dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne

06.12.03, 16:58
Wydaje mi sie, ze sporo rodzin posiada zestaw takich slow, ktore tylko ona
zna i uzywa. Podajcie takie słowa wraz z tlumaczeniem!
W mojej rodzinie funkcjonują:

śrupa- znajoma, ktorej się nie lubi
zakłapienie- straszne coś, kryjące się w łazience i nie pozwalające mojej
małej siostrze udać się tam samotnie
sufelek- zapiekanka.
    • noida Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 06.12.03, 16:58
      Ach, i jeszcze "najadłem się do wypęku" czyli bardzo.
    • myshen82 Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 06.12.03, 17:24
      u mnie jest: słod - czyli jakiś słodycz
      i 'mamo, daj coś słod' - z takim charakterystycznym przeciąganiem;)
      • denay Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 06.12.03, 21:33
        u mnie jest "majozen" po nauce mowienia mlodszej siostry. I "dinozarl" - to
        samo.
        Zrazy zawijane - baranki (mlodszy brat jak byl maly)

        Stalym haslem sa "puste przebiegi". Idziesz gdzies i nie wezmiesz ze soba tego
        co masz ze soba wziac, np. brudny kubek do kuchni.
        • slotna Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 24.12.03, 12:06
          U mnie majonez to jest majezon;)
          nuny - mandarynki
          kalafior - kaloryfer i odwrotnie;))

          jeszcze parę rzeczy na pewno, ale teraz nie pamiętam
    • Gość: Jolly Roger teraz ja;-) IP: 157.25.156.* 07.12.03, 10:07
      u mnie są śluski kląskie;-)
      • sugarhoney Re: teraz ja;-) 07.12.03, 10:16
        U mnie celowe przeinaczanie rodzajów, np "ta kota" "ta piesa"
        • noida Re: teraz ja;-) 07.12.03, 12:31
          Albo "ile tutaj żarówków" :-)
          • denay Re: teraz ja;-) 07.12.03, 12:48
            Nie wiem czy to zaliczyc do neologizmow, ale...
            Mam dziadkow na wsi - podlaska wies. Zawsze jak jezdzilismy tam na dluzej to z
            braciakiem przestawialismy sie na ichniejszy sposob mowienia typu: "krowy
            poszli", "baby przyszli", "nadejszli burzy", "dac jesc cielakam, swiniam", "po
            wiela tych wiszni" i tym podobne. Co gorsza potem musielismy sie tego oduczac,
            bo braciak wypalil czyms podobnym na polskim w szkole.
            • basioonya Re: teraz ja;-) 07.12.03, 16:00
              My z moim współlokatorem, który jest Litwinem mamy kilka takich słów:
              sok paramańczowy, fajki to fajranty, młoda dziewczyna to sikucha. Poza tym on
              zawsze mnie pyta, czy chcę chlebu, seru.
              • breslauer_88 Re: teraz ja;-) 07.12.03, 19:09
                U mnie są Makagigi-rarytasy, coś do jedzenia, na co aktualnie ma się ochotę
                (najczęściej są to słodycze)
                Przyszparować-germanizm-zaoszczędzić <niem. sparen>
                Ludziów jak mrówków-tłum, dużo ludzi.
                --
                Breslauer_88
            • frred Re: teraz ja;-) 08.12.03, 11:19
              W sklepie pod Suwałkami czy gdzieś w tamtych stronach:

              - Ślidź jest? -
              - Są -
              - To daj pani dwóch -
              • myshen82 Re: teraz ja;-) 11.12.03, 18:52
                stary kawal o Podlasiu - nigdy jeszcze nie slyszalam zeby kos tak mowil...
                ale 'bulka chleba' i owszem;) pozdro!
            • tanina Re: teraz ja;-) 01.01.04, 21:39
              ...a bo to charakterystyczne dla podlasia;-) ja akurat w podlaskim mieszkam,
              to w sklepach się "po takiemu" normalnie gada;-)

              denay napisała:

              > Nie wiem czy to zaliczyc do neologizmow, ale...
              > Mam dziadkow na wsi - podlaska wies. Zawsze jak jezdzilismy tam na dluzej to
              z
              > braciakiem przestawialismy sie na ichniejszy sposob mowienia typu: "krowy
              > poszli", "baby przyszli", "nadejszli burzy", "dac jesc cielakam,
              swiniam", "po
              > wiela tych wiszni" i tym podobne. Co gorsza potem musielismy sie tego
              oduczac,
              > bo braciak wypalil czyms podobnym na polskim w szkole.
    • misiaczko Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 08.12.03, 09:35
      w mojej rodzinie jest tego mnostwo. glownie zapozyczone z nowomody
      dzieciecej. "kątapała" odpowiada sie sie na pytanie "gdzie jest ... (tu sie
      wstawia imie, lub funkcje w rodzinie)?" i jesli podejrzewa sie iz rzeczona
      osoba spi skryta w odosobnionym miejscu - odpowiada się "kątapała".
      wzielo sie to stad, ze moja babcia powiedziala do mojej kilkuletniej wtedy
      siostry (ktora poszukiwala naszego kotka) ze spi w kacie cichutko. po jakims
      czasie moja siostra zaginela - okazalo sie ze przysnela w szafie. po
      wielogodzinnych poszukiwaniach sama przyszla i zdziczalej z niepokoju rodzince
      odpowiedziala "kątapała"
      • Gość: gracka Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.dz.com.pl / *.dz.com.pl 08.12.03, 13:11
        Ciepaki to dla nas kapcie, :roziwelet, to telewizor [tylko od tyłu]
    • default Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 08.12.03, 13:35
      Pomarola - danie awaryjne pt. makaron + co tam pod ręką (częste u nas w
      domu ;)))
      Kakatorium - kibelek
      świeżutek - świeży chlebek (wzięło się od przejęzyczenia mojej Mamy - świeżutek
      chlebutki, zamiast świeżutki chlebek)
      • ramm.stein Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 08.12.03, 16:59
        - pierdolnik - podręczny koszyczek na rachunki do zapłacenia, karteczki z
        numerami telefonów, długopisy i co tylko można jeszcze wymyśleć ("gdzie to
        jest?" - "w pierdolniku")
        - rykowisko - kiedy nasz pies okręca się w zasłonę i drapie o nią ryja -wtedy
        głośno "buczy", chyba z zadowolenia (mówimy wtedy z moim lubym - "o, pies jest
        na rykowisku")


        Jak sobie coś przypomnę, to na pewno dopiszę - dobry wątek! :)))))))))))
    • Gość: voice4@wp.pl Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.acn.pl 08.12.03, 17:42
      Mojego 10 letniego brata określenia ;
      śpioch - na zapach z ust jak ktos ma brzydki(wzielo sie stad, ze rano brat
      powiedzial mi gdy sie obudziłem, że mam niezłego śpiocha)
      świerszcz- "ale mam świerszcza na.."- mam ochote na
      kanapiorki - kanapki
    • Gość: Bishop Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: 195.85.227.* 08.12.03, 19:02
      w rodzinie u mojej lubej ...

      miźglanie w habaziach ... kto zgadnie o co chodzi ?

      Bishop
      • Gość: kasiunia Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.net.autocom.pl 09.12.03, 19:43
        przytulanie się w piżamie????
    • evcik1 Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 08.12.03, 19:05
      sniadapki - kanapki na sniadanie
    • qian Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 08.12.03, 20:03
      Mój ojciec jest mistrzem w wymyślaniu takich słówek. Nasza rodzinna klasyka to:
      - babczaki - nieco przywiędłe już jabłka,
      - chabręzie - (kurcze, nawet nie wiem jak to napisać;-) ogólnie jakieś krzaki,
      gałęzie, badyle,
      - wyheftnąć - (znowu problem z pisownią) - wyciąć, wyrzeźbić.
      Na razie tyle mi się przypomniało.
      • ramm.stein Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 09.12.03, 09:22
        Wyheftnąć? Na Śląsku "heftowanie" to wymiotowanie. :))))))))))))
        • quba Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 09.12.03, 10:53
          ramm.stein napisała:

          > Wyheftnąć? Na Śląsku "heftowanie" to wymiotowanie. :))))))))))))
          >


          nieprawda, HAFTOWANIE A NIE HEFTOWANIE
          heft = zeszyt z niem i z wymiotowaniem nie ma nic wspólnego
          quba zw Śląska
          • ramm.stein Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 09.12.03, 11:58
            quba napisał:

            > ramm.stein napisała:
            >
            > > Wyheftnąć? Na Śląsku "heftowanie" to wymiotowanie. :))))))))))))
            > >
            >
            >
            > nieprawda, HAFTOWANIE A NIE HEFTOWANIE
            > heft = zeszyt z niem i z wymiotowaniem nie ma nic wspólnego
            > quba zw Śląska
            >
            >


            No, nie wiem! Z której części Śląska jesteś? Heft to heft, ale nie słyszałam (a
            wychowałam się w Chorzowie), żeby jakis rodowity Ślązak używał
            słowa "haftować", tak mówili "gorole". Wszyscy moi znajomi Ślązacy
            mówili "heftować", "ale się wyheftowałem" itd. Nie masz racji, przykro mi!
            Nie kłóć się ze Ślązarą! :)))))))))))))

            "Lonely people burn like candles
            Only we are clean"
            • frred Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 05.01.04, 13:59
              ramm.stein napisała:

              > quba napisał:
              >
              > > ramm.stein napisała:
              > >
              > > > Wyheftnąć? Na Śląsku "heftowanie" to wymiotowanie. :))))))))))))
              > > >
              > >
              > >
              > > nieprawda, HAFTOWANIE A NIE HEFTOWANIE
              > > heft = zeszyt z niem i z wymiotowaniem nie ma nic wspólnego
              > > quba zw Śląska
              > >
              > >
              >
              >
              > No, nie wiem! Z której części Śląska jesteś? Heft to heft, ale nie słyszałam
              (a
              >
              > wychowałam się w Chorzowie), żeby jakis rodowity Ślązak używał
              > słowa "haftować", tak mówili "gorole". Wszyscy moi znajomi Ślązacy
              > mówili "heftować", "ale się wyheftowałem" itd. Nie masz racji, przykro mi!
              > Nie kłóć się ze Ślązarą! :)))))))))))))

              Popieram, ja też zawsze słyszałem o heftowaniu i sam tak mówię, mimo że jestem
              gorol zza Brynicy :)))
        • qian Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 09.12.03, 15:16
          Nasza rodzina nie ma nic wspólnego ze Śląskiem, na 100% mój ojciec wymyślił to
          słówko niezależnie od śląskiej gwary i w takim znaczeniu (wyciąć) funkcjonuje
          ono u nas w domu ;-)
          POZD
        • caerme Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 09.12.03, 23:06
          witaj
          heftac to takze - przyciac przyszlifowac cos
          pozdr
          • ramm.stein Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 10.12.03, 09:00
            Przypomniało mi się - "zepsuło się" na wiele rzeczy, np. pan w filmie
            się "zepsuł", bo go zastrzelono, zabita mucha się "zepsuła" (trochę to
            makabryczne), ale też wyjedzona z lodówki "nie-wiadomo-przez-kogo" sałatka też
            sie "zepsuła".
            A propos heftowania jeszcze - mój luby, który jest "gorolem", czyli nie-
            Ślązakiem twierdzi, że mówi się też tak na... spawanie. Co za słowo - wytrych!
            • frred Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 05.01.04, 14:03
              ramm.stein napisała:

              > A propos heftowania jeszcze - mój luby, który jest "gorolem", czyli nie-
              > Ślązakiem twierdzi, że mówi się też tak na... spawanie. Co za słowo - wytrych!

              I w drugą stronę też - spaw to inaczej rzyg, wymioty (tak mówi paru moich
              kumpli, pewnie przez analogię do pawia).
          • Gość: marcia Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.4pr.pl 10.12.03, 20:43
            A moja mama mówi "żychnij", znaczy to rzuć, np "żychnij to do wanny".
    • kamila77 Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 09.12.03, 09:31
      zapompoliłem - zapomnialem
      chadziodziuć - krasnoludek
      woda morzana - woda morska

      Copyright - moj syn :-)
      • Gość: myszka_211 Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.laser.com.pl 09.12.03, 12:15
        Wątek rozbawił mnie do łez.

        Moja babcia np. mówi ze poszla do banku/sklepu/koleżanki "na poprzyki" tzn. na
        skróty

        jak cos wiecej mi sie przypomni to dopisze
        • rrenata Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 09.12.03, 17:15
          U przyjaciół usłyszeliśmy (i mój nastoletni potomek z rozkoszą używa) rachuj -
          to kalkulator, odkurwiacz - odkurzacz.
          Wiecej na razie nie pamiętam...
          • Gość: maryna Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.stacje.agora.pl 09.12.03, 18:33
            Zapożyczyłam od koleżanki PRZYDASIE - takie rzeczy, z którymi trudno się
            rozstać, bo może kiedyś sie w końcu przydadzą... Moje "przydasie" lądują w
            końcu na śmietniku
    • Gość: kasiunia Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.net.autocom.pl 09.12.03, 19:48
      śrubełko- śrubka bądź inne pokrętło
      idę chopsi chopsi-idę spać
      • Gość: kasiunia Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.net.autocom.pl 09.12.03, 19:48
        aha jeszcze miziać się-przytulać
    • Gość: Maruda Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.widzew.net / *.widzew.net 10.12.03, 18:40
      Ciuciawki - bardzo ogólnie słodycze. Czasem się wypali przy ludziach, "sorry, ale nie mam żadnych ciuciawek, będzie sama herbata" :P Potem trzeba tłumaczyć :)
    • Gość: babazgaga Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 10.12.03, 20:20
      U mnie się mówi że się wytraciło
      Np. wytracił się długopis (czyli zużył)
      ale masło w lodówce też się mogło wytracić jak si skończyło
      i jak ktoś coś zniszczy to też mówimy że to wytracił
      WEzięło się od okrzyku mojego brata sprzed miliona lat: wytraciłaś mi pasek do
      spodni!!

      • Gość: kasiunia Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.net.autocom.pl 10.12.03, 22:37
        jak byłam opiekunką na kolonii to dzieciaki ze śląska mówiły że coś
        się "straciło" jak się zgubiło.
        a mnie jeszcze sie przypomniało, że z uporem maniaka mówię "saturator" na
        dystrybutor na stacji benzynowej
        pzdr
        • ramm.stein Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 11.12.03, 14:30
          Gość portalu: kasiunia napisał(a):

          > jak byłam opiekunką na kolonii to dzieciaki ze śląska mówiły że coś
          > się "straciło" jak się zgubiło.


          Dyżurna hanyska potwierdza prawdziwość wyżej wymienionego! :))))))))))))))))

          W moim "domu rodzinnym" na makaron z "bele czym", czyli co tam było pod ręką
          mówiło się "mniungwa". "- Co dziś na obiad? - Mniungwa!" :((
          • quba Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 11.12.03, 17:27
            ramm.stein napisała:

            > Gość portalu: kasiunia napisał(a):
            >
            > > jak byłam opiekunką na kolonii to dzieciaki ze śląska mówiły że coś
            > > się "straciło" jak się zgubiło.
            >
            >
            > Dyżurna hanyska potwierdza prawdziwość wyżej wymienionego! :))))))))))))))))
            >
            a jak sie nie chce dluzej kogos ogladac to sie do niego mowi "patrz sie
            stracic" czyli idz sobie stad ! wynos sie !
      • Gość: anuszka Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.zaczek.ds.uj.edu.pl 10.12.03, 22:50
        Moj brat w czasach prehistorycznych mowil:
        KOŁKULATOR zamiast kalkulator :-)))))))

    • Gość: agatha Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 16:17
      a u mnie w domu jest Mum i Tut
    • conena Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 11.12.03, 18:30
      jak moj pies mowi "hau" to znaczy ze chce isc na dwór...
      ;)
      • Gość: Ola Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.hogart.com.pl 11.12.03, 18:38
        W moim domu (nie tylko domu) jak coś się zapodzieje, to po prostu to
        coś "wdupiło".
        Wzięło się to z dawnych czasów, kiedy kolega mojej mamy tłumaczył jej, że kiedy
        coś ginie, to przez ciarachy, bo ciarachy to takie stworzenia, co wszystko
        wdupiają. I nawet nie ma o nich informacji w słowniku ani encyklopedii, bo
        kartki, gdzie było coś o nich napisane - też wdupiły.
    • Gość: jajco72 Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.olsztyn.mm.pl 14.12.03, 00:15
      witam szystkich i pozdrawiam :) późno ale zawsze ;P poczytałem i pośmiałem sie
      chwilę ;) część ze zwrotów poczytanych to raczej archaizmy jezykowe a nie
      neologizmy ;P ale to pryszcz :)
      HEFT (heftować) - spotkałem się z takim określeniem dotyczącym
      spawania "heftnij to...", a spawanie po dobrej wódce to heftowanie
      (haftowanie).
      "leniuch" - pilot do urządzeń RTV - moje domowe
      "dysk z czaczem" - klient w sklepie komputerowym o dysku z cache-m
      "zupa nic" - określenie na kisiel - moja mama
      "kosior" - siatka na ryby, ale już "kosiorki" - to buty -słowa sąsiada
      "eee, ty, pa" (etypa) - popatrz, zobacz - słowa kolegi
      "dryny" - samochody - 1,5 roczny synek
      "chwiejby" - kijki do nart - z jakiegos powiedzenia
      "czarna kaszka" - kawa - okreslenie powstalo na potrzeby synka.. żeby myslal
      ze ktoś razem z nim coś zajada
      "wyciućkany" - umazany, zaśliniony, wyssany - jak wyżej, ale tylko na
      potrzeby ;P
      "siubry", "rojbry" - dzieci - słowa chrzestnej z ciechanowskiego
      "umęczon będąc" - w stanie wskazującym na "wielkie" spożycie - gdzieś na
      imprezie się urodziło
      Zapewne jeszcze by sie troche znalazlo.. slowa takie egzystują na codzień w
      naszym języku, ale nie zwracamy na nie uwagi... więc na koniec dowcip, rozmowa
      synka z tatą:
      - tata.. a dlaczego ten tramwaj skręcowuje?
      - nie mówi się skręcowuje, tylko skręca - poprawia ojciec
      - no dobrze, tata.. a dlaczego ten tramwaj skręca?
      - bo mu sie szyny wygły...
      I takim to sposobem i "skręcowuje"i "wygły" weszły do mojego rodzinnego
      słownika na stałe....
      • Gość: Iskra Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: 213.131.78.* 19.12.03, 12:02
        U mnie tez z dowcipy weszlo do rodzinnej mowy jedzenie recami i palcyma.
        Mamy tez:
        *kurzolapy - tzw. bibeloty
        *rzadziel - pilot do telewizora
        *uncle bencle (czytane calkiem wedlug polskich zasad) - ryz (autentyczne,
        zaslyszane w sklepie.
        *Ty mi ty nie dziegiel! - zaleznie od okolicznosci: nie mow glupstw lub uspokoj
        sie.
        *Wody sie chcialem napic - w znaczeniu: Cos mi sie pomylilo lub odszczekuje (to
        ze starego dowcipu abstrakcyjnego o rycerzu i smoku.
    • mary_ann Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 14.12.03, 00:40
      Jak byłam mała, to mówiłam o kocie, że jest FUTRATY. Zotało nam wszystkim do
      dziś.
    • Gość: Anika Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: 195.117.187.* 14.12.03, 13:38

      lyse trojkaty - dresiarze (autorstwa mojej mamy)
      ke? - inaczej: co? (Jesli ktos ogladal "Hotel Zacisze" to wie o co chodzi:)).
      zmieniacz - pilot od telewizora
      bachy - dzieci, skrot od bachory
      makagigi - wiekszosc rzeczy ktore samodzielnie ugotuje

      • mrouh Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 14.12.03, 19:10
        Teraz juz nie pamiętam, ale kilka lat temu jak rozmawiałam z bratem, to nikt nas
        nie rozumiał. Jak ktoś tak mówi, to się nazywa, że mówi "krzaczkami"- czyli
        swoim prywatnym slangiem:-) Wymyślamy takich słów bardzo dużo w mojej rodzinie,
        nawet nie zauważamy... Ale jest coś co za mną chodzi, mimo że już nie mieszkam z
        rodzicami. Często zamieniam końcówki słów na męskie, mimo że jestem kobietą.
        Brat miał odwrotnie:-) Jak pojadę do domu na święta, to pewnie mi się przypomni:-)
    • Gość: bahak Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 13:19
      Z domu rodzinnego:
      "KANAPKI PIĘKNOLICE" - mój młodszy brat nazwał tak swego czasu kanapki z
      wieloma dodatkami (kiedyś robiło się takie na imprezy: wędlina, jajko, warzywa
      + starty żółty ser)
      "NIE JĘTOŚ, NIE KITOŚ, NIE GAMOŃ" - tak mawiała w przeszłości moja mama, gdy
      miała dosć swojej piątki rozwrzeszczanych i ciągle chcących od niej czegoś
      dzieci
      "MAJENOZ" - tak moja ukochana babcia nazywała majonez

      A u mnie:
      "rajsopichy" - rajstopy
      "keczuk" - ketchup (koleżanka z akademika opowiadała mi kedyś, że będąc na
      zakupach w sklepie usłyszała jak matka uspokaja nadpobuliwego dzieciaka
      słowami: "Poczekaj jeszcze trochę, a w domu zjesz sobie paróweczkę z keczukiem"
      i od tej pory zostało)
      "gręgolić" - np. mój pies gręgoli dywanik w przedpokoju, jak zostaje sam (czego
      oczywiście bardzo nie lubi
      "robakka" - coś co robi mój psiak: wykładanie się do góry brzuchem i skręcanie
      ciała.

      Na razie tyle, bo trudno mi sobie przypomnieć więcej, chociaż podczas rozmów z
      moim chłopakiem roi się od takich słówek.
    • Gość: jaki Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.gliwice.pik-net.pl 16.12.03, 13:20
      Tego Jego - sos z pomidorów, wyrób domowy mojego ojca!
    • Gość: Yaga Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.internetia.opole.pl 19.12.03, 09:03
      Moja siostra wiele lat temu ucząc się czytać dostała czytankę, gdzie było
      zdanie z taką frazą: "parobczaki jak dębczaki", czy coś w tym stylu, no i
      przekręciła to na "parobaczki jak dębaczaki"... No i zostało w rodzinie -
      "parobaczków" i "dębaczaków" używa się przy najróżniejszych okazjach...
    • Gość: myszka_211 Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.laser.com.pl 31.12.03, 12:35
      ten watek rowniez rozbawil mnie do lez - czego to ludzie nie wymysla :))))
    • Gość: qwerty Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: 80.51.242.* 31.12.03, 17:09
      Moja ciotka wymysliła kiedys na wakacjach (Suwalszczyzna)taka zabawę
      towarzyską. Chodziło o zagospodarowanie nazw geograficznych tamtejszego rejonu
      Polski - a sa kapitalne. Na przykład Trupiszki, Kurwia Stara... ?Mielismy tego
      masę, ale jak to w zyciu, wiekszość na jedne wakacje.Zostały na zawsze Ostródy -
      na wszelkie ostre narzedzia, jest w kuchni szuflada na ostrudy. I Tałty - to
      na określenie odziezy walajacej sie po domu, nierzadko brudnej!
      Może ktos wykorzysta pomysłna Sylwestra, ale potrzebna chałupka w północno-
      wschodnich rejonach Polski, albo przynajmniej dokładna mapa.
      • ultra75 Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne 31.12.03, 18:34
        Fajny watek. Takich powiedzonek u mnie tez jest mnostwo, a sporo z nich weszlo
        juz tak na dobre do uzywania na codzien, ze nawet sobie z tego nie zdaje
        sprawy! (reaguje dopiero, jak niewtajemniczony rozmowca robi zdziwiona mine!).
        Z tego co mi w tej chwili przychodzi do glowy:
        "skajka" - tak mowi moj facet na moja kurtke (kurtka jest ze skory, ale nie
        zupelnie matowej i kiedys sie nabijal, ze sie za bardzo swieci - powiedzenie
        zostalo do dzisiaj :-),
        analogicznie "puchowka", to oczywiscie kurtka puchowa,
        "wuruzada" - to na oranzade o landrynkowym smaku (ach, kto pamieta oranzady w
        woreczkach - smak dziecinstwa :-)),
        "klepaki" - to na upierdliwe drobne 0,01 - 0,05 PLN zajmujace caly portfel
        itd.
        Jak cos sobie przypomne, to jeszcze dopisze.
        Pozdrowienia.
    • Gość: Amica Re: dziwne/ smieszne neologizmy rodzinne IP: *.tkb.net.pl 31.12.03, 18:17
      kiedy byłam mała, zamiast mówić nietoperz, mówiłam pedzio.
      I nadal nikt nie wie, dlaczego :))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja