kicior99
27.08.09, 18:40
Do napisania tego wątku skłoniła mnie książka jakiejś pani od wychowania
seksualnego, ogromnie przemądrzałej, która wręcz żądała, by mówić "penis" i
"srom". Jako że było to tłumaczenie z hamerykańskiego, sądzę, że tłumacz z tym
sromem się nieźle wydurnił, bo poza medykami nikt tak nie mówi... Ale
pomyślałem jeszcze i wyszło mi, że nasze nazwy oficjalne brzmią po prostu
idiotycznie - może poza członkiem. Ale już prącie mnie wkurza straszliwie, bo
jak to brzmi: myj swoje prącie codziennie? Z drugiej strony, bohater powieści
Jersilda utrzymuje, że "penis" kojarzy mu się z nazwą przyprawy... I dlatego
jak najbardziej, przynajmniej w języku polskim uważam, że nazwy zwyczajowe są
po prostu o wiele bardziej znośne niż biologiczne i żadna pani seksuolog nie
nie przekona. A może ktoś lubi te wszystkie prącia, pochwy itp?