Schizy nasze codzienne

    • babilo Re: Schizy nasze codzienne 01.09.09, 14:16
      A ja się boję ludzi głupich, którzy z byle powodu podnoszą głos. Im bardziej,
      tym ja się mocniej w środku filcuję
      • Gość: pol.pott Re: Schizy nasze codzienne IP: 188.33.70.* 01.09.09, 16:37
        Chęć skoczenie pod pociąg albo wyrzucenia czegoś przez balkon jest chyba
        właściwa większości ludzi. Richard Schechner (zdaje się) nazywa to "ciemną grą",
        która wcale nie jest autodestrukcyjna, wręcz jest chyba potwierdzeniem chęci
        życia... Mi się nawet śniło, że moje zwierzęta wyrzucam przez balkon. Jak byłam
        mała trzymałam żółwia poza barierką, bo myślałam, że w ten sposób pokonam tę
        dziwną pokusę. Działało na chwilę, bo strach dominował.
    • kleinehexe Re: Schizy nasze codzienne 01.09.09, 21:36
      Widzę, że zeschizowanych nas sporo :)

      Ja boję się jeździć windą, zaraz wyobrażam sobie, że zatrzyma się
      między piętrami a następnie spadnie.
      Często czuję ochotę podłożenia nogi lub popchnięcia kogoś, idzie
      przede mną.

      Nie znoszę zapachu starych ludzi, zaczesywania przez nich włosów "na
      pożyczkę", mlaskania przy jedzeniu pociągania nosem pełnym gotującyc
      się smarków - przyprawia mnie to o odruchy wymiotne.

      Brzydzę się ludzkich stóp, a w szczególnosci tych obleśnych, bo na
      takie przeważnie odruchowo spoglądam.

      Ciągle sprawdzam, czy nie mam wypadniętych włosów z głowy z tyłu na
      plecach. Tak samo z resztkami jedzenia między zębami, śpiochami w
      oczach i bruem za paznokciami. Robię to dlatego, że strasznie mnie
      to obrzydza u innych.
      Z tego samego względu kilka razy dziennie czyszcze uszy i sprawdzam
      świeżość oddechu, a co za tym idzie ciągle żuję gumę.

      Codziennie rano sprawdzam, czy aby nie odrosły mi włoski po
      depilacji brwi i pach. Jeśli tak, pęseta idzie w ruch.

      Mierzi mnie, jak po położeniu się do łożka haczy mi jakaś skórka
      przy paznokciu czy na pięcie. Od razu wstaję i albo męczę pięy
      tarką, albo smaruję grubo kremem i zakładam skarpety.
      Z podobnych przyczyn, wszędzie zbieram pilniczek do paznokci i
      namiętnie smaruję usta pomadkami ochronnymi.

      Skarpetki wieszam tylko parami, zakreślacze na biurku mam ułożone
      kolorami, a wszystko co na nim (biurku) stoi, musi być ułożone
      prostopadle lub równolegle do siebie, bo inaczej nie porafię się
      skupić na pracy.

      Namiętnie licze litery, spółgłoski i samogłoski w wyrazach i myślę
      jak brzmiałby dany wyraz np. bez samogłosek.

      Częto chowam się, gdy spotkam gdzieś znajomą osobę, z którą nie mam
      ochoty rozmawiać.



      Czy bardzo ze mną źle?
      • relikta Re: Schizy nasze codzienne 15.10.09, 12:51
        tez mam loty ze skorkami dlatego nie wiem. po prostu NIE WIEM, jak mozna miec
        jedwabna i ogolnie "blyszczaca' posciel. ja chyba bym oszalala w takiej.

        mam problem ze schodami ruchomymi. zawsze jak wchodze na schodek (zawsze prawa
        noga, bo jest silniejsza - jestem praworeczna) to sie musze zachwiac. przez to,
        ze zawsze balam sie, ze sie pzewroce wchodzac na ruchome shcody, sama na sobie
        chyba wymuszalm to gibniecie sie

        z tymi slowami i literami to jest meczace. ja czesto usuwam ze slowa
        powtarzajace sie litery i probuje z pozostalych stwprzyc cos nowego, np. reklama
        ->kreml zawsze uwazalam to za przejaw kreatywnosci i inteligencji ale po latach
        zdaje sobie sprawe, ze moze byc to cos niepokojacego :)

        papier od sciany - oczywiscie. nie widze sensu wieszania go 'do sciany', bo
        odwijajac rolke boje sie, ze podrapie sciane

        drapanie - moja kolejna schiza. boje sie, ze cos za mocno drapne i zerwe sobie
        paznokiec. ostatnio jeszcze mam problem z rozdwajajacymi sie koncowkami wiec
        posciel w lozku, koce wszelakiej masci i swetry maja u mnie 'przejebane' :)

        jesli zostaje sama w domu na noc (mam 27 lat!!), bo facet gdzies wyjezdza (dzis
        tak bede miala :() to zapalam wszdzie swiatla, co jakis czas robie obchod po
        mieszkaniu (2 pokoje :)), wszelkie podejrzane dzwieki - czyli kazdy, analizuje,
        nasluchuje, nastepnie sciszam wsyztsko w domu (ze niby mnie nie ma) i najblizsze
        pol godziny mam z glowy.

        nienawidze okruchow!jak tylko widze okruch na blacie, co gorsza okruch w kropli
        wody, to musz ego od razu sprzatnac. poniewaz moj facet lubi jesc pieczywo,
        podkladki na stole i blat w kuchni czyszcze kazdorazowo.


        starzy ludzie rowniez wzbudzja we mnie awersje, co jest smutne

        wypchniecie na pasy albo pod metro rowniez sie zdarza, aczkolwiek od jakiegos
        czasu poruszam sie po miescie prywatnym wehikulem takze jest to teraz rzadsze
        zjawisko


        jak jestem sama w domu to nigdy nie spie w lozku tylko na kanapie

        obcy sa dla mnie zrodlem zarazkow i smrodu, a wszystko, czego dotkna - jest
        skazone dlatego, jak jezdze autobusem albo metrem, staram sie nie dotykac reka
        rurek, oparc, a szczegolnie ludzi. gdy czuje na swoich wlosach albo ubraniu
        cyzjs oddech, mam jazde jak ktos, kto wczesniej o tym wspomnial - musze zetrzec
        z siebie ten dotyk :)

        nawet jesli siekalam 2 minuty temu a wychodze z domu, musze sie wysikac znowu.
        strzelam, ze jest to efekt jakiejs traumy z dziecinstwa gdy nie wylalam sie
        przed wyjsciem i zsikalam w miejscu publicznym alboco

        jest tego jeszcze duzo niestety ale i tak wydaje mi sie, ze jestem dosyc normalna :)
        • the_dzidka Re: Schizy nasze codzienne 18.12.09, 12:08
          > z tymi slowami i literami to jest meczace.

          Ja w książce wyłapuję zdania, w których poszczególne wyrazy mają nie
          więcej niż pięć liter, i jak znajdę, to wodzę wzrokiem po każdej
          literce, tak jakbym rysowała oczami :D
          Poza tym wybieram na chybył trafił dwa długie wyrazy, które IMHO
          powinny mieć tyle samo liter, i skrupulatnie sprawdzam, czy
          rzeczywiście...
    • Gość: lola Re: Schizy nasze codzienne IP: *.wroclaw.mm.pl 03.09.09, 18:10
      Ja panicznie boje sie wszelkich nozy,nozyczek, wysztkiego co ma ostry koniec i
      macha przed moimi oczyma.
      I pomimo ze mam 24 lata boje sie ze moi rodzice dowiedza sie ze pale papierosy :P
      • Gość: invisible7 Re: Schizy nasze codzienne IP: *.olsztyn.vectranet.pl 03.09.09, 21:14
        - stojąc na balkonie, moście, u szczytu schodów itp. nie mogę się
        opierać na barierce czy poręczy, jak również nie mogę patrzeć, jak
        ktoś inny to robi - zaraz mam wizję, że ta barierka się odrywa i leci
        w dół wraz z delikwentem,
        - za Chiny nie stanę na stołku, jeśli nie stoi on przy ścianie, o
        którą mogę się oprzeć; z tego powodu kiedyś przez kilka miesięcy nie
        mogłam wymienić żarówki w jednym pokoju - lampa typu plafon na środku
        sufitu :] Na szczęście zmieniłam lampę na wiszącą i sięgam do niej
        stojąc na podłodze :)
        - nie mogę nosić golfów ani wąskich naszyjników, bo się duszę.
      • Gość: lindor Re: Schizy nasze codzienne IP: 213.172.181.* 04.09.09, 10:09
        "I pomimo ze mam 24 lata boje sie ze moi rodzice dowiedza sie ze pale papierosy"
        Ha,ha...a ja mam 34 i też się boję ;).
        • o-kurde.pl Re: Schizy nasze codzienne 04.09.09, 12:41
          A to rzeczywiście schiza:)
    • everest13 Re: Schizy nasze codzienne 04.09.09, 13:04
      Najgorsze jest chyba "jamais vu". Siedzisz w jakimś doskonale znanym miejscu i
      raptem, na ułamek sekundy zlewa cię pot bo masz wrażenie, że wszystko dookoła
      jest zupełnie obce
      • aga_ata Re: Schizy nasze codzienne 04.09.09, 22:31
        Jesteście boscy :)))

        - pociągi i paniczny strach przed tym, że nie trafię stopą na schodek i polecę
        pod koła;
        - kiedyś jakaś kobieta wzięła mój bagaż, zorientowałam się w moim mieście, ale
        na szczęście wymieniłyśmy się; od tamtej pory w każdym bagażu kartka z
        nazwiskiem i numerem telefonu, a i tak się boję;
        - także mam ten irracjonalny pęd i ciągotę do wyskoczenia z balkonu (chociaż to
        ledwie II piętro), wskoczenia pod pędzący pociąg;
        - jadąc samochodem jestem przerażona tym, że to ja kieruje, ja mam "ster" w
        dłoniach i jeden mój kaprys i mogę się wtrynić na sąsiedni pas i spowodować
        wielką katastrofę;

        Miałam ich dużo, dużo więcej, ale się wyleczyłam. Na dłuższą metę schizy są
        nieprzyzwoicie wq*wiające.
      • princessofbabylon Re: Schizy nasze codzienne 06.09.09, 16:50

        everest13 napisała:

        > Najgorsze jest chyba "jamais vu". Siedzisz w jakimś doskonale
        znanym miejscu i
        > raptem, na ułamek sekundy zlewa cię pot bo masz wrażenie, że
        wszystko dookoła
        > jest zupełnie obce

        Miałam tak dwa razu w życiu, nie wiedziałam jednak, że to się tak
        właśnie nazywa.


        --
        Nigdy nie będzie szczęśliwy ten, kogo dręczy myśl, że ktoś jest
        szczęśliwszy od niego.
        • nessie-jp Re: Schizy nasze codzienne 12.09.09, 22:27
          > Miałam tak dwa razu w życiu, nie wiedziałam jednak, że to się tak
          > właśnie nazywa.

          Też mi się to parę razy zdarzyło
    • wybierz_albo_wpisz_nowy Re: Schizy nasze codzienne 07.09.09, 15:36
      Mam lęk wysokości. Chyba. To znaczy, jak chodzę po Tatrach, nic mi
      nie jest:) Ale jak mam wejść na jakąś wieżę widokową, to od razu po
      wyjściu 5-6 metrów w górę czuję, jak nogi mi przyrastają do ziemi i
      robią się ciężkie jak z ołowiu, i kroku dalej nie zrobię. I nie mogę
      patrzeć na dół, bo zdaje mi się, że zlecę.

    • nessie-jp Wakacje schizowiczki 12.09.09, 22:34
      Opisywałam tu już swój lęk wysokości w dwóch wariacjach (że się boję, jak ktoś
      się wychyla czy choćby trzyma barierki i że się boję patrzeć w dół, bo a nuż
      nabiorę ochoty skoczyć). Wobec tego pojechałam nad morze, nie w góry. No i w
      ciągu ostatnich 5 dni:

      - wspinałam się po stromych schodach i wąziutkiej drabince na szczyt latarni
      morskiej, popiskując cichutko w duchu
      • o-kurde.pl Re: Wakacje schizowiczki 13.09.09, 10:22
        A człowiek pojechał odpocząć:)
        A jesli chodzi o pociąg, to miałam schizę w dziecinstwie, że jak się
        wychylę przez okno, to po drodze napotkam słup i.... Oszczędzę
        szczegółów, co by się stało, gdybym tn słup napotkała. W związku z
        tym panicznie się denerwowałam jak ja, albo ktokolwiek inny wyglądał
        przez okno w czasie jazdy.
        Ale jeszcze pozostał mi peron i strach przed nadjeżdżającym
        pociagiem.
        • myshen82 Re: Wakacje schizowiczki 19.02.10, 13:56
          hahaha, mialam dokladnie to samo :)
    • Gość: bea82 Re: Schizy nasze codzienne IP: *.chello.pl 13.09.09, 17:36
      niestety schiz mam więcej, ale te, które najbardziej utrudniają mi
      życie to:
      - boję się wysokości - ostatnio w restauracji siedziałam przy stole
      na antresoli, tak, że za plecami miałam barierkę i jak się
      odwróciłam widok z około 3,5m, efekt był tego taki, że niemal przez
      cały czas trzymalam się stołu, krzesła tudzież tej barierki
      - mam irracjonalny lęk, że wchodząc po schodach przewrócę się do
      przodu i wybiję wszystkie przednie zęby, boję się też jak ktoś
      wchodzi za mną, bo może mnie popchnąć i tym bardziej się przewrócę
      - zawsze jak lecę samolotem, czy jadę pociągiem to boję się, że
      wsiądę nie w ten i pojadę/polecę na oiec świata i nie będę miała jak
      wrócić :)
      - boję się karmić/poić małe dzieci butelką, obawiam się, ze się
      zachłysną śmiertelnie, albo bardzo poważnie i że dojdzie do
      niedotlenienia itp. Dlatego jak karmię swojego siostrzeńca to jestem
      przez cały czas spięta i oczekuję w napięciu aż skończy - wtedy
      oddycham z ulgą.
      - boję się przechodzić w pobliżu dźwigów - żeby się któryś nie
      przewrócił. Wracając z pracy idę inną drogą, bo na rozpoczętej
      ostatnio budowie stoją 3 ogromne żurawie.

      Dzięi Waszym wypowiedziom trochę się uspokoiłam, bo myślałam, że
      tylko jestem taka nienormalna :)
    • Gość: hotaru85 Uwaga promocja! Dwie nowe schizy! IP: *.chello.pl 24.09.09, 16:36
      Oprócz tych, które już padły (skakanie z balkonu, liczenie wszystkiego, rytuały) mam dwie oryginalne schizy.

      Pierwsza pojawia się podczas czytania tekstów w internecie. Zawsze podczas czytania czy to krótkich komentarzy czy dłuższych artykułów MUSZĘ trzymać myszkę i zaznaczać linijki tekstu. Jeśli układają się w schodki, to dobrze. Jeśli schodki są zaburzone wkurza mnie to i nie mogę się skupić na tekście, myślę tylko o tych nieschodkujących linijkach.

      DOBRZE
      https://lh3.ggpht.com/_z426S8z-nhA/SruC_Ms7YaI/AAAAAAAAH7o/NHX_0IqIpeg/Przechwytywanie%20w%20trybie%20pe%C5%82noekranowym%202009-09-24%20162916.bmp.jpg

      ŹLE
      https://lh3.ggpht.com/_z426S8z-nhA/SruDC7hYQSI/AAAAAAAAH7s/tkhXx5s0rxY/Przechwytywanie%20w%20trybie%20pe%C5%82noekranowym%202009-09-24%20163219.bmp.jpg

      Druga schiza dotyczy guzików, już chyba pisałam na tym forum, że czuję do nich obrzydzenie, za nic ich nie dotknę. Pościel mam bezguzikową, koszule kupuje z metalowymi napami.
      • Gość: schizka Re: Uwaga promocja! Dwie nowe schizy! IP: *.238.64.20.ip.abpl.pl 24.09.09, 21:08
        > Pierwsza pojawia się podczas czytania tekstów w internecie. Zawsze podczas czyt
        > ania czy to krótkich komentarzy czy dłuższych artykułów MUSZĘ trzymać myszkę i
        > zaznaczać linijki tekstu. Jeśli układają się w schodki, to dobrze. Jeśli schodk
        > i są zaburzone wkurza mnie to i nie mogę się skupić na tekście, myślę tylko o t
        > ych nieschodkujących linijkach.

        Hehe mam to samo:D ciągle musze zaznaczac i jescze co chwilę kopiuję.
    • airtair Re: Schizy nasze codzienne 24.09.09, 17:16
      Ja nie lubię stosowania nicków typowych, sotoswanych na kanwie
      własnego doświadczenia, Za chwilę pojawi się nick królu_złoty- i w
      ten sposob 20 lat nowoczesnej gospodarki, przez jakie przepuszczono
      Rzeczpospolitą obróci się w niwecz!
      • Gość: Azorek Re: Schizy nasze codzienne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 22:59
        airtair napisała:

        > Ja nie lubię stosowania nicków typowych, sotoswanych na kanwie
        > własnego doświadczenia, Za chwilę pojawi się nick królu_złoty- i w
        > ten sposob 20 lat nowoczesnej gospodarki, przez jakie przepuszczono
        > Rzeczpospolitą obróci się w niwecz!

        Jak pragnę zdrowia - nie rozumiem co napisałaś/eś. Co to są nicki typowe stosowane na kanwie własnego doświadczenia?
        Reszty też nie rozumiem.
    • Gość: miaumiau Re: Schizy nasze codzienne IP: *.29.71-86.rev.gaoland.net 01.10.09, 22:23
      Przypomnialo mi sie pare pomniejszych:
      - mam straszliwe opory przed wchodzeniem do obcych pomieszczen, gdzie trzeba
      zapukac i otworzyc drzwi (typu gabinet lekarski, pokoj wykladowcy itp.). Jesli
      drzwi sa szklane, problem znika.
      - w dziecinstwie balam sie, ze pociag wjezdzajacy na stacje wciagnie mnie pod
      kola - potem mi przeszlo.
      - z reguly nie opowiadam nikomu o planach, zamierzeniach itp., zeby nie zapeszyc
      - czesto mam wielka ochote solidnie przywalic osobnikom charczacym/plujacym na
      ulicy i boje sie, ze kiedys sie nie powstrzymam

    • Gość: xoxlxa Re: Schizy nasze codzienne IP: *.chello.pl 12.10.09, 21:24
      Mam schiz na punkcie czystości, muszę być czysta, kąpiąc się szoruję się
      szczotką ryżową, myję ręce przynajmniej z 50 razy dziennie i moja skóra zawsze
      musi być czysta jak talerz po myciu, czyli jak się przejedzie palcem to po
      prostu czuć czystość...ma to fatalny wpływ na stan mojej skóry ale nie mogę inaczej.

      nikt nie może mnie dotknąć palcem wskazującym, bo wtedy ja muszę go też dotknąć.
      jest to tak jakby zaczepka dla mnie. całą dłonią o.k., ale palcem wskazującym
      nie wytrzymuję i muszę "oddać".

      kawę mieszam zawsze najpierw w lewo, później w prawo i na koniec jeszcze
      łyżeczke ponoszę trzy razy do góry.

      jedząc kanapkę ZAWSZE muszę ją trzymać w prawej ręce i wierzchnią cześć skórki
      (tą wypukłą stroną chleba) trzymać od siebie. inaczej nie smakuje mi.
      • Gość: kasiakonwalia Re: Schizy nasze codzienne IP: *.hsd1.il.comcast.net 17.12.09, 05:18
        rety! nie zdawalam sobie sprawy, a tez mam tak z kromkami, ze prawa
        reka i wypuklym na zewnatrz! Ale numer :D
        A jeszcze mam takie cos, ze nie moge miec kremu ani nic na
        wewnetrznej stronie dloni. Wierzchy smaruje, ale dziwacznie -
        pocierajac wierzch o wierzch. Wnetrze nie ma prawa byc nakremowane.
        Jak mi sie przypadkiem nakremuje, to myje rece, albo po smarowaniu
        kremem twarzy, co jednak lepiej sie robi wnetrzem palcow.
        Mozliwe, ze ma to zwiazek ze starsza siostra, ktora przez lata
        smarowala rece kremem rano, a potem kroila sobie chleb na sniadanie,
        a potem ja kroilam - i czulam posmak tego kremu na skorce. I nie
        szlo tego zmienic.
        • mimose Re: Schizy nasze codzienne 19.12.09, 18:45
          Też nie lubię kremować spodu dłoni, brzydzę się później dotykać czegokolwiek, bo
          ten krem tam zostaje. Jak kremuję, to też wierzchem o wierzch :D Czasem jak już
          mam bardzo suchą skórę na spodzie dłoni, to kremuję, ale nie dotykam niczego
          póki się nie wchłonie, a jak się wchłania za długo to wycieram ręcznikiem.
    • ami_lii Re: Schizy nasze codzienne 13.10.09, 11:58
      Ja mam jedna schizę która nieodmiennie wszystkich znajomych dziwi :
      muszę wiedzieć z czego składa sie to co jem :D Czyli np. bigosu czy
      zupy nigdy w barze czy restauracji nie zamówię, bo sie boję że
      wrzucają do nich wszystko co im nie schodzi. Kiedyś nawet
      denerwowałam obsługę w pizzeri bo sie za każdym razem przyglądałam z
      czego i jak robią moją pizzę. Zastanawiam sie czy to przeze mnie
      wywiesili kartkę z spisem wszystkich używanych składników, ilością
      użytą do poszczególnej pizzy i dopisem że wszystkie składniki są
      świeże xDDDD

      A już wogóle nie ruszę gotowej kanapki w folii, nawet jeśli panie mi
      powiedzą co w niej jest.
    • dantishcum Re: Schizy nasze codzienne 14.10.09, 13:13
      "Czy to już starość ?
      klakierka 16.09.09,
      Rozpocznę od tego, że mam prawie 27 lat..."

      • Gość: paninowak Re: Schizy nasze codzienne IP: 85.222.87.* 14.10.09, 14:31
        boję się, kiedy wycinają drzewa. najgorzej, jeśli są to drzewa,
        które dobrze znam. zawsze się boję, że ktoś przyjdzie wycinać
        drzewa, które rosną przed moim oknem. nawet teraz, kiedy to piszę,
        serce wali mi ze strachu.
        kiedy słyszę dźwięk piły spalinowej, dostaję ataku paniki.

        drzewa są najpiękniejsze.
        • milczeniezlotem Re: Schizy nasze codzienne 15.10.09, 00:50
          W kazdym miejscu publicznym- sprawdzam, gdzie sa drogi ewakuacyjne, oznakowanie, dostep do nich, czy sa wolne (zdarzylo mi sie to i owo przestawic, jesli blokowalo np. drzwi)....upierdliwe, ale zabiera zaledwie 2-3 minuty. Przezorny zawsze ubezpieczony. Tak, przezylam jeden pozar, wiec mysle, ze to dlatego.
          • Gość: Ihave Re: Schizy nasze codzienne IP: *.pekaofaktoring.com.pl 15.10.09, 16:03
            Przechodząc przez tory boję się, że nadjedzie pociąg i mnie
            rozjedzie, więc się speszę. Jednocześnie panicznie się boję, ze jak
            będę przechodziła z pośpiechem to mi się noga zaklinuje i nie będę
            mogła się uwolnić, więc muszę iść uważnie znaczy powoli. Panika
            gotowa!
      • klakierka Re: Schizy nasze codzienne 16.10.09, 14:25
        heeh teraz sama się smieje z tytułu tego watku :) powinnam była to
        wziąść w " " :))
        • Gość: Skittle Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.09, 01:18
          - zawsze przed nalaniem mleka do miski, muszę je wymieszać w kartonie (wydaje mi się, że jak mleko długo stoi w jednej pozycji, to na powierzchni zbiera się jakiś osad)

          - z liter na rejestracjach samochodowych wymyślam wyrazy, zawierające te litery w tej samej kolejności, np. GZL to gazela, albo - WKR to wkurw ;)

          - stojąc nad jakąś przepaścią, na skraju przeraźliwie się boję, że się potknę/zatoczę, i spadnę w dół. Najgorsze jest to, że faktycznie zaczynam się wtedy bardzo niebezpiecznie chwiać.

          - kiedyś również bardzo często zakładałam się sama ze sobą

          - nie mogę przygotowywać posiłku, jeśli w międzyczasie nie sprzątam tego, co nabrudziłam; tak samo - nie zjem dania, jeśli najpierw nie ogarnę kuchni po moim kucharzeniu

          - zawsze muszę posmarować pieczywo masłem, niezależnie od tego, co na nie położę. Bez masła nie zjem.

          - muszę do końca dopalić papierosa. Może 2 razy w życiu wyrzuciłam niedopalonego (okoliczności mnie zmusiły).

          - nie umyję włosów, dopóki najpierw ich nie rozczeszę

          - nie cierpię, gdy podczas rozmów przez komunikatory ktoś przesyła mi linki. Większość znajomych o tym na szczęście wie.

          - boję się schodzić po schodach, bo zawsze mam wrażenie, że poplączę nogi i rymnę na dziób. No i gdy zaczynam o tym myśleć, to faktycznie zaczynają mi się te nogi plątać.

          - nie wejdę na chodnik nogą, która jest dalej od chodnika :P tzn., jeśli chodnik mam po lewej, to MUSZĘ wejść lewą nogą.

          - notorycznie czyszczę pulpit komputera, bo nie znoszę mieć zbyt wielu ikonek i bałaganu. Ale na biurku nieporządek może być.

          - brzydzę się starszymi ludźmi. Przykro mi to mówić, ale naprawdę starość mnie obrzydza.


          Widzę, że lajtowo u mnie, jestem zdrowa. :)

          • mimose Re: Schizy nasze codzienne 19.12.09, 18:48
            - stojąc nad jakąś przepaścią, na skraju przeraźliwie się boję, że się
            potknę/zatoczę, i spadnę w dół. Najgorsze jest to, że faktycznie zaczynam się
            wtedy bardzo niebezpiecznie chwiać.

            Ooo, też to mam.
    • ticketyeah Re: Schizy nasze codzienne 17.12.09, 21:54
      Kilka razy zemdlałam na widok pająka.

      Rozładowanie zmywarki MUSI odbywać się w ściśle określonym porządku, dość
      dziwacznym zresztą.

      Jak jestem sama w domu, boję się odwrócić wzrok od lustra, bo mam wrażenie, że
      jak spojrzę po raz drugi, to jakiś potwór będzie stał za mną.

      Tak samo boję się odsłaniać zasłony, gdy za oknem jest ciemno, bo mam wrażenie,
      że za oknem będzie się czaił jakiś psychopata.
      • Gość: first Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.09, 01:23
        - czesto mam wrazenie ze zemdleje
        - odwracam lustra w nocy bo boje sie ze cos w nich zobacze
        - zawsze mam szczelnie zasłoniete żaluzje w nocy
        - w szpary miedzy lozkiem a sciana wpycham poduszki i koldry bo boje sie ze cos
        na mnie wejdzie w nocy (ale to jak spie sama, jak spie z kims to mam to w dupie)
        - kiedy dretwieje mi lewa reka boje sie ze zaraz dostane zawalu i umre
        - po obejzeniu egzorcyzmow emily rose nie chodze spac przed 3 w nocy a jesli
        musze to grubo przed zeby miec pewnosc ze zasne do 3
        - mam obsesje na punkcie mojej grzywki, jesli jest przesuneta o 1cm lub mniej
        albo jesli jest wiatr doprowadza mnie to do szalu
        - nie zjem nigdy miesa z zamrazarki
        - jesli cos jest 1 dzien przed data waznosci tez tego nie zjem
        - zawsze mam wrazenie ze szynka jest stara
        - zanim pojde spac sprawdzam czy wszystko stoi tak ze nie spadnie
        - nienawidze cukru w kostkach a jak juz musze nim slodzic to musi to byc 2 i pół
        kostki ( to pół mnie zawsze wku...a)
        • Gość: Azorek Re: Schizy nasze codzienne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.09, 12:03
          Oj z datami ważności też tak mam. Masełko ważne do 17-ego, po północy (czyli już 18 - ego) jest już zepsute. Mój mąż mówi, że masełka mają timer i za pięć dwunasta włącza im się odliczanie, a zero zero wybucha w nich bomba toksykologiczna ;) Złośliwie mnie woła do kuchni, podaje mi produkt i mówi "jedz szybko, za dziesięć minut będzie przeterminowany" Z tego to powodu dzień PRZED terminem ważności żegnam się z produktem i już.

          Kiedyś połknęłam sobie ketonal z buteleczki, bo pękała mi głowa, a żadne paracetamole mojej migreny nie ruszą. Buteleczkę odstawiłam, ale za chwilę coś mnie tknęło i sprawdziłam datę ważności - Matko Przenjaświętsza! - ważbne było do marca, a był już październik. Panika, nie wiem czy paluszki sobie do gardziołka, czy już jechać do szpitala na płukanie żołądka, dzwonię do męża, lekarza, on mówi "Boże...a tak cię kochałem, jak ja będę bez ciebie żył?", po czym się rozłącza, dzwonię więc do apteki, tam mi mówią, że nie umrę, ale następne godziny są straszne, czekam na zatrzymanie krążenia...
          Teraz sprawdzam datę PRZED użyciem.



          • mimose Re: Schizy nasze codzienne 20.12.09, 12:41
            "jedz szybko, za dziesięć minut będzie przeterminowany"
            dzwonię do męża, lekarza, on mówi "Boże...a tak cię kochałem, jak ja będę bez
            ciebie żył?"

            Masz fajnego męża, leżę i pokładam się ze śmiechu :D
            • Gość: Łyk Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.09, 18:13
              Podpisuję się, że masz fajnego męża, i że wyję ze śmiechu :D
              • krzysiozak Re: Schizy nasze codzienne 20.12.09, 19:44
                Ja miałem dwie trzecie z w/w objawów ale u mnie stwierdzono już
                chorobę. Jako ciekawostkę mogę podać że przeszły mi wszystkie
                objawy jak się leczę. Ale przeszło mi na leki. Jak leki mają
                w opakowaniu 20 tabletek to jest naj lepiej jak się kończą
                równo z opakowaniem, a biorę po trzy dziennie co powoduje
                w/w nierówność. Sreberko po wyjęciu tabletki musi być
                równo po miejscu tabletki tak jak by tabletka nie
                była wyjęta. Tragedia jak sreberko się urwie.
                Tabletki muszą być połykane w kolejności
                wyjęcia z opakowania. Naj lepiej jak
                biorę trzy i równo kończę się w
                rządku a super jak w całym
                opakowaniu. Pisząc ten
                tekst, starałem się
                dostosować do
                upodobań
                piszą
                cych.
                • Gość: hotaru85 schoooodkiii :) IP: *.chello.pl 20.02.10, 22:58
                  te schodki są cudowne! naprawdę jestem pod wrażeniem! :)
                  • metalwrona shizy 22.02.10, 14:57
                    O swoich lękach (pajaki, wymioty, dentyści czy winda) pisac nie będę
                    bo to raczej fobie a nie shizy ;). Z takich codziennych
                    shiz/przyzwyczajeń:
                    -nie lubuię kiedy ktoś idzie po mojej prawej stronie. Na prawym
                    ramieniu mam torebkę i nie lubię manewrowac nią przy towarzyszu
                    spaceru
                    -w tramwajach siadam zawsze na przedostatnim siedzeniu po tej
                    stronie co są drzwi. Jak się nie da bo zajęte, czy zabrudzone, to
                    siadam gdzie indziej, ale jestem nieszczęsliwa z tego powodu... W
                    autobusie nie mam "swojego miejsca" to mi wszystko jedno
                    -sprawdzanie poczty co 5 minut, jeżeli mam dostęp do neta to standard
                    -sprawdzam i przeliczam kalorie, nie odchudzam się, ale jakos taki
                    nawyk z krótkiego odchudzania mi został
                    -nie chodzę na baseny kryte, bo brzydzę się czepków. nie tylko tych
                    ciasnych gumowych, ale tych za materiału także. Mam wrażenie, ze juz
                    tego świństwa nie ściągnę- co zabawne, z czapką w zimie nie mam
                    takiego problemu
                    -standardowo: nie lubię jak ktoś idzie za mną, czy to na chodniku,
                    czy po schodach, dziwnie się czuję przy przepuszczaniu w drzwiach
                    (mężczyźni-gentelmani mają ze mna problem); z drugiej strony-
                    niecierpie jak ktos się włóczy noga za nogą, bo ja chodzę jak mały
                    czołg: prę do celu... Muszę delikwenta szybko wyminąć. a brońboze
                    jeżeli to są osoby idace w rządku i tarasujace mi przejście! Cięzko
                    mi się wtedy wysilic na uprzejme "przepraszam", tylko fuszczę spod
                    nosa ;)


                    Na razie więcej nie pamiętam, jak coś mi sie przypomni to dopiszę :)
          • nessie-jp Re: Schizy nasze codzienne 20.12.09, 18:59
            Azorek, przeterminowane produkty możesz odsyłać mnie :) Ja przeważnie
            przypominam sobie o jogurcikach czy innych serkach 2 dni po terminie
            przydatności... Ale póki pleśnią nie porosło, znaczy
            • Gość: Beata Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.09, 20:10
              Moje schizy:
              1. Boję się wind. Od mniej więcej 1,5 roku nie jeżdżę sama windami. Jak jadę z kimś to spoko, mogę jechać, sama nie pojadę. Teraz na szczęście już nie pracuję tam gdzie kiedyś, ale wtedy zawsze czekałam na kogoś z kim wjadę windą, mogłam nawet do pracy się spóźnić, ale sama bałam się pojechać. Jak szukam pracy, to sprawdzam czy firma znajduje się na wysokim piętrze, jeśli tak odpuszczam sobie wysyłania cv.
              2. Nie zawsze, ale zdarza mi się, że pisząc coś na komputerze, jeśli się pomylę, często kasuję cały wyraz, a nie tylko sam błąd.
              3. Zawsze mówię dobranoc, po prostu muszę powiedzieć, bo nie zasnę. Mój mąż nie jest zachwycony, bo potrafię go obudzić aby powiedzieć mu dobranoc.
              4. Schiza z metrem czy wysokością mnie też dotyczy. Boję się, że ktoś mnie popchnie.
              5. Wszystko musi być parzyste, a jeśli nie jest to w grę wchodzi 5 i 7, reszta nie wchodzi w grę. Nawet uśmieszki robię parzyste :):)
              6. Nie lubię używać nawiasów kiedy coś piszę. Staram się w tekście wyjaśniać bez używania nawiasów.
              7. Kiedyś miałam schizę chodnikową, czyli musiałam chodzić tylko po całych płytach, nie nadeptując na łączenia :):)
              8. Nie lubię patrzeć w lustro po zmroku :):)
              9. Jak piszę coś ręcznie i się pomylę i skreślę, to muszę zrobić przynajmniej jeszcze jeden błąd, może być ich dowolna ilość, byle byłaby parzysta :):)
              10. Często mrugam, nie wiem czemu, muszę i już.
              11. Jak zadrapię się czy ukłuję czy cokolwiek innego w jedna rękę, to w tym samym miejscu muszę się podrapać lub ukłuć w druga rękę. To samo się dzieje, jeśli podrapię się z jednej strony głowy, muszę podrapać się w tym samym miejscu po drugiej stronie. Dotyczy to chyba całego ciała :):)
              12. Muszę codziennie, najlepiej z kilku komputerów kliknąć na pajacyk, okruszek, polskie serce i theanimalrescuesite.com muszę kliknąć ze dwa razy na każdej stronie.
              13. Kapcie i buty muszą być ustawione równolegle do siebie, ale trochę sobie odpuściłam i jakoś staram się o tym nie myśleć, ale skręca mnie jeśli są odwrotnie ustawione, muszą być ustawione tak, że prawy z prawej strony, lewy z lewej strony. Potrafię poprawiać buty i kapcie u znajomych :):)
              14. Jak zmywam to kilka razy płuczę aby się upewnić czy spłukałam cały płyn :):)
              15. Kiedyś musiałam zapamiętać chociaż na kilka chwil numery rejestracyjne, które mijałam na ulicy. Dobrze, że mi przeszło :):)
              16. Wypalone papierosy oprócz normalnego gaszenia w popielniczce gaszę również w wodzie :):)

              Dobrze, że wyszło mi 16 punktów, dobrze, bo jest to wielokrotność mojej ulubionej 4 :):):):)

              • Gość: Beata Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.09, 20:16
                Zapomniałam dodać, że boję się solarium. Chodzę tylko wtedy kiedy muszę być
                opalona na jakąś okazję, ale staram się nie chodzić. Jeśli już idę to mój mąż
                wchodzi ze mną :):)
                Panicznie boję się pająków, boję się nawet dotknąć kartki, na której jest
                zdjęcie pająka :):)
                • Gość: Agi Re: Schizy nasze codzienne IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 22.12.09, 11:49
                  Gość portalu: Beata napisał(a):

                  > Panicznie boję się pająków, boję się nawet dotknąć kartki, na której jest
                  > zdjęcie pająka :):)

                  To akurat nie jest schiza, tylko fobia. Też mam (ale inną, nie arachnofobię) i
                  też nie dotknę nawet zdjęcia tego czegoś. Jak rozwiązuję krzyżówkę i trzeba
                  wpisać właśnie to słowo, to odkładam, dalej nie rozwiązuję. Nawet teraz nie mogę
                  się zmusić, żeby to słowo napisać. :(
    • frred Re: Schizy nasze codzienne 21.12.09, 20:58
      > Ja na przykład boję się chodzić do solarium, bo ta pokrywa na łóżku
      > kojarzy mi się z wiekiem do trumny.

      To mi się kojarzy z ustrońską piosenką o dziewczynie, którą mama chce wydać za
      mąż, a ona ma już w tej sprawie swoje plany:

      "Nie chcem, nie pójdem, nie chcem stolorza,
      Bo ten stolorz robi trumny, jo sie bojem, że jo umrem"

      :)
      • o-kurde.pl Re: Schizy nasze codzienne 31.12.09, 08:09
        Za stolorza, co robi trumny tez bym nie poszła...
    • Gość: szampanna Re: Schizy nasze codzienne IP: *.sta.asta-net.com.pl 31.12.09, 13:00
      pośmiałam się, teraz dopiszę moje:
      w zasadzie niczego się nie boję, moje schizy są z
      gatunku "porządkowania", co jest o tyle dziwne, że jestem potworną
      bałaganiarą. Ale są wyjątki:
      - układanie naczyń na suszarce w ściśle określonej kolejności i
      konfiguracji - mieści się ich wtedy bardzo dużo, ale wyjmować trzeba
      też w określonej kolejności, bo inaczej spadną na głowę. Mój mąż nie
      może pojąć logiki tego systemu i stąd wieczne zadrażnienia na
      punkcie spadających garów.
      - wieszanie prania - bielizna zakamuflowana, najgrubsze rzeczy na
      skrajnych prętach suszarki, skarpetki parami (akurat to uważam za
      logiczne, po co dokładać sobie roboty przy zdejmowaniu prania i
      poszukiwaniu par), wszystko koniecznie rozprostowane i wygładzone
      (to też logiczne - może nie trzeba będzie prasować ;)). Aha -
      jeszcze wieszam na zmianę rzeczy bardziej mokre i lepiej odwirowane,
      rządek takich, rządek takich. Wydaje mi się, że szybciej wtedy
      schnie jako całość. Krew mnie zalewa, jak ktoś inny powiesi bez ładu
      i składu.
      - papier toaletowy odrywanym na zewnątrz ;) - tak jest wygodniej
      chwycić
      więcej nie pamiętam :)
      • Gość: toto Re: Schizy nasze codzienne IP: 82.132.139.* 31.12.09, 13:58
        To i ja sie dopisze
        - mam te schize od dziecka-Zanim wyjde z domu musze sie podmyc i zmienic bielizne na swieza i ladna, bo inaczej paralizuje mnie strach ze na mojej drodze znajdzie sie zboczeniec ktory bedzie chcial mnie zgwalcic a ja taka brudna bede.Wiem chore to.
        -Nigdy przenigdy nie korzystam z toalety w innych domach niz moj wlasny.Toalety publiczne nie sa dla mnie przeszkoda.
        -Nie jem zup wyrobu kogo innego niz moj wlasny, gdyz obca zupa wydaje mi sie brudna.
        Na szczescie to tylko tyle. Pozdrawiam.
        • menopa Re: Schizy nasze codzienne 31.12.09, 14:03
          Wasze niu vtu condens nad schizą,
          wcale mnie nie dotyczą.
          Wymyślacie sobie tu urojenia,
          nie wiedząc czym jest schizofrenia!
          Niech Was rodzice idioci,
          dalej Was żywią!
          • knokkelmann1 Re: Schizy nasze codzienne 23.03.10, 07:49
            mnie przeraża 13 na liczniku samochodu (przejechane kilometry) patrzę jak
            zahipnotyzowany co by się przekręciły na 14. chora sprawa
        • dona.a Re: Schizy nasze codzienne 04.02.10, 23:27
          Gość portalu: toto napisał(a):

          > To i ja sie dopisze
          > - mam te schize od dziecka-Zanim wyjde z domu musze sie podmyc i
          zmienic bieliz
          > ne na swieza i ladna, bo inaczej paralizuje mnie strach ze na
          mojej drodze znaj
          > dzie sie zboczeniec ktory bedzie chcial mnie zgwalcic a ja taka
          brudna bede.

          moja ciocia ma podobnie tylko ona już raczej nie liczy na to, że
          ktoś ją zgwałci;), boi się, że jak zemdleje na ulicy i zawiozą ją do
          szpitala to będą komentować, że brudas
    • Gość: Aja Re: Schizy nasze codzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 19:58
      Ja mam tak, że nigdy, przenigdy nie odkręcam karnu kiedy jest burza -
      bo piorun mnie może pokopać
      • Gość: abcd245 Re: Schizy nasze codzienne IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 31.12.09, 20:27
        humor-ole.forumakers.com/forum.htm
        :)))
    • lopresolja Re: Schizy nasze codzienne 20.02.10, 17:33
      -jak jade samochodem ze nie zadzialaja hamulce i w cos walne
      -jak stoje na wysokosciach przy barierce ze rune w dol z ta barierka
      -jak jest tloczno i ciasno ze sie zaraz udusze lub paniczny kaszel mnie zlapie
      -jak jestem w wesolym miasteczku to mam schize ze wylece z duza predkoscia z
      czegos tam
      tyle mi przyszlo do glowy na ta chwile ..
      • yassminium Re: Schizy nasze codzienne 23.02.10, 11:59
        Przeczytałam wczoraj cały wątek i cieszy mnie niezmiernie że nie
        tylko ja mam te wszystkie schizy ze spadanie z balkonu, rzucenia się
        pod pociąg itp.
        Dodam pare innych.
        - moja najgorsza schiza że myślę że tylko ja umiem posprztąć tak
        dobrze i to mnie bardzo męczy bo ciągłe daję wskazówki rodzinie jak
        posprztąć, pilnuję żeby było idealnie itp. Wnerwiające to jest
        bardzo :/.
    • Gość: ja Re: Schizy nasze codzienne IP: *.toya.net.pl 26.02.10, 00:03
      Poryczałam się ze śmiechu...
      Mam wiele z wyżej wymienionych schiz, ale jedną taką, o której nikt
      jeszcze nie wspomniał:
      pomimo iż mam prawie 33 lata za Chiny podczas usypiania nie zwieszę
      nogi z łóżka. Nękałby mnie wówczas paniczny strach, że coś/ktoś mnie
      za nią złapie i wciągnie pod łóżko...
      • myshen82 Re: Schizy nasze codzienne 26.02.10, 16:31
        ah, ja tez tak mam!!! od dziecinstwa!

        Dodam jeszcze ze za nic nie wsiade na taka wesolomiasteczkowa atrakcje
        przypominajaca wielka lodz - kiedys wsiadlam na cos takiego w wesolym miasteczku
        w Zakopanem. Zrobilysmy sobie z przyjaciolka przerwe w lazeniu i postanowilysmy
        sobie przypomniec dziecinstwo. Maszyna wygladala jak wielka bujajaca sie
        wahadlowo lodz. Usiadlysmy na samym koncu (zeby mocniej bujalo oczywiscie).
        Dodam, ze lodz pamietala pewnie czasy naszego dziecinstwa (wczesne lata 80) i
        jedynym zabezpieczeniem byla taka metalowa rurka, cos jak na wyciagach
        krzeselkowych. Kiedy 'lodka' sie juz rozbujala trzeba sie bylo zapierac z calej
        sily nogami zeby nie wyleciec. Nie pamietam, zebym kiedykolwiek bardziej sie
        bala. Kiedy zamknelam oczy bylo mi niedobrze, kiedy je otworzylam widzialam w
        dole czesci tej maszyny, wielkie obracajace sie korby. Oczywiscie juz widzialam
        swoje zwloki wciagniete w te straszne tryby i trybiki...Ponoc bylam zielona,
        heheh. Nigdy, nigdy wiecej takich atrakcji :#
      • Gość: Azorek Re: Schizy nasze codzienne IP: *.chello.pl 23.03.10, 10:48
        Gość portalu: ja napisał(a):

        > pomimo iż mam prawie 33 lata za Chiny podczas usypiania nie zwieszę
        > nogi z łóżka. Nękałby mnie wówczas paniczny strach, że coś/ktoś mnie
        > za nią złapie i wciągnie pod łóżko...

        Ja też nie zwieszam nóg. WIEM, że zostanę za tez nogę złapana. Pod łózkiem lubią spać koty...
    • mimose Re: Schizy nasze codzienne 28.02.10, 00:35
      Boję się sama jechać windą. Zawsze mam stracha, że się zatnie i zostanę tam sama
      na wieki. Wolę iść kilka minut schodami na 10 piętro niż jechać chwilę windą. W
      życiu! Chyba że nie ma innego wyjścia, ale wtedy jadę z duszą na ramieniu.
    • krzysiozak Re: Schizy nasze codzienne naszych zwiarząt 22.03.10, 15:43
      A może porozmawialibyśmy o schizach naszych zwierząt.
      Mam dwa koty.
      Pierwszy Zaciągarka, jedną łapą zahacza a drugą lub zębami odhacza
      wykładzinę lub firankę.
      Drugi Zwalarka, lubi zwalać długopisy telefony wkrętaki baterie
      wszystko co się kula na podłogę.
      Ten drugi zawsze przed snem grzeje mi łóżko jak jest już posłane
      leży i czeka kiedy przyjdę się położyć.
      Krzysztof.
    • aaricia_szalona Re: Schizy nasze codzienne 23.03.10, 10:37
      Za Chiny nie pójdę spać jak nie jestem przykryta po szyję. Choćby nie wiem jak
      było gorąco. Latem zamiast kołdry używam jako przykrywki drugiego prześcieradła.
      I tez ściśle po szyję. I nogi spod kołdry też nie wytknę. Budzę się i chowam:)
      Codziennie przed wyjściem z domu sprawdzam czy wyłączone: "żelazko, prostownica
      do włosów, gaz" Zawsze w tej kolejności i nawet wtedy kiedy niczego nie
      używałam. Jak zapomnę, to potrafię się z windy wrócić.
      Po zamknięciu mieszkania (cztery zamki) szarpię za klamkę, czy aby na pewno się
      zamknęło.
      A wszystko co namiętnie liczę (płytki chodnikowe, kroki do samochodu) musi być
      nieparzyste, bo inaczej dzień do rzy..ci:)
      • Gość: :) Re: Schizy nasze codzienne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.10, 15:28
        A to dziwne. Ja też zawsze wszystko liczę i musi być parzyste. Czytam różne
        napisy na bilboardach albo na telewizorze i zawsze musi być parzysta liczba.
        Staram się z tym walczyć, bo trochę mnie to męczy:) Też przykrywam się zawsze
        cały muszę mieć podwinięte do wewnątrz krańce kołdry i przygniecione nogą tak,
        żeby żadny strach mi nie wszedł w nocy:)
    • Gość: xd Re: Schizy nasze codzienne IP: *.radom.vectranet.pl 24.03.10, 16:23
      pl.grepolis.com/invite-129827-pl2
Pełna wersja