Akademiki

    • myszka_211 Re: Akademiki 02.02.04, 16:13
      Bardzo żałuję że nie mieszkam w akademiku, ale podtrzymuję ten wątek bo jest
      przecudowny.

      pozdrawiam myszka_211
      • Gość: Slav Re: Akademiki IP: *.is.net.pl 02.02.04, 21:48
        Cytuję:
        - w prysznicach nie bylo sitek - sama gola rurka. Trzeba bylo
        miec swoje. Kwitl handel sitkami. Jeden ze sprzedawcow na swoich dzwiach
        napisal "sitka pod prysznic". Dopisano mu "p".


        I a'propos wywieszek na drzwiach:

        kiedyś rąbneliśmy z Jabłonowskich piękną tabliczkę pt "KATEDRA HISTORII MYŚLI
        POLITYCZNEJ SOCJALIZMU". Nie wiem skąd i jakim cudem się uchowała (zaznaczam:
        ukradliśmy gdzieś koło '95 roku). Po prostu tak sobie leżała na korytarzu....
        No to jak tu przejść obojętnie .... Oczywiście zaraz chcieliśmy wywiesić, ale
        zaraz w ten sam dzień była imprezka, to odłożyliśmy do jutra.
        I nam tę piękną wielką tabliczkę w ten sam dzień ktoś (??????) zap$#&^lił !!!.
        Co za świnie :o))) Do dziś nie wiem kto.

        A z autentycznych wywieszek, to u qmpli przez 3 lata wisiało:

        "WYCHOWAWCY"

        (ukradzione chyba z kolonii czy internatu)


        WYCHOWAWCY HE HE, !!!!! W AKADEMIKU !!!!!.
        Nie sądzę żeby ktoś (nawet najgorsza niunia z I roku) się nabrał. Ale pomysł
        przedni, nie ? :o)))
        • sunday Blok upraw pochodnych 03.02.04, 13:53
          > kiedyś rąbneliśmy z Jabłonowskich piękną tabliczkę pt "KATEDRA HISTORII MYŚLI
          > POLITYCZNEJ SOCJALIZMU". Nie wiem skąd i jakim cudem się uchowała (zaznaczam:
          > ukradliśmy gdzieś koło '95 roku). Po prostu tak sobie leżała na korytarzu....
          > No to jak tu przejść obojętnie .... Oczywiście zaraz chcieliśmy wywiesić, ale
          > zaraz w ten sam dzień była imprezka, to odłożyliśmy do jutra.
          > I nam tę piękną wielką tabliczkę w ten sam dzień ktoś (??????)
          > zap$#&^lił !!!.
          > Co za świnie :o))) Do dziś nie wiem kto.

          :-) Kiedyś z lasu wynieśliśmy tabliczkę "Blok upraw pochodnych - wstęp
          wzbroniony" i powiesiliśmy przy wejściu do instytutu matematyki...
          • Gość: rasta tabliczki IP: *.biuro.net.pl 10.08.04, 11:56
            mieszkam w Merkurym w Krk, opiekuje sie sala imprezowa w akademiku sporo ludzi
            sie u mnie przewija wiec...
            nad pokojem mam zawieszona tabliczke "SEKRETARIAT" zapieprzona z uczelni :))))
            pozdro
            • Gość: Ciotka Re: tabliczki IP: *.c27.msk.pl 07.03.06, 12:49
              W pokoju mojego chłopaka wisiała wielka tablica z napisem "GIŻYCKO" znaleziona
              w rowie przed rejsem. Poza tym wielki transparent z logo "ŻYWIEC" rąbnięty na
              Szantach, drugi z napisem "WIOSENNA BONIFIKATA" podprowadzony kiedyś ze sklepu
              z dywanami (wisiał tam nad wejściem, gdy nocką z knajpy wracaliśmy...),
              znak "roboty drogowe" i mnóstwo drobiazgu, np. naklejki informacyjne z PKP. W
              naszym, sąsiednim pokoju jedna ściana była wytapetowana wielką reklamą "CHERRY
              COKE", którą koledzy zdjęli ze słupa zaraz po tym, jak została tam
              przyklejona... To z akademika T-8 we Wrocku. Pozdrawiam sentymentalnie, łza się
              w oku kręci...
              Ciotka
    • pstosia Re: Akademiki 02.02.04, 22:53
      czytam i placze ze smiechu:))))) mam nadzieje, ze ja sie dostane na studia i za
      rok dopisze cos od siebie:)
      • Gość: anuszka wywieszka IP: 147.163.52.* 03.02.04, 20:06
        w Zaczku na czyichs drzwiach wisiala tabliczka "Punkt skupu mleka"...
        • Gość: Ist Re: wywieszka IP: *.sds.uw.edu.pl / *.sds.uw.edu.pl 04.05.06, 00:08
          Dokładnie:
          "Okręgowa spółdzielnia mleczarska w Chmielniku - Punkt skupu mleka"

          Dałem ją później do przechowalni na wakacje i już jej nie mam - było to równo
          3lata temu.

          A przypominało mi się - jak mieszkałem w tym pokoju, zdarzyło się że kolega
          dostał mandat za przechodzenie w złym miejscu przez ulicę. Jeszcze tego samego
          dnia umieścił na zewnątrznej stronie drzwi wielki napis CHWDP. Mieszkał u nas
          walet który był niezwykle religijny, zaprosił do naszego pokoju jakąś zakonnicę.
          Ta zjawia się i podczas wizyty pyta się co oznacza ten napis - kolega na
          poczekaniu wymyślił: to jest skrót od chasła - chrześcijaństwo wnosi dar pokoju
          - że niby protestujemy przeciwko wojnie w Iraku.

          Ale generalnie w Żaczku był spokuj - Bydgoska C a szczególnie D - tam były jazdy
          • Gość: Ist Re: wywieszka IP: *.sds.uw.edu.pl / *.sds.uw.edu.pl 04.05.06, 18:42
            Uprzedzam wszystkich językowych purystów - hasła, spokój - tak właśnie chciałem
            napisać ale mi coś nie wyszło
          • Gość: anuszka Re: wywieszka IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 10.08.06, 19:53
            To ci spotkanie! :-D A tak w ogóle to czyżby chodziło o Chmielnik koło Rzeszowa?
            • ist4 Re: wywieszka 16.09.06, 13:40
              Mleczarnia znajduje się w Chmielniku leżącym 20 km od Kielc - pozdrawiam:)
      • Gość: agusia Re: Akademiki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.04, 17:37
        bez kitu wlasnie z 2tygodnie wprowadzam sie do akademika hehe a teraz ze
        smiechu z krzesla spadlam:)narciarz i bobslejowiec sa the best:):):) pozdrawiam
        i czy ktos zna jakas historyjke o piotrkowskich akademikach??tam tez sie cos
        dzieje???
    • Gość: Ysabell Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 11:06
      Mieszkałam w akademiku tylko na pierwszym roku, bo niestety potem mi nie
      przyznali miejsca:-((((( Ale z wielkim rozrzewnieniem wspominam tamte chwile.:-)

      Rzecz działa się w warszawskim KICU. Sytuację znam z opowieści mojego kolegi,
      który był jej głównym bohaterem. Otóż w.w. kolega został niecnie porzucony
      przez swoja dziewczynę. Nie pamiętam dokładnie jak to się działo,że akurat był
      sam w pokoju, może to jakieś ferie lub coś w tym rodzaju... W każdym bądź razie
      kumple z pokoju wyjechali. kolega zrozpaczony po utracie ukochanej topił
      smutki siedzą pod lustrem i pijąc wódke:-) A że był fanem rocka, puszczał sobie
      do tego smętne ballady,ale by zagłuszyć smutek oczywiście na full, tak ze
      drżały szyby w oknach:-) Oczywiście było już dawno po ciszy nocnej,więc w
      pewnym momencie do pokoju wpadła portierka i zaczęła sie wydzierać. Kolega
      nawet nie usłyszał jej wejścia gdyz uniemożliwiała to głośna muzyka. Portierka
      wkońcu odnalazła wzrokiem źródło hałasu, wyłączyla sprzet i znów się wydziera:
      - Co Ty sobie myślisz? Takie hałasy o tej porze? Sam tu jesteś?!?!?!?!??!
      Mój kolega, rozejrzał się ze stoickim spokojem po pokoju, a że był już trochę
      wstawiony, to nie załapał oczywiście,że pytanie pani porteirki nie dotyczy
      stanu ilościowego osób przebywających w tym pokoju, a po prostu ma na celu
      odwołanie się do jego uczuć społecznych:-) Wiec wypalił :
      - No, sam.
      Ta bezczelna odpowiedź (zdaniem pani portierki) tak ją rozsierdziła,że nawet
      skończyło się to pobytem na dywaniku u kierownika akademika:-)

      Niech żyje KIC!:-))))))))))))))))
      • Gość: Artur Re: Akademiki IP: *.ss.shawcable.net 20.09.04, 16:45
        > - No, sam.

        Jasne, przeciez go rzucila!
    • Gość: sailor13 Re: Akademiki IP: 213.227.106.* 05.02.04, 11:08
      pamietam, ze po ktorejs sesji (AWF) kumpel stwierdzil, ze zrobi imprezke dla
      nas (ludzi nie mieszkajacych w akademiku) dla mnie byla to gratka bo za punkt
      honoru mialem przewaletowanie w akademiku niestety niewielu bylo podobnie
      myslacych wiec poczatkowo imprezka byla kameralna, ale poniewaz
      przygotowalismy ja lepiej niz standardowa impreza akademikowa (najpierw
      zrzutka, wizyta w hipermarkiecie, zrobilismy nawet kilka kilogramow salatki
      warzywnej) wiec rozrastala sie, kumple z marketu przywiezli cala rolke
      reklamowek- zrywek ktore nie wiedziec po co gwizdneli, w koncu stwierdzilismy
      ze beda odpowiednie gdyby komus zaszkodzila salatka, badz (co mniej
      prawdopodobne) alkohol :) kto wchodzil "przypadkowo" do pokoju byl zmuszany do
      konsumpcji... moj kolega warszawiak, tez zalapal sioe na impreze bo na codzien
      mieszkal gdzie indziej stwierdzil ok 1 w nocy, ze sie nalezy wykapac przed
      spaniem, mysmy stwierdzili ze nikt nie bedzie tak wczesnie szedl spac i w
      pieciu wyciagnelismy go z pod prysznica i wyrzucilismy na korytarz gdzie przez
      jakis czas blakal sie nagusienki...
      • Gość: denay Re: Akademiki IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.04, 13:01
        (to ja ta prawdziwa, tylko mi cos poczta nie dziala ;()

        Kumpel jadac pociagiem typu "strzala Polnocy" tak sie nudzil, ze wykrecil
        popielniczke, ktora przymocowal do futryny drzwi. Poza tym mial elegancki
        dywanik w pokoju "made in PKP". Inny (nie mam pojecia jak mu sie to udalo)
        przyniosl z tramwaju kasownik - taki dziurkacz. Tez przymocowal do futryny,
        ale nie mam zielonego pojecia czemu mialo to sluzyc.
        Pzdr. D.
        • uzywaj-kruszyw-amfibolitowych Re: Akademiki 05.02.04, 18:54
          > Kumpel jadac pociagiem typu "strzala Polnocy" tak sie nudzil, ze wykrecil
          > popielniczke, ktora przymocowal do futryny drzwi. Poza tym mial elegancki
          > dywanik w pokoju "made in PKP". Inny (nie mam pojecia jak mu sie to udalo)
          > przyniosl z tramwaju kasownik - taki dziurkacz. Tez przymocowal do futryny,
          > ale nie mam zielonego pojecia czemu mialo to sluzyc.
          > Pzdr. D.

          Widzę, że mieszkasz w Niemczech. Rozumiem, że ty też do domu przynosisz
          dywaniki, popielniczki i inne drobiazgi wymontowane z pociągów Deutsche Bahnu?
          Nie? Nie śmieszyłoby to cię? Ciekawe więc, czemu śmieszy, gdy ktoś rozmontowuje
          polskie pociągi.
          • frred Re: Akademiki 24.02.04, 19:19
            Trochę przesadasz. Nikt nie napisał, że takie było-nie-było kradzieże pochwala,
            nawet przeciwnie, wyczuwam tu na początku większości postów niedopowiedziany
            początek "Jak byliśmy młodzi i głupi, to..."

            uzywaj-kruszyw-amfibolitowych napisał:

            > Widzę, że mieszkasz w Niemczech. Rozumiem, że ty też do domu przynosisz
            > dywaniki, popielniczki i inne drobiazgi wymontowane z pociągów Deutsche
            Bahnu?
            > Nie? Nie śmieszyłoby to cię? Ciekawe więc, czemu śmieszy, gdy ktoś
            rozmontowuje
            >
            > polskie pociągi.
            • denay Re: Akademiki 24.02.04, 23:48
              chyba ten pan od kruszyw w akademiku nigdy nie mieszkal i nie wie do czego sa
              zdolni mlodzi i czasami glupi studenci ;-)))
        • Gość: Artur Re: Akademiki IP: *.ss.shawcable.net 20.09.04, 16:47
          Inny (nie mam pojecia jak mu sie to udalo)
          > przyniosl z tramwaju kasownik - taki dziurkacz. Tez przymocowal do futryny,
          > ale nie mam zielonego pojecia czemu mialo to sluzyc.

          Wiadomo, oplata za wejscie
        • shrek-hannover Re: Akademiki 28.07.05, 14:02
          Strzala Polnocy, czyzbys pisal o osobowym Kolobrzeg-Poznan? Ten pociag, tak
          przuez nas nazywany, mial niepowtarzalny klimat. Gdy juz po pieciu godzinach
          slimaczenia sie dojezdzal do Poznania, z plecakow w przedzialach dobywal sie
          zapach schabowych, mielonych i bigosow, wiezionych przez zakow w plecakach. A
          jaki byl klimat, gdy pociag sie psul i stal w polu:-) Zaczynalo sie wspolne
          jedzenie prowiantow i zlorzeczenia na maszyniste. Dziwnym trafem ten pociag
          psul sie glownie miedzy Poznaniem a Obornikami;)
    • gazamate Re: Akademiki 05.02.04, 13:01
      w Toruniu na UMK podczas Juwenaliów z kumplem poszliśmy do pobliskiego
      supermarketu po piwko i paluszki słone a że po drodze spotkaliśmy znajomych to
      i zakupy robiliśmy wspólnie i nikomu nie chciło się potem nieść paru ładnych kg
      ładunku, dlatego z wózkiem sklepowym wróciliśmy do akademika. kosz wnieśliśmy
      na 2 piętro ale przyszła szefowa i kazała nam odnieść. Byliśmy już nieźle
      wstawieni i znaleźliśmy sobie całkiem przypadkowo zabawę w zjezdzaniu wózkiem z
      wyasfaltowanej górki w miasteczku studenckim. Ale była zabawa gdy zjezdzaliśmy
      w 5-ciu naraz. po nas było chyba ze 3 chętne ekipy by zrobić to samo. No ale
      wózek choć nieco pobrapany i lekko pogięty wóxcił do supermarketu
      • semana_mess Re: Akademiki 05.02.04, 21:17
        Jesli chodzi o tabliczki to chlopaki mieli w pokoju GODZINY TRZEPANIA zerwane z
        okolic trzepaka.
        A z wozkami z supermarketu tez mielismy pewnej nocy zabawe. Byly 2 wozki.
        Najpierw wsiadala jedna osoba do kazdego, ustawialo sie ich na przeciwko siebie
        na korytarzu, rozpedzalo i ogladalo zderzenie. A ze "rozpedzajacy" mieli nie
        najlepsza koordynacje, to wozki czasem zamiast w siebie, trafialy w sciane,
        kaloryfer lub prog. Nastepnie robilismy to samo, tylko po 2 osoby w wozku.
        Najwiecej braw zebral Dawidek, ktory z takim impetem walnal w zamkniete, dosyc
        solidne drzwi, ze wjechal do pokoju. Na koniec oczywiscie proba zjechania ze
        schodow. Boze, jacy studenci sa glupi ;)))
      • Gość: manius Re: Akademiki IP: *.fantex.pl 05.02.04, 21:24
        w nawioazaniiu do wrednuych i sympatycznych portierek :

        w moim akademiku bylo pietro zamieszkale przez Arabow (slabo sie asymilowali i
        woleli mieszkac w kupie). Mieszkal tam jeden bardzo porzadny, ale pokrzywdzony
        przez los - pokrecony choroba Heine-Medina.
        Pewnego dnia ten gosc prowadzil do pokoju panne. Trafil na zmiane portierek -
        sympatyczna zdawala zmiane a obejmowala hetera. Hetera oczywiscie zatrzymala
        pare i miala ochote uniemozliwic gosciowi skonsumowanie znajomosci. Wtedy ta
        sympatyczna stwierdzila ze jeszcze nie przekazala zmiany, a ten gosc i tak
        pokrzywdzony przez los wiec niech sobie przynajmniej podupczy ...

        nie wszyscy Arabowie byli tacy sympatyczni. Mialem kiedys okazje mieszkac po
        sąsiedzku z takimi. Jak mieli ramadan (ale nie tylko) to caly dzien spali a
        noca odrabiali zaleglosci towarzyskie az do switu. W koncu stalo sie to
        uciazliwe. Nie pomoglo wykrecanie bezpiecznikow. Kolega skonstuowal urzadzenie
        o nazwie "arabnik" - była to wtyczka do gniazdka z połaczonymi bolcami, ktora
        powodowała zwarcie instalacji ( nasze pokoje miały wspólną) i jednoczesnie
        uniemożliwiała jej uruchomienie przez włącznie bezpiecznika. Dopiero taka
        lekcja elektrotechniki zapewniła nam wzlędny spokój bez arabskiego jazgotu i
        jęczącej muzyki w porze gdy nawet po imprezie uczciwy człowiek zasypia snem
        sprawiedliwego ...
        • Gość: Slav Re: Akademiki IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 13:46
          Witam po przerwie.

          Historyjka może nie stricte z akademika, ale pasuje tu jak najbardziej.
          (się mi przypomniała jak kurczaka zjadłem)

          Otóż zaprzyjaźnieni biolodzy/antropolodzy z piętra wyjechali na obóz bodajże
          do podkrakowskich Krzemionek. Tam były jakieś dziury, wykopaliska,
          wczesnosłowiańskie cmentarzysko czy coś takiego. Praca nudna, polegała na tym
          że każdy miał swoje stanowisko i musiał dziennie przewalić ileś tam szufelek
          ziemi. Jasne że czasem się tam trafił jakiś ułamek grotu, kawałek spinki,
          broszki, czy coś takiego. Znalezisko takie jak pieniążek to już była sensacja
          i gotowy temat na magisterkę....

          Ale do rzeczy. Chłopaki zeżarli raz pieczonego kurczaka i nie mieli co zrobić
          z kośćmi. Wyrzucić ? Zbyt proste. Wpadli na dziki pomysł: otóż dokładnie te
          kostki oczyścili z mięsa, ścięgien, etc, trochę połamali, czymś tam
          przybrudzili i zakopali na stanowisku Gosi M o wile mówiącej ksywce „Piórnik”
          (tzn średnia jakieś 6.5, ambicja tryska uszami, głowa zawsze do góry., zawsze
          przygotowana, wszystko miała, jak notatki to tylko od niej, etc, etc...).
          Zresztą na każdym roku są tacy to co będę pisał więcej

          Oczywiście zaraz następnego dnia rano Gosi coś zazgrzytało pod szufelką i
          dostała niemalże orgazmu odkrywczego, trzęsącymi rękami wykopała te kostki z
          ziemi i leci do dra F.

          - ZNALAZŁAM !!!! PROSZĘ PANAAAAAA ZNALAAAAAAAZŁAM !!!!! TU JEST JAKIŚ
          CMENTAAAAAAAARZ !!!!!
          (Podchodzi p. doktor, max luzak, twarz: blacha, pełna powaga, a zresztą takich
          kawałów to się już pewnie z każdym rocznikiem naoglądał)

          - no i co tam pani znalazła ?
          - SZKIELET !!! TU JEST JAKIŚ SZKIELET!!!! TU BYŁO CMENTARZYSKO !!!!
          - Ale proszę pani, jakiś malutki ten szkielet....
          - BO TO PEWNIE DZIECKA !!!! (Gosia prawie płacze bo Pan Doktor nie docenia
          wagi odkrycia, cała grupa – oczywiście wcześniej wtajemniczona – już obok i
          też płacze ale z powstrzymywanego śmiechu..... )

          - No.... to chyba od razu aniołka Pani wykopała .... O! tu ma takie kostki po
          skrzydełkach.......

          Potem jeszcze chłopaki zakopywali sobie na stanowiskach „prasłowiańskie
          zegarki” i „prasłowiańskie skarpetki”, ale numeru z Aniołkiem to już nikt nie
          był w stanie powtórzyć – to było jednorazowego użytku.
          • Gość: milicjant Re: Akademiki IP: *.ds.uni.wroc.pl 24.02.04, 20:52
            Historia tyczy mojego lokegi z pokoju.
            W eWroclawiu od listopada 2003 wprowadzono odplatne noclegi dla gosci z
            zewnatrz (do tego czasu byly one darmowe - jednoczesnie byly podpora integracji
            i ... wzrostu naturalnego :-))). Niestety teraz milosc zostala wystawiona albo
            na wielkie wydatki albo na wielkie poswiecenia.
            Wspomniany kolega postanowil nielegalnie dostac sie do akademika swojej
            dziewczyny (dodam, ze portiernia w tymze akademiku jest szczelnie obstawiona).
            Wyszedl kolo 24:00. Powrocil po godzinie. Okazalo sie, ze wszelkie dawne
            tajemne wejscia (przez daszek nad magazynem z tylu, prze zdach stolowki (!))
            sa ... zadrutowane drutem kolczastym !!!
            Oczywiscie namietnosc nie zna granic. Nastepnej nocy dostal sie do akademika po
            rynnie, ktora biegla w pelnum swietle ulicy przy oknie... portierni :-))

            Raz takiej wspinaczki nie przyplacil co najmniej zdrowiem - panowal 15
            stopniowy mroz a on byl bez rekawiczek :-|| Milosc :-))

            Pozdrawiam

            MO
          • lukhaas Re: Akademiki 26.02.04, 14:27
            Aniołka pani wykopała.... aaaahahahahahahahaha.... wyrzucą mnie z pracy za
            płakanie ze śmiechu.... :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Jak sobie przypomnę
            jakieś zdarzenia to napiszę
            • Gość: wujo Re: Akademiki IP: *.local.net / *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 10:59
              aniołek jest super
          • Gość: -=-=-= Re: Akademiki IP: *.dashofer.pl / 212.160.156.* 21.07.04, 15:27
            Slav to jedna z najlepszych opowiesci...podobała mi sie takze ta z wycieczka do
            Białorusi.
        • Gość: kotek Re: Akademiki IP: *.plwaw.energis.pl 13.05.04, 11:03
          Hihihi.
          U mnie w pokoju to się nazywało zestawem anyimprezowym :)))
          W pokoju miałem 2 fazy - jedną od oświetlenia (w drugiej częsci korytarza
          podpięta był a do gniazdek) i druga gniazdkowa. Oprócz przewodu skręconego na
          końcu, była też specialnie przerobiona żarówka. Efekty były marne, bo zawsze
          któś wpadł na pomysł i ściągał przedłużacze i zasilanie z innych pięter.

          Pozdrawiam
    • Gość: anuszka Akademiki w Niemczech c.d. IP: 147.163.52.* 06.02.04, 15:22
      Jeden kolega byl na stypendium w Niemczech. Sam sobie gotowal w akademiku. Jako
      czlowiek nie zawracajacy sobie glowy przyziemnymi sprawami, dla prostoty zawsze
      na obiad robil to samo: Filet z kurczaka, ziemniaki, salata. Raz weszla do
      kuchni sasiadka Niemka i zadala standardowe pytanie: A jakie sa tradycjne
      polskie potrawy? Kolega na to: YYYY... FILET Z KURCZAKA, ZIEMNIAKI, SALATA!!!
      • Gość: Justyna Re: Akademiki w Niemczech c.d. IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 13.02.04, 17:11
        W ostatnim ,,Dlaczego" jest ranking akademików.
    • Gość: jaaaaaaaa Re: Akademiki w Niemczech c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 00:53
      boze dawno sie tak nie usmialm, wlasnie stwierdzilam ze musze przeniesc sie na
      studia do jakiegos innego miasta, moze wtedy bede miala szanse na akademik:))
      widocznie trzeba tam mieszkac bo same odwiedziny nie wystrarczaja:(
      • ziupo Akademiki 10.05.04, 22:02
        heh jakos ostatnio nikt nic nie pisal
        i moznaby wznowic ten watek bo WARTO !!!
        • tak_zwany Re: Akademiki 10.05.04, 22:57
          Mi przypomina się zabawa z Kica... Z grubsza polegała na tym, iż facet brał
          dziewczynę na ręce, drugi kolega wskakiwał mu na plecy i biegali w tą i z
          powrotem, dopóki się nie wywalili. I tak kilka razy, tylko faceci się
          zamieniali. Dziewczyna przypłaciła to blizną na kolanie, po tym jak wpadli na
          hydrant...
          Ja tylko pamiętam, że robiłem wślizgi - tzn rozpędzałem się ile wlezie i sruuuu
          na podłogę...
          P.S. Nie muszę mówić, w jakim byliśmy stanie...
    • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.ha3.agh.edu.pl 11.05.04, 10:53
      Dlaczego nikt nie napisal, jak to ostatnio (gdzies tak w marcu) wysiadlo swiatlo
      na miasteczku AGH?

      Okolo 22.00, wtedy wlasnie, gdy wszyscy siedza przy kompach i w zasadzie
      potrzebuja pradu, zepsula sie elektrycznosc. Ciemnosc zalegla we wszystkich
      akademikach. Przez krotka chwile bylo cicho, a potem...

      Najpierw pootwierano okna i zaczeto walic w garnki. Nie musze mowic, ze przez
      okno kazdy widzial, co sie dzieje w akademikach naprzeciwko i tak sie wszyscy
      nawzajem nakrecali. Potem do tego dolaczylo sie skandowanie przeroznych hasel.
      Potem ogolne nieartykulowane wrzaski, kto glosniej. Potem jeszcze ludzie skads
      powyciagali jakies traby i syreny i zaczeli tym trabic. A potem dodali efekty
      swietlne: zaczeli palic jakies papiery, rzucac tym przez okna, a najlepszy byl
      miotacz plomieni z dezodorantu, bo uruchomiono go wewnatrz pokoju i szly takie
      fajne odblaski od scian. Cud boski, ze miasteczko nie poszlo z dymem. A zgielk
      byl taki, ze na Wawelu musialo byc slychac...
      • Gość: pax Re: Akademiki IP: *.slocina.sdi.tpnet.pl 11.05.04, 15:57
        jeszcze nie jestem studentem ale juz miałem przyjemność być na paru nockach u
        qmpla w akademiku i raz się urodził mianowice taki pomysł :
        było ciemno na dworze siedzieliśmy na oknie na 4 piętrze (oczywiście pod oknem
        był chodnik) jak na dole szli ludzie to wydawaliśmy dzwięk jak przy żyganiu i
        laliśmy ludzi zwyką wodą z kufla i potem sie wkurwiali
        • lu69 Re: Akademiki 13.05.04, 13:31
          A ja mieszkałam dawno temu w Balbinie na Lumumbowie w Łodzi.
          Na każdym pietrze były dwie ubikacje. Ta przy naszym końcu korytarza była
          ciągle w remoncie. Gdy wreszcie ją oddano do użytku, Słoń zorganizował
          uroczyste otwarcie: zebrał nas, odśpiewaliśmy piosenkę Big Cyca "Najlepsza na
          świecie....", który za moich czasów ćwiczył namiętnie w akademikowym klubie,
          wyznaczeni szczęśliwcy jako pierwsi oficjalnie odsikali się w nowej łazience
          (wszyscy w skupieniu na korzytarzu nasłuchiwaliśmy spuszczania wody), były
          brawa, okrzyki radosci po czym spokojnie rozeszliśmy się do pokoi.

          Po jakimś czasie w tej toalecie pojawiło sie na podłodze kocie gówno. Po pół
          godziny obok niego karteczka "Przepraszam, nie zdążyłem. Kot"

          Zdarzały sie też masowe akcje zabijania karaluchów, integrujace mieszkańców.
          Wystawiało sie szafkę z karaluchami (np. koczujacymi pod ceratą), zrywało
          gwałtownym ruchem ową ceratę a krąg ludzi wokół tej szafki deptał z zapałem
          rozbiegajace sie we wszystkie strony robale.

          Były wojny na okrzyki miedzy Balbiną i Medykiem, nasilone w sesji letniej.

          Ech, to były czasy......:)
          • yvona73pol Re: Akademiki 13.05.04, 15:49
            no, ja tez z Balbiny, ale tylko sie melduje, napisze cosik pozniej, tyle dodam,
            ze przezylam szturm brygady antyterrorystycznej na poczciwa Balbe, i nie
            tylko....
          • Gość: Ja Re: Akademiki IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.14, 17:30
            A ja pamiętam, że na dzwiach tej ubikacji w Balbinie była informacja "Słoń ma omszałego psipsiaka"...
    • Gość: Baader Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.04, 22:54
      Miejsce akcji: DS 14 "Kapitol" (AGH w Krakowie), 1995. Kumpel (pozdrawiam MD
      jeśli tu trafi) wiózł windą krzesło z góry na dół, przez całą wysokość budynku.
      A że miał ze sobą gazetę, usiadł na tymże krześle przodem do wejścia i zaczął ją
      czytać. W połowie drogi winda się zatrzymuje, facet uchyla drzwi i ma miejsce
      następujący dialog:
      - ZAJĘTE!!!
      - O kurcze, przepraszam! (trzask zamykanych drzwi).
      Zaiste wielka jest siłą odruchów!!!
    • Gość: anuszka Zagraniczni studenci nie maja lekko... IP: *.if.uj.edu.pl 17.05.04, 13:37
      1. Studenci z Zachodu, jesli pisane im jest zamieszkac w Zaczku w Krakowie,
      musza przezyc szok cywilizacyjny. Raz mialam przyjemnosc spedzic 2 noce w pokoju
      przeznaczonym specjalnie dla cudzoziemcow. W moim wlasnym pokoju znalazlam
      bowiem karalucha, w zwiazku z czym kierownictwo napuscilo tam jakiegos gazu i
      zamknelo szczelnie pomieszczenie na 48 godzin.

      W kazdym razie powiedziano nam (mnie i wspollokatorce), zebysmy sie nie
      martwily, bo czeka na nas zastepczy pokoj z tych dla cudzoziemcow... Hmm...
      Czyzby luksusowy? O podwyzszonym standardzie? Nic z tych rzeczy. Przekonalysmy
      sie namacalnie i naocznie, ze pokoj byl o zdecydowanie obnizonym standardzie.
      Wyposazenie rozszabrowane przez zaradnych Polakow: jak ktos mial w pokoju cos
      popsutego, to sobie wlasnie tam wymienial, w czasie gdy pokoj stal akurat pusty
      i czekal na przyjazd obcokrajowca. Tak ze byly tam polamane krzeselka, obdarte
      biurko, tapczany ze sterczacymi sprezynami i spalone zarowki. Poza tym kaloryfer
      nie dzialal, a byla zima.

      Poza tym czesto bywa, ze nieszczesnych studentow z Zachodu upycha sie w
      maciupkich 3-osobowych pokojach. Mialam sasiadke Wloszke, ktora musiala w ten
      sposob zyc... ;-))

      2. Za to polscy studenci lubia serwowac tym zagranicznym rozne rodzime atrakcje.
      Np. ta sasiadka Wloszka - lubila przesiadywac na korytarzu, widocznie z powodu
      ciasnoty, wiec czesto slyszalam jak rozmawia z roznymi Polakami i jak ci Polacy
      staraja sie jej objasnic polska rzeczywistosc.

      Np.:
      - Jutro jade pozwiedzac Warszawe.
      - Eeee??!! Po co??!! No co ty, WARSZAWE bedziesz zwiedzac?
      (to sie dzieje w Krakowie, przypominam :-D )

      Albo: W srodku nocy nie dawaly mi spac dochodzace zza drzwi wywody, bo wlasnie
      jakis kolega wciagal Wloszke w Nocne Polakow Rozmowy. Biedna nie bardzo
      wiedziala na czym ten zwyczaj polega, wiec wygladalo to mniej wiecej tak, ze
      chlopak powtarzal: - Wiesz, bo my Polacy to jestesmy tacy niezorganizowani... Na
      to biedaczka spieszyla z grzecznosciowym zaprzeczaniem, ze wcale nie... A Polak
      znow swoje: - Ale naprawde, my Polacy jestesmy tacy beznadziejni... - Ale nie,
      wcale nie! - Wiesz, na przyklad my Polacy to nic tylko narzekamy!...
      • Gość: g Re: Zagraniczni studenci nie maja lekko... IP: 212.33.93.* 27.06.04, 16:08
        politechnika białostocka akademik nr 2 "beta"
        siedze sobie w pokoju, pierwszy tydzeń mieszkania, a tu pada bez pukania jakas
        wymalowana bab i drze sie od samycg drzwi ze nie można trzymac jedzenia na
        półce, ja mocno zaskoczony ale nie wiem co jest grane, więc nie wyrzucam jej za
        dzrzwi a ona upiera się że to nie jest półka na jedzienie, ok pytam gdzie można
        trzymac jedzenie:
        odpowiedź : "od jedzenia jest stołówka" po tym fakcie dziwiona że nie ma
        przerażenia w moich i kumpla oczach kapuje że robi z siebie durnia i wychodzi"
        kto to był - pani wysoko w administracji akademika:)
      • Gość: g Re: Zagraniczni studenci nie maja lekko... IP: 212.33.93.* 27.06.04, 16:16
        wykwaterowanie w czerwcu; czyli raj finansowy dla administracji /mowa o ds 3
        BETA POLITECHNIKA BIAŁOSTCOKA/
        przychodzi pani z administracji i iście królewskim głosem mówi że nigodo nie
        wykwateruje, bo nie pomalowane i dzwi brudne itp...
        kolesie maluja bo znają reguły z ta administracją , baba wraca i szuka za co by
        tu wziąc karę finansowa za znisczenie , szuka szuka alenic nie ma, w końcu
        wpada na pomyśł :) otwiera łóżkoa tam rozdarta powłoka od materaca na długości
        około 20 cm i juiż sukces , mówi " nie wykwateruje ! chyba że kara 20 zł.
        Co ciekawe jak sie kwateruja ludzie to podpisuja od razu na dole spis
        inwentarza w pokoju nawet go nie widząc. Ja jak poszedłem na góre sprawdzić to
        i tak w łzience nie zobaczyłem nic bi wszystkie żarówki ukradli. Tam branie
        kasy przy wykwaterowaniu to powszehne rzecz, widziałem jak kols zapłacił
        jednego roku za coś a nastpnego też mieszkał w tym samym pokoju i kazali mu
        znowu płacić nieźle prawda? zgadnijcie czyje BMW stoi pod tym akademikiem, na
        pewno nie studentów :)
    • Gość: VlaD Re: Akademiki IP: *.localdomain / *.kim.pl 13.06.04, 01:40
      Akademiki medycznej mają opinię jednych z najspkojniejszychw Krakowie...

      ...ale i tam trafiają się różne dziwne akcje, np.
      Koleś, naprany w 3D zaczął którejś pięknej nocy surfować na desce od klopa po
      schodach z 8 czy 10 piętra - wyhamował dopiero przed portiernią i zapytał o
      wyciąg...

      U innego kolesia, po balandze, trzeba było jakoś upchnąć na noc 9 czy 10 osób,
      co w dwuosobowym pokoju nie jest takie łatwe. Skończyło się na tym, że
      ostatniego, dla którego zabrakło miejsca nawet na podłodze pokoju, ułożono w
      brodziku pod prysznicem (a łazienki i prysznice są wspólne dla dwu pokoi).
      Ładny wrzask się z rańca rozległ kiedy kująca spokojnie całą noc sąsiadka
      poszła wziąć prychol i nie połapała się w sytuacji dopóki nie puściła wody ;)

      • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.enformatic.pl 13.06.04, 15:49
        Dla medykow nic takiego, ale jak bylam z wizyta u kolezanki na Prokocimiu, to
        ubawilo mnie, ze tam po akademiku kraza takie pudelka z koscmi. Ludzkimi
        oczywiscie. Ludzie sie z tego uczyli, a jak sie kto nauczyl, to pozyczal dalej.
        • wolfgang87 Re: Akademiki 14.06.04, 05:20
          W Warszawskiej rivierze (akademik PW) kilka razy były akcje zeby pogasic
          odpowiednie swiatla, pozapalac inne i wychodzily z tego jakies piekne wzory
          (budynek ma z 20-25 pieter) raz widzialem serce... gdzies tam w ich sieci na
          pewno krążą fotki !
          takich akcji bylo wiecej
          • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.enformatic.pl 14.06.04, 09:23
            Akcje na Rivierze tu sa udokumentowane:

            www.riviera.pw.edu.pl/galeria.html?galeria_nr=3
            Poza tym polecam obejrzec galerie wnetrz akademika. Szczeka opada. Najbardziej
            podobaja mi sie aneksy pseudo-kuchenne... echhh... w domu chcialabym tak miec...
            • bakalijka Re: Akademiki 14.06.04, 11:48
              Zdjęcia z Riviery są piękne! :)

              Podciągnę wątek do góry swoimi wspomnieniami z warszawskiego Alcatraz. Miałam
              niewątpliwą przyjemność waletować tam przez rok na czwartym piętrze pod czujnym
              okiem Ninki. Sama konieczność przejścia obok jej pokoju przyprawiała mnie o
              palpitację, a kiedyś miałam okazję rozmawiać z nią przez telefon!!! Teraz to
              się można z tego śmiać, ale wtedy mało nie zeszłam! Początkowo waletowałam u
              swojego faceta w dwójce - na szczęście miał tolerancyjnego współspacza (dzięki,
              Robert!) - i właśnie do Roberta zadzwoniła w jakiejś sprawie Ninka (niechybnie
              miał się z czegoś gęsto tłumaczyć!). Beztrosko odebrałam telefon, bo wewnętrzny
              i może któryś z kolegów dzwoni, a tu damski głos z piekła rodem wielkim głosem
              zapytał: "A CO PANI ROBI W MĘSKIM POKOJU?!?!?!" I ja, wtedy 21-letnia,
              samodziela i samorządna jednostka, słabym głosem wyjąkałam: "Ja?... do kolegi
              po notatki przyszłam..." Uff... udało się...
              Za to potem wydawało mi się, że jestem niezwykle sprytna i nie odbierałam
              telefonów w godzinach pracy administracji i w ogóle starałam się być
              niewidzialna i przezroczysta. Kolega wziął miejsce dla siebie, sam zamieszkał z
              siostrą na mieście, a my sobie żyliśmy beztrosko przez rok w akademiku i
              wydawało nam się, że jesteśmy cwani. Na koniec roku ów uczynny kolega poszedł
              się wymeldować i zdać pościel u Ninki. "A Pan gdzie mieszkał?" zastrzygła
              uszami czuja "policja obyczajowa". "A z P." - odpowiedział szczerze kolega
              podając nazwisko mojego faceta, z którym nominalnie mieszkał. "A co Pan mi tu
              opowiada? P. cały rok z dziewczyną mieszkał."
              Uczynny kolega zmartwiał, ale udało mu się jakoś zdać tę pościel i zażegnać
              kryzys.
              No to tyle w temacie, że studentom się wydaje, że administracja nic nie wie,
              nie słyszy, nie widzi... ;)
    • Gość: Medyk Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 20:01
      Mialem kolesi, ktorzy mieli jobla na punkcie muzyki metalowej i oczywiscie
      chodzili nonstop na czarno i sluchali tylko tego. Przekonali jakos kierownika,
      ze odremontuja troche pokoj i go pomaluja. Farby i narzedzia mieli kupic za
      swoje.
      To co obiecali to zrobili, ale ponioslo ich troche i pomalowali wszystko na
      czarno. Doslownie wszystko: sciany, sufit, meble, kaloryfer, zarowki, drzwi (od
      wewnatrz) i tylko okno zostawili :-)
      Tym swoim dzielem cieszyli sie tylko tydzien, bo jak to zobaczyl kierownik to
      mieli dwa wyjscia: albo maluja normalnie, albo wylatuja. Tylko meble zostaly na
      czarno, bo w wakacje uczelnia kupila nowe i ladne.

      Tez uwazam, ze studiowanie bez zycia w akademiku to zadne studiowanie. A
      miastowych zachecam do zamieszkania chociaz paru dni na
      przyslowiowego 'waleta'. Oczywiscie miastowi stawiaja bronxy ;-)
    • izabelski lata 80-te 29.06.04, 01:55
      A czy ktos pamietajak bodajze zima w 87 w Krakowie popsuly sie kotlownie na
      miasteczku i w akademikach AR? Zima byl sroga ~-15 i marzlismy niesamowicie
      Ludzie sie ratowali podpinajac domowej roboty spirale i grzejniki do oprawek
      (zamiast zarowek) bo korki te, ktore zabezpieczaly kontakty byly powypalane - w
      pokojach siedzialo sie w kurtkach, rekawiczkach i czapkach... albo uczylismy
      sie w kuchni podgrzewajac sie przy palnikach gazowych :-).
      Oczywiscie bylo to koncem stycznia gdy wszyscy uczylismy sie do sesjii i nikomu
      z nas nie przyszlo do glowy,zeby przekladac jakies zaliczenia czy egzaminy...
      Nawet strach bylo pojechac do domu bo tylko drogi pierwszej kolejnosci
      odsniezania byly czasami odsniezane...
      • Gość: RED Smyczki w Wawie IP: 193.0.117.* 29.06.04, 10:54
        1) karaluchowe rodeo w przedpokojokuchniołazience
        2) stała ekspozycja kolesia z gołym ptaszkiem za oknem po zmroku
        3) białoruskie pieśni na korytarzu do 4 nad ranem
        4) zawody w turlaniu pustych butelek po lastrykowej podłodze korytarza,czas j.w.
        5) telefony w pokojach o jakości dwóch blaszanek połączonych sznurkiem

        piękne dni :)
        • siwapp Re: Smyczki w Wawie 02.10.04, 09:51
          Gość portalu: RED napisał(a):

          > 1) karaluchowe rodeo w przedpokojokuchniołazience
          > 2) stała ekspozycja kolesia z gołym ptaszkiem za oknem po zmroku
          > 3) białoruskie pieśni na korytarzu do 4 nad ranem
          > 4) zawody w turlaniu pustych butelek po lastrykowej podłodze korytarza,czas
          j.w
          > .
          > 5) telefony w pokojach o jakości dwóch blaszanek połączonych sznurkiem
          >
          > piękne dni :)

          Ej, czyżbyś też mieszkał na drugim pietrze? Pamiętam pieśni w wykonaniu
          Dzidziusia i smoka:) Pozdrawiam byłych smyczkowców:)
    • Gość: Teodor Re: Akademiki IP: *.parkiet.com.pl / *.crowley.pl 29.06.04, 17:53
      Akademiki AE Kraków na os. Złotej Jesieni. 10 lat temu. Zima, pierwszy śnieg.
      Ktoś znalazł pudła po telewizorach. Chodziliśmy zbierać śnieg na dwór a potem
      rozsypywaliśmy go po korytarzach. Następnie wsiadaliśy we wspomniane pudła i
      pchając lub ciągnąć pudła bawiliśmy się w kulig. DO tego piosenka " Z kopyta
      kulig rwie" - zabawa była przednia. Wolę nie cytować, jak następnego dnia
      sprzątaczki darły się, gdy zobaczyły jak wyglądają korytarze - śnieg był bardzo
      brudny, a że nie było go dużo, to zbieraliśmy wszystko: liście, różne śmieci
      itp. :)
      Innym razem - też pierwszy śnieg. Wszyscy wylegi na dwór i zaczęli regularną
      bitwe na śnieżki pomiędzy różnymi akademikami. W jednym był komisariat. Ktoś
      rzucił przypadkiem w okno. Wyleciała policja - wtedy zaczęli rzucać wszyscy w
      policjantów. A było tego pewnie ze 100 osób. Policja wezwała posiłki -
      przyjechała brygada anty.... Żarty się skończyły, wszysyscy uciekli. Następnego
      dnia krakowskie gazety donosiły "Zamieszki studencki na oś. Złotej JEsieni" -
      mieliśmy niezły ubaw.
      • Gość: moze bede wetką a jak jest w akademikach sggw? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 22:47
        j.w
      • Gość: *^*^*^*^* Re: Akademiki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.06, 14:25
        ja w tym roku mieszkałam na Złotej jesieni i w następnym też zamierzam;)
    • Gość: To ja Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 22:51
      Ale fajnie jest powspominać.
      Przypomniało mi się jak wracając z pod prysznica otwieram w pokoju drzwi od
      wielkiej szafy z ciuchami i słyszę jak coś wydaje dziwne dzwięki. Tak
      nadsłuchuję i naraz patrzę jak ta szafa leci na mnie.Więc przytrzymuję ją
      jedną ręką a drugą trzymam ręcznik. Głupio było wołać o pomoc w takim stroju.
      Że też akurat w takim momencie nadszedł kres żywota spróchniałej szafy.
      Fajne te meble w akademikach...

      Pozostał mi uraz psychiczny do wielkich szaf i oczywiście jak nic nienawidzę
      piętrowych łóżek z których często spadałam rano(sąsiadka przestawiała albo
      zabierała mi drabinkę).
      • Gość: Box Re: Akademiki IP: *.crowley.pl 22.07.04, 13:53
        Mój kumpel studiował w Katowicach. Nie znam miasta, nie wiem, jaki to akademik,
        ale histryjka była taka:
        Pokoje były trzyosobowe. Dwóch normalnych kolesi, a trzeci się trafił fajfus.
        Dzień w dzień wracał o 3 rano, narąbany w 3D. W dodatku właziłz hukiem, zapalał
        światło, tłukł sie 15 minut, wychodził do łazienki. Po kolejnym kwadransie
        wracał, znowu zapał światło... A potem je gasił i od drzwi rzucał się na swoje
        łóżko. Robił po pijaku takiego szczupaka - z półtora metra - i lądaował na
        wyrku.
        Kiedyś chłpcy się wkurzyli i w czasie, kiedy pijus był w łazience wyjęli z
        zawiasów drzwi od szafy i... włożyli mu pod prześcieradło. Przyszedł, zgasił,
        rzucił się i... ŁUBUDUM!!!!!!
        Od tego czasu kładł się normalnie.

        Za drugim razem zrobili gorszy numer: do poszewki z poduszką włożyli kota -
        wielkiego, burego dachowca (sadyści :) Kot się rzucał, miotał, ale w końcu -
        nie mogąc wyleźć - ucichł i siedział (a raczej leżał) cicho. Jak gość przyszedł
        i położył głowę na poduszce.... :)))))))))))))
        • Gość: okee Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 14:31
          To ja zaczne leciutką historią. Z Rzeszowa...

          Kilka lat temu, wtedy jeszcze WSP, obecnie URz, przejął dwupiętrowe budynki po
          Stacji Hodowli i Unasienniania Zwierząt w Krasnem, kilka kilometrów od
          Rzeszowa. Daleko, ostatni autobus MPK jeździł koło 23, niewiele osób w ogóle
          wiedziało że są te akademiki. Moi dwaj koledzy się dowiedzieli i w semestrze
          zimowym się tam zakwaterowali.

          Budynki były odnowione, pachnące farbą, nowiutkie meble - łóżka, stoły, szafy.
          Kiedy się wprowadzili, byli bodajże pierwszymi lokatorami. No więc w pierwszy
          wieczór zrobiliśmy "parapetówę", hehehe. Pękło parę flaszek, coś tam zjedliśmy
          (najczęściej w menu był chleb z pasztetem i ogórki kiszone). My z Robertem
          wróciliśmy do Rzeszowa, oni oczywiście zostali spać. Rano zaspali, wiec bez
          sprzątania wybiegli na autobus żeby zdążyć na uczelnię. Wracamy razem do nich
          po południu, a tu wybiega portierka i krzyczy do nich: Co żeście narobili!!!!!!!

          A rzecz wyglądała następująco: na stole zostały butelki, częśc stojąca, część
          powywracana, resztki ogórków, resztki chleba, jakieś porozkruszane paluszki,
          mnóstwo petów w puszkach po pasztecie no i jeszcze rozlany miód (kolega
          przywiózł i się mu rozlało... po podłodze zresztą też). Niezasłane łóżka,
          porozrzucane ciuchy, mnóstwo śladów na klejącej się podłodze itp. - normalnie
          syf jak diabli.
          A koło południa do tegoż akademika przyjechała delegacja: rektor, prorektorzy,
          dyrektor administracyjny, szef działu hot.-żyw. żeby obejrzeć nowy,
          odremontowany nabytek uczelni. No i pech chiał, że portierka, żeby pokazać im
          pokoje studenckie otworzyła właśnie ten... Podobno rektor z uśmiechem
          skomentował tylko, że "studenci się już zadomowili..."

          PS> Ta portierka miała ksywę Atebaflana. Czemu? Bo kiedyś inny portier pokazał
          nam rozwiązywaną przez nią w czasie pracy krzyżówkę panoramiczną. A tam jak byk
          przy haśle "Nie umie pisać ani czytać" stało jak byk wpisane przez
          nią: "Atebaflana" :-))))
          • bombany_przez_mirke Re: Akademiki 23.07.04, 09:05
            Katowice AE Frańciszkańska
            Też były zabawy w bobsleje ze schodów, ale u nas to były drzwi wejściowe. :))
            W któreś juwenalia sąsiedzi zadzwonili po policje bo uważali że było za głośno.
            Geniusze przyjechali chyba trzema transporterami.... :). Traf chciał że na
            portierni siedziała taka chetera. Policjani wchodzą do akademika i mówią do
            portierki że głośno i w ogóle.... Na co ona... Czy wyście oszaleli?? Ja nigdy
            nie widziałam żeby oni się tak cicho bawili :))
            • Gość: malgorzka Re: Akademiki IP: 217.153.76.* 22.09.05, 16:39
              Mój ukochany akademik, w którym zdobyłam pierwsze studenckie szlify. Ech,
              pierwsze dni bez rodziców...
    • Gość: Ziutek Re: Akademiki IP: 213.199.242.* 22.07.04, 15:45
      Dobra, teraz Lumumbowo w Łodzi, okres z grubsza 1992 - 1997. Pierwsze
      wspomnienie kwalifikujące się do tego wątku wiąze sie z III DS UŁ, czyli
      Pretorem. Jednej wiosny wiosny w Pretorze pojawiła się miła dziewczyna, bodaj
      Kasia. Mówiono, że ze Szczecina. Kasia był bardzo, bardzo miła, tzn. nikomu
      chętnemu nie odmówiła własnych wdzięków. Sam byłem świadkiem, jak przed drzwiami
      pokoju, w którym rezydowała (rzecz działa się wczesnym popołudniem) stała
      kolejka kilkunastu chętnych. Wygladało to jak w komedii typu Porky :-) Ktoś w
      kolejce jadł kanapkę, ktoś wziął jakiś skrypt, kilk łupało w tysiąca. Atmosfera
      zgoła (!) piknikowa. Taki sex-karnawał trwał ze dwa tygodnie, nie więcej. I coś
      się stało, Kasia wyjechała. Ale na zaokończenie w jednym z pokojów zostawiła
      napis na lustrze "HIV pozdrawia". W Pretorze nastała żałoba, odwołano nawet
      imprezy w klubie. Ktoś musiał iść pierwszy na badanie, zgodził się jeden koles
      imieniem, powiedzmy, Rafał. Poszedł do jakiegoś gabinetu w asyście konduktu
      studentów - żałobników. Lista kolejnych do badania wisiała na tablicy ogłoszeń
      akademika! Obejmowaław wszystkich samców zameldowanych w Pretorze, nawet tych,
      którzy Kasi na oczy nie widzieli. Ale okazało się że Rafał był czysty. W
      Pretorze nastały bachanalia, jakich Lumubowo nigdy nie widziało. Innego razu w
      Pretorze zleciało się całe piętro, żeby zobaczyć jak w koedukacyjnej ubikacji
      kopuluje kompletnie zalana para: on 2,10 m wzrostu, ona mniej niz 1,50. Oboje na
      zakończenie dostali brawa.
      Inna zapamiętana sytuacja: juwenalia, betonowy plac w centrum osiedla, noc,
      koncert. Na scenie grała wtedy Republika. Ludzie fajnie się bawili, koncert R.
      się skończył, wyskoczyła na scenę Chylińska i O.N.A. Ale grupa kompletnie
      zalanych kolesi tuż przed sceną tak się zapamiętała w jakimś pogo, że nie
      dostrzegli zmiany zespołu. Rozbawiło mnie to wtedy do łez: Chylińska się wygina
      przy mikrofonie, coś tam wyje, a kolesie skandują ile sił: Republika! Republika!
      A propos tabliczek: w XII DS, czyli Olimpie, wywieszono na drzwiach wind
      tabliczki: "Przed wejściem sprawdź, czy kabina stoi za drzwiami". Ludzie te
      tabliczki wieszali na drzwiach ubikacji.
      Inny obyczaj nakazywał na zakonczenie sesji palenie kserówek wykładów w jakimś
      pogańskim rytuale. Najlepszym dla tego miejscem był wtedy samotny wiadukt obok
      działek. Dla jasności sytuacji: wtedy był wiadukt, ale nie było do niego
      dojazdu. dziś już działa, jest tam obok CKD Uniwerka Medycznego. I na tym
      wiadukcie odbywały sie tańce przy blasku płonących materiałów naukowych.
      Pozdr dla Lumubowa, Jelonek i innych miejsce gdzie stateczny człowiek się stacza!
      Ziutek
      • Gość: Brat Re: Akademiki IP: *.chello.pl 07.03.06, 15:59
        Pamietam jak z kumplami chcialismy wprowadzic ten zwyczaj w Ustroniu (akademik
        Politechniki Warszawskiej). Podpalilismy jeden zeszyt, zrobilo sie dumu na cale
        pietro :)
    • cazioo Re: Akademiki 30.07.04, 17:29
      może historia nie akademikowa, ale na I roku rozwliła mnie moją koleżanka z
      zapytaniem:"Czy my dostaniemy świadectwa na koniec roku?"
      ROTFL
      *<:)=<
      • s_ares Re: Akademiki 30.07.04, 21:06
        Coby podtrzymać wątek:)
        Po akademikach wrocławskiego uniwerku (XX-latka, Słowianka, Parawanowiec i nie
        tylko) w latach 80-tych krążył Jasio Azulanek ( może ktoś z czytajacych zna go?
        przemiły człowiek, naprawdę! był na filozofii). Azulanek, to była oczywiście
        ksywka. Pochodziła stąd, że Jasio często potrzebował szmalu na alkohol, więc
        zbierał go w ten sposób, że chodził od pokoju do pokoju i prosił o parę groszy
        na azulan dla chorej babci. Trudno to opisać, to trzeba było widzieć:)Jasio, z
        pewną taką nieśmiałością cichutko pukał i czekał na "proszę". Gdy
        usłyszał"proszę", wchodził i też z pewną taką nieśmiałością wyłuszczał problem.
        Często mu się pokoje myliły, więc gdy usłyszał "Jasiu, przed chwilą tu byłeś!",
        w ukłonach wycofywał się i znowu z tą nieśmiałością "A, to ja przepraszam
        najmocniej!"
        W ogóle to Jasio mieszkał we Wrocławiu i nie był lokatorem akademika. Ale ciągle
        w jakimś akademiku był. Często próbował przemycić się na noc, ale wszystkie
        portiery go znały, więc bywały problemy z wejściem o późnej porze. Kiedyś Jasio
        wykombinował, że zmieni powierzchowność i wbiegnie do XX-latki, od razu - nie
        zatrzymując się przy portierni, pogna na górę. Żeby wygladało, jakby był u
        siebie. Zdjął okulary i przeczesał przedziałek na drugą stronę po czym wykonał
        zamierzony manewr. Oczywiście portiera go zauwarzyła i - oczywiscie- poznała.
        Trudno było nie poznać Jasia...Wybiegła z portierni i wrzasnęła "Panie XXX!"
        Jasio, jako człowiek dobrze wychowany, natychmiast zawrócił "Tak, słucham!"
        Jeśli ktoś zna XX-latkę, wie że gdyby się nie zatrzymał, niewielkie byłyby
        szanse na znalezienie go. Chyba, żeby zrobić jakieś regularne przeszukanie:)
        Eh, Jasio był naprawdę boski:) Przy tym wszystkim to był (mam nadzieję, że
        jest!) naprawdę bardzo inteligentny i uroczy facet:)
        • s_ares Re: Akademiki 30.07.04, 21:09
          napisałam:
          > Po akademikach wrocławskiego uniwerku

          Sorki:) Przypadki się mnię pomnięszały:)
          "uniwerka" ofkorrrs...
          • Gość: paweł Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 22:04
            qrde jak nie dostane akademika to chyba nie mam po co iść na studia. jak sie
            czyta te wasze historie to sie wesoło robi całe życie sie pewnie pózniej
            wspomina takie mieszkanie w akademcu
            • Gość: Lapusz Re: Akademiki IP: *.crowley.pl 03.08.04, 12:00
              Co to za słowo "qrde"?
            • kika781 Re: Akademiki 03.08.04, 12:24
              Świetny watek. Nie mieszkałam w akademiku ale podciagam;-))
              • zresetowany_berbec Re: Akademiki 03.08.04, 18:43
                No cóż, to nie prawdziwa historia, ale dowcip- można przerabiać głównych
                bohaterów podstawiając imiona znajomych mieszkających w jednym pokoju w
                akademiku:

                Niedźwiedź i Zajączek mieszkali razem. Niedźwieź był w miarę przyzwoitym
                facetem, a zajączek imprezowym alkoholikiem. Zawsze rano budził się mocno
                poobijany- to skutek niedźwiedziego przywracania go do trzeźwości. Pewnego dnia
                Zajączek poprosił:
                - Słuchaj, Niedźwiedź, ja wiem, że jestem alkoholikiem, ale jak wrócę znowu
                nawalony do pokoju to proszę, nie bij mnie. Ja wiem, że mam problem i
                powinienem walczyć ze swoim pijaństwem, ale to moja sprawa. Sam sobie poradzę
                więc nie bij mnie już.
                Niedźwieź się zgodził. Następnego dnia historia się powtórzyła- zajączek wrócił
                w nocy nawalony jak meserschmidt a rano obudził się cały w siniakach.
                - Niedźwiedź, przecież się umawialiśmy- miałeś mnie już nie bić jak wrócę
                naprany.
                - Widzisz Zając. Wróciłeś wczoraj pijany jak mało kiedy i nic nie powiedziałem.
                Przeklinałeś, śpiewałeś- nic nie zrobiłem. Rzuciłeś się na mnie z krzesłem-
                nawet cię nie dotknąłem. Ale jak nasrałeś na środek podłogi, włożyłeś w to
                zapałki i powiedziałeś, że jeżyk się wprowadza- to moja cierpliwość się
                skończyła
    • Gość: anes Re: Akademiki IP: *.chello.pl 06.08.04, 15:27
      a co z miasteczkiem akademickim UMCS, czyzby nikt nie chcial tego
      komentowac??? :))))
      • Gość: rasta to teraz czas na AE Krk IP: *.biuro.net.pl 10.08.04, 13:18
        Zlota Jesien rok panski 2003 (bodajże): ostra impra nocna, alkohol szerokim
        strumieniem wesolo sie srebrzyl w postaci dopiero-co-zmajonej-wodeczki-na-bazie-
        spirytusu-royal plus trunku zwanego kukulkami (spirytus, portery i zawiazacze),
        no ale nie o tym chcialem sie chwalic tfu pisac.... otoz kwintesencja historii
        sa wydarzenia nastepnego ranka a zaczac trzeba od opisu pobojo.. znaczy pokoju
        naszego.
        Na Zlotej trojki sa dosyc obszerne takze mozna w nich latwo upchnac jumbo jeta
        a jak ktos nie posiada to upycha co ma a w tym przypadku butelki, puszki,
        flaszki w ilosciach odpowiadajacym pojemnosci wspomnianego jeta i pokoju
        zarazem. czyli duzo. zwlaszcza po imprze butelki i puszki walaly sie po ziemi
        na szafach, pietrzyly sie na stole i lodowce. Otoz to wlasnie lokalizacja stolu
        i lodowki jest kluczowa. Stol stal na wprost dzwi a lodowka zaraz przy nich.
        Akcja: budze sie rano lekko(??) przymulony z ograniczonym kontaktem z
        otoczeniem, dudniaca glowa wystukujaca zarazem wyraznie zdanie: NIGDY WIECEJ
        ALKOHOLU...
        wlasnie szukalem jakiegos plynu w lodowce gdy ktos niesmialo zapukal do naszych
        drzwi. Otworzywszy zamarlem w niemej pozie co tez uczynila osoba znajdujaca sie
        po drugiej stronie progu. Ja z powodu widoku tejze osoby a ta osoba z powodu
        widoku zarowno mojego jak i pokoju. No coz trudno bylo zaslonic dowody nocnej
        orgii...
        Gdy juz doszedlem do siebie zachrypialem: Dzien dobry pani.... w czym moge
        pomoc... a przesympatyczna kobitka w wieku mojej mamy odrzekla: Ja do Lukasza...
        "Jakiego Lukasza?"- zakolatalo mi w glowie, lecz po dluzszej chwili
        zorientowalem sie, ze tak nazywa sie jeden z moich wspolokatorow i wykazujac
        sie nielada refleksem zawolalem w glab pokoju: - Lukasz pani do ciebie !!!
        odpowiedzial mi jakis gluchy pomruk z rogu, lecz szybko sie poprawilem - Lukasz
        mama do ciebie - co w tym samym momencie przerazilo mnie nie mniej niz kolege
        ktory wyskoczyl jak sprezyna spod pierzyn ze znacznie podwyzszonym wskaznikiem
        adrenaliny we krwi.....
        i tak stalismy i jak w matrixie juz mi skakaly zielone cyferki gdy qmpel
        zaryzykowal: - to ja sie ubiore i do was zejde...


        Oficjalnie nie bylo zbyt krwawych reperkusji nalotu rodzinnego na studenta L.
        ale zajace cwierkaja piesni zalobne po dzien dzisiejszy....
        qmpel dalej mieszka w akademiku, teraz pokoj dalej, niewiele sie zmienilo bo
        najwyrazniej...jest taka teoria: nasi rodzice tez studiowali, tez byli
        niegrzeczni, smok dalej pozera swoj ogon ...

        FINE

        pozdro :))))

        • janptak AGH, Kapitol, dawno temu... 10.08.04, 17:14
          Byla noc, tak okolo 2. Siedzialem sobie spokojnie przy kompie grajac w quake'a,
          jak zreszta polowa skladu (czyli dziesiatki, dwa pokoje 3 osobowe i 2 dwojki ze
          wspolna lazienka i klopem) gdy nagle otwarly sie drzwi, bez pukania. Do pokoju
          wparowala dziewczyna z dzieciakiem na reku, malutkim. Kobitka miala szalenstwo
          w oczach, popatrzyla na mnie, potem na dziecko trzymane na rece, potem znowu na
          mnie i ... powiedziala tak do siebie, polglosem, krecac glowa z
          rozczarowaniem "to nie ten, niepodobny". Po czym wyszla trzaskajac drzwiami.
          Przez moment zastanawialem sie czy spie czy jednak nie, po chwili wyszedlem na
          korytarz, spotkalem tam sasiadow z pokoju obok. Dziewucha powtorzyla ten sam
          numer u nich.
          Do dzis nie wiem czy to byl dowcip, czy ona naprawde szukala autora tego
          dzieciaka......

          A drugi numerek, ciut podobny jaki mnie spotkal tym razem w Olimpie, byl taki:
          Wylazlem w sobote okolo 11 do sklepu, zakupic kefirek i inne produkty, stanalem
          spokojnie przy windzie, gdy do mojej nogi doczepil sie taki bajtel kilkuletni
          (nie wiem czy to byla dziewczynka czy chlopczyk bo w panice nie zdazylem sie
          przygladnac) i zaczal krzyczec tatusiu, tatusiu!! Oczywiscie na korytarzu bylo
          calkiem sporo ludzi ktorzy zaczeli sobie polewac ze mnie, wiec ja, lekko
          skacowany i mocno niewyspany, w panice zaczalem szybko przemieszczac sie w
          kierunku schodow, usilujac strzasnac z nogi bajtla..... Na szczescie odpadl mi
          od nogi zanim zaczalem uciekac po schodach :)
        • Gość: mieszkanka Z J- 5 Re: to teraz czas na AE Krk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.06, 14:39
          Ach Złota Jesień... w nastepnym roku akad też sie tam zamelduję;) a wspomniane
          wyżej kukułki- przepyszne;) jakie boskie poranki sie po nich przeżywa;) a
          spirytus made on 3 pietro- MASAKRA!! NIGDY go nie pijcie później na samo słówko
          spirytus ma sie odruch wymiotny;)
    • Gość: paweł Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 20:16
      a teraz system chce zabic akademiki i skończa sie te wszystkie wesołe historie
      jak akademik bedzie tyle kaosztował :-(
      • Gość: Absolwentka Re: Akademiki IP: *.chello.pl 12.08.04, 15:14
        Historyjka mało efektowna, ale za to wryła mi się w pamięć -
        po Jelonkach od czasu do czasu grasowali przeróżnej maści zboczeńcy,
        ekshibicjoniści i inni popaprańcy: wlatywał sobie taki gościu do pokoju, machał
        ptakiem i wylatywał.Siedzimy sobie kiedyś w pokoju, nagle drzwi się otwierają,
        włazi facet wielki jak szafa trzydrzwiowa, na oko wiek postudencki, dwa metry
        wzrostu, dwa metry w barach, dresik. patrzymy - na ekshibicjonistę nie wygląda,
        prędzej gangsterka. Mówię - dzień dobry, facet nic. Ciągnę konwersację dalej -
        a pan...do kogo? Facet nic. Lekko mnie już zmroziło w kolanach,a gosciu stoi w
        drzwiach i patrzy wyczekująco. Już zaczęlam kombinować, czego by tu użyć do
        obrony koniecznej, kiedy nagle moja zaspana współlokatorka wrzasnęła -
        "Tata???!!!"
    • Gość: www.sejm.gov.pl Re: Akademiki IP: 195.136.148.* 13.08.04, 00:03
      No cóż, właśnie mija rok od pamiętnego sierpnia 2003 roku.

      Wtedy to półtora miesiąca po obronie mgr Anita M. wyprowadziła się z akademika.
      A odkąd się wyprowadziła, już nic nie będzie jak przedtem...
    • Gość: prawie mieszkanka Re: Akademiki IP: 80.51.243.* 20.08.04, 12:57
      chłopacy spacerujący w strojach adama po korytarzach to był prawie standard ale
      tego co zaraz napisze nic chyba nie przebije!! 10 piętrowy akademik na każdym
      piętrze aparta telefoniczny (taki na karte). Do dziś niewiemy kto ale ktoś
      własnym jak sądze g88nem wysmarował wszystkie słuchawki bleeeee. to trzeba
      mieć "zryty gar" nie??
    • Gość: johndoe Re: Akademiki IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 08.09.04, 15:44
      w czasach nie tak znowu odleglych /a moze i obecnie/ w wiekszosci akademikow /4 pietra/ byl tylko jeden telefon na portierni. w akademikach wyzszych byl jeden telefon na pietro. zeby ktos podszedl do telefonu, portier /-ka/ wlaczala sie w radiowezel i wywolywala delikwenta z pokoju. normalnie w radiowezle bylo studenckie radio /w tym przypadku "zak"/. i ktoregos dnia w kazdym odbiorniku mozna bylo uslyszec "poprosze kogos do telefonu". i wszyscy z akademika spotkali sie na portierni lub na pietrze przy telefonie.
      pzdr
    • deltalima Re: Akademiki 08.09.04, 19:20
      taa, to mi się moje akademikowe przypomniało.
      za mojej bytności na studiach doszło do wypadku: nawalony koleś zapragnął
      przejść z jednego pokoju do drugiego korzystając z balkonu. omsknął się
      niestety i spadł z jedenstego piętra, szczęście w nieszczęściu, że na samochód,
      a z niego na glebę. żył jeszcze gdy towarzystwo zbiegło na dół. pękł mu
      kręgosłup, od pasa w górę leżał jak na plecach a od pasa w dół jak na brzuchu.

      makabryczna puenta: sekcja wykazała, że żyłby gdyby kumple nie przewrócili mu
      nóg na odpowiednią stronę.
    • asica74 Re: Akademiki 19.09.04, 21:06
      rzecz zaslyszana, autentyczna czy nie i tak opowiem:-)

      gosc chcial koniecznie mieszkac z kims z obcego kraju, by rozszerzyc sobie
      horyzonty. Wiec gdy uradowany otworzyl drzwi swego nowego pokoju, zastal tam
      kolege o ciemnej karnacji i od razu zaczal sie dopytywac co, kto i kiedy. W
      koncu zapytal :

      -skad jestes? - i odpowiedziala mu twarz nowego wspollokatora mowiaca, tylko
      tyle, iz gosc wcale nie zrozumial pytania. Wiec pytanie pada jeszcze jeszcze
      raz, i znow bez skutku. Zdesperowany gosciu, mowi:

      - Bangladesz?

      Po czym twarz wspolokatora sie rozjasnia i spogladajac za okno, gdzie wsciekle
      padalo, trumfalnie odpowiada:

      - Bangla!
      • Gość: asica Re: Akademiki IP: *.ipt.aol.com 20.09.04, 00:23
        zapomnialam dodac, iz rzecz sie dziala w akademikach
      • kuala_lumpur Re: Akademiki 20.09.04, 00:50
        asica74 napisała:

        > - Bangladesz?

        Stary dowcip.
        • Gość: damian Re: Akademiki IP: *.czajen.pl / 195.205.230.* 21.09.04, 00:48
          Oj na Zlotej Jesieni to się działo!!!!!
          Blok 12 (Rolnicza i trochę Ekonomicznej)Codziennie kilka kilogramów śmieci
          leciało kominem z 4go piętra, jeżdżenie na drzwiach ze schodów, rzucanie śmieci
          w komisariat. Pierwszy rok - nic szczególnego ale nigdy nie zapomnę jak
          oblecieliśmy coły akademik sępiąc drobniaki i to kilka razy tak gdzieś przez 3
          dni. Później do DH Wandy:
          -Ile jest tych nalewek "Goliat"
          -1,2,3...piętnaście
          -To prosimy wszystkie
          Po czym wysypaliśmy kilo klepaków na ladę.

          A teraz jest OAZA na 29go Listopada.
          Najdziwniejsze co sobie akurat przypominam to jeżdżenie NA windzie oraz ognisko
          na środku pokoju(niestety przy tym mnie nie było ale koledzy robili zdjęcia).

          Już nie mogę się doczekać 1 października!!!!!!
          Szkoda, że zostało mi już tylko 2 lata.
    • joannka2 Re: Akademiki 02.10.04, 10:44
      W moim akademiku mieszkało kilku Murzynów.
      Pewnego dnia słysze z kuchni straszliwą awanturę.
      Ktos wykrzykuje: ty czarnuchu, ty asfalcie pieprzony, ty obsrany rasisto!!!
      Okazało się, że kłociło się dwóch Murzynów - po polsku! Bo jeden z nich
      pomylił garnki i przyprawił nie swoją potrawę...
      • Gość: Jagna Re: Akademiki IP: 195.114.189.* 04.10.04, 00:03
        Zasłyszane od kolegi: Do pokoju chłopaków na dokwaterowaterowano cudzoziemca.
        Okazało się, że to jakiś Nigeryjczyk, który prawie nie mówi po Polsku. Chłopcy
        wpadli na świetny pomysł i wmówili mu, że Kiedy ich nie ma, a przychodzi w
        odwiedziny ktoś do nich, powinien mówić "Dzień dobry, mojego pana nie ma w
        domu" Potem mu wyjaśnili co to znaczy ale gość okazał się niezłym jajcarzem i
        przez cały rok mówił do odwiedzających np. "Dzień dobry mój pan się myje ".
        Kolega mówił, że prawdziwego szacunku do swego czarnego kolegi nabrali, kiedy
        zobaczyli jego penisa, który podobno miał jakąś niesamowitą długość.
        • Gość: marcin Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:20
          AM Lublin, DS2. W toalecie na drugim piętrze przeciekał sedes, hydraulik uznał
          że wymaga wymiany, przyniósł nową muszlę, postawił ją na korytarzu przed
          drzwiami i oddalił się na 10 minut po narzędzia. Kiedy wrócił w sedesie zastał
          dorodną kupę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja