
              Dzwonię do BOK aby upewnić się że wszystko jest ok, że sie nie pomyliłem oni
              twardo twierdzą że wszystko się zgadza. Na pytanie dlaczego mimo to nie działa
              nie potrafią odpowiedzieć. Tak w skrócie mówiąc cały dzień sprawdzałem czy u
              mnie jest wszystko ok , zmieniałem nawet mój router i to wszystko tylko po to,
              żeby około 22.00 dowiedzieć się w TP.S.A. że ktoś (w TP. S.A.) mi zmienił login
              i hasło. Oczywiscie nie raczyli mnie o tym poinformować , mało tego , w dziale
              obsługi klienta nie wiedzieli o tym że działtechniczny zmienił te podstawowe dane.

              2. Zmiana 5 linii analogowych na cyfrowe.
              Przed dokonaniem tej zmiany prosiłem żeby ktoś mnie powiadomił w jakim dniu i
              MNIEJ WIĘCEJ o której godzinie dokonają tej zmiany, ponieważ jak wiadomo trzeba
              na jakiś czas wyłaczyć telefony i zamontować po stronie klienta tzw. NT-ki.
              Prosiłem nawet by było to w Piątek , czyli dzień w którym jest najmniejszy ruch
              w firmie i możnaby sobie pozwolić na godzinę bez telefonów i netu.
              ZAPOMNIJ!
              Jak grom z jasnego Nieba spadła na nas głucha cisza w słuchawkach w Środę o
              mniej więcej 12.00, totalnie bez uprzedzenia, poczym po około godzinie dopiero
              zjawili się monterzy. W sumie rzecz biorąc zamontowali NT-ki w godzinę (!) no i
              ja jeszcze musiałem skonfigurować na swojej centrali wszystkie linie zewnętrzne
              na nowo. Dobrze że akurat byłem w firme na miejscu.

              3. Średnio dwa razy w miesiącu nie działa jakaś linia , lub tak jak ostatnio nie
              działają wszystkie. Często nie działają cały dzień. Powodem tego od około 5
              miesięcy jest, jak to tłumaczy TP. S.A. kradzież kabli. Siemianowice Śląskie
              (tam pracuję) to chyba jedyne miasto w Polsce w którym kradną kable telefoniczne.

              4. Złożyłem prywatnie wniosek o podłączenie do mnie do domu linii analogowej.
              Miałem czekać dwa tygodnie, po mojej pisemnej interwencji do szefa działu
              obsługi klienta w moim miescie dopiero się coś ruszyło. (no jak za komuny kurwa,
              nie przyjdziesz z kawą i podwawelską to nic nie załatwisz - tak sobie chyba myślą)

              5. Rachunek za telefony na firmę za miesiąc listopad.

              Dostaliśmy prawie dziesięć koła, i o dziwo wszystkie połączenia na jeden numer
              analogowy a na rachunku opłaty za linie cyfrowe (dla niewtajemniczonych dodam
              ,że rachunki mają swój numer, który jest przyporządkowany do konkretnej linii
              telefonicznej) ponadto policzony dwukrotnie wrzesień oraz podwójny koszt
              instalacji ISDN. Coś tu nie gra , nie ?

              Zadzwoniłem do TP. S.A aby wyjaśnic sprawę i zgłosić oczywiście reklamację to mi
              powiedzieli że te numery telefonów mam dopiero od miesiąca, bo tak jest napisane
              w ich systemie. Numery są od ponad 10 lat te same, niezmienione, no ale w
              systemie (jak to ładnie powiedziałą Pani z Błękitnej Linii) mają napisane że
              firma ma je miesiąc. Ocywiscie po dłuższych wyjaśnieniach wszystko zwalono na
              błędy powstałe podczas migracji danych z systemu do systemu. Kto wie ile dużych
              firm zapłaciło rachunki z błędami?

              Wierzcie mi, że mógłbym tak jeszcze długo wymieniać, już prawie rok jak zajmuję
              się wszystkim co związane z TP. S.A, jestem informatykiem w firmie i te
              nieprzyjemnosci to też moja działka.

              Kiedyś napiszę Wam coś na temat monterów i zgłaszania awarii.
    • Gość: skakania Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? IP: 213.76.140.* 27.11.03, 12:16
      Hej!
      Rozbolało mnie ucho. Więc do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie do
      laryngologa. Laryngolog obadał i dał kartkę, gdzie czarno na białym stoi, że
      konieczna kontrola u niego. Na moje pytanie (chyba głupie, ale rzadko choruję),
      czy w takim razie po prostu mogę przyjść, usłyszałam, że nie, że jeszcze raz do
      lekarza pierwszego kontaktu po kolejne skierowanie. Jakaś paranoja. Zamiast iść
      dwa razy do lekarza (specjalisty), powinnam łazić 4 razy, do dwóch lekarzy. W
      dwa różne miejsca. Ale po co ma mnie ogólny oglądać, skoro leczy specjalista?
      Z wrażenia wyzdrowiałam :-).
      Pozdrawiam i zalecam chodzenie po lekarzach, jak się jest zdrowym, bo jak
      człowiek chory, to może nie mieć tyle siły :-)
      • Gość: Martika Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? IP: 213.77.32.* 01.12.03, 16:53
        Złamałam rękę. Na pogotowiu mi ją złożono. Niestety zwolnienie lekarskie mógł
        wydać mi tylko specjalista. Naiwnie na nastepny dzień poszłam z kartą z
        pogotowia do chirurga, dowiedziałam się, że muszę mieć skierowanie, poszłam do
        mojego ośrodka, mojej lekarki w tym dniu nie było kazano mi przyjść na następny
        dzień, po zdobyciu skierowania spowrotem do chirurga, który nie chciał mi
        wypisać zwolnienia za poprzedni dzień i kazał iść do ośrodka po zwolnienie za
        ten pierwszy dzień. Wszystko załatwiłam i tylko cieszyłam się że nie złamałam
        nogi...
        • Gość: Iskra Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? IP: 213.131.78.* 10.12.03, 16:21
          Ja raz skrecilam noge. W kostce. Najpierw udalam sie do lekarza pierwszego
          kontaktu (NZOZ). Dostalam skierowanie do chirurga, ale do innej przychodni
          (ZOZ), bo w tej nie bylo. Tam doslatam skierowanie na przeswietlenie i musialam
          sie z nim udac do szpitala, bo tylko tam jest aparatura. Z gotowym zdjeciem z
          powrotem do chirurga. Na nodze nie tylko nie moglam stanac, ale kazdy ruch
          sprawial mi potworny bol. Ciekawe, co by bylo, gdybym nie miala samochodu z
          automatycznia skrzynia biegow.
          • karmarys Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? 20.12.03, 12:52
            a czy w takim przypadku : skręcenie kostki, czyli jakby problem z poruszaniem
            się masz to nie przysługuje pogotowie??? Wiem, ze teraz trzeba uważać do czego
            się je woła wiec tylko grzecznie pytam :)
            • Gość: Iskra Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? IP: 213.131.78.* 21.12.03, 16:25
              No, wlasnie - odbowiedz zawiera sie w Twoim pytaniu. Poza tym nie bylo wolnej
              karetki do przypadku nie umierajacego.
              • karmarys Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? 22.12.03, 16:42
                czyli do nieumierających są jakieś specjalne karetki? czy po prostu nie opłaca
                się jechać do kogoś kto nie wykazuje chęci zejścia? zresztą nieważne, jak
                potrzebuję i mam prawo do karetki a ona nie przyjeżdża bo jej nie ma to czy ktoś
                nie powinien mi czasem zwrócić kasy za poniesione koszta transportowe (że nie
                wspomnę o podatkach)? I żebyśmy sie dobrze zrozumieli: nie pytam czy ktoś nam za
                to zapłaci bo wiem, że nie tylko, czy po prostu nie powinien?
                • Gość: Iskra Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? IP: 213.131.78.* 22.12.03, 16:46
                  Co powinno byc, a nie jest
                  Nie pisze sie w rejestr.

                  Obawiam sie Karmarysie, ze jestes idealista ;-)
                  Ja troche tez. A przynajmniej sie staram.
                  • karmarys Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? 23.12.03, 12:07
                    no chyba jestem, czasem się zastanawiam, dlaczego nie można się "wypisać" z
                    państwa , które nie wypełnia swojej części umowy, jak by nie patrzeć
                    dwustronnej. Nop bo dajemy mu kase w podatkach za bardzo konkretne rzeczy. Jeśli
                    ich nie dostajemy.... eeee, bez sensu...:( chyba też sie lecze z idealizmu
                    • dombir Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? 23.12.03, 13:10
                      > czasem się zastanawiam, dlaczego nie można się "wypisać" z
                      > państwa , które nie wypełnia swojej części umowy, jak by nie patrzeć
                      > dwustronnej.

                      OK, tylko powiedz mi (po chwili zastanowienia) do jakiego państwa chciałbyś się
                      w zamian zapisać. Tylko nie mów mi, że do USA albo Niemiec, bo tam lepiej i
                      wszystko działa - nię bądźmy dziećmi.
                      • karmarys Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? 03.01.04, 17:51
                        a czy uważasz że tam wszystko nie działa trochę lepiej? nawet jeśli nie
                        wszystko? byłem jakiś czas w USA wakacyjnie i jako turysta miałem lepszą opiekę
                        niż w POlsce jako Obywatel. Oczywiście opieka medyczna jest tam dużo droższa
                        wiec to chyba nawet jeszcze dowód że tym bardziej wszystko tam jakoś chyba
                        lepiej działa, bo nikt nie umiera w karetce, która nie wie do któego szpitala
                        się udać, żeby jej nie odesłąli do innego.
                        • dombir Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? 03.01.04, 22:17
                          Ale za to np. jak się popatrzysz na swoją własną córkę w sposób, który wzbudzi
                          wątpliwości sąsiada, to Ci wlepią dożywocie za maltretowanie nieletnich - i
                          inne takie ciekawe pomysły. Po prostu coś za coś. To nasze polskie g...
                          przynajmniej śmierdzi swojsko i już wiesz jak się po nim poruszać, żeby się
                          ubabrać jak najmniej. Tak uważam.
                          Pozdr
                          d
                          • karmarys Re: Służba zdrowia - śmiać się czy płakać? 10.01.04, 15:08
                            oczywiście tam też mnóstwo przepisów durnych i praw niesprawiedliwych (fakt,
                            mandat można dostać nawet za zbyt ewidentnie lubieżne przyglądanie się kobiecie
                            na ulicy). Mimo wszystko tamtejsze gówno jakieś łątwiejsze do omijania po
                            krótszym czasie przystosowywania się. Poza tym u nas szwankują sprawy
                            podstawowa: służba zdrowia, sądownictwo, system podatkowy, itd. To u nas czujesz
                            się małym żuczkiem, który co najwyżej może się wyżalić na forum, jacy durni nim
                            rządzą. Tamtejsi rządzący są cyniczni i chciwi (jak wszyscy rządzący) ale na
                            pewno nie są durni i wyczuwają też lepiej od naszych kiedy wypada się podać do
                            dymisji. Oczywiście wyjątkiem jest prez Boosh ale to już zupełnie inna historia.
    • Gość: sandwich Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 12:36
      Mam kredyt w Pekao S.A. na 25tys. z poręczycielami. Chcę zwolnić poręczycieli i
      zastawić hipotekę na 64m mieszkanie. Bank rząda ode mnie wyceny przez
      rzeczoznawcę. Nie wiem po co. Chyba by stwierdzić, że 64m w centrum dużego
      miasta jest warte więcej niż 25tys.
    • vatseq Samochody 'z kratką' 27.11.03, 13:03
      Kiedyś był znak "Zakaz wyprzedzania przez pojazdy o dopuszczalnym ciężarze
      całkowitym powyżej 3.5 tony" obecnie jest to zakaz wyprzedzania przez "pojazdy
      ciężarowe". Znak ten teraz stosuje się więc do samochodów z kratką, jak i inne
      znaki o zmienionej nazwie z "powyżej 3.5 T" na "ciężarowe". Powstają więc takie
      paradoksy:

      Zakaz wyprzedzania: jedzie biznesman wypasionym (duży i mocny silnik) autem z
      kratką, pusty, bez bagażu i nie może wyprzedzić smrodzącej ciężarówki, ale może
      wyprzedzić ją kierowca, który uciułał na takie samo auto ale z mniejszym
      silnikiem, załadowany bagażami i wielką rodziną.

      Zakaz wjazdu pojazdów ciężarowych (np. koło szpitali): sytuacja jak wyżej,
      samochód z kratką nie może wjechać!

      Jeszcze jedna sytuacja: mamy w firmie auto kombi rejestrowane jako ciężarówka na
      4 osoby. Aby uniemożliwić jazdę 5-iu osób zainstalno na stałe (!) podłokietnik
      na tylnej kanapie. Podłokietnik ten nie pozwala na złożenie kanapy i
      wykorzystania auta do przewozu większych pakunków!

      Pozdrawiam
      vatseq


      • Gość: leo Re: Samochody 'z kratką' IP: *.polkomtel.com.pl 27.11.03, 13:11
        W ogóle samochody osobowe homologowane na ciężarowe to kuriozum na skalę
        światową.
        leo
      • Gość: sign Re: Samochody 'z kratką' IP: 217.153.114.* 27.11.03, 14:13
        Jeśli byłbyś choć trochę dociekliwy, to znalazłbyś w rozporządzeniu, że
        wszelkie znaki zakazu dla samochodów ciężarowych (bez wyraźnego określenia ich
        masy na znaku lub tabliczce pod znakiem)dotyczą pojazdów o dopuszczalnej masie
        całkowitej powyżej 3,5 tony. Polecam lekturę rozporządzenia o znakach i
        sygnałach drogowych, gdzie jest to określone.
      • Gość: the_dzidka Re: Samochody 'z kratką' IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.12.03, 21:02
        Ano trudno... jak się ma samochód "z kratką" (przecież wiadomo, że nie z
        miłości do deseniu ludzie przerejestrowywali, tylko z powodu korzyści
        finansowych, które kiedys tam były), to teraz trzeba ponosić te mało przyjeme
        konsekwencje...
        Nie ma róży bez kolców, jak to powiedział ten pan, który dostał rachunek za
        pogrzeb teściowej...
    • peter.steele Re: Absurdy dnia codzinnego 27.11.03, 21:12
      Własnie pisałem na temat absurdu o zrobieniu z auta typu kombii na cięzarowki.
      I mnie wylowgowało to Ci absurd.
    • Gość: Lilly Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.12.03, 21:23
      Ostatnio się nieźle rozchorowałam w związku z chwiejną pogodą (39,6 C gorączki,
      ból gardła itp.). Ponieważ studiuje w innym mieście niż mieszkam postanowiłam
      skorzystać z przychodni studenckiej. Zachorowałam w niedzielę wieczorem, w
      PONIEDZIAŁEK rano zostałam zarejestrowana na...PIĄTEK. Dzięsięć razy w tym
      czasie zdążyłabym zejść z tego świata.
      Zostałam więc zawieziona do domu, gdzie pani doktór miała wielkie opory, żeby
      mnie zarejestrować, bo jako studentka powinnam korzystać z przychodni
      studenckiej w mieście, w którym studiuje...Tak przynajmniej zakłada NFZ. Po
      zrobieniu lekkiej awantury zostałam przyjęta i zdiagnozowana (angina
      ropna+zapalenie oskrzeli).
      Dobrze, że od miejsca zamieszkania do miejsca studiowania dzieli mnie tylko
      jakieś 80 km.
      Pozdrawiam i trzymajcie się zdrowo.
      • prometea Re: Absurdy dnia codzinnego 06.12.03, 19:13
        hm..no to ja z koleji chcialam sie dowiedziec ile bedzie mnie kosztowac
        przejazd autobusem z miescowosci A do miejscowosci B i zadzwonilam do
        informacji, po wytlumaczeniu "szalenie zyczliwej " pani uslyszalam- alez
        prosze pani! pani dzwoni przeciez na informacje!- ?!
    • Gość: laurka Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.anax.pl 06.12.03, 22:08
      moja corka 2,5 roku zostala skierowana przez logopede na konsultacje do
      psychologa uwaga najablizszy termin wolny...20 maja 2004 rok! do tego czasu
      sama ustale przyczyne jej problemow z mowa i sama ja wylecze...ech szkoda slow
    • Gość: raczek Re: Absurdy dnia codzinnego IP: 212.127.78.* 09.12.03, 15:40
      błękitna linia TPSA. nie działa mój telefon, nie ma sygnału. chwytam za komórkę
      i dzwonię żeby zgłosić awarię. przemiła pani mówi mi, że nie może przyjąć
      zgłoszenia z komórki, bo zgłaszać awarie można wyłącznie z numerów
      stacjonarnych. proponuje mi wizytę w budce telefonicznej (nowe osiedle w
      szczerym polu), lub u sąsiada (blok ledwo zamieszkały i nikogo nie znam). na z
      poirytowania idą mi bańki nosem pomimo tego, że panienka sama przyznaje
      absurdalność tych procedur:)
    • Gość: ja telekompromitacja sa dalej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.03, 01:42
      Korzystam z neostrady. Dzieki czemu o wiele wiecej rozmow z rodzina i znajomymi
      prowadze przez komputer. Rachunki telefoniczne sie zmiejszyly- ale abonament
      jest ciagle spory- pod 40 zl. No to wpadlismy do telepunktu.:)
      Odpowiedz:
      ten co ma neostrade nie ma prawa do nizszych planow taryfowych za telefon - ma
      byc minimum standard :)
      bezsilnosc wobec monopolistow doprowadz mnie do szału
      • Gość: Pendragon Re: telekompromitacja sa dalej... IP: 81.210.25.* 15.12.03, 18:35
        Błękitna linia 9330 - Telekomunikacja Polska S.A.
        Zgłaszam nieprawidłowe działanie SDI
        Mówię babce "przejebliwie uprzejmej" że SDI jest załozone na danym numerze
        telefonu. Na co mi kobitka mówi: "Dobrze , przyjełam zgłoszenie na uszkodzenie
        numeru"
        Wiedzac dobrze , że TP S.A ma trzy ekipy techniczne: goście od linii
        analogowych, od linii cyfrowych i od dostepu do internetu, mówię kobicie żeby
        zaznaczyła że chodzi o SDI a nie o uszkodzony numer telefonu, niech to zaznaczy
        w zgłoszeniu bo znając życie przyjedzie nie tak ekipa co powinna.
        "niech się Pan nie martwi , już my sobie poradzimy"
        Na drugi dzień jak z pod ziemi o godzinie niezapowiedzianej stawiła mi sę ekipa
        dwóch monterów od analogowych linii telefonicznych. Oczywiście nic nie zrobili,
        pozbierali się i poszli.
        SDI jakoś sie samo naprawiło na następny dzień.
        Dzisiaj miełem zaszczyt przeżywać odwrotną sytuację. SDI działą ale "linia
        abonencka uszkodzona" dzwonię znowu do tych pacanów , mówię co jest grane a
        facet mi na to: " Ooooo!! a my tu mamy jeszcze nie załatwioną poprzednią sprawę,
        i mówi Pan że teraz ma Pan na odwrót? To ja im powiem tam w technicznym żeby już
        nie mieszali"
        Ja pół dnia bez jednej linii telefonicznej a ten mi z humorkiem taki tekst.

        Ręce opadają normalnie
    • Gość: paraplucha Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.hva.nl 10.12.03, 13:23
      dzwonie do informacji pkp i pytam: o ktorej jutro odjezdza pociag do
      akwizgranu?
      -do czego?
      -do akwizgranu.
      -nie ma takiego miasta!
      -jak to nie ma??
      -no nie ma!!! - trzask odkladanej sluchawki.

      po chwili, w ktorej to gapilam sie w sciane z glupim wyrazem twarzy, wykrecam
      numer jeszcze raz.
      - dzien dobry, o ktorej jutro odchodzi pociag do achen?
      - prosze bardzo:...

      :-))
      • uawek Re: Absurdy dnia codzinnego 09.01.04, 21:44
        moja znajoma na poczcie poprosila o znaczek do portugalii. pani w okienku dala
        jej bilet, mowiac przy okazji jakas absurdalnie wysoka cene. na pytanie czemu
        znaczek kosztuje az tyle odpowiedziala z wielkim oburzeniem: no przeciez
        znaczki do AMERYKI POLUDNIOWEJ tyle kosztuja!!!
      • yabol428 Re: Absurdy dnia codzinnego 10.01.04, 11:13
        Gość portalu: paraplucha napisał(a):

        > dzwonie do informacji pkp i pytam: o ktorej jutro odjezdza pociag do
        > akwizgranu?
        > -do czego?
        > -do akwizgranu.
        > -nie ma takiego miasta!
        > -jak to nie ma??
        > -no nie ma!!! - trzask odkladanej sluchawki.
        >
        > po chwili, w ktorej to gapilam sie w sciane z glupim wyrazem twarzy, wykrecam
        > numer jeszcze raz.
        > - dzien dobry, o ktorej jutro odchodzi pociag do achen?
        > - prosze bardzo:...
        >
        > :-))

        A nie przyszło ci do głowy, że pani z informacji PKP nie musi być kształcona w
        historii średniowiecznej? Akwizgran to nazwa archaiczna (sam pamiętam z
        historii w szkole, że w Akwizgranie była stolica państwa Karola Wielkiego),
        znana głównie. Współczesna nazwa tego miasta to Aachen i taka nazwa figuruje m.
        in. we wszystkich rozkładach jazdy.
    • Gość: mn Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.plonsk.sdi.tpnet.pl 10.12.03, 14:16
      Witam,
      teraz będzie o LOT. Jaka jest najprostsza i legalna metoda dostania się z hali
      przylotów (tej ogólnej - poczekalni) na parterze do hali odlotów na I piętrze z
      wózkiem z bagażami na Międzynarodowym Dworcu Lotniczym Okęcie w Warszawie?
      Na windzie jest duży napis, że służy tylko inwalidom, a po schodach ruchomych
      nie wolno jeździć z wózkiem.
      Odp. Trzeba wyjść, pójść na parking wsiąść w windę, wjechać na poziom odlotów i
      z parkingu przejść do hali odlotów. Wszystko dobrze, gdy nie pada deszcz, bo na
      górze nie ma żadnego zadaszenia, nie ma też żadnego chodnika, bo drobne
      przejście dla pieszych jest tak zastawione betonową zaporą, że wózek się nie
      zmieści. Zostaje tylko slalom między samochodami.
      O tym, że to jest problem świadczą reakcje pracowników LOTu na takie niewinne
      pytanie. Jakie? - Sami spróbujcie, przecież to forum humorum, chociaż może już
      zdjęli tę wywieszkę z windy...
      • bobbys Re: Absurdy dnia codzinnego 10.12.03, 14:30
        Akurat za Międzynarodowy Dworzec Lotniczy Okęcie odpowiedzialne są Polskie
        Porty Lotnicze a nie PLL LOT.
        PZDR.
      • bobbys Re: Absurdy dnia codzinnego 10.12.03, 14:30
        Akurat za Międzynarodowy Dworzec Lotniczy Okęcie odpowiedzialne są Polskie
        Porty Lotnicze a nie PLL LOT.
        PZDR.
        • Gość: mn Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.plonsk.sdi.tpnet.pl 10.12.03, 14:47
          uściślijmy lotnisko na Okęciu, niezależnie od właściciela, zarządcy czy kogoś
          tam ;-)
          pozdrawiam
          • Gość: jot6 Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.chello.pl 10.12.03, 14:56
            SKM Gdańsk - jeśli przewozicie dziecko kilkoletnie,które jeżdzi bez biletu
            wszędzie indziej , to w Trójmieście musicie dla tegoż dziecka pobrać w kasie
            (kolejka) bilet za - słownie- 0 groszy!
      • karmarys Re: Absurdy dnia codzinnego 10.12.03, 22:34
        a właściwie to po Co chcesz od razu na halę odlotów?? dopiero przyleciałeś!
        pojedz do domu , pobądź z rodziną trochę! :)
        • Gość: Sol Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.12.03, 23:17
          to wprawdzie nie absurd ale przykład tępoty, rozmowa podobna do przytoczonej
          powyzej rozmowy z informacja PKP.
          Poczta, wiedziona impulsem postanowilam sie spytac czy Poczta Polska realizuje
          przelewy (czy jak to tam zwac, przekazy pieniezne) do Szwecji. pani w okienku:
          zaraz poszukam.....(szuka)...nie, Szwecji nie ma (chciałam się zapytać czy
          zniknęla na amen)...ale jest Szwajcaria...

          no tak, moge wyslac do Szwajcarii, co za roznica :)

          a propos PKP - udalo sie nam kiedys kupic bilet na pociag widmo - pociag o
          nieistniejacej trasie...
          • myshen82 Re: Absurdy dnia codzinnego 19.12.03, 19:51
            kiedys chcialam wyslac paczke do Macedonii, pani na poczcie zapytala najpierw
            po co a potm 'Do ktorej Macedonii???' zglupialam zupelnie - ja tam wiem o tylko
            jednej Macedonii...
            I jeszcze nasze 'ukochane' PKP: kupowalam bilet do Radomia i musialam kobiecie
            tlumaczyc gdzie to jest, bo nie miala pojecia - rany!;))))
        • Gość: mn Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.plonsk.sdi.tpnet.pl 11.12.03, 09:41
          czy zatem uważasz, że brak łączności wewnątrz gmachu lotniska nie jest
          absurdem? Powodem są prośby firm taksówkowych aby czekać na odlotach na
          taksówkę, którą jedzie się do domu, żeby trochę pomieszkać ;-)
          pozdr.
          • Gość: motyl69 Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.03, 05:03

            Gość portalu: mn napisał(a):

            .
            Powodem są prośby firm taksówkowych aby czekać na odlotach na
            > taksówkę, którą jedzie się....
            Z kolei te "powody" są spowodowane bezwzględnie egzekwowanym(szlaban przy
            wjeździe na przyloty)zakazem wjazdu tamże innych (tańszych)taksówek.Jak kogoś
            stać na taksę 2zl/km-proszę bardzo.Kolejny powód klnięcia na taksówki bardziej
            przyjazne cenowo.Absurd następny-jeżeli już przy temacie-to śmieszni "Taxi
            driver`s"wyłapujący zamotanych podróżnych i wiozących ich"EXTRA" za kilkukrotną
            stawkę.Proceder stale i chyba za przyzwoleniem loniska-mocno uprawiany.
            Na szczęście na taras widokowy nie trzeba będzie latać do Wrocławia..uff!!
            PZDR MOtyl
    • dombir Jeszcze o TP 11.12.03, 11:36
      Jakiś czas temu, nie tak całkiem dawno, wynajmowałem pewnemu miłemu gościowi
      swoje mieszkanko w Gliwicach. Delikwent ów zapragnął dnia pewnego podłączyć
      sobie SDI (tak, tak, istnieją jeszcze tacy), czego uczynić nie mógł, gdyż
      zgodnie z regulaminem TPSA może to zrobić tylko właściciel lokalu, w którym
      zainstalowany jest telefon, czyli w tym przypadku ja. Ale że nie chciało mu się
      pytać mnie o zdanie, poszedł sobie do BOKu jako ja i podpisał z miłą (jak
      mniemam, bo one zawsze takie) paniusią umowę na SDI, oczywiście posługując się
      moim nazwiskiem. Paniusia nie raczyła zerknąć w dowód osobisty mojego lokatora,
      no bo i po co (przeca taka uczciwa gęba), a gościu sobie poużywał, po czym dał
      nogę, zostawiając mi do zapłacenia rachunek i odszkodowanie z powodu
      zaginionego terminala. Kiedy zwróciłem uwagę miłej pani dyrektor Pionu
      Kontaktów z Klientami, że na umowie widnieje obcy podpis, persoan owa
      odpowiedziałą mi, że podpis na umowie nie jest dowodem stwierdzającym tożsamość
      osoby ją podpisującej, TPSA nie ma obowiązku weryfikować kto umowę podpisuje, a
      za to abonent jak najbardziej ma obowiązek uiszczać wszelkie opłaty, bez wględu
      na to kto podpisał umowę. Pomyślałbym, że wredna, ale ponieważ na moją prośbę
      dała mi swoje genialne argumenta na piśmie, stwierdzam jednoznacznie, że
      kretynka skończona, bo oficjalnie przyznała w ten sposób, że w TPSA każdy jełop
      może przyjść z ulicy i zamówić komuś założenie Neostrady o największym możliwym
      tranferze i do tego dorzucić deklarację, że odbiorca zapłaci z góry za
      pierwszych 30 lat użytkowania - i to będzie ważne.
      Ciekawe co Karmarys, zasłużony obrońca TPSA, na to mi odpowie.
      Pozdrowie
      Dombir
      • karmarys Re: Jeszcze o TP 11.12.03, 16:15
        Dombirze :)
        jestem jak najdalszy od bronienia TPSy. Uważam , ze to złodzijska firma tak jak
        każdy chyba w tym kraju (zwłaszcza, że miałęm okazję porównać sobie jak to jest
        w takim np. USA gdzie za abonament 20$ masz wszystkie lokalne rozmowy za darmo a
        podobno nie jest to najniższy możliwy) MIałem jedynie to szczęście nie przeżyć
        takich absurdalnych sytuacji jak Twoja. Jak dla mnie to spokojnie możesz ich
        pozwać do sądu... no ale prawnikiem nie jestem, tylko tak na zdrowy rozum mi się
        wydaje a wiem, że w tym kraju to niekoniecznie musi być właśnie tak. Czy
        naprawde dostałeś na piśmie, że nie ponoszą oni żadnej odpowiedzialnośći za całą
        sytuację? Jeśli tak, to zeskanuj, zakryj swoje nazwisko i wpuść to w net. Bo na
        sądy bym nie liczył....
        pozdrawiam
    • Gość: me_who Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.03, 12:57
      Ostatnio mialem nieprzyjemnosc bycia swiadkiem dosc powaznego wypadku - otoz w
      odleglosci okolo 100m od firmy w ktorej pracuje jest wiadukt, a pod nim tory
      kolejowe ruchliwej trasy Poznań-Warszawa.Ktoregos dnia jakis nieszczesnik
      runal w swoim samochodzie z tego wiaduktu (jakies 5-7 m wysokosci) na dach
      blokujac obydwa tory.Po chwili szoku ocknalem sie i chwycilem za telefon,
      wykrecilem 997 a tam... "Pogotowie policyjne.Prosze czekac" i tak w kolo
      Macieju.Kumoel chwycil za srugi telefon i dodzwonil sie do strazy pozarnej .Ja
      przez 15 minut (!) nie moglem dodzwonic sie na policje.W ogole reakcja sluzb
      byla strasznie powolna.Straz przyjechala 15 minut po zgloszeniu, karetka ze 25
      a policja sporo pol godziny po wypadku.Wszystko ot dzialo sie o 12-13 w
      Poznaniu a nie noca na wsi zabitej dechami. "Reakcja" policji mnie przerazila,
      bo gdyby tu chodzilo o napad (przeciez wtedy do strazakow nie zadzwonie) to w
      sluchawce moglbym znowu uslyszec "Pogotowie policyjne.Prosze czekac" .Ciekawe
      czy wtedy napastnicy tez poczekaja?
      • dombir Re: Absurdy dnia codzinnego 14.12.03, 20:48
        Ja w sumie miałem coś podobnego, ale korci mnie, aby opisać, bo to raptem
        wczoraj i jeszcze nie całkiem ochłonąłem. Otóż wczoraj wieczorem wracaliśmy
        sobie przez Zabrze do domu w Gliwicach i mieliśmy wypadek (gościu w Cinque
        chciał skręcić na stację benzynową przecinając nasz pas, ale jechał za szybko,
        poleciał prosto na skręconych kołach i poszedł z nami na czołowo - BTW Cinque
        ledwo trzaśnięte, a nasza Mazda - zresztą pożyczona - do kasacji).
        Policja była za 5 min, fotograf policyjny za kolejne tyle, goście od
        ubezpieczenia za kolejne 10 i tylko na pogotowie trzeba było czekać pół
        godziny. Nawet syreny nie raczyli włączyć. Zajechali sobie spokojnie, ładnie
        zaparkowali samochodzik... Kawę bym zaproponował, ale termos mi się stłukł.

        A tak na boku, to choć zachowanie gościa z Cinque (mam na myśli jego felerny
        manewr) do inteligentnych nie należało, to nasunęła mi się refleksja (może
        niezbyt odkrywcza, ale chyba ważna) co do warunków pracy tych wszystkich
        kierowców-dostawców zatrudnionych w tzw. "prężnie rozwijających się, młodych i
        dynamicznych zespołach". Pakują ich do "ciężarowych" Cinquecento albo Seicento
        i pod rygorem wylotu każą zapierniczać z miejsca na miejsce w jakichś całkiem
        nieosiągalnych terminach. Sam 2 miesiące pracowałem na takim stanowisku, więc
        wiem jak to jest. W sumie to cieszę się, że już tam nie pracuję. Ja p...szę
        taki biznes - życie stracić, bo jakiś jełop musi mieć pizzę w 10 minut. A niech
        dywan żre! Ja mam 24 lata i mam ochotę jeszcze trochę pożyć! W sumie wczoraj
        uratowałą nas tylko mała prędkość (max 50 km/h przed hamowaniem, w sumie też
        jakieś 50 - nasza po hamowaniu + jego). Wyobrażacie sobie, jak się fajnie
        jedzie Siecento 140 km/h po drodze dziurawej jak sito? Ja to wiem i nigdy
        więcej.

        Dobra, zaś się rozpisałem. Pardon, poniosło mnie torchę :)
    • Gość: aaa Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.energis.pl 14.12.03, 22:22
      Następny absurd w TPSA.
      Do niedawna inwalidom wojennym przysługiwała zniżka w abonamencie.
      Ostatnio chciałem uaktualnić zapis ( bo trzeba co jakiś czas udawadniać w TPSA,
      że inwalida wojenny nie zrezygnował ani z inwalidztwa, ani z wojny ), i okazało
      się, że TPSA zniosła te zniżki. Zniosła także zniżki wszystkim inwalidom I
      grupy ( czyli tym o największym stopniu inwalidztwa ) poza... uwaga...
      inwalidom słuchu i wzroku. Czyli ci, co nie słyszą dostaną zwolnienie z opłat
      za telefon oraz ci, co nie widzą klawiatury telefonu. Też.
    • Gość: Jazon Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.03, 23:51
      Mój absurd ma zwiazek z naprawą sprzętu RTV, w tym wypadku walkmana. Coś mnie
      podkusiło żeby po kilku miesiacach wreszcie dać go do naprawy. Nawalił ten mały
      bzdet od regulacji głośności i walkman bez wzgledu na moje wysiłki nawalał mi w
      uszy z pełna mocą. Poszedłem do autoryzowanego punktu Panasonica i zgłosiłem
      usterke. Dowiedziałem sie że ten 'bzdet' nazywa się potencjometr oraz że mój
      walkman zostanie przetransportowany do serwisu w innym mieście (podobno
      standardowa procedura- w moim mieście, ponad 200 tyś mieszkańców, nie ma), a
      cała sprawa zajmie około tygodnia. Byl to wtorek... Zostawiłem swój telefon i
      czekałem na wiadomość. Jeszcze w piatek wpadłem sprawdzic czy coś sie nie
      ruszyło ale nic z tych rzeczy. Po tygodniu + 1 dzień (niecierpliwy jestem:)
      uznałem że nie mam ochoty czekać az łaskawie do mnie zadzwonią i znów poszedłem
      sie dowiadywać- znowu nic, obiecali zadzwonic dzien później. Nie zadzwonili,
      wiec 2 dni później znów ich odwiedziłem. Facet w serwisie powiedział ze nie ma
      jeszcze kosztorysu. To był piatek, ponad 10 dni po oddaniu walkmana do serwisu.
      Uznałem że weekend starczy im na jego przygotowanie- przyszedłem we wtorek.
      Facet na sam mój widok złapał za telefon i zadzwonił do serwisu- po chwili
      pogawędki poinformował mnie ze zlokalizowano usterkę (WOW!) i ze obecnie
      sprowadzany jest nowy potencjometr... z Hamburga. Kiedys magazyn części był
      podobno w Warszawie ale zostal zlikwidowany, więc 'po każda śrubkę trzeba
      posyłac do Hamburga'. Nawet mi się dyskutowac nie chciało, chociaz minęły juz
      prawie 3 tygodnie (zdążyliby sprowadzic tą część nawet psim zaprzęgiem!).
      Następnym razem po prostu kupie nowego walkmana a starym rzucę o ścianę:)
      • Gość: mn Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.plonsk.sdi.tpnet.pl 15.12.03, 09:24
        Przypomniałeś mi rozmowę z panem z serwisu Moulinexa na Kruczkowskiego w
        Warszawie.
        Ze znajomą rozmawiałam o mieleniu maku na Boże Narodzenie. Ja pożyczałam sitko
        od teściowej do maszynki produkcji radzieckiej, ona, mając sprzęt lepszej firmy
        Moulinex, rozcierała ręcznie mak. Ponieważ byliśmy do nich zaproszeni na święta
        więc wpadłam na pomysł kupienia jej sitka do maku pod choinkę. Mieszkałam przy
        Kruczkowskiego, więc udałam się do serwisu i spytałam się o sitka do maku. Pan
        zaczął mnie wypytywać o średnicę tego sitka - nie wiedziałam. Zastosował
        pytanie dla blondynek czy wlot jest metalowy czy plastikowy - nie wiedziałam.
        Pan z politowaniem rzucał dalej teksty do blondynki. Czułam się super. Aby
        podratować resztki reputacji siłą argumentów finansowych i geniusz pomysłu na
        prezent poprosiłam o sitka do maku do obu maszynek. Rozmowa trwała już ponad 10
        minut i wydawała mi się nieprzyjemna. Pan odmówił sprzedania mi sitek do maku,
        ponieważ Moulinex takich nie produkuje !!!
      • dombir Re: Serwis RTV 15.12.03, 11:58
        W moim Walkmanie Najlepszej-Firmy-Na-Świecie, czyli oczywiście Sony, zgubiła
        się taka pierdałkowata śrubka (dłygości może 1,5 mm, a może jeszcze mniejsza, o
        średnicy nie wspomnę). Niby nic się nie stało z tego powodu, ale klapka mi tak
        trochę odstawała i bałem się, żeby się całkiem przez przypadek nie wyłamała.
        Przeszedłem się do serwisu - autoryzowanego, jak najbardziej - gdzie pan
        poinformował mnie, że śrubka takowa kosztuje 10 zł - a dodać muszę, że było to
        jakieś 4 lata temu. Ponieważ nowy walkman tego typu kosztował wówczas jakieś
        250 zł, więc jak łatwo obliczyć nie mógł się w żadnym przypadku składać z
        większej ilości śrubek niż 25. Reszta walkmana dodawana jest w sklepie zapewne
        gratisowo do śrubek. Tak więc, Szanowni Forumowicze, uważajcie na śrubki!
      • Gość: Jazon Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.03, 18:17
        Dziś odzyskałem walkamana! Facet w serwisie juz nawet moje nazwisko pamietał:D
        Część która przyjechała z Hamburga dziala bez zarzutu. Zrobili mi prezencik na
        Święta- szkoda że na mój koszt.
    • Gość: chris Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.icpnet.pl 15.12.03, 18:05
      Jakis czas temu napadl na mnie dresiarz z nozem. Byla ok.11 wieczorem. Ktos
      zawiadomil pogotowie i policje, ktore przyjechaly dosyc szybko. W szpitalu,
      kiedy juz okazalo sie ze nie jest to zbyt powazne, zanim zaczeli mnie zszywac
      musialam podac wszystkie dokladne dane i troche trwalo. Mniej wiecej ok. godz.
      3 w nocy zjawil sie policjant, zeby mnie przesluchac (w sumie skoro tak bardzo
      mu sie nie spieszylo - minely juz cztery godziny - to rownie dobrze mogl
      poczekac do rana). Policjant byl przygluchy wiec darl sie na pol oddzialu
      chirurgii. Kiedy pielegniarka delikatnie zwrocila mu uwage, ze jest srodek nocy
      i pacjenci spia, jeszcze bardziej sie oburzyl, no bo 'przeciez ja mowie cicho,
      a poza tym to ja pracuje!!!' A na koniec kiedy dal mi protokol do podpisania -
      kiedy go przeczytalam przyszlo mi do glowy, ze to jakis falszywy policjant,
      taki byl belkot w tym protokole. Niestety nie posiadam kopii.
      Ja rozumiem, ze w policji sa braki, ale chyba do przesluchiwania poszkodowanych
      przydalby sie ktos dobrze slyszy...
      • dombir Re: Absurdy dnia codzinnego 15.12.03, 22:54
        > (w sumie skoro tak bardzo
        > mu sie nie spieszylo - minely juz cztery godziny - to rownie dobrze mogl
        > poczekac do rana).

        Tu nie chodzi o "spieszyło", tylko o procedurę. Procedura to takie coś, że
        jak się pójdzie na komisariat, to cię sadzają na korytarzu, po 3 godzinach
        proszą do pokoiku, abyś złożył zeznania, następnie sadzają na korytarzu na
        kolejne 5 godzin, po których pozwalają ci iść do domu. Czyli w sumie potrzebny
        im jestś na 30 minut, ale żebyś nie czuł się potraktowany niepoważnie musisz
        swoje odsiedzieć. (Na faktach autentycznych)
        --
        "-Dlaczego jest zawsze nie tak jak chcemy?
        -Bo zawsze chcemy nie tak jak jest."
        • Gość: chris Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.icpnet.pl 16.12.03, 22:26
          co do procedury to masz racje. Mimo ze powiedzialam, ze napastnika nie jestem w
          stanie rozpoznac, ani nawet mniej wiecej go opisac, bo go po prostu nie
          widzialam co powiedzialam zarowno przesluchujacemu mnie przygluchemu
          policjantowi (moze nie doslyszal??;-) jak i kolejnemu policjantowi, ktory
          zadzonil do mnie nastepnego dnia to i tak musialam udac sie specjalnie na
          komisariat zeby obejrzec sterte zdjec i kolejny raz powtorzyc, ze napastnika
          nie widzialam - na co policjant "prosze obejrzec, moze sie cos przypomni". Co
          niby moglo sie przypomniec skoro nic nie widzialam???
          • dombir Re: Absurdy dnia codzinnego 16.12.03, 22:59
            :))) I założę się, że połowa zdjęć pochodzilą z głębokich lat 80-tych. Ja tak
            miałem. No, może nie całkiem z 80tych, ale gęby się tym typom na pewno sporo
            pozmieniały. A poza tym po obejrzeniu 50 zdjęć wszystkie wydają się już takie
            same, a oni karmią cię jeszcze kilkoma setkami! Kompletny nonsens.
            • Gość: chris Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.icpnet.pl 17.12.03, 22:18
              to fakt. A poza tym te geby wygladaly tak, ze zastanawialam sie skad oni ich
              wszystkich pobrali?? Na ulicy ludzie jakos normalniej wygladaja:-))
    • Gość: wei Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.zg.szczecin.pl 19.12.03, 13:45
      No to i ja dołoże swoje 2 grosze dotyczące funkcjonowania służby zdrowia.
      Bliska mi osoba znalazła się w szpitalu w miejscowości odległej o jakieś 250 km.
      Czekała na poważna operację. Okazało się, że szpital nie posiada pewnego leku
      przeciwbólowego (wiadomo chodzi o kasę) więc wszystkim ładują inny na który
      niestety moja znajoma jest uczulona. Więc trzeba skombinować ten właściwy. I
      tutaj zaczyna się zabawa:
      1. Lek jest na receptę.
      2. Szpital nie wystawi recepty, ponieważ jest zobowiązany zapewnić lekarstwa
      pacjentowi.
      3. Lecę do lekarza rodzinnego, żeby wystawił mi receptę (bez obecności
      pacjenta, w końcu to 250 km i poważna operacja).
      4. Lekarz rodzinny nie może wystawić recepty, bo przecież nie ma pacjenta (jest
      w szpitalu i Fundusz Zdrowia go zabije, że wystawia receptę na kogoś kto
      przebywa w szpitalu - przecież szpital ma zapewnić leki).
      5. No i kółko się zamyka. Nie ma recepty, nie ma lekarstwa.
      Na szczęście w końcu lek. rodzinny okazał się ok. i wystawił tą receptę.
      I teraz najlepsze!!!!......
      Lekarstwo na które nie miał kasy szpital kupiłem...... kosztowało niewiele
      ponad 2 zł. Nie żyje służba zdrowia !!!! I Pan Premier który też biedny teraz
      na pewno cierpi korzystając z jej usług. (Nie widziałem jeszcze nigdy w
      szpitalu żeby lekarz pchał wózek z pacjentem, a Panu Premierowi się to udało.)
      chyba idzie ku lepszemu.
      • karmarys Re: Absurdy dnia codzinnego 20.12.03, 11:50
        A czy możesz napisać kto jest winien tej absurdalnej sytuacji? NFZ czy Szpital?
        MOzesz podać co to za szpital i co to za lek? NIc wiecej, bo po co robić dym
        lekarzowi rodzinnemu. Tak na marginesie: czy to nie absurd, że jedyna osoba tego
        dramatu, która się zachowała logicznie, sensownie i po ludzku (!) obiektywnie
        złamała prawo i powinna za to odpowiedzieć przed sądem? Tropmy absurdodawców.
        NIech odpowiedzialni za ten stan rzeczy nie śpią spokojnie.
    • Gość: Iskra Re: Telefony komorkowe IP: 213.131.78.* 23.12.03, 14:42
      Jak na razie wszyscy sie wyzywali na TPSA, a o komorkach nic? Mnie sie cos
      przypomnialo.
      Mojemu ojcu skradziono komorke w pociagu. Zorientowal sie dojechawszy na
      miejsce, gdy chcial zadzwonic so domu. Oczywiscie, telefon do centrum obslugi
      mial zapisany w komorce. Zadzwonil do domu z budki, zebym zalatwila
      zablokowanie jak najszybciej, bo strata telefonu wystarczy, nie musi jeszcze
      placic cudzych rachunkow.
      Wiec dzwonie. Uprzejma pani przyjela zgloszenie, spytala o numer telefonu,
      adres, imie i nazwisko posiadacza. No i zaczely sie schody. "To nie pani
      telefon" Ja: "Nie, mojego ojca". "to on musi osobiscie" Ja: "Jak? Nie mam z nim
      kontaktu. Zglaszam przeciez kradziez jego komorki i konieczne w zwiazku z tym
      JAK NAJSZYBSZE zablokowanie telefonu. On jest w innym miescie, do wieczora (to
      sie dzialo ok 9 rano) nie bedzie uchwytny pod zadnym telefonem, do mnie nie
      oddwoni, bo wierzy, ze juz wszystko zalatwione." Nie, Pani nie dala sie
      przekonac. Nawet, kiedy zasugerowalam, ze nie jest w stanie przez telefon
      stwierdzic, czy dzwoni wlasciciel, byle tylko plec sie zgadzala. Nie, Ma
      zadzwonic wlasciciel.
      W koncu natchnieta wlasnymi slowami poprosilam o pomoc sasiada i wtedy nie bylo
      problemu.
    • karmarys Re: Absurdy dnia codzinnego 29.12.03, 20:11
      Spóldzielnia MIeszkaniowa NOwy Dwór we Wrocławiu wymaga od mieszkanców, żeby do
      końca roku (!) załatwili sobie pozwolenia budowlane na kraty w oknach, któa
      tkwią tam już nawet po 20 lat i nikomu to nie przeszkadzało. ALe najlepsze, że
      od przyszłego roku za taką "samowolę budowlaną" ustawodawca ( nasz sejm kochany,
      jakby ktoś nie wiedział) przewidział kary pieniężne. Wiec w sumie ta
      administracja gra fair. Całą reszta zakratowanych powinna się chyba spodziewać
      wkrótce inspektorów nakładających mandaty (500 zł). Problem z dziurą budżetwową
      wyglądan na rozwiązany. Tylko zeby tej kasy też ktoś nie ukradł...
      • frred Re: Absurdy dnia codzinnego 30.12.03, 09:21
        A to są przepraszam kraty wewnętrzne czy zewnętrzne? Bo na wewnętrzne w ogóle
        nie trzeba nic, a na założenie krat zewnętrznych tylko zgłoszenie, a nie
        pozwolenie budowlane. A możliwość ich rozbiórki czy nakładania kar też jest
        dyskusyjna. Szczegóły w prawie budowlanym.
        • Gość: Anty : Absurdy dnia codzinnego IP: *.lodz.dialog.net.pl 30.12.03, 10:00
          pozdrowienia z Łodzi. uwaga dla wygody mieszkańców postanowiono w niektórych
          tramwajach zatrudnić konduktorów ( mieli sprzedawać bilety i czasem kontrolować
          pasażerów ). dzisiaj wsiadam o 5 rano do tramwaju i chcę kupić bilety, ale
          niestety brakło biletów ( o 5 rano skończyły mu się bilety a pewnie miał
          pracować przynajmniej do 12 ) gratulacje!! ciekawe czy potem sprawdzał bilety
        • karmarys Re: Absurdy dnia codzinnego 03.01.04, 17:56
          NO zewnętrzne takie, antyzłodziejskie. i POnoć te mandaty dopuszcza włąśnie nowa
          ustawa obowiżazująa od tego roku.... a że to dyskusyjne to chyba oczywiste.
    • Gość: Marcinek Re: Absurdy dnia codzinnego IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.04, 09:59
      Głupia jesteś jak but z lewej nogi ... tylko tyle mogę powiedzieć i nawet nie
      chcę mi się wyjaśniać dlaczego ...
      • dombir Re: Absurdy dnia codzinnego 03.01.04, 13:11
        Nie chcę podważać Twej niewątpliwej elokwencji, ale było przyjemniej kiedy
        milczałeś.
    • kotka.psotka Re: Absurdy dnia codzinnego 03.01.04, 20:33
      W pewnym miasteczku w centralnej Polsce w autobusach zainstalowano czytniki
      kart, które mają zastąpić tradycyjne bilety. Zastąpić, a nie uzupełnić, a
      zatem każdy kto korzysta z przejazdów komunikacja miejską częściej niż
      okazyjnie, musi sobie wykupić kartę magnetyczną (ewentualnie kupić bilet u
      kierowcy, który ten bilet drukuje, co znacznie wydłuża postoje na przystankach
      i w rezulatcie autobus jest przeważnie opóźniony). Obowiązek posiadania karty
      dotyczy rónież osób, którym przysługuje ustawowe zwolnienie od opłat za
      przejazdy. Problem w tym, że aby taką kartę zobyć, należy udać się do siedziby
      MPK, ze zdjęciem i.. wykupić kartę za 35 złotych. Niejeden emeryt po
      siedemdziesiątce nie "wyjeździ" tych 35 złotych przez rok :(
    • dombir Re: Absurdy dnia codzinnego 05.01.04, 20:56
      Z ostatniej chwili. Moja przyjaciółka miała 2 dni temu bliskie spotkanie z
      nadjeżdżającym samochodem, wskutek którego przejechała parę metrów na masce, a
      następnie samodzielnie przeleciała kilka kolejnych. Leżąc połamana na
      zmarzniętej i mokrej jezdni przy temperaturze ok. -5 stopni (nie mogli jej
      przenieść, bo krzyczała z bólu ilekroć ktoś próbował ją ruszyć) chciała tylko
      zadzwonić do domu i poinformować rodzinę. Krańcowo obolała wykręca jedyną w
      miarę niepołamaną kończyną numer telefonu, licząc na szybki i zważywszy na
      nieszczególnie sprzyjające pogawędkom okoliczności raczej krótki kontakt z
      rodziną. A tu zamiast upragnionego w takiej chwili głosu bliskiej osoby pojawia
      się wesoły głosik: "Tu sieć IDEA! Na Twoim promocyjnym koncie w systemie POP
      pozostało Ci X zł XX groszy, w tym X zł XX groszy na promocyjne SMSy!
      Doładowując swe promocyjne konto w ciągu X dni zyskujesz dodatkowe... "
      • dombir Re: Absurdy dnia codzinnego 05.01.04, 20:59
        O JASNY GWINT! Sory za tą kretyńską sygnaturkę w poprzednim poście! Dość
        dwuznacznie to wypadło w zestawieniu z opisaną sytuacją. Koleżanka żyje i ma
        się dość dobrze jak na spotkanie z samochodem.
        • ultra75 Re: Absurdy dnia codzinnego - TPSA raz jeszcze! 05.01.04, 22:23
          To i ja sie tez dolacze do ogolnego narzekania na TPSA. Wyjezdzajac na jakis
          czas z ojczyzny postanowilismy wynajac mieszkanie znajomym. Ze wzgledu na
          posiadanie przez znajomych komorek oraz niechec do Tepsy stwierdzilismy, ze
          najlepszym rozwiazaniem bedzie po prostu zawieszenie telefonu stacjonarnego na
          jakis czas (nie wiedzielismy dokladnie ile nas nie bedzie), zeby nie stracic
          numeru i nie musiec placic pozniej 500 PLN albo i wiecej za ponowne znalezienie
          sie w gronie szczesliwych klientow TPSA :-). I tutaj zaczela sie rozrywka.
          Pomijam juz fakt, ze wszystko oczywiscie trzeba zalatwiac osobiscie, godziny
          otwarcia placowki (jak ktos pracuje od 8-17 to ma przewalone, jesli chodzi o
          urzedy) i straszne kolejki. Otoz aby "zawiesic" telefon trzeba... okreslic
          dokladnie na jaki czas numer zostanie zawieszony oraz uiscic, oczywiscie Z
          GORY, oplate w wysokosci najnizszego abonamentu! W tej sytuacji znajomi doszli
          do logicznego wniosku, ze skoro na to samo wychodzi, to juz lepiej placic ten
          najnizszy abonament i miec telefon, chociazby tylko do rozmow na koszt
          dzwoniacego i sytuacji awaryjnych niz placic DOKLADNIE tyle samo i miec glucho
          w sluchawce :-). Pozdrowienia.
        • karmarys Re: Absurdy dnia codzinnego 06.01.04, 12:02
          oczywiście, ze sytacja wygląda absurdalnie ale nie wina Idei myśle. Ja osobiście
          jestem wdzieczny gdzymi pod koniec ważności karty podają ile jeszcze mam czasu i
          nie musze o tym myśleć i pamietać. Dużo dziwniej wygląda połamana osoba, któa
          zaraz po wypadku, leżąć na ulicy dzwoni do kogoś żeby o tym powiadomić... no
          chyba że najpierw zadzwoniła na pogotowie. Chociaż z drugie strony do rodziny
          bezpieczniej. Zwłaszcza w mieście Łodzi.
    • karmarys Re: Absurdy dnia codzinnego 09.01.04, 09:19
      a teraz PKP!
      wyobraźcie sobie, że jak postanowicie gdzieś pojechać z przesiadkami, to przy
      kasie musicie dokłądnie wiedzieć, gdzie są przesiadki i jakiego rodzaju są to
      pociągi (pospieszne, osobowe czy inne), bo pani w kasie skąd ma niby o tym
      wiedzieć? WIec pytam jak to możliwe, że udało się PKP stworzyć system informacji
      online podający połaczenia (te z przesiadkami też!) ze wszystkimi kompletnymi
      informacjami a nie udało się go zastosować w kasach PKP? a nawet jak jest to
      takie skomplikowane technicznie (w koncu informatykiem nie jestem to sie nie
      znam) to założyć w kasach internet po prostu. Chociaż jest to tylko półśrodek a
      i tak brzmi jeszcze bardziej skomplikowanie. NO ale u nas wiele rzeczy robi się
      "na około" wiec jeśli jakkolwiek to włąśnie tak się to skończy.
      • dombir Re: Absurdy dnia codzinnego 09.01.04, 14:27
        W pełni się zgadzam, a nawet muszę coś dodać. W kasach wcale nie potrzeba
        zakładać internetu, gdyż PKP we współpracy z kimśtam rok w rok wydaje program
        Hafas - Elektroniczny rozkład jazdy. Z grubsza rzecz ujmując jest on
        offline'ową wersją tego, co można znaleźć w internecie. Program ten, jak
        zauważyłem, znajduje się w każdym punkcie informacji PKP i kasie. Polega na
        tym, że się weń wpisywa stację Z, stację DO, ewentualnie stacje PRZEZ i czas
        wyjazdy lub przyjazdu orac zależnie od chęci jeszcze insze dane (np. rodzaj
        pociągu). W odpowiedzi się dostawa wszystko co potrzeba, łącznie z kosztem
        podróży (uwzględnia nawet, jeśli kawałek czeba przepiechtolocić lub wziąć
        taksówkę!). Mimo to panie w informacji wolą wertować zeszycik z planem
        sieciowym (co z na ogół trwa wieki), a - jak wspomniałeś - panie w kasie wogóle
        nic nie wiedzą. Czemu? Jedno z tych najbardziej idiotycznych pytań.
    • Gość: mimi Re: Absurdy dnia codziennego IP: *.asternet.pl / *.asternet.pl 10.01.04, 16:44
      Odziedziczyłam po Babci domek.
      Chciałam go sprzedać.
      Developer poprosił mnie o zaświadczenie, ze nikt w tym domku nie mieszka.
      Polazłam do UM, upewniwszy się wpierw telefonicznie, że dostanę informację od
      ręki...i okazało się, że są tam zameldowane jakieś osoby, które 10 lat temu
      wynajmowały u Babci pokoik, ale od dawna już nikt z rodziny o nich nie słyszał
      ani nazwisk nie pamięta.
      I teraz: Pani Urzędniczka poinformowała mnie, że nie powie mi kto tam jest
      zameldowany, ze względu na...ochronę danych osobowych osób dla mnie trzecich.
      I tak zrobiła mi łaskę, że powiedziała, że to są dwie osoby...
      I że nie mogę ich wymeldować, bo nie znam...personaliów tych osób i nie mogę
      ich wymeldować bez ich zgody.
      Po nieśmiałych prośbach o wyjaśnienie i rozcięcie tego węzła gordyjskiego
      kierownik wydziału poprosił o tydzień czasu na załatwienie sprawy.
      I uczciwie mówię że załatwił, ale po co te "usprawnienia" ułatwiające ludziom
      życie?
      Jeszcze jedno: mój "były", który nie mieszka ze mną od 15 lat, zarejestrował
      sobie na mój adres działalność gospodarczą i teraz nie mogę się opędzić od jego
      klientów, którym nie wykonał usługi pobrawszy wcześniej zaliczkę...
      Nie mogę niczego sensownego zrobić, bo podobno tak teraz sprzyjają
      przedsiębiorcom, że podają oni adres prowadzenie działalności gosp.jaki im
      przyjdzie do głowy...
      Na moją ironiczną uwagę, że może ja zgłoszę pokój urzędnika w Wydz. Gosp. jako
      miejsce wykonywania działalności, urzędnik całkiem serio odpowiedział: "Może
      Pani to zrobić, bo nie jest potrzebny żaden tzw. "tytuł do lokalu"...
      Więc strzeżcie się nieświadomi niczego rodacy!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja