Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;)

    • Gość: exe Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: 217.17.42.* 20.04.09, 11:17
      Nie wiem, czy to się kwalifikuje do "za młodu", ale np. pewnego wieczora po
      solidnym spożyciu przebiegałem przez Marszałkowską na wysokości galerii
      centrum... Jak przez mgłę pamiętam dźwięki klaksonów. Cud że się nie skończyło w
      kostnicy, szpitalu albo co najmniej na izbie wytrzeźwień... Znaaacznie więcej
      szczęścia niż rozumu...:-/
      • Gość: exe Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: 217.17.42.* 20.04.09, 11:17
        Nie wiem czy się kwalifikuje do za młodu, bo na 2gim roku studiów wtedy byłem
        (zapomniałem dopisać)
        • Gość: tori Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: 79.139.100.* 20.04.09, 12:14
          Zrobiłam sobie tatuaż na obu ramionach , teraz żałuje :((((
    • Gość: matia Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.09, 13:22
      * po klatce schodowej "schodziłam" skacząc ze schodów na skakance

      * sama łapałam stopa letnimi wieczorami, żeby dojechać do znajomych nad jezioro
      (nie chciało mi się iść)

      * kiedyś można było się "podpiąć" do różnych telefonicznych czatów dzwoniąc z
      budek telefonicznych na 0800 - podawałam tam swój domowy nr telefonu (komórek
      nie było) - strasznie głupie, bo nr szedł w eter i potem nocami dzwonili jacyś
      zboczeńce...

      * zjeżdżanie rowerem ze stromych górek z nogami "na za piętnaście trzecia" nie
      dotykającymi pedałów...

      * przesadzanie z alkoholem - dla dziewczyny pijącej w towarzystwie nie tylko
      dziewczyn może się przecież różnie skończyć... (na szczęście nic mi się złego
      nie przydarzyło)
    • Gość: morelka Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.ip.netia.com.pl 20.04.09, 13:26
      Chciałam wyciągnąc po pijaku klapka, co mi wpadł pod pociąg SKM.
      Rzecz działa się w Sopocie.
      • Gość: uleczka_k Kilkulatek nożycoręki IP: *.adsl.inetia.pl 20.04.09, 19:40
        To są opowieści moje i innych:
        - Moja ciocia w wieku kilku lat (ok. 6) bardzo chciała dostać krótki płaszczyk.
        Nie dostała, postanowiła sama go sobie załatwić, a przy okazji także Mamie i
        Tacie, bo takie były wtedy modne. Otworzyła więc szafę, wzięła nożyce do rąk i
        pracowicie cięła wszystkie rzeczy które tam wisiały tak, aby uzyskały żądaną
        długość. Ucierpiały na tym nie tylko płaszcze.
        - Moja koleżanka w wieku 4 lat dostała od Babci śliczną parasolkę. Były to lata
        osiemdziesiąte, a więc wszystko było zdobyczne, parasolka też. Rozłożyła ją,
        żeby sprawdzić czy ładna. Kiedy nikt nie patrzył, z nożyczkami w ręku poodcinała
        materiał od drutów, żeby parasolka była jeszcze ładniejsza. Babcia odebrała to
        jako ciężką obrazę :)
        - ja, lat 5: wycięcie wzorków na zdobycznej firance (znów lata osiemdziesiąte).
        Mama oniemiała z wrażenia. Niestety, nie o takie wrażenie mi chodziło.
        - ja, lat 4-5: ubieranie butów Mamy. Najfajniejsze były takie letnie, z paskami.
        Paski mi przeszkadzały, więc je odcięłam, co również spotkało się z głębokim
        niezrozumieniem mojej Mamy.
        • amourpropre Re: Kilkulatek nożycoręki 20.04.09, 20:23
          Mam podobne, "nożyczkowe" wspomnienie. W latach osiemdziesiątych bardzo modne było zawieszać w drzwiach pokoju lub kuchni swoistą "zasłonę" z kolorowych, plastikowych pasków. Na starym mieszkaniu też takową mieliśmy. Miałam może 6-7 lat i zapragnęłam coś zrobić z tymi paskami. Zapytałam więc mamę, czy mogę sobie poucinać (nie sprecyzowałam konkretnie, o co chodzi). Mama powiedziała, że tak. Ucieszona, weszłam na stołek i poucinałam paski niemal u samej góry. Nie pamiętam, co potem z nimi zrobiłam, w każdym razie jakiejś wielkiej burzy z tego powodu nie było (jak by nie było, zapytałam, czy mogę poucinać i zgodę uzyskałam!)
          • Gość: helcia85 Re: Kilkulatek nożycoręki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.09, 06:51
            Cieszę się, że ten temacik tak się rozkręca. ;)

            Tak przypomniało mi się jeszcze co robili chłopacy z mojego osiedla.
            Troszkę to drastyczne, do dziś mam traume...
            Złapali kota, zanieśli go nad rzekę, oblali benzyną, wsadzili po
            kartonu, podpalili, i szybko wypuścili, i mieli frajdę z tego ze
            biedny kot z palącym się na sobie futerkiem wybiegł jak perszing.
            Nie wiem czy biedak przeżył, czy nie, ale durna ta młodzież
            czasami.... Teraz naprawdę mądre chłopaki z nich wyrosły, naprawdę.
    • Gość: the.ctphr Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.09, 10:17
      1. Jako dziecko, na podwórku byłam jedyną, w dodatku najmłodszą dziewczynką w grupie 6 chłopaków - można więc sobie wyobrazić, że standardem były takie rzeczy, jak: łażenie po drzewach, dachach, nie całkiem zamarzniętym stawie w zimie, skoki z wysokości, nauka wymyku i odmyku na trzepaku (wysokim), urządzanie "motokrosu" na rowerach w haszczach w pobliżu stawów, zjeżdżanie w zimie z BARDZO stromej (bliżej pionu niż poziomu), pokrytej krzakami górki (tu akurat pewnego razu miałam mnóstwo szczęścia, ale dolny odcinek kręgosłupa do dziś mnie czasem pobolewa), ciągnięcie na sznurku deskorolki (oczywiście z pasażerem) za rowerem, samowolne ogniska w lasku i pewnie wiele innych, których teraz nie mogę sobie przypomnieć. Dodam, że nigdy w życiu nie miałam złamanej ani jednej kości, ani też założonego choćby jednego szwu :) Taka fuksiara ze mnie.

      2. Już w wieku "prawie pełnoletnim": kąpiel w nocy, po pijanemu, owszem, tylko że w morzu (w dodatku w takim miejscu naszego pięknego polskiego wybrzeża, w którym przy brzegu pod wodą nie ma piasku, tylko kamienie) - na usprawiedliwienie resztek zdrowego rozsądku dodam, że każdy miał swoją "parę", której miał nie spuszczać z oka (no wiem, i tak wystarczy moment i...:/). A swego czasu w nawyk weszły mi samotne powroty z dyskotek - na stopa bądź piechotą (w okolicy często uczęszczanej przez wiejski margines społeczny, więc na stopa chyba nawet bezpieczniej było). Teraz jak o tym myślę, to mam ochotę się mocno puknąć w ten durny łeb - a to wcale nie było tak dawno, ze 4, 5 lat temu.
    • wynajemw Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 21.04.09, 10:21
      hehhe - ja za mlodu z trzema kumplami jechalismy wlasnym samochodem do pracy. i
      zasnelismy nad jeziorkiem przy McDonaldsie.
      o 11 sie obudzilismy i pojechalismy dalej, hehhe
      mlodosc:)
      wynajem
      • Gość: marta.66@tlen.pl Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: 78.8.136.* 21.04.09, 10:39
        Czytam te wpisy i zaczynam rozumieć, dlaczego nie widać dzieci i
        młodzieży na podwórkach; mają tak zagospodarowany czas przez
        rodziców, by nie starczyło go na "głupoty". Widać rodzice dobrze
        wiedzą, do czego zdolne mogą być ich dzieci. Zawsze mówiłam mojemu
        synowi, że nie dlatego "ględzę", bo jestem taka mądra tylko dlatego,
        że też byłam głupia. Pozdrawiam. Fanka Nagrody Darwina (w młodości)
        • kochanica-francuza Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 21.04.09, 18:27
          dzieci i młodzieży nie widać na podwórkach, bo przed kompami siedzi i wali w gierki
          • estutweh Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 22.04.09, 14:30
            "Walenie w gierki" mnie rozwalilo ;D

            Ale taka prawda. U mnie w miescie po dworze biegaja tylko dzieciaki z rodzin
            patologicznych.
    • magnolia_liliflora Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 21.04.09, 10:30
      Ja i młodszy brat
      - ślizgawka z dżemu w pokoju, produkcja powodzi w domu
      - 5-cio latki - produkcja naleśników z uwzględnieniem podrzucania, cała kuchnia
      nasza
      -nauka balansowania na piłce (jak misie w cyrku)- ręka w gipsie
      -nauka robienia ósemek na rowerze (na ruchliwej ulicy) - tydzień w szpitalu
      -saneczkowy zjazd z poręczy kamiennych schodów - pożegnanie z "jedynkami"
      -jazda autostopem gdzie się tylko da w Polsce - o dziwo nic się nie stało
    • Gość: Moko Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 17:19
      Super wątek. A myślałem, że tylko ja miałem specyficzne żarty :)

      1. Podkładanie kału do windy i wykręcanie żarówki. Ludzie nie zauważali i
      rozmzany był po całej klatce. No i ten smród. Dozorczyni, pewnego raz jak miała
      to posprzątać, to była pijana jak bela. Zrzuciła wszystko do szybu. Ktoś jeszcze
      rozpylił perfumy i śmierdziało nawet gorzej niż poprzednio. No ie wzajemne
      awantury sąsiedzkie i oskarżenia - bezcenne :)

      2. Podkładanie do wspomnianej windy zdechłych zwierząt, np. ptaków.

      3. wieszanie w windzie plakatów pornograficznych i obserwowanie przez wizjer
      reakcji sąsiadów (średnia wieku na klatce to ok. 60 - 70 lat).

      4. Dzwonienie dzwonkiem alarmowym w windzie w godzinach nocnych.

      5. Wspomniana przez innych jazda na dachu windy.

      6. Wyrzucanie różnych rzeczy z ostatniego piętra: zakręcone plastikowe butelki z
      wodą, szklane butelki, torby foliowe z wodą itp.

      7. Zabawa w miejsce pamięci. Robiliśmy je z pudła po bananach i wstawialiśmy tam
      krzyże i znicze. Raz się wszystko zajęło ogniem.

      8. Zabawy pirotechniczne odczynnikami z zestawu dla małego chemika.

      9. Ustawianie piramidy z butelek i słoików w piwnicy. Przywiązywaliśmy do tego
      żyłkę, którą wciągałem uprzednio pod drzwiami do mieszkania. W nocy, przed
      pójściem spać pociągałem za żyłkę, słoiki się rozwalały z wielkim hukiem i
      ludzie wychodzili na klatkę.

      10. Wlanie do piersiówki wody i ostentacyjne popijanie przed pokojem
      nauczycielskim w LO. A było to zaraz po wykryciu "afery alkoholowej" wśród
      uczniów (w pierwszej klasie LO dwoje z nas trzymając w ręku browary i papierosy
      i siedząc na ławeczce ukłoniło się grzecznie naszej chemiczce... tak jak gdyby
      nigdy nic...)

      11. Picie "drinków" przed stresującymi lekcjami, szczególnie polskim. To była
      zwykła cola w butelce, tyle, że z "wkładką". Odstresowywało to i rozluźniało
      przed wywołaniem do tablicy :)
      • Gość: Moko Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 17:24
        Aha - jeszcze mi się przypomniało:

        1. Wrzucenie w szkole petardy do kibelka.

        2. Zatykanie mydłem kranów tak, że nie było tego widać. A jak ktoś odkręcił wodę
        to oblewało go.

        3. Luzowanie korków od syfonów pod umywalkami - lało się ludziom do butów.

        4. Wysuwanie z kołnierza rury łączącej tzw. górnopłuk z muszlą klozetową. Po
        spuszczeniu wody, lała się z góry na kogoś. A jak ktoś spuszczał siedząc to na
        bank był cały mokry :) Raz zrobiłem to w toalecie nauczycielskiej i była niezła
        heca :)
      • Gość: flumka Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.registered.aka2.ukw.edu.pl 24.04.09, 08:39
        ja strzeliłam sobie kiedyś drina "na odwagę" przed massakrycznym egzaminem poprawkowym
        hehe
        zdalam:)
        • Gość: aa Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.09, 16:39
          1. Skakałam z wysokiego murka z parasolką z wielką nadzieją że
          pofrunę
          2. złapałam koleżankę za palec w pułapkę na myszy, zamiast ją
          uwolnić uciekłam a ona płakała z pokrwawionym palcem kilkanaście
          minut zanim rodzice usłyszeli i ją oswobodzili
          3. weszłam z poduszką na wysoką czereśnię i próbowałam zasnąc na
          gałęzi
          4. próbowałam nasikać w nakrętkę po dezodorancie żeby udowodnić
          rodzicom, ze nie muszę chodzić do toalety- zawsze sie panicznie
          bałam że coś mnie wciągnie do środka do kibla, poza tym u nas
          łazienka była nieogrzewana i zdjecie bielizny było nie lada wyzwaniem
          w końcu żeby zniszczyc tego co mieszka w kolanku od toalety
          nawrzucałam do srodka drewna kominkowego
          5. uparłam się aby tato wiózł do lekarza zabitą wiewiórkę -jak tato
          nie chciał to trzymałam ją kilka dni w nadziei że ożyje
          6. napiłam sie mleka z sutka od karmiącej suki żeby zobaczyc jak
          smakuje
          7. bawiłam sie w szpital dla pająków- polewałam ich lekarstwem z
          kapsułki a potem myłam wodą a potem leżały na szpitalnych łóżkach
          zrobionych z liśtków
          8. regularnie piłam wodę ze szklanki ze sztuczną szczęką dziadka
          • Gość: aa Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.09, 21:37
            Jeszcze u mnie było grzebanie w śmietniku koło szpitala.
            Znajdowaliśmy tam zakrwawione strzykawki i sprzęt medyczny. Potem
            przed zabawą płukało sie to w wodzie (w kranach była tylko zimna,
            wiec moge sobie tylko wyobrazić ile bakterii w tych "zabawkach"
            zostawało).
            Pukanie do drzwi sąsiadów i uciekanie-kiedyś sąsiad gonił nas z
            nożem kuchennym.
            Gaszenie latarni poprzez wspinanie sie na szczyt i bujanie nimi.
            Non stop zabawa na budowach- chowanie się w betoniarkach i betonach
            i innym sprzęcie, włażenie na dzwigi, na wysokie rusztowania.

    • szarrak Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 21.04.09, 22:34
      ja jestem młodzież i ciągle mi się głupoty zdarza czynić. rok temu przyszło mi
      do głowy, żeby skakać boso po mokrych kamieniach w potoku (była to bodajże
      Wetlinka, zimna woda po kolana) - oczywiście wyrżnęłam na twarz, nadziewając się
      piszczelą na mały głaz - nie wiem, jakim cudem, ale mam w tym miejscu wgłębienie
      w nodze na jakieś pół centymetra, od roku, i ciemniejszą skórę.
      w wieku lat dziewięciu, postanowiłam pokazać, iż jestem równie odważna jak mój
      sześcioletni kuzyn - zjechałam na stojąco ze zjeżdżalni (jemu się udawało...),
      trzy godziny potem pierwszy (ale nie ostatni) raz nastawiano mi poważne złamanie
      ręki. miałam "antypoślizgowe" buty...<br />
      • Gość: Asia Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: 217.149.44.* 24.04.09, 08:10
        - chodzenie po śmietnikach w poszukiwaniu "skarbów" z wchodzeniem do
        kontenera włącznie- 3-4 lata,
        - chodzenie po masce i dachu syrenki, żeby zobaczyć czy się da.3-4
        lata,
        - babcia kisiła ogórki na zimę. Latem zachciało się nam z kolega
        ogórków, więc postanowiliśmy otworzyć jeden słoik. Nie dało się.
        Spróbowaliśmy otworzyć jeszcze kilkanaście innych. Okazało się, że je
        rozszczelniliśmy i ogórki były do wyrzucenia,
        - zanoszenie młodszej 3 lata siostry do wanny i puszczanie na nią
        zimnej wody. Ale miałam ubaw! :))
        - łóżko miałam krótszym bokiem dosunięte do okna. Postanowiłam zrobić
        sobie domek nakładając na leżące na łóżku hula-hop zasłonę.Duszno mi
        było w tym domku, więc wycięłam w zasłonie okienka. Zasłona
        zdobyczna.Miałam około 5 lat.Mina rodzicielki- bezcenna,
        - pocięcie ściągaczy od piżamy (zdobycznej), bo chciałam mieć piżamę
        z frędzelkami (!). Byłam konsekwentna. Pocięłam i spodenki i bluzę.
        - wtarcie we włosy słoika wazeliny kosmetycznej, żeby zobaczyć, czy
        będzie taki efekt jak po żelu do włosów. Nawet szarym mydłem nie dało
        się zmyć. Pierwsze dwa mycia trzeba było zrobić Ludwikiem. Miałam
        około 13 lat

    • quba Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 22.04.09, 09:04
      W wieku ok.10 lat weszlismy na dach 10-pietrowego blok, ktory to
      dach byl obudowany takim specjalnym murkiem aby był bezpieczny,
      wlezlismy na ten murek i biegalismy poo nim , przeskakujac na
      rogach - tzn. nie dobiegalismy do rogu, tylko przekakiwalismy na
      nastepny murek.
      Teraz kiedy to wspominam mam "miekkie kolana".

      Pozdrawiam
      • Gość: Olga Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.icpnet.pl 24.04.09, 00:10
        To i ja się pochwalę :)

        1.Robienie w pokoju 2m.x2m. zjeżdalni z poduchy narożnika podbitej drewnem
        skierowanej na meblościankę. Skutek: młodszy o rok brat miał szyty łuk brwiowy.
        Ja z kolei podczas naszej entej bójki wpadłam w szybę i miałam nadgarstek
        pocharatany do mięsa. Chyba już nigdy nie widziałam tak przerażonego mojego brata.
        2.Jako że byłam cięzkio astmatyczym dzieckiem, inhalacje, syropy, tabletki, ...
        były na porządku dziennym, czego nie znosiłam i nie znoszę. Wylewałam lekarstwa,
        ukrywałam listy z wezwaniem do sanatoriów, zaciskałam zęby i mówiłam, że nie
        wezmę syropu (no i nie brałam), udawałam, że robię inhalacje...
        A w wieku nastoletnim, kiedy miałam silny atak duszności, przez całą noc
        ukrywałam się w pokoju (weekend nad jeziorem) i twierdziłam, że wsyztsko w
        porządku. W końcu rano się przyznałam mamie, mankamentem było to, że niemal
        wszyscy samochodowi pojechali bladym świtem na ryby. Niemal, bo został mój
        szwagier, który przepędził te 30km do miasta, a na oddział już mnie wnosił, bo
        prawie mnie nie było. Ale żyję ;)
        3. Palenie dżdżownic, podkładnie mrówek z jednego mrowiska do innych, chyba
        urządziłam pogrzeb żywemu żółwiowi (myślałam, że mój brat go zabił), w zemście
        za żółwia - wyrzycałam bratu rybki z akwarium i patrzyłam jak giną, albo żywe
        wrzucałam do toalety.
        4. W pierwszej klasie podstawówki wstydziłam się chodzić do szkolnych toalet,
        więc gdy wracałam do domu po lekcjach czesto siusiałam w majtki, bo nie mogłam
        wytrzymać.
        5. Pływanie na głębokim basenie, choć pływać za nic nie umiem (popisówka)
        6. Włamanie do szkolnych sal i przeszukanie biórek i szfek nauczycieli podczas
        pomocy w organizacji konkursu matematycznego.
        7. Z koleżanką założyłyśmy zespół, do którego należała cała klasa (wszyscy mieli
        głośno śpierwać na muzyce) i pobierałyśmy składki od członków gupy, ktore potem
        defraudowałyśmy w szkolnym sklepiku. I defraudacje pieniędzy klasowych, jako
        przyjacióka skarbniczki, też mam na sumieniu :)
        8. Brat walnął mnie cieżkim metalowym autem w łeb i straciłam przytomność.
        9. Cięcie żyletkami skór foteli, żeby zobaczyć, czy działają.
        11. Znalazłam na półce mamy gaz pieprzowy, psiknęłam i weszłam w niego...
        12. Reguralne siadanie na parapecie okna 10 piętra.
        13. Sprawdzanie na bracie, czy poślizg na skórce od banana jest możliwy.
        14. U kuzynostwa, które mieszkało w domie z ogrodem przy ulicy, zwijaliśmy
        falsyfikaty pieniędzy tak, żeby napisu FALSYFIKAT nie było widać, przyklejaliśmy
        do nich żyłki, dociągaliśmy żyłki do ogrodowych krzaków, w których siedzieliśmy
        ukryci. I wiadomo co dalej... Gonitwa listonosza za uciekającym banknotem...
        Bezcenna... :)
        15. A z ostatnych czasów - podbiłam oko 6-letniemu siostrzeńcowi podczas gry w
        nogę. Właściwie, to go kopnęłam (w oko), ale niechcący.

        I tak dalej... Życzę sobie cierpliwości dla swoich przyszłych dzieci :)
    • martmarta Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 22.04.09, 13:23
      a obawiałam się, że byłam strasznym dzieckiem... moja mama powinna
      przeczytać ten post! :)
      1. popisowy numer, którego do dziś mi nie zapomniano - w pokoju
      (dziś takie pokoje nazywane są szumnie salonami") stała wielka
      szafa. Brązowa, lakierowana na wysoki połysk. Zdobyczna. Niemal
      najważniejszy punkt mieszkania. Wystarczyło zostawić na 5 minut małą
      Martę sam na sam z szafą, a już nigdy nie wyglądała tak samo.
      Dorwałam z kuchni wielki widelec do mięsiwa i dźgałam wspomnianą
      szafę ile wlezie. Do dziś stoi ona gdzies za drzwiami i nosi ślady
      tamtej bitwy...
      2. Jako mała dziewczynka (5 lat) miałam zapędy by zostać fryzjerką.
      Więc obcięłam grzywkę mojej młodszej siostrze (3 lata). Obcięłam to
      słabo powiedziane, ja ją wyciepałam. Mama oczywiście była załamana,
      ale o wiele większe zalamanie przeżyła, gdy odkryla gdzie ukryłam
      włosy obcięte siostrze. W wielkiej (około 10 litrowej) beczce z
      kiszoną kapustą, która stała w kuchni. Całą kapustę oczywiście
      trzeba było wywalić....
      3. Właściwie broiłam od małego. Mając 1.5 roku ukryłam mamine
      pierścionki i obrączkę, którą zdjęła do zagniatania ciasta. Gdzieś
      je ukrylam i zapomniałam gdzie. Rodzice opowiadali mi, że podobno
      siedząc na nocniku mówiłam: "a może są w szafce", "a może są w
      tamtym pokoju", " a może w tej szufladzie" i rodzina biegała po
      mieszkaniu w poszukiwaniu złota:) Pierścionki znalazły się pół roku
      później, gdy mama robiła porządek w szafce z przyprawami. Byly w
      worku z mąką...
      4. Mając 4 lata pierwszy raz w życiu widziałam prawdziwego,
      pięknego, białego fiata 126. Pieknym, błyszczącym maluchem
      przyjechał pochwalić się mojemu tacie kolega. Po obejrzeniu i
      nachwaleniu się, poszli pogadać do domu. A ja z tej radości
      wdrapałam się na maskę i tańczyłam :) Tak się cieszyłam, że wójek ma
      nowe auto, hehe :))
      5. Poza tym najbardziej lubiłam bawić się na placu zabaw jak nikogo
      na nim nie było. Wieczór z oczywistych względów odpadał. Wymykałam
      się więc np. o 4 rano, latem bywało już jasno. Bawiłam się w
      piaskownicy, zjeżdżałam ze zjeżdżalni, bujałam na huśtawkach itp. O
      oósmej wracałam na śniadanie, a moim rodzice zawsze byli zszokowani
      otwierając mi drzwi bladym świtem....


      dziś na prawdę ich podziwiam, za spokój, opanowanie i za to, że nie
      dostali zawału serca :)
      • martmarta Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 22.04.09, 13:26
        oczywiście, że wujek, wujek, wujek!!!

        :))
        • bogini87 Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 22.04.09, 16:08
          bardzo dużo podobnych rzeczy skakanie z wysokosci obcinanie wlosow
          itp. a pozatym:

          potrafilam zlapac zywa mysz (nie wiem jakim cudem) i ganiac z nia w
          rece przerazona babcie przez okolo godzine.

          po zapytaniu mamy czy mge pobawic sie w kopciuszka i uzyskaniu
          zgody dostalam sie do popiołu z pieca i rozsypalam go po calym domu
          (szukałam grochu)

          notorycznie gubilam sie w lesie obrazona bieglam przed siebie.

          swojemu owczarkowi niemiekiemu wycielam piekne wzorki na futrze a
          potem pomalowalam mu paznokcie na czerwono (rodzice mysleli ze ma
          rozwaloną łape)

          poniewaz moi rodzice powiedzieli ze nie moge wypic drugiego
          kieliszka szampana poszlam do kuchni i obalilam prawie całą butelke.

          podpaliłam papier toaletowy w szkole. (niestety przylapala mnie
          dyrektorka)

          kupilam z 10 bialych myszek (mądry sprzedawca) i postanowilam
          chodować je w szufladzie mama była w szoku jak ja otworzyła

          a jezeli chodzi o zwierzeta to nigdy ich nie meczylam raczej na
          odwrot :) potrafiłam nawet isc do weterynarza z rozjechaną żabą i
          zarządac żeby ją pozszywał:)
          • Gość: croyance Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: 87.112.55.* 22.04.09, 17:08
            Przypomnialo mi sie, jakw momencie melancholii i nieodwzajemnionej
            milosci do sasiada z bloku obok wyrznelam gwozdziem 10-centymetrowy
            napis 'ADRIAN' na sosnowym biurku. Mialam moze 8, 9 lat ..?
            • Gość: basia 880 Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: 80.48.157.* 22.04.09, 18:49
              *gdy miałam ok 4 lat moja kuzynka 3 zobaczyłyśmy że dziadek się goli też się
              ogoliłyśmy;D jak nas nasze matki zakrwawione zobaczyły to się załamały
              * mój o 3 lata starszy brat podniósł mnie, chciałam mu pokazać że też umiem i
              podnisłam go z tym że nie dałam rady go utrzymać i udarzył głową o piec;D bliznę
              na czole ma do dziś
              * gdy miałam ok 8 lat jechałam na rowerze po lewej stronie ulicy ale
              przypomniało mi się że pani w szkole mówiła że się jeździ prawą stroną i
              centralnie przed samochodem postanowiłam zmienić stronę. Sąsiadka która to
              widziała powiedziała mojej mamie że już widziała mnie w trumnie;D
              *jak mialam ok 8 lat chciałam zrobić mamie niespodziankę i posprzątać kuchnię
              nalałam wody i postanowiłam umyć podłogę ale woda ta wylała mi się a ja mądra
              zamiast zetrzeć wylałam jeszcze więcej i bawiłam się w łyżwiarkę figurową jak
              mamusia przyszła była w szoku;D

              • irenka82 Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 22.04.09, 19:58
                obgryzalam diffenbachie, podobno trujacy kwiatek. albo moj byl malo trujacy albo
                ja jestem niezniszczalna:)

    • ajakajadwa Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 22.04.09, 20:34
      Stety lub niestety plan niewykonany.
      Mój młodszy wówczas 5-cio letni brat za oknem pokoju miał balkon. Chciałam mu
      tam postawić fosforyzującego kościotrupa i obudzić o północy.
      • blue-leeloo Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 22.04.09, 21:58
        "dzieci i młodzieży nie widać na podwórkach, bo przed kompami siedzi
        i wali w gierki"

        Ha,ha - święta prawda :D
        Kiedyś z braku wszystkiego musieliśmy się wykazać większą
        kreatywnością żeby sobie czas umilać. Siedziało się na dworze całymi
        dniami to do głowy przychodziły "głupie" pomysły :D

        Pozdrawiam wszystkich dorastających w latach 70/80 :)
        www.youtube.com/watch?v=bFfJSpwPmTk
        • Gość: helcia85 Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.09, 06:43
          Super ten link! Tyle wspomnień i cała prawda ;)
      • Gość: jasia Wakacje na wsi - niezapomniane!!! IP: *.euro-net.pl 23.04.09, 09:25
        1. Po uboju gospodarczym babcia stwierdzila ze sutki swinki trzeba
        rozrzucić po całym podwórku (taki zabobon), żeby zawsze był urodzaj
        na świnki w gospodarstwie. Wnuki 5cio latki sie posłuchały. Po
        jakimś tygodniu dziadek sprzątał stertę drewna obok stodoły i
        okazało się, że pod nią "wykluły się" małe świnki :) dumne wnuki
        wzięły w ręce ile się dało i dawaj biegiem do kuchni babci chwalić
        się różowymi pięknościami! pech chciał że to były myszy:) Babcia o
        mało nie zeszła!

        2. Schowaliśmy się w kurniku i graliśmy w karty, nie było gdzie
        siedzieć, tylko jedna stara pufa gdzie niosła się kura. Każdy miał
        swoją kolejkę siedzenia na pufie. A potem każdy miał wszy bo się
        okazało że kury takowe mają! Co się ciotka z nami miała (czworo nas
        było).

        3. Dziadek miał dużo krów. Trafiliśmy z bratem na okres sprzątania
        obory i wymiany podściółki. Za oborą odkryliśmy super ślizgawkę ze
        słomy. I znów jak na złość okazało się, że pod tą słomą były krowie
        placki. Dla nas to żaden problem - lepszy poślizg - ale ciocia miała
        inne zdanie kiedy nas myła :)
    • prawie_jak_artystka Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 23.04.09, 10:50
      My z bratem po oglądaniu McGyvera próbowaliśmy różne rzeczy
      powtórzyć, np. robić granaty z szyszek, piasku i proszku do prania
      (na pewno tam coś takiego było).
      Zbudowaliśmy piec z klocków, w którym paliliśmy papierki.
      Kiedyś na spacerze z grupą w przedszkolu wlazłam na drzewo, na które
      wchodziłam z bratem i zapomniałam, jak się z niego schodzi. D
      ostałam w głowę strzałą, bo akurat modny był wtedy Robin Hood i brat
      z przyszywanym kuzynem strzelali z łuku.
      Chciałam się "ożenić" z moim o rok młodszym kuzynem, bo uważałam, że
      jest słodki.
      Z koleżanką zupełnie niepodobną zamieniałyśmy się ciuchami i
      próbowałyśmy nabrać rodziców, że ja to ona, a ona to ja.
    • Gość: anna_maria_czopek Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.chello.pl 23.04.09, 12:19
      Miałam 8 lat. Nie pamiętam już skąd wziął się w domu płócienny
      spadochron o średnicy około 1m, może troszkę więcej. W pewien
      wietrzny dzień wyszłam na wrotki (porządne, żelazne wrotki) z tym
      właśnie spadochronem. Wiało zdrowo, więc wymyśliłam, że spadochron
      mnie pociągnie. I pociągnął, jeszcze jak! Tyle tylko, że wąska
      asfaltowa alejka po której jechałam kończyła się murem śmietnika.
      Jak przygruchałam w ten murek z prędkością niemalże światła, to do
      dziś się dziwię, że przeżyłam.

    • pancwynar Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 23.04.09, 14:20
      ludzie...
      mnie od czytania wszytsko już boli...
      mam kolejny powód, aby nie mieć dzieci:P
    • Gość: mika Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.miasto.gdynia.pl 23.04.09, 14:22
      Skok z nieukończonej Estakady Kwiatkowskiego na potężną kupę piachu,
      a wysoko było jak cholera, dalej jest wysoko ;)

      Łążenie po słupach wysokiego napięcia i tych małych betonowych i
      takich wielkich konstrukcjach ze stali.

      Oj duuużżżo tego było... to były czasy :)
      • Gość: sz-z Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.chello.pl 23.04.09, 15:33
        Kolega w wieku ok. 4 lat ubóstwiał Koziołka Matołka.
        Pewnego pięknego dnia sporządził sobie woreczek z kanapkami, zawieszony na kijku, założył sobie buty i zdumionej rodzicielce odparł bardzo poważnie:
        - MAMO, ODCHODZĘ.


        Jak usłyszałam tę historię, myślałam, że się popłaczę ze śmiechu... ;)
        • Gość: k Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.aster.pl 23.04.09, 18:59
          a
    • grenzik Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 23.04.09, 19:55
      Jak zapewne wszystkim wiadomo piraci wspinają się po linach i masztach z nożami
      w zębach. Tak też jako pięciolatek postanowiłem zrobić, zastępując części okrętu
      regałem, a rzeźnicką maczetę nożykiem do obierania ziemniaków. W efekcie spadłem
      na podłogę przebijając sobie na wylot dolną wargę. Wcale nie bolało za bardzo,
      ale babcia była w niezłym szoku, bo stamtąd nieźle krwawi :)

      Ale największe potworności to na początku liceum wraz z pierwszymi akcjami po
      pijaku. Po pierwsze jazda na progu, na zewnątrz SKM-ki, trzymając się za uchwyty
      przy drzwiach ! Po drugie - i to mnie prześladuje - kilkumetrowy spacer po
      poręczy mostku na wysokości jakichś 10 metrów...
      • morekac Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 23.04.09, 23:24
        Ale największe potworności to na początku liceum wraz z pierwszymi
        akcjami po
        > pijaku. Po pierwsze jazda na progu, na zewnątrz SKM-ki, trzymając
        się za uchwyt
        > y
        > przy drzwiach ! Po drugie - i to mnie prześladuje - kilkumetrowy
        spacer po
        > poręczy mostku na wysokości jakichś 10 metrów...


        Teraz to wiek gimnazjalny. A tak się na gimnazjalistów narzeka...
        • Gość: tamtara Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.09, 23:37
          Jak byłam mała to chciałam zostać astronautką, strasznie mi się niebo nocą
          podobało. Gdy przeprowadziliśmy się do domku jednorodzinnego, wybrałam sobie
          pokój z balkonem. Dodatkowo na balkonie była drabina prowadząca na dach z której
          często robiłam użytek, zwłaszcza nocą jak rodzice spali a sąsiedzi nie mogli
          naskarżyć, bo nie widzieli mnie. Tak więc wymykałam się wieczorami po drabince
          na dach, czasem nawet zasnęłam tam :)

          W ogóle to ja lubiłam dachy :) nawet te okrągłe :)

          Spośród wielu głupich i niebezpiecznych rzeczy jakie pamiętam to najbardziej
          utkwił mi w pamięci wypadek na 'tarzanie'. Był to 'tarzan' ze zbocza, więc
          wisząc było się kilka metrów nad ziemią. Problem jednak stanowiły korzenie
          drzewa, które wychodziły ze zbocza. Raz, huśtając się lina się zahaczyła i
          zrobiłam mniejszy półokrąg, lecąc prosto na te wystające korzenie. Jako, że
          byłam wysportowana, to zasłoniłam się przez zgięcie kolan i przechylenie ciała w
          bok. Na szczęście rozwaliłam sobie tylko kolano, męczyłam się z nim strasznie i
          do dziś mam bliznę. Gdybym nic nie zrobiła korzeń prawdopodobnie przebiłby mi
          brzuch... Zresztą po paru incydentach, naszej grupy i innych (np. złamana ręka,
          złamane żebro) ktoś ściął gałąź i tak na szczęście skończyła się nasza zabawa.

          A najlepsze jest to, że mimo moich podniebnych eskapad, mam lęk wysokości nawet
          z 1 piętra :)
    • Gość: laluna Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.centertel.pl 25.04.09, 13:22
      1. jako kilkuletnia dziewuszka wchodzilam z latawcem w reku jak
      tylko sie dalo najwyzej i probowalam leciec jak na paralotni
      2. razem z kolezankami robilysmy marmolade z gąsiennic i robilysmy z
      nia kanapki mlodszemu rodzenstwu. wystarczylo dosypac troche cukry i
      jedli az im sie uszy trzesly
      3. wbijanie kochanemu dziadkowi gwozdzi w czolo/okulary/oczy poki
      mama nie przyuwazyla
      4. koledzy z podworka zbierali ususzona po skoszeniu trawe, zawijali
      w gazety i palili jak skrety
      5. nad jeziorem siostra wreczyla mi slomke i kazala schowac sie pod
      woda po czym wmowila mamie ze sie utopilam, pol okolicznych turystow
      nurkowalo zeby mnie odszukac, drugie pol przeszukiwalo okoliczne lasy
      6. kiedy mialam 8 lat w prima aprilis wstalam najwczesniej i
      ogolilam wszystkim spiacym brwi/wasy/wlosy na glowie
    • Gość: DRIM Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.09, 23:10
      - ulubiona zabawa w piaskownicy to było robienie pułapek.
      Wykopywaliśmy głęboki dół w piachu, maskowaliśmy go patyczkami i
      trawą, posypywalismy cienką warstwą piasku. Następnie zaganialiśmy
      do piaskownicy jakiegoś małego dzieciaka, a jak wpadł nogą lub
      nogami do dziury to natychmiast rzucaliśmy się i zasypywaliśmy mu
      uwięzioną kończynę piaskiem, a potem patrzyliśmy jak się gramoli, im
      bardziej płakał tym był lepszy ubaw
      - inne zabawy to zjeżdżanie ze zjeżdżalni na stojaka, turlanie się w
      beczce po smole (ciuchy do wyrzucenia, kołtuny we włoscach do
      wycięcia), rzucanie się znalezionymi w śmietniku zużytymi podpaskami
      ( i okrzyki na syfa!), robienie sekcji zwłok znalezionym zdechłym
      ptakom,
      - w wieku ok. 5 lat wyrzuciłam przez okno prawie pełną skarbonkę,
      która się rozwaliła w drobiazgi. Miesiącami wrzucane tam (przez
      rodziców dla mnie) klepaki poszły się ... wiadomo, na dole pod
      oknem kłębiła się chmara dzieciaków
      -
      • Gość: olenka Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 02:52
        mając 3 lata, w momencie przytulania się do mojego ojca, pogłaskałam go po
        brodzie i powiedziałam "ach ty mordo zaje*ana"
    • idasierpniowa28 Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 26.04.09, 11:58
      - omal nie spłonęłam z koleżanką w saunie :D Chcialyśmy bowiem sprawdzić, czy prawdą jest że jak na piec wyleje się gorzałę, to się człowiek ubzdryngoli :) Efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania, niebotycznie rozbawił nas błękitny płomień co strzelił do góry :D Warto dodać, że nie poszłyśmy tam tak do konca trzeźwe :)

      - z tą samą koleżanką, na innym wyjeździe, postanowiłyśmy wrócić skrótem z imprezy. I tak szłyśmy sobie wesoluchno i radośnie w butach na obcasie, a jakże, przez ciemny las, obie ślepawe i rozbawione i szło się bardzo przyjemnie, ( po omacku) dopoki za radą koleżanki nie zrobilam kroku w lewo i nie spadłam z wodospadu :)

      - z kolegą przelaziłam przez balkon do mieszkaniia, które się zatrzasnęło i jedynym sposobem dostania się było wejście przez balkon. Dodam, że mieszkanie leży na trzecim piętrze.

      - z inną przyjaciółką betrosko pojechalam na konkurs 4 skoczni, ( bilety autobusowe byly, akredytacje były) ale jakoś tak zapomnialyśmy że nie mamy noclegu. Byłyśmy przekonane, że tam gdzie jechałyśmy, podobnie jak na dworcu w Zakopanem , będzie stala masa ludzi oferujących noclegi. Cóż, nie stała.... :D Mogło się skonczyć niefajnie bo był to wyjazd kilkudniowy i groził nam nocleg pod gołym niebem, co w zimie do przyjemności nie należy :)

      I w ogole było tego znacznie więcej... Jak widać Opatrzność czuwa nad obłąkanymi :D
    • wrronek Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 26.04.09, 21:44
      skakanie z balkonu na trawnik, zeby mama nie zobaczyla... jakies prawie 2 metry
      • Gość: ae Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.09, 14:16
        Jakoś okres wczesnej podstawówki - z siostrą i kolegą znaleźliśmy
        bombę: taki pocisk artyleryjski z czasów II wojny, dł. ok. 40 cm i
        postanowiliśmy zabrać go do nas na podwórko. A że to ciężkie było,
        to najpierw ciągnęliśmy, później kopaliśmy, parę razy nam upadł gdy
        próbowaliśmy nieść. Jak nas zobaczył mój dziadek, myślałam że
        zejdzie na zawał... A my - wszyscy żyjemy do tej pory :)
        Poza tym zabawy na budowach, łażenie po składowiskach pustaków,
        zabawa zbrojeniem - kiedyś koleżance wypadł taki pręt prosto na moją
        głowę - guz zupełnie jak w kreskówce, taki fioletowy wulkan :)
        • Gość: bell Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.toya.net.pl 28.04.09, 19:37
          Baaaaaaaaardzo długo nie umiałam jeździć na rowerze, ponieważ nie był to sport
          preferowany u mnie w domu.
          Na komunię dostałam zegarek, bombonierkę i trochę kasy - to gwoli wyjaśnienia ;)
          W wieku lat 12 w końcu dorwałam się do rowerka i postanowiłam nauczyć się
          jeździć. Okoliczności były sprzyjające: ośrodek wypoczynkowy FWP nad Pilicą,
          pogoda nieplażowa, skarpy nadrzeczne.
          Rekonstrukcja wydarzeń:
          1. Szczyt skarpy, ja na rowerze m-ki Wigry, usiłuję złapać pion.
          2. Złapałam kierownicę i pion.
          3. Zjeżdżam ze skarpy, z nadzieją,że uda mi się wyczaić o co chodzi z tą kierownicą
          4. Na mojej drodze staje dziecko w wieku ok. lat 4
          I tu następuje moment dramatycznej decyzji: albo rozjadę dziecko, albo wyląduję
          w rzece.
          Co było dalej?

          Trafne odpowiedzi nagrodzone dobrym słowem

          • viking2 Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 29.04.09, 02:29
            Gość portalu: bell napisał(a):
            > I tu następuje moment dramatycznej decyzji: albo rozjadę dziecko, albo wyląduję
            > w rzece.
            > Co było dalej?
            >
            > Trafne odpowiedzi nagrodzone dobrym słowem

            I Ty i dziecko, oboje wyladowaliscie w rzece, ale zyjecie do tej pory.
            Czy mozna zamowic to "dobre slowo"? Ja bym poprosil "zeberka z rusztu"...:)

            Mialem pewnie z 5 lat, kiedy reszta rodziny zaniepokoila sie, ze "cos tam tak
            cicho w kuchni" i przylecieli zobaczyc. Stalem i rozognionym wzrokiem
            obserwowalem, jak ladnie pala sie firanki i zaslony. Kawalek kredensu tez, ale
            on nie byl tak malowniczy... Ktos tam chlusnal na to garnkiem wody, oczywiscie
            wskutek roznicy temperatur pekla szyba w oknie (podobno to mieli byc dorosli,
            madrzejsi ode mnie, 5-latka...).
            Gdzies okolo tego samego okresu, wyslany po cos do sklepu, zainteresowalem sie
            pewnym jegomosciem, wrzucajacym wegiel przez okienko piwniczne i postanowilem
            pomoc. Po jakichs 3-4 godzinach poszukiwan, rodzina byla juz gotowa wzywac
            milicje (w tamtych czasach), kiedy wlasnie wrocilem. Podobno bylem baaaardzo
            czarny...
            Kiedy mialem jakis 8-10 lat, mozna bylo w prywatnych sklepikach kupic "korki
            strzelajace", takie do korkowca. Umialem robic z nich wspaniale petardy, na
            bazie pudelka od zapalek, uszczelniane wata i z dwoma gwozdziami pelniacymi role
            zapalnika uderzeniowego. Pech chcial, ze jedna wypadla mi z reki na schodach.
            Odpowiednio wywazona upadla - a jakze - gwozdziami w dol... Podobno huk bylo
            slychac az na ulicy. Rodzina - jak teraz patrze, chyba sami nienormalni -
            wyskoczyla z mieszkania tylko po to, by nadziac sie na reszte rozwscieczonych
            lokatorow... Potem, gdzies tak poczynajac od wieku 12-13 lat, naczytalem sie
            literatury wojennej, m.in. o Powstaniu Warszawskim i konspiracyjnych materialach
            wybuchowych "domowej roboty". Wiecie, saletra, nadmanganian potasowy, cukier,
            chloran potasu, opilki (najpierw aluminiowe a potem stalowe - lepsze, bo
            szybciej sie utleniaja). Wysadzilem w powietrze kawalek ostatnich chyba
            powojennych ruin na warszawskim Mokotowie, a takze stary komin na dachu budynku,
            w ktorym mieszkalem. ("Stary", bo w miedzyczasie ogrzewanie piecami kaflowymi
            przerobiono na c.o., a komin po prostu zostawili).
            • Gość: bell Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.toya.net.pl 29.04.09, 19:15
              Żeberka...
              Odpowiedź połowicznie dobra
              • viking2 Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 30.04.09, 01:53
                Gość portalu: bell napisał(a):

                > Żeberka...
                > Odpowiedź połowicznie dobra

                No wiem, ze Ty w rzece, ale przeciez to jest Forum Humorum. A zeberka tez
                znakomite - juz rozpalam grila...:)
                • Gość: bell Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.toya.net.pl 30.04.09, 15:50
                  Żeberka w miodzie z rusztu.
                  Jedyna odpowiedź musi być nagrodzona bonusem.
                  Rekonstrukcja wydarzeń c.d.
                  1. Ze śmiercią w oczach usiłuję wyminąć dziecko, niestety opanowanie kierownicy
                  jeszcze nie było w mojej mocy.
                  2. Decyzja: albo wyminę, albo wyląduję w Pilicy.
                  3. Wyminęłam!

                  Aczkolwiek nie do końca, dziecko dostało kierownicą centralnie w
                  czoło, a ja wylądowałam w rzece.
                  4. Obrażenia dziecka wyglądały przerażająco, bo zamiast guza miało wgłębienie w
                  czaszce,które, na szczęście już po kilku minutach przeobraziło się w
                  monstrualnego guza.
                  Finał:
                  I ja i dziecko przeżyło. Młode organizmy są jednak odporne ;)
                  • viking2 Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 01.05.09, 01:28
                    Gość portalu: bell napisał(a):
                    > 3. Wyminęłam!
                    >
                    > Aczkolwiek nie do końca, dziecko dostało kierownicą centralnie w
                    > czoło, a ja wylądowałam w rzece.
                    > 4. Obrażenia dziecka wyglądały przerażająco, bo zamiast guza miało wgłębienie w
                    > czaszce,które, na szczęście już po kilku minutach przeobraziło się w
                    > monstrualnego guza.
                    > Finał:
                    > I ja i dziecko przeżyło. Młode organizmy są jednak odporne ;)

                    No widzisz! Wszystko dobre, co sie dobrze konczy...:)
              • Gość: ciocia-wie-lepiej Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.cable.ubr07.dals.blueyonder.co.uk 30.04.09, 02:01
                a u nas na osiedlu najbardziej cool zabawa bylo wspinanie sie na slupy wysokiego
                napiecia,przy czym wierzylismy swiecie ze na pewnej wysokosci,dokladnie nie
                wiadomo gdzie, kopie prad,i to tak ze zabije na 100%.wiec pierwszy zawodnik
                wspinal sie dopoki nie wymiekl,a kazdy nastepny musial wejsc wyzej bo inaczej
                byl cienias.bylo strasznie,oj bylo...jeszcze teraz mi strasznie jak sobie
                przypominam,a zeby bylo smieszniej do tej pory nie wiem jak to z tymi slupami jest?

                • blue-leeloo Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) 30.04.09, 10:45
                  Ja to kiepściutka z fizyki jestem ale tak na chłopski rozum to
                  wydaje mi się, że skoro ten prąd nie kopie na wysokości np 3m to i
                  na 10m kopał nie będzie. W końcu słup jest cały z tego samego
                  materiału a gdzieś tam na połączeniu z kablami jest jakaś mądra
                  izolacja :D (co innego pole, które może się wytwarzać wokół kabla
                  przy tak wysokim napięciu - chyba)
                  Słyszałam kiedyś historyjkę jak ktoś robiąc sobie żarty, udawał, że
                  go prąd poraził w czasie wchodzenia na taki słup i osoba na ziemi
                  chcąc go z tego słupa zrzucić chwyciła jakiś kij i tak go
                  grzmotnęła, że mu nogi połamała. Nie wiem ile w tym prawdy bo
                  słyszałam już kilka (rzekomo prawdziwych) wersji ;)
    • Gość: Amy Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: 89.167.16.* 01.05.09, 19:39
      Ja o dziwo byłam grzecznym dzieckiem i nawet nic przerażającego nie
      próbowałam robić.

      1. Obcięłam sobie grzywkę nożyczkami...dziewczyny w podstawówce sie
      potem ze mnie śmiały :(
      2. Usiłowałam pobawić sie siekierą dziadka (babcia w odpowiednim
      momencie wybiła mi ten pomysł z głowy)
      3. Po obejrzeniu kreskówki sądziłam że jak ludzie nie mają krzeseł
      to siadają na "niewidzialnych" krzesłach. Żeby sie o tym przekonać
      odsunęłam dziadkowi krzesło gdy siadał...
      4. Podobno (ale tego akurat osobiście nie pamiętam) namiętnie
      lubiłam wypijać rodzince alkohol, a zwłaszcza czerwone wino i piwo
      Żywiec :D :D :D

      • Gość: hello Re: Do czego zdolna jest młodzież i dzieci ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.09, 07:15
        UP :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja