Dodaj do ulubionych

Pozdrowienia z Krakowa

09.04.06, 20:24
Witam i zapraszam na spacer po Krakowie. Jest dzień 8 kwiecień 2006 roku,
sobota. Wycieczkę rozpoczeliśmy o 17.00 w pełnym słońcu i przy bezwietrznej
pogodzie.
Podjeżdzamy autkiem pod Wisłę na parking. Zostawiamy samochód i wyruszamy z
aparatem na spacerek. Ludzi nad Wisłą masa, turystów gwałt i nawet
pływających swobodnie łabędzi nie brakuje. Nawet się nie spodziewacie ile
atrakcji przed nami. Będą zabytki, będą ciekawe zakamarki, będą grajki
uliczne , wpadniemy też do piwnic pewnego pubu i będzie też Olsztyn,
Frombork, Elbląg w samym centrum i sercu Krakowa. Teraz z radością sie z Wami
przywitam pod kamiennym murem Wawelu zwanym potocznie 'kłobukowym kamieniem'
gdzie zaczniemy wspólną eskapadę.
schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=103&pos=8
Zapraszam.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Pozdrowienia z Krakowa 09.04.06, 20:27
      Tak więc sobie spacerujemy brzegiem Wisły i murów Wawelu. Dokładnie oglądamy
      stojącego i pilnującego Wawelu Smoka wawelskiego, patrzymy na cudowny brzeg
      Wisły i pięknie odnowione mury Wawelu. Wzdłuż trasy poustawiane są stragany
      kolorowe jak kolorowe jarmarki z piosenki Maryli Rodowicz Spacer nadzwyczaj
      przyjemny, bo jest co podziwiać . Spójrzcie tylko i zaśpiewajmy 'Płynie Wisła
      płynie po polskiej krainie, a dopóki płynie Polska nie zaginie'.
      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=103&pos=11
      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=103&pos=17
      • rita100 Re: Pozdrowienia z Krakowa 09.04.06, 20:33
        Opuszczamy Wisłę i wzdłuż murów wawelskich kierujemy się w stronę ul.
        Kanoniczej, najstarszej ulicy Krakowa. Tutaj oczami połykamy kamieniczki i ich
        bramy. Brzęczą nam w uszach piosenki Grechuty, Sikorowskiego czy Turnaua. A
        coraz bardziej oddalamy się od Wawelu , gdyż opuszczając tą uliczkę wyskakujemy
        na ul. Grodzką. Co tu dużo mowić, każdy skrawek tych ulic to wiekowa ich
        historia i osobiste wspomnienia ludzi, którzy tak jak ja czasami dzień w dzień
        wędrowali nią z pracy do domu, z domu do pracy i nie jedno już na tej trasie
        widzieli. Ale tak jak teraz wygląda centrum Krakowa tak jeszcze chyba nigdy nie
        wyglądał. Dlatego strasznie mi jest przyjemnie przedstawić miasto w którym
        mieszkam od strony turystycznej życząc Olsztynowi takiej przyszłości. Mówią, że
        nie od razu Kraków zbudowano i to jest prawda, myślę , że Olsztyn pomalutku i
        cierpliwie będzie z niego brać przykład. Nikt tu się nie zachwyca
        nowoczesnością, tu same kamienie mówią i jak Cyfus goda nowet piankne só 'cólty
        kóńskie' czy 'bobki kóńskie' na Grodzkiej i Rynku i do kóniczów dojdziemy i do
        grajków ulicznych do największego jarmarku na świecie. Tak dużo mam Wam do
        pokazania, ale też spokojnie muszę podejść.
        Jeszcze jedno musze dodać , że wracając wieczorową porą tą samą drogą, Kraków
        wydał mi sie jeszcze bardziej cudowniejszy co zobaczycie na zdjęciach. Teraz
        czas już chyba na projekcję.
        Miłego oglądania.
        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=103&pos=23
        A tu coś ciekawego czego turyści nie zauważają, krajobraz iście horroru wink))
        Połowę zdjeć wkleiłam. I jeszcze czekają mnie podpisywanie ich.
        Problem mam z wklejeniem ich do galerii, pomniejszanie nie idzie mi dobrze, a
        nawet bardzo zle. Może będe jeszcze próbować , bu niektóre choć zamieścić w
        Galerri olsztyńskie.
        Acha, a czy znaleźliście już w Krakowie Olsztyn, Elbląg i Frombork ?
        • tralala33 Re: Pozdrowienia z Krakowa 09.04.06, 21:12
          Olsztyn, Elbląg i Frombork czyli herby tych miast w krakowskich Sukiennicach -
          po straganach się rozglądałam, ale takich drewnianych smoków nie widzę. Widać
          podzieliły los dinozaurów.
          Piękne zdjęcia, i tyle wspaniałej architektury - nic dziwnego Rito, że Twoja
          córka właśnie taki zawód wybrała. Jak studiować architekturę to tylko w
          Krakowie, a potem jeszcze staż we Florencji i już takiemu archtektowi nie
          przyjdzie do głowy jakieś katakumby pod Ratuszem w Olsztynie stawiać sad
          A ten biały koń dorożkarski w centki - jak z bajki!
          • rita100 Re: Pozdrowienia z Krakowa 09.04.06, 21:19
            Ale dziś w tv pokazywali Olsztyn i Wysoką Bramę w związku z otwarciem sezonu
            rowerowego i jest również bardzo piękny. No i co tu mówić i Niemcy i Rosjanie
            zaoszczędzili na amunicji w Krakowie. Wszystko się prawie uchowało i mamy co
            podziwiać. Olsztyn był bardziej w trudniejszej sytuacji, więc Olsztyn
            potrzebuje wysokiej klasy architektów , takich , którzy by wzieli ze sobą kilka
            choc kamienic z Krakowa wink))
            Ale spokojniutko , to tylko pierwsze wrażenie, opis szczegółowy dopiero bedzie
            rozjaśniał te zdjęcia.
            • rita100 Re: Pozdrowienia z Krakowa 10.04.06, 21:53
              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=103&page=2
              Weno , spacierujemy sobzie od Wisły, od Smoka wawelskiego , wzdłuż murów Wawelu
              i kierujemy się w stronę ul. Kanoniczej. Czy widziecie to drzewo gdzie znajduje
              się gniazdo przypuszczam , ze wron albo srok. W tym miejscu zaczyna się ulica
              Kanonicza. Spójrzcie na kamieniczki, na bramy, na ich barwność i
              niepowtarzalność, na kostkę brukową i na wąskość tych uliczek. Chodzimy
              szlakiem przeszłości, szlakiem niegdyś tętniącym życiem domowym , teraz mają
              one , te kamieniczki charakter zabytkowy. Idąc tą uliczką skręcamy na plac z
              pomijkiem Piotra Skagi i z widokiem na kościół Piotra i Pawła. Nie muszę mówić,
              ze to wszystko zabytki klasy zerowej. Spójrzcie tylko na ten kościół i jego
              zaplecze oraz wnętrze. No cóż, robiłam w środku zdjecia i w trakcie podeszedł
              do mnie pan i powiedział, ze w kosciele nie robi się zdjęć. Trochę mnie to
              zdziwiło, ale posłusznie wyszłam. Przed kościołem przeczytałam plansze na
              której pisało, że zdjęć nie wolno robić w trakcie mszy, a mszy w tym czasie nie
              było. Tyle co wcześniej zrobiłam to wystarczy, wracać już nie chciałam. Teraz
              udajemy się ul. Grodzką, po której krolowie chadzali w stronę Rynku.
              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=103&page=3
              O ulicy Grodzkiej można dużo pisać, ale sami zobaczcie , bo urok tej ulicy jest
              w uczcie wzrokowej niż w opowiadaniu. Po drodze, mijamu mniejsze przecinające
              Grodzką uliczki. Poselska, Senacka i plac Dominikański przez który przejeżdza
              tramwaj. Z jednej srony widzimy kościół Dominikańki , po drugiej stronie
              kościół Franciszkański i obydwa kościoły cieszą się powodzeniem wśród
              studentów. Dalej idziemy Grodzką i już wyłaniają sie Sukienice i kościół św.
              Wojciecha, który stoi na placu Runku. Acha, i najważniejsze co bardzo mi się
              podoba w centrum to grajki uliczne. Róznistych można spotkać od artystów do
              aparatów. Pierwszego jakiego spotykamy to chłopaka grającego na gitarze.
              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=103&page=4
              Dalej wchodząc na płytę Rynku, przechodząc od strony Restauracji Wierzynka przy
              parasolkach kawiarnianych gra zespół cygański, kapela - oni to grają...
              Kierując się dalej pod Sukienice widzimy Lajkonika, a pod Ratuszem grają nam
              dwóch Krakowiaków. Wchodząc do Ratusza witają nas dwa kamienne lwy i gołebie.
              Chodzimy i podziwiamy Rynek od strony ulicy Szewskiej. Niestety od strony
              Pomnika Miskiewicza Rynek jest remontowany co widać na zdjeciu. Dalej kierujemy
              się do kwiacierek krakowskich, które w tym czasie mają dużo , dużo palm. Za
              czym wejdziemy do Sukienic podziwiamy koniki i bryczki, które stoją i czekają
              na turystów. Dodają urok Rynkowi.
              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=103&page=5
              Na dziś kończę bo przed nami jeszcze kawał drogi i choć będziemy wracać tą samą
              drogą Kraków już bedzie inny - sami zobaczycie.
              Jedno co mogę powiedzieć, to to, że zwidzamy cząstkę Krakowa, malutki okruszek,
              bo przecież zauważyliście, że nie ma ulicy Floriańskiej, Teatru Słowackiego,
              nawet Kościoła Mariackiego dokładnie, nie mowiąc o Kazimierzu.
              To tylko trasa wycieczkowa od strony Wisły, Kanoniczej, Grodzkiej i kawałeczek
              Rynku.
              Jutro następną częśc zwiedzimy, a więc wejdziemy do Sukienic, pójdzieny do pubu
              i droga księżycowa. Końcówka zwiedzania jest nadzwyczaj imponująca i
              zaskakująca .
              Czy ktoś zgadnie ? Napewno nikt , sami bedziecie zaskoczeni smile
              • tralala33 Re: Pozdrowienia z Krakowa 10.04.06, 22:54
                Piękny spacer - to właściwie jedyny fragment Krakowa, który jako-tako znam. Te
                dwa kościoły na Grodzkiej - barokowy i romański (chyba z klasztorem) - pod
                jakim są wezwaniem? Czekam na dalszą wędrówkę.
                • gajowy555 Re: Pozdrowienia z Krakowa 11.04.06, 10:46
                  Pięknie nam Rito przybliżasz Kraków.
                  Odżywają wspomnienia z ostatniego pobytu w tym grodzie (baaardzo dawno temu...).
                  Właściwie to cały Kraków jest jednym wielkim zabytkiem, gdzie nie
                  spojrzeć, otaczają nas dawne wieki i wspaniałe widoki.
                  I ten koloryt związany też z wiosną.
                  Śliczne fotki...
                  Dzięki i czekamy na ciąg dalszy...
                  • rita100 Re: Pozdrowienia z Krakowa 11.04.06, 19:58
                    Tak , widok niesamowity prawie taki jak w Olsztynie w przy Starym Ratuszu i
                    przy Wysokiej Bramie . Szkoda , że tylko tyle jest. Tak wspaniałej pogody na
                    spacery dawno nie było , miałam szczęście, ale jeszcze Święta przed nami i może
                    znów pozietrze fejn i wycieczki.
                    A co planujecie w Święta - wyjeźdzacie ?
                    Eeszcze Sukienice pozwiedzamy i dzieś łusióndziewam i pogodowam w gospodzie.
                    Dziś trochę powklejam.
                    • rita100 Re: Pozdrowienia z Krakowa 11.04.06, 23:05
                      Już wszystkie zdjęcia włożyłam do albumu, jeszcze opisanie ich i wszystko.
                      Nistety nie udalo mi się włozyć ich do galerii, ciagle wyskakuje za duzy
                      rozmiar i poddaję się niestety. Dużo to czasu zabiera.
                        • rita100 Re: Pozdrowienia z Krakowa 12.04.06, 22:38
                          No więc przyznacie , że efektownie kończymy tą pierwszą wycieczkę po Krakowie.
                          Kończymy jó na Diabelskim Młynie w świecie rozrywki smile
                          Kiedy tak weszliśmy do Sukienic uderzył nas blask kramów. Co tam nie było ?
                          Ogromna ilośc wyrobów twórców ludowych. Wiecie co, ale jednak komercja
                          zwyciężyła. Pamiętacie , sprzedawane kiedyś były arrasy i głowy z sufitu sali
                          wawelskiej. Teraz najbardziej się cieszą powodzeniem szachy, jako wyrób ludowy
                          oraz różnego rodzaju smoki. Wszystko inne jest tak drogie, że stanowią
                          dekorację bardziej niż zakup pamiatki. Co tu mówić . Taka maluśka makatka z
                          kościołem Maraiackim kosztowała 700 zł. Tyle samo Lajkonik czy miecze. Wiele
                          stoisk jest nawet z bursztynem i wyrobami, ze srebrem czy kryształami. Ale
                          najbardziej podobał nam się prezent kufla z piwem z napisem Kraków. Taki zestaw
                          kupiliśmy. Sami spójrzcie. Były też w sprzedaży krakowskie stroje ludowe i
                          wyroby z drewna.
                          schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=103&page=5
                          schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=103&page=6
                          Na górze przy samym stoisku widnieją stare napisy miast partnerskich w handlu.
                          Uch , zmachaliśmy się bardzo, czas gdzieś wstąpić na jadło, a tego jest pełno,
                          pełno wokół Rynku pubów. Wybieramy restauracje gruzińską, a tu....taki tłok ,
                          wszystkie miejsca zapełnione - najwidocznije tu podają i dobre jedzenie i
                          niedrogie. Miejsca nie ma , szukamy dalej, w zoładkach trochę burczy od widoków
                          smakowitego jadła.
                          schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=103&page=6
                          Ooo, przechodzimy koło Wierzynka, ale i tu tłum ludzi wchodzi i zresztą
                          Wierzynek w popołudniową sobotę najczęściej jest zarezerwowany. Spokojnie
                          idziemy dalej i co widzimy ? Taco - meksykańskie jadło na Rynku, bo drugie Taco
                          jest na Poselskiej, ale ten jest na Rynku, pisze dokładnie , byście czasmi
                          wędrując głodni tam nie zaszli. Owszem widok piwnic imponujący , czyściutko,
                          milutko , przyjemni , muzyczka gra, palące się świeczki ale ..... strawa już
                          nie ta co na Poselskiej.
                          Jednym słowem naleśnik jak gumolajza , a i sałatki wyglądające na apetyczne
                          zostały zjedzone lub niedojedzone. Fajnie , fajnie , było bo odpoczeliśmy i
                          poczuliśmy klimat pabu.
                          schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=103&page=7
                          Kiedy wyszłyśmy zaczynał sie mrok i jak widać na zdjęciach wędruje już z nami
                          księzyc, ktory zerka na nas łaskawym okiem. Teraz mury tego miasta są inne i
                          grajki inaczej już grają, gają sentymentalnie i nadzwyczaj dodają urokowi
                          Krakowowi. Opuszczamy trase wycieczkową udając się z powrotem nad Wisłę. W
                          Wiśle odbijają sie budowle, stary Jubilat komunistyczny również jest
                          oświetlony, a łabędzie suną i paradują w świetle księzyca tylko spokojna i
                          nocna woda im towarzyszy. Śliczna parada łabędzi oświetlona przez księzyc, a na
                          niebie samolot oświetlony jeszcze od słońca , ktorego już nie widzimy, a w
                          oddali za Wisłą, na Rondzie Grunwaldzkim świetliście uśmiecha się do nas Wesołe
                          Miasteczko. Podjeżdzamy do niego, by z bliska zobaczyć ludzi warjujących na
                          Diabelskim Młynie i wspaniale , radośnie bawiących się.
                          schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=103&page=7
                          Tam wśród tych diabelskich maszyn stoi zasłonięta i odgrodona niewidzialnym
                          płotem kapliczka. No nie powiem , ciekawie to wygląda, nie zrobiłam jej
                          zdjęcia, bo jest zagrodzona całkowicie i niewidoczna tak dla oczów, tylko
                          czubek jej widać.
                          I tak wracamy do domu pełni wrażeń i cudownego widoku. Kraków był nam
                          przychylny, bo wiecie co, nie zawsze jest tak Kraków piękny, to jednak zależy
                          od pogody i pogody ducha, a tego nam nie brakowało.
                          Za uwagę dziękuję, za towarzystwo również , to był piękny dzień i to jest
                          piękne miasto, tak piękne jak Olsztyn.
                            • rita100 Re: Pozdrowienia z Krakowa 12.04.06, 23:20
                              To jest mur piwnic kawiarnianych , takie sa prawie wszędzie , we wszystkich
                              podziemnych pabach. Ale wyobrażasz sobie kapliczke w takim miejscu jak
                              Diabelski Młyn ? A jednak jest tam ukryta.
                              • gajowy555 Re: Pozdrowienia z Krakowa 13.04.06, 10:53
                                Psiankno łopozieść ło szpacyrze krakowskim.
                                Świetnie łuchwycóne klimaty łuliczek, zabytków, grajków, pabów no
                                i diabelskiygo młyna.
                                Cały dzian am chodzili i nogi nas łuż boló.
                                Poboló i przestanó a fotki sia łostanó.
                                Mocno psiankne łobrozki i fejn rodzinno atmosfera.
                                Bardzo psianknie dziankujem Woju Rita ,co noju na tan szpacyr wzienaś.
                                • rita100 Re: Pozdrowienia z Krakowa 13.04.06, 19:37
                                  Jó, trza łodpocząć i do drugyj sia przygotować. Bandziewacie szpacyrować ?
                                  Jo mniała szczajście co fejn pozietrze buło. Psiechtó szpacerowalim po mnieście.
                                  Aż sia człoziekowi syrce radowało kedy tak sia szpacyrowało.
                                    • rita100 Re: Pozdrowienia świateczne z Krakowa 17.04.06, 09:56
                                      Wczoraj z familiją buła u familiji na wsi na łobiedzie świątecznym. Fejn było.
                                      Najpierw pozbierałam rodzinę krakowską z pod pięknego marketu "Galeria
                                      Kazimierz". Póżniej jechaliśmy drogą Bochnia Tarnów na wieś. Na drodze remont
                                      to i objadów duzo. Ponieważ przyjechaliśmy przedwcześnie wybraliśmy się do lasu
                                      w poszukiwaniu gniazd zajeczych. Sami popatrzacie co kryje ziemia pod lasem.
                                      Niesamowite niespodzianki.
                                      schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=105
                                      Niestety nie spotkaliśmy ani zajączka, ani sarny ani jelenia , ani dzika, ani
                                      nawet kuropatewki, za to śladów ich bytności pełno. Udało sie za to uchwycić
                                      żabeczkę, tak zieloną , że ciązko ją było odróżnić w trawie.
                                      Pełno posadzonych trochę wyrośniętych sosenek, a następnie las brzozowy, las
                                      pełen magnetyzmu, tam poczuć sie można jak w innym świecie. Bylibyśmy dłużej w
                                      tym lesie ale nadciągały chmury i cze uciekać bylo do chaty, gdzie już były
                                      przygotowane świąteczne potrawy i desery. Jako kierowca podziwiałam tylko
                                      trunki. Później długie, długie rozmowy i powrót juz prawie o zachodzie słońca.
                                      Trzeba było uważać, bo i na drodze pełno niespodzianek. Sami zobaczcie tu : smile
                                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=105&pos=42
                                      No i odwożenie rodziny do domu tą samą drogą. I tak kończymy wycieczkę w
                                      punkcie startu czyli przy oświetlonej już "Galerii Kazimierz".
                                      Tak zakończył się dzień, bo w nocy wstawiałam zdjęcia do albumu by juz Wam
                                      pokazać.
                                      Dziś miałam jechać na Emaus, ale czekam jak deszcz przestanie padać, bo z
                                      samego rana jest smingus-dyngus z nieba smile
                                      Ślicznie pozdrawiam świątecznie
                                      Rita
                                            • rita100 Re: Tu jest Siuda Baba :) i Klasztor w Wieliczce 17.04.06, 20:48
                                              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=83
                                              Autor: szwager_z_laband

                                              Siuda Baba to dawny zwyczaj ludowy obchodzony w Poniedziałek Wielkanocny.

                                              Tradycja ta nawiązuje do wiosennych obrzędów słowiańskich i ma swe źródło w
                                              legendzie o pogańskiej świątyni na Lednicy. Kapłanka, która strzegła w niej
                                              ognia, wychodziła raz do roku na wiosnę w poszukiwaniu następczyni. Wybrana
                                              przez nią dziewczyna mogła się wykupić, ale jeśli nie było jej na to stać,
                                              zajmowała miejsce w świątyni. Siuda Baba jest czarna od sadzy, bo przez cały
                                              rok pilnowania ognia nie wolno jej było się myć.

                                              Zwyczaj ten obecnie zachował się jedynie w okolicach Krakowa, tradycyjnie co
                                              roku widowisko Siudej jest wystawiane w Poniedziałek Wielkanocny w Wieliczce.

                                              W orszaku Siudej Baby wśród przebierańców znajduje się strzelający z bata
                                              cygan. Aktorzy zbierają wśród widzów pieniądze, kto się nie wykupi, tego mogą
                                              wysmarować czarną pastą.
                                              --------------
                                              Niestety Orszaku nie było , bo poszli do centrum pod kopalnie zarabiać
                                              pieniądze, a została fałszywa i na flaszeczkę zarobiła , bo pozowała specjalnie
                                              dla Was. A tak była zachwycona z daru, że chciała mnie wycałować i musiałam
                                              szybko uciekać, bo zapach alkocholu , a nie sadzy był staszny wink))
                                              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=83&page=2


                                                  • rita100 Re: Tajemnice Salwatorskiego Emaus 20.04.06, 20:01
                                                    Tajemnice Salwatorskiego Emaus
                                                    Jakaś siła tradycji wypędza wszyskich Krakusów z domu na narodowy czy ludowy
                                                    obchód, bo tak robiły ich babki i dziadkowie, ich matki i ojcowie, więc i w
                                                    dzisiejszych czasach wszyscy sieszą na Emaus. Miejscem tego spotkania
                                                    krakowskiego pospolstwa jest wzgórze na przedmieściach Zwierzyniec około
                                                    kościoła św.Salwatora. Dawniej panowie udawali się bryczkami a lud pieszo.
                                                    Jak tłumaczą ten wielki spacer ludu krakowskiego ?
                                                    ".... najadłwszy się szynki, kiełbasy, jaj i placków, lud uczuł potrzebę ruchu
                                                    i aby pomóc trawieniu, poszedł na dalszą przechadzkę ..."
                                                    Za czasów dawnej Polski Emaus więcej był zgiełklowy i huligański. Chłopcy
                                                    rzemieślników w tym czasie przypominali sobie dawne urazy, zbrojni w pręty
                                                    napadali na siebie i potężnie jeden drugiego skórę trzepał, ale Austryjacy
                                                    przytłumili ten zwyczaj rozstawiając straż policyjną.

                                                    U schyłku XVI wieku pisano już, iż gdyby nie było Rzymu, tedy by Kraków był
                                                    Rzymem - tak zachwycano się Krakowem.
                                                    Ale przejdźmy do Emaus smile

                                                    Przestrzegany był też zwyczaj noszenia tegoś dnia różdzek wierzbowych i w
                                                    drodze na Emaus chłopcy biją nimi dziewczęta mówiąc: - Cóż tak nieskoro idziesz
                                                    na Emaus - i dziewczęta biegły by szybciej dojść wink
                                                  • rita100 Re: Tajemnice Salwatorskiego Emaus 20.04.06, 20:02
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=106&pos=44
                                                    Jeszcze w XIX stuleciu uroczystości odpustwoe miały swój tradycyjne zwyczaje i
                                                    tradycyjne kramy. To właśnie na Emaus buduje się kramy pełne pierników,
                                                    zabawek, pukawek i... figur Żydów kiwających się na spręzynowych nogach.
                                                    Umocowne spręzynkami do drewnianych podstawek, pochylając się , doskonale
                                                    naśladują dostojne ruchy modlących się w synagodze Żydów, wielbiących przecież
                                                    Jahwe całym ciałem.
                                                    Rodzi się pytanie - skąd bierze się taki a nie inny motyw odpustowy ?
                                                    I na to pytanie odpowie nam Michał Rożek, ktory tak to tłumaczy:
                                                    "Otóż genezy takich figurek należy szukać w tekstach apokryficznych,
                                                    dotyczących Męki i Zmartwychwstania Pana Jezusa oraz dawnego , już
                                                    przebrzmiałego, nieprzyjaznego stosunku Kościoła do Żydów. W liturgii: za
                                                    wiarołomnych Żydów, by Bóg i Pan nasz zdjął zasłone z ich serc, by i oni
                                                    poznali Pana naszego , Jezusa Chrystusa.
                                                    A zatem emausowe figurki są niczym innym tylko refleksem takiego a nie innego
                                                    stosunku chrześcijan do Żydów, jak również wspomnieniem legendarnych żydowskich
                                                    wysłanników, którzy zaprzeczali wieściom o Zmartwychwstaniu Pana Jezusa i za
                                                    karę utracili mowę, jednakże do końca świata mają się modlić, kiwając się
                                                    zgodnie z rytuałem żydowskim."

                                                    I takie własnie Figurki Żydów można było dawniej kupić na Emausie. Z czasem
                                                    zapomniano o ich symbolice dostrzegając w nich jedynie pamiątkę odpustową.
                                                  • rita100 Re: Tajemnice Salwatorskiego Emaus 20.04.06, 20:04
                                                    Ale to jeszcze nie wszystko, bo okazuje się że i smingus dyngus wiążemy z
                                                    Żydami.
                                                    Tak pisze dalej:
                                                    "Figurki Emauśnych Żydów mogły się także kojarzyć ludziom ze smingusem. A na
                                                    Emausie dobrze leją wodą i nikomu nie przepuszaczają. Już w XIII stuleciu
                                                    ksiądz Jędrzej Kitowicz opowiadał o genezie tej zabawy: Jedno mówią, iż wzioł
                                                    się z Jerozolimu, gdzie Żydów schodzących się i rozmawiających o
                                                    Zmartwychwstaniu Chrystusowym wodą z okien oblewali, dla rozpędzenia z kupy i
                                                    przytłumienia takowych opowieści.
                                                    Tak czy inaczej jeszcze nie tak dawno Emaus kojarzył się krakowianom z
                                                    figurkami Żydów, którymi w celach magicznych ozdabiali domy, traktując te
                                                    zmyślone figurki jako środek ochraniający człowieka przed najszerzej
                                                    pojmowanym złem, z którym identyfikowano - nie tak dawno - rzekomych zabojców
                                                    Zbawiciela.

                                                    Jeszcze napiszę o symbolice innych zabawek i piszczałek straganowych, bo dziś
                                                    zatrzymaliśmy się przy symbolicznych Figurkach Żydów.
                                                    Na dziś wystarczy smile
                                                  • tralala33 Re: Tajemnice Salwatorskiego Emaus 20.04.06, 20:24
                                                    Na Warmii nigdy dużo Żydów nie było, pewnie nie było im łatwo osiedlać się w
                                                    państewku biskupim, podobnie i po rozbiorach - a mimo to drewniane figurki
                                                    Żydów mozna kupić na przykład w skansenie w Olsztynku. Tylko takich kiwających
                                                    się na sprężynce to nigdzie tu nie widziałam.
                                                  • rita100 Re: Tajemnice Salwatorskiego Emaus 20.04.06, 21:24
                                                    Żydzi w Krakowie bardzo ważną role odgrywali, dużo mamy sladów i symboli po
                                                    nich. A żebyś wiedziała jak oni jeden plac zagospodarowali ? Otóz na tym palcu
                                                    przymocowali pojedyncze krzesła, ale to musisz widzieć na zdjęciu kiedy zrobię.
                                                    Jest tez takie przekonanie , że jak powiesisz obraz starego Żyda w domu to się
                                                    bedzie szczęśćić , bo Żyd pieniądze zbiera. Na te słynne Krzemionki co pokazuję
                                                    w albumie to teraz mnóstwo młodych Żydów jeżdzi i tam zrobili muzeum - tez to
                                                    jest wyprawa dla mnie.
                                                    Kiwające się figurki to tylko na kramach mozna bylo kupić, ale zastanowię się
                                                    czy czasmi takiego kiwającego się diabła nie mam u tesciowej , ona czasami
                                                    takie starocie mniewa smile
                                                  • rita100 Re: Tajemnice Salwatorskiego Emaus 22.04.06, 23:07
                                                    Podczas Emaus na kramach można było spotkać - gliniane dzwonki o nieco
                                                    archaicznych kształtach używane ongiś do magicznych praktyk odpędzania złego.
                                                    Siekierki pomalowane w tajemnicze znaki, drewniane ptaszki oraz zabawki
                                                    wyobrażające Mistrza Twardowskiego na kogucie.
                                                    Ptaszki wedle prastarych wierzeń ludowych symbolizują one duszę, która zaraz po
                                                    śmierci - aż do pogrzebu wciela sie w ptaka.
                                                    Jak tradycja zanika niech stanowi dowód, że w Krakowie był jeszcze trzeci
                                                    odpust po Emausie, Rekawce. Odpust już dawno zapomniany, który odbywał się w
                                                    Niedzielę Przewodnią, czyli pierwszą po Wielkanocy, tak zwany odpust
                                                    galilejski. Ostatni taki odpust był 200 lat temu i niestety , nic bliższego o
                                                    nim nie można powiedzieć, tyle tylko , że odbywał się przy kościele św.
                                                    Sebastiana, a póżniej przeniesiono odpust pod inny kościół i tam już upadła
                                                    tradycja.

                                                    Na zakończenie powiem , że taki odpust to raj dla dzieci - gwar i hałas, cała
                                                    gama pisków, piszczałek, świergotów, gwizdów, trąbienia i grzechotania, głosy
                                                    fujarek i harmonijek, różnego rodzaju pukawek i strzelania. Takie były ramy
                                                    krakowskiego Emaus.
                                                    A ja jeszcze pamiętam, że bardzo lubiałam ptaszka - nie wiem czy ktoś pamięta,
                                                    ale to taki ptaszek na kółkach i na patyku, taki drewniany i jak się trzymało
                                                    za patyk to jeżdzący ptaszek machał drewnianymi skrzydłami. Tego już nie ma. A
                                                    pamietacie takie różowe baloniki piszczałki co jak się schodziło z niego
                                                    powietrze to tak piszczało , że Smok krakowski uciekał biegiem wink
                                                  • rita100 Re: Pozdrowienia z kina w Cinema 30.04.06, 21:49
                                                    Zapraszam do następnego spaceru po Krakowie, Tak sie złożyło, że za czym
                                                    poszłam na film, powędrowałam z aparatem na Rynek krakowski i oczywiście do
                                                    knajpki.
                                                    Ta sama droga, co wycieczka szlakiem Smoka. Trochę po innych zakamarkach. Dziś
                                                    polecam oglądniecie bryczek z koniami, imprezy na Rynku, oraz nowo poznaną
                                                    knajpę "Chimera" znajdująca sie chyba na Wiślnej w podworcu kamienicy. Polecam
                                                    te zdjecia wszystkim ludziom , którzy chcieliby rozwinąć interes na Starówce w
                                                    Olsztynie.
                                                    Jest to nietypowa kanjpeczka mająca salkę wewnątrz kamienicy i na podworcu. Na
                                                    podworcu znajduje się bar sałatkowy i piwko. Polecam, wszystkie produkty są
                                                    świeże i smaczne, a zobaczcie na zdjęciach , obok znajduje się kram warzyw i
                                                    jarzyn i owaców. Pięknie i ciekawie to wszystko wygląda.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=127
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=127&page=2
                                                    "Chimera" jest ulubionym barem studentów.
                                                    Już pojedzeni możemy jechać do "Galerii Kazimierz" do Cinema na fim. Po drodze
                                                    w centrum Galerii porobiłam zdjecia. Sami zobaczcie , jaki ciekawy mamy ogromny
                                                    market. No , ale już pod samą salą kinową dołapało mnie dwóch panów i zakazali
                                                    robić zdjecia. Grzecznie stojąca z tym aparacikiem między nimi bardzo
                                                    przepraszałam. Nie widziałam tabliczki zakazu fotografowania, a ponoć gdzieś
                                                    jest. Tak szybciutko i cichutko zajrzyjcie do albumu.
                                                    No to aż na drugi roz
                                                  • tralala33 Re: Pozdrowienia z kina w Cinema 30.04.06, 22:02
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=127&pos=8
                                                    Widzę orła cień? Albo czas na nowe okulary.

                                                    Do okulisty przychodzi pewna pani i mówi:
                                                    -Panie doktorze, chyba musze sobie sprawić okulary.
                                                    A lekarz na to;
                                                    -Zauwazyłem to już w tej chwili, gdy weszła pani tu przez okno.

                                                    No ale co tam, za tym oknem lata? Takie ma długie, rozczapierzone lotki, jak
                                                    jakiś ptak drapieżny?
                                                  • rita100 Re: Pozdrowienia z kina w Cinema 30.04.06, 22:08
                                                    Tak , to sa naklejone ptaki na tych szybach. Też na to zwróciłam uwagę.
                                                    Najpierw myslałam , ze to prawdziwe, ale jak bylo ich więcej to zrozumiałam ,
                                                    że naklejone.
                                                    No i ta Galeria Smaku to coś dla Gajowego wink

                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=127&pos=24
                                                    A w tym podworcu tej knajpy maja miejsce w tym ogródeczku gołebie - przylatuja
                                                    do tego ogródka i zakładają gniazda, a wszyscy się na to patrzą.
                                                  • rita100 Re: Pozdrowienia z kina w Cinema 03.05.06, 20:54
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=72&page=3
                                                    Zapraszam na odkrywanie tajemnic krakowskich Krzemionek. Na łobrazkach zidać
                                                    dury , take jaskinie . Są ich trzy i łobaczcie jak tam brudno. To teren byłego
                                                    obozu pracy. Kryje wiele tajemnic, a przede wszystkim tragiczną historię.
                                                  • rita100 Re: Tajemnica Krzemionek 03.05.06, 21:19
                                                    Tralala, do Żydów ten teren należy. Jaskinie są naturalne, ale bałam sie tam
                                                    wejśc do środka , bo byłam sama. To jest cięzka sprawa do wyjaśnienia.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=72&page=2
                                                    Ale teraz zobaczcie na Krzemionki, teren żydowski, dawny Liban i co się tam
                                                    teraz dzieje.
                                                    A więc udaje mi się przeprowadzić czasmi taki malutki wywiad z
                                                    mieszkańcami tamtejszymi i co mówią :
                                                    Otóż, tam był obóz pracy w czasie II wojny światowej i gineli tam tak Polacy,
                                                    Niemcy jak i Żydzi, ale tylko mówi się o Żydach. Teraz tam zjeźdzają się
                                                    wycieczki, tłumy wyciecieczek, bedzie robione muzeum i wieCIE, nic nie mam
                                                    przeciwko temu, ale zdarzyła się taka sytuacja - otóż , ktoś przejeżdzał ulicą
                                                    na Krzemionkach i szła duża grupa Żydów, więc ten ktoś trąbną klaksonem , by
                                                    się odsuneli i wieCIE , nagle przewodnik grupy pokazuje pepesze (pistolet). I
                                                    wieCIE, nie podoba mi się to , że młodzież żydowska uczona jest w nienawiści do
                                                    Polaków. Jakbyśmy my im zrobili krzywdę. Oni nie mogą sie bardziej pogodzić z
                                                    utratą swoich majątków niż z utratą zycia wielu Żydów.
                                                    Powiem Wam , co usłyszałam w czasie rozmowy ze starą osobą ,
                                                    mieszkanką - otóż powiedziała, że gdyby nie wojna to bylibyśmy pod okupacją
                                                    żydowską. Dlaczego się o tym nie mówi - jak prawda to prawda, obustronna.
                                                    Ludzie tam milczą i nie chcą opowiadać.
                                                  • tralala33 Re: Tajemnica Krzemionek 03.05.06, 21:49
                                                    To bardzo trudne - nie mamy wpływu na to, jak i czego uczą młodych ludzi w
                                                    Izraelu. Rozumiem, że Polska kojarzy się im jednoznacznie z ziemią, gdzie w tak
                                                    krótkim czasie wymordowano tylu Żydów, ale warto by oprócz pokazywania obozów
                                                    odtwarzano takie miejsca jak choćby krakowski Kazimierz, żeby obie strony
                                                    zobaczyły, że to nie tylko tych kilka tragicznych lat wojny, ale kilkaset lat
                                                    kultury, która jednak właśnie w Polsce mogła się rozwijać. W innych krajach
                                                    Żydzi albo się asymilowali, albo musieli z nich wyjeżdżać.
                                                  • rita100 Re: Tajemnica Krzemionek 03.05.06, 21:56
                                                    Cieszę się , że ten teren Wam się podoba. Tak się składa, ze znam go bardzo
                                                    dobrze, tam sobie biegałam , ale ponoć jest jeszcze nieuregulowana własność i
                                                    juz cos jest tam planowane. Mam tam działke i zobaczymy co z tego zrobią Żydzi,
                                                    ale zajmują już wielką część Krakowa, bo nie tylko cały Kazimierz ale i ogromny
                                                    teren Galerii Kazimierz i Podgórze krakowskie . Wybudowali specjalny plac na
                                                    którym postawili pojedyncze krzesła - rzuca się w oczy ten plac z krzeslami.
                                                    Przy okazji zrobię zdjęcia, bo sobie nawet nie wyobrażacie , krzesła niskie ,
                                                    wysokie - ciekawy krajobraz. Ponoć zamiar był taki by na tych krzesłach ludzie
                                                    siadali w zadumie.
                                                    Co zrobia na Krzemionkach to sie okaże - być może te zdjęcia kiedyś będą
                                                    unikatowe.
                                                  • rita100 Re: Plac Bohaterów Getto 06.05.06, 21:25
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=72&pos=72
                                                    To jest dom na Krzemionkach w którym mieszkała Komendant obozu Gette, od
                                                    nazwiska którego powstała nazwa obozów. Teraz tam ma być muzeum żydowskie.

                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=72&pos=73
                                                    To jest ten plac gdzie stoją historyczne krzesła. Zwróćcie uwagę na ustawienie
                                                    i na scenografię.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=72&pos=74
                                                    W każdym razie zwracają uwage i kazdy sie pyta co one tam robią ? I trzeba
                                                    odpowiadać i dowiadywać się . Tak z pierwszej ręki to powiem , ze jest to
                                                    symbol, bo w czasie wojny na tym placu znajdowały sie stosy krzeseł wyrzucanych
                                                    z okolicznych kamienic żydowaskich, a że nic tam nie było innego tylko krzesła,
                                                    więc tak upamiętniono ich historię.
                                                  • rita100 Re: Plac Bohaterów Getto 22.05.06, 22:09
                                                    helenka17 22.05.06, 16:44 + odpowiedz


                                                    Autorzy rewitalizacji podgórskiego placu docenieni. Biuro Projektowe Lewicki i
                                                    Łatak zostało wyróżnione w prestiżowym konkursie architektonicznym.
                                                    European Prize For Urban Public Space to wyróżnienia ufundowane siedem lat temu
                                                    przez organizacje architektoniczne z Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Finlandii,
                                                    Francji i Austrii. Co dwa lata trafia do twórców projektów przywracających do
                                                    życia miejskie przestrzenie publiczne. W tym roku jury obradujące w Barcelonie
                                                    doceniło projekt rewitalizacji pl. Bohaterów Getta autorstwa Biura Projektowego
                                                    Lewicki Łatak. Krakowska realizacja otrzymała jedno z dwóch wyróżnień.
                                                    Zwyciężyli ex aequo Chorwaci za projekt realizowany w mieście Zadar i Holendrzy
                                                    pracujący dla władz miejscowości Zaanstad. - Polska piłka nożna nie istnieje na
                                                    rynku światowym, tak jak i Polska architektura. A nam udało się zaistnieć -
                                                    cieszył się z sukcesu Piotr Lewicki, współautor zwycięskiego projektu, którego
                                                    znakiem rozpoznawczym jest 70 krzeseł.
                                                    --------

                                                    Przyniosłam wpis, byście wiedzieli dlaczego na placu znajduja się krzesła i że
                                                    w Krakowie jest protest przeciwko tym krzesłom, bo ludzie nie zadowoleni sa z
                                                    widoku.
    • rita100 Re: Noc muzeów 20.05.06, 20:30
      Łuż jestem z relacją z nocy muzeów w Krakowie. Moim celem było oglądnięcie
      Ogrodu Botanicznego w nocy oraz muzeum w zamku w Wieliczce. To najpierw
      wybrałam sie do tego Ogrodu Botanicznego, cieplutko, choć chmurzyście. Już
      jestem pod ogrodem kiedy nagle pberwanie chmury i ściana deszczu mnie
      przywitała. Powiem wam jedno . ludzi mnóstwo, ogromna ilośc i wycieczek pełno i
      wszyscy uciekali do muzeum ogrodnictwa i do szklarni. W szklarni tłumy i
      wszyscu gęsiego stali w kolejce, przeciskałam się przez ludzi by Wam zrobić
      parę zdjęć, bo przecież nie chciałam całą noc stać w kolejce do roślinek.
      Jeszcze czekała mnie Wieliczka. Więc włączyłam ekspres i biegałam jak szalona
      po Ogrodzie Botanicznym. Chyba za wsześnie byłam , bo przygotowania do koncertu
      dopiero co się odbywały, a deszcz zrobił wielkie zamieszanie.
      Wejście było za darmo, kto chciał to płacił , kto nie to nie , luz bluz,
      wszystko było prawie bez kontroli. Wydaje mi się, ze sami władcy Ogrodu
      Botanicznego byli zaskoczeni taką iloscią ludzi. Przypomnę , ze pierwszy raz
      wzieli udział w nocnym zwiedzaniu. Następnie, jak tylko ustał deszcz wybrałam
      się do Palmiarni. Niestety tu nie udało mi sie dostać. W ogrodzie panowała
      ciemność tak wielka , ze w ścieżkach sie zagubiłam, a że rosną tam ogromne
      rośliny to strach było w tej ciemności nawet iść. Zawróciłam, ponieważ,
      zauważyłam , ze różni ludzi tam się znajdują i nie ma żadnej kontroli nad tym
      wszystkim. Słowem ta ciemność to jednak niebezpieczna.
      Wróciłam i zastartowałam do Wieliczki a...
      • rita100 Re: Noc muzeów 20.05.06, 20:32
        A w Wielczce, bezdeszczowo i bardzo bardzo przyjemnie i spokojnie. Nie ma
        tłumów, za to jest stoicki spokój i atmosfera wzniosłości. Gzieś z daleka
        rozbrzmiewa muzyka Strausa. Miasto ślicznie oświetlone i przygotowane do tej
        nocnego czuwania, wszędzie afisze o wyjątkowej nocy.
        Ten otaczający spokój i walce Starausa - to robi pewien klimat, zresztą sami
        zobaczycie na zdjęciach. Ludzi dużo, ale nie tłumy. Wszędzie ludzie mili,
        chętni do rozmowy i uśmiechający się, a przede wszyskim dostojnie ubrani , tak
        jakby to było ich święto. Wieliczka to inny świat. Czuć było, ze na tą imprezę
        są przygotowani.
        Świat ludzi z dużą kulturą i ten niesamowity spokój tłumu siedzącego, stojącego
        na tym koncercie. Całe elita Wieliczki była na tym koncercie i my wszyscy
        mogliśmy tam być i widzieć , słyszeć na własne oczy.
        Teraz coś o zamku, mało , mało , bo jednak zabrakło tam tylko broszurek o
        histori tego zabytku - natomiast było stoisko promujące sponsorów tej imprezy.
        Ale nic sie nie dzieje, jest internet i chętnych odsyłam do stronki o zamku.
        W zamku nie byłam oj, dawno, dawno. Dawniej w tym zamku mieściła się
        Przychodnia lekarska dla całej Wieliczki, była rejestracja, były pokoje
        lekarzy , pokoje zabiegowe. Już wtenczas czuć było w murach i zabytkowość.
        Zamek został w dużej mierze zburzony w czasie II wojny swiatowej, odbudowany
        przy pomocy mieszkańców , może i nawet dawnym czynem społecznym - nie wiem
        szczegółów. Ale to co teraz można zobaczyć to po prostu zatyka dech. Bo
        widziałam go w głebokiej komunie i teraz. Jednym słowem cudeńko - co sami
        mozecie zobaczyć na zdjęciach. Malutki skrawek zameczka, a tyle zwiedzania. W
        podziemiach jest kawiarnia, stylowa, ale już późno było , zeby tam wskoczyć i
        tak dużo wrażeń na jeden raz.
        Teraz zabieram sie do wklejenia zdjęć, bo to trzeba widzieć. Ach, co za noc smile
        I zapomniałam sie zapytać o duchach zamku i legendach.
        Myślę, ze legendy związane będą z Cesarzem Willhelmem , bo Wieliczka kocha
        walce wiedeńskie.
        Teraz wklejam zdjęcia, bedą za chwilę
        • tralala33 Re: Noc muzeów 20.05.06, 21:31
          Dobrze, że Wieliczka nie zawiodła. O zameczku w Wieliczce nic nie słyszałam,
          chociaż w czasie naszej skądinąd pamiętnej licealnej wycieczki do Krakowa
          nocowaliśmy właśnie w Wieliczce.
      • tralala33 Re: Noc muzeów 20.05.06, 21:28
        No tak - ulewnego deszczu organizatorzy nie mogli przewidzieć, ale o
        oświetlenie powinni zadbać. Po takim ciemnym ogrodzie bałabym się chodzić - już
        chyba bym wolała zamkowe lochy wink
        • rita100 Re: Noc muzeów 20.05.06, 21:37
          A gdzie nocowałaś w Wieliczce ?
          Tralala, to dopiero poczatki, imprezy ciesza sie ogromną popularnością i
          jeszcze musza pamiętać, żeby zaspokoić i ducha i ciało. To znaczy , ze powinny
          być przy tym kulinaria , grille coś żywego, bo jednak ta ciemność, sama
          ciemnośc nudzi. Teraz jeszcze sie ładują zdjecia i forum chodzi pomalutku, ale
          zobaczysz jak wspaniale zamek w Wieliczce był przygotowany do zwiedzania.
          Była też w piwnicach kawiarenka , ale tak zatłoczona, ze ominełam - już się
          reszta ładuje. Poznasz zamek całkowicie.
          • tralala33 Re: Noc muzeów 20.05.06, 22:13
            Nie nocowalismy w żadnym hotelu, tylko w kilku prywatnych domach w takiej
            dzielnicy domków jednorodzinnych. Wyjeżdżaliśmy raniutko, zeby zwiedzać Kraków
            a wracaliśmy późnym wieczorem. Rito - mam nadzieję, że to nie był Twój dom, bo
            zdaje się, że stłukliśmy jedną szybę. Łutropki szkaradne.
            • tralala33 Re: Noc muzeów 20.05.06, 22:27
              Obejrzałam właśnie zameczek w Wielczce. Śliczny - Nekroskop powinien to
              zobaczyć (i rajcy Białegostoku). W Wieliczce potrafili wyprowadzić ośrodek
              zdrowia z zabytku i takie cacko dla turystów przygotować, a w Białymstoku Pałac
              Branickich nadal niedostępny dla zwiedzających sad Zamiast turystycznej atrakcji
              Akademia Medyczna.
                • tralala33 Re: Noc muzeów 20.05.06, 22:41
                  A nasza kochana Pani Wychowaczyni bardzo wyrozumiała, ale po tej wycieczce do
                  Krakowa to dalej niż do Nowej Kaletki nie chciała z nami jeździć. No chyba, że
                  to przez ten stan wojenny urwały się dalsze wycieczki - zawsze warto mieć
                  wymówkę wink
                  • rita100 Re: Noc muzeów 20.05.06, 22:58
                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=138&page=2
                    No to skończyłam. Tak Kraków teraz przechodzi szczyt turystów, a Giga była w
                    tamtym roku to doskonale pamięta mury smile

                    Tralala, wycieczki szkolne , to ja nie wiem , ale to mają to do siebie, ze nikt
                    tak murów nie podziwia tylko fajnie jest w grupie i przygód mnóstwo - to jest
                    najfajniesze. A teraz nigdzie nie wyjeźdzasz Tralala ?
              • rita100 Re: Noc muzeów 20.05.06, 22:38
                hehe, wybić szybę to dać pracę szklarzowi - pięknie. Nie w moim rejonie nie
                było takich domków, to wieś.
                Wyobraź sobie , ze ja też byłam zaskoczona , ze z użytkowego budynku zrobili
                perełkę - bo mam w oczach tą przychodnię i widziałam te drewniane schody i te
                sale ogromne , te poczekalnie i kolejki do lekarzy i taki ogólny nieporządek.
                Pięknie, pieknie zrobili - może pokazać Nekroskopowi, no i wiem ,że ta
                fantastyka co przytoczyłam cytaty z ksiązki bardzo by mu sie podobał.
                Tak mi przybliżył Białystok, miasto , którego nie znałam i nic ciekawego nie
                słyszałam , gdzies nad wschodnią granicą Polski.
                  • rita100 Re: Wieliczka 11.06.06, 20:43
                    Pozdrawiam Gige, oj, wcześniej nie widziałam wpisu, wybacz smile
                    A dzisioj buła z babuleńką swoją w Wieliczce łoglóndać ciuchcie - to jest taki
                    stary pociąg zabytkowy, no przyjechaliśmy grubo za wczas bo o 15.00, a ciuchcia
                    mniała przyjechać ło 17.00 jak się dowiedziałam na dworcu no i wróciłam do
                    babuleńki i poziedziałam co jest strajk kolejarzy i dzisioj ciuchcia nie
                    przyjedzie wink)))) I tak oto pojechaliśmy do zabytkowego kościółka z XV wieku ,
                    takiego drewnianego z modrzewia, bardzo zabytkowego i porobiłam zdjęcia , co
                    łobczyta jak tylko je wkleje. Ciekwe czy łu woju só takie drewniane kościoły ?
                    • tralala33 Re: Wieliczka 11.06.06, 20:57
                      Są, może nie tak dużo ale są - jeden z nich to kościół św. Barbary w Lubawie, z
                      1779 roku. Jest też kościół w Rychnowie (i jego wierna kopia w skansenie w
                      Olsztynku).
                      • rita100 Re: Wieliczka 12.06.06, 19:59
                        Te kościoły drewniane to sa bardzo narażone na jakiś wariatów podpalaczy.
                        Wystarczy jedne moment nieodpowiedzialny i .... dlatego teraz sa one bardzo
                        pilnowane i chronione.

                        schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=83
                        Do późna w nocy wklejała, ale już są.

                        Naprawdę , miałam ochotę oglądać ciuchcię w Wieliczce, ale grubo za wcześnie
                        przyjechałam na miejsce i niestety mie udało mi sie zastać pociąg. Zwiedzałam
                        ogólnie Wieliczkę, której urok odkrywałam na nowo. Jadąc tymi wąskimi
                        uliczkami, przypominało mi to maleńką miejscowość o specyficznym uroku. Te
                        uliczki podgorskie, te kamieniczki blisko uliczek i same kamieniczki -
                        szczęśliwi ci mieszkańcy co tam mieszkają. Miasteczko ciche, no a Rynku pustka,
                        i nawet ta pustka ma coś w sobie - takie miejsce widmo. Cisza, cisza wokoło,
                        jedynie rowerzyści sobie tam robią przystanek. Rynek jest taki jak za dawnych
                        lat, jak z fotografii, identyczny tylko głuchy. Czy ja wiem , czy czasmi to nie
                        jest piękne. Przystajesz i milczysz, i wspominasz - jakby sam Rynek mówił:
                        jestem, istnieję i patrz i wspominaj dawny człeku. To historia milczy, bo ten
                        Rynek zasługuje na cisze i trzeba sie z nią pgodzić.
                        Tak właściwie , to jakby postawić słynne krzesła z placu Wolnica (krakowskiego)
                        to były by dwa identyczne place.
                        Tak mi to coś przypominało. Centrum Wieliczki nie odwiedzają turyści, nie ma w
                        nim ani Ratusza , ani magistratu stąd ta cisza, którą ciężko zagospodarować. To
                        miejsce dawnych parad, defilad, pochodów 1- majowych - dziś tylko stanowi
                        historię.
                        cdn
                        • rita100 Re: Wieliczka 12.06.06, 20:01
                          schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=83
                          Popatrzcie na budynek Straży Pożarnej i tej pięknej rzeźby żołmierza
                          austijackiego i plac targowy, dawne targ koński, tam gdzie przekupki i cała
                          śmietanka z okolic handlowała wszystkim. Też martwy, a 'artyści' z pod bud
                          właśnie wam machaja ręką na widok aparatu wink))))
                          No i słynny kościółek św. Sebastiana od zewnątrz i od wewnątrz - największa
                          atrakcja Wieliczki po kopalni.
                          Jest też specjalna atrakcja dla turystów (nowość) - jak widziecie, wznosi się
                          żółty balon, można się unieść i podziwiać widoki. Miejsce wzniesienia się
                          balonu jest na drodze wjazdu do kopalni.
                          Napewno lepsze wrażenie robi taki widok niż cała reprezentacja piłkarzy
                          polskich na mundialowym stadionie.hehe
                          • gajowy555 Re: Wieliczka 13.06.06, 13:29
                            Rita, wielkie dzięki za łobrozki. Dzięki Twoim wedrówkom, nie ruszając się z
                            fotela możemy poznawać i doceniać piękne miejsca, do których nas zapraszasz i
                            prowadzisz. Fajnie umiesz uchwycić klimaty stron, w których przebywasz.
                            Kościółek - cudo. Czy to zabytek klasy "0" ?
                            A propos galerii. Cieszę się, że wróciła do pierwotnej formy tzn. 3 zdjęć w
                            kolumnie, bo 4 jakoś sie nie mieściły i trzeba było małej gimnastyki, żeby
                            wszystko obejrzeć.
                            Jeszcze raz dzięki i czekamy na następne łobrozki...
                            • rita100 Re: Wieliczka 13.06.06, 21:31
                              Gajowy, dziankuje, bardzo się cieszę kiedy mogę pokazać coś czego Wy nie
                              możecie zobaczyc na codzień. Ten kościółek nie ma kl.0, ma ja tylko kopalnia
                              soli. Galeria jest lepsza jak była, bo duzo lobrazków mozna zobaczyć naraz.
                              Czasami się nie przejmuj ilościa wyświetleń, bo lepeij się je pgląda w calości
                              i szybciej niż pojedynczo powiększać. Dlatego często stosuje takie otwarcie
                              wszystkich naraz.
                              A kiedy Ty wyruszasz w podróż ? W Boże Cialo siedze w domu, ale już wniedzielę
                              chce wyruszyć do Wisnicza i pokazać wspaniały zamek i przydrożne kapliczki.
                              • gajowy555 Re: Wieliczka 14.06.06, 10:37
                                No jó, co do formuły galerii jesteśmy zgodni. Ja też najczęściej oglądam ogólny
                                rys albumu, a dopiero potem w wolnej chwili powiększam, żeby obejrzeć dokładniej.
                                Poza tym pamiętaj, że każdy ma określoną wielkość transferu i jak ją
                                przekroczysz to albo zablokują, albo płacz i płać dodatkowo.
                                Nie wiem kiedy wyrusze w plener, wszystko zależy od mojej Pani, ona ma bardzo
                                wiele zajęć w pracy, a my zawsze razem...
                                • rita100 Re: Wieliczka 16.06.06, 23:34
                                  No , ale Gajowy tero sia zaczyna sezon wycieczkowy i lato, to warto troche
                                  zarzyć świeżego powietrza hehe - gdzie Wy zarzywacie świeże pozietrze ?

                                  Łobaczta jek Kraków wyglónda , ale nie centrum , na uboczu, to dzielnica
                                  Prokocim Stary. Nie je psianknie , Kraków jest psiankny w Centrum, só mniejsca
                                  bardzo zaniedbane - to dawna dzielnica kolejarzy, teraz taka zaniedbana, ale
                                  cos tam remontują teraz.
                                  schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=153
                                  • rita100 Re: Pozdrowienia z Gliwic 18.06.06, 23:54
                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=155&page=1
                                    Dopiero co skończyłam , bo dziś zrobiłam sobie wycieczkę autostradową do Rudy
                                    Ślaskiej i Gliwic. Dużo nie popsisze, bo późno, no ale łobaczcie na to
                                    najpsienkniejsze mniasto Śląska - łobaczta na kamienice , Rynek - naprawdę
                                    ładne miasto. I jek zadbane, jakie czyste i po drodze pełno aleji drzew.
                                    • gajowy555 Re: Pozdrowienia z Gliwic 19.06.06, 09:53
                                      No psiankne te fotki, toś mniała ślicznó rejze. A z Bronkiem we Rudzie sia
                                      zidziołaś? Glywice bardzo sia zmnieniły łod ciasu kedy am tam buł. Dookoła
                                      aleje, woda - rychtyk jek na Warniji, a dómy jek zadbane. To mi sia fejn zidzi.
                                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=155&pos=5
                                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=155&pos=25
                                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=155&pos=31
                                      A tu je skwer Valenciennes
                                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=155&pos=42
                                      to takie fejn mniasto we płn. wsch. Francyji, kedajś am tam buł na tournee.

                                      Jek to fejn, co robzisz fotki z takich mniejsc. Am sia z fotla nie ruszył, a
                                      łobejrzoł wszystka jek bym tam buł.
                                      Dziankujem Rita smile))

                                        • rita100 Re: Pozdrowienia z Gliwic 19.06.06, 22:13
                                          Ano wycióngnółam na Ślójsk. Mówta co chceta , po łobcej ziamni sia wolałam. Roz
                                          na rok przyjeżdzom doglóndónć jek wyglónda Rynek w Gliwicach. W niydziele z
                                          rena po frysztyku wsiadłam w ołto i pojechałam na ofrostrade. Pozietrze buło
                                          sprawdy psiankne. Łostaziłam ołto na łustrzyżónam parkplacu, coby jinni ludzie
                                          szkody ni łuczynili i piechtó poszlam na Rynek. Po Gliwicach sztrasenbana
                                          jyździ Bez pu dnia cołan mniasto łoblecioła. Na Rynku kole Ratusza stołów buło
                                          gwołt nustaziane. Tam człoziek może siójść na dworze i wypsić sobzie psiwko.
                                          Fejn to wszystko wyglóndało. Ludziska szpacyrowali. Latałam jek z pejcherzem
                                          bez mniasto , bo cias łuciekał.
                                          Kedy jychałam bez Rude Śląskó, to zadzwóniłam do Bronkanotgelda, tylefón
                                          łodebrała zona i sia dogadałam co bande w Wiśniowym Sadzie i łón tam przyszedł
                                          i przy psiwie i kówce godalim. Bronek to hobbista i kolekcjoner i może ło tam
                                          i godać..Potam pojechałam dalyj. Mniłyj czloziek z Bronka.
                                          • rita100 Re: Zapraszam na trawkę 26.06.06, 22:47
                                            schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=160
                                            Weno to trawa, trawa na Krzemionkach dzie w niydziele spasyrowałam. Pozietrze
                                            fejn i tlo szum trawy - psienkna łąka. Łobaczta , łazi sia , łazi , a tu nagle
                                            dziupla i lobaczta ci tam buło ?

                                            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=72&pos=84
                                            pokoj pod gołym niebem - nie ślicznitki, tom była zaskoczona takim widokiem.
                                            • rita100 Re: Zbiory babci Irenki 26.06.06, 22:55
                                              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=0
                                              To je dómek babci, widok spod jablonki.

                                              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=1
                                              To jest piwnica babci Irenki, zwróćcie uwagę na zabutelkowane wina w butelkach
                                              po rozpuszczalniku. No lo tych butelkach to kiedy wam lopowiem , bo to zino
                                              domowe, którymi czestuje babcia pracowników MPO i kiedys przyniosła na grill i
                                              udawaliśmy że pijemy, a z boku wylewaliśmy, bo tak kwaśne było.

                                              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=2
                                              Tu łokróngły stół i meble kalwaryjskie.

                                              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=3
                                              Tu obraz naszego rodzinnego malarza , już nieżyjącego - 'zaczarowana dorożka'

                                              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=4
                                              To jest mebel najbardziej podziwiany i pielegnowany przez babcię - styl
                                              kalwaryjski.

                                              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=5
                                              To je tron dziadka, teraz dekoracja



                                              • rita100 Re: Zbiory babci Irenki 26.06.06, 23:03
                                                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=6
                                                To só zbziory psieniandzy - lobaczta na monete , co na niyj psisze ? Ma bardzo
                                                dużo róznych , tlo jydyn klipsnełam. Mo tyż łalbumy starych łobrazków, no jo
                                                sia tym zajme w dni dysz'czowe.

                                                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=10
                                                Tu taka dzika działeczka jyj.

                                                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=15
                                                Porzeczka czerwona łuż bandzie za silke

                                                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=18
                                                A tu łuż po zbziorach truskawek.
                                                Koszyk po lewej je babci, koszyk środkowy je mój, a koszyk po prawej kuzynki.
                                                Zidac golym łokiem co jó nazbzierałam nojwiencej truskawek hehe.

                                                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=159&pos=20
                                                A tu nic nie poziem , bo slinka leci wink)))

                                                Gajowy , a co łu Ciebzie z łogródkiem i Sonió ?
                                              • gajowy555 Re: Zapraszam na trawkę 27.06.06, 15:51
                                                Fotki am łobejrzoł. Jek zawdy psiankne só.
                                                Jo tyż mom pora w aparacie, tlo ciasu bez tan Mundial cołki gwołt brukuje,
                                                łutro chiba bandzie przerwa to ło łobrozkach pogodomy i jekieś fotki wklejimy...
                                                • rita100 Re: Zapraszam na trawkę 27.06.06, 20:14
                                                  Dobra, łusondziewam i pogodawam wink)) Gwołt ciasu zajmuje wklejanie lobrazków ,
                                                  eszcze pare mam. No moja córka wyjechała, to pozwalam sobie dłużej siydzić.
                                                  Ale tyż póżniej wchodze, bo na pozietrzu fejnisto.
                                                  Dzisioj z tego łukropu to ludzie dziwnie godali, godali i nie ziedzieli co
                                                  godajó tak wszyscym powolutku pracowali.

                                                  Tralala, to sroczka - buło ich gwołt , tlo jek doszłam to jydnó złapsałam do
                                                  łobrazka. One tam na tym szczepie mniały sabat ziecórny smile))
                                                  schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=160&pos=13
                                                  Jo ło każdym lobrazku bym godała i godała - bo jek sia pstryka , to pamnienta
                                                  tyż sytacje.
                                                  • tralala33 Re: Zapraszam na trawkę 27.06.06, 20:22
                                                    To bobrze, że było ich więcej niż jedna, bo w Anglii wrózą z nich dziewczyny
                                                    'One for sorrow, two for joy
                                                    three for a letter
                                                    four for a boy.'
                                                    'Jedna to smutek, dwie to radość
                                                    trzy to list
                                                    a cztery to chłopiec (miłość)'.
                                                  • rita100 Re: Zapraszam na trawkę 02.07.06, 20:03
                                                    No tak , bo dzisioj zidziałam gwołt bocianów, mlode bociany, chyba z łosiem -
                                                    bendó na fotkach.
                                                    A teraz zapowiem nowy temat - jak ślicznie jest wyjechac za miast , i widzieć
                                                    cuda świata , raj świata , widzieć babulinke i dziadeczka przy pasącej się
                                                    krówce na łace, widzieć coś od czego czlowiek robi się pijany, połyka widoki i
                                                    leci w pole , w te łany zbóz ..... ale o tym jutro , jak zdąże powklejać - mam
                                                    znów 200 łobrazków, musze sgregować . Mam też kapliczki i cudowna wycieczka.
                                                    Wiśnicz - Limanowo - Mszana - taką trasę dziś sobie obrałam, przez wioski i
                                                    pola , wśród Aleji drzew .
                                                  • gajowy555 Re: Zapraszam na trawkę 02.07.06, 21:19
                                                    No jó, tylko siąść i zazdrościć takiej wycieczki. Napewno piękne obrazy, ja
                                                    jeszcze ich nie zapomniałem, bo tak niedawno jeździliśmy na wieś do teściów i te
                                                    klimaty nie są mi obce. To teraz czekamy na te piękne zdjątka i będziemy razem
                                                    smakować ich uroki...
                                                  • rita100 Re: Wsiadamy i jedziemy :) 03.07.06, 23:13
                                                    To zacznę trochę opisywać wycieczkę niedzielną. W wielu miejscach byłam , wiele
                                                    widziałam i dużo zdjęć zrobiłam. Wklejam je już kolejny dzień bo w nocy padłam.
                                                    Mam wiecej czasu bo córka wyjechała i musze skończyć przed jej powrotem na
                                                    dniach.
                                                    A więc wyjechałam rano w piękną pogodę z góry obierając trasę. Cel zamek w
                                                    Wiśniczu. Jechałam nie główną trasą lecz dorogami wiejskimi, by przy okazji
                                                    połapać trochę kapliczek. I dobrze zrobiłam , bo odkryłam wiele ciekawych
                                                    miejsc i obiektów. Zaraz założę następny album z kapliczkami, bo na wsiach są
                                                    najpiękniejsze. Najwięcej mam Nepomuków, fantastyczne i zadbane kapliczki.
                                                    Widać , ze są wyremontowane i zadbane. Piękne okazy. Jak tylko powklejam do
                                                    albumu zacznę opisywać te wspaniałe piękne trasy. Jestem też pod urokiem pól i
                                                    łąk. Prawdziwe łany zbóż , maki , habry , rumianek i przepiekna trawa. Sami
                                                    zobaczcie....
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=160&pos=15
                                                  • rita100 Re: Wsiadamy i jedziemy :) 03.07.06, 23:17
                                                    Dziwna to trasa, bo jak opisach jazdę, kiedy ona tak wyglądała - jazda, stop,
                                                    pstryk, jazda, stop, pstryk, jazda stop, pstryk itd aż do zamku w Wiśniczu. Tam
                                                    już było pstryk, pstryk, pstryk od wejścia głównego. Trafiłam na moment wywozu
                                                    sprzętu jadalnego po sobotniej imprezie. Rozmowa z ludzmi tam pakujących te
                                                    petardy smile
                                                    Ponoć było huczno i weoło , bo odbywało się jakieś wesele z rodziny
                                                    Lubomirskich, właściciela , który jeszcze nie jest formalnym właścicielem ,
                                                    ponieważ sprawa jest w sądzie. Panowie z tego ogromnego wozu transportowego sie
                                                    wygłupiali i zartowali, prosili o uwiecznienie ich na zdjęciu co widać
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=176&pos=71
                                                    I oczywiście spełniam ich prośbę o umieszczeniu zdjecia.
                                                    Mało co mówili i nie wiedziałam czy im wierzyć czy nie, w każdym razie ruch był
                                                    taki jakby wesele jeszcze trwało.
                                                  • rita100 Re: Zamek w Wiśniczu 03.07.06, 23:19
                                                    Jaki zamek jest i jakie jaka jest jego historia to nie będę opisywać, zaraz
                                                    znajdę jego stronkę i wszystko bedzie wiadomo. Trochę tylko napisze swoich
                                                    spostrzeżeń i uwag. Po pierwsze na zamku nie ma żadnej kawiarni, barku czy co
                                                    innego by usiąść, wypić kawę i spokojnie popatrzeć na wzniosłe mury. Jak
                                                    tłumaczyła przewodniczka z jednego powodu - nikt nie jest formalnym ,
                                                    pełnoprawnym włascicielem i nikt nie chce jeszcze inwestować w bazę
                                                    gastronomiczną. Wyprawa na cały dzień, a tu nie ma bazy gastronowmicznej -
                                                    dziwne to, ale...
                                                    Trzeba wziąść własny prowiant i na parkingu robić stołówkę smile Idziemy dalej,
                                                    więc obiekt robi wrażenie, naprawdę , tu nie ma co narzekać - prawdziwy zamek i
                                                    to czuć. Byłam z kuzynką , więc kupiliśmy bilet na zwiedzanie i na robienie
                                                    zdjęć i zebrała się spora grupa do zwiedzania. Wszyscy się wprawdzie
                                                    porozłaziliśmy po okolicy i jak przyszła 13.00 to przewodniczka nas zbierała.
                                                    Okazało sie , ze nas było mało, a biletów więcej wykupionych i czekaliśmy na
                                                    resztę ludzi. Czekając tak zapytałam sie czy nie mają pod ladą gdzieś starej
                                                    trąbki to odegram hymn na zbiórkę, by reszta się zleciała do nas, ale okazało
                                                    się , ze nawet skrzypek nie mieli - przewodniczka powiedziała , ze jest tylko
                                                    alarm i może włączyć , na co pan od transportu rzeczy po imprezie powiedział,
                                                    ze moze petardę na zbiórkę wystrzelić wink No tak nawet dzwonka nie mieli, gdybym
                                                    wiedziała , ze tak się tam turystów zbiera , to dzwoneczek ze sobą bym
                                                    wzieła wink)))
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=176&pos=8dalej
                                                  • rita100 Re: Zamek w Wiśniczu 03.07.06, 23:22
                                                    Ludzi było dużo , ale więcej kręciło się sprzatających po imprezie. No jak się
                                                    wszyscy zebraliśmy to poszliśmy zwiedzać zamek, w miedzyczasie pogubiłam
                                                    wszystkie książki zakupione o zamku i teraz z głowy muszę pisać.
                                                    Przewodniczka była fajna, turyści też dociekliwi. I zaczyna sie opowiadanie o
                                                    zamku, ciekawe historyjki, ale ja sie skupiłam na fotografowaniu. Jak każdy
                                                    zamek posiada i ten swoją Diałą Damę . W tym zamku są dwie - jedną jest królowa
                                                    Bona, a drugą królowa Brabara. Obie panie bardzo sie nie lubiły więc chodzą po
                                                    różnych skrzydłach zamku i nigdy się nie spotykają. Królowa Bona ponoć jeździ
                                                    na osiołki na balkonie baszty.
                                                    Co ciekawe , ze tym zamkiem opiekuje się szkoła plastyczna znajdująca sie w
                                                    Wiśniczu i wszelkie takie dekoracje są tam zamieszczane. Zamek był ruiną, okres
                                                    świetności był tylko za czasów Stanisława Lubomirskiego, który to kupił w 1593
                                                    roku zamek od Piotra Kmity.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=176&pos=10
                                                    Takie o to ozdoby wykonali uczniowie szkoły plastycznej
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=176&pos=42dalej
                                                  • rita100 Re: Zamek w Wiśniczu 03.07.06, 23:24
                                                    Wiśnicz wymieniony został w XIII wieku w dokumentach jako własnośc rycerskiego
                                                    rodu Gryfitów, kupił w XIV wieku zamożny Kmita i następnie Lubomirski. Najazdy
                                                    szedzkie ogołociły zamek, i inne wojny oraz pożary doprowadziły zamek do ruiny.
                                                    Również przekazywanie dziedzistwa po śmierci Stanisława Lubomirskiego nie było
                                                    proste i właściciele sie zmieniali nie dbając już o psiadłość.
                                                    Stanisław Lubomirski gromadził w zamku wiśnickim dzieła sztuki europejskiej jak
                                                    Rafaela, Tycjana, powiększał swój księgozbiór. Miał na to pieniądze, poniewaz
                                                    Stanisław był zupnikiem w kopalni soli, a już wiecie ze wcześniejszych
                                                    opowieści o Wieliczce, że ten kto rządził solą ten miał największy majątek,
                                                    dlatego dzieki soli mamy Kraków jaki mamy i dzieki soli Kraków był najbogatszym
                                                    miastem w tamtych czasach. Na ucho Wam powiem , że Lubomirski posiadał też
                                                    kilka nielegalnych szybów czym sie martwił Czarnecki mówiąc na łożu śmierci -
                                                    jam nie soli ani roli jeno tego co mnie boli....
                                                    O tych nielegalnych szybach Lubomirskiego zdradziła nam tajemnicę przewodniczka
                                                    i nikomu nie mówcie - bo Lubomirscy jeszcze stracą zamek wink))
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=176&pos=34
                                                    Oto najcenniejszy zabytek zamku

                                                    dalej
                                                  • rita100 Re: Zamek w Wiśniczu 03.07.06, 23:29
                                                    Jacy Szwedzi byli, to wiecie, przeżyliście najazd szwedzi i wiecie co pozostało
                                                    w Bartoszycach czy Braniewie, zero dzieł , pustki w bibliotekach tak też się
                                                    stało z zamkiem w Wiśniczu. Dokładnie w 1655-56 roku Szwedzi wywieźli około 150
                                                    wozów wypełnionych dziełami sztuki i kosztownościami. W tym miejscu zwracam się
                                                    z apelem, może po drodze na północ Szwedzi coś pozostawili, w waszych zamkach
                                                    krzyżackich wink))))Poszukajmy, tu zwracam się do Svolo wink))) (żartuje)
                                                    Od tego czasu zamkowi ciężko było sie podnieść, ale jednak,,, odkupowali ten
                                                    zamek w XIX wieku Zamoyscy, Sztraszewscy (1901 Zjednoczenie Rodowe
                                                    Lubomirskich).
                                                    Zaczęto odbudowywać posiadłość lecz wojna w 1939 roku przerwała , a po wojnie
                                                    zamek upaństwowiono. Wprawdzie zamek od razu ze środków państwowych
                                                    rekonstruowano i prace dobiegają aktualnie końca ale jest teraz problem
                                                    własnośći. To jest szeroki temat dyskusyjny, to coś w stylu oddajemy kamienice
                                                    czy nie - temat gorący.
                                                    Dzieki temu, ze zamek jeszcze nie jest całkowicie własny mogliśmy go zwiedzić
                                                    ponieważ podpisano umowę o dostępie i udostępnieniu go dla zwiedzajacych.
                                                    Wraz z przeglądaniem zdjęć będę sobie szczegóły przypominać. Na dziś wystarczy
                                                    tej wędrówki po zamku.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=176&pos=58
                                                    Jeszcze inne wrażenia będą smile
                                                  • gajowy555 Re: Zamek w Wiśniczu 05.07.06, 14:01
                                                    Ale psiankno rejza, a jek łopoziedziano. Toć prazie jek bym tam buł.
                                                    Rita, Ty to mosz fejn pomysły i łokolice fejne do zwiedzanio. Nawet z trowki
                                                    psiankno pokażesz. A zamek - cudo. Chciołbym kedajś tam pojechać i łobacyć na
                                                    własne ślipsia...
                                                  • rita100 Re: Ołtarz Papieski w Nowym Sączu 09.08.06, 21:08
                                                    szlakiem zamków zbójnickich
                                                    No troszeczkę się ze zdjeciami uporałam. Zacznijmy od tego , ze tak całkowiecie
                                                    nie byłam pewna gdzie pojadę. Miałam ochotę na Łańcut się wybrać, ale to było
                                                    daleko i tak sobie myślałam, że najbardziej podobnym zamkiem do zamku
                                                    krzyżackiego bedzie zamek w Niedzicy i z nazwy i z budowli. Obydwa prawie w
                                                    jednym czasie budowane, styl gotycki, cężkie mury , wypisz wymaluj , bedzie to
                                                    moja Nidzica.
                                                    Weno sobzie jade, jade, aż do Limanowej, przez Nowy Sącz teraz mijamy Stary
                                                    Sącz i tu.... o , dziwo objazdy, bładzimy w nich , wąskie uliczki, wszędzie
                                                    zakazy i nakazy, Ryneczek zamknięty i tak błądząc widzę budowlę którą widziałam
                                                    na zdjęciu Hanysowym - patrzę bliżej, to jest Ołtarz papieski, wjeżdzam w
                                                    uliczkę i dojeżdzamy do tego Ołtarzu. Dobra, piękna rzecz jest ! I tak sobie
                                                    pomyślałam , że oto jestem na miejscu, ktory niedawno oglądałam na zdjęciu i
                                                    podziwiałam.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=129
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=213&pos=1
                                                    To własnie z daleka widać było
                                                    Popatrzyłam , pooglądałam , podniosłam kamień , ktory wsadziłam do samochodu i
                                                    odjechałam w stronę Niedzicy. I to było fajne pierwsze spotkanie z pamiątkowym
                                                    i zabytkowym już obiektem.
                                                  • rita100 Re: Zamek w Rytrze 09.08.06, 21:11
                                                    I tak jedziemy dalej, jedziemy , w żoładku burczy z wrażenia, chmura nadchodzi
                                                    i już prawie leje sikaweica, a tu wyłania sią Zajazd Ryterski w Rytrze -
                                                    mniam , mniam. Stajemy, zamykamy auto i uciekamy przez dyszcz do zajazdu. A tu
                                                    z okna widać na gorze jakąś wieżyczkę.
                                                    O jenu, myślę sobie - zamek po drodze . Pod wielkim wrażeniem zamawiam
                                                    szybciuteńko z karty jedzenie , oczywiście słynną kwasnicę i coś tam jeszcze
                                                    i...kawę. Czekając na jedzenie zbieram informacje o zamku od tubylców. No więc
                                                    jest staruszek zameczek, pamiętający Rydygiera i krolową Kingę , ktora się tam
                                                    zatrzymywała w drodze z Węgier do Polski. Tak, ludzie to pamiętają.
                                                    No jak tylko to usłyszałam zaraz pogoda sie poprawiła i wyszło słoneczko. Już
                                                    jak najpredzej zbieramy sie z zajazdu w drogę na zamek w Rytrze.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=214
                                                    Tu mamy zdjęcia z Zajazdu Ryterskiego i z drogi na górę. Wspaniała ścieżka ,
                                                    pełna tajemnych uroków, z potokiem, z mostkiem , z chatą góralską. Świeże
                                                    krople deszcze spadają z drzew w balsku slońca. No mówie wam, można iść i iść w
                                                    tym gąszczu lasów, wody, kamieni.
                                                    Widzicie juz zamek, tą wieżę wyłaniającą sie ?
                                                    Jesteśmy, zdobyliśmy zamek, flaga polska powiewa, a my dotykamy kamieni,
                                                    poszukujemy okazu by z nim wrocić do samochodu zaparkowanego na parkingu na
                                                    dole góry.
                                                    Album jest podpisany i wszystko sie mozemy dowiedzieć.
                                                    Ludzi było dużo, jak nie wracali to szli. Jednak cieszył sie obiekt
                                                    powodzeniem. Same ruiny, ale warto było je zobaczyć i poczuć. To nie to samo co
                                                    oglądać tylko zdjecia. To jest.... mocno dobra rzecz zobaczyć gołym okiem i
                                                    wziąść do reki kamień. Czasu trochę tam spędziłam, bo czas nawet wśród ruin
                                                    gdzie czas się juz dawno zatrzymał, ciągle leci do przodu. Myślę sobie , zamek
                                                    zdobyty, czas powrócić do domu. To wracajmy...
                                                  • rita100 Re: Czy to kraina warnijska ? 09.08.06, 21:19
                                                    Wracamy do domu, długa droga przed nami, na Niedzicę nie jedziemy , bo nocka
                                                    nas zastanie. Spokojnie sobie wracamy tą samą drogą co jechaliśmy. Jesteśmy już
                                                    w Stary Sączu, ach moze jednak skoczymy na ten Rynek, zwiedzimy to miasto ?
                                                    Tak , tak drugiej takiej okazji nie bedziecie mieć, szkoda by było nie
                                                    zobaczyć. A już widać wspaniałą Basztę... czego ? Muszę jeszcze dokończyć
                                                    album, bo opowieściom nie ma końca.
                                                    Acha, musze wam powiedzieć , ze ja nigdy nie jadę zgodnie z mapą tylko zgodnie
                                                    z kierownicą , jak ona prowadzi tak i ja sie dostosowuję i tak właśnie krążąc
                                                    wokół Starego Sącza, nawet wyjechać z niego było cieżko, wjechałam w boczną
                                                    drogę, bo już naprawdę traciłam nerwy , tu zakaz , tu objazd, tu nakaz i znów
                                                    widzę że jestem w tym samym miejscu . No powiem wam co ciezko wyjechać na
                                                    właściwą drogę , bo niegdy nie wiedziałam , ktora jest ta właściwa do domu, aż
                                                    wjechałam w fajnie asfaltowaną dróżkę, wśród łanów zbóż, żadnych znaków,
                                                    prościuteńka i sobie spokojniutko jadę śpiewając: prowadź dróżko , prowadź do
                                                    domku mojego..... a tu patrze brama na rościerz otwarta, wjeżdzam w jakiś
                                                    piękny zamknięty rejon, rajski rejon, pieknie ogrodzony, piękne jezioro, piękny
                                                    lasek z brzozami , trawniczki, trawka wypielęgnowana i woooooda i szum fal i to
                                                    powietrze wodne.... oczom nie wierzę. Toż to kraina Warmii i Mazur. No sami
                                                    zobaczcie, woda mokra, żywa, falista.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=216
                                                    Zatchło mnie, bardzo, powiem wam , usiadłam, aparat w rękach... i myślę sobie
                                                    czas się zbierać, bo nie wiadomo jakie jeszcze niespodzianki mnie czekają,
                                                    prawie 17.00, a ja tak od raniuteńka się błąkam po tej okolicy, gdzie Kraków ?
                                                    Znów wracam tą samą drogą, jadę na wyczucie, to znaczy na skrzyżowaniu stoję i
                                                    patrzę w którą stronę najwięcej aut jedzie to do tej strony sie doczepiam i
                                                    miałam dobrego nosa , znalazłam kierunkowskazy na Kraków. Jest dobrze !
                                                    Taki to był wyjazd ze Starego Sącza. Mocna rzecz jest, dobra rzecz. Jo. Ale
                                                    teraz zabiorę się do wklejania zdjęć , bo miasteczko koniecznie musimy
                                                    zwiedzić, toż to miasto św. Kingi i klarysek, coś w stylu Baraczewa.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=207&pos=119
                                                    I tak wygląda moja Niedzica, którą można oglądnąć na tym łobrazeczku i moje
                                                    jezioro - prawda , ze podobne, ach ta kierownica w moich rękach kieruje w
                                                    niesamowite zakątki wink))
                                                  • rita100 Re: Czy to kraina warnijska ? 09.08.06, 21:33
                                                    tralala33 napisała:

                                                    > Ho, ho - rzeczywiście, tu brakuje jeszcze jakiejś żaglóweczki i paru kajaków
                                                    i
                                                    > można podpisać 'Pozdrowienia z Warmii' wink
                                                    > schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=216&pos=1

                                                    Rozumiesz mnie Tralala, z emożna być pod wrażeniem tej wycieczki, nawet
                                                    spotkania tego jeziora, jakby przeniesionego z Warmii wink))
                                                    Aż nie moge uwierzyć , ze coś takiego mi sie zdarzyło , ale to nie wszystko....
                                                  • tralala33 Re: Zamek w Rytrze 09.08.06, 21:26
                                                    Jeszcze jestem myślami przy Ołatrzu Papieskim na gdańskiej Zaspie a tu już taki
                                                    zamek, nie ceglany jak krzyżackie ale kamienny - jak chyba większość
                                                    średniowiecznych kaszteli w Europie. Wspaniały, choć zbyt blisko krawędzi ścian
                                                    bym nie podchodziła - zawrót głowy
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=214&pos=24

                                                    A tu prawidzwa niespodzianka - właścicielem zamku był Piotr Wydżga. To tenże
                                                    rycerz, co skarby wywiózł do Krzyżaków? A czy wiesz, Rito, że kilka wieków
                                                    później biskupem warmińskim był Jan Wydżga? Chyba jednak nie byli spokrewnieni,
                                                    bi jeden był herbu Janina a drugi Jastrzębiec.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=214&pos=18
                                                  • rita100 Re: Zamek w Rytrze 09.08.06, 21:39
                                                    Tralala, no własnie , ja zaczynam łaczyć historię , nawet męża wciąglam ,
                                                    dyskusje nie z tej ziemi, trzeba kojarzyć fakty, a ja z historii taka jak z
                                                    polskiego i zaczynam rozwiązywac te zagadki. No i jeszcze Zaawisza Czarny tez z
                                                    Krzyżakami spokrewniony.
                                                    Tak się zastanawiałam, dlaczego ten niedzicki Wydżga przywdział płaszcz
                                                    krzyżacki i chyba on jako jedyny nie poszedł walczyć pod Grunwald jak król
                                                    wzywał. A to historia.
                                                    Zaraz Ci ją napisze .
                                                  • rita100 Re: Czorsztyn i nie tylko 09.08.06, 21:45
                                                    Zobacz na to Tralala
                                                    Czorsztyn
                                                    Te tereny należały w XIII wieku do konwentu klarysek zakonu ściągniętego przez
                                                    ksieżniczke Kingę. W owym zamku podczas tragicznego w skutkach najazdu
                                                    tatarskiego w 1241 roku przebywał książe Bolesław Wstydliwy. Stąd powrócił do
                                                    Krakowa, aby wyprzeć ze stolicy księcia Konrada Mazowieckiego. W tym czasie
                                                    zamku pilnował i strzegł Piotr Wydżga, syn kasztelana ołomunieckiego Zawiszy.

                                                    "Piotr Wydżga z Czorsztyna co diabłu, a później zakonowi krzyżackiemu duszę
                                                    sprzedał."
                                                    Jan Długodz tak pisze:
                                                    "... że był w Królestwie rycerz Piotr Wydżga, herbu i rodu Janina, władajacy
                                                    zamkami w Rytrze. Czorsztynie i Łącku, ktory w lasach i wąwozach należących do
                                                    Polski znalazł kopalnię złota. Dzięki nim stał się bogaty. Liczne skarby
                                                    zakopał i ukrył w róznych miejscach. Mowi sie , ze największych skarbów nikt
                                                    nie mógł wykopać , bo strzegą je diabły, które Wydżga zjednał sobie sztuką
                                                    czarnoksięską. Wydżga , kazał zabić skrycie pracowników , ktorzy wydobywali
                                                    zloto w górach, aby nikt nie znał miejsca jego wydobycia. Ojczyznę swą,
                                                    Krolestwo Polskie, które go zrodzilo, darzył bezbożną nienawiścią. Największą
                                                    częśc skarbu, zdaniem Długosza, miał przekazać zakonowi krzyżackiemu, aby
                                                    samemu u kresu życia przywdziać płaszcz z czarnym krzyżem na plecach"

                                                    No i jak powiązać te fakty ?

                                                  • tralala33 Re: Czorsztyn i nie tylko 09.08.06, 21:55
                                                    No to dla odmiany garść wiadomości z encyklopedii o jego imienniku, warmińskim
                                                    biskupie:
                                                    Jan Stefan Wydżga, herbu Jastrzębiec (ok. 1610-1685), biskup warmiński w latach
                                                    1659-1679, następnie arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski.
                                                    Jan Wydżga pochodził spod Lwowa, był synem podsędka lwowskiego Jana i Zofii z
                                                    Kiemliczów. We Lwowie kształcił sie w kolegium jezuitów, następnie w Belgii,
                                                    Francji i Hiszpanii. W Rzymie uzyskał doktorat z teologii. Był sekretarzem
                                                    króla Władysława IV, a później Jana Kazimierza. Od 1655 był biskupem łuckim. W
                                                    1658 został kanonikiem kapituły warmińskiej, która wybrała go na biskupa
                                                    warmińskiego (1659). Jako biskup warmiński współpracował z królem Janem III
                                                    Sobieskim, który mianował go w 1675 podkanclerzym, a dwa lata później
                                                    kanclerzem koronnym. W roku 1679 został arcybiskupem gnieźnieńskim - prymasem
                                                    Polski.

                                                    Jak widać, biskup Wydżga był lojalnym poddanym polskiego króla. Jeśli dobrze
                                                    pamiętam, to z jego wyborem na biskupią stolicę Warmii był kłopot bo kapituła
                                                    warmińska zawsze domagał się, żeby kandydat na biskupa był urodzony na Warmii,
                                                    tymczasem Jan Wydżga urodził się we Lwowie. No ale król postawił na swoim.
                                                    Jednak mimo to biskup Wydżga bardzo dobrze zapisał się w historii Warmii.
                                                    Dlaczego jednak Piotr Wydżga odwrócił się od Polski? Może czuł się niedoceniony
                                                    po jakimś rycerskim zwycięstwie bitewnym?
                                                  • rita100 Re: Czorsztyn i nie tylko 09.08.06, 22:04
                                                    Chyba tak, Piotr Wydżga przypuszczam nie dostał zapłaty za wcześniejsze
                                                    wyczyny, ale przypuszczam , ze tych Wydżgów musialo być na poludniu więcej,
                                                    duzo więcej , bo to nazwisko spotyka sie przy róznych zamkach nawet rożnowskich.
                                                    Widocznie i w tych czasach losy rzucały w rózne rejony kraju.
                                                  • tralala33 Re: Ołtarz Papieski w Nowym Sączu 09.08.06, 21:13
                                                    Dobry pomysł mieli, że ten ołtarz zostawili. Jaka szkoda, że ołtarz w Gdańsku
                                                    na Zaspie trzeba było rozebrać - był przepiekny, niezwykły, w kształcie
                                                    ogromnego żaglowca, ale stał w środku dużego osiedla, gdzie prędzej czy później
                                                    coś by chciano budować. No i czasy były jeszcze inne.
                                                  • rita100 Re: Ołtarz Papieski w Nowym Sączu 09.08.06, 21:22
                                                    No ta, w centrum osiedla , to klopot, a ten w Starym Sączu stoi w szczerym polu
                                                    i widac go z trasy. Teraz tam robia osrodek i rozbudowuja teren. Myślę, że
                                                    powstanie tam takie małe misateczko papieskie.
                                                    A zobaczycie jaki sudowny jest Stary Sącz i jak pieknie ze środków Uni
                                                    Europejskiej będzie odremontowany. Może tak będa wyglądac miasteczka warnijskie
                                                    i mazurskie ? Teraktowac jako zabytek i atrakcje turystyczną.
                                                  • rita100 Re: Oczywiście chodzi o Stary Sącz 10.08.06, 21:13
                                                    To jakoś tak , że skończyliśmy zwiedzać zamek w Rytrze, otarliśmy się o zamek w
                                                    Nidzicy i Czorsztynie - jeszcze raz zdjecia tych zamków pokażę
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=207&pos=135
                                                    i udaliśmy się do Starego Sącza. Tam parkujemy na dole przed klasztorem
                                                    Klarysek, dokładnie przy baszcie i murach. Idziemy tą drogą
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=213&pos=6
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=213&pos=7
                                                    przechodzimy przez dużą bramę ufundowaną przez Węgrów i jesteśmy już na terenie
                                                    klasztoru i kościoła św. Kingi.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=213&pos=18
                                                    Zwiedzamy , przyglądamy sie i podziwiamy, bo wszystko jest takie stare, takie
                                                    już historyczne, po prostu kroczymy dostojnie po ziemi św. Kingi i nie tylko .
                                                    bo i królowe matki tu kończyły żywot , i tu pochowano Krolowę Jadwigę i tu
                                                    spoczywają relikwia św. Kingi. Kto tu nie chodził ?
                                                    No tak , ale jeszcze nie zdążyłam całkowicie opisać zdjęć, to poczekajcie. Jak
                                                    już tak pochodziliśmy po dziedzińcu i po kościele i po domu Kingi i
                                                    zobaczyliśmy dziedzińcowi Ołtarz to czas udać się na Rynek miasta założonego
                                                    przez Kingę. A rynek, powiem Wam jest taki inny , bez kamienic, bez
                                                    ekstrawagandzkich wystrojów , jest taki.... no sami spójrzcie, jest taki
                                                    płaski, z domkami malutkim. A zobaczie na te wąskie uliczki i te domeczki przy
                                                    uliczkach - całkiem inny styl, zachował się ten stary duch. Wchodzimy i czujemy
                                                    się jakbyśmy byli w tamtych czasach, nic nowoczesnego , co za piękno - ale to
                                                    dopiero będzie, bo remont w toku, stąd te objazdy. Siadamy na ławeczce,
                                                    kupujemy lody i odpoczywamy relakcując się przy kocich łbach. Kiedy
                                                    stwierdzimy , że już jest tak późno, a gdzie tam Kraków, lody połykamy i
                                                    biegiem do samochodu.
                                                    Od tego momentu zaczynamy bładzić jak pijani, znów objazdy i tak właśnie
                                                    dotarliśmy do ośrodka rybołustwa w Starym Sączu. Po zawróceniu , wjedzamy na
                                                    szose i prościuteńko mkniemy przed siebie. I byłoby wszystko planowo, gdyby nam
                                                    sie nie pokazał następny zamek i to nie ruiny, ale piękny nowiutki zamek z
                                                    parkingiem na samochody.
                                                    Hamulec, stop, zakładamy blokade biegów, wysiadamy i z oczami pełnymi blaskiem
                                                    ciekawości, podchodzimy pod samą bramę.
                                                    Wyobraźcie sobie scenę i to jest rzetelna prawda. Jo.
                                                    Duża brama wjazdowa, a na bramie pisze: proszę kołatać.
                                                    Więc kołatam głośno, fest głosno jak Jurand ze Spychowa do bram zamku Szczytno
                                                    (ja czekam z apareatem co się będzie dziać dalej) a tu nagle bramę otwiera
                                                    osoba, a ja jej pstryk i mowamy łobrazek. No to była mocna rzecz. No nie ?
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=215
                                                    Teraz sia porozłazim po zómku, i niech Svolo łobaczy jek hibko wybudowano
                                                    zamek, całkowicie z ruin. I jak cieszy turystów, jak tam jest fajnie wszystko
                                                    zorganizowanie , prosto, łatwo i przyjemnie. Nie szukamy tam polichromi, bo to
                                                    naprawdę były ruiny i cud , ze zamek stoi, że znalazł się właściciel, ktory
                                                    doprowadził go tego co widziecie i nawet smaczną kawę tam podają, tak tam
                                                    smakowała, ze duszkiem można było ją wypić.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=215&pos=22
                                                    Jo. Fajna rzecz. No nie ?
                                                  • tralala33 Re: Oczywiście chodzi o Stary Sącz 10.08.06, 21:30
                                                    Ogromny ten rynek
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=213&pos=28
                                                    to i domki wydają się malutkie. Dobrze, że prawdziwy bruk układają (i że
                                                    jeszcze ktoś to porafi robić) - jak skończą, będzie fantastycznie.
                                                    A zamek ze skarbami Inków to świetny 'chfit markietingowy'! Ciekawe, czy Svolo
                                                    wędruje teraz po starych zamkach i podgląda, co inni robią i jak przyciągają
                                                    turystów, czy też może wybrał ultranowoczesny, klimatyzowany, pięciogwiadkowy
                                                    hotel z widokiem na centrum handlowe?
                                                  • rita100 Re: Oczywiście chodzi o Stary Sącz 10.08.06, 21:36
                                                    Mnie się wydaje , że Svolowi powinni zezwolic na działanie na włąsną ręke , on
                                                    wie dobrze co zrobić, zna się na tym i chce doprowadzić z ruin cos na wzór
                                                    właśnie takiego zamku ze skarbami Inków. Ten zamek przynosi dochód, ludzi bylo
                                                    dużo. Dać mu zielone światło i pomóc w jak naszybszej odbudowie. Tak jak to
                                                    zrobił ten właściciel. Cudo zamek. Chce sie do niego wracać.
                                                  • rita100 Re: Oczywiście chodzi o Stary Sącz 11.08.06, 22:14
                                                    Co eszcze można poziedzieć na kónic rezy. Tlo eszcze poziem co pozietrze buło
                                                    fejn, nie za góronco, ni za zimno. Gwołt ludziów na szosyji. Po drodze eszcze
                                                    zidziałam zawody samolotowe na jekimś lotnisku, zidziałam gwołt gniazd
                                                    bocianich, no ale buły sztuczne. Naprawde. I kedy jychałam łuż do dómu godam
                                                    sobzie pod nosem co następne sztuczne gniozde bociane zidze, a ty nogle jek nie
                                                    zacznie bociek w gnieździe wywijać skrzydłami tom z hukiem sia zatrzynała, tak
                                                    z zielkim hukiem co mi jinni kierowcy coć pokazywali z wrażenia. Musiołam
                                                    zrobzić łobrazecek i tu macie te boćki, żywe.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=210&pos=7
                                                    Zrobziłam tyż mocka łobrazków kapliczkom. Jydna taka śliczniuchna św. Floriana,
                                                    i Nepomuków trocha mam i św. Kingi.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=179&pos=25
                                                    Co eszcze, no to co korek do Krakowa buł niesamowity, stałam ze dwie godziny na
                                                    jakiej wsi dzie buł łodpust i karuzele i koła diobelskie i ciajżko buło
                                                    przejechać.
                                                    A nojgorsze to to co bardzo śpieszyłam sia do dómu, buło późno i mam przed sobą
                                                    dwie szosyje - jydna na Wieliczkę, a druga do Krakowa. Dziwne to buło, jekby te
                                                    mniasta w dalykiej odległości lyżały łod siebzie, no ale wybrałam droge na
                                                    Wieliczke i cole nie była krótsza, to ta droga , w ktorej stałam w koreczku
                                                    jadąc bez wsie.
                                                    Tak tero to wsio !
                                                    To tedy aż na drugi roz.
                                                  • rita100 Pozdrowienia z Kazimierza 03.05.07, 18:26
                                                    z dzielnicy Krakowa. Nie ziym jek to sia dzieje , ale dzisioj bułam na
                                                    Kazimierzu, na Skałce, w starej zwjezdni tramwajowej i w kościele Bożego Ciała i
                                                    kościele św. Katarzyny - czyli szlakiem św. Stanisława.
                                                    Tero ładuje łobrazecki , a potam niych Gietpe pozie czy to ni przypadek co jó z
                                                    ceró rejzowałam po tych ściezkach co goście z Gietka ? smile
                                                  • rita100 Re: Pozdrowienia z Kazimierza 03.05.07, 19:25
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=445
                                                    Tak, to tero możeta łobaczyć jek wyglónda Krakowski Kazimierz. Jest też na dole
                                                    łobrazecki ze starej Zajezdni Tramwajowej. Tero łóna je nieczynna, je tlo
                                                    zabytkiem. Poziem woma co jó pracowała w niyj na stażu, prosto po studiach. Trzy
                                                    mniesiónce jyżdziłam sztrasenbanó za friko. Buła am tam kadrowó cyli
                                                    przyjmowałam i zwolniałam pracowników. To na kedajsze ciasy buł taki etat
                                                    sportowy. Pracowałam am łod 6.00 do 10.00, a potem bziegłam na trening tenisowy.
                                                    Taki łukłod mnioł klub sportowy 'Nadwiślan'

                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=445&pos=26
                                                    W tam budyneczku po prowej stronie.
                                                  • rita100 Re: Pozdrowienia z Kazimierza 03.05.07, 19:28
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=445&pos=8
                                                    Tutej dajcie pozor na tabliczke. Cikawe co tamój psisze , to pewno tablica
                                                    eszcze z wojny. No ale na Kazimierzu różne cuda można łobaczyć. Nie wszystkiemu
                                                    zrobziłam łobrazecki, bo cuda to tam só krok za krokiem. Taka to je dzielinica.
                                                  • rita100 Re: Gietpe 03.05.07, 23:13
                                                    rita100 napisała:

                                                    Zdjecia mi się poprzestawiały, ale tero bandzie fejn
                                                    > Tu nocowali ?

                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=75&pos=27
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka