o-kurde.pl 18.08.09, 23:19 Macie coś , czego się boicie. Ja na przykład boję się chodzić do solarium, bo ta pokrywa na łóżku kojarzy mi się z wiekiem do trumny. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
nessie-jp Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 02:54 No słusznie ci się kojarzy... Przecież tam w środku Czernobyl, czerniak i w ogóle promieniowanie przenikliwe! To chyba zdrowy objaw, że się komuś komora śmierci z trumną kojarzy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3,14-Roman Re: Schizy nasze codzienne IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.08.09, 15:35 Ja też mam schizę oknowo-balkonową, ale trochę inną. Zawsze, gdy wyglądam przez okno, wychylam się przez balkon, stoję przy barierce nad mostem, czuję ogromną chęć by skoczyć w dół. Im wyżej się znajduję, tym bardziej chce mi się wyskoczyć. Kiedy przebywam na jakiejś wieży widokowej, patrząc w dół niemalże widzę swój lot i zakrwawione zwłoki na ziemi. Czasem muszę trzymać się mocno barierki, tylko po to, by przypadkiem nie wyskoczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 16:24 > czuję ogromną > chęć by skoczyć w dół. O rany, też to mam! Tzn. nie tyle aktywną chęć, co raczej obawę, że jednak nie zdołam się powstrzymać i skoczę w dół. Po prostu okropne uczucie. I jeszcze takie wrażenie, że górną część ciała mam jakby cięższą od dolnej i jeśli nadmiernie się zbliżę do barierki, to mnie przeważy i wyfiknę w dół wbrew woli... Odpowiedz Link Zgłoś
pink_hamster Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 17:31 Tez to mam :) Przez mosty niemal przebiegam z zamknietymi oczami Odpowiedz Link Zgłoś
capa_negra Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 18:20 Mam tak samo - nie pamietam kidy ostatni raz stałam na moście. Odpowiedz Link Zgłoś
hogata123 Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 12:07 to uczucie nazywa sie chyba VERTIGO. ja natomiast jak tylko slysze jak ktos smarka, pociaga nosem albo charczy - mam ciarki na plecach i odruch wymiotny, a juz zupelne obrzydzenie wywoluje we mnie czyjes plucie. mam taka schize, ze wyobrazam sobie, ze te plwociny jakims cudem wyladuja na moich butach, albo jeszcze gorzej - na ubraniu - fuj! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzia to uzasadniona IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 21.08.09, 20:49 obawa. mnie właśnie gościu spluwający przez ramie załatwił kożuszek za 1,5 K. BLEEEEE. jeszcze zdziwiony był - bo przecież on nie chciał. dziwie się, że go nie zatłukłam na ulicy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frytulek Re: Schizy nasze codzienne IP: 192.193.245.* 24.08.09, 17:12 O kurcze! Mam to samo i zawsze myslalam , ze tylko ja jestem taka nienormalna ;) Za nic nie wyjde na balkon bo wydaje mi sie, ze skocze w dol (to znaczy jakas podswiadoma "sila" zmusi mnie do skoku). Nawet mi sie to sni w nocy, ze wyskakuje z balkonu lub okna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frytulek Re: Schizy nasze codzienne IP: 192.193.245.* 24.08.09, 17:31 Przypomnialy mi sie jeszcze trzy rzeczy, ktorych sie boje: 1. isc pustym korytarzem albo w dol po schodach, bo wydaje mi sie, ze ktos mnie od tylu zaatakuje (a jak slysze kroki kogos schodzadzego z gory za mna kiedy ja ide w dol po schodach to juz w ogole panika i palpitacje serca!) 2. boje sie, ze zostane "wessana" do srodka przez filtr w basenie i zmielona na papke 3. boje sie jak ktos stoi za mna w windzie lub na przystanku bo czuje, ze mi ten ktos podetnie brzytwa gardlo. NB. Nigdy nie bylam przez nikogo zaatakowana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bea82 Re: Schizy nasze codzienne IP: *.chello.pl 13.09.09, 17:10 Ja, mam bardzo podobnie tylko, że z jezdnią - boję się, że sie nie zatrzymam, albo jakaś siła wewnętrzna mnie popchnie i wpadnę wprost pod nadjeżdżający samochód (samochody). Moje obawy potęgują się w pobliżu bardzo ruchliwych ulic, gdzie szybko jeżdżą samochody. Odpowiedz Link Zgłoś
ladyjay Re: Schizy nasze codzienne 19.02.10, 23:00 Mam to samo! Przez wiele lat mieszkalam na 10-tym pietrze i nie wychodzilam na balkon z obawy ze wyskocze z niego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3,14-Roman Re: Schizy nasze codzienne IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 19.08.09, 18:24 Może założymy jakieś koło wsparcia dla mostowych skakaczy? -- Odpowiedz Link Zgłoś
blue-leeloo Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 11:39 Można się przekonać jak to jest z tym skakaniem i spróbować z zabezpieczeniem (linowym oczywiście :)) Ja miałam bardzo romantyczną wizję takiego samobójstwa (taka wolność tuż przed śmiercią haha) Przeszło mi wraz z szarpnięciem liny. Znaczy się przeszły mi wizje, za to pozostała chęć skakania (ale już tylko z zabezpieczeniem :)) Co do codziennych schiz to zawsze w pomieszczeniu muszę siedzieć przodem do wejścia i najlepiej mieć ścianę za plecami (jakieś takie agentowskie natręctwo :) Odpowiedz Link Zgłoś
contentissimo Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 18:22 Czytałeś opowiadanie "Bies przewrotności" Edgara Allana Poe? :) Odpowiedz Link Zgłoś
thorgal_aegirsson Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 23:30 Gość portalu: 3,14-Roman napisał(a): > Ja też mam schizę oknowo-balkonową, ale trochę inną. Zawsze, gdy wyglądam przez > okno, wychylam się przez balkon, stoję przy barierce nad mostem, czuję ogromną > chęć by skoczyć w dół. Im wyżej się znajduję, tym bardziej chce mi się wyskocz > yć. Kiedy przebywam na jakiejś wieży widokowej, patrząc w dół niemalże widzę sw > ój lot i zakrwawione zwłoki na ziemi. Czasem muszę trzymać się mocno barierki, > tylko po to, by przypadkiem nie wyskoczyć. Witaj w klubie. :] Odpowiedz Link Zgłoś
myshen82 Re: Schizy nasze codzienne 16.10.09, 16:50 o rany, mam tak samo... zawsze sobie wyobrazam co by bylo gdybym spadla i tez wyobrazam sobie swoje zwloki rozkwaszone na chodniku. I jeszcze czasem jak jade samochodem jako pasazer mam czasami straszna ochote otworzyc drzwi (dodam ze im szybciej samochod jedzie tym wieksza ochota).. nie mam pojecia skad sie to bierze, ale dobrze wiedziec ze nie jestem sama :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agi Re: Schizy nasze codzienne IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 19.08.09, 15:27 Nie cierpię uchylonych drzwi. Mam wrażenie, że "coś" się za nimi czai i zaraz zacharczy albo się wysunie, albo ślepia błysną. Odpowiedz Link Zgłoś
veni23 Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 16:00 Schizy, w sensie lęki, czy mogą być też natręctwa? Mam znajomego, który poza ustalonym i bezwzględnie przestrzeganym rytuałem porannym (siusiu-kawa-papieros-prysznic, czy tak jakoś), po wyjściu z domu musi, po prostu musi przebiec przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Inaczej - jak twierdzi - ma zły dzień. Ja z kolei nie znoszę kontaktu fizycznego z współpasażerami w komunikacji miejskiej. Ciarki mi chodzą wszędzie, jak ktoś się przepycha, ociera, dotyka.. bleeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
matthias_88 Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 16:28 ja tez nie znosze ludzkiej bliskosci np w tramwaju, zawsze mam wrazenie, ze jesli jeszcze chwile postoje w tym tloku, to oszaleje i np udusze kogos stojacego najblizej. moj znajomy panicznie boi sie przechodzenia mostami - zawsze idzie jak najdalej od barierki. troche zle trafil, bo mieszka we wroclawiu:) Odpowiedz Link Zgłoś
veni23 Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 16:41 Moja Jedyna i Najwspanialsza na Świecie Teściowa (ehkhem) unika chodzenia pod drzewami, bo się boi, że jakiś ptak siedzący na gałęzi załatwi swą fizjologiczną potrzebę prosto na jej głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
intervention Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 16:53 Nie mogę jeżdzić krótkimi autobusami, musi byc przegubowy. Dotyczy to tylko jednej konkretnej linii i jednego kierunku. Gdy wsiadłem do krótkiego zawsze spotykała mnie jakaś niemiła nispodzianka u celu mej podrózy (sprawdzone kilkakrotnie) Co dziwne w przeciwnym kierunku jest ok;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flumka Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.09, 17:56 ja bardzo wiele rzeczy robię dwa razy: dwa razy wycieram szklankę, dwa razy myje pomidorki itd. zawsze się zastanawiam po pierwszym razie czy to co przed chwila zrobiłam - rzeczywiście zrobiłam czy tylko zaplanowałam że zrobię i zapomniałam zrobić. A nawet jak wiem że zrobiłam to się zastanawiam czy nie zapomniałam o tym że zapomniałam to zrobić. Gotowanie i pieczenie to dla mnie katorga:D Odpowiedz Link Zgłoś
o-kurde.pl Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 17:59 Wszystko się zgadza, że solarium to Czarnobyl i komora gazowa, ale tyle ludzi nie ma schizy i to wieko nie kojarzy się im z trumną. Może mogłabym tam chodzić, olewając nowotwór skóry i te rzeczy, gdyby mnie tam nie nakrywali. Czyli lepiej dla mnie, że się boję. Ale w małej saunie też się boję, że drzwi się zatrzasną, a ja zostanę upieczona, zanim mnie odratują. A sauna podobno jest zdrowa. Odpowiedz Link Zgłoś
alawinx Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 18:14 nie dla każdego sauna jest zdrowa a ty po prostu masz klaustrofobię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gościk Re: Schizy nasze codzienne IP: *.uni.lodz.pl 24.08.09, 14:53 Obawa w pełni uzasadniona! Sama unikam chodzenia (i stania) pod drzewami bo już czterokrotnie byłam celem takiego desantu - z czego jeden, sądząc po obfitości, musiał pochodzić co najmniej od kondora... Odpowiedz Link Zgłoś
rudamarta4 Re: Schizy nasze codzienne 15.10.09, 18:39 Gość portalu: gościk napisał(a): > Obawa w pełni uzasadniona! Sama unikam chodzenia (i stania) pod drzewami bo już > czterokrotnie byłam celem takiego desantu - z czego jeden, sądząc po obfitości > , musiał pochodzić co najmniej od kondora... A gdyby słonie latały i srały :)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natnatnat Re: Schizy nasze codzienne IP: 167.1.176.* 04.02.10, 14:53 moj jamnik tez sie boi chodzic mostami i tez zawsze idzie jak najdalej od barierki - najchetniej szedlby torami tramwajowymi przez srodek mostu. Moze go tez 'ciagnie w dol' :D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
dyrektorka_negacja Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 23:11 > po prostu musi przebiec przez skrzyżowanie na czerwonym świetle A jak trafi akurat na zielone, to zatrzymuje się i czeka aż się zmieni? Odpowiedz Link Zgłoś
takamaka Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 17:58 papier toaletowy musi wisieć odrywaną częścią do przodu! no musi! jak wisi odwrotnie zawsze przewieszę, wszędzie! nawet ryzykując zepsucie wieszaka na papier, to silniejsze ode mnie! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
alawinx Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 18:13 Ja jak wieszam pranie na balkonie to najpierw na pierwszym sznurku muszą być majtki, na drugim skarpetki, na trzecim koszulki, na czwartym spódnice, na piątym spodnie itd...- dobrze że jeszcze kolorami spinaczy nie oznaczam każdego sznurka z kolei. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 21:51 alawinx napisała: > Ja jak wieszam pranie na balkonie to najpierw na pierwszym sznurku > muszą być majtki, Zagryzłybyście się z moją kumpelą, bo u niej majtki obowiązkowo MUSZĄ być na ostatnim sznurku, "żeby nikt nie widział". Pytam ją, czy uważa, że inni w życiu majtek nie widzieli, ale ona swoje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoofka Re: Schizy nasze codzienne IP: *.ptim.net.pl 21.08.09, 19:02 a ja z kolei wieszam majtki zawsze w jedną stronę - tzn. krokiem w lewo i tylnią częścią do góry :) a ze schiz codziennych mam taką związaną z basenem - a konkretnie ze zjeżdżalnią. Zawsze się boje, że ktoś tam gwóźdź wbił i jadąc się poharatam :/ Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 19:30 OOOOO, z tą zjeżdżalnią basenową też mam schizę! Boję się okropnie, że jakaś osoba będzie zjeżdżać za mną, nie zachowa należytej odległości i zanim wylezę z dna zjeżdżalni, grzmotnie mnie odnóżami w kręgosłup, łamiąc go w drobne szczątki... Albo że wylecę z tej ruro-zjeżdżalni z takim impetem, że wypadnę z tego minibaseniku na dole i powybijam sobie zęby o cembrowinę. Rzadko zjeżdżam na zjeżdżalni. :) Odpowiedz Link Zgłoś
jagodzianna Re: Schizy nasze codzienne 03.09.09, 18:46 To wcale nie jest strach nieuzasadniony;) Kiedyś miałam taką przygodę, zjeżdżałam sobie w najlepsze, raczej powolutku, gdy nagle usłyszałam krzyk dobiegający z wnętrza rury. Wrzask był coraz bliżej i bliżej mnie a ja dalej tak powolutku zsuwałam się po zjeżdżalni. W końcu nie wytrzymałam napięcia i zaczęłam na czworaka jak najszybciej uciekać z rury, jak tylko wyskoczyłam z baseniku hamującego, wpadło do niego dwóch postawnych chłopaków;p Okazało się, że lampka sygnalizująca możliwość zjeżdżania była zepsuta i cały czas wskazywała "droga wolna";p Już nigdy nie zjadę krytą zjeżdżalnią;p Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Schizy nasze codzienne 03.09.09, 20:51 jagodzianna napisała: > To wcale nie jest strach nieuzasadniony;) Kiedyś miałam taką przygodę, > zjeżdżałam sobie w najlepsze, raczej powolutku, gdy nagle usłyszałam krzyk YYY! No teraz to już NIGDY nie zjadę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Schizy nasze codzienne IP: *.toya.net.pl 25.02.10, 23:10 Ja majtki wieszam krokiem do prawej i tyłem do góry... Skarpetki zaś "otworami" dalej od siebie i również piętą w prawo... Co do basenu, to widziałam kiedyś jakiś durny horror, w którym psychopata wbił w zjeżdżalnię od spodu miecz czy cuś... Zjeżdżający, gdy go dostrzegali, usiłowali na tej zjeżdżalni wyhamować, oczywiście bezskutecznie... Boli mnie (nie powiem co) na samo wspomnienie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Re: Schizy nasze codzienne IP: *.chello.pl 26.02.10, 14:45 Dzieckiem będąc widziałam fragment jakiegoś horroru, w którym babce naszyjnik zaczepił się o schody ruchome (ktoś ją popchnął albo cuś) i ją wciągnęło w tę szczelinę, której schody się chowają. Kompletnie nierealistyczna scena, ale nadal mam czasem takie dziwne wrażenie jak jeżdżę schodami :P Poza tym zawsze chcę rzucić się pod najeżdżające metro (z pociągami to już tak nie działa). A jak jadę windą sama to mam wrażenie, że winda zaraz się zepsuje i utknę między piętrami albo spadnę. A jak jedzie ze mną ktoś jeszcze to wyobraźnia jakoś nie chce podsuwać mi makabrycznych scen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to_nie_my_toniemy Re: Schizy nasze codzienne IP: *.radom.vectranet.pl 23.03.10, 00:53 Mam, mam...Po obejrzeniu, lata świetlne temu jakiegoś horroru o kobietce, która zadźgała się sama nożyczkami we śnie. Nie ma mocnych - jak tylko jakieś nożyczki z ostrymi czubkami znajdują się w pokoju zostają wyniesione ale bardzo, bardzo ostrożnie - przecieź mogłyby mnie w każdej chwili zaatakować:)Ale to działa tylko w nocy przed snem. W dzień mnie nie atakują:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Schizy nasze codzienne IP: *.radom.vectranet.pl 31.08.09, 13:04 hahaha! taką właśnie cechę odziedziczyłam po moich rodzicach!! śmieszy mnie to, ale stosuję się do tego nawet przy moim nie zwracającym na taką sprawę facecie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papierowa Re: Schizy nasze codzienne IP: 213.172.181.* 20.08.09, 13:49 O rany - mam to samoooooo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papierowa Re: Schizy nasze codzienne IP: 213.172.181.* 20.08.09, 13:50 z papierem toaletowym oczywiście Odpowiedz Link Zgłoś
veni23 Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 14:37 O, a ja z majtkami :D Całą bieliznę z resztą wieszam tak, żeby była zasłonięta, chyba bym umarła, gdyby ktoś oglądał moje majtki albo stanik dyndające na sznurku :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t. Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 15:51 takamaka napisała: > papier toaletowy musi wisieć odrywaną częścią do przodu! no musi! > jak wisi odwrotnie zawsze przewieszę, wszędzie! nawet ryzykując > zepsucie wieszaka na papier, to silniejsze ode mnie! :)) rany, mam dokładnie tak samo!!! a myślałam, że tylko ja jestem taką wariatką :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiek281 Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 11:48 Też to ma... I robię to wszędzie!!! W pracy w domu u znajomych jak tylko widzę papier odrywaną częścią do ściany to zaraz walcze z wieszakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiek281 Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 11:53 Moje natręctwa to odwracanie papieru toaletowego jeśli tylko wisi odrywaną stroną przy ścianie to zaraz walcze z wieszakiem. Robię to u siebie, u znajomych, w pracy... Następne to spinacze jednego koloru przy wieszaniu prania i nie chodzi tu o to, że mają być pod kolor ubrania tylko dwa jednego koloru do jednej rzeczy. Długo gmyram w spinaczach zanim powiesze... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Schizy nasze codzienne 27.08.09, 16:09 jest was mnóstwo! nawet mieszkam z jedną z was, choć wolę papier odrywanym do ściany.. a w dwóch spinaczach jednego koloru do jednej rzeczy nie ma nic dziwnego!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mena Re: Schizy nasze codzienne IP: *.aster.pl 26.08.09, 00:23 Mam podobnie, tylko że papier MUSI wisieć odwrotnie, czyli 'przytulony' odrywaną częścią do ściany. Zazwyczaj przewieszam, jeśli wisi inaczej! Ostatnio w sklepie z meblami odruchowo poprawiłam wiszący krzywo obraz. Czy już jestem jak Monk, czy jeszcze nie? Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Schizy nasze codzienne 27.08.09, 16:14 przekrzywiony obrazek na ścianie to klasyczna już dziś mina - pułapka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3,14-Roman Re: Schizy nasze codzienne IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 19.08.09, 20:09 Ja się boję przechodzić przez tory, dlatego, że zawsze mam wtedy wielką ochotę położyć się na nich i czekać na pociąg. Kiedyś to nawet zacząłem się kłaść, ale przyjaciel mnie powstrzymał i kazanie strzelił :) -- Różni ludzie, różne potrzeby, ale cel ten sam! Odpowiedz Link Zgłoś
qwertura Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 20:22 Na wszelkich przyjęciach i innych imprezach, gdzie jest jedzenie, momentalnie tracę apetyt i nie przełknę ani kęsa. Dopiero po powrocie do domu rzucam się wygłodniała do lodówy. To samo mam, gdy przyjmuję gości. Nie zjem nic, dopóki sobie nie pójdą. Nie cierpię jak ktoś idzie za mną. To nie chodzi o to, że ma zaraz mi coś zrobić złego. Po prostu nie mogę jak drepce za moimi plecami. Zawsze się zatrzymuję i niby sprawdzam coś w torbie, po to, żeby przepuścić tego idącego. I zwykle okazuje się, że oczywiście jest pusty chodnik i nikogo więcej, a ten tuptał za mną pół kroczku. A już jak jest kobieta w stukających obcasach, to po prostu robi mi się gorąco i wzbiera we mnie niczym nie uzasadniona agresja. Odpowiedz Link Zgłoś
p.aulinka Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 22:07 Mam wiele schiz zyciowych :) poprzez wieszanie papieru toaletowego "zwisem" od "zewnatrz" (a nie "od sciany", potrafie nawet znajomym w ich domu przewiesic jak korzystam z kibelka )do wąchania ksiązek które czytam (uwielbiam zapach papieru i farby drukarskiej) oraz czesto kawałka potrawy na widelcu który jem zanim go włoże do ust (wiem to obrzydliwe :)- ale robie to tylko jeśli jestem sama więc spokojnie mozna mnie zabierać na kolacje do knajpy :):):)) Nie zasnę jesli jakakolwiek szuflada czy drzwi szafy sa uchylone, licze schody po których wchodze (i tylko wtedy kiedy wchodzę, schodzenie się nie liczy :)) i cieszę się kiedy wyjdzie mi liczba parzysta, nienawidze jak dotykaja/ocieraja sie o mnie mnie obcy ludzie własnie gdzies w autobusie , na ulicy czy w kolejce do kasy w sklepie (potrafie dosyc agresywnie na to zareagowac z głosnym zadaniem zeby się odsuneli / staneli o krok dalej etc. ) Czesto sama z soba się "zakładam " - na zasadzie - jesli dojde (dojdę! nie dobiegnę!) do przejscia dla pieszych szybciej niż ten facet w żółtej koszuli - to cos tam ... (typu : bedzie dziśmiły dzień :)) i takie tam rózne :) Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 23:21 też kiedyś miałam - jeśli coś, to coś. może to nerwica natręctw? wybiłam klin klinem, stosując jakąś skomplikowaną grę z własnym umysłem. nie pamiętam już dokładnie, jak to mózgowi przetłumaczyłam, ale wybrałam takie "jeśli coś się stanie", które było pewniakiem i drugą część sformułowałam w ten deseń "to już nigdy nie będę musiała uzależniać się od jeśli coś, to coś". wygrałam i faktycznie już nie muszę się bawić w jeśli coś, to coś. Odpowiedz Link Zgłoś
p.aulinka Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 23:29 Nie :) to nie do końca "nerwica" :) To tzw. "myslenie magiczne" :)- ponoć charakterystyczne dla dzieci :) Niektórym dorosłym zostaje :) O ile nie jest jakies bardzo ekstremalne i nie zaburza normalnego funkcjonowania (typu "jesli dojde do skrzyzowania pózniej niż facet w żóltej koszuli to nie pójdę dziś do pracy" albo "jesli przebiegne na czerwonym swietle to wygram w totka" :) , tudzież daje sie opanowac i traktowane jest troche z przymruzeniem oka - to znaczy nie wierzymy tak naprawde ze dojscie facet w zóltej koszuli do świateł przed nami faktycznie spowoduje jakieś działanie - to ogólnie nie przeszkadza :)) Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 23:39 faktycznie, dosyć dawno to było :))) może to i nieszkodliwe, ale bez tego myślenia magicznego jakoś lżej :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Nerwica a myślenie magiczne 19.08.09, 23:46 moim zdaniem mają bardzo wiele wspólnego. Oba wyrastają z chęci uporządkowania świata. Odpowiedz Link Zgłoś
funkcjonariusz_angua Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 10:06 misiania napisała: > też kiedyś miałam - jeśli coś, to coś. może to nerwica natręctw? > wybiłam klin klinem, stosując jakąś skomplikowaną grę z własnym > umysłem. nie pamiętam już dokładnie, jak to mózgowi przetłumaczyłam, > ale wybrałam takie "jeśli coś się stanie", które było pewniakiem i > drugą część sformułowałam w ten deseń "to już nigdy nie będę musiała > uzależniać się od jeśli coś, to coś". wygrałam i faktycznie już nie > muszę się bawić w jeśli coś, to coś. Też tak kiedyś miałam;) Myślałam, że jestem w tym jedyna, dopóki nie przeczytałam opowiadania Jonathana Carrolla ze zbioru opowiadań "Upiorna Dłoń". Tytułu niestety nie pamiętam, ale było o kolesiu, który bardzo czegoś chciał i doszedł do wniosku, że się to się spełni jak wędkarz po drugiej stronie rzeki mu odmacha. Odpowiedz Link Zgłoś
relikta Re: Schizy nasze codzienne 15.10.09, 12:10 o boze mam to samo! liczenie schodow, liczenie literek w jakims slowie, ktore na 3 sekundy pojawia sie w tv (np jakies haslo reklamowe). nienawidze jak mi sie litery nie sumuja do wielokrotnosci 5 - wtedy zwykle "oszukuje" i doliczam jeszcze kropki na litera i.tez sie ze soba zakladam. np czy ja pierwsza dojade do ronda autem czy kobita pierwsza dojdzie do pasow i bede musiala ja przepuscic :) chodzenie po calych plytkach chodnikowych to juz klasyk. to sie chyba nazywa natrectwem... :) Odpowiedz Link Zgłoś
poplar31 Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 15:02 qwertura napisała: > Na wszelkich przyjęciach i innych imprezach, gdzie jest jedzenie, momentalnie t > racę apetyt i nie przełknę ani kęsa. Dopiero po powrocie do domu rzucam się wyg > łodniała do lodówy. To samo mam, gdy przyjmuję gości. Nie zjem nic, dopóki sobi > e nie pójdą. > Z tym jedzeniem na przyjęciach też tak kiedyś miałam... ale mi przeszło jak dorosłam. Odpowiedz Link Zgłoś
funkcjonariusz_angua Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 22:07 Ja nienawidzę jak ktoś za mną siedzi w tramwaju, a szczególnie jak wydaje z siebie jakieś dźwięki. Za każdym razem jak tylko kichnie albo zakaszle to wyobrażam sobie jak puszcza na mnie pawia:D Odpowiedz Link Zgłoś
athroposs Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 22:41 Boję się luster w nocy. Nie przejrzę się w lustrze po zmroku, kiedy jest ciemno w domu, bo boję się, że zobaczę tam coś innego niż mnie samą ;) Boję/brzydzę się włosów starych ludzi, najgorzej, jak babcinka w kolejce do kasy/w tramwaju jest dużo niższa ode mnie... brrr Odpowiedz Link Zgłoś
p.aulinka Re: Schizy nasze codzienne 19.08.09, 23:33 Ja w ogóle się brzydze starych ludzi:( (mnoze z wyjatkiem jakis bardzo zadbanych starszych ludzi) To okropne (bo mnie to tez kiedys czeka itp.) ale autentycznie az mnie otrzasa jak widze stara skóre, jakies plamy ma niej , znamiona, brodawki , rzadkie włosy (brrr...), dziwne dzwięki czasami wydawane, mlaskanie, wolny chód etc. (to taka mieszanka wspólczucia ale niestety powiązana z obrzydzeniem :() Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 10:48 Kiedyś bałam się... piosenki "Goldeneye" Tiny Turner. Autentycznie, gdy ją słyszałam, dostawałam czegoś w rodzaju ataku paniki :) Na szczęście przeszło samo :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grr Re: Schizy nasze codzienne IP: *.ovh.net 20.08.09, 11:06 ja mam tak z feelem, pije, nie pomaga Odpowiedz Link Zgłoś
babcia_kasi Re: Schizy nasze codzienne 22.08.09, 10:26 ja mam tak z feelem, pije, nie pomaga << HA ha Boskie!! Ale Feel lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Schizy nasze codzienne 23.03.10, 01:18 Raz w zyciu mi sie cos takiego zdarzylo, wiele, wiele lat temu, ale w moim przypadku bylo to 'Black Hole Sun' Soundgarten (Soundgarden?). Nie moglam wytlumaczyc znajomym, ze to nie chodzi o to, ze mi sie ta piosenka nie podoba - w sumie fajna piosenka, teledysk fajny, dobrze napisana etc. - ale po prostu dla mnie to bylo jak pocieranie o siebie dwoch kawalkow styropianu. Raz w zyciu cos takiego mi sie przydarzylo, normalnie reagowalam na te piosenke jak mysz na poddźwięki. Odpowiedz Link Zgłoś
alefajnie Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 11:17 Jak kupuję kajzerki, to zawsze, ale to zawsze musi być to parzysta ilość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Azorek Re: Schizy nasze codzienne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.09, 11:47 Zgadzam się z teorią, że to chęć uporządkowania świata. Znalezienia czegoś stałego w chaosie. ZAWSZE stąpać środkiem płyt chodnikowych to pewnik. Bo tak jest dziś i jutro też tak będzie... To są natręctwa jak nic. Też kilka takich miałam, ale skończyłam z nimi jednego dnia. :) Został mi tylko most/balkon/okno. Taka dziwna ciągota, żeby wyskoczyć...To o czym pisał PiRoman. A mam przy tym lęk wysokości i aż mi łydki cierpną, kiedy lekko się wychylam z górnych pięter. Ale się wychylam... Moja koleżanka, młoda osoba zmarła we śnie. Miała tętniaka, o którym nie wiedziała, czuła się dobrze, była zdrowa. I pewnego dnia się nie obudziła...Po tej strasznej wiadomości miałam odjazd na punkcie żegnania się przed pójściem spać z domownikami. Buzi wszystkim stworzeniom dużym i małym. Potrafiłam obudzić dzieci, wywlekać koty z ich kryjonek, denerwować śpiące psy, bo MUSIAŁAM pocałować każdy łeb. Aż zwyciężyło lenistwo. Dom mam duży, łbów sporo, w kolejce do całowania się nie ustawiały, szukanie wszystkich zabierało czas i energię. :) Pamiętam jak w tamtym okresie mąż otworzył zaspane oko, bo wyciągałam kota spod łożka, żeby powiedzieć kotu dobranoc i powiedział "sowę jeszcze pocałuj..chcesz umrzeć nie pocałowawszy sowy?" Na naszym strychu żyła wtedy sówka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abija Re: Schizy nasze codzienne IP: *.103.192.213.cable.satra.pl 23.08.09, 19:55 kocham Cię Azorku, i Twojego męża, i koty :) Odpowiedz Link Zgłoś
makika7_0 Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 11:34 pranie - skarpetki z pary zawsze muszą być obok siebie jak ktoś wchodzi do mieszkania to muszę pobiec do pokoju i usiąść w fotelu - że niby nic nie robię...:/ boję się przechodzić szybko przez ulicę, kiedy jedzie dużo samochodów - widzę jak potykam się o własne nogi, ląduję na środku i przejeżdża po mnie auto... też nie znoszę jak idzie ktoś za mną po chodniku niemal depcząc mi po piętach - zwalniam albo przyspieszam... kiedyś musiałam każdą nogą wykonać tyle samo kroków, takich samych długości, nie deptając przy tym na polówki płyt chodnikowych, chyba, że obiema nogami po tyle samo... Odpowiedz Link Zgłoś
o-kurde.pl Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 12:18 > Pamiętam jak w tamtym okresie mąż otworzył zaspane oko, bo wyciągałam kota spod > łożka, żeby powiedzieć kotu dobranoc i powiedział "sowę jeszcze pocałuj..chces > z umrzeć nie pocałowawszy sowy?" Na naszym strychu żyła wtedy sówka... > Po prostu piekne:))) Mam jeszcze schizę, że zostawiłam suszarkę w łazience w kontakcie, a kot, który ma tam kibel, wskoczy na szafkę i tę suszarkę uruchomi i będzie pożar. Wychodzę z domu. W windzie przypominam o suszarce. Wracam. Sprawdzam - wyłączona. Idę do garażu. W garażu zastanawiam się, czy wyłączona. Wracam. Nigdy nie zostawiłam suszarki w gniazdku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natasha Re: Schizy nasze codzienne IP: *.cable.ubr08.grth.blueyonder.co.uk 31.08.09, 00:39 a ja boję się... studzienek ściekowych! a w zasadzie to nadepnięcia na nie, na te metalowe płyty, widząc takową mam wizje jak tam wpadam ,łamię sobie w międzyczasie nogi, wpadam do wody, topię sie, nikt mnei nei znajduje... nie wiem.. cokolwiek, ale KAŻDĄ omijam szerokim łukiem,przeskakuje, obchodze, a jak zdarzy mi się na którąś nadepnąć to przez następne 10 minut nie moge się pozbyć myśli o tym co wlasnie strasznego zrobiłam, mam prawie łzy w oczach i przyspiesozne bicie serca. Jak idę z kimś i widzę jak ta osoba staje na takowej studzience ( jak to jest ktoś bliski kto zna moją fobie to go lekko szturcham coby razem ze mną wieko przeskoczył)to wstrzymuje oddech i czuje napływ gorąca. HORROR ale poza tym to jak sobie teraz o tym myśle to hahaha xD co aj mam w głowie? xD Odpowiedz Link Zgłoś
ziemia.ognista Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 12:44 Boję się promieniowania UV. Boję się bakterii, brzydzę się dotykać ludzi, w szczególności obcych w komunikacji miejskiej. Chociaż z tymi czystymi ;) też nie jest najlepiej - strasznie się spinam przy bliższym kontakcie z lekarzem, kosmetyczką, dentystą. Nienawidzę jak ktoś dotyka mojej twarzy. Kolejna schiza żywieniowa. Za każdym razem czytam skład produktu, nawet jak setny raz kupuję ten sam serek czy jogurt. Zawsze biorę produkty z tyłu półki, moje grzebanie musi wyglądać komicznie ;) Jedzenie w restauracjach/barach ograniczyłam do minimum - w wyobraźni widzę syfiastą kuchnię, kucharza, który nie myje rąk po wyjściu z kibelka i inne obrzydliwości. Też mam ochotę skakać z balkonów, zawsze opieram się na barierkach, co z kolei doprowadza do szału moją przyjaciółkę, która ma ten drugi rodzaj schizy balkonowej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ziemia.ognista Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 12:47 Jeszcze boję się, gdy ktoś siedzi za mną w komunikacji miejskiej. Mam wizje, że jakiś psychol nagle zaczyna dusić mnie drutem :P W szkole też tak miałam, więc mimo nędznego wzrostu zawsze siedziałam w ostatniej ławce. Na uczelni trochę mi przeszło i nie obawiam się współstudentów ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lezibombo Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 13:00 "Boję się luster w nocy. Nie przejrzę się w lustrze po zmroku, kiedy jest ciemno w domu, bo boję się, że zobaczę tam coś innego niż mnie samą ;)" - O matko też tak mam dokładnie! Boję się też używanych rajstop, takie wiszące w czyjejś łazience wyprane rajstopy to dla mnie masakra. Odpowiedz Link Zgłoś
obscenka Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 14:12 nienawidzę rozmawiać przez skajpa. mam wrażenie, że dostanę głosów i schizofrenii. przez telefon tak nie mam... Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 22:06 Odkad jako wczesna nastolatka obejrzalam Twin Peaks, tez boje sie luster w nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
wybierz_albo_wpisz_nowy Re: Schizy nasze codzienne 07.09.09, 15:58 ziemia.ognista napisała: > Zawsze biorę produkty z tyłu półki, moj > e grzebanie musi wyglądać komicznie To nie schiza, tylko inteligencja:) Sama tak robię:P Nieraz widziałam, jak przychodzi jakaś paniusia do sklepu, łapie masło z półki, rozpakowuje i wsadza nochal do środka, bo "musi sprawdzić, czy świeże". Dzieci macają pieczywo, które leży na wierzchu. gazety z wierzchu są obmacane i utytłane. Branie produktów "z głębi półki' jest logiczne i rozumne:D Skoro temat jest bardziej o natręctwach niż strachach, to muszę dodać, że jak robię herbatę, kubeczki muszą stać uszkami prostopadle do krawędzi blatu, i w takim samym położeniu musi być łyżeczka. Jak jest krzywo, muszę poprawić:) I oczywiście kubki muszą stać w jednakowej odległości od krawędzi. Nie jestem pedantką, nieraz mam balagan w domu, to tak na marginesie. Przed wyjściem z domu (z autobusu, pracy itp.) zawsze z pięć razy sprawdzam, czy wszystko wzięłam. Nigdy jeszcze nie zapomniałam niczego w stylu "parasol został w tramwaju! zgubiłam klucze!";) Muszę ciągle myć ręce. Jak robię kolację, to np. myję ręce po obraniu pomidora, za chwilę po pokrojeniu kiełbasy, i jeszcze raz po tym, jak naleję wody z czajnika (bo przecież po dotknięciu czajnika ma się brudne ręce!). Wygląda to tak, że co chwilę wychodzę z kuchni, idę do łazienki, myję ręce, wracam do kuchni itd. W kuchni i łazience jest oczywiście w kranach ta sama woda, ale wydaje mi się, że w kuchni jest "gorsza" (klasyczny schiz). Jak mam nabrać wody do napicia się (zimnej kranówy), nigdy nie biorę tej z kuchni, bo jest "syfiata". Choćbym nie wiem, ile była spóźniona rano (w sensie: za późno wstałam, zaspałam), zawsze muszę pościelać łózko. Inaczej mnie poskręca. Mogę nie jeść śniadania, ubierać się w pośpiechu, ale nakrycie łózka kocem i ułożenie poduszek jest nieodzowne dla mojej psychiki;P Nienawidzę, jak mnie ktoś dotyka. Szczególnie w autobusie, tramwaju, kolejce.. jak ktoś się choćby otrze o mnie, to aż mi się podnosi ciśnienie i bierze mnie obrzydzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3.14-Roman Re: Schizy nasze codzienne IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.08.09, 14:15 Nie lubię, kiedy obcy ludzie mnie dotykają. Kiedyś poszedłem sobie na spacer, nagle ktoś chwycił mnie od tyłu za łokieć. Odruchowo wyrwałem się i odwróciłem się. Za mną stała piekielnie oburzona staruszka, która najwidoczniej: a)chciała mnie o coś zapytać b)zachwiała się lekko i chciała się wesprzeć na kimś Najgorsze w tym, że starsza pani była z jakąś wycieczką swoich rówieśników, którzy na ten widok zaczęli syczeć jak rozwścieczone gąsiory i głośno komentować moje chamstwo. Ponieważ staruszkowie byli najwyraźniej żądni krwi, oddaliłem się z miejsca zdarzenia. Tam, gdzie wegetuję, wielu ludzi, zwłaszcza starszych, ma nieprzyjemny zwyczaj: kiedy pytają kogoś o godzinę, drogę i tak dalej, muszą koniecznie go chwycić przy tym za rękę, położyć dłoń na ramieniu. Brrrr... nie przepadam za tym. Mam dobry słuch i wystarczyłoby zwykłe: "Przepraszam", "Proszę pana", żebym się odwrócił. Nie mam nic przeciwko ludziom, ale stanowczo nie lubię być dotykany- z tego samego powodu nigdy nie siadam na podwójnych siedzeniach w autobusie (a tym bardziej na półtorakach)- zazwyczaj stoję gdzieś z tyłu, przy barierce, czasem siedzę na tych pojedynczych. -- Odpowiedz Link Zgłoś
athroposs Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 15:18 O starych ludziach mogłabym napisać elaborat :( Ja nie rozumiem na przykład, dlaczego widząc, że mam słuchawki na uszach potrafią na przystanku mówić do mnie/pytać o coś, nie czekając aż wyjmę jedną z ucha, podczas gdy w tym samym czasie na tym samym przystanku stoi 5 innych osób o wolnych o 'zatyczek' uszach... Ale to chyba na inny wątek :) Ale nie założę, bo się boję, że mnie zjedzą ci co mej schizy na ww temat nie łapią ;) Odpowiedz Link Zgłoś
klymenystra Re: Schizy nasze codzienne 22.08.09, 16:21 O, mam to samo - nie tylko staruszkowie, ale tez osoby w srednim wieku - podejda i gadaja gadaja, widzac sluchawki. Czasem juz jestem tak wkurzona, ze udaje, ze nie slysze :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gościówa Re: Schizy nasze codzienne IP: *.radom.vectranet.pl 31.08.09, 13:37 O starych ludziach mogłabym napisać elaborat :( Ja nie rozumiem na przykład, dlaczego widząc, że mam słuchawki na uszach potrafią na przystanku mówić do mnie/pytać o coś, nie czekając aż wyjmę jedną z ucha, podczas gdy w tym samym czasie na tym samym przystanku stoi 5 innych osób o wolnych o 'zatyczek' uszach... Ale to chyba na inny wątek :) Ale nie założę, bo się boję, że mnie zjedzą ci co mej schizy na ww temat nie łapią ;) Mam takie "szczęście", że stojąc na przystanku potrafi mi jakoiś dziadek usiąść na kolanach, mimo, że obok jest miejce. Albo wsiada starszy facet, i gdy siedzę na podwójnym siedzeniu, a druga połowa autobusu jest wolna, ten dosiada się do mnie, upuszcza specjalnie rękawiczkę, i mówi do mnie: "przepraszam, że jestem aki niezdarny i upuściłem rękawiczkę". Patrzę sie na niego i mówię, nic nie szkodzi. A on zaczyna śpiewać mi piosenkę o tym, że jutro odjeżdzamy, i że to ostatnia niedziela. A potem spóbował z piosenką żołnierską. Udawałam, że mnie nie ma, ale to nie podziałało. Wstałam i wysiadłam na najbliższym przystanku. Inna sytuacja. Jadę autobusem i dosiada się do mnie jakaś osoba: kątem oka stwiedzam, że to jakaś rudowłosa babcia. Ale za chwilę czuję zapach taniego wina i nadeschniętej kupy w męskich starych gaciach. Patrzę: widzę, że już muszę uciakac. Oczywiście duża część autobusu była pusta, ale on musiał się do mnie dosiąść. albo jeszcze: wsiadam na koncowym, jest 12 w południe. Za kierowcą siedzi jakis podchmielony dziwak przebrany za kowboja. Spokojnie idę wiec na tył autobusu, a kowboj się odwraca i woła na cały głos: Niech pani dosiądzie sie do mnie, tu jest dużo miejsca!! Udaję ze to nie do mnie. Nie działa, on ciągle woła, wszyscy zerkają na mnie. Ja udaję że nie widzę. Wieć on zaczyna bluźnić, że teraz to takie społeczenstwo, że się juz nie pogada..... A ja muszę czekac na następny autobus, i czasem wolę jednak tłoki! Odpowiedz Link Zgłoś
princess_of_babylon Re: Schizy nasze codzienne 31.08.09, 13:57 Jestem żółtodziobem jeśli chodzi o prowadzenie auta. Schiza moja, pewnie nie do wyleczenia, polega na tym, że wyobrażam sobie jak jadę autem, zagapiam się i nie zdążam wyhamować. Uderzam w tył jakiegoś auta. I to jest ta średnia schiza dot. samochodu. Ta najmocniejsza, która mnie prześladuje od tego czasu jak zaczęłam jeździć, to taka, że na pasach najeżdżam na wózek z dzieckiem ;( Nie mogę się pozbyć tego. Łzy mi lecą jak sobie to wyobrażę (nie wiem po co to robię) i że może coś takiego mi się kiedyś przytrafić. Tak się tego boję... ;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzian Re: Schizy nasze codzienne IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.09, 20:50 a, co ty gadasz, za babe w ciąży i wożek z dzieckiem dają najwięcej punktów ,<JUPI> :D :D :D Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Schizy nasze codzienne 01.09.09, 13:03 Kurczę, a nie wycieczka emerytów do ZUSu? Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 22:08 Kocham Twoje sygnaturki, a przez skojarzenie i Ciebie :-D Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 22:18 Ja to mam cos takiego, ze jak ktos obcy mnie dotknie w metrze (niekoniecznie umyslnie, ale np. traci noga, czy lokciem), to ja musze natychmiast zetrzec z siebie ten dotyk reka. Czasem sie niezle nagimnastykuje, zeby to naturalnie wygladalo, udaje, ze np. zdrapuje cos z nogi, albo przypadkowo pocieram sobie reke etc. Odpowiedz Link Zgłoś
niklodek Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 14:34 Jest taki moment kiedy się czeka na metro. Slychać jak się zbliża i można fizycznie poczuć sekunde, w której najlepiej rzucić się na tory. Sama chęć szybko mija ale adrenalina, że wogole się o tym pomyslało zostaje jeszcze kilka(nascie) minut.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3,14-Roman Re: Schizy nasze codzienne IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.08.09, 14:42 Witam w klubie. Ja przeżywam to samo, czekając na pociąg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Azorek Re: Schizy nasze codzienne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.09, 11:33 Gość portalu: 3,14-Roman napisał(a): > Witam w klubie. Ja przeżywam to samo, czekając na pociąg Ja też. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Schizy nasze codzienne 27.08.09, 15:47 Ja sobie dodatkowo dokładnie wyobrażam widok moich rozczłonkowanych zwłok po przejechaniu przez pociąg / tramwaj, reakcje pasażerów i maszynisty, itd aż do pogrzebu i nekrologów :P Odpowiedz Link Zgłoś
myshen82 Re: Schizy nasze codzienne 16.10.09, 17:18 ja mam identycznie, zwlaszcza w metrze (a tendencji samobojczych u siebie nie zauwazylam :d Odpowiedz Link Zgłoś
mallina Re: Schizy nasze codzienne 12.09.09, 23:00 to ja mam przeciwnie od czasu gdy obejrzalam "Kontrolerow" staram sie w metrze nie stac blisko brzegu, a nawet stac tak by nikt nie mogl mnie nagle popchnac na tory.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: erty Re: Schizy nasze codzienne IP: 212.160.172.* 20.08.09, 14:48 Boje się chodzić po zmroku po schodach bo boje się że na półpiętrze będzie siedziała dziewczynka w jednym bucie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jakas pani Re: Schizy nasze codzienne IP: 201.229.248.* 20.08.09, 15:02 "dziewczynka w jednym bucie" to swietny tytul i temat na horror koreanski :) moja mala schiza jest stawianie morkrych naczyn na suszarce: z tylu duze talerze, z przodu male i miski, z boku kubki itd. wszystko dla oszczednosci miejsca. ale jak ktos inny zmywa u mnie w domu to wisi mi, jak stawia naczynia. skoki z mostu i balkonu albo pod pociag tez mi zawsze przychodza do glowy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nyah Re: Schizy nasze codzienne IP: *.zabrze.net.pl 22.02.10, 16:00 Boskie. Teraz ja będę się tego bała. Odpowiedz Link Zgłoś
poplar31 Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 14:56 Mi ta pokrywa od solarium kojarzy się tak samo... ale jest przecież taka kabina na stojąco... chociaż ja nie korzystam, bo opalenizna z solarium nie wygląda ładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kociarz Re: Schizy nasze codzienne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.09, 00:19 ża każdym razem gdy wyglądam przez okno albo stoję na moście mam ochotę skoczyć. Całe szczęście, że mieszkam w parterowym domu:) Muszę iść środkiem chodnika - jeśli kogoś omijam to muszę potem "wyrównać" idąc po drugiej stronie. Co do pociągów to nie chcę kłaść się na torach i czekać - pewnie dlatego że tutaj zbyt rzadko jeżdżą... Choćby nie wiem co nie idę do kibelka u innych - trzymam i przynoszę do domu. Nie wyrzucam gazet - jeśli jakąś czytam to mam wszystkie kupione numery, np. Kota albo Wyborczą (od września 2008 - wszystkie, wcześniej poniedziałkową - wiadomo DF) Też lubię wąchać książki - mają taki piękny zapach. Unikam zatłoczonych miejsc i nigdy nie przechodzę na czerwonym świetle - mam w wyobraźni widok swoich krwawych szczątków. Nie lubię pytać ludzi o drogę - wolę poszukać mapy miasta. To bywa męczące, ale mało podróżuję. Na szczęście:P Często myję ręce, ale bez przesady. No cóż nie jest to zbyt śmieszne, ale ulżyło mi:) Odpowiedz Link Zgłoś
p.aulinka Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 11:22 O rany... to ja czasem jak gdzies idę i ZNAM trasę czuję nieodpartą chęć zapytania kogoś o drogę. Nie wiem kompletnie czemu :) ale często ulegam i pytam. Czasami dochodzi do lekko niezręcznych sytuacji gdy zapytana osoba wskazuje inną niż własciwa (nie sądze żeby złośliwie prawdopodobnie z niewiedzy lub pomyłki), lub dłuższą trasę. No i reaguje energicznie jak idę w innym kierunku - lecąc za mną i tłumacząc ze no nie w prawo a w lewo i prosto :)[ w jej oczach jestem pewnie wtedy mega-sierotą która nie rozumie co się do niej 10 sek temu m ówiło:) Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 22:14 Moj maz ma to samo, zawsze pyta o droge, chociaz ja zna - jako powod podaje, ze lubi sobie pogadac z ludzmi ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gościówa Re: Schizy nasze codzienne IP: *.radom.vectranet.pl 31.08.09, 13:50 mam taką schizę, że jak gdzieś jadę w trasę samochodem, mimo, że nie piję przed tem od rana kawy ani nic, wysikuję sie 5 razy przed wyjazdem już tylko po kropelce, to po wyjechaniu z miasta od razu czuję, że mam pełny pęcherz mam tez schizę, że obudzę sie rano gdzieś na golasa pośrodku miasta. Jestem lunatykiem, i codziennie poza prawdziwym łażeniu przez sen z otwartymi oczami, śnię o tym, jak gdzieś łażę, po ulicach, jezdzę autobusami, samochodami i tp, czasem są to koszmary i boję się, ze któryś z tych snów okaże się byc realem ma tez schizę zawodową, która sni mi się jako koszmar przynajmniej dwa razy w tygodniu... też boję się, że sie kiedyś ziści Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gościówa Re: Schizy nasze codzienne IP: *.radom.vectranet.pl 31.08.09, 13:58 ma też taką schize, ze jak sie codziennie przed pracą nie wypróżnie, to będę miała w pracy taką sensację, że będę czatować, czy w zbiorowej toalecie akurat nie ma nikogo, bo ja mam biegunkę, i wolałabym, żeby tego nikt nie słyszał. I że ta biegunka się nie skonczy na jednym razie. Więc mam tez taką shizę, ze nie jem nigdy na sniadanie owoców, warzyw ani jogurtów, aby nie miec w pracy biegunki :)) Odpowiedz Link Zgłoś
adg-ak Re: Schizy nasze codzienne 19.02.10, 14:38 Gość portalu: gościówa napisał(a): > mam taką schizę, że jak gdzieś jadę w trasę samochodem, mimo, że nie > piję przed tem od rana kawy ani nic, wysikuję sie 5 razy przed > wyjazdem już tylko po kropelce, to po wyjechaniu z miasta od razu > czuję, że mam pełny pęcherz raaanyyyy, mam tak samo z tym sikaniem, tylko ze przed snem. zalozmy, godzina 23 sikam z potrzeby fizjologicznej. czytam sobie ksiazke 15 minut, nic w miedzyczasie nie pije, gasze swiatlo ide spac... po minucie nerwowego przewracania sie i wrazeniu ze mam 3 litry w pecherzu ide do lazienki, siedze na kibelku 10 minut i wysikuje z trudem 2 kropelki... a potem moge juz spac :D Odpowiedz Link Zgłoś
magdzie Re: Schizy nasze codzienne 20.08.09, 23:59 -jak mam cos umyc bez rekawiczek to az mi ciarki po calym ciele przechodza. nie znosze miec mokrych dloni. nie znosze dotykac scierek. dziwne, ze pod prysznicem zupelnie na to nie zwracam uwagi. -jak mijam jakiegos duzego mezczyzne, czyli wysokiego, umiesnionego etc, to wyobrazam sobie, ze zaraz mi z sierpowego przysoli, skreci kark i po mnie, momentalnie mam gesia skorke, ktora mija dopiero po kilku minutach. to samo sie tyczy tej wilgoci j.w. -jak stoje nad jakas rzeka, to wytrwale wypatruje topielce, patrze, patrze, patrze i juz mam przed oczami spuchnieta, na wpol zgnila czyjas twarz, i pozniej wyobrazam sobie, ze on nagle zaczyna dawac oznaki zycia i ja jestem sama i bede zmuszona go ratowac, rko i te sprawy.. -czasami jak bardzo chce mi sie 'siku' to wyobrazam sobie, ze juz nie daje rady, wszystkie miesnie mi sie rozluzniaja i ja mocze spodnie na srodku chodnika i wszyscy sie ze mnie smieja. Odpowiedz Link Zgłoś
zwierze_futerkowe Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 00:38 Moje schizy są na szczęście krótkotrwałe, pojawiają się czasami po jakimś horrorze i szybko znikają. Z takich trwalszych, to nie lubię mieć w mieszkaniu drzwi z szybą. Mam taką wizję, że jestem sama w domu, drzwi do pokoju są zamknięte i nagle widzę za tą szybą jakąś twarz albo cień sylwetki (niekoniecznie ludzkiej ;) ). Jeszcze jedna schiza była, ale z niej wyrosłam: jak podjeżdżał pociąg, to uciekałam na sam tył peronu, dopóki się całkowicie nie zatrzymał. Bałam się, że jak będę stała bliżej, to się potknę albo ktoś mnie popchnie i wpadnę pod koła. Całe szczęście, że mi przeszło, zanim Warszawa doczekała się metra. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
obscenka Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 12:14 pocieszające, że macie takie strachy też, ja się obiema rękami podpisuję pod: -niepatrzeniem w lustro po zmroku -strachu przed jakąś postacią czekającą na mnie na schodach (ale nie mała dziewczynka, raczej jakiś dziwny, mały facecik) -żadnych uchylonych drzwi! -żadnych szyb w drzwiach no i w ogóle nienawidzę być sama w domu wieczorami. czasem nawet mnie to już denerwuję, że jestem taka niesamodzielna w tym wględzie. Odpowiedz Link Zgłoś
qwertura Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 13:33 Koterski ma tu cudowną skarbnicę wiedzy o schizach. Przecież to jest gotowy materiał na nowy "Dzień Świra" :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 18:11 A ja mam schizę dentystyczną :D Kiedy jestem na fotelu i właśnie borują mi zęby, cały czas mam wrażenie, że podłożę język pod wiertło i zostaną z niego tylko jakieś krwawe szczątki...Z całej siły muszę powstrzymywać się, żeby tego języka naprawdę tam nie wsadzić O_o Kiedyś o mało nie wbiła mi się taka mała blaszka (używana przy plombowaniu) w przełyk, bo się zeschizowałam, że wiertło się oderwało i właśnie je połykam..no i zaczęłam się krztusić, i w ogóle - mina dentystki bezcenna. No i boję się wind, zamykania w toalecie itp., ale to nie schizy tylko klaustrofobia :/ Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Schizy nasze codzienne 01.09.09, 13:05 Kurcza, mam tak samo z tym językiem, brrrrrrrrrrrrrrr :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mira Re: Schizy nasze codzienne IP: *.acn.waw.pl 17.12.09, 23:19 Pracuje w perfumerii i kilka razy dziennie prezentuje odcienie pomadek/kredek/konturówek i tp na dłoni.Nie jestem w stanie powstrzymac sie przed wyrwaniem dłoni (teraz to juz odbywa sie łagodniej:)jezeli klientka za nia łapie i chce poogladac pod każdym kątem.Wołam kolezanki lub patrze prosto w oczy, jezeli ludzie zaczynaja pokazywac mi rozdwojone /polamane paznokcie,przesuszone dłonie...brrr.Cellulit też pokazują:( Odpowiedz Link Zgłoś
blue-leeloo Re: Schizy nasze codzienne 26.08.09, 02:07 zwierze_futerkowe napisała: >jak podjeżdżał pociąg, to > uciekałam na sam tył peronu, dopóki się całkowicie nie zatrzymał. Bałam się, że > jak będę stała bliżej, to się potknę albo ktoś mnie popchnie i wpadnę pod koła. Mam podobnie stojąc na przejściu dla pieszych. Nie lubię jak ktoś stoi za mną bo wyobrażam sobie, że ni stąd, ni zowąd temu komuś odbije szajba i zechce oczyszczać świat z takich jak ja, i wepchnie mnie pod nadjeżdżającą ciężarówkę. Odpowiedz Link Zgłoś
arabive Re: Schizy nasze codzienne 21.08.09, 20:19 Po niemal każdej linii muszę przejść prawą nogą, czy to zejść/wejść po schodach- pierwszy i ostatni też prawą, krawężniki, czy przechodząc przed bramę bądź drzwi. Tylko przy takich większych liniach dzielących, z chodnikami nie mam problemu ;) I zawsze równo domykam wszelkie możliwe drzwiczki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: córka_swojej_mamy Re: Schizy nasze codzienne IP: *.4web.pl 21.08.09, 22:42 A moja mama liczy, wszystko co się da, uchwyty w autobusie, płyty chodnikowe na przystanku, ilość śrubek w poszyciu dachu wagonu kolejowego, guziki przy nowej bluzce itp. i czasem denerwuje się kiedy zaczyna liczyć coś na ekranie tv (ostatnio to były pasy na jakiejś kanapie) i skończy się ujęcie, a jak jest ponownie - to znowu zaczyna. Dobrze, ze to jakaś taka okresowa schiza i w zasadzie domownicy nie wiedzą kiedy ma miejsce. To musi być wkurzające - jak to schiza. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Shiza pociągowo-podróżnicza 21.08.09, 23:09 Przypomniała mi się jeszcze jedna schiza, na szczęście rzadko przeżywana, bo jestem domatorka. Otóż zawsze wpadam w straszliwą panikę, gdy muszę jechać gdzieś pociągiem. Jestem święcie przekonana, że na pewno autobus się zepsuje/będzie wypadek/zgubię bagaż i nie dojadę na czas na dworzec, całą drogę do tego dworca siedzę jak na szpilkach. W rezultacie jestem na peronie o godzinę za wcześnie i zaczyna się akt drugi schizy: absolutna panika, że na pewno zrobię wszystko źle, wsiądę w nie ten pociąg, pojadę w przeciwną stronę, przegapię swój pociąg i zostanę na tym peronie jak sierota, zabiję się usiłując włożyć walizkę na te półki nadgłowne, albo przynajmniej mi noga wpadnie między pociąg a peron i się zakleszczę do imentu. Po godzinie miotania się pomiędzy peronem a rozpiską pociągów (gdzie który staje) oraz wyobrażania sobie wszystkiego, co może pójść źle, sama podróż jest już niesłychaną ulgą... No, z lekką schizą, że NA PEWNO kupiłam niewłaściwy bilet i konduktor mnie za łeb z tego pociągu wyrzuci i jeszcze poprawi walizką na pożegnanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Azorek Re: Shiza pociągowo-podróżnicza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.09, 11:42 Mam to samo na lotniskach. Mam na pewno zły bilet, albo nie mam wcale, nie trafię w dobrą bramkę/terminal, wsiądę do złego samolotu i polecę do Honolulu, nie dogadam się z obsługą, nie zrozumiem co do mnie mówią, nie trafię na lotnisko a na koniec na taśmie nie będzie mojego bagażu, bo poleciał na Marsa... Sporo podróżuję, zawodowo, ale zawsze mam nerw na wierzchu i jakoś się nie przyzwyczaiłam. Samochodem też nie czuję się pewnie, bo na pewno mi się zepsuje, a ja się zgubię (co nie jest takie niemożliwe, mam słabą orientację i zdarzało mi się). Właściwie pociągu też się trochę boję, bo też je można pomylić. Peron można pomylić. Godzinę. W kwestii nie dotarcia na dworzec/lotnisko na czas mam podobnie jak nessie - zawsze jestem duuużo przed czasem i czekam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jane Doe Re: Shiza pociągowo-podróżnicza IP: *.subscribers.sferia.net 06.09.09, 16:31 Invisible7 napisała o duszących golfach i naszyjnikach, co przypomniało mi, że mnie duszą rękawiczki. Z nieznanych przyczyn, kiedy czuję, że ściągacz mocno przylega do nadgarstka, mam wrażenie jakby automatycznie coś zaciskało mi się na szyi. Odpowiedz Link Zgłoś
sommernachtstraum Re: Shiza pociągowo-podróżnicza 13.09.09, 10:42 > Mam to samo na lotniskach. Mam na pewno zły bilet, albo nie mam wcale, nie traf > ię w dobrą bramkę/terminal, wsiądę do złego samolotu i polecę do Honolulu też to mam :) mój pierwszy "lot" w życiu wyglądał tak, że zapomniałam paszportu. po szalonej jeździe do domu i półgodzinnym przerzucaniu szafek w poszukiwaniu paszportu, spóźniłam się na lot jakieś 15 minut ("pani samolot jest tam..." - wskazanie palcem za okno). więc kolejne loty to dla mnie panika i sprawdzanie wszystkiego trzy razy :) Odpowiedz Link Zgłoś
sommernachtstraum Re: Shiza pociągowo-podróżnicza 13.09.09, 10:43 znaczy "tam" - w chmurkach już. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gościówa Re: Shiza pociągowo-podróżnicza IP: *.radom.vectranet.pl 31.08.09, 14:22 mój ojciec na taką shizę, że pół godziny od tego jak się wykąpał w zimnej wodzie, wydaje mu się, że już się spocił, wobec tego gdy jest zima ciągle po prysznicu lata w samych majtach przy otwartym balkonie zeby się nie spocić :))koszulę zakłada minutę przed tym, gdy przyjdą goście... Trochę mi tego zaszczepił do głowy... Jak przychodzi mój facet wieczorem, muszę być swieza, umyta i roześmiana. Inaczej poczuje ode mnie starążonę :)) A on ma taką shizę, że musi w każdą niedzielę o 10 bzykać. A ja mam wtedy porę na kibelek, inaczej dostanę biegunki... Taką mam shizę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mw Re: Shiza pociągowo-podróżnicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 22:30 padaka, mam tak samo:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mw Re: Shiza pociągowo-podróżnicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 22:31 to miało być do opowieści o schizie pociągowej Odpowiedz Link Zgłoś
sommernachtstraum Re: Schizy nasze codzienne 23.08.09, 18:09 jeśli jestem podłączona do internetu, sprawdzam pocztę do jakieś 30 sekund. mam otwartą w jednym oknie i nic na to nie poradzę, że muszę. nie lubię jeść przy innych, bo się boję, że się czymś opaprzę, chociaż od wieluuuuu lat mi się to nie zdarzyło ;) nie znoszę zwłaszcza jeść potraw przygotowanych przez kogoś w domu, zawsze mówię, że nie jestem głodna, choćbym umierała z głodu. idąc spać wyłączam wszystko elektroniczne w pokoju, bo wyobrażam sobie promieniowanie elektryczne, które na mnie czyha. kiedy ktoś mnie dotyka w metrze, autobusie, czymkolwiek, mam ochotę mu przywalić. raz nawet tak zrobiłam, spotkawszy faceta, który w bardzo wyraźny sposób chciał się podniecić moim kosztem, ustawiając się w pustym autobusie tak, że prawie mnie dotykał. dostał łokciem i wysiadł na następnym przystanku. o! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kociarz Re: Schizy nasze codzienne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.09, 23:02 Przypomniało mi się: gdy wchodzę (lub schodzę) po schodach to liczę kroki - na lewą musi przypadać tyle samo kroków co na prawą. Co jeśli jest nieparzysta liczba stopni? Wtedy jedną nogą "robię" dwa stopnie:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: postman Re: Schizy nasze codzienne IP: 213.172.181.* 24.08.09, 13:37 to samo mam z pocztą mailową - niczym dureń odświeżam co minutę. Odpowiedz Link Zgłoś
trusiaa Re: Schizy nasze codzienne 24.08.09, 19:23 Mieszkałam na pierwszym piętrze dziesięciopiętrowego bloku. Codziennie (po kilka razy) miałam ochotę wejść na dach i skoczyć. Przeprowadziłam się na wieś. Odetchnęłam... dopóki nie zobaczyłam w oddali słupa wysokiego napięcia. Teraz patrząc na niego, mam ochotę się na niego wspiąć i powiesić. Gdy słupa nie widać (bo noc, albo mgła) wyobrażam sobie, że podcinam sobie żyły w swojej wygodnej wannie. Aha, poza tym wesoła jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re: Schizy nasze codzienne IP: *.chello.pl 30.08.09, 17:20 to dosyć niebezpieczne myśli jak Ci się z tym żyje? Odpowiedz Link Zgłoś
p.aulinka Re: Schizy nasze codzienne 01.09.09, 21:42 trusia - z tymi zyłami to bleee... wiesz ile sprzatania dla pozostałych przy zyciu ? a jak cię znajda za pare dni to jeszcze zgnijesz w tej wannie... brrr.... Odpowiedz Link Zgłoś
myshen82 Re: Schizy nasze codzienne 16.10.09, 17:33 trusia, przepraszam, jesli w zamierzeniu twoj post nie mial byc zabawny, ale usmialam sie jak norka, zwlaszcza z tego fragmentu: Odetchnęłam... dopóki nie zobaczyłam w oddali słupa wysokiego napięcia. Teraz patrząc na niego, mam ochotę się na niego wspiąć i powiesić. Odpowiedz Link Zgłoś
jasnorzewska Re: Schizy nasze codzienne 26.08.09, 03:31 Widzę, że tu jest paru "samobójców". Może założymy jakiś Klub Kwadransowego Samobójcy? Albo Kółko Skakaczy z Wysokości czy Krąg Skakaczy pod Pociąg? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Schizy nasze codzienne 26.08.09, 03:59 > Kółko Skakaczy z Wysokości Wyobraziłam sobie tych kwadransowych samobójców skaczących w kółko... z balkonu! I pod pociąg! I z mostu! Hop! W kółeczko. Odpowiedz Link Zgłoś
o-kurde.pl Re: Schizy nasze codzienne 26.08.09, 08:48 A mnie się jeszcze przypomniało, że za nic nie usiądę w knajpie przodem do ściany. Usłyszałam kiedyś zdanie, że w saloonie trzeba mieć ścianę za plecami. I cos mi odbiło od tamtego czasu i zawsze tak siadam, aby ściana była za plecami. Odpowiedz Link Zgłoś
p.aulinka Re: Schizy nasze codzienne 01.09.09, 21:44 Ja mam czasami z metrem.... tzn ogólnie nie mam mysli samobójczych jako takich ale jak nadjeżdza pociąg to na zimno zastanawiam sie jak by to było i co by to było gdybym skoczyła pod koła (nie że mam ochotę skoczyć raczej zastanawiam się tak ... filozoficznie :)) Zwykle w tym momencie uświadamiam sobie mega wku...enie wszystkich ludzi na peronie spieszących się do pracy - i postanawiam ze im jeszcze dziś - nie zrobię tego psikusa :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia Re: Schizy nasze codzienne IP: *.multimo.pl 26.08.09, 12:56 Jak prowadzę auto, to zawsze wymyślam sobie historie co by było np. gdybym zjechała na lewy pas, albo zajechała komuś drogę, albo uderzyła w drzewo. Po prostu tworze historyjki. Wiem, to chore :/ Odpowiedz Link Zgłoś
apaska18 Re: Schizy nasze codzienne 27.08.09, 10:47 Jak to czytam, aż normalnie boję się wyjść na ulicę. Sami schizerzy wokół:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natasha Re: Schizy nasze codzienne IP: *.cable.ubr08.grth.blueyonder.co.uk 31.08.09, 00:48 oo, i wlasnie... troche to drastyczne ale kiedys widzialam jak pewna pani wpada pod tramwaj, biegnac i potykajac się, upadajac idealnie na tory pod nadjezdzajacy tramwaj. od tego czasu ZAWSZE gdy podhcodze do torów (ale, tylko tramwajaowych) musze zwolnić,patrzec pod nogi, uwazac bo oczywiscie rpzed oczami staje mi wizja owej kobiety bądź mnie samej rozjechanej na torach. Strasznie utrudniało żcyei jakis czas temu z racji tego ze ja wiecznie spozniona jestem i weicznie musze biec na ten tramwaj, a tu ni cholery bo predzej ze strachu umre niz przebiegne przez tory :P Odpowiedz Link Zgłoś
juisy Re: Schizy nasze codzienne 27.08.09, 12:30 Mam to samo! Najgorzej jest jak jadę z dużą prędkością i nie daj bóg po drodze dwujezdniowej. Wyobrażam sobie jak to by było jakbym z taką prędkością przysoliła w barierę energochłonną. Albo jakbym skręciła nagle w stronę samochodu jadącego obok :/ Z balkonem, mostem, spustem na stawach - chęć wyskoczenia. Lipa jest z kremami do rąk, bo jak nasmaruję ręce, to wydaje mi się że wszystkie pyłki się do nich przyklejają. No i krem nawet nie zdąży "się wchłonąć" jak go zmywam. Nie znoszę mieć na dłoniach pierścionków. Wyobrażam sobie jak zaciskają się coraz bardziej i odcinają mi palce. Z obrączką nie mam problemów, bo jest szersza od pierścionków... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 15:14 Mnie się zawsze wydaje, że nie zamknęłam drzwi od biura na klucz. Zawsze wracam i sprawdzam, często z połowy drogi do przystanku. Zupełnie jak u Koterskiego... Co dziwne, nie dotyczy to drzwi do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Schizy nasze codzienne IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.08.09, 16:03 Też tak mam z drzwiami od biura... Cofam się często, bo wydaje mi się,że otwarte są... Ale niestety nie tylko drzwi to dotyczy - cofam się czasem, żeby sprawdzić czy żelazko w domu wyłączyłam, czy kuchenka/piekarnik są wyłączone... Od niedawna opracowałam technikę - przed wyjściem z domu sprawdzam wszystkie newralgiczne punkty, uspokajam się i już nie musze się cofać :) Najgorsze jest to, że MUSZĘ sprawdzić wszystkie punkty z mojej listy, nawet jeśli wiem, że od kilku dni np.żelazko nie było używane - i tak muszę do niego zajrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Schizy nasze codzienne 27.08.09, 16:08 a moją (nieszkodliwą, mam nadzieję) schizą, jest polowanie na setnego posta w wątkach :))) Odpowiedz Link Zgłoś
jarkoni Re: Schizy nasze codzienne 27.08.09, 16:58 Misiania, to trafiłaś na posta 102, ale to jak numer Rudego, gratuluję:-) Zgadzam się ze skakaczami z wysokości, boję się przechylić przez barierkę balkonu, mostu itp. Zaraz czuję, że mnie coś przeważy i wypadnę. Ale ważniejsze jest to, że nienawidzę, kiedy ktoś stoi/siedzi za moimi plecami kiedy coś robię i patrzy. Nieważne czy siedzę przy komputerze w pracy, czy kroję marchewkę w domu. Natychmiast drętwieję i czekam, aż niebezpieczeństwo zniknie. Nienawidzę ludzi za plecami patrzących co robię. Mimo, że niektórzy wielokrotnie się zarzekali, ze wcale nie patrzyli, tylko tak sobie stanęli. Hmmm, won zza moich pleców i już.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JaneDoe Re: Schizy nasze codzienne IP: *.subscribers.sferia.net 30.08.09, 17:03 Przeczytałam cały wątek i nie wiem, czy się cieszyć czy płakać - mam 3/4 opisanych schiz:) Najbardziej mnie zdziwiła chęć skakania - myślałam, że tylko ja tak mam i nigdy się do tego nikomu nie przyznałam. Z tego względu mieszkając rok na 10 piętrze nigdy nie byłam na własnym balkonie. Idąc po kładkach nad ulicami idę zawsze dokładnie środkiem i w życiu się nie przesunę. Jeśli ktoś mi zagrodzi drogę - staję i czekam aż mnie ominie. Miło wiedzieć, że nie jestem sama:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: schizka Re: Schizy nasze codzienne IP: *.238.64.20.ip.abpl.pl 31.08.09, 21:54 >Najbardziej mnie zdziwiła chęć skakania - myślałam, że tylko > ja tak mam i nigdy się do tego nikomu nie przyznałam. O tak! Mam dokładnie to samo. Nigdy sie nikomu do tego nie przyznawalam bo balam sie ze zostane wzięta za wariatke... Jak stoje na balkonie to boje sie, ze wyskocze, mam swiadomosc, ze togo nie zrobie, ale tak jakos korci:PP (nie ma to nic wspólnego z chęcia popełnienia samobójstwa), to juz troche idiotyczne- nie biore na balkon żadnych przedmiotow bo tez mnie strasznie kusi zeby je wyrzucić przez barierke:P- najgorzej jest z telefonem, ciagle go noszę przy sobie i jak zawędruje z nim na balkon to od razu wkladam do kieszeni( i tak sie boje, że wypadnie) albo odnoszę go do pokoju, żeby mięc SPOKÓJ ale najgorsze jest to, że boje sie wychodzić na balkon z małymi dziećmi, a trzymać je tam na rękach to już w ogole...często mam taka natrętna wizję ze stoje przy barierce z moją dwuletnią bratanicą i ona mi wypada:( ahhhhhhh straszne to jest Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Schizy nasze codzienne 30.08.09, 20:35 nie lubię tankować do pełna, bo przy pełnym baku wskazówka się strasznie daleko wychyla. jak jest pół baku, to jest ładnie: na 5. z prędkością autostradową i przy normalnej temperaturze wszystkie wskazówki stoją ładnie i równo :DDD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz Re: Schizy nasze codzienne IP: *.lublin.mm.pl 31.08.09, 23:32 widzę że nie jestem sama ;). pierwszy schiz , tylko nocny: wstając w nocy gdy suszy ;), zawsze ale to zawsze nieważne czy w szklanka będzie pełna, czy będzie w niej ćwierć wody , muszę się napić 10 łyków, mniejszych , większych ale zawsze musi być ich 10!!!, podświadomie liczę, w dzień zupełnie to się nie zdarza. Na ulicy idąc z kimś zawsze muszę być po lewej stronie tej osoby, czuję się niekomfortowo idąc po prawej stronie, i jak wyjdę z kimś z bloku, to od razu zamieniam się miejscami ;), żeby było śmieszniej tylko i wyłącznie z mężem idę po jego prawej stronie, z drugiej strony nie umiem :D. W nocy wstając do toalety np. nigdy przenigdy nie spojrzę na lustro, jest to o tyle proste, że znam drogę na pamięć we własnym mieszkaniu i mogę pozwolić sobie na to by ten kawałek gdzie wisi lustro pokonać z zamkniętymi oczami, gorzej gdy nocuję u kogoś, wtedy na bank się gdzieś porozbijam ale na lustro nie spojrzę, bo się boję. Jazda pociągiem też mnie schizuje, ostatnio pokonywałam trasę z córką, trasa godzinna, ja w pociągu od niewiadomo jakiego czasu. Już sam dojazd na stację - koszmar- czekam na autobus- wizja że oczywiście nie przyjedzie, spóźni się, zepsuje- w rezultacie pociąg ucieknie. Jestem oczywiście przed czasem na dworcu, kupię nie ten bilet co trzeba, piętnaście razy sprawdzam peron, wizja że oczywiście znajdę się na tym peronie co nie trzeba, peron właściwy- oczywiście mogę wsiąść nie do tego pociągu co trzeba, kilka razy się pytam czy napewno ten pociąg tam jedzie. Siedzę w pociągu, oczywiście kontrola biletu, okaże się że jadę nie tam gdzie trzeba, siedzę w złym miejscu, nazwę stacji dostrzegam jak już pociąg na dobre się zatrzyma, a że zatrzymuje się tylko na chwilę, więc zanim przeczytam on odjeżdża- oczywiście wysiądę nie tam gdzie trzeba. jeszcze jedna stacja i mam wysiadać, nerwowo chodzę czy aby napewno nikt mnie w błąd nie wprowadził- pytam się konduktora czy zaraz będzie właściwa stacja- tak- nie dowierzam, krążę między drzwiami, by dostrzec szybko właściwą stację- udaje się- mam wysiadać, drzwi otwierane na dwie strony- schiz że tylko ja będę wysiadała- i otworzę nie te co trzeba... balkon też jakoś dziwnie mnie "podnieca"- wizja lecenia w dół, jakie to by było uczucie. Zbyt dużo naczytałam się książek o obozach koncentracyjnych, zdarza się że przejeżdżam czy przechodzę obok jednego w moim mieście, widzę w nim ludzi w pasiakach, autentycznie widzę którzy ciężko pracują, wychudzonych, sponiewieranych... jedzeniowe- nigdy przenigdy w żadnym barze nie zjem zupy- jakakolwiek by nie była i jakby nie była smaczna- w ogóle wystrzegam się jedzenia zup u kogokolwiek, chyba że bardzo dobrze znam źródło, z jedzeniem typu drugie danie, raczej nie miewam problemu. Nienawidzę korzystać z publicznych toalet, mimo zamknięcia zawsze mam wrażenie że ktoś wejdzie, albo że ja się nie otworzę i nie wyjdę. Solarium- na szczęście nie korzystam, ale wizja przebywania nawet chwilowego w "trumnie" skutecznie mnie odstrasza. Kiedyś namiętnie liczyłam płyty chodnikowe, miałam ustalony system chodzenia po nich. dużo by się jeszcze znalazło... Odpowiedz Link Zgłoś
kinky5 Re: Schizy nasze codzienne 01.09.09, 00:07 nigdy nikomu nie mowie gdzie wyjezdzam bo wydaje mi sie ze jak powiem to nastapi jakis kataklizm i nie dojade na miejsce! Dlatego znajomi nigdy nie wiedza gdzie udaje sie na wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Schizy nasze codzienne 01.09.09, 13:00 Mój mąż: - nie wolno patrzeć w niebo pionowo w górę bo ptaszek narobi prosto w oko. - nie wolno pić wody gazowanej po rybie, sraczka murowana. - dziecko równe z barierką na pustym, pozbawionym mebli balkonie na pewno znajdzie sposób, żeby za balkon wyskoczyć. - nie wolno dotykać ostrza noża (znaczy nie krawędzi tylko całości metalowej) bo się można "przekaleczyć". - nie można używać naraz 2 sprzętów podłączanych do prądu bo się instalacja spali (np. komp w jednym pokoju, odkurzacz czy pralka w drugim). Chwilowo innych nie pamiętam, ale ma tego sporo. Jego ojciec jest jeszcze gorszy pod tym względem. Ja: - na wysokim moście itp. - zaraz mi na pewno coś wypadnie (but, okulary) i pociągnie za sobą. Widzę jednak, że tego rodzaju odczucia są popularne. - gdy ktoś za mną idzie, profilaktycznie się boję, ze to zboczeniec/morderca. - zielona pietruszka jest silnie szkodliwa bo zakleja drogi oddechowe i się można zadusić na śmierć (albo może po prostu obrzydliwie smakuje *mysli*) -- "Każdy tuman, który nie umie dodawać, twierdzi, że jest humanistą. Każdy niechluj, który robi błędy ortograficzne, twierdzi, że jest umysłem ścisłym." /znalezione w internecie/ Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Schizy nasze codzienne 01.09.09, 13:07 A - i jeszcze: jak już siedzę w pociągu/pksie to jestem w 99% pewna, ze to nie ten i jadę właśnie w drugą stronę. Póki w pociągu kolejarz mi nie sprawdzi biletu, nie mam pewności ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniaczkz Re: Schizy nasze codzienne IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.09, 11:32 z tym pociągiem też tak mam, wiem, że wsiadłam w dobry ale dopóki nie pojawi się konduktor pewności nie mam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miaumiau Re: Schizy nasze codzienne IP: *.29.71-86.rev.gaoland.net 01.10.09, 22:11 > - nie wolno pić wody gazowanej po rybie Za pierwszym razem zrozumialam, ze ryba wczesniej plywala w tej wodzie.. Zaiste, ryzykowny napitek. Odpowiedz Link Zgłoś