Akademiki

    • Gość: NERMAL Poznań nie gorszy:) IP: *.icpnet.pl 24.10.04, 19:00
      Akademik a samym centrum-Jowita.Na piętrze telefon. Nie wiem dlaczego, ale na
      moim piętrze uwielbiałysmy z koleżanka go odbierac .Cała zabawa ni plegała na
      tym,że musiałyśmy wołac proszone osoby. My sie przescigalysmy w
      wymyslaniu "sekretarskich" odpowiedzi. Hitem były dwie;1. " Agencja towarzyska
      Jowita. W czym moge pomoc?" 2."Dom pogrzebowy "Usmiech Charona".Slucham?".O
      wspolnych wigiliach.....andrzejkach i innych imprezach nie wspomne:0 Az sie lza
      w oku kreci na wspomnienie przystrojonego w bibulki,,,choineczki...gwiazdki i
      baloniki korytarza.Ech.....
    • skaska Re: Akademiki 10.11.04, 09:52
      Zdarzonko mialo miejsce w DS1 Polibudy Lubelskiej.
      Kuchnia na koncu korytarza, godz 23 z minutami; cisza, spokoj (SESJA) ;o))).
      Kolezanka postanowila zrobic szybkie wafle - do przekladania wykorzystuje sie
      puszke mleka skondensowanego, ktore sie zagotowuje, ono gestnieje i juz...
      Anetka nastawila mleko w rondelku, i poszla do pokoju. Jako ze pora byla pozna,
      to sie dziewczynce zasnelo. Ok. 1.00 Anetke (i nie tylko ;oP) obudzil wybuch...
      Kuchnie sprzatali Anetkowie do 5 rano (kleista maz na kuchenkach, scianach,
      podlodze i suficie...)
      O 6.00 rano cale pietro postawila na nogi 'Gadajaca' - pani sprzataczka, ktorej
      ksywka byla adekwatna do ulubionego zajecia - gadania na caly regulator.
      Oj, piekne to byly czasy...

      • Gość: kotek Re: Akademiki IP: *.kom / *.kom-net.pl 17.11.04, 23:36
        Watek do góry! Jest cudny:)))
        Nie dane mi iestety mieszkać w Akademikach... od urodzenia Wrocławianka... ale
        chętnie posłuchałabym, co się u nas dzieje;) A szczególnie na AWF, w Ołówku i
        Kredce oraz Politechnice.. bo blisko:)))
        • Gość: a ja z Grzesia Re: Akademiki IP: 5.5.* / 80.58.7.* 19.11.04, 12:00
          no wlasnie, cos malo o UMCSie...
          ja wspominam mile gdy spolecznosci sasiedajacych akademikow ogarnialo zbiorowe
          szalenstwo przejawiajace sie w najrozniejszy sposob... oczywiscie zawsze w
          okresie poprzedzajacym sesje..
          podczas studiowania najmniejszy pretekst wystarczal do oderwania sie od nauki.
          tak wiec gdy w akademiku z naprzeciwka zaczynaly spadac palace sie gazety, nasz
          akademik odpowiadal tym samym. dla leszpego efektu gaszono swiatla. w 5 minut
          wszystkie akademiki pograzone byly w ciemnosci, za to na zewnatrz panowala
          bajkowa atmosfera, dzieki surrealistycznym pochodniom plonacym przez chwile i
          zmieniajacym sie w popiol... szybciej lub wolniej, zaleznie od wiatru.
          innym efektem swietlnym byly lampy. na kazdego mieszkanca przypadala jedna
          lampka, ktora wygladala nastepujaco: klosz od ktorego wychodzil kabel,
          umieszczony na metalowym palaku z podstawka. klosz latwo sie sciagalo. kontakty
          byly zaraz przy oknach, tak wiec 2, 3- metrowy dawal swobode ruchow. efekt
          podobny jak z gazetami. ciemnosc i zataczajace kregi jak lasso lampy na
          zewntarz okien. wgladalo to jak inwazja kosmitow...

          innym schizem bylo walenie w rury kaloryferow. zaczynal ktos, potem dolaczal
          inny... i po chwili nic innego nie bylo slychac. milkly radia, telewizory nawet
          rozmowy. slychac bylo tylko metalowy odglos walenia w rury. akustyka w
          akademikach przednia, jak wiadomo powszechnie.

          w ten sposob brac wyladowywala nadmiar energii zasiedzialej w ciele biednego
          studenta skazanego na kucie... i ladowala akumulatory.

          u mnie w pokoju sposobem na nude i absurd sesji byly tez robotki reczne. pokoj
          byl najpiekniejszy na pietrze. na drzwiach baba jaga. z sufitu zwisajace
          ozdobki w postaci girland z gazer, bombek z suszonych skorek pomaranczy i
          mandarynek, suszonych bukietow, galezi przytaszczonych z lasu. gdy nudzilo nam
          sie przyozdabianie pokoju bralysmy sie za nas i za gosci. faceci wychodzili
          jako dziewczyny, pieknie wymalowane, z biustem, czasem nawet ogoloni... my
          przebrano za co sie tylko dalo... i triumfalne defilady po korytarzu i
          pokojach...


          przyznaje racje: studiowanie bez mieszkania w akademiku to nie studiowanie. :)
          • Gość: Gość Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 13:58
      • Gość: rasta Re: Akademiki IP: *.net / *.ar.krakow.pl 18.01.05, 21:58
        z tej samej bajki. jakies 2 lata temu, Krakow, Zlota Jesien ds4, 4 pietro. na
        nieszczescie mieszkalem dokladnie naprzeciwko kuchni. pomijam juz ten permanetny
        skret kiszek od zapachow stamtad dochodzacyh oraz swadu spalenizny z
        eksperymentujacych ekonomicznych kucharzy. czyli miejsce akcji juz znane.

        tak samo jak w poscie powyzej jakas blizej niezidentyfikowana dotad
        przeinteligetna osoba(lub nie) podgrzewala sobie puszke mleka skondensowanego
        wielokrotnie. pewnie juz dawno u rzeczonej osoby zostala zdiagnozowana tzw.
        scloroziz multiplex, o ktorej oczywiscie zapomniala (oraz rondelku).
        paralelicznie w tym samym czasie kolezanka pichcila costam swojego i na chwile
        odeszla do okna, co zreszta uratowalo jej zycie.
        Przerazliwy huk rozdarl cisze poobiednigo akademika...
        Poczatkowo zastanawialismy sie czy to nie jakis czlonek polskiego
        przedstawicielstwa Al-Kaidy nie rozrywa sie w naszej kuchni, ale hipoteza
        zostala zrownana z ziemia podczas ogledzin kuchni upackanej starannie mleczkiem
        juz-nie-skondensowanym.
        Krotko mowiac jesli zsumujemy obraz hiroszimy oraz nagasaki po smialym ataku
        amerykanow na te miasta, dodamy jeszcze pejzaz tajgi po uderzeniu meteorytu
        tunguskiego oraz widok sali imprezowej po sylwestrze 2003/2004 w DS Merkury, to
        tylko w malym stopniu odda to realia tejze kuchni.
        pozdro dla wszystkich wariatow i nie tylko :))))
        • kochanica-francuza Re: Akademiki 21.08.05, 18:20
          do rasta z Krakowa , "Złota Jesień"

          sclerosis multiplex to stwardnienie rozsiane, nieuleczalna choroba polegająca na
          stopniowej utracie władzy nad ciałem

          kończy się uduszeniem, kiedy twardnieją mięśnie tchawicy

          więc może byś tego nie mylił ze sklerozą

          równie "na miejscu" są porównania z Hiroshimą i Nagasaki

          • Gość: rasta do kochanicy IP: *.ar.krakow.pl 17.09.05, 19:02
            Nikt nie śmieje się z SM lecz z błędnie rozumianym terminem łacińskim, niemniej
            jeśli uraziłem to gorąco przepraszam.
            Również rozumiem, że porównanie z Hiroszimą i Nagasaki, mimo wejścia do
            potocznego języka jako okreslenie totalnego bałaganu, może być uznane za
            niepoprawne politycznie oraz co teraz widzę: "szczeniackie".

            pozdrawiam
            • Gość: rasta Re: do kochanicy IP: *.ar.krakow.pl 17.09.05, 19:05
              no i cholera tak sie zdenerwowałem, że odmiana nie wyszła...
            • kochanica-francuza Re: do kochanicy 27.02.06, 20:05
              Czuje serce moje, że robisz sobie, drogi rasta, jaja, i masz mnie za starego
              bereta.
              • Gość: kasia em cebula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 12:48
                a czy u was współlokatorki też tak zajadają się cebulą ? to jest takie
                obrzydliwe cebula w koszu, na stole, nie mówiąc o umywalce feeeeeeeeeeeeeeee
                • kochanica-francuza No co jest??? 02.03.06, 23:31
                  Rok akademicki w toku, nic tam nie robicie w tych akademikach???
    • Gość: igor Re: Akademiki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 22:23
      akademik sggw
      imprezowałem u kumpla w akademiku, a że impreza się przeciągała stwierdziłem że
      idę spać na jego łóżku. tak się składa że akademiki te mają 2 osobowe pokoje i
      obok (na drugim łużku) położył się Andrzej z Patrycją...
      Śpię sobię, spię... aż tu nagle budzi mnie huk muzyki z magnetofonu i jakieś
      jęki....
      To Andrzej kochając się z Patrycją , im głośniej ona jęczała tym on głośniej ją
      zagłuszał, zwiększając głośność na wieży... palcem u nogi... żeby sobie nie
      przerywać... :)
      Jakoś nie wpadł na pomysł że jak decybele przekroczą poziom krytyczny to się w
      końcu obudzę :DD
    • Gość: yoasia Re: Akademiki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.12.04, 23:25
      Kumpela zastała w swoim pokoju współspaczkę in flagranti z kolesiem....była
      6.30 rano, wróciła i przeszkodziła parce- i pyta: A CO ON TU ROBI?????
      koleżanka, nie tracąc rezonu: aaaa.... nic takiego, leży i śmierdzi!
      • Gość: Ildefix Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:36
        rzecz działa się w K-cach Ligocie - akademiki wydz.prawa rok około 98-99 - gość zainspirowany opowieściami o podpalaniu bąków (alias gazów) stwierdził, że będzie lepszy - wsadził sobie między pośladki kij rakiety i zacisnął je (taki fajerwerk jak na sylwestra - dość duży). Nie przewidział, że lont pali się długo a rakieta zaczęła mu się przekrzywiać i nie mógł jej utrzymać samymi pośladkami - wsadził więc ją niżej (mniej więcej 10 cm nad pośladkami był lont) jak odpaliła spaliło mu cały tyłek a oprócz tego drzazgi z kija utkwiły mu w okolicach "newralgicznego" miejsca. ponoć do dzisiaj ma blizny po oparzeniach. Oczywiście nikt nie zwrócił uwagi na wybuch bo wszyscy mieli oczy pełne łez ze śmiechu...
        • Gość: ekhem Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 18:37
          nie żeby coś, ale ta sama historyjka była ma zdjeciach w serwisie joemonster.org wiec ekhem.. autentyk ?
          • Gość: ildefix Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 12:27
            zdjęcia na monsterze są staaare, a takich kwiatków jest więcej. być może go to zainspirowało ale oparzenia i drzazgi były realne. sam widziałem
    • Gość: Ramzes opłata za akademik IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 28.12.04, 08:31
      Jeden z akademików UWr na początku lat 90-tych.

      Osoby, które nie opłaciły w terminie miejsca za akademik, znajdowały na
      portierni, w swojej przegródce z kluczami kartkę od admnistracji przypominającą
      o zapłaceniu. A mój kolega, notorycznie spóźniający się z płaceniem za każdy
      miesiąc, dostał taką serię przypomnień:

      "Proszę zapłacić za akademik"
      "Proszę natychmiast zapłacić za akademik"
      "Proszę natychmiast zapłacić za akademik !!!"
      "Proszę kur.. natychmiast zapłacić za akademik"

      Pozdrawiam
      Ramzes.
    • Gość: Nefratus Re: Akademiki IP: *.petrus.com.pl 21.01.05, 00:24
      akademik umk rok 98

      nie trzeba mowic jaka atmosfera panuje na juwenaliach. po calodniowym obchodzeniu miasta w te i w tamte i nagabywaniu ludzi w koncu trafilismy do akademika. jednak jak to bywa ze godzina jeszcze wczesna bo dopierdo dochodzila 2 nikt z nas ( ja, 2 wspollokatorow i kolega z pokoju obok) nie myslal o spaniu. trzeba zaznaczyc ze z okazji juwenaliow poprzebieralismy sie tak aby jak najbardziej przypominac gwiazdy disco lat 80 cos jak teraz o-zone. siedzielismy sobie w pokoju na 3 pietrze pijac kolejna z zedu nalewke wisniowa czy jakas tam. towarzyszyla nam muzyka oczywiscie... cos a'la boney m albo nie wiem co bo szczerze sie nie znam. a ze radio bylo z nami przez caly dzien bo w ramach zrzuty kupilismy do niego kilo bateri to i teraz nam towarzyszylo. wpadlismy na pomysl ze przejdziemy sie do znajomych z sasiedniego akademika. oczywiscie wszyscy bylismy lekko nietrzezwi. ja wyszedlem predzej i powiedzialem ze poczekam na nich na parterze bo musze wpasc na moment do kolegi. i tak czekam na dole przy recepcji i slysze nagle jak znajoma muzyka niesie sie po korytarzu. recepcjonistka stwierdzila ze sprawdzi co to. ja nie prostestowalem. i tak sobie czekam przy windzie razem z owa pania i dzieje sie co nastepuje. pani recepcjonistka naciska przycisk i czeka. po szybie z oddali slychac przytlumiona muzyke boney m i otwieraja sie w koncu drzwi od windy a tam 3 moich kolegow z radiem w rekach tanczy sobie nie przejmujac sie owa pania...

      musielibyscie widziec jej mine... nie wiedziala co powiedziec
      ja zalalem sie lzami ze smiechu
      pozniej tylko opr. ze noc i ze chalas robimy ze co se wyobrazamy ale ze juwenalia to nam daruje.

      niezapomniana akcja
      • Gość: Bruseczek Re: Akademiki IP: 193.109.212.* 11.02.05, 15:16
        Ponieważ mało dotąd było o moim ulubionym KICU (na którym spędziałam up(ior)
        ojne 7 lat. oto garść autentyków.
        Kumpela zrobiła opijanie swej pracy magisterskiej, urodzin i ogólnie
        życia. Było mało ludzi (6 sztuk) i dużo wina. na zagrychę tylko
        serek. No i kolega miał gitarę - tak więc zaczęło się
        śpiewanie szlagierów .Upał
        był straszny i wszystkie okna pootwierane. no i po jakimś czasie
        otwierają się odrzwia i wchodzi: jedna pani portierka, druga
        (skąd ich tyle było w nocy?), jeden pan policjant i drugi pan
        policjant. Ledwo się zmieścili w przedpokoju, bo panie były
        trochę obszerne. Tak więc patrzymy zbaraniałym wzrokiem na ten
        tłum (śpiew zamarł nam na ustach) i oczekujemy brygady
        antyterrorystycznej. na szczęście okazało się, że wizytacja była
        nastawiona pokojowo a nawet humorystycznie, o czym świadczyć
        mogą słowa pana policjanta skierowane do kolegi: "imprezy to
        może nie kończyć, ale niech pan już nie śpiewa "Nałóż czapkę
        skinie", bo choć było bardzo ładnie, to sąsiadom z naprzeciwka
        mniej się podobało".

        W Domu Chłopa na Kicu niezwykle popularne były wyścigi czołgów (pojemniki na
        pościel - duże drewniane skrzynie na kółkach) korytarze były dość wąskie więc
        dwa czołfi obok siebie ledwo się mieściły. Załogi czołgu skałdały się z
        kierowcy (w środku) i silnika (popychającego czołg od tyłu). Super zabawa.
        • Gość: Alice Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 23:53
          Historia mojej matki:
          UMCS, lata 70
          Pewien pan profesor wśród swoich studentek postanowił z zimną krwią podnieść
          pęk kluczy, który upadł mu na ziemię.
          Żadna z pań się nie schyliła po nie, więc on też się nie schylił...
          otóż podniósł nogę do góry, zdjął buta, zdjął skarpetkę i swoimi chwytnymi
          palcami klucze podał sobie do dłoni...
          W taki sam sposób założył skarpetę i buta z powrotem.. :-)
    • Gość: robertmar Re: Akademiki IP: *.zamosc.mm.pl 14.02.05, 11:48
      W DS "Amor" w Lublinie przechodząc dnia 30 września 2004 roku korytarzem
      trzeciego piętra usłyszałem entuzjastyczny głos kobiecy dobiegający z pokoju
      obok:
      "Och, Krzysiek! Jak ty dawno we mnie nie byłeś!!!"
    • shrek-hannover Re: Akademiki 28.07.05, 14:00
      az sie lza w oku kreci. W Poznaniu tez bylo wesolo. Drugi rok i akademik na
      Nieszawskiej: tam krolowala pani Ela, wg legend dawna strazniczka wiezienna. Po
      23.00 nawet mysz sie nie przeslignela do akademika, chyba ze zostawila
      legitymacje na portierni. Kiedys kumepl chcial tam przewaletowac: wszedl do
      akad. na pewniaka, a ona za nim! On w winde, ona schodami. I oczywiscie dopadla
      go! Skad wiedziala, na ktore pietro chce? Zagadka. Ale pani Ela wszystko
      wiedziala. Do kumepli miala ponoc rzec: ja o Pani wszystko wiem, ja nawet wiem
      z kim Pani sypia! Kumpele zamurowalo;) Wesolo bylo tez w poznanskim Babilonie:
      tam wladala pani Ola, ktorej ulubionym zajeciem bylo uprzykrzanie zycia
      studentom;) Naloty, pomowienia, to chleb powszedni. Pamietam, gdy mieszkalem
      tam na I pietrze, czerwiec, reszta wspolokatorow oficjalnie wykwaterowana,
      poniezdialek 7.05 - nalot! Wszyscy przez okno, a pani Ola z rozdziawiona mina:
      przeciez tu was wiecej powinno byc!
      O historiach z kuchni i opisach lazienki dlugo by opowiadac. Ktos kiedys
      postawil sloik fasolki po bretonsku w sloiku na palnik elekrtyczny i poszedl
      sobie. Efekt? Sciany pomaranczowe. Sprzataczki nast. dnia wytarly tak, jak
      siegnely. Reszta wisiala, az ktoregos dnia opadla.
      Niesmiertelne byly sprzataczki z Jagienki: dialogi poranne brzmialy mniej
      wiecej tak:
      -"Jadzia, chodz na piate!"
      -"Nie Krysia, to Ty przyjdz na trzecie, zobacz co te studenty pierd*** zrobily,
      inteligencja do ch*** pana!"
      A te napisy w ryjcach, to byla radosna tworczosc...
      • Gość: follow Re: Akademiki IP: *.despolnet.pl 28.07.05, 14:30
        Pani Ela to faktycznie legenda z Nieszawskiej... :D
        Legitymowanie myszy to żadna przesada, gdyby tylko miała legitymację...
        Pewnego dnia pod Albertem (sklepem spożywczym, mieszkańcy Nieszawskiej głównie
        tam uskuteczniali zakupy) znalazłam psa. Listopad, zimno straszne, ktoś go tam
        porzucił więc co robić. Nie namyślając się długo zabrałam psa ze sobą na
        Nieszawską. Pani Ela dała się bez problemu zmiękczyć historią psiaka i
        pozwoliła go wprowadzić, ale biurokracji musiała stać się zadość. Przypuszczam,
        ze jeśli ktoś dziś czyta te stare księgi wejść i wyjść to krztusi się ze
        śmiechu, widząc wśród gości wchodzących do mojego pokoju napis: Pies. Rudy.

        P.S. Miśka do dziś dnia mieszka u moich rodziców a bardziej przyjaznego psa nie
        znam :)
        • shrek-hannover Re: Akademiki 28.07.05, 16:42
          sklep Albert, ktory za moich czasow chyba sie inaczej nazywal, slynal tez z
          produktow DIT, kupowanych glownie w ciezkich czasach. Ale ichniego piwa nie
          dalo sie na trzezwo wypic;) Nic nie zastepowalo tez spacerow na JETa,
          uskutecznianych o kazdej porze dnia i nocy;) Niektorzy z nas powinni dostac
          karte stalego klienta, za tankowanie, ale nie benzyny;)
          Swoja droga Nieszawska miala i inne legendy. Koledzy blizniacy, czy raczej
          trojacy, jeden z nich mial ponoc gonic wspomniana pania Ele z okrzykiem: "za***
          cie k***" - chyba jedyna sytuacja kiedy pani Ela byla w odwrocie.
          Milo tez wspomniec przejazdzki kolegow w wozku dzieciecym pewnego Egipcjanina
          (mieszkaja tam bowiem rowniez lektorzy z zagranicy z rodzinami), tygodniowe
          kolejki do pralki (dzialaly tylko dwie i zdobycie klucza do pralni bylo
          swietem, pral wtedy caly segment).
          Z innych ciekawostek dodac mozna impreze, na ktorej koledzy-prawnicy
          postanowili zniszczyc wszystkie gniazdka na korytarzu. Teraz powazni
          urzednicy...
    • lilarose Re: Akademiki 29.07.05, 09:34
      Hitem pierwszego roku weterynarii SGGW było chodzenie wszędzie z czaszką
      jakiegos zwierzęcia w dłoni (w celu uczenia się nazw kości. Kolega z taką
      czaszką poszedł do knajpy, czaszkę połozył na stoliku i najspokojniej w swiecie
      saczył piwo. Zszokowanej kelnerce tłumaczył, że to jego ukochany piesek kilka
      lat wczesniej.

      Znajoma była Koreanka, ale świetnie mówiła po polsku. Siedziała w pokoju w
      akademiku z dwoma koleżankami, gdy do jednej z jej koleżanek przyszedł po coś
      kolega, w stanie mocno wskazującym. Ten przygląda się Azjatce ze zdziwnieniem,
      po czym pyta:
      - A ty skąd jesteś?
      - Z Korei.
      - Aha, z Korei.
      I wyszedł z pokoju. Za chwile wraca i pyta:
      - A ta Korea to w jakim województwie?
    • omcrew DS 1 katowice -ligota 29.07.05, 09:39
      na ligocie akademiki sa tak pomyslane ze jest jedna kuchnia na pol-pietro, wiec
      po co gotowac jak zawsze cos w ktores kuchni jest :-)
      pozatym pamietam ze razu pewnego ze znajomym jako dobrzy koledzy razem z
      kumplem pomagalismy kolezankom pomalowac pokuj (w ramach podziekowania za
      mozliwosc noclego... kilku krotnego) a ze kolezanki byly kumate to kupily kilka
      browarkow zeby sie lepiej robilo... a wiadomo po wypiciu dwoch browcow zaczely
      sie dziwne pomysly, efekt? na scianach korytarza widnialy przepieknej urody
      biale paseczki... no pokoj braklo farby :-)

      inny powszechnu numer na ktory szczegolnie lapali sie pierwszoroczniacy, bylo
      tak ze na kazdym polpietrze byl jeden telefon wiec jak dzwonil to odbierala
      pierwsza osoba z brzaegu pytala do kogo telefon i wzywala wybranca do aparatu
      sztuczka prosta... dzwoni telefon, bez ruszania tylka z pokoju otwieralo sie
      drzwi i wzywalo np. DWIESCIE TRZYNASCIE!!!!!!

      pozatym kilka standardow:
      1. podpalone zaslony
      2. palenie gazet w poblizu czujnika dymu
      • Gość: azja Re: DS 1 katowice -ligota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.06, 18:14
        Czy chodzi Ci o akademiki ŚAM???
        Ech też tam mieskzalam dzialo sie tam oj działo, i telewizory z IX piętra
        latały...
    • nancy_callahan Re: Akademiki 29.07.05, 10:03
      Ja z Poznania. Zbycho i Jagna przez 4 lata naprzemiennie. myślę, że o wyczynach
      akademikowych ze spokojem możnaby wielkie tomiszcze wysmażyć.
      Podaję jeden hit, co prawda niewidziany przeze mnie osobiście ale mam
      świadectwo wielu osób. kolesie organizowali beach party i postanowili, że skoro
      beach to beach, czyli piasek musi być. Potajemnie wnosili ten piasek w różnych
      torbach przez tydzień, ale uzbierała się całkiem porządna kilkucentymetrowa
      warstwa.
      W naszym pokoju po jednej długiej imprezie uzbierała się kilkucentymetrowa
      warstwa różnyc produktów żywnościowych, bo ktoś nad razem wpadł na genialny
      pomysł żeby się porucać mąką. a potem to już poszło wszystko kasza, ryż, sól,
      cukier itd. kiedy jednakże przylazł opieprzać nas portier ktoś w pijackim
      widzie krzyknął żebyśmy schowali się w szafie i nawet my lokatorki prawowite
      też tam wlazłyśmy. Miałam więc wszystkie płaszcze i kupe innych ciuchów w mące
      i innych tych czarach.
      a tak w ogóle to nie wiem czy była już o tym tutaj mowa, ale dla mnie jednyą z
      podstawowych instytucji akademikowych jest MELINA. Melina w akademiku jak
      wiadomo może być z wszystkim. najprostsze z piwem, fajkami, spirytusem i innymi
      używkami, ale czasami zdarzały się kwiatki jak melina z czekoladą, melina z
      jogurtami. I w ogóle taki handelek w akademikach jest super, jacyś ludzie
      sprzedający ciuchy, bieliznę, egipskie fajki, Finlandię w plastikowych
      butelkach i inne czary...
      Ach! Gdzie te czasy!
      • Gość: UAM Re: Akademiki IP: *.de.mapal.com 07.03.06, 10:25
        potwierdzam wspomnienia nancy_callahan. W zbyszku (UAM POznan) chyba akcja sie
        działa, chłopaki zrobili piaskownice w pokoju. Trwalo to kilka ladnych imprez
        az ktos doniosl o tym kierowniczce i trzeba bylo pokoj wysprzatac pod grozba
        wylotu. Ale pomysl niezly:)
        A oto kilka moich wspomnien. Mieszkajac w Jowicie (Poznan) w latach 96-99
        jeszcze przed remontem wraz z kumplem miewalismy rozne pomysly. Kiedys na
        kilku pietrach przyklejalismy na Super Glue wszystkie widełki w telefonach w
        taki sposob, ze gdy dzwonil telefon na pietrze mozna bylo podniesc sluchawke
        ale widelki nadal "siedzialy" w srodku i telefon wciaz dzwonil. W dzien jakos
        dalo sie wytrzymac dzwiek dzwonka, ale noca specjalnie dzwonilismy numerem
        wewnetrznym na takie zaklejone pietro....
        Innym razem zwiazalismy w nocy wyjscia z pietra tak ze nie mozna bylo wydostac
        sie ani do windy ani na schody zsypowe. Tylko pomoc z zewnatrz mogla uwolnic
        mieszkancow danego pietra:)
        Pamietam tez jedna impreze w kuchni, ktora przeniosla sie do windy. Wstawilismy
        tam dwa krzesla i taki mini stolik. Oczywiscie na stoliku wodka, popitka i
        jakas zagrycha a my z gitarami i spiewem na ustach jezdzilismy po pietrach...
        wesola winda dzialala z malym wyjatkiem...zblizajac sie do I pietra (pietro
        hotelowe) i parteru (portiernia blisko wind) trzeba bylo jechac w ciszy. Ale
        pomiedzy II a X to bylo darcie na calego. No i oczywiscie osoby wsiadajace do
        windy zachecane byly do wypicia karniaka po czym zapraszalismy na impreze do
        w/w kuchni:) Troche sie potem zeszlo wiec impreza ogranela cale pietro
        Nagminnie tez robilismy dowcipy w stylu: dosypywania kisielu do czajnikow
        (wtedy niewiele osob mialo czajniki bezprzewodowe w swoich pokojach) co
        powodowalo fajny efekt gestej mazi w srodku takiego czajnika. Polecam
        Na koniec jeszcze jeden zarcik. Kolezanka z pietra gotowala sobie ryz (w drugim
        garnku przygtowala do podgrzania jakis chinski sos). Zostawila ryz w garnku i
        wyszla z kuchni. No to my wsypalismy jej szklanke soli i czekalismy na efekt.
        Po jakis 20 minutach kolezanka niezle wkurzona przyszla do kuchni i procedure
        gotowania ryzu rozpoczela na nowo. Oczywsice zapytala nas czy to mysmy wsypali
        sol. My ze nie i nie wiemy kto.
        Kolezanka stwerdzeniem ze to bardzo glupie zarty zostawila ponownie ryz na
        gazie. Tym razem dosypalismy szklanke cukru. Efekt byl taki ze dxiwczyna wrecz
        sie wsciekla i klnac na czym swiat stoi przyszla po raz 3 do kuchni. Wstawila
        ryz i usiadla pilnujac procesu wrzenia w garnku. Nie wiedzielismy jak ją
        wyciagnac, ale od czego sa telefony komorkowe? zdobylismy jej numer i
        zaczelismu dzwonic. Ona oczywiscie na chwile poleciala po komorke i biegeiem
        wrocila. My nawet nie zdarzylismy przez te pol minuty niczego dorzucic ale
        udalismy ze cos tam jednak jest dosypane. No i kolezanka nie wytrzymala
        psychicznie naszych usmiechow, wywalila do smietnika dobry ryz i obrazila sie
        na dobre kilka tygodni.
        Zycie w akademcach to naprawde ciezki kawalek chleba:)
    • Gość: tex Re: Akademiki IP: 213.207.131.* 03.08.05, 13:50
      W Gdansku na Polanki tez bylo wesolo. Przypominaja mi sie dwie rzeczy:

      1) Kolega "troche" wypil, i jak szedl z jednego akademika do drugiego to przec
      centrum Wrzeszcza :-) (a akademiki 50m od siebie)

      2) fight club - kolega mial rekawice bokserskie (karateka :-)) i jak sobie
      popili w kilku to sie boksowali - rezultat - jedno szycie brwi rozwalonej na
      klamce od drzwi (glowa odskoczyla po udezeniu :-)) i jeden slob - kolezanka
      miala miekkie serce i sie poszkodowanym zaopiekowala... :-D

      wesolo bylo.
    • olencja365 AR LUBLIN-koń w windzie ;-) 05.08.05, 02:41
      w akademiku na Felinie ponoć kiedyś wprowadzili konia do windy,zawieźli na
      któreś tam piętro i...był straszny problem,bo przeciaż kuń po schodach nie
      zejdzie... :-/ był problem,ale do tej pory nie dowiedziałam się,co w końcu się
      z nim stało
      • szymon.11 Wrocław AE kilka lat temu... 05.08.05, 13:18
        :)

        historia stara, wiec moze doczekala sie juz klonow:

        na AE we Wrocku w Slezaku dwie studentki postanowily przerobic kurczaka na
        jakies danie, ale, ze kurczakowi chwile to zajelo, udaly sie do swojego pokoju
        odczekac. W kazdym akedemiku, zawsze znajdzie sie kilku przedstawicieli elementu
        wywrotowego takze o nacechowaniu kryminalnym, nie trwalo wiec dlugo, zanim
        rzeczony element pobral kurczaka i ja konsumowac go w zaciszu swego pokoju.

        jakiez bylo zdziwienie i rozbawienie zlodzieji kurczakow, gdy w drzwiach ich
        azylu zjawil sie rowniez czarnoskory przyjaciel oskubanych z drobiu dziewczyn i
        rzekl:

        "ODDAJCIE PTAKA BO WASZE DNI BEDA PONUMEROWANE"

        wiekszosc uczelni zasmiewa sie z tego do dzis.

        pzdr, Sz
        • Gość: kotecek Re: Wrocław AE kilka lat temu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 23:08
          do gory.
          a moze ktos cos z ea poznan?
    • Gość: Poznan Re: Wrocław AE kilka lat temu... IP: 5.5R* / *.iad.untd.com 11.08.05, 01:32
      ja bylam studentka AE,ale trafilo mi sie mieszkac w akademiku rolniczej na
      Dozynkowej......chyba Eden sie nazywal.Towarzycho bylo dosc
      mieszane,ekonomiczna,rolnicza,troche uniwerku.Pewnej nocy towarzystwo sobie
      popilo (co bylo na porzadku dziennym)no i oczywiscie puscili wodze
      kreatywnosci.Wyjeli drzwi z zawiasow,ulozyli je na plasko na podlodze a na nich
      zalana w trupa dziewczyne,po czym we czterech podniesli drzwi z bezwladnym
      cialem dziewczyny i udali sie na "spacer" po korytarzach z radosnych spiewem na
      ustach "Janek Wisniewski padl......"
      • frred Re: Wrocław AE kilka lat temu... 21.02.06, 15:37
        > udali sie na "spacer" po korytarzach z radosnych spiewem na
        > ustach "Janek Wisniewski padl......"

        To myśmy tak nieśli zalanego kolegę. Nie na drzwiach... za to środkiem Katowic,
        w biały dzień (Plac Andrzeja - dworzec - estakada - 3 Maja, było około 14).
        I "Janek Wiśniewski" na całe miasto.

        Innym razem też o tego rodzaju porze na 3 Maja na odcinku Pawła - Rynek (500 m
        od uczelni) daliśmy koncert: "Złoty pierścionek pier* Bronek z wystawy" na
        zmianę z "Wiła wianki i rzucała je do wody", jak więźniowie w "Uprowadzeniu
        Agaty".

        Za parę dni oddaję indeks, a pani w dziekanacie do mnie:
        - Aaa, to pan... "Wiła wianki i rzucała je do wody"? -
    • Gość: aga Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 17:56
      temat przecudowny :) ja w akademiku mieszkam od poczatku studiow (najpierw
      krakow złota jesien, teraz miasteczko agh). to jest zycie :)
      • Gość: jeloneczka Re: Akademiki IP: *.narewka.sdi.tpnet.pl 17.08.05, 11:59
        a ja mieszkam na Nowych Jelonkach w Warszawie, czyli nie w tych słynnych
        baraczkach, tylko w "Jelonku" czyli "takim ladnym nowym, i mamy tam swoj
        tosterek, który często się "zacina" czyli grzanki nie wyskakują w porę. kiedyś
        więc zasiedziałyśmy się przed kompem w pokoju, wchodzimy do kuchni a tam
        szaro..., za chwilę słyszymy głos pani Halinki (czujnik się włączył i alarm wyć
        zaczął) " dziewczynki, czy u was się pali?!" a my "nie, nie tylko grzaneczki
        robimy". jechało potem cały dzień tymi grzaneczkami, które nota bene wylądowały
        w koszu czarne...
        • Gość: Joola Re: Akademiki IP: *.netax.pl / *.crowley.pl 17.08.05, 13:33
          Czy ktoś z Was mieszkał w Krakowie w akademiku na Pomorskiej?
          Porównując wspomnienia z tym wątkiem wychodzi na to, że byliśmy
          bardzo grzeczni:) Chociaż było bardzo dużo ciekawych ludzi, aktorzy,
          muzycy, malarze...
          Ponoć dawno temu przed laty, starsi koledzy z PWST w ramach obowiązkowego
          pastwienia się nad kotami z 1 roku, zaciągnęli ich nocą do piwnic.
          Były tam stare prysznice z zimną wodą. A jeśli ktoś nie wie, w budynku
          akademika w czasach okupacji była siedziba gestapo. No i ten prysznic
          był zastosowany właśnie w tym klimaciku. Ponoć była z tego wielka afera...
          W ogóle koty z aktorskiej miały ciężkie życie na 1 roku. Widywaliśmy
          ich b. często, jak recytowali wierszyki albo jakieś formułki przed
          starszymi kolesiami, chodzili dziwacznie ubrani no i mieli obowiązek
          przynosić, a czasem i kupować trepom akohol:)
          A na portierni tkwiły przeróżne kwiaty. Najbardziej obleśny był Ponton.
          Bez przerwy widziało się go z kiełbasą w ręce, a jak przyszło zaglądać do tej
          jego kanciapy, to odór był nie do wytrzymania:) Pozdrawiam wszystkich z
          Pomorskiej!
        • sierzant.podsiadlik Re: Akademiki 22.09.05, 10:35
          Ha, też tam mieszkałam przez rok. Paskudne miejsce i co z tego, że nowe.
          Najpiękniej było, jak na skutek ciągłego zwarcia instalacji elektrycznej
          codziennie włączał się alarm w całym akademiku i non stop przyjeżdżała straż
          pożarna. Nawet zakłady robiliśmy, czy się wyrobią w przepisowych ośmiu
          minutach...
          A hitem akademika był podówczas list xiędza rektora UKSW do kierownictwa, co by
          nie wypuszczać studentów UKSW po 22 z budynku, bo to demoralizacji sprzyja.
          List został chyba olany, ale za to istniała legendarna "czarna lista" tych, co
          ciągle wracają po nocach i w stanach różnych. Wiem, bo byłam w czołówce tej
          listy ;-))
          • sierzant.podsiadlik Re: Akademiki 22.09.05, 10:36
            Chodzi oczywiście o Nowe Jelonki - jakoś mnie wywaliło z odpowiedzią nie pod
            tym postem, co trzeba.
    • Gość: madziaro Re: Akademiki IP: *.adsl.inetia.pl 03.09.05, 01:42
      oj, ja tylko waletowałam u kolegi w akademiku "Filutek" agh w Krakowie, miłe
      towarzystwo, 5 chłopa i ja heh. ale było sympatycznie najgorsze było to, że
      poszliśmy z kumplem spać o 4 chyba, a jego kolega grał do 6 w Quake chyba, no i
      jakoś przez to spać nie mogłam. A o 8 pobudka i na swoje zajęcia zaoczne. Na 3
      noclegi w "Filutku" na swoje zajęcia poszłam raz ;)

      No i impreza dwudniowa w akademiku polibudy, ja byłam tylko w dniu drugim. W
      pierwszym kupili sobie popcorn, jak można się domyślać skończyło się
      obrzucaniem siebie nawzajem wyżej wymienionym popcornem. W drugim dniu
      właściwie została wymontowana zewnętrzna część klamki, żeby obce ludzie nie
      wchodzili do pokoju :)
      • Gość: Mewa Re: Akademiki IP: *.crowley.pl 22.09.05, 16:47
        Boszzzzzzzzzzzzzz, przeczytałam :Fiutek i trochę mię zdziwiło :-))
    • Gość: razdwa Re: Akademiki IP: 217.97.0.* 17.09.05, 00:21
      trochę nie z akademika, ale internatu.
      -Gostek (trochę głąb;) postanowił zrobić "zabawny" kawał wychowawczyni. Myje
      podłogę i nagle: "patrzcie chłopaki!" odwraca się i leje do wiaderka z
      plynem! ;) Szybko biegiem do niej i "pani kochana, już skoćzyłem myć podłogę,
      może pani umyć (a nie cierpiał jej jak cholera)"..... i umył:)

      -Przypomniam sobie również zabawę z pianką do golenia, po której korytarz był
      caaaały w świątecznym "śnieżku" ;)

      -Jeden gość (zakręcony że ho ho) urwał sobie po szkole drzemkę (co było
      tradycją;), tyle że ta nieco mu się przedłużyła i stracił nieco rachubę. Budzi
      się o 19.00, słyszy ludzie chodzą po korytarzu (wtedy wszyscy schodzli na
      kolecję) to ten na zegarek, no tak 7:00 rano do szkoły trzeba iść, chłopak
      ubrał się, spakował, i wziął kartkę ze śniadaniem, i do kolegi obok: "idziesz
      na śniaanie?"

      - no to też było dobre.Raz koledzy urządzili sobie zabawę w "wojnę";> co
      polegało na odpalaniu petard. Takie wrażenia nie wystarczyły. Zabawę
      urozmaaicili. Goście kładli odpaloną petardę i przykrywali ją szklanką, po czym
      wszyscy siuuup... pod koce, fajny kryształowy deszczyk;)

      -osobiśćie nie słyszałem, ale jest to bardzo prawdopodobne. Dwóch żuli
      przechodziło obok naszego internatu (100% facetów), po drugiej stronie ulicy
      znajdował się żeński internat. I jeden do drugiego; "widzisz (pokazuje na nasz)
      to jest największy syf w mieście, a widzisz to (pokazuje na żeński), to jest
      najtańszy burdel w mieście";)

      -no były też trochę dziwne akcje np. jakiś gostek zrobił kloca pod prysznicem
      (niestety mądrala nie został przyłapany:), potem przez jeszcze kilka miesięcy
      nikt tam nie wchodził prócz jednego gościa...

      było tego dużo więcej, jak przypomne to napisze
      • Gość: Gość Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 12:15
        AR Lublin. Dodek, Cebion.
        Warunki w akademikach typowe: jedna kuchnia na pół piętra. Dziewczyny smażą
        schabowe: jajko, bułeczka i na patelnię.Na chwilę odeszły, więc kolesie wycięli
        z tekturki prostokąciki, jajeczko, bułeczka i na patelnię.
        Pamiętam dręczenie Miśka: wynoszenie kanapy z pokoju (typowe), ale bardziej
        podobało mi się zamoczenie pidżamy i włożenie do zamrażalnika.
        A czy ktos pamieta zimę 1987 roku? Mróz był taki, że zasłony przymarzały do
        okien. Ktoś wpadł na super pomysł: spiralkę od żelazka do kontaktu i na
        parapet. Pozwalało to przezyc w pokoju.
        A pamiętacie napis na drzwiach pokoju gdzie mieszkał Rząrzeski, Sposób, Klin i
        Rączka (pozdrawiam)? Sposób na rzeżączkę wziąć klina w rączkę.
      • wymiatator1 Re: Akademiki 15.12.06, 22:38
        U nas w akademiku polibudy od początku roku kilka razy było nasrane pod
        prysznicem. Potem sprzataczka zawiesiła kartkę "łazienka monitorowana" -
        oczywiście nie była - i się skończyło.
    • Gość: Slav4 Re: Akademiki IP: *.zicom.pl / *.zicom.pl 04.10.05, 20:04
      Historia nie moja ale zerżnięta z joemonster.org

      ale zacna :o))))

      Praktyki terenowe. Studenci i prowadzący zakwaterowani w dość obskurnym
      pensjonacie, pisząca te słowa dzieli pokój ’w żeńskim skrzydle’ z dr K.
      Drugiego albo trzeciego dnia ok. 23:00 słychać walenie od drzwi i głos, z
      dykcją i intonacja zdradzającą 2 - 3 promila.
      - Dziewczyny, co jest z wami!? Impreza się rozkręca !!! - i temu podobne
      okrzyki wabiące. Po jakiejś minucie, K. uznała, że sprawę trzeba wyjaśnić.
      Podchodzi do drzwi, otwiera i słodziutkim głosem zwraca się do studenta.
      - Dziękujemy za zaproszenie. Proszę tylko powiedzieć gdzie mamy iść.
      Przebierzmy się i będziemy najdalej za kwadrans.. Już w momencie otwarcia drzwi
      twarz biednego chłopięcia zaczyna w błyskawicznym tempie prezentować
      naprzemiennie barwy narodowe. Jednocześnie osłabiony szokiem i alkoholem umysł,
      generuje ,natychmiast zwerbalizowany, komunikat
      - Ale przecież panie są za stare..
      Jeszcze przed końcem wypowiedzi jakaś mało zatruty neuron podnosi alarm. W
      rezultacie gama kolorów na twarzy studenta rozszerza się o fiolet i
      zieleń, czemu towarzyszą próby tłumaczenia:
      - To znaczy Nie, że stare tylko, że tego .no
      - Brzydkie? - uprzejmie podpowiada K..
      - Tak - tonący w nerwach student chwyta się podpowiedzi, za późno zauważając,
      że kryje ona brzytwę. Doprowadzony do ’ekstazy nerwowej’ chłopina wrzeszczy,
      więc rozpaczliwie.
      - Proszę mnie już nie dręczyć..!!! - Po czym najszybciej jak na to pozwalają
      osłabione nogi ucieka To uciekanie przed dr K. stało się jego nawykiem już do
      końca praktyk.


    • scolithos NOWA WŁADZA ZROBI Z WAMI PORZĄDEK 05.02.06, 17:09
      Nie jesteście studentami ale zwykłą hołotą Banda pieprzonych alkoholików! Teraz
      nadszedł czas rewolucji moralnej! Bóg jest z nami! Zwyciężymy!
    • Gość: kate Re: Akademiki IP: *.sympatico.ca 05.02.06, 17:59
      A ja zaslyszalam jak to studenty z Wysrolu( akademia rolnicza) we Wrocku
      zrobili pani ekspedientce pewien dowcip przyprawiajac ja o zawrot glowy i
      zaniemowienie na dobre 5 min.
      Dzialo sie to jeszcze w tych czasach kiedy jak szlo sie do samu by kupic jakis
      plyn w szklanej butelce placilo sie kaucje za owa butelke badz przynosilo sie
      inna na wymiane.No wiec studenty przyszly do samu z buteleczka po occie
      wypelniona woda.Miedzy regalami wyjeli zza pazuchy owa butelke i wlozyli do
      koszyczka.Przy kasie pani pyta czy maja butelke na wymiane, na co uslyszala ze
      nie , nie maja,, ale oni ten napoj wypija na miejscu.Oczywiscie ku wielkiemu
      przerazeniu pani otworzyli butelke i ja wypili.
      Moge sobie tylko wyobrazic oslupiala mine kasjerki i wesole miny studentow.
      • w_cat Re: Akademiki 21.02.06, 15:21
        Polibuda Rzeszowska, "Akapit" kolesie z budownictwa i dziewczyny z inżynierii
        środowiska.
        Korytarze na każdym piętrze były wyłożone linoleum i miały kilkadziesiąt metrów
        długości. Po wylaniu kilku wiader wody stawały się doskonałą ślizgawką. A
        całkowitym hitem było ślizganie się na gołych klatach. O tym co następnego dnia
        mówiły sprzątaczki na widok kilkucentymetrowej warstwy wody nie wspomnę :)
        Środek zimy, śnieg na chodnikach. Kumpel założył się, że pójdzie do marketu w
        klapkach, krótkich spodenkach i koszulce z krótkim rękawem aby kupić bułkę.
        Zakład wygrał. Ale najlepsze były miny przechodniów i reakcje kierowców na jego
        widok. Dla tego widoku warto było przegrać tą flaszkę.
        Absolutnym hitem miasteczka był facet który codziennie o północy grał na trąbce
        hejnał mariacki a potem temat ze żwirka i muchomorka. Takią ciszę jaka zaczynała
        się na miasteczku o 23.55 trudno sobie wyobrazić.
        • Gość: Baader Re: Akademiki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.06, 23:30
          A tak. A na faceta grającego hejnał z Kapitolu olował około 1997 roku mój kumpel
          - czaił się na niego z wodą w garnku korzystając z faktu, że miał nad nim kilka
          pięter przewyższenia. Dodawało to realizmu hejnałowi acz powodowało dodatkowe
          wokalizy, z których najłagodniejsze było: "Ty ch@#$ju! Nalałeś mi w trąbkę!".
    • Gość: Mroberto Akademiki rulez IP: *.chello.pl 09.04.06, 23:53
      bardzo ciekawy watek prosze o wiecej historyjek bo ja mieszkam i studiuje w tym samym miescie wiec takiego zycia nie doswiadzcze :-)
      • Gość: up Re: Akademiki rulez IP: *.kolnet.com / *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.06, 23:40
        up
    • Gość: *^*^*^*^*^*^* Re: Akademiki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.06, 15:09
      podbijam bo fajne;)

      Kraków Złota Jesień górą;)
      • Gość: jurek Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 15:12
        największy syf był na zlotej jesienii ,tego typu akademiki byly dobre w latach
        80-tych ,a nie teraz.
        • Gość: lolanna Re: Akademiki IP: *.mtm-info.pl 09.08.06, 20:44
          up
          • Gość: Mroberto Re: Akademiki IP: *.chello.pl 10.09.06, 23:50
            Mam nadzieje że niedługo wątek odżyje na nowo, niedługo już inauguracja :-)
    • zapominajka81 Re: Akademiki 15.09.06, 12:44
      agh :)
      imprezki kocykowe na pietrach w kapitolu chociazby,
      wozkowe imprezki na boiskach miedzy niskimi akademikami, wielkie grillowanie az
      siwo na misteczku,
      do tego grille na balkonach, imprezki w kuchniach, tance na stołach,
      parapetach, w toaletach, .... wigilie i przyjecia w pokojach malometrazowych,
      wiecznie grajaca gdzies muzyka,
      knajpki studenckie i mniej studenckie :)
      i ludzie - potega :)
      ja kocham studiowanie, szkoda, ze niedlugo koniec... i bede na to patrzec z 2
      strony... az sie lezka bedzie cisnela...
      jezdzenie na nartach po schodach, sprawdzanie ile da sie wypic kavaliera .... i
      co bedzie potem, .... spontaniczne wypady przed siebie....
      :) kto nie wie, co to jest niech załuje, bo ja serdecznie współczuję...

      • Gość: kasiapka Re: Akademiki IP: 212.191.80.* 31.10.06, 22:21
        up
        • Gość: 65 team Re: Akademiki IP: *.t4.ds.pwr.wroc.pl 13.12.06, 20:35
          pokoj65.blog.onet.pl/
          • Gość: ja Re: Akademiki IP: *.t4.ds.pwr.wroc.pl 15.12.06, 22:10
            dobry blog chlopaki
            • Gość: Tomaszon Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 01:29
              Sesja jest, a tu tak cicho? Czyżby nic się nie działo? :]
              • Gość: Ravic Re: Akademiki IP: *.aster.pl 17.02.07, 00:58
                Odwiedzałem ostatnio akademiki na żwirkach w Warszawie i z przykrością musze
                stwierdzić, że etos akademików upada, już nie ma tylu imprez na żwirkach a jak
                są to nie takie jak za moich czasów (1999-2004)niby niedawno ale tak wiele się
                zmieniło, wystarczy popytać portierek, o dziwo też wspominają tamte lata z
                rozrzewnieniem...
                pozdrawiam byłych i obecnych mieszkańców żwirek, bawcie się jak możecie, będzie
                co wspominać, ech...
                • Gość: ja Re: Akademiki IP: *.171.41.116.crowley.pl 17.02.07, 11:55
                  www.youtube.com/watch?v=kyTGtuOerRs
                  MS-AGH rządzi
    • Gość: :) Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 14:07
      up up
    • Gość: jatoja Re: Akademiki IP: 88.84.92.* 18.02.16, 14:09
      uppp!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja