Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku

07.04.06, 13:47
wirtualnemedia.pl/document,,972452,Nowa_akcja_Gazety_Olsztynskiej.html
Redakcja „Gazety Olsztyńskiej” wspólnie z portalem internetowym wm.pl
zaangażowała Czytelników i internautów do napisania bajki wielkanocnej.
Rzecz ma być o Kłobuku, warmińskim duchu domowym.

- Kłobuki znane były z tego, że gospodarzowi, który o nie dbał, znosiły od
sąsiadów różne dobra. Same zaś z upodobaniem wcinały jajka - również w postaci
pisanek. Kłobuki przetrwały do dzisiaj, są wśród nas, nawet w miejskich
blokach – pisze na portalu wm.pl Władysław Katarzyński, dziennikarz gazety i
jednocześnie poeta, moderator bajki w Internecie. On zapoczątkował bajkę w
sieci prosząc Czytelników i internautów o dopisywanie ciągu dalszego.

Ciąg dalszy bajki można dopisywać na stronie internetowej www.wielkanoc.wm.pl.

- Bajkę opublikujemy w świątecznym wydaniu „Gazety Olsztyńskiej”. Dzięki temu
stworzymy pomost między dwiema medialnymi technologiami: papierową i wirtualną
– mówi pomysłodawca akcji, Igor Hrywna, zastępca redaktora naczelnego „Gazety
Olsztyńskiej”.

No to startujemy ...
    • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku cz.I 07.04.06, 19:25
      To było dawno, ale pamnietom to, bo to wszystko takie dziwne było. Pojechałam
      na Wielkanoc na Warmię do Tralali, a dokładnie do malutkiej wsi koło Wymoju.
      Mówi łóna co gdzie jak gdzie ale łu noju to zwyczje wielkanocne są jek ze
      średniowiecza. Uwierzyłam i przyjechałam żeby na własne oczy zobaczyć żywą
      tradycję. Tam tylko było parę chatek i wszyscy skromnie żyli z pracy na roli.
      Chata jak chata, jizba, sień i zagroda i łobora była u Tralali i kokosze i
      krówka i kot. Obok stała jinna chatka , chatka Gajowego i jygo Hildy. Łóni
      mnieli tylko śwynie i psa Sonie ciągle na łokrągło łujchrowali czyli wędzili.
      Dalyj stała chatka Geitpe. Getpe mnioł gejsi i kokosze i truzie (kroliki).
      No , eszcze były chaty jinnych gburów, ale to co sia zdarzyło łu noju wsi to
      warte splytkowania. Tydziań przed śwantami wszyscy buli zajeci pracą. Tralala
      zbzierała jojka na kuchty, Gajowy z Hildó łojchrowali a Getpe robził pasztety z
      krolików. I tak sia fejn życie toczyło aż razu pewnego Tralala podszła do
      gniozda kokoszy i ani jydnygo jojka nie znalazła. Mózi mi, co lisy i łaski
      podbierają jojka. Getpe tyż zaro przyloz do noju i goda co łu niygo kokosze i
      gajsi jajka nie dajó , co napewno grasujó w okolicy lisy. Tlo Gajowy z Hildu
      dalej łurojchrowali jekby nigdy nic. No to mym poszli po te jojka aż na Targ
      Rybny do Łolstyna, bo na Swanta brukuja jojkó gwołt. Jek śwanta bez jojków
      majó być ?
      Łazimy po tam Targu, gwołt bab stoji z jojkami i kokoszami, gejsiami,
      wosztami . Tralala chce kupsić jojka take duże co by mało psieniandzy za nie
      zapłacić. Wybzieramy, przebzieramy w tych jojkach , a tu patrzymy co z jojami w
      koszu i wosztami stoi Hilda Gajowego na Tragu i przedaje.
      Tralala goda:
      - Łobacz Rita, Hilda sprzydaje jojka. Skąd łóna ma te jojka , przeca nie majó
      kokoszów ni gajsi ?
      - No jo ! - łodpoziadom
      - Łobacz Rita, co łóni przyjecholi nowym ołtem, jim chyba kłobuk nosi
      psieniandze ?
      - Tralala, nie splytaj, to bojka, co ty godasz ? - łodpowiadam .
      I Tralala łopoziada ma, co łu niych jest taki kłobuk, co jynym zabziera i
      zanosi do gbura co mu dobrze jyść daje.
      - Ło, to dlaaatego u Gajowego ciągle wędzą ( łojchrują), łoni pewno dogadzają
      klobukowi , a jo myślała co łóni takie łobżartuchy só ! - mózie. To psianknie
      Tralala, musiwam tero patrzeć dzie ten klobuk je łu niych - łuśmiałam się , bo
      jo w kłobuka nie wierze. Mus to mus i klobuka Gajowego musiwam znoleź - godam.
      Bandziem tero wszystko pilnować i warte bandziem trzymać. Gietpe tyż mózi , że
      to kłobuk Gajowego i Hildy. Łoni tlo we wsi majó ofto na które nikogo nie stać
      we wsi.
      cdn
      • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku cz.II 07.04.06, 19:28
        Dobra, mózia, bandziem wachować, ugadalim sia co, co noc chto jinny bandzie
        wachować. I tak w jydnó noc Tralala sobzie zasneła, w drugo noc Getpe sia łużer
        i tyż spał jek pomarły, nie psilnował jojków. Cias na moje wachowanie. A jo nie
        taka gupsia, jo nie spałam , bo cały cias spsiewała psiesniu i to take fejne
        psiosenki co aż sia dziwiłam skąd je znam ? Spać ni mogłom.

        No posłuchajta bracia mnili
        Co wam opowiem w tej chwili,
        Już wojenka rozpoczanto
        Na kłobuczka je przynento.

        Kłobuczek rodem wyklęty
        Lucypwrowi uciekły
        Do noju chat sia chowa
        i psianiandzy doda.
        Tylko dobrze go karmnijcie
        bo to diobeł - ziycie ... lalalala nuce sobzie.
        .... a to noraz jeke na bębnach gronie pam, pam, pam, pam, łodwracam sia ,
        a tu łogeń tylko przelcioł i sia zjadoziłam. Do psierona morowego , wstołam ,
        patrze a jojek nima i nie tylko jojek , bo krowie mlyko zabroł, znamnion
        morowy. Krowa ryczy, baba krzyczy - rety, gwałtu, bo tu kłobuk. Tralala i
        Gietpe sia łobudzili i z chat swoich wylecieli do łobory wpadli jek diobłu i
        ryczó - co je, co je ! Jo rycza - je kłobuk, je kłobuk - widziałam łogeń.
        Tralala woła - łustyruj sia Rita. No zidzisz , prowde cia móziłam , ze jest u
        Gajowego kłobuk, a nie lis.
        I co tero bandzie Tralala ? Bandziewam mnieć Śwanta czy nie ?- pytam sia
        zdenerwowana Tralali.
        - Bandziewam mnieć , eszcze jake fejn, łobaczysz - goda Tralala.
        cdn
        • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku cz.II 07.04.06, 19:34
          No i łuż Śwanta, jajka kupsione, psisaneczki i kraszaneczki porobzione, kuchy
          łupieczone, mniejsko je i czkamy na Zielgónoc.
          Tak siydzimy z Tralalą i czkamy na Zilgónoc. Czkamy, czkamy a tu do noju chtoś
          puka. To było przed śwentem ten zieczór. Dziecuki jeke i śpsiewajó co Pon
          zmartwechwstał i potem prośbe takó robzli:

          O pare jojek psieńć,
          przyjedzie do wasej córki piękny zięć
          Będzie miał jedwabne sznury
          Od ziami aż do góry
          Na siodełku czerwónym
          Na kónikó na wrónym
          Moj panie moja pani
          Nie żałujcie wasej własnej córki....

          A potem podzankowali , kedy Tralala dała jojków i dzieciuki poszli dalej. Reno
          wczas poszlim do kościoła wszyscy i Gietpe i Gajowy z Hildó. No my łuż
          ziedzieli co łu Gajowego tan Kłobuk siydzi i nie ziedzieliśmy jek mu poziedzieć
          ło tam Kłobuku. I kedy tak pod zieczór siedzilim na bance przed cható pospołó
          to mym zaczeli godać o Kłobuku, co noma jojka wykrada i krowie mlyko zabziera.
          A Gajowy mózi :
          - Ziyta co ludziska, łu noju w łoborze zawdy jekieś jojo znajda i zanosza do
          Hildy, a łóna goda co to woju kokosze łazó do noju i jojka znoszó, bo łu woju
          jich gwołt i łóne do noju przychodzą wygodnie sobzie jojo znieść jek to cysorz
          na tronie co ma klawe życie.
          - No jó, to daczemu aż tak dużo jojek mocie na Targu i eszcze je sprzedajecie ?
          - Bo Hilda łozi z koszyczkiem i te joja zbziera w łoborze.
          - Tak, zidziołeś to Gajowy jek Hilda zbziera te jojka ?
          - Nie - łodpowiada Gajowy
          - A ziysz co to je Kłobuk, Gajowy ?
          - Ziym , tlo łu noju rychtyczno nie ma, bo Kłobuk to jek poziada Getpe to
          bajka .
          - No , Gajowy , bajka czy nie bajka, ołto mosz, joja sprzedajeta na Targu,
          kokoszy nie mowacie - no Gajowy pomniarkuj trocha - czy to bajka czy nie
          bajka ? - prazi Tralala.
          - Gajowy sia zjamroził i goda - nie wierze, łu noju nie ma Klobuka, co wyśta z
          psieca spadli !
          - Ustyruj sia Gajowy, mózi Rita i pamnientoj, co Kłobuk niedobrym ptokiem je,
          bo jek łodchodzi to potrafi zaszkodzić swojemu panu i zawdy coś może
          połurdykować (porozrabiać) i bandziesz mniał fest kłopotów bez niego.
          I tako to godke prazilim przed cható w psiyrwszy dziań Śwant, a na drugi dziań
          to dopsiero buło.....
          cdn
          • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku cz.IV 07.04.06, 19:37
            W drugij dziań Śwant wszyscy sia smagali, wszyscy biegali i po nogach
            gałązeczkami bili. Chłopaki na wsi dziyweczki ganiali, a my tlo patrzyli rany
            opatrzali na nogach dziyweczek, bo łóne chowały sia łu noju.
            No i wydarzyło sia na wsi straszna rzecz. Gajowy tyż chciał posmagać Hilde i po
            nogach jó smagał kele łózka a tu noraz ....... fruuuuu, fruuuuuu i przez
            łotwarte łokno prościuchno z pod łózka wylecioł Kłobuk, tak sia przestraszył
            smagania , że łuciekł gdzie pieprz rośnie, aż sia łogień za nim palił. Hilda
            podła w strach , Gajowy herckelotów ło mało nie dostał - ryczą - retujta
            Tralala, Getpe, Rita, ratujta ! Klobuk łu noju, Kłobuk!
            Mym biegniemy na ślypota kurza, Gietpe potknół sią ło kamnień , poda jek
            strucel długi, wstoje, lecimy . Łuż esteśmy w jizbzie i z Gajowym i z Hildó
            ryczymy do pospoły - Kłooobuk ! Kłobuk ?
            - Ja, Kłobuk - ryczy Hilda.
            - Nie może być ! - goda Gajowy
            - To napewno nie Klobuk, łustyrujta sia ! - przytwierdza Rita
            - To był Kłobuk - godajó Tralala i Getpe.
            I zaczyna sia śledźtwo :
            Tralala sia pyto - a skąd wylecioł ten Kłobuk ?
            - Z pod łoża - łodpowiada Hilda, bo Gajowy łuż nic nie godał tylko polazł po
            gorzałeczkę i z Getpe sznapsika chibko wlewają do gordziela. To nie je na jich
            nerwy.
            I tak sznapsik po sznapsiku i jeszcze jeden sznapsik i łuż jajzyki sia
            rozziójzały i Getpe i Gajowy zidzą gwołt kłobuków. Nowet sia doliczyć nie
            mogą wink))
            Tlo Tralala zachowała spokój i zagląda pod łóże i pada ze stracha, bo pod łożem
            gwołt , gwołt jojków i to pisaneczki , kraszaneczki i nowet palma sia znolazła.
            Gniozdko Kłobuka fest wielkie i zicie co tam eszcze buło - gwołt pustych
            floszeczek po gorzałeczece. Hilda zaczyła sia śnioć i sia noju pyto czy i mym
            po sznapsiku tak dla kurażu troszczczkę , kapeczkę i nerwy łuspokoi.
            I mym siedli do stołó i flaszeczke nie jydnó obalili z wrażenia. Pospołu równo
            widzieliśmy tero gwołt kłobuków , gwołt jojków i wiela flaszeczek.
            Kiedyśmy łuż nie mogli nic godać z łumęczenia , Tralala spokojnie poziedziała -
            czy to bajka czy nie bajka jo to mniandzy ksiójżki włoże.
            cdn
            • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku cz.V 07.04.06, 19:40
              Naroz słychać z łoddali głosy dzieciuków , śpsiewajó psieśń i ło jajka przyszli
              prosić :

              Cy zwoló, cy zwoló
              (czy wolno, czy wolno )
              Ten dumecek rozweseló.

              A cy dacie , cy nie dacie,
              te jojka molowane,
              Cy kanienne serce macie ?

              No nie, kanienne syrca nie mowam i wzielim te jajka kŁobukowskie i dzieciukom
              za psienkne spsiewanie dalim, a łóne sia łuradowali i podziankowali tak:

              "Dziękujemy wam, mili ludzie,
              Za ten wykup coście dali w zgodzie."

              I Kłobuk nic łuż nie móg zrobić , żadnych figli , bo my jygo jojka rozdali
              biednym a gorzałeczke somi wypsili.
              I jo tam bułam jojka jydłam i gorzałeczke psiłam.

              Rozklekotałam sia niesamowicie , aż ma łeb boli, ale to nie kóniec, bo zita -
              co Gajowy z Hildó mogli nas tak specjalnie zrobzić, cobyśmy myśleli co to był
              Kłobuk, rychtyczny Kłobuk, bo i to ołto co majo to majo na kredyt, i kokosze
              sobzie na kredyt kupsieli i gejsi. Łóni noju chyba zrobzili .....w kónia...
              abo....

              Cy to bajka cy nie bajka....o Kłobuku warnijskim
              i o wybaczenie prosze
              nisko sia kłaniam
              o czam donosze smile
              • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 07.04.06, 19:57
                Gajowy, napisałam swoją fantazję , nie jest moim zamiarem wygranie konkursu.
                Bardziej zabawowo do tego podeszłam. Ale jest coś o czym nie mogę zapomnieć.
                Kiedyś dawno temu , może cztery lata temu zrobiłam wpis w Forum GO w
                wątku "Wspomnienia z Olsztyna". Bardzo bym pragneła go znaleź i zamieścić na
                naszym Forum Warniji.
                Były to takie niezwykłe dla mnie wspomnienia z Olsztyna. Gdzieś tam leżą w
                archiwum Forum GO i już są nieosiągalne. Czy ktoś z tamtej gazety może to
                odnaleź i nam tu włożyć. Jak w piosence, nic dwa razy się nie zdarza i choćbym
                chciała nie powtórzę tego wpisu. Jakiś sentyment mam właśnie do tego opisu.
                • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 07.04.06, 20:12

                  > Były to takie niezwykłe dla mnie wspomnienia z Olsztyna. Gdzieś tam leżą w
                  > archiwum Forum GO i już są nieosiągalne. Czy ktoś z tamtej gazety może to
                  > odnaleź i nam tu włożyć. Jak w piosence, nic dwa razy się nie zdarza i choćbym
                  > chciała nie powtórzę tego wpisu. Jakiś sentyment mam właśnie do tego opisu.

                  Rita, spróbuj napisac maila, aby dowiedzieć się więcej ...
                  Czy chodzi o Gazete Olsztynską, czy Gazetę Wyborczą wyd. olsztyńskie

                  redakcja@gazetaolsztynska.pl
                  to e-mail do Gazety Olsztynskiej
                  • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 07.04.06, 20:17
                    Dobrze, napisze do nich , bo to był pamiętny wpis i u nich i dla mnie. To było
                    na forum GO , jeszcze było w starej oprawie.
                    Gajowy , a jak poprawimy, błędy to się zgodzicie zamieścić to na FGO ?
                    Mamy opowiadanie w gwarze.
                    • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 07.04.06, 20:20
                      No jó, łoczywiście ,na noju głowa tlo trza troszka skrócić , a poprowiać
                      nieziela brukuje ...
                      • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 07.04.06, 20:32
                        Poprawisz, mozna skrócić, bo faktycznie jest długie, można coś jeszcze dodać ,
                        by weselsze było. Możemy to przerabiać. Może Getpe i Tralala coś jeszcze
                        dodadzą.
                        • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 07.04.06, 20:35
                          Tlo kandy łóni só ?
                          Rita zaśpsiewoj jekó śpisiywnió, coby sia łodezwali ...
                          • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 07.04.06, 20:39
                            Poczekajmy spokojnie
                            a zaspsiewam jutro :

                            Prześpchiewali pchieśnió:

                            A cy dacie , cy nie dacie,
                            Cy kianienne serce macie ?
                            Mróz srogi, zimno w nogi,
                            Jeden nagi, drugi bosy,
                            Trszeci skace pod niebhiosy,
                            A ten cwarty co rękiszic ni ma
                            Ten z nami nie wytrsz'ima.

                            Dojcie jojko smile
                          • tralala33 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 07.04.06, 20:40
                            Dyć ten kłobuk łognisty w siuła kóntków noma wlazł smile Co ziem to poziem – mocno
                            dobre łopoziadanie Rita napsisała. Trza je go Gazety Łostynskiej słać!
                            A chto je poprawi - ja to moge literówki, no gwary to nie poradze sad
                            • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 07.04.06, 20:44
                              Może tak za gwałt gwary nie dawajmy, bo eszcze nie pomniarkujó w tekście i nie
                              bandó chcieć cytoć z lenistwa wink))
                              • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 10.04.06, 10:48
                                No jó, to tera sia wezma za tygo Kłobuka i może jutro byśwa go wysłali pónom
                                redachtoróm ?
                                Jek łuż bandzie gotowe, to na łorganizacyjny albo na poczta wrzuca do
                                konsultacyji...
                                • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 10.04.06, 11:02
                                  Możemy go tutaj nawet poprawiać, nie wiem czy nie trza niki pozmieniać i dać
                                  inne imiona, żeby dla innych był jasniejszy tekst. Nie mam pojęcia jak go
                                  skrócic , może wyrzucić śpiewanie dzieciuków ?
                                  • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 11:59
                                    No to psianknie melduja, co nasze łopoziedanie już we Gazecie sia łukozało.
                                    Tu mocie linka,coby se na nia wejrzyć ...
                                    thor.wm.pl/forum/viewtopic.php?p=135682#135682
                                    Teroz ino nie godajcie, że mozna buło jenaczy napsisać .
                                    Poszłoooo .....
                                    • tralala33 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 12:26
                                      Am sia łuśmniała drugo roz. Tlo co łoni w tej Gazecie Łolstyńskiej poziedzo jak
                                      to łopoziedanie łobaczo smile))
                                      • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 12:37
                                        Jo tyż sia łuśmiałam , bo to niepowtarzalne łopowiadanie , w gwarze, z
                                        humorkiem.
                                        Gajowy wspaniale to porawił, nic nie ujął a jeszcze dodał smaku smile
                                        Jest to jak narazie łopowiadanie jedyne w swoim stylu i stylu warmińskim
                                        napisany dzięki gawędom Cyfusa, bo prawie jego jayjzykiem.
                                        Trzymajmy kciuki bysmy wygrali, bo to nasze dzieło i owoc naszych dialogów na
                                        tym Forum.
                                        A nawet jek nie wygramy to się cieszmy, że coś zrobiliśmy.
                                        Łoj poleje sia gorzełaczka w Zielganóc, poleje wink))
                                        Ale fejn , co Gazeta Olsztyńska zrobziła taki festiwal smile
                                        to do pracy zmykam
                                        pozdrawiam
                                        • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 12:44
                                          No jó, jek Wy dziywczoki sia cieszycie, to jo tyż.
                                          A myślołem co bandó baty...
                                          • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 19:38
                                            Oj, chyba będą baty Gajowy dla nas, bo jak tam wyczytałam to powinien
                                            występować i zajączek i baranek . Wprawdzie nasze zajączki na pasztet poszły,
                                            ale co z Barankiem, może go Klobuk porwał i pod łózkiem się znalazł.
                                            Wydaje mi się , że po naszym łopowiadaniu łuż nikt nic nie napsise smile hehe
                                            hehe, teraz dopiero możemy pleść bajki wink)))
    • szwager_z_laband Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 13:22
      a jak wyglondo taki kuobuk?

      trocha mi sie sam kojarzy nosz skrzotek chociosz niy je to to samosmile

      Skrzotek


      Downo tymu ludzie padali ize jak kery czimou mode cipliki we doma coby fajnie
      sie chowauy, to musiou dowac obacht coby mu taki ciplik niywloz pod uozko. Jak
      niy pilnowou i taki ciplik, na kerwego sie skrzotek godauo, skrou sie pod
      uozkym, to moguo sie to zle skonczyc, bo ...



      ..., bo tyn skrzotek siedziou couki czas pod uozkym i z dziobka suy mu sie
      durch ziorka. Ja gynau, zamiast je dziobac to on je dowou. Przez pora dni
      poradziou taki skrzotek couko fura takich ziorkow nasuc, a kej by tam siedziou
      pora tydni to by i couko izba tym zasuc poradziou. Bezto cza takego skrzotka
      mituom ze tego poduozka wygoniac, i to jak nojszybciyj. A kto tego niy zrobi to
      mo dopiyro utrapiynie jak i niy co wiyncyj. Niykere ludzie juzas padajom ize
      take skrzotki we jedyn dziyn czi sroge kupy zyta nasuc poradzom, a jak
      gospodorz chce miec jeszcze wiyncyj to tego skrzotka ze mietuom goni aze tyn
      skrzotek uciyko do komina i tam furgo i z tego blank srogi ogyn sie robi. Potym
      we kozdo noc z tego ognia juzas sie robi srogo fojerszlanga, kero dziesiync
      razy tela zirkow zyta bez komin do izby suje. Ta fojerszlanga to je richtik
      tako dracha(smok), kery z tego ciplika, czyli skrzotka, sie zrobiou. Te co sie
      na drachach znajom to wiedzom ize kozdy smok sie rodzi we jajku, potym wyglondo
      jak skrzotek, a jak sie o niego fajnie dbo, to moge sie tysz i przitrefic to
      coch sam opedziou. Nojwazniyjsze dowac ciplikom, kere sie w doma czimie, dobrze
      pojesc i czimac je kole ciepuego. Kedys ludzie cipliki w doma czimali, bezto i
      wiyncyj drachow na swiecie bouo, a dzisiej ..., a dzisiej ino kury po placu
      lotajom.

      • szwager_z_laband Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 13:27
        bo to tysz sie chyba tak mianujesmile)

        www.historycy.pl/Grafika/Artykuly/Klobuk%20i%20krasenia/kras_rys.jpg
        • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 19:43
          Laband , Kłobuk warnijski to coś takiego jak wasz Utopek. To smbole tych ziem.
          Bardzo dobrze rozpropagowaliście swojego Utopka, choć tak wiele jezior nie
          macie i tak bardzo mi pasował do warnijskich jezior, że chciałam wam go ukraś,
          ale jednak nasz Kłobuk jest silny w wierze ludowej i jego nalezy
          rozpowszechniać.
          Dobrze mowisz, że Kłobuk to taka kura inaczej latwiec,a u was 'skrzotek' ktory
          kradnie innym by zanosić swojemu panu. Pana sobie sam wybiera, pan który musi
          dogadzać kłobukowi, a jeśli tego nie uczyni Kłobuk sprowadza nieszczęścia.
          Najczęściej kominem wlatuje i wylatuje, ale zdarze się , że taka zmoknieta
          biedna kura siedzi pod domem i gospodarz litując się zabiera ją do chaty i
          zaczyna się taniec z diabłem wink))Bo tam gdzie jest nadmiar bogactwa tam diabeł
          mówi dobranoc wink
          To jest klobuk warnijski smileacha, musi być czarny
          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=13
          • tralala33 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 21:42
            O tym kłobuku to Władysław Gębik we wstępie do Kiermaszu bajek tak napisał:
            'Odrębność regionalną bajek warmińskich i mazurskich podkreśla postać kłoboga
            lub kłobuka. Złośliwe dla jednych, a życzliwe dla innych stworzenie, zwane bywa
            również kołbogiem, koboldem, hoboltem.
            Przyjęty gościnnie czy przywabiony przez człowieka, służy kołbóg swemu panu,
            znosząc wszelkie dobro, najczęściej zboże, które kradnie gdzie indziej.
            Widziany jest zazwyczaj jako ptak, jest on zdolny do przybierania postaci
            róznych zwierząt, a nawet postaci ludzkiej. Ponieważ kołbóg przelatuje
            zazwyczaj z miejsca na miejsce nocą, sypiąc dokoła ogniste skry, przeto lud
            nazywa go również latańcem.
            • tralala33 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 11.04.06, 21:44
              I jeszcze to opowiadanie z Forum Olsztyna
              Gość: michal

              Dwa lata temu usłyszałem od 80-letniej Mazurki. Z zadnej ksiazki nie
              przepisane tylko nagrane na kasetę. Pewnie jeszcze sporo ludzi żyje znających
              takie historie, jak ktoś zna warto by się ruszyć i pogadac smile

              "Kołbuk kiedy ty go trzymasz to on ci przyniesie tamój zboża cy tam tam, no
              zieta. Komu drugiemu weźmie zabierze, a temu gospodarzowi przyniesie. To, on
              mówi, bogatym się zrobi... To mówi, ale jak ty go potem nie chcesz, to on się
              pomści na tobie. Albo cię spali, twoje dachy się spalą i tego, co będziesz
              całkiem biedny, albo cię przebije. Moja mama mówiła zawsze: trzeba się bać, bo
              u Kiersztana jak się spalił to mówili: kołbuk go spalił. A tamój co to Korcaka
              to Mróz teraz w Gromnie mieszka na tym, tez mówili... Ale tam zieta naprawdę.
              Nieraz tak niziutko fruwał i nad jeziorami i tego. I ci znikł... Mój ojciec
              zawsze mówił: nic no, te nasze sąsiady, mówi, mają też kołbuka, bo to jest,
              mówi, nie sposób – krótki czas a oni świnie maja upasione i sprzedawają. Ten
              kołbuk, mówi, ich pasie. Ale wychodził zawsze rano, te konie musiał napaść, w
              jednego czy we dwa pojechał, ale musiał ich tam napaść i tego to on już na
              Gromowskie jezioro, tam daleko, co on o drugiej godzinie musiał napaść, w pół
              do czwartej czy o czwartej to już wyjeżdżał wtedy. Mówi: to ja zawszedy przed
              drugą widzę jak przez jezioro fruwa tu na Leleski taka drapaka cerwona z takim
              ogonem ognistem. Moja mama mówi wtedy – dzieci.... A my ciekawe bylim, my tez
              tego kołbuka chcielim zobaczyć. To mówi tak, to mówi jak ojciec powie nam jak
              zobaczy to was obudzę, to bez okno będziecie widzieć. I faktycznie. Prosto
              tak, zieta, na tę wieś, na nas celował. I tego. Całkiem dyrch cerwony jak
              ogień tylko. I tam, raz dwa, między tymi chałupami znikł."
              • szwager_z_laband Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 11:58
                czyli tyn Kuobuk to je jednak nasz Skrzoteksmile) - niy podejzywouech ze on
                jeszcze kaj indziyj je do natrefiynia. Rita, szkoda ze niy mosz jeszcze jednego
                (wyraznijstego konsek_) tego zdjyncia. Ale rozumia ze on je do wos tym czym do
                nos Utopiecsmile
                • szwager_z_laband ps 12.04.06, 12:05
                  som kajs jakes obrozki kaj takego bajkowego Kuobuka idzie obejzec?

                  no co s tak jak tyn ze Utopcym ze Kuodkismile
                  schlesien.nwgw.de/galerien/galerio/?gal1=Szwagrowe_Atelier&gal2=90,full,Utopek_ze%20staryj_Kuodki.jpg&platz=90

                  pytom sie bo ciekawi mie to w nawionzaniu do naszego slonskego skrzotkasmile
                  • rita100 Re: ślójski skrzatek 12.04.06, 20:55
                    jest noszym Topichem, ale ło tym bandziem eszcze godać.
                    Topich warnijski to taki mały szurek w czerwonej czapeczce.
                    Bandziem ło tym prazić eszcze , a pamnientosz jek woju utopek buł z wizytom na
                    Warniji i naszej boginki jezior - gdzies to psisałam takie łopowiadanie.
                    • szwager_z_laband Re: ślójski skrzatek 12.04.06, 21:01
                      pamiyntom ale byda rod jeszcze roz se to spomniecsmile)
                      • rita100 Re: ślójski skrzatek 12.04.06, 21:04
                        szwager_z_laband napisał:

                        > pamiyntom ale byda rod jeszcze roz se to spomniecsmile)

                        Ja to poszukam w watku utopkowym
                • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 20:51
                  hehe, cies sie , ż etakego mowam, bo Klobuki ni chcó sia fotografirować wink
                  No ciesz sie Laband , że łu woju eszcze jest Utopek, bo Gajowy ma Klobuka i buł
                  na Ślójsku i mógł ukraść woma Utopka.
                  • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 20:57
                    Gajowy, tak myślałam , bo patrzyłam na forum GO , po naszym łopowadaniu trudno
                    bandzie jinnym psisać dalyj. No , ale popsisaliśmy gwołt.
                  • szwager_z_laband Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 21:00
                    my ich momy za tela, tak tysz wom jednego szynknoc mogymy -
                    • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 21:15
                      Świetne to opowiadanie , ale musze to przetłumaczyć innym, co nie znaja
                      śląskiego, szczegolnie dla Tralali, bo wiem , ze ma trudność

                      Wieć tak;
                      Jak szurkiem buł szwagier z Laband (łabędy, to dzielnica Gliwic) to poszedł
                      oddać puste flaszki do skupu , by mniec psieniandze na bómbóny, no i kele drogi
                      buła kokosza, taka skuczna kokosza i szwagier-szurek złopoł jó i zaniósł do
                      faterka łobory dzie buły jich kokosze pospołu, ale pech chcioł co w nocy
                      łukradli z łobory wszystkie kokosze i tlo głowy kokosz sia łostały.

                      To dopsiero Klobuk wink
                      • szwager_z_laband Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 21:19
                        piknie rita, jo je zachwycony jak nos spokopic poradzisz - jo wos jeszcze dugo
                        tak niy bda rozumiou - ale mauo niyscisuosc na szcznscie Ci sie udauo
                        wrazicsmile)!!

                        lody to som lody a niy bombony - bombony to som cukerki

                        ale wiym ze to wiysz, bezto to tak ino skuli scisuoscismile
                        • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 21:28
                          aj, lody kojarzą sie z zimnem i mrozem, a bómbóny ze słodyczą - tylko dlatego
                          zmnieniłam.
                          • szwager_z_laband Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 21:33
                            Aaaa! bo niyznosz Kobzika!!! smile)

                            Kobzik to je u nos we Laband i we promiyniu kajsik 50 kilometrow
                            piekorz/cukernik kery juz od przed wojny suynny je niy ino ze kouoczow i
                            kyjksow ale i ze lodowsmile)

                            Jak bydziesz we Laband to kup se aze za tela kouocza u kobzika i wez mit - jo
                            mom prawie zowzdy sam we miymcach we kilszraku odniego kouocz na zaz smile)

                            ps

                            ale lepsze som u fatra na rynku niz te we geszefcie u cery !! smile)
                            • szwager_z_laband Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 21:34
                              kilszrank - zamrazarka
                              • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 21:46
                                Nigdy nie mów nigdy, może kiedy bandziewam w Gliwicach
                                • szwager_z_laband Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 12.04.06, 21:47
                                  no ja, Laband to je prawie dzisiej blank ale to blank na "tam kaj Ponboczek niy
                                  kuko" ale piernik wiy ... smile
                                  • szwager_z_laband ps 12.04.06, 21:48
                                    moja siostra mo prawie gosci z biskupca!!

                                    smile)
                                    • rita100 Re: ps 12.04.06, 21:49
                                      A godajó po naszamu ? wink
                                    • gajowy555 Re: ps 12.04.06, 21:49
                                      A to psianknie.
                                      Powiedz ino, ze majó pozdrozienia łod Warniji ...
                                      • szwager_z_laband Re: ps 12.04.06, 21:52
                                        powia, ino ze odnij chop jom durch nerwuje - jak jom kce konsek "snerwowac" ize
                                        ona je ze Kurpiowsmile)

                                        ale pedziec powia smile)
                                        • rita100 Re: Utopek na wakacjach 12.04.06, 22:56
                                          Przy okazji łopwiadań i naszych milusińskich, kiedyś zauroczona ślaskim
                                          Utopkiem porwałam go do Łolstyna i takie łopowiadanie napsisałam.
                                          Poziem tlo co Utopek śląski je symbolem Ślaskim tek jek nasz Klobuk tlo Utopek
                                          to mały szurek w czerwonej czapeczce i mieszkający w bagnach i namawia ludzi do
                                          topienia sia. Taki sprytna i figlarna postać. Jego żona jest Meluzyna.

                                          rita100 21.07.05, 23:11 zarchiwizowany


                                          Utopek wybrał się na wakacje do Prus Wschodnich, a za nim Meluzyna.

                                          Pewnego razu nad jeziorem Krzywym w Olsztynie przechadzała się Meluzyna, w
                                          białej zwiewnej sukni z rozwianymi włosami i sobie śpiewała. Nie jestem pewna
                                          czy czasmi ona też nie spozierala na Utopka i za nim nie pojechala. Zauważył ją
                                          strachliwy Utopek, ktory miał dość frelek ślaskich. Już nie raz oberwał i to
                                          fest porzadnie od frelek, więc się ich fest bał, ale tym razem tak mu się ta
                                          Meluzyna spodobała na tle jezior że pomyślał :
                                          - Och, jaka cudowna istota, jakby ją tak sprowadzić do mojej krainy Utopków ?
                                          Ale nasz Utopek boi się. Cokolwiek by sie dzialo Utopek boi się przerazliwie
                                          frelek. Ten Utopek, był bardzo strachliwy. Spogląda więc Utopek bojazliwie na
                                          Meluzyne, a Meluzyna widzi w jego zielonych oczach strach, chce go uspokoić,
                                          dlatego wyjmuje za przewiązki grzebyczek, ponieważ uważała , że ten zwyczajny
                                          przedmiot powinien Utopka uspokoić i oswoić na tych pięknych terenach.
                                          Utopek patrzy na grzebień cały struchlały. Może Meluzyna chce mnie tym
                                          grzebieniem uczesać bym fest pięknie wyglądał, a może .... chce mnie fest
                                          pobić ...coś strasznego i trzęsie się nasz Utopeczek, woda ze starchu ścieka
                                          lewą nogawką galotków. Nic to, frelka mu się podoba i walczy ze starchem,
                                          zamyka oczy... a Meluzyna dochodzi i ... odbiera Utopkowi rozum wink)))
                                          I tak do dziś w okolicach jezior kręci się i wierci taki Utopek bez rozumu wink)))
                                          Uważajcie na niego w Prusach Wschodnich, nie jest grożny. Od tej pory
                                          strachliwy Utopek puszcza oczka do wszystkich frelek celem zwabienia i
                                          odebrania jakiejś frelce choć troszke rozumu wink))heheheh
                                          I w ten sposób Meluzyna pozostawiła jednego Utopka w Krainie Warmi i Mazur wink
                                          Jeśli kiedys będziecie liczyć swoich Utopków to jednego zawsze bedzie wam brak,
                                          ostał się biedak na Warmii i Mazurach i do czasu kiedy nie odbierze rozumu
                                          jakiejś zabłakanej frelce Jadźwinga nie może wrócić na swoja śląską ziemie smile
                                          Jest to mozliwe ?
                                          • rita100 Re: Utopek w raju ;) 12.04.06, 22:58
                                            rita100 22.07.05, 22:33 zarchiwizowany

                                            Utopek w raju wink
                                            I tak Utopek został w Prusach. Ni jak nie ma zamiaru wracać do swojej śląskiej
                                            krainy. Coraz bardziej podoba mu się tu życie we folwarkach. Utopek relaksował
                                            się w falach jezior Krzywego, taplał się z radości, pluskał wodą, bawił się
                                            rybkami, a one z nim. Nie dokuczały mu Warmianki. Pewnego razu postanowił wyjśc
                                            na brzeg i zapalić fajkę. Palił tak, patrząc spokojnie w niebo , bo takiej
                                            ciszy nigdzie nie widział jak żyje. Przypomiało mu się jak kiedyś na Ślasku
                                            kola Glajwic dostał flaszkę od Labnda, zeby mogł się Hanys dostać na drugi
                                            brzeg, przypomiało mu sie jak bajtle przed nim uciekały , kaj ich tylko
                                            ostrzegał a ile hałasu przy tym robili, że aż omy z chałup powylatywały .
                                            A tu Utopek poznawał inne życie, chłopi zagadywali do siebie z ruska po
                                            litewsku. Obloki na niebie miały rózny kształt i tak sobie leniwie medytuje
                                            Utopek az tu.... pojawia się Egle - nimfa wodna tutejszych jezior i usiadła w
                                            łódce pewnego rybaka. Ubrana była w długą czarną spódnicę, koszulę z
                                            cieniutkiego płótna z falbankami przy rękawach i białe niciane pończochy, a na
                                            włosach, zaplecionych w dwa warkocze, miała obręcz z kory brzozowej i rozmaite
                                            kwiaty przetkane. Egle nie była dziewicą - zieloną rutką. Na białej koszuli
                                            miała - jeszcze - choć dzień był upalny - gorset z grubego, czerwonego płótna,
                                            zasznurowany z przodu zieloną tasiemką. Egle choć wyszła wprost z wody i przed
                                            chwilą chodziła sobie przecież po zarośniętym wodorostami dnie, była zupełnie
                                            sucha i nawet we włosach nie miała ni kropli wody.
                                            - Ależ ona jest śliczna - pomyślał Utopek - Gdybym nie miał swoich śląskich
                                            frelek, to pewnie zaraz bym się w niej zakochał. Tu Utopek wziął duży oddech i
                                            popatrzył na swoją lewą nogawkę - znow była fest mokra wink)))
                                            cdn
                                            • rita100 Re: Utopek z wizytą u Egel 12.04.06, 22:58
                                              Utopek z wizytą u Egel
                                              A Egel moi drodzy, musze wam powiedzieć to warmińska nimfa wodna, która mieszka
                                              w jeziorze Ukiel (Krzywe) i ma za męża węża wodnego. Ona to chroni przed
                                              krzywdą wszystkie żyjątka wodne i odstrasza rybaków. Ale rybacy nic sobie z
                                              tego nie robią tylko jeszcze bardziej wysiadują nad brzegami jezior by choć raz
                                              ujrzeć śliczną Egel. Utopek miał to szczęście . Egel przszła sama z wizytą,
                                              podeszła do jego ławki gdzie leniwie Utopek palił fajkę i sie delektował
                                              chmurkami i przyjźnie powiedziała :
                                              - Chodźmy, poznasz tajemnice szczęścia smile
                                              Obydwoje weszli do jeziornej komnaty gdzie na pniu zalanego wodą i obrośnietego
                                              pniaka starego drzewa stała dereniówka. Utopek napił się jeden kieliszek, znów
                                              zapalił fajke i zaczął sie wyżalać na swoj los. Bo muszę wam powiedzieć , że
                                              dereniówka ma to do siebie, że po wypiciu jej mówi się wszystko co na sercu
                                              lezy, więc Egel - chciała sie dowiedzieć - co leży na sercu śląskiemu
                                              Utopkowi ? I czy w ogole ma serce Utopek ?
                                              cdn
                                              • rita100 Re: Utopek tęskniący 12.04.06, 23:00
                                                rita100 22.07.05, 23:14 zarchiwizowany

                                                Utopek tęskniący
                                                A tymczasem Utopek fest się rozgościł i jeszcze jedną derenówkę wypił, nabrał
                                                większej ochoty do rozmowy.
                                                - Pomóż mi - powiedział Utopek - Nie mogę tak dłużej żyć.
                                                - Nie jest ci przecież źle - powiedziała Egle - Czego ci właściwie brakuje ?
                                                - Właściwie niczego - odpowiedział Utopek i jeszcze po jeden kieliszeczek
                                                sięgną dereniowki, tak mu sie ona podobala, ta derenowka oczywiście.
                                                - Nie powinieneś sie skarżyć Utopeczku - powiedziała Egle - Inni mają gorzej.
                                                Utopka ze śląskiej krainy tak wzruszyło to, że Egle nazwała go Utopeczkiem,
                                                podniósł karafkę do góry i rozlał jeszcze po jednym wink
                                                Egle chciała powiedzieć dużo o swojek krainie, o koronie króla Mendoga, którego
                                                wiecznie wszyscy szukają, ale Utopek miał większy klopot, zaczął nagle tęsknieć
                                                za swoimi frelkami i chopami i za bajtli.
                                                - Pięknie jest u was ale nudno - rzecze Utopek- Tam napewno na mnie czekają...
                                                i z żalu za swoją ziemią jeszcze jedną dereniówkę w gardełko wlał i zaczyna
                                                gadkę:
                                                - Żebyś ty wiedziała Egle, jaka rozpacz we mnie je, jaka straszna rozpacz. I
                                                jakże ja mam żyć z tą wieką rozpaczą i z myślą że nigdy nie wrócę do swojej
                                                krainy ?
                                                - Pomóz mi, Egle, bo nie mogę już żyć z tą moją pierońską rozpaczą, bo nie mam
                                                już sił dłużej się z nią męczyć. Więc zrób coś takiego, przecież wiem, że
                                                możesz zrobić coś takiego, żeby już nie było we mnie tej rozpaczy, żebym budził
                                                się rano spokojny i wesoły i żeby chciało mi sie żyć- I Utopek znów sięgneła po
                                                karafkę z czerwonozłotą dereniówką, ale Egle wyjęła mu ją z ręki i powiedziała:
                                                - Już dosyć wypiłeś Utopeczku, całkiem się utopiłeś w swojej duszy i wtedy Egle
                                                podeszła do Utopka , ucałowała go w zielone czoło a Utopek natychmiast
                                                ....zamienił sie w muchę i frrrrrrrr odleciał.

                                                Egle posmutniała, bo wie, że żaden Utopek nie może osiąść w jej wodnej krainie,
                                                że Utopki mają swoje miejsce, swój czas i swój moment.
                                                Rita
                                                opowiadanie własne
                                                Koniec
                                                • rita100 Re: Utopek tęskniący 12.04.06, 23:08
                                                  piękne są Utopki jak piękne sa nasze Klobuczki - zobaczcie jaka róznica jest w
                                                  opowiadaniach warmińskich, a śląskich - strasznie ogromna w emocjach.

                                                  Gdzie siedzą utopce (chlip, chlap, chlup) ?
                                                  czyli zapis sesji zlotu ogólnozwiązkowego

                                                  okiem.boo.pl/okiem/index2.html?harcerstwo/hum.htm&3
                                                  Utopce pod wodą siedzą, chlip, chlap, chlup!
                                                  Utopce pod wodą siedzą, oj, rety, rety!
                                                  Ludzie o nich nic nie wiedzą, chlip, chlap, chlup!

                                                  Dobrym ludziom pomagają, chlip, chlap, chlup!
                                                  Dobrym ludziom pomagają, oj, rety, rety!
                                                  Biedę z domu wymiatają, chlip, chlap, chlup!

                                                  Złych ludzi, co robią szkody, chlip, chlap, chlup!
                                                  Złych ludzi, co robią szkody, oj, rety, rety!
                                                  Wciągają za nos do wody, chlip, chlap, chlup!

                                                  I dobrze, że przepisałam z linku, bo łuż sia nie łotwiera.
                                                  • rita100 Re: Opowiadanie partyjne 12.04.06, 23:11
                                                    rita100 10.08.05, 22:53 zarchiwizowany


                                                    hmPL Przemysław Szczotka hs pseud. "sekretarz"
                                                    Widzicie towarzyszu rze nawionzanie tej ciękiej nici porazumienia stawia
                                                    nasz kolektyw w świetle coraz jaskrawszym i rze się tak wyraże świetlanym.
                                                    Otórz toważysz Lenin powiedział - "Kto się tłómaczy ten się oskarrza". W
                                                    związku z tym cytatem Wodza Wielkiej Socjalistycznej Rewolócji Październikowej
                                                    rozumiemy, toważyszu, te eskalacje waszej samokrytyki. Partia samokrytykę
                                                    popiera i popierać bendzie.
                                                    Może troche przesadnie prubujecie prekonać nas, że wroga klasie
                                                    robotniczej kułacko - reakcyjno - zapluto - karłowato - reakcyjna grupa
                                                    opatżona pżez was jakrze trafnym kryptonimem UTOPCE swe wrogie Partii plany
                                                    realizóje tylko pod wodą. My wiemy towarzyszu że trudno jest to zmieścić w
                                                    prostej chłopo robotniczej głowie, ale zrozómcie. Reakcjoniści i Kółacy czyli
                                                    te wasze ótopce realizują swe zbrodnicze plany wszędzie. Dawno już przeszli ze
                                                    wsi do miast. I knują. A Partia jak wiecie miast nie odda, a Partia wsi nie
                                                    odda. A Partia towarzyszu wyrwie tym waszym utopcom karzdom kroplę chłopo -
                                                    robotniczego potu i jeszcze na odchodnym kopnie tych waszych utopców w tą ich
                                                    utopiecką dópę . Więc mi tu nie pierdo... (Ustawa z dnia 12.01.1946 o kontroli
                                                    publikacji i widowisk) ...Partia juz dawno wie rze nie działają oni pod wodą.
                                                    Wy właśnie sie dowiedzieliście i dobrze.
                                                    Dziękujemy wam równierz rze w opracowaniu dowiędliście że niekonieczne
                                                    jest stosowanie litery "ch" a wystarczy samo "h". Dziekujemy wam za wasze
                                                    racjonalizatorskie pomysły. Jakaż to oszczedność umysłów partyjnych towarzyszy,
                                                    jakarz oszczendność antramentu i tuszu. Już przygotowaliśmy stosowne pisma
                                                    zmieniajonce ten imperialistyczny stan żeczy. Partia przyjmuje waszą
                                                    samokrytyke i dziękuje wam. Z funduszu partyjnego przesyłamy wam dwie dodatkowe
                                                    kartki na wódke i papierochy oraz puszke imperialistycznej kawy Neskawe -
                                                    rzebyście wiedzieli jaki to syf. Pijcie na zdrowie partii i knujcie dalej. A
                                                    kiedy przyjdzie czas łączcie się s ploreteriuszami innych krajuw.
                                                    Z komunistycznym pozdrowieniem. Sekretarz KC.


                                                  • rita100 Re: humorystyczne 12.04.06, 23:12
                                                    Nad brzegiem modrym i szumnym
                                                    Gdzie ziemne piętrzą się kopce
                                                    Świtem wczesnym, o brzasku
                                                    harcują sobie utopce


                                                    Nikt ich nie widział, nie słyszał
                                                    Dziewczyny to są czy też chłopce
                                                    Lecz każdy wierzy surowo:
                                                    Pod wodą żyją utopce


                                                    Z twarzy mądrość im bije
                                                    Strach czy płacz są im obce
                                                    Bo zżyły się z modrą rzeką
                                                    Ja ze swym gniazdem - utopce


                                                    Przechodził Mazur, zagwarzył
                                                    Górol uchylił brzeg w czopce
                                                    I nawet bocian co leciał
                                                    dziobem pozdrowił utopce


                                                    Drżą tedy tchórze i durnie
                                                    Poznali, znaleźli się w kropce
                                                    Bo jak świat światem stanęły
                                                    Przed nimi jak żywe utopce


                                                    Więc jeśli przechodniu nie wierzysz
                                                    Idź tam gdzie stoją dwa kopce
                                                    Na brzegu, nad modrą rzeką
                                                    Zobaczysz szczęśliwe utopce



                                                    Strona autorstwa Marcina Niewaldy i Michała Sternickiego 07.2000
                                                  • rita100 Re: podsumowanie :) 12.04.06, 23:18
                                                    Zapieściłam te przykłady by pokazać , że twórczości na temat Utopków jest gwałt
                                                    i wierszy i bajek i humoresek i dowcipów i pewnie piosenek - dlatego nasz
                                                    Klobuk musi być też fest propagowany i basniowym symbolem Warmii i Mazur
                                                  • tralala33 Re: podsumowanie :) 12.04.06, 23:25
                                                    Łoj zapieściłaś Rito Utopki, zapieściłaś smile Fejn to literówka.
                                                    O Kłobuczka trzeba dbać, no może nie jednak nie warto go przedstawiać jako
                                                    ziomala w kapturze. Po Twoim łopoziedaniu zobacz, ktoś napisał:
                                                    'Zasępiały i głodny Kłobuk myślał, myślał i wymyślił!!! Jestem przecież
                                                    postępowy i współczesny. Zajrzę do Internetu tam znajdę rozwiązanie. I zajrzał
                                                    na stronę www.Wielkanoc.WM.pl. Zdziwił się co współczesne ludziska wypisują.
                                                    Pomyślał że poszuka swojej wspaniałej legendy, zajrzał więc na strone;
                                                    www.big.centrum.pl. Patrzy i oczom nie wierzy. Urodził się w Karnitach na
                                                    dębie. Dowiedział się również że jest konkurs na „Przysmak Kłobuka 2006”.
                                                    No to mam. Wracam do swoich rodzinnych miejsc. Tam musi być pięknie, gościnnie
                                                    i dobrze. Te święta będą więc jak w bajce bo wiem że tam powstaje „Bajkowy
                                                    Świat Kłobuka’. I tak o to zakończył się tułaczy los warmińsko – mazurskiego
                                                    dobrego skrzata.'
                                                  • szwager_z_laband Re: podsumowanie :) 13.04.06, 07:12
                                                    Piyknie Rita szkryfuas to o tym utopku co gowa u wos straciousmile
                                                    Ale wiysz co je nojfajniejsze sam? Nojfajniejsze je to ze zech nigdy niy
                                                    podejzywou ze byda poznowou warminsko i mazursko kultura - jo myslou ze sie to
                                                    wszysko juz downo straciouosmile
                                                    Kajs tam kedys czytouech jakes pora bajkow z tych terynow we Klechtach domowych
                                                    chyba, ale to bouo wszysko. Tera je zech zicher ze we tych wszyskich jeziorach
                                                    co ich u wos je aze za tela to sie tela Utopkow nawkludzo ze ho,ho!!

                                                    smile
                                                  • rita100 Re: podsumowanie :) 13.04.06, 09:54
                                                    Klechty domowe , gdzies to mam, muszę tam zaglądnąć Laband.
                                                    Wyobraźsobie , że też nie przypuszczałam , że Warmia i Mazury maja tradycję,
                                                    zawsze była traktowana ziemia jako piekno turystyczne ale nigdy tradycji jej
                                                    nie było widać, aż wpadła mi książka i tak się zaczeło - jest nadzwyczaj
                                                    tradycja bogata, to są przecież dwie krainy Warmia i Mazury i to odrębne
                                                    krainy - teraz widzisz, że wystarczy grupa wspaniałych ludzi by wyciagnąć te
                                                    tradycje prawie z pod ziemi. Internet jest najlepszą promocją, bo czego nie w
                                                    internecie to nie istniej jak ktoś powiedział, więc czym więcej będziemy mieć
                                                    zwyczajów, wspomnień tym bardziej wracamy do korzeni.
                                                  • rita100 Re: Ożywiamy Klobuka 13.04.06, 09:47
                                                    Tralala, tak , koniecznie trzeba Klobuka ozywić, pobudzić do psotów, figlów i
                                                    tam innych rózych rzeczach, może nawet być takim fircykiem w zalotach wink)))
                                                    Widzę , piszą tam ludzie, ale ten wpis po naszym jest dobry , bo mowi skąd
                                                    pochodzi klobuk i chyba chce go włozyć autor w naszą rzeczywistość, Gazeta
                                                    Olsztyńska bardzo przyczyniła sie do popularyzacji Kłobuka.
                                                  • gajowy555 Re: Ożywiamy Klobuka 15.04.06, 14:08
                                                    A w Gazycie Łolstyńskiej ani śladu Kłobuka.
                                                    Zidoć Pón Redachtór słowa na ziatr rzuco...
                                                    Sóm za to splytki ło tańcach z gziozdami i insze wygłupy.,
                                                    co mogły tan cias Zielgónocy przeczeczkoć i w inszym wydaniu
                                                    sia łukozać.
                                                    Ale sama sia Rita poczytoj, ło czam redachtorzy splytkójó, a ło naszam Kłobuczku
                                                    nie mózió.
                                                    www.gazetaolsztynska.pl/index.php?tyt=1&mnu=online
                                                  • rita100 Re: Ożywiamy Klobuka 15.04.06, 16:23
                                                    Nie docytała się dzie te redachtóry splytkajó ale Gajowy, zmaniarkuj co mym
                                                    napsisali w gworze, a gwora nie jest lubziana, napsisaliśmy ło tradycji , a
                                                    tradycja je tylko na papsierze. Jo dziankuje redachtorowi , ze nas pobudził do
                                                    tematu, bo mym tyn temat klobuka za dobrze rozwineli, po swojemy, po naszemu, a
                                                    to nie je dobre dla wszystkich.
                                                    Jo nie ziym cy GW lubzi GO i curik, no ale to nie powinno być dla kłobuka
                                                    granicą. Tak sia przyzwyczaiłam do GW , że ciajżko by mi buło przyśc do GO.
                                                    Gajowy , jesli bandó mnieć jeki eszcze konkurs to poziedź, mym zawdy bandziewam
                                                    brać udział, bo mym nie znomy granic.
                                                    Ale fejn buło smile
                                                  • tralala33 Re: Ożywiamy Klobuka 15.04.06, 20:14
                                                    Jo tak sobzie myśle co pon redachtór z Gazety Łolstyńskiej zmniarkował, co to
                                                    łopoziedanie o mniejskim kłobuku, kurczaku i baranku (sic!) to sia do druku nie
                                                    nadawało sad Spraziedlizie Ritowa bajka pokazała co Kłobuk w bloku mnieszkać
                                                    nie bandzie!
                                                  • rita100 Re: Ożywiamy Klobuka 15.04.06, 20:17
                                                    Dobre spostrzeżenie Tralala - nic dodać i ic ująć.
                                                    Kłobuk może mnieszkać tlo w chatkach i być jich patronem.
      • tralala33 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 16.04.06, 18:58
        Patrzajta – nie ma łuż tego konkursu w Gazecie Łolstyńskiej i Ritowe
        łopoziedanie znikło sad
        thor.wm.pl/forum/viewtopic.php?p=135682#135682
        Trza je tu eszcze raz wkleić po poprawkach, mam prawda?
        • gietpe Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 16.04.06, 19:55
          Mosz prawda Tralala Wasze łopowiadanie mnie sia lepi wzidziało
          • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 16.04.06, 22:56
            To tero czkamy aż Gajowy przeniesie to łopowiadanie do noju i niych zostanie łu
            noju na pamniantke.
            • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło Kłobuku 17.04.06, 13:32
              No psiorun morowy !!!
              Jek nasze łopoziedanie mogłó zniknónć z ty gazyty ?
              Ale łu noju nic nie zginie .
              Doczytał am sia, co póny redachtóry przenieśli tan konkurs do jekijś gazyty,
              co sia nazywo "Reporter" czy jekóś...
              No to bandziewa bocyć, kandy to bandzie ?
              A nasze łopoziedanie dla wszyćkich łuz w nastympnym wpsisie !!!
              • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło kłobuku 17.04.06, 13:39
                ZIELGÓNOCNE ŁOPOZIEDANIE ŁO KŁOBUKU

                Buło to łuż downo tymu, ale pamnientom , bo to wszyćko takie dziwne ...
                Pojechałam na Zielgónoc na Warnijo do Tralali, a rychtycznie do maluśkiej wsi
                kiele Wymoju. Mówi łóna, co gdzie jek gdzie, ale łu noju to zwyczaje zielgónocne
                są fest stare, jek ze średniowiecza. Uwierzyłam i przyjechałam, coby na własne
                łoczy łobaczyć żywą tradycję. Buło tam tlo pora chatek i wszyscy skromnie żyli z
                pracy na roli.
                Chata jek chata, jizba, sień i zagroda i łobora była u Tralali, kokosze i
                krówka i kot. Obok stała jinna chatka , chatka Gajowego i jygo Hildy. Łóni
                mnieli tylko śwynie i psa Sonie. Ciągle na łokrągło łujchrowali, czyli wędzili.
                Dalyj stała chatka Gietpe. Łón mnioł gajsi, kokosze i truzie (króliki).
                No , eszcze były chaty jinnych gburów, ale to co sia zdarzuło łu noju na wsi, to
                warte splytkowania.
                Tydziań przed śwantami wszystkie byli zajęte robotą.
                Tralala zbzierała jojka na kuchty, Gajowy z Hildó
                łojchrowali, a Gietpe robził pasztety ze truziów. I tak sia fejn życie toczyło,
                aż razu pewnygo Tralala podeszła do gniozda kokoszy i ani jydnygo jojka nie
                znalozła. Mózi mi, co lisy i łaski podbzierają jojka. Gietpe tyż zaro przyloz
                do noju i goda co łu niygo kokosze i gajsi jajków nie dajó , co napewno grasujó
                w łokolicy lisy. Tlo Gajowy z Hildó dalyj łojchrowali, jekby nigdy nic. No to
                mym poszli po te jojka aż na Targ Rybny do Łolstyna, bo na śwanta brukuje gwołt
                jojków. No jek śwanta bez jojków majó być ?
                Łazimy po tam targu, gwołt bab stoji z jojkami i kokoszami, gajsiami,
                wosztami . Tralala chce kupsić jojka take duże, ino coby mało psieniandzy za nie
                zapłacić. Wybzieramy, przebzieramy w tych jojkach , a tu patrzymy co na targu
                stoi Hilda Gajowego. Z jojami wosztami w koszu i przedaje.
                Tralala goda:
                - Łobacz Rita, Hilda przedaje jojka. Skąd łóna ich wziena , przeca nie majó
                kokoszów ni gajsi ?
                - No jo ! - łodpoziadom
                - Łobacz Rita, co łóni przyjecholi nowym ołtem, jim chyba kłobuk nosi
                psieniandze ?
                - Tralala, nie splytoj, to bojka, co ty godasz ?
                I Tralala łopoziada noju, co łu niych jest taki kłobuk, co jednam zabziera i
                zanosi do gbura, co mu dobrze jyść daje.
                - Ło, to dlaaatego u Gajowego ciągle łojchrują (wędzą ), łóni pewno dogadzają
                tymu kłobukowi .
                A jo myślała, co łóni takie łobżartuchy só ! - mózie. To psianknie Tralala,
                musiwam tero patrzyć, gdzie tan kłobuk łu niych je - łuśmniałam
                sia , bo
                jo w kłobuka nie wierze. Mus to mus i kłobuka u Gajowego musiwam znoleź .
                Bandziem tero wszyćkygo pilnować i warte bandziem trzymać. Gietpe tyż mózi , że
                to kłobuk Gajowego i Hildy. Tlo łóni we wsi majó take ołto, co na nie nikogo
                inszego nie stać .
                Dobra, mózia, bandziem wachować. Ugadalim sia , że co noc chto jinny bandzie
                wachować. I tak w jydnó noc Tralala sobzie zasneła, w drugo noc Gietpe sia łużer
                i tyż spał jek pomarły, nie psilnował jojków. Cias na moje wachowanie. A jo nie
                taka gupsia, jo nie spałam , bom cały cias śpsiewała psieśni i to take fejne,
                aż sia sama dziwiłam, skąd je znom ? Spać ni mogłam.

                ”No posłuchajta bracia mnili
                Co wam opowiem w tej chwili,
                Już wojenka rozpoczanto
                Na kłobuczka je przynento.

                Kłobuczek rodem wyklęty
                Lucyperowi uciekły
                Do noju chat sia chowa
                i psianiandzy doda.
                Tylko dobrze go karmnijcie
                bo to diobeł - ziycie ...”

                lalalala nuce sobzie.

                .... A tu naroz jeke na bębnach granie : pam, pam, pam, pam.
                Łodwracam sia , a tu łogeń tylko przelecioł i sia ino zjadoziłam. Do psierona
                morowego , wstołam , patrze a jojek nima i nie tylko jojek , bo krowie mlyko
                zabroł, znamnion morowy.
                Krowa ryczy, baba krzyczy - rety, gwałtu, bo tu kłobuk.
                Tralala i Gietpe sia łobudzili i z chat swoich wylecieli, do łobory
                wpadli jek diobły i ryczó - co je, co je ! Jo rycza – kłobuk je ! , kłobuk je
                ! - zidziołam łogeń !
                Tralala woła - łustyruj sia Rita. No zidzisz , prowda cia móziłam , co łu
                Gajowego kłobuk jest , a nie lis.

                I co tero bandzie Tralala ? Bandziewam mnieć Śwanta czy nie ?- pytam sia
                zdenerwowana Tralali.
                - Bandziewam mnieć , eszcze jake fejn, łobaczysz - goda Tralala.

                No i łuż Śwanta, jojka kupsione, psisaneczki i kraszaneczki porobzione, kuchy
                łupsieczone, mniajsko je i czkamy na Zielgónoc.
                Tak siydzimy z Tralaló i czkamy na Zielgónoc. Czkamy, czkamy, aż tu do noju
                chtoś puka. To buło tego zieczora przed śwantami . Dzieciuki jekeś . Śpsiewajó
                co Pon zmartwychwstał i potem prośbe tako robzió :

                ”O pare jojek psieńć,
                przyjedzie do wasej córki piękny zięć
                Będzie miał jedwabne sznury
                Od ziami aż do góry
                Na siodełku czerwónym
                Na kónikó na wrónym
                Mój panie moja pani
                Nie żałujcie wasej własnej córki....”

                A potam podzankowali , kedy Tralala doła jojków i dzieciuki poszli dalyj.
                Reno wczas poszlim do kościoła wszystkie i Gietpe i
                Gajowy z Hildó. No my łuż
                ziedzieli, co łu Gajowego tan Kłobuk siydzi, ino nie ziedzielim, jek mu
                ło tam Kłobuku poziedzieć . I kedy tak pod zieczór siedzielim na bance przed
                cható pospołó , to mym zaczeli godać ło Kłobuku, co noma jojka wykrada i krowie
                mlyko zabziera.
                A Gajowy mózi :
                - Ziyta co ludziska, łu noju w łoborze zawdy jekieś jojka znojda i zanosza do
                Hildy, a łóna goda, co to woju kokosze łazó do noju i jojka znoszó, bo łu woju
                jich gwołt . Łóne do noju przychodzą wygodnie sobzie jojo znieść, jek tan cysorz
                na tronie, co ma klawe życie.
                - No jó, to dlaczemu aż tak gwołt jojek mocie i eszcze na Targu je przedajecie ?
                - Bo Hilda łazi po łoborze z koszyczkiem i te joja zbziera.
                - Tak, zidziołeś to Gajowy jek Hilda zbziera te jojka ?
                - Nie - mózi Gajowy.
                - A ziysz Gajowy , co to je Kłobuk ?
                - Toć ziym , tlo łu noju go rychtyczno nie ma, bo jek poziedo Gietpe, to bajka.
                - No , Gajowy , bajka czy nie bajka, fejn ołto mosz, , kokoszy nie mowacie a
                joja przedajeta na Targu - no Gajowy pomniarkuj trocha - czy to bajka czy nie
                bajka ? - prazi Tralala.
                Gajowy sia zjamroziół i goda - nie wierze, łu noju nie ma Kłobuka, co wyśta z
                psieca pospadali ?!
                - Ustyruj sia Gajowy - mózi Rita, i pamnientoj, co Kłobuk niedobrym ptokiem
                je. Jek łodchodzi to potrasi zaszkodzić swojemu panu i zawdy coś może
                połurdykować (porozrabiać) . Bandziesz mniał fest kłopotów bez niygo.
                I tako to godke prazilim przed cható w psiyrszy dziań Zielgónocy, a na drugi
                dziań to dopsiero buło.....

                W drugi dziań śwant – Śmigus Dyngus. Wszystkie sia wodom polewali i smagali ,
                biegali i po nogach gałązeczkami bzili. Chłopaki na wsi dziyweczki
                ganiali, a my tlo patrzyli.
                No i wydarzuło sia na wsi straszno rzecz. Gajowy tyż chciał posmagać Hilde i po
                nogach jó smagał kele łóżka , aż tu naroz .......
                Fruuuuu, fruuuuuu i przez łotwarte łokno prościuchno z pod łóżka Kłobuk
                wylecioł. Tak sia tygo smagania przestraszył , że łuciekł gdzie pieprz rośnie,
                aż sia łogień za nim polił. Hilda w strach wpadła, Gajowy hercklekotów ło mało
                nie dostał .
                Ryczą - ratujta !!!
                Tralala, Gietpe, Rita, ratujta ! Kłobuk łu noju, Kłobuk!
                Mym biegniewa na ślypota kurza, Gietpe potknół sia ło kamnień , poda jek

                strucel długi, wstoje, lecimy . Łuż esteśmy w jizbzie i z Gajowym i Hildó
                ryczymy pospołu - Kłooobuk ! Kłobuk ?
                - Jo, Kłobuk - ryczy Hilda.
                - Nie może być ! - goda Gajowy
                - To napewno nie Kłobuk, łustyrujta sia ! - przytwierdza Rita.
                - To buł Kłobuk - mózio Tralala i Gietpe.
                I zaczyna sia śledźtwo :
                Tralala sia pyto - a skąd wylecioł tan Kłobuk ?
                - Z pod łoża - łodpoziada Hilda .
                Gajowy łuż nic nie godał, tlo polazł po gorzałeczka i łuż z Gietpe sznapsika
                chibko wlewają do gordziela. To nie na jich nerwy.
                I tak sznapsik po sznapsiku i jeszcze jeden sznapsik i łuż jajzyki sia
                rozziójzały i Gietpe i Gajowy zidzą gwołt kłobuków. Nawet sia doliczyć nijak ni
                mogó wink
                • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło kłobuku 17.04.06, 13:41
                  c.d.
                  Tlo Tralala zachowała spokój . Zaglónda pod łóże i pada ze stracha, bo pod
                  łożem gwołt , gwołt jojków. I to psisaneczki , kraszaneczki i nowet palma sia
                  znolazła. Gniozdko Kłobuka fest wielkie i zicie co tam eszcze buło ?
                  - Gwołt flasecek z gorzałeckó. Hilda zaczyła sia śnioć i sia noju pyto, czy i
                  mym chcemy po sznapsiku tak dla kurażu troszeczkę , kapeczkę coby nerwy
                  łuspokoić. I mym siedli do stołó i flasecke nie jydnó obalili z wrażenia.
                  Pospołu równo widzieliśmy tero gwołt kłobuków , gwołt jojków i wiela flasecek.
                  Kiedyśmy łuż nie mogli nic godać z łumenczynio , Tralala spokojnie poziedziała -
                  czy to bajka czy nie bajka, jo to mniandzy ksiójżki włoże.

                  Naroz słychać z łoddali głosy dzieciuków , śpsiewajó psieśń i ło jajka przyszli
                  prosić :

                  ”Cy zwoló, cy zwoló
                  (czy wolno, czy wolno )
                  Ten dumecek rozweseló.

                  A cy dacie , cy nie dacie,
                  te jojka malowane,
                  Cy kanienne serce macie ?”

                  No nie, kanienne syrca nie mowam i wzielim te jajka kłobukowskie i dzieciukom
                  za psiankne spsiewanie rozdalim.
                  A łóne sia łuradowali i podziankowali tak:

                  "Dziękujemy wam, mili ludzie,
                  Za ten wykup coście dali w zgodzie."

                  I Kłobuk nic łuż nie móg zrobzić , żadnych figli , bo my jygo jojka
                  bziednym rozdali, a gorzałecke sami wypsili.
                  I jo tam bułam jojka jydłam i gorzałecke psiłam.

                  Rozklekotałam sia niesamowicie , aż ma łeb boli, ale to nie kóniec.
                  Bo zita - co Gajowy z Hildó mogli nas tak specjalnie zrobzić, cobyśmy myśleli,
                  co to był
                  Kłobuk, rychtyczny Kłobuk, bo i to ołto co majó, to je na kredyt.
                  I kokosze sobzie na kredyt kupsieli i gajsi. Łóni noju chyba zrobzili .....w
                  kónia...
                  abo....

                  Cy to bajka cy nie bajka....o Kłobuku warnijskim
                  nisko sia kłaniam
                  i o wybaczenie prosze
                  o czam donosze smile

                  warnija
                  • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło kłobuku 17.04.06, 13:49
                    a dzisioj smingus-dyngus, to łobleje wodą z wiodra ..i chlus ...wink)))
                    na szczajście smile
                    • rita100 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło kłobuku 22.04.06, 20:29
                      To do nastampnej Zielgónocy Klobuku wink)!
                      • tralala33 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło kłobuku 22.04.06, 20:51
                        Ziecie co to łopoziedanie ło Klobuku to sia w psiontek w tem Reporterze
                        łukazało? No nie ziam chtóre - tlo tytuł łobaczyłam. W Internecie eszcze go nie
                        ma.
                        • gietpe Re: Zielgónocne łopoziedanie ło kłobuku 22.04.06, 21:12
                          Jo mnie sie widzi co buło o tych z osiedli tom się zjadoziuł co nie Wasze im
                          buł cicho.
                          • tralala33 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło kłobuku 22.04.06, 21:18
                            Łogłupsiali w tej Gazecie co sia Łolstyńskó mnianuje. Kłobuk hiphopowy w
                            kapturze na głowzie tongue_out
                            • gajowy555 Re: Zielgónocne łopoziedanie ło kłobuku 24.04.06, 12:48
                              Takie ciasy nadeszły na naszó Warnijó.
                              A pón redachtór Władek Katarzyński to chiba węch straciół ?
                              Co łón w tam blokozisku zidzioł ...

                              ...Kandy ty Władku pojedziesz
                              zielonó drużkó czy przez zieś... ?

                              A kandy naszo tradycyjó ?
                              To pón redachtór łuż Warniji nie lubzi ???
                              Łoj nieładnie !
                              Tlo Kłobuczka żal ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja