Dodaj do ulubionych

Mazurskie smaki i pejzaże

12.05.06, 13:58
Zanim zaczniemy degustację, pora słów wprowadzynio, cobyśmy poznali
historyjó naszy ziemi łod strony kulinarnej, chto i co noma do garnca
i talyrza dołożył.
A buło to tak...

Na początku XXI wieku, ponad sześć dziesięcioleci od wielkiej
wojny, która doszczętnie spustoszyła Mazury, Warmię i inne ziemie dawnych
Prus, doprowadzając do niemal całkowitej wymiany jej mieszkańców, bardzo
trudno jest już odnaleźć wiarygodne ślady tutejszych tradycji, także
kulinarnych. Nawet jeżeli kilka, może kilkanaście tysięcy rodzin o
wschodniopruskich korzeniach, rozsianych między Niemcami a Litwą, gotuje
jeszcze od czasu do czasu według tradycyjnych receptur, to nie ulega
wątpliwości, że dzisiaj regionalnej kuchni Prus Wschodnich jako żywego
zjawiska po prostu już nie ma.
Zmienne dzieje i skomplikowana struktura etniczna ziem pruskich znalazły swoje
odbicie w kuchennej tradycji ich mieszkańców. Jej kształt zdeterminowały także
proste, a łatwo dostępne w klimacie północno-wschodniej Europy składniki:
mięso (w tym dziczyzna), ryby z jezior i nadmorskich zalewów, grzyby, warzywa
i owoce, zboża i wreszcie wyśmienity nabiał. Nie umiemy dziś powiedzieć, co w
tej tradycji pozostało po bałtyjskich plemionach zamieszkujących we wczesnym
średniowieczu ziemie między dolną Wisłą a Niemnem. Dawni Prusowie zapewne
stworzyli solidną bazę dla tworzącej się kuchennej specyfiki ich ojczystych
ziem: w jej skład weszły produkty zbożowe i mleczne, rozmaite mięso i
dziczyzna, nie dziwi też (obecne u litewskich sąsiadów, w końcu bliskich
krewnych Prusów) upodobanie do tłuszczu – wysokoenergetyczne składniki
gwarantowały przeżycie surowych zim i wydajność w ciężkiej fizycznej pracy.
Obserwuj wątek
    • gajowy555 Re: Mazurskie smaki i pejzaże 12.05.06, 14:03
      Przybycie do Prus w XIII wieku Zakonu Krzyżackiego i prowadzona przezeń
      akcja kolonizacyjna spowodowały pojawienie się na ziemiach pruskich osadników ze
      środkowych Niemiec (Saksonii, Turyngii), Śląska a wkrótce i sąsiednich Kujaw,
      Mazowsza i Ziemi Chełmińskiej. Gdy po wojnie trzynastoletniej Prusy stały się
      polskim lennem, a kościelne władztwo Warmia trafiło w skład Korony, znaczenie
      składnika polskiego jeszcze się nasiliło. Pochodzenie etniczne mieszkańców:
      bałtyjskie (staropruskie, potem litewskie), niemieckie i polskie ukształtowało
      też kulinarne oblicze pruskiej krainy.
      W XVIII stuleciu przybywali wygnańcy z różnych części Europy – Szkoci, francuscy
      hugenoci, Solnogrodzianie (Salzburczycy) i Żydzi. Nie wycisnęli oni jednak
      piętna na tutejszych zwyczajach kuchennych – surowi protestanci francuscy i
      austriaccy nie cenili sobie rozkoszy podniebienia, a za to, że Szkoci nie
      przywlekli tu ze sobą swojego baggiou (barani żołądek nadziewany owsianką i
      nieprzyprawionymi podrobami) Wschodnioprusacy powinni byli dziękować Opatrzności !
      Tak zaczyna się przepięknie wydana książka o kuchni dawnych Prus Wschodnich
      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=9
      • gajowy555 Re: Mazurskie smaki i pejzaże 12.05.06, 14:25
        Pech chciał, że w jedynym w ciągu ostatnich stuleci okresie, kiedy Prusy Wschodnie
        zażywały względnej stabilizacji i pokoju (nie licząc spustoszenia części
        prowincji przez carskie wojska w latach 1914-1915), czyli między traktatem
        wiedeńskim a wybuchem II wojny światowej, kuchnia wschodniopruska znalazła się w
        ogólnoniemieckim nurcie. Kuchnie niemiecka zaś była, owszem, dostarczycielką
        kalorii, ale napewno nie smakowych przeżyć. Mdłe i ciężkie od zaciąganych mąką
        sosów potrawy, stały się jej przekleństwem aż po ostatnią ćwierć XX wieku.
        Nie potrafiono w ówczesnej Rzeszy sięgnąć po kuchnie podbitych prowincji: duńską
        ze Szlezwiku, polską z Poznańskiego czy wreszcie kuchnie alzacką, poważaną nawet
        w rozpieszczonej kulinarnie Francji.

        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=0
        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=1
        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=2
        • gajowy555 Re: Mazurskie smaki i pejzaże 12.05.06, 15:00
          No jó, po takam wstępie cóś by sia zjydło.
          Na poczóntek może plince:
          składniki:
          1 i 1/2 kg dużych ziemniaków
          4 jajka, sól
          1 łyżka mąki
          niepełna łyżeczka anyżku
          1 cebula, olej, cukier,
          przecier jabłkowy

          Sposób przyrządzania:
          Ziemniaki obrać i utrzeć na krótko przed smażeniem, żeby nie pociemniały. Jeśli
          młode, kilkakrotnie odlać z nich sok. Zmieszać je starannie z jajkami, solą,
          mąką, anyżkiem i niewielką utartą cebulą.
          Smażyć z obu stron na wrzącym oleju, przy czym placki, w zależności od upodobań,
          mogą być duże lub małe, koniecznie jednak lekko chrupiące i rumiane. Wyjmować na
          talerz, natychmiast posypać cukrem i jeść smażąc następne. Zamiast cukru placki
          można smarować przecierem jabłkowym. Popijać je kawą albo jeść z gorącą zupą z
          jabłek; w lecie zaś z zimną zupą owocową, najlepiej z czarnych jagód. Placki te
          można też jeść na zimno z kompotem albo marmoladą.

          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=11
          • gajowy555 Re: Szałtanosy 12.05.06, 15:09
            a może szałtanosy

            składniki:
            500 g twarogu
            40 g drożdży
            filiżanka mleka, cukier
            500 g mąki
            4 jajka, sól
            100 g margaryny
            2 łyżki masła
            cynamon

            sposób przyrządzania:
            Drożdże oraz sporą szczyptę cukru i 6 łyżek mąki rozmieszać jako zaczyn,
            lekko oprószyć mąką i odstawić, by wyrosły w temperaturze 30-40'C.
            Następnie z 500 g mąki, 2 jajek, szczypty soli, margaryny i wyrośniętego zaczynu
            zagnieść ciasto. Rozwałkować i wycinać filiżanką krążki. Kłaść na nie dobrze
            wymieszane nadzienie z 2 żółtek, twarogu, cukru i soli. Brzegi krążków smarować
            białkiem, składać je na pół i zlepiać. Gotować na parze, polać zrumienionym
            masłem, posypać cukrem i cynamonem.
            Podawać gorące!
            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=12
            • rita100 Re: Szałtanosy 12.05.06, 21:00
              Co do tego przepisu, to go nie znam i nigdy nic na parze nie gotowałam.
              Gajowy, czy aby dobre zdjęcia nam wklejasz ? Znów widze rybaka na łódce wink)))
              abo ?
              Fantastyczne zdjęcia. Jeszcze ksiązki nie mam, spodziwam się lada dzień ale po
              niedzieli. Jak ją dorwę do ręki to ..... będą gorące , wrzące słowa, prosto z
              kochera wink)))
              • rita100 Re: Szałtanosy 20.05.06, 20:07
                Szałtanosy - słodkienosy
                Co do szałtanosów, to rodzaj słodkich pierogów, ulubiona potrawa z okolicy
                Kłajpedy. Ciekawostką jest , ze ludzie sobie mylą nazwę i naywają
                je 'zimnenosy', a to jednak bardziej powinniśmy zwać 'słodkienosy".
                Gajowy, to jutro bedzie czas na przedstawienie łurojchrowania czyli wędzenia smile
                Cały jej proces.
          • tralala33 Plince 12.05.06, 20:08
            No to w końcu jest jasne - plince to placki ziemiaczane a nie naleśniki, jak
            gdzie niegdzie jest to tłumaczone. A mozna je jeść z białym twarożkiem zamiast
            z cukrem?
            • rita100 Re: Plince 12.05.06, 20:53
              Tak , to zostańmy przy plincach, czyli przy plackach ziemniaczanych , mojej
              ulubionej potrawy. Jedynie anyżku nie dodaje, ale za to dodaję cebulę.
              Opis produkcji plinców , a szczególnie smażenia na gorącym oleju przywołał
              chrupiacy smak i wzmógł wydajnośc śliny w organiźmie wink))
              Ale poważnie, przyznam , że wstęp imponujący. Nic nie można zarzucić , iukazany
              obraz dawnych Prus, a zdjęciami to jestem stracznie zauroczona, bo sami
              powiedzcie jakie one są prawdziwe i unikatowe. Takie zdjęcia , tak naturalne ,
              przy pracy żadko gdzie można oglądnąc. Zdjęcia doskonałe i ci ludzie na
              zdjęciach, te wyrazy twarzy, to chyba osobny watek do omawiania - to na mnie
              najbardziej wywarło wrażenie.
              Gajowy , czy aby właściwe zdjęcia pokazujesz przy plincach, kiedy widze kobiete
              sprzedająca ryby smile)) dobre to, dodaje to smaku .
              Aha , zapomnieli o pieprzy - plince jem z pieprzem.
              Tralala, faktycznie myślałam , ze plince to takie buchty drożdzowe , takie z
              nalesnikowego ciasta.
              • rita100 Re: Plince 14.05.06, 21:22
                Czkajónc na ksiójżke tak sia zastanaziam , jak fejn wglónda kuchnia mazurska w
                gwarze warnijskiej. Bandziewam na Warniji warzyć Mazury wink)))
                No ja znom jydno takie mazurska muze , a nazywa sia - breja. Tam sia wszystko
                do pospołu warzy w jydnym kocharze. To take turystyczne danie na chibko.
                No ale te plince to trza kiedy zrobzić i podzielić sia smakiem Mazur. Tlo co
                mazurskiego znoleź w plincach ?
                Zimnioki to roz ! Łolej z psiyrszego tłoczenia to dwo !
                Co eszcze ? wink)))

                Gajowy to nawet jest fajny przepis na piosenkę - popatrzcie:

                Tak szybko klecie:

                idą kartofelki raz dwa trzy
                prosto do kuchenki raz dwa trzy
                A gosposia nożyk w ranke
                i szybciutko obiera
                ciach, ciach ,ciach
                bach , bach , bach

                Karofelki już obrane raz dwa trzy
                teraz tarka w ranke raz dwa trzy
                Tarka w rękach
                ręce w tarce
                szuru, buru, szuru buru
                góra , dół, i skok w bok

                po jajeczko sięgnij ręką raz dwa trzy
                wbij je bystro raz dwa trzy
                jojko w masie
                masa wymieszana
                rachu cziachu, rachu ciachu
                soli praszę do tego machu

                Teraz prędko patelenkę raz dwa trzy
                połóż ja na kuchenkę raz dwa trzy
                olej wlej
                czekaj więc
                lalalala lalalal
                pryska nam

                Teraz warzechę weź do ranki raz dwa trzy
                rzucaj masę na patelnie raz dwa trzy
                pryska olej
                troche dolej
                trala lala
                oj dana !

                Plinca gotowiutka raz dwa trzy
                obróc ją prędziutko raz dwa trzy
                i juz masz jedzonko
                lepszą od woodzionko wink))
                mniam, mniam
                brzuszki bola nas

                tylko poprawimy, dopiescimy, zdegustujemy i juz wyśpiewamy wink))




                • rita100 Re: Ksiójżka 17.05.06, 20:46
                  Gajowy, toś Ty Pon, bo zdjecia , które zamieściłeś to sa prawdziwe zdjęcia,
                  wcale nie z ksiażki obrazki. Zdjęcia unikatowe. Tralala, Gietpe - to sa zdjęcia
                  takie jakie są naprawdę. I o wiele lepiej wyglądają niż na zdjeciach w ksiażce.
                  Co do ksiązki to oprawa piękna i wnetrze takie zabytkowe, a treśc I klasa.
                  Ile wiedzy, tylko spróbowałam treśc i jestem zachwycona, bo nie napisana tak
                  jak książka kuchena , ale i anegdota , i inne ciekawostki sa zamieszczone.
                  To się teraz wezmę za czytanie.
                  schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=136
                  Ale nie zuwazyliście fajniutką piosenkę , którą wymysliłam.
                  • gajowy555 Re: Ksiójżka 18.05.06, 10:37
                    Mym ta psieśniczka łuż downo zidzieli, tlo eszcze nie śpsiewali.
                    A jo mom prośba , cobys Ty tan wóntek dalyj poprowadziła, a jo bym zdjyncia
                    wklejoł do tych potraw . Bo łu noju rynce do klikanio nie za bardzo.
                    Fejn ?
                    • rita100 Re: Ksiójżka 18.05.06, 21:24
                      Gajowy - po pierwsze, wielkie dzięki za polecienie tej pozycji na Forum
                      Warniji. Przeglądałam ją już całą gambą co ło mało nie połkłam w całości, bo
                      ksiójżka warta jest rozpowszechniania i łobgadania. Wyjaśnienie czym jest
                      kuchnia Mazur i czym powinna być dla dzisiejszej ludności jest wspaniale ujęte
                      podłożem historycznym i tradycją, dlatego powinno być to zaznaczone , bo każda
                      potrawa ma swój charakter.
                      A dlaczego będziemy zamieszczeć przepisy , ano dlatego , by turyści odwiedzając
                      Mazury wiedzieli czego szukać w gospodach , które mianują się gospodami
                      tradycyjnymi.
                      Polecam też książkę "Smak Mazur" jako ksiązkę w każdym porządnym domu
                      gospodyni mazurskiej.
                      Od dziś smak Mazur to nie tylko natura ale i kuchnia niezanikniona.
                      • rita100 Re: Ksiójżka 18.05.06, 21:25
                        Nie wiem dlaczego , ale czytam zawsze książkę od końca i co zidzimy ?
                        "Smak Mazur" - kuchnia dawnych Prus Wschodnich, gdzie wyboru dokonał Tadeusz
                        Ostojski, a opracował i opatrzył Rafał Wolski, a rozpropagował ją zdjeciami
                        Gajowy z Panem Waldemarem, psisze ja , a pocyta Tralala, a uwarzy Gietpe, a
                        jeść ze smakiem bandó turyści. wink
                        A psisze tak :
                        Niniejsza ksiójżka to psiyrsza w godce polskiej próba oddania stanu wiedzy o
                        kulinarnych upodobaniach byłych mieszkańców tego regionu. Oby przepisy w niej
                        zawarte stały sie inspiracją dla szefów kuchni restauracji i gospóg na Warnii i
                        Mazurach oraz wszystkich miłośników gotowania podług regionalnych tradycji.
                        • rita100 Re: Napoj "Lodołamacz" 18.05.06, 21:27
                          "Lodołamcz"
                          Dzisioj coś na luz dla Tralalali, coby sia wzmocniła , coby nam wszystkam sia
                          fejn zrobziło na syrcu, coby łuż tlo łuśniech na gambzie buł i coby zaboczyć o
                          tam co buło to jo serwuje napój "Lodołamcz".

                          Składniki :
                          1 szklónka czyrwonygo zina
                          spora dawka araku
                          cuker zgodnie z upodobaniem

                          Zagrzać zino ( tlo nie gotować !). Dolać arak, osłodzić - ile chto chce - tlo
                          cukrem w kostkach.

                          Psiankny lodołamcz, wina nie żałować, cukru tyż, tlo arak - co to je ? Zara,
                          zara, bo zaboczyłam co przy psiciu trza eszcze gromko śpsiewać
                          zina, zina, zina zina dojcie
                          a jek łumre pochowajcie
                          na ziylónej ukrainie
                          przy kochannej mej dziawczynie - hej ! hej ! hej ....
                          Wprowdzie Lodołamcz to napój mazurski, ale gdzie łón nie bywał...i gdzie nie
                          zagrzewał syrca wink
                          • rita100 Re: Hans Hellmut Kirst 20.05.06, 19:37
                            Hans Hellmut Kirst w humorystycznej topografi naszych ziem, wydanej w Polsce
                            pod tytułem "Moje Prusy Wschodnie" zauważył"
                            "Kuchnia wschodniopruska cieżka, masywna i mocarna podobna jest nieco do
                            oszałamiających i odurzających win Burgundii"
                            Kuchnię wschodniopruską powinniśmy dizelić:
                            - żywienie zamożnych mieszkańców - gburzy, rodziny pastorów, nauczycieli
                            (popatrzcie jaki dziś status mają nauczyciele ?), leśniczych.
                            - żywienie biedniejszych, których symbolem była muza - czyli wrząca woda
                            zasypana mąką.
                            W dniach świątecznych - bogaci sycyli się dziczyzną, a biedni drobiem ,
                            najczęściej gęsiami również mięsem wieprzowym, wołowe i cielęce.
                            Na wsztskich stołach królowały ryby z mazurskich jezior.
                            • rita100 Re: Ciekawostki kuchni mazurskiej 20.05.06, 19:57
                              W sezonie jedzono raki o których nawet była anegdota.
                              " W umowach o pracę, zawieranych ze służbą domową, pracodawcy musieli sie
                              zobowiązać, że nie bedą kazać jadać ich częściej niż dwa razy w tygodniu !"

                              Nie zauważyłam przepisu kulinarnego z rakami. W życiu ich nie jadłam. A Wy ?
                              ---------------------
                              Marzurzy jak i Warmiacy masowo wędzili węgorze, szynkę , bodczek, słoniny i
                              oczywiście przyprawione jałowcem i majerankiem kiełbasy.
                              Wiadomo, że mieso, wędliny i świeże ryby nie były codziennością. Jedyną rybę
                              jaką sprowadzano z daleka to był solony śledz.
                              ---------------------
                              Ciekawostką jest w tej książce zmianka o kartoflach i związana z nimi osoba
                              Stary Fryc , czyli króla Fryderyka II, ktory to zaprowadził uprawę kartofli na
                              Warniji i Mazurach, a jak to zrobił to łopowiem drugim razem, bo tego w
                              ksiójzce nima, a na Ślójsku dość głośno ło tam buło. Bardzo fajna anegdota.
                                • rita100 Re: Plince z gotowanych kartofli- proste 21.05.06, 22:40
                                  Plince z gotowanych kartofli- proste
                                  Ziemniaki była bardzo rozpowszechnione wśród ludu i najczęściej jedzone. Gajowy
                                  podał przepis na plince z surowych ziemniaków. Jo dodam co eszcze só plince z
                                  gotowanych kartofli. No nie ziedziałam ło tam, ale łuż badziewam klikać:

                                  500g kartofli ugotowanych w mudureczkach
                                  2-3 jojka
                                  1 łyżka mąki abo kaszy mannej
                                  sól, anyżek
                                  olej lub smalec
                                  cukier

                                  Tero ugotowane kartofelki łobieramy ze skórek, łutrzeć, wymnieszać z jojkami,
                                  mąką lub kaszą, solą i anyzkiem.
                                  Potam formujemy jek kotlety mnielone i smażymy na tyglu. Posypujemy cukrem.
                                  Jeśli tego dużo łupieczemy i noma łostanie to możem i zimne zjeść, tlo
                                  przecinamy take plince na pół i możem przełożyć galaretką owocową lub
                                  dżemiczkiem.
                                  Smocznego
                                  Zidzicie jeki bardzo prosty przepis smile
                                  No jo to musza zrobzić z kartofli , które łostały po gotowaniu.
                                  • rita100 Re: Plince z gotowanych kartofli- proste 28.05.06, 20:23
                                    Dzisioj zrobziłam plince po mazursku z gotowanych kartofli i wszyscy byli
                                    łuradowani. A tak to wyglóndało.
                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=90&pos=13
                                    jojka, mąka i utarte gotowane kortofle.
                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=90&pos=14
                                    To wszystko wybełtać i łuż mowam, dodałam koperek, bo anyzku nie mniołam.
                                    Tero na tygiel i na łolej i smażymy
                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=90&pos=15
                                    Tero łobracamy i smozymy
                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=90&pos=16
                                    Potam na talyrz i luz jest smile
                                    Eszcze dobre zinko i przyjancie gotowe smile
                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=90&pos=17
                                    Prawda, co proste jek drut wink

                                  • gajowy555 Re: Hans Hellmut Kirst 22.05.06, 20:02
                                    Muszę i tutaj wkleić link do wiadomości związanej z naszym wątkiem - i to mocno,
                                    mocno - zresztą przeczytajcie sami...

                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3360225.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-22-02-05
                                    Smak wschodniopruskiego rosołu

                                    Wreszcie możemy zaoferować wymagającym turystom coś więcej niż albumy z widokami
                                    jezior i lasów. Mamy pierwszą regionalną książkę kucharską. I to jaką!

                                    Przez lata Mazury były jednym z nielicznych regionów, który nie miał regionalnej
                                    kuchni: Ślązacy zapraszają gości na swoje kluski, Poznaniacy na pyry pod różnymi
                                    postaciami, a górale o kwaśnicy śpiewają piosenki. Na Mazurach kuchnia
                                    regionalna sprowadzała się głównie do smażalni ryb. A w nich często zamiast
                                    smażonej czy wędzonej sielawy można było kupić filet z morszczuka. Do tego frytki.

                                    Regionalnymi mazurskimi potrawami zajadali się za to goście restauracji w
                                    Niemczech, gdzie serwowano m.in. klopsiki królewieckie przyrządzone wedle
                                    receptury gospodyń, które w 1945 roku musiały opuścić Mazury i wyemigrować na
                                    Zachód.

                                    Szczęśliwie się złożyło, że Waldemar Mierzwa, właściciel oficyny wydawniczej
                                    Retman z Dąbrówna, dotarł do książek kucharskich, które spisały i wydały w
                                    Niemczech wschodniopruskie gospodynie. Potem z pomocą Tadeusza Ostojskiego i
                                    Rafała Wolskiego wydał właśnie "Smak Mazur".

                                    I co się okazuje? - Jedli potrawy przyrządzane z tego, co i teraz zawsze mamy w
                                    domu: mąka, ziemniaki, jaja, twaróg. Wszystko łatwe w przyrządzeniu - zauważyła
                                    celnie moja przyjaciółka, gdy przeglądała "Smak Mazur".

                                    A ja zaczęłam próbować: najpierw zrobiłam kluski twarogowe serwowane zamiast
                                    makaronu do rosołu. Były fenomenalne: lekkie, puszyste, mocno pachniały natką
                                    pietruszki. Tak mi posmakowały, że zagniotłam z twarogu makaron (rewelacja!).
                                    Potem upiekłam rogaliki z ziemniaków na słodko. Jadli je: moja siostra,
                                    szwagier, przyjaciele, sąsiedzi... Smakowały wszystkim. Rogaliki pozwoliły mi
                                    też potwierdzić autentyczność przepisów - poczęstowałam nimi Alfreda Czeslę,
                                    który dzieciństwo spędził w Mrągowie. Nic mu nie powiedziałam, że to wypiek z
                                    ziemniaków. - Mój Boże, nie jadłem tego od pięćdziesięciu lat! - stwierdził
                                    zdumiony. - Ciotka Ida piekła takie rogale i zanosiłem je z nią do starych
                                    Niemek, które mieszkały na strychach i w suterenach. One parzyły sobie kawę i
                                    chrupiąc je wspominały dawne czasy. Tyle że tamte rogale były nadziewane
                                    marmoladą z buraków i przez to ich słodycz była inna. To był przysmak ubogich -
                                    wspominał.

                                    Odkrycie smaku dawnych Mazur pokazało mi moją ukochana krainę w kolejnej,
                                    pięknej i pysznej odsłonie. Moich gości już nigdy nie zaprowadzę do pizzerii czy
                                    smażalni ryb. Chyba że któraś restauracja zacznie serwować prawdziwe, pachnące
                                    ziołami, sycące i pyszne regionalne potrawy. I wreszcie koniec z obdarowywaniem
                                    znajomych tylko albumami z widokiem lasów i jezior. "Smak Mazur" to książka,
                                    którą bez obawy można pokazywać w Polsce i świecie.

                                    joanna.wojciechowska@olsztyn.agora.pl

                                    I co Wy na to ???
                                    • rita100 Re: Hans Hellmut Kirst 22.05.06, 20:37
                                      Ach, ta Joanna Wojciechowska zawsze dotknie ciekawych wspaniałych tematów.
                                      Ja na to jak na lato, bo to doskonały pomysł, jeszcze ta pioseneczka hymn
                                      kulinarny mazurski powinien być. Wszystko powinno być swmaczne wesołe i
                                      muzykalne, bo co jak co ale żoładek turystyczny jest najwazniejszy.
                                      Ja już mam na oku szybką robote plinców z gotowanych ziemniaków , bo prosty
                                      przepis. Ale temat dopiero rozkręcamy.
                                    • rita100 Re: Jałowcówka ze śliwką 22.05.06, 21:21
                                      Jałowcówka ze śliwką
                                      Ponieważ dużymi krokami zbliżamy się do uczty forumowek z okazji 5000 wpisu
                                      nojlepiej bandzie jek na stół postazimy jałowcókę ze śliwką. Nopoj fest
                                      energetyczny i tradycyjny.
                                      Weno :
                                      wódka jałowcówka je
                                      śliwki sudzone só
                                      i wykałaczki

                                      To wsystko łukładamy na stole i czkamy jek bandzie ten 5000 wpsis. Jek łuż
                                      bandzie to Gajowy noleje noma po jydnym szluczku. Z talyrza bierzemy
                                      wykałaczkę, nabijamy śliweczkę suszoną i wkładamy do gamby. Śliweczkę w gambie
                                      płuczemy łykiem jałowcówki, pestkę wypluwamy , a wykałaczkę łamiemy na
                                      szczajście.
                                      Takim wschodniopruskim napojem przywitamy 5000 wpis na noju Warnijskim Forum.
                                      No zdrozie !
                                          • rita100 Re: Smak Mazur 22.05.06, 21:50
                                            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=137&pos=14
                                            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=137&pos=12
                                            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=137&pos=13
                                            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=71
                                            To są niespodzianki od Pana Waldemara - mnóstwo widokówk smile
                                            dziękuję
                                            poukładałam je i miałam ogrone lasy i jezioro i duzo zwierząt
                                            • rita100 Re: Chłopske jydło 23.05.06, 20:27
                                              No to tera trza chibko zrobzić nowo nolewke coby wypsić po szluczku przed
                                              ziecierzó.
                                              To je 'grog" . Szluczek rumu, szluczek wody , araczek do smaczku i kosteczka
                                              cukru . Wode łuwarzyć i wloć do glaski dzie je rum. Na samiutki kóniec wrzucić
                                              kostke cukru, co by nam w bełku słodko buło.
                                              Bełkoczem i taki szluczek pomaluśku sączymy.
                                              Teroz fejn podziuchlok (przekąska)
                                              Take chłopskie i frysztyk i ziecierza.

                                              - kartofle w mundurkach pruskich
                                              - troche pomozki (masła), troche szpeku
                                              - 1 cybule
                                              - 5 jojek
                                              - 1 żółteczko
                                              - 2 łyżki mlyka
                                              - szyneczki pokrojonej
                                              - szczypioreczek
                                              - sól , mielony pieprz

                                              Tera do roboty trza sia wziójść. Łuż sia przy kocherce ryram tlo szorc
                                              łuziójza. To tak, kartofelki łobzieramy z mundurka, kroimy w talarki i smażymy
                                              na rumiany kolorek na drobno pokrojonym szpeczku abo pomozce, abo na pomozce i
                                              szpecku - co chto woli. Dodajemy pokrojoną cybule i bez siułka smożymy. Z
                                              mlykiem rozbyłtać jojka i zółtko, solą, pieprzem, eszcze dodać pokrojoną szynkę
                                              i posiekany szczypiorek. Wszystko to nałożyć na kartofle, lekko zamieszać i
                                              dosmażyć niezbyt mocno, by to nasze chłopskije jydło buło soczyste i coby
                                              ślinka leciała na widok i zopach. To łuż wszystko łurychtowane.
                                              Prazie zidze co w ta siła włozicie za zapochom.
                                              To sia łusmaczce i psiyrsze przyjancie gotowe smile
                                              No , ale jek to na Warniji bywało to bandziemy jyść pospołu z jeydnygo tygla
                                              tlo kożdy niech warzeche do ranki włoży.
                                              Smacne ?
                                              Jo łodjeść (najeść) sia nie moga smile
                                              • rita100 Re: Placki biednych rycerzy. 24.05.06, 20:31
                                                Placki biednych rycerzy.
                                                Jek sama nazwa mózi, to bandó biydne placki, bo i rycerze mazurscy byli biydni.
                                                Dobrze choć, co to jydło nie bandzie błyndne łod 'błędnych rycerzy', bo i tacy
                                                bywali rycerze. Bydni rycerze, to tacy szczajśliwi rycerze, bo choć łobdarci to
                                                do dom wracali. A tam pewno jek to po wojnie buło, puste łobory, a w chacie
                                                same kokosze. Buli tyż rycerze biydni i błędni, to só tacy co fest w dupa
                                                dostali na wojence. Ale i buł jydyn taki rycerz, chtóry buł i bogaty i błedny.
                                                Tan, to buł sławny na caluśki śwat i zwoł sia Don Kichot i jamu warzyła łobiad
                                                Dulcynea.
                                                Wenowajcie tyn noju biydny mazurski rycerz jek przyszedł do dom po takej fest
                                                walce to łón nie wycióngnół gnat i sobzie legł, łón buł pracozity, tlo łón
                                                wyciógnół z chlebaka 10 kromek czerstwego pszennego chleba, w łoborze znolozł 1
                                                filiżankę mlyka, w gniozdzie eszcze ostało sia 5 śwyżych jojków, za chlywem
                                                znolozł 125 g mąki. Z piwnicy przyniósł rycerz 1/4 słodkiej śniotany, łoleju,
                                                trocha soli i cukru i taki biydny rycerz łuwarzuł cośik smacznego i bez
                                                mniejska ham, ham.
                                                I tak weno powstoł słynny rycerski placek, a że biydny to ni szkodzi, łón
                                                bardzo smaczy bandzie. Jo łuż to znom.

                                                Łobaczycie , tlo jek zawdy szorc łuziójze i łuż sia przy kochercie zaryrom.
                                                A tera rance wymyje i łurychtuje jydło dla noju smile
                                                • rita100 Re: Placki biednych rycerzy. 24.05.06, 20:33
                                                  Kromki chleba (cólty tyż mogó być) moczymy w mlyku. Tero
                                                  w łosobnym tyglu łubijamy wszystko: jojka, mąke, ciut soli i śniotanke. Fest
                                                  mocno łubzijamy coby psiana była taaaka duża. Jek łuż sia łumenczymy i ciasto i
                                                  sia to kromki chlyba moczymy w cieście i smażymy na goróncym tyglu z obu stron.
                                                  I łobiad gotowy.

                                                  No i jek, proste jek drut i eszcze posypie na zierzchu cukrem i cynamonem i
                                                  smakozite jydło gotowe.
                                                  No nie godajcie co ciajżko sia robzi. Take jydło jakem dzicukiem buła robziła w
                                                  Wieliczce.
                                                  I wy mi tu godacie co to mazurska potrawa ? wink) hehe
                                                  To sia teraz łuśniejem , bo woma poziem co to jydło to austyjackie jadło i
                                                  wielickie. Tlo nie ziem jek sia łóno to jydło nazywało. Jo bym to nazwała
                                                  placki biedniuchnych babć. Bo to jydło można jeść zambami i bez zambów wink))
                                                  Jakkolwiek ługryzie sia to zawdy badzie mianciuchne w gambzie wink Co do nazwy -
                                                  placki biednych rycerzy to tyż może być, bo ciajsto biedni rycerze wracali bez
                                                  zambów i co mnieli jyść jek nie placki biednych babć ? wink
                                                  hehe alem sia łuśnoła ....
                                                  • rita100 Re: Klopsiki krolewskie 25.05.06, 21:48
                                                    Klopsiki krolewskie to już danie legendarne. W Niemczech już nikt o nich nie
                                                    pamięta. Inna jej nazwa to "Zmierzch Królewca i dawnych Prus Wschodnich" wink
                                                    Od tego czasu trwa dyskusja czy mięso ma być wieprzowe czy cielęce, jak w
                                                    przysłowiowym zdaniu - osiołkowi w żłoby dano w jednym owies w drugim siano.
                                                    Jeszcze i wołowinę możemy dodać. Wielcy kucharze doszli jednak do wniosku
                                                    faktycznego, ze bez cielęciny klopsiki przestaną być królewieckie, bo stają się
                                                    twarde i zwarte 'jak na musztrze gdzie jest baczność, a o spocznij zapomnieli'.
                                                    Więc by były to prawdziwe klopsiki krolewiecki musimy dodać cielęcinę. A
                                                    niezbędnym składnikiem do królewskich klopsików powinny być kapary albo sardele.


                                                  • rita100 Re: Klopsiki krolewskie 25.05.06, 21:48
                                                    Klopsiki królewskie
                                                    Jutro Dziań Matki. Nojlepsze jydło brukujem dla Mam. Niech klopsiki królewskie
                                                    królują na jich stołach.
                                                    Weno musim przygotować:
                                                    250 g mnielonej wołowiny
                                                    250 g mnielonej cylynciny
                                                    3 łyżki pomozki (masła)
                                                    2 cólty (bułki)
                                                    1 jojko
                                                    sól, pieprz, cuker
                                                    2 cybule
                                                    3/4 l wody
                                                    1 kość szpikowa
                                                    ziele angielskie, liśc laurowy
                                                    1 kostka bulionu, mąka
                                                    1/8 l kwaśnej śmiotany
                                                    1 sznapsik bziałego zina
                                                    i eszcze
                                                    1 słoiczek kaparów, 1 cytryna, 2 źółtka

                                                    A tera łuwarzymy. Nasamprzód łuziójze szorc i łuż sia przy kochercie ryrom.
                                                    Pokrojoną cybulę nasomprzód musiwam zeszklić na tygielce. Potam mniejso,
                                                    łodciśnięte z wody cólty, jojkam, solą , pieprzem i tó cybulą to wszystko
                                                    wymnieszać pospołu i łuformować 16 kulek. Łuwarzyć 10 mninut z kość szpikową ,
                                                    ziele angielskie, listek laurowy, kostką bulionową i ciuteńką solą. Potem
                                                    włożyć klopsiki i gotować kolejne 10 mninut. Gotowe klopsiki wyjąć , a wode
                                                    odcedzić.
                                                    Potem robzimy zasmażkę z 2 łyzek masła i łyżki mąki. Rozprowadzić ją wywarem (
                                                    nie mylić z browarem chłodzonym w lodówce ), dodać śniotony i zina. Dodać
                                                    eszcze jinsze rzeczy i łuż jydło gotowe. Klopsiki ukłaść w sosie i patrzeć czy
                                                    już aromatem łóne przeszły.
                                                    Tlo nie warzyć ! Eszcze pamnientami co ostało sia jydno żółtko i to żółtko na
                                                    samiuśkim kóńcu rozbełtamy z wodó i rozmieszamy to w sosie.
                                                    Jydło gotowe !
                                                    Ale nie musimy sia zabzierać tera do łobzierania kartofli, bo noju matecki mogó
                                                    jyść klopsiki kólewskie z cóltami abo chlybam. Prowde poziem co jydło fejn.
                                                    Jutro bandziewam robzić sałatusie dla muterek, bo jydło łuż mowamy
                                                    łurychtowane smile
                                                  • rita100 Re: Klopsiki krolewskie 25.05.06, 22:14
                                                    Nojlepsza reklama to Harnasia, ale to piwo takie dziwne, nie , nie da się go
                                                    pić, tanie. Wszystko idzie ze względu na reklamę.
                                                    A jakie psiwo psijewacie ?
                                                    ŁOJ łuciekam łóż ..... wink
                                                  • rita100 Re: Sałatka śledziowa 26.05.06, 20:18
                                                    Sałatka śledziowa
                                                    Składniki:
                                                    2-3 wymoczone tłuste śledzie
                                                    5 jajek
                                                    500g ugotowanych kartofli
                                                    250g pieczeni cielęcej
                                                    2 kwaśne jabłka
                                                    2 kiszone ogórki
                                                    1 cebula
                                                    łyżeczka musztardy
                                                    3 łyżki ojeju
                                                    sok z cytryny
                                                    1 duża filiżanka śmietany
                                                    100g gotowanej szynki
                                                    1 pomidor
                                                    1 łyżeczka kaparów
                                                    1 cytryna ( nie obierać!)
                                                    1 mała główka sałaty
                                                    natka pietruszki
                                                    cukier, mielony pieprz
                                                    ----
                                                    Kedy zidze te wszystkie składniki to łodniechciewa mi sia robzić, tyle tego. Ta
                                                    sałatka to dla bardzo robotnych gospodyń domowych. Jo do niych nie noleże.
                                                    Co jak co, trza to zrobzić, bo to smakozite jydło.
                                                    To łuziójże szorc i sia ryrom przy kocherce, cobyśta mogli sia łodjeść
                                                    dzisioj wink
                                                  • rita100 Re: Sałatka śledziowa 26.05.06, 20:19
                                                    Jojka łuwarzyć na twordo. Ślydzie pokroić na drobne kawałki. Dodać ługotowane w
                                                    mundurkach staropruskich, a łobrane z niych pokrojone w kostę kartofle. Tak
                                                    robzimy z cielyncinó psieconó , 3 jojkami, jobkami i kiszonymi łogórkami i
                                                    pokrojonó cybuló. Wszystko fejn wymnieszać z musztardó i łolejem, przyprawić
                                                    cukrem, pieprzem, śmietaną i sokiem z cytryny.
                                                    Tero jidziemy spać, a takie jydło łostawimy na nocke.
                                                    Niech nikt eszcze nie jy, bo to na jutro robzimy.
                                                    Jutro dopsiero bandziewam kóńczyć, bo eszcze łostały sia klopse królewskie i
                                                    trza je zjyść coby sia nie złotrowały . Bo ziyta jidzie grom (burza) i take
                                                    jydło może sia złotrować i sfermentować , jek kedajś ma sia stało z muzó
                                                    pomidorowó i dzieciuki zachorzały i wylóndowały w szpitolu. Tero am łostrożna
                                                    je.
                                                    A sałtakę jednak sia chibko robzi - hehe, sami zidzicie, jek bysrto.
                                                  • rita100 Re: Sałatka śledziowa 27.05.06, 21:03
                                                    No to sałatka przeleżała noc, czas ją wyjąć posmakować i doprawić oraz ozdobić.
                                                    Jajka pokroić na ćwiartki, zrolować plastry szynki, pomidory i ogórki pokroić w
                                                    plastry , przyozdobić, pokroić kapary i cytrynę na ćwiartki, poustawiać pionowo
                                                    by ładnie to wszystko wyglądało i na samym końcu posypać pokrojoną natką
                                                    pietruszki. Jeśli macie w ogródkach lubczyk to nie zaszkodzi.
                                                    Czyli sałateczka skończona - bierzemy łyżki ......... i smakujemy.
                                                • rita100 Re: Rogaliki z kartofli na słodko 27.05.06, 20:31
                                                  Rogaliki z kartofli na słodko
                                                  Jutro niydziela, jek to w mazurskim domu kedajś buło na kożdam stole w
                                                  niydziela zowdy kuchty buły. I w ta niydziela bandziewam robzić cóś slodkiego.
                                                  Ano:
                                                  250g ługotowanych kartofli w mundurkach wschodniopruskich
                                                  300g mąki wschodniopruskiej
                                                  75g cukru wschodniopruskiego
                                                  3 krople olejku migdałowego
                                                  1 jojko od kokoszy wschodniopruskiej
                                                  50g masła (pomozki) warmińsko-mazurskiego
                                                  1 łyżka mlyka łod krowy
                                                  1 łyżka wody studziennej
                                                  mormolóda do nadziania
                                                  i tyle

                                                  Tero szors łuziójże i do kocharka jidziemy.
                                                  • rita100 Re: Rogaliki z kartofli na słodko 27.05.06, 20:31
                                                    Kortofle ługotowane łobieramy, utrzemy abo zmnielimy.
                                                    Białko łubijamy na sztywną pianę, żółtko odstawić.
                                                    Wszystkie składniki ugnieść na gładkie ciasto, rozwałkować i wykroić trójkąty
                                                    dowolnej wielkości. Na kazdy trójkąt nakładamy marmoladkę i zawijamy w rogaliki.
                                                    Teraz patrzcie dalej, bierzemy mleko roztrzepujemy z zółtkami i po wierzchu
                                                    smarujemy rogaliki. Takie przygotowane już robaliki wkładamy na blaszkę i siup
                                                    do gorącego piekarnika na 15 minut.
                                                    Na frysztyk jak ulał do gorącego mlyka.
                                                    Smakozite ?
                                                  • gajowy555 Re: Rogaliki z kartofli na słodko 29.05.06, 15:18
                                                    No jó, te rogaliki napewno smaczne i insze potrawy tyż.
                                                    Jo tlo prosza Rita, cobyś eszcze z albumu jekie fotki wkleiła, bo noma sia insze
                                                    wklejajó, i nie bandziewa sia wygłupsiać, jek inszy bandzie podpsis a inszy
                                                    łobrozek. Eszcze trocha fotek we albumie jest.
                                                    Tak wklejaj ...
                                                  • rita100 Re: Rogaliki z kartofli na słodko 29.05.06, 20:46
                                                    Dobra Gajowy
                                                    A zidzioles tu ?
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=41705903&a=42612523
                                                    Robziłam i smakozicie wyszlo

                                                    A zerknij tu, tu tyż wkleiłam łobrazki, ale heca
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=38908785&a=42530314
                                                    Ale łóne tak psiankne i tak hisoryczne , że tam je podała. Co tera bandzie ?
                                                  • rita100 Re: Smażone selery -1- 29.05.06, 22:21
                                                    Smażone selery

                                                    1-2 duże selery
                                                    sól selerowa
                                                    papryka mielona
                                                    1 jojko
                                                    bułka tarta
                                                    olej

                                                    Jek zidzicie, przepis bandzie prosty i łatwy.
                                                    To tlo szorc łuziójza i do roboty.
                                                    Selery dokładnie myjemi i obgotowujemy w wodzie około 10 min. Wyciągamy z wody,
                                                    łobieramy i kroimy w plastry około 1cm. Przyprawiamy i obtacamy w rozbełtanym
                                                    jaku z wodą i otaczamy bułką tartą i smażymy z obu stron na łojeju. I take
                                                    jydło podajemy z kartoflami.

                                                    Eszcze tygo nie jadłam, przepisu takego nie znałam, weno jek tlo seler zdobędę
                                                    zaraz za te smakozitości sia zabziore.
                                                  • rita100 Re: Smażone selery -2- 30.05.06, 20:58
                                                    Smażony seler -2-
                                                    No gdyby nie smakował Wam tamten seler to się nie martwcie, bo możemy go zrobić
                                                    na inny sposób.

                                                    1-2 duże selery
                                                    2 cybule
                                                    1 łyżka marg. lub smalcu
                                                    2 jojka
                                                    sól, mielona papryka
                                                    1 łyżka tartej bułki
                                                    natka pietruszki
                                                    olej
                                                    tarty chrzan
                                                    2 łyżki masła.

                                                    I znowa tlo łuziójza szorc i łuż sia przy kochercie ryrom.
                                                    Obrany surowy seler ucieramy na tarce i mieszamy z posiekaną cebulą. Potem
                                                    dusimy na marg. lub smalcu.
                                                    Tero czkamy aż łostygnie
                                                    a jo Wam zaśpsiewam psieśniczke bez tan cias.

                                                    Siedzi zającecek pod miedzo,
                                                    Myśli , ze o nim ludzie nie ziedzo.
                                                    Siedzi , siedzi lamentuje
                                                    I testament wypisuje
                                                    O śmierci.
                                                    Nie siodom jo w lesie, ni w polu;
                                                    Nie robzie jo skody nikomu.
                                                    Tylo jo w ogrodach siodam,
                                                    Po listku kapustki zjodam
                                                    Maluśkim.
                                                    Wyrządzili jegry wesele
                                                    Myślo, ze mnie majo na stole,
                                                    A jo zającecek bury
                                                    Bez oziemki , bez zagony
                                                    Do lasa.

                                                    Łuż można dalyj robzić, łobaczta, łostygło.
                                                  • rita100 Re: Smażone selery -2- 30.05.06, 21:04
                                                    Tero do tyj masy dodajemy jojka, sol , paprykę, tartą cólte i posiekaną natkę
                                                    pietruszki. Bełkoczemy ta mase.
                                                    Formujemy niewielkie okrągłe kotleciki i smażymy na wrzacym łoleju na taki
                                                    rumianiutki kolorek.
                                                    Drugą cybule posiekać, usmażyć na pozostałym łoleju i oblać tym kotleciki. No
                                                    fejn to wyglónda. Podajemy z kartoflami i tartym chrzanem.
                                                  • rita100 Re: Modro kapusta 30.05.06, 21:05
                                                    Zicie co, nie ma na Mazurach modrej kapusty - a co jek co ale Warnijacy lejdujó
                                                    modró kapuste. Musze koniecznie naszych Mazurów ługościć tam jydłem.
                                                    Chyba nie zaboczó ło modrej kapuście w nowej ksiójżce ło kuchni warnijskiej ?
                                                  • rita100 Re: 'Cytrynowe mleko' 01.06.06, 20:29
                                                    A z okazji Dnia Dziecka możemy podać 'Cytrynowe mleko"
                                                    4 cytryny
                                                    1 l mlyka
                                                    3 łyżki cukru lub miodu

                                                    Wyciskamy sok, przecedzamy przez sitko , mieszamy z mlekiem, cukrem lub miodem.
                                                    Możemy schłodzić i podajemy w pięknych krysztłowych pucharach jako toast z
                                                    okazji Dnia Dziecka.
                                                    Do tego podajemy wcześniej upieczone rogaliki z ziemnaków na słodko.
                                                    Ale balanga wink
                                                    Szczajścia dzieciuki woma życza.
                                                  • rita100 Re: Pieprzne bitki mazurskie 02.06.06, 20:36
                                                    Pieprzne bitki mazurskie
                                                    Wreszcie dochodzimy do jydła mniejsa. Take zimno łu noju co mniajso na werwe
                                                    trza jyść.
                                                    Przepis bardzo łatwy i szybki w robieniu, więc nie zrażajcie się składnikami,
                                                    bo je wszystkie do jednego gara wrzucamy.

                                                    4 plastry wołowiny
                                                    1 łyżka masła
                                                    1 łyżeczka margaryny
                                                    łój wołowy wielkości orzecha włoskiego
                                                    skórka od wędzonej słoniny
                                                    mąka
                                                    3 cybule
                                                    4 ziarenka ziela angielskiego
                                                    3 ziarenka pieprzu
                                                    1 listek laurowy
                                                    1 kostka bulionowa
                                                    sól, pieprz mielony.

                                                    Rozbite plastry mięsa (bitki) opruszyć mąką. Wrzucić je energicznie na
                                                    rozgrzaną patelnię gdzie rumieni się masło, margaryna, łój i skórka ze
                                                    słoninki. Następnie podlać gorącą wodą tak by pokryła nasze bitki. Dodać
                                                    posiekane cybule, ziele angielskie, ziarna pieprzu oraz liść laurowy, kostkę
                                                    bulionu i szczyptę soli.
                                                    Teraz możemy spokojnie zasiąć na 2 i pół godzina do klawiaturki i klikać, bo
                                                    bitki muszą sie dusić, niestety tak długo. Na końcu dobrze popieprzyć, uwaga
                                                    będziemy prychać, więc usuńmy z przed nosa wszystko to co by mogło przy tym
                                                    prychaniu znaleź się na ścianie wink

                                                    Chyba , zeby to zrobić z ubitych piersi kurczaka to może szybciej by to było ?
                                                  • rita100 Re: Ziemniaki w śmietanie z koperkiem 04.06.06, 21:43
                                                    Ziemniaki w śmietanie z koperkiem

                                                    1 kg kartofli w mundurkach
                                                    2 łyżki masła
                                                    1 cybula
                                                    1/4 kwasnej śmiotany
                                                    koperek
                                                    sól, pieprz mielony

                                                    Ugotowane ziemniaki przestudzić , obrać i pokroić w talarki. Roztopić masło i
                                                    usmażyć na nim posiekaną cebulę, następnie wrzucić kartofle. Usmażyc na rumiany
                                                    kolor. Dolać trochę wody , a gdy wsiąknie polać kwaśną śmietaną i mieszać aż
                                                    zgęstnieje. Dodajemy sol, pieprz i pokrojony koperek.

                                                    A teraz jak najlepiej to jeść ?
                                                    Najlepiej jak, obok na talerzu pokroimy surową wędzoną szynkę lub zimną pieczeń
                                                    i na widelec nabijamy kartofelka z sosiku, a następnie plasterek wędzonej
                                                    szyneczki czy pieczeni. Fajne i nietypowe przepisy.
                                                    Odkrywamy stare jydło mazurskie, bo tak jedzono. Nie znałam tego przepisu. O
                                                    wiele lepsze te przepisy niż te nowoczesne.
                                                  • gajowy555 Re: Ziemniaki w śmietanie z koperkiem 08.06.06, 20:24
                                                    No jó, zidza co Woju sia tak psianknie warzy, tlo gornków, patylni, łyżków,
                                                    rondlów i inkszych sit i dzierzy ni mocie, tak Wom posyłom linka, cobyście do
                                                    tych smacznych potraw dołączyła.
                                                    Smacznego...
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=136
                                                  • tralala33 Warnijskie smakołyki 08.06.06, 20:32
                                                    Powinno być w nozinach ale dam tutaj - będzie smakowiciej:
                                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3404746.html
                                                    Dziś Warmia i Mazury mają tylko syrop z buraków i sękacz mazurski na polskiej
                                                    Liście Tradycyjnych Produktów. Ale mają też zapaleńców, którym zależy, by było
                                                    ich więcej, a lokalna żywność bardziej znana w kraju.
                                                    Dzięki takiej pomocy, wiele osób - np. Romualda Prószyńska, która zbiera
                                                    macierzankę na warmińskich łąkach i wyrabia z niej pyszny miód według
                                                    autorskiego przepisu - ma szanse na wpisanie swoich wyrobów na listę
                                                    tradycyjnych produktów. "Wejście" na nią nie jest łatwe, produkt musi mieć np.
                                                    25 lat tradycji, potwierdzonej w literaturze, dokumentach, książkach
                                                    kucharskich czy na rodzinnych fotografiach, dowodzących, że od lat gospodynie
                                                    karmiły nim domowników.

                                                    Takich smakołyków, które mogłyby zdobyć miano wytworów lokalnych, jest na
                                                    Warmii i Mazurach dużo więcej, produkują je m.in. ludzie współpracujący ze
                                                    stowarzyszeniem. • To m.in. wyroby z mleka koziego i krowiego • sery
                                                    Thorstena Butha z Węgajt (produkuje je według własnych receptur, jeden wymyślił
                                                    na potrzeby Wiejskich Klimatów • artykuły z lawendy Joanny Posoch • chleb z
                                                    czarnuszką - niezwykle aromatycznym zielem, wypiekany przez Dorotę Traut •
                                                    serki kozie, maczane w oleju, mięsa przygotowywane według tradycyjnych
                                                    receptur • różnego rodzaju dżemy, soki... Lista pyszności ciągle rośnie.
                                                  • rita100 Re: Warnijskie smakołyki 08.06.06, 20:40
                                                    >produkt musi mieć np. 25 lat tradycji

                                                    To nie zamało ? My sięgamy dalej, nawet do Prusów wink))

                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=68

                                                    To jest ładne, takie spiewne wink

                                                    Kukuk, kukuk,
                                                    Jeść mi sie chce.
                                                    Żołądek piszczy
                                                    Brzuszek się niszczy !
                                                    Kukuk, kukuk
                                                    Jeść mi sie chce.

                                                    Jak repety nie dostana
                                                    Rym, cym, cym,
                                                    Jak repety nie dostana
                                                    Oj dana, dana,
                                                    To kucharzem ryp o ściana
                                                    Rym, cym, cym.
                                                  • rita100 Re: Szynka z kożuszkiem 10.06.06, 21:49
                                                    Szynka z kożuszkiem

                                                    Ta potrawa jest fantastyczna bo bierzemy:
                                                    4 plastry szynki wędzonej (grube)
                                                    1 fliżanka mleka
                                                    2 łyżki masła
                                                    1/8 l kwaśnej śmietany
                                                    1 łyżeczka mąki
                                                    cukier, pieprz, cytryna, sol
                                                    ---
                                                    Plastry szynki moczymy w mleku z dwie godziny, nastepnie mleko odlewamy a
                                                    plastry ubijamy tłuczkiem.
                                                    Na patelni szyneczkę obsmażamy z obydwóch stron na masełku. Wyciagamy ją do
                                                    miseczki, a do tłuszczu na patelni dodajemy śmietanę ( nie całą), mieszamy
                                                    sosik i zagęszczamy ją resztą śmietany pomieszaną z maką. Przyprawiamy cukrem ,
                                                    pieprzem, cytrynką i solą. Następnie polać mięsko i palce oblizać takie
                                                    pyszniutkie .
                                                    Do tego ziemniaczki bez korzuszka z mizerią i mamy niebo mazurskie w gambie.
                                                    A tu podaje sztućce do jydła.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=61
                                                    Fajne te stare sztućce były i jak ułożone wink
                                                  • rita100 Re: Szynka z kożuszkiem 10.06.06, 21:59
                                                    chyba tak , to bandzie wendzone mleko wink)))
                                                    No nie ziym , co kot pomysli ale bandzie mniał jydło 2 w 1 jek mym kawe Neskafe
                                                    2w1 i kot bandzie mnioł wendzonke w mlyku wink)))

                                                    Ale to z szynką to jeszcze nie robiłam.
                                                    Robie często pieprzne bitki z kurczaka i nawet nam smakują.
                                                    No wracamy tera na stadion smile
                                                  • rita100 Re: Cytrynowa maślanka 12.06.06, 20:48
                                                    Cytrynowa maślanka

                                                    Cóś na łupalne dnia, cóś kwaskowatego by sia zdało i łuż je. Prosza bardzo -
                                                    cytryna, maślanka, cukier lub mniód.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=40
                                                    Bierzemy takie naczyńko i ....

                                                    1 l maślanki i cytrynka. Tak weno bieremy 1 cytrynkę , ucieramy skórkę , sok
                                                    wyciskamy i przecieramy przez sitko. Dodajemy to do maślaneczki, na którą
                                                    cieknie nam ślineczka, mieszamy, dodajemy 4 łyżki cukru abo mniodu i mnieszamy,
                                                    no mnieszać to kożdy łumie , to nie sztuka, tlo chto wypsije takó miesznake ?
                                                    hehe
                                                    Choć może być łona smakozita na łupał jeki dzisioj mamy.
                                                  • gajowy555 Re: Cytrynowa maślanka 13.06.06, 12:50
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Dorzucamy do maślanki i wszystko to pijemy ocierając rankó usta wink))

                                                    Abo chusteczkó haftowanó, co mo wszystka sztyry rogi...
                                                    No jó, cytrynóweczka am psiół, tlo łona buła procentowa.
                                                    A jo pamniantom, co w taki beczce sia mlyko na śmnietana do studni łopuszczało...
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=40
                                                  • rita100 Re: Cytrynowa maślanka 20.06.06, 22:27
                                                    To jest metalowa bańka i nie pamnientam co bysmy do studni dowali te bańke.
                                                    Moja babcia jek zrobzili kanalizacje zamurowała studnie i do dzisioj je
                                                    zamurowania.
                                                    Jek tam pojade to porobzie łobrazki jek żułam łu babci i jeke mniała
                                                    gospodarstwo i stolarnie. Do dzisioj je i wszystko sia marnuje - bez podział
                                                    majątku.
                                                    No dzisioj nowy przepis.
                                                  • rita100 Re: Kluski-klinki ze skwarkami 20.06.06, 22:28
                                                    Kluski-klinki ze skwarkami
                                                    Wschodniopruskie kluski-klinki robi się z gotowanych i surowych ziemniaków. Są
                                                    nieduże i jada się je z przysmażonym boczkiem z cebuką albo z sosem ze słoniny
                                                    czy grzybów.
                                                    To przygotowujemy teraz produkty, proszę się zaopatrzyć w
                                                    1 1/2 kg surowych ziemniaków
                                                    500g kartofli ugotowanych w mundurkach
                                                    1 jojko
                                                    2-3 łyżki mąki
                                                    przerośniety fajny boczuś
                                                    trochę masła
                                                    2-3 cebule
                                                    sól
                                                    ---
                                                    I łuż bieremy sia do roboty, tlo szorc łuziójże i ryramy sia.
                                                    Utrzeć surowe ziemniaki z misce z odrobiną wody, żeby nie ściemniały, potem
                                                    masę wyciskamy przez ściereczkę. Ugotowane kartofelki obieramy i ucieramy,
                                                    łączymy z surowymi. Następnie wbijamy jajko, dodajemy sól i mąkę, ugniatamy
                                                    ciasto i odstawiamy na pół godzinki.
                                                  • rita100 Re: Kluski-klinki ze skwarkami 20.06.06, 22:29
                                                    Mineło pół godzinki, nastawiamy wodę w garnku, a obok formujemy z ciasta
                                                    okrągłe lub podłużne kluski, które jak widzicie następnie wrzucam do gotującej
                                                    się spokojnie wody nasze kluseczki tak by każda z nich miała swoje miejsce we
                                                    wrzątku. Oj, wypływają już klinki do góry, ale nie myślcie , ze to już, o nie,
                                                    one tylko dają znak , że właśnie dochodzą do siebie i jeszcze potrzymajmy je z
                                                    10 minut niech się dogotują do samego wnętrza swojego, niech się ugotują w
                                                    całej swojej rozciąglości, ale niech się nie rozgotują dlatego szybciutko
                                                    bierzemy cedzak i pojedynczo każdą klineczkę wyciągamy , układamy na półmisku
                                                    tak by się nie pokleiły i nie kłóciły ze sobą. Już kluseczki- klineczki są
                                                    gotowe i czekają na omastę. Więc patrzcie , teraz cebulkę rach ciach ciach w
                                                    plastereczki siekamy i smażymy na złociato-brązowy kolor, tłuszczyk syczy ,
                                                    tryska, a my obracamy , mieszamy w tym tyglu i już kolorek złapany , teraz
                                                    skawareczki jeszcze podsmazymy i taką omastę lejemy na kluseczki -klineczki i
                                                    widelce do rączki , bo gorące danie podano do stołu smile
                                                    Smacznego
                                                    Zinkiem sia zajmnie Gajowy, bo zinnice jymu fest rosnó.

                                                    A gdyby ktoś cierpiał na ból żoładka z nerwów po meczu piłkarskim Polska -
                                                    Niemcy to można zostawić jydło na ziecierze i podsmazyć z jajkami i tyż fejn !
                                                  • rita100 Re: Gotujemy bób 26.06.06, 19:23
                                                    Bób , owoc pól już jest w sprzedaży. Zapraszam do warzenia.
                                                    Bierzemy bób , dajemy do wody , ociupinke soli i gotujemy.
                                                    Bardzo łatwe i proste w warzeniu , weno do robzoty.
                                                    Jidziem nastawiać bób i nich sia warzy.
                                                    wink))
                                                  • tralala33 Sałatka Gajowego 26.06.06, 20:56
                                                    Z bobu nie, za to mam sałatkę Gajowego smile
                                                    Sałatka Gajowego
                                                    Ciepło łu noju i desz’cz pada – bandó grzyby na sałatke Gajowego. Zbzieramy
                                                    kosz grzybów - nolepsi prawe (prawdziwki) abo podgrzybki, brzozoki i kozoki i
                                                    warzymy je w zakwaszonej, łosolonej wodzie (tlo aby nie rozgotować!). Łosobno
                                                    warzymy tartofle w mundurkach (grzybów dwa razy tyle co tartofli, na przykład 1
                                                    kg grzybów i pu kilo tartofli). Tartofle studzimy, łobieramy i kroimy w kostke.
                                                    Mnieszamy z grzybami i pokrojonym koperkiem abo cebulko ze szcipiorkiem.
                                                    Mnieszamy z sosem vinaigrette: oliwa z sokiem z cytryny abo octem zinnym
                                                    doprawziona soló i pieprzem.

                                                    Przepis włoski bo w Italii też zbierją grzyby!
                                                  • rita100 Re: Sałatka Gajowego 26.06.06, 22:05
                                                    To łu Woju łuż syzon grzybowy ? Niestety , lu noju susza, zielga susza i
                                                    wszyscy desz'czu wypatrują, a tu nawet burza bez deszczu.
                                                    To taka salatka octowa. Ale tero te sezon łogórków i truskawek i przetworów.
                                                    Ciekawe co Gajowy pozie na tó sałateczke z kortofli i grzybków ?
                                                  • rita100 Re: Mamałyga różana 29.06.06, 22:34
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=147&pos=9
                                                    Weno , musze sia pochwalic różą ale dziką , to pierwszy mój ksiotek w nowym
                                                    łogrodzie, ale jek ważny , jeki tradycyjny i sile wspomnień z nim.
                                                    Sami łobaczie jak sia robi pączki z róza, a nojwazniejsza to włośnie róza.

                                                    Ale żeby nawiązać do kuchni warmińskiej , którą to zasiedliliśmy, to podam
                                                    przepis na zrobienie rózy do pączków. Teraz mamy karnawał smile
                                                    Znasz to Gajowy ?
                                                    Jak karnawał to... tylko z pączusiem, z pączusiem
                                                    A jak pączki to... tylko z różą jak ta
                                                    A jak róża to.... tylko warmińska, warmińska
                                                    A jak Olsztyn to... tylko z pączkiem jak ten wink

                                                    Oto przepis - na stolnicę wrzucamy płatki dzikiej róży, a jak ma być dzika to
                                                    tylko z pod lasów . Tylko nie pomylcie sobie dzika z różą wink Zresztą Gajowy
                                                    będzie czuwać. wink
                                                    Te obrane płateczki róży, obrane tylko kobiecymi rękami wrzucamy na stolnicę,
                                                    posypujemy cukrem, bierzemy taki wałek drewniany i wałkujemy te płatki. W tym
                                                    czasie wszyscy mężczyźni przebywają poza domem, bo wiedzą , że wałek w rękach
                                                    kobiecych to groźna broń. No i zabieramy się do wałkowania , spokojnie,
                                                    dokładnie naciskając ten wałek do oporu. W tym momencie wyobrażamy sobie, że
                                                    miażdzymy całe zło świata, bardziej przygniatąc te płatki z różą, wałkujemy
                                                    mocno, aż popłynie z nich sok i zrobi się taka mamałyga. Coś w rodzaju
                                                    wyciskania soku z cytryny przez dłuższy czas. Kiedy już cała stolnica będzie
                                                    czerwona i tryskać będzie czerwona maź, wtenczas możemy odpuścić sobie to
                                                    wałkowanie i udajemy się w poszukiwanie malutkich słoiczków po małych
                                                    majonezach , takie z zakrętką. Teraz dokładnie zbieramy tą mamałygę różaną do
                                                    tych słoiczków. Ubijamy je jeszcze w tym słoiczku zakręcamy i koniec. Po
                                                    wymyciu wszystkiego i schowaniu wałka do szuflady kredensowej każdy mężczyzna
                                                    może bezpiecznie przekroczyć próg kuchni.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=34253638&a=35146118
                                                  • tralala33 Pstrąg 03.07.06, 21:45
                                                    Pstrąg wg przepisu Marzeny Długowskiej
                                                    Pstrąga wypatroszyć, przedtem nie skrobiąc. Do środka włożyć masło, zmieszane z
                                                    solą, czosnkiem i ziołami. Dodać koper, zawinąć rybę w folię aluminiową, smażyć
                                                    na grillu lub w głębokim tłuszczu na patelni.
                                                    www.wm.pl/index.php?ct=wiadomosci&id=869493
                                                  • gajowy555 Re: Mamałyga różana 03.07.06, 22:17
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Ale żeby nawiązać do kuchni warmińskiej , którą to zasiedliliśmy, to podam
                                                    > przepis na zrobienie rózy do pączków. Teraz mamy karnawał smile
                                                    > Znasz to Gajowy ?
                                                    > Jak karnawał to... tylko z pączusiem, z pączusiem
                                                    > A jak pączki to... tylko z różą jak ta
                                                    > A jak róża to.... tylko warmińska, warmińska
                                                    > A jak Olsztyn to... tylko z pączkiem jak ten wink

                                                    Hej, niestety nie ja będę autorem nowej ksiązki o kuchni warmińskiej, choć może
                                                    coś tam przemycę, ale mam nadzieję, że Twój przepis na "mamałygę" różaną tam się
                                                    właśnie znajdzie. A to także z racji dodania również folkloru (z jakiego
                                                    regionu?) i tradycji .
                                                    No i ta nazwa : "Warmińska Mamałyga Różana, Wałkiem przez Ritę Głaskana" .
                                                    Czujesz to ? Napewno number1 !!!

                                                    - a ksiójżki jek ni ma tak ni ma...
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=34253638&a=35322697
                                                  • rita100 Re: Zapraszam na łuczte ;))) 03.07.06, 23:37
                                                    Tak, to mi się udało opisac , a Tobie Gajowy dobrze nazwać - humor doskonały smile
                                                    Popatrzcie co dzisiaj serwuję na talerz , wprawdzie nie pstrąg, ale możemy
                                                    zrobić na styl pstrąga
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=76&pos=13
                                                    Oto karp z jeziorka krakowskiego Bagry - waży 10kg, złowiła tą rybę ta oto
                                                    dzielna kobzieta z mojego rewiru smile
                                                    Ile ważą wasze rybeczki jeziorne - Bargy , to malutkie jezioro , a taaaka
                                                    ryba smile
                                                  • gajowy555 Re: Zapraszam na łuczte ;))) 05.07.06, 14:06
                                                    Jom zidzioł eszcze ziankszygo, jek mój szwager Zbysio fyciuł na wedka w jeziorze
                                                    Sukiel. To je łodnoga jeziora Ukiel (Krzywego). Łón tam niedaleko mnieszko na
                                                    tach Likusach i śtraszny rybok - pogromca łokazów z niygo je. Wntenczas fyciuł
                                                    karpia co ważuł 13 kilo. To je łokaz, tlo zdjyńcia ni ma a karpia mym downo zjydli.
                                                    Nawet smaczny buł...
                                                  • rita100 Re: Kuchnia mazurska 07.07.06, 20:25
                                                    Wiesz Gajowy, jek rybacy mózió ło takej ficonej rybce - co fycił czołg
                                                    podwodny wink))

                                                    A łobaczie tu, to mowamy kuchnie mazurskó tyż
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=39296581&a=39298914
                                                  • rita100 Re: Kuchnia mazurska 08.07.06, 20:59
                                                    A dzisioj psioseneczka relaksowa. Jek dzieciuki śpsiewajó i psiekó kuchty ze
                                                    śliwkami.

                                                    Żeby w domu było miło, tak, tak, tak,
                                                    Żeby coś dobrego było, tak, tak, tak,
                                                    By pachniało wakacjami, tak, tak, tak,
                                                    Zrobię ciasto ze śliwkami, tak, tak, tak.

                                                    Szklankę mąki, cukru szklankę,
                                                    Zaraz wsypię do miseczki,
                                                    Potem proszku do pieczenia,
                                                    Dodam jeszcze dwie łyżeczki,
                                                    I dwa jajka i na koniec
                                                    Roztopionej margaryny
                                                    I zamieszam tylko tyle,
                                                    By się razem połączyły.

                                                    Najłatwiejsze ciasto w świecie, tak, tak, tak,
                                                    Nic, a nic się go nie gniecie, tak, tak, tak,
                                                    Ty potrafisz także upiec, tak, tak, tak,
                                                    Nawet, gdy nie jesteś zuchem, tak, tak, tak.

                                                    Teraz śliwki poukładam,
                                                    W natłuszczonej tortownicy
                                                    I do pieca włożę ciasto
                                                    Na około pół godziny,
                                                    A gdy będzie już gotowe,
                                                    Znaczy chrupkie i rumiane,
                                                    To zaproszę koleżanki,
                                                    Babcię, dziadka, tatę, mamę.
                                                  • rita100 Re: Cytrynowa maślanka 09.07.06, 10:34
                                                    Dzisioj tlo maślanka
                                                    Cóś na łupalne dnia, cóś kwaskowatego by sia zdało i łuż je. Prosza bardzo -
                                                    cytryna, maślanka, cukier lub mniód.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=136&pos=40
                                                    Bierzemy takie naczyńko i ....

                                                    1 l maślanki i cytrynka. Tak weno bieremy 1 cytrynkę , ucieramy skórkę , sok
                                                    wyciskamy i przecieramy przez sitko. Dodajemy to do maślaneczki, na którą
                                                    cieknie nam ślineczka, mieszamy, dodajemy 4 łyżki cukru abo mniodu i mnieszamy,
                                                    no mnieszać to kożdy łumie , to nie sztuka, tlo chto wypsije takó miesznake ?
                                                    hehe
                                                    Choć może być łona smakozita na łupał jeki dzisioj mamy.
                                                  • rita100 Re: "Schab na sposób wiosenny" 14.07.06, 21:51
                                                    "Schab na sposób wiosenny"

                                                    Dzisioj 'Schab na sposób wiosenny"
                                                    Ziosna sia kóńczy, trza jó łodzitać warzeniem.
                                                    I tak:
                                                    4 plastry wieprzowego schabu
                                                    2 cebule
                                                    2 marchewki
                                                    3 ziarnka ziela angielskiego
                                                    sól, cukier, pieprz, mąka ziemniaczana i nać piytruszki.

                                                    To wsio, tero zabzieramy sia do pracy , tlo szorc łóziójże i ryramy sia przy
                                                    kochyrce.

                                                    Warzymy pospołu mniajsko, pokrojoną cybule i marchewkę, zielem angielskim i
                                                    solą. Wywar przecedzić przez sito i zaciągnąć mąką ziemniaczaną. Ponownie
                                                    wkładamy doń mniajsko, warzywa, zagotujemy tera przyprawiamy tym wszystkim.
                                                    Posypać obficie posiekaną natką pietruszki i wymieszać. To wszystko.
                                                    Podajemy z kortofelkami i jymy nożem i widelcem.
                                                    Jesli chto je lyworęnczny to problem, bo nie ziym jek majó jyść. Je chto
                                                    lyworęnczny ?
                                                  • rita100 Re: 'Wesoły Sos'- SchmunzelsoBe 02.08.06, 20:24
                                                    'Wesoły Sos'- SchmunzelsoBe
                                                    Nie znalazłam przepisu mazurskiego z dyni więc na dzisiejszy wesoły dzień
                                                    wesoło rozklekotam się o 'wesołym sosie'. Ta potrawa była znana w Prusach pod
                                                    nazwą SchmunzelsoBe i oznacza 'wesołe ziemiaczki' , a dla nas w dzisiejszym
                                                    dniu to będą wesolutkie kartofelki.
                                                    Smacznygo i o rypyte nie prośta wink))
                                                    ---------
                                                    Zrobzię jich gwołt i niech kożdan przyjdzie i sobzie do ranki weźnie. Nic to
                                                    co sia łucoramy, ale takie to smakozitozite co ni jidzie jynaczej jeść.
                                                    A weno:
                                                  • rita100 Re: Wesolutkie kartofelki 02.08.06, 20:25
                                                    Robzimy tak: słoninkę pokroimy rach, ciach ,ciach w kosteczkę i topsimy na
                                                    małym łogienku. Na taki złoty kolor. Tero dodajemy pokrajaną rach, ciach, ciach
                                                    w kosteczkę cybulę i leciuteńko podrumienimy. Potam dodajemy mąkę i sporządzamy
                                                    ze wszystkiego ciemną zasmażkę. Na koniec wlywamy 2 filiżanki rosołu.
                                                    Przprawiamy na słodko-kwaśny smak dodając trochę octu i cukru i... gwołt
                                                    majyranku.
                                                    Tero dajcie pozor
                                                    Bo kartofle wcześniej trza ługotować łosobno.
                                                  • rita100 Re: Wesolutkie kartofelki 02.08.06, 20:29
                                                    I tero prosza bardzo - prosza kożdygo ku mnie ze swojim kartofelkiem , maczamy
                                                    go radośnie, łuśmiachniańci w wesołym sosiku i chibko do gamby kartofelka ,coby
                                                    noma chto wcześniej nie porwał, jeki psiesek cy kotek.
                                                    A łuż sia czai, łobaczcie, jek jynzory wiszó tym łosobnikom wink)
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=204&pos=0Wega
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=88&pos=2Sonia

                                                    No koty sia nie lodważe tera pokazać wink)))
                                                  • tralala33 Re: 'Wesoły Sos'- SchmunzelsoBe 02.08.06, 21:09
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Składniki:
                                                    > 100g wędzonej przerośniętej sloniny
                                                    > 2 łyżki mąki
                                                    > 0.3l rosołu
                                                    > 1 łyżeczka cukru
                                                    > 1 cybula
                                                    > 2 łyżki ostu
                                                    > sól , pieprz, majranek
                                                    >
                                                    > prawda, ze proste będzie jydło ?

                                                    Prawda, tylko skąd teraz wziąć przerośnięty boczek jak nawet świnki dbają o
                                                    lnię? I te dwie łyżki ostu to można zastąpić pokrzywą czy nie bardzo?
                                                  • tralala33 Bandzie ksiojżka 14.08.06, 21:18
                                                    www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&sct=lidzbark&id=873975
                                                    Powstaje książka kucharska
                                                    GO Wioletta Przybylska [10.08.2006] Prace nad międzynarodową książką kucharską,
                                                    zmierzają ku końcowi. Teraz dopracowywana jest szata graficzna i tłumaczenia.
                                                    Książka ukaże się we wrześniu.
                                                    Książka będzie miała około 240 stron i będzie zawierała 160 przepisów. Po 40 z
                                                    Polski, Litwy, Holandii i Niemiec. Ukaże się w czterech językach (polskim,
                                                    litewskim, holenderskim i niemieckim) i wydana będzie w tych 4 krajach.
                                                    Umieszczone w niej będą przepisy regionalne, takie, który nie znajdziemy w
                                                    typowej książce kucharskiej. W niemieckiej części będzie można znaleźć przepisy
                                                    znanych osób. Rozpoczyna je przepis na zupę ziemniaczaną w wydaniu Angeli
                                                    Merkel, kanclerz Niemiec.

                                                    Przepisy do polskiej części książki przygotowały Janina Tausiewicz i Maria
                                                    Soroko. Oprócz przepisów w publikacji znaleźć można będzie historię czterech
                                                    regionów: w Polsce: Warmii, Koriodorys na Litwie, Emsland w Niemczech, i Lossar
                                                    w Holandii. Książka będzie ilustrowana. Nie można jej będzie kupić w księgarni.
                                                    Dystrybucja zajmą się członkinie Kola Gospodyń Wiejskich, które liczą, że
                                                    pozycja będzie cieszyła się dużym zainteresowaniem.

                                                    Znacie jakieś przepisy holenderskie?
                                                  • rita100 Re: Bandzie ksiojżka 15.08.06, 21:51
                                                    Nie, ja nie znam, ale ze mnie taka kucharka że szkoda żoładka. Nadaje się tylko
                                                    do degustacji. Salami węgierskie uwielbiam i boczek tłuściutki.

                                                    I moja specjalność mazurska - plince z ziemniaków gotowanych. Bardzo często je
                                                    robię , bo jak zostają ziemiaki gotowane to buch, szybciutkko zetre na tarce i
                                                    nie potrzeba do tego wysiłku , jojeczko , mąka, sól i na patelnie - dośc często
                                                    na takie danie się porywam.

                                                    Ale książka taka jest potrzebna , miedzynarodowa. Szkoda , że nie bedzie jej w
                                                    księgarniach.
                                                  • tralala33 Re: Gościnność mazurska 24.10.06, 21:33
                                                    O Jenu - tom sia naszukała tego kóntka. Adyć je, tak mowam eszcze trzy
                                                    ksiójżeczki w kuchnia Warmii i Mazur (ta dzisiejsza)
                                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3701813.html
                                                    Teresa Zaworska z Olsztyna zbiera przepisy od gospodyń z naszego regionu.
                                                    Chcesz poznać przysmaki, które przyjechały tu razem z powojennymi osadnikami
                                                    albo tradycyjne potrawy regionalne? Zajrzyj do przygotowanych przez Zaworską
                                                    książeczek.
                                                    - Gospodarstwo agroturystyczne bez wyżywienia to tylko zwykła noclegownia -
                                                    uważa Teresa Zaworska, która w Warmińsko-Mazurskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego
                                                    zajmuje się agroturystyką. - Turysta przyjeżdża na Warmię i Mazury nie tylko,
                                                    by coś przeżyć, ale też spróbować kuchni z naszego regionu. W 1993 roku
                                                    ukazały się "Regionalne potrawy warmińsko-mazurskie" - opowiada Teresa
                                                    Zaworska.
                                                    Znalazły się tam też - oprócz przepisów na prawie 60 przysmaków - informacje,
                                                    jak dawniej jadano na Warmii i Mazurach.

                                                    Książeczka cieszyła się ogromnym powodzeniem. Zaworska postanowiła więc
                                                    przygotować ciąg dalszy. - Chciałam zbierać tylko przepisy charakterystyczne
                                                    dla naszego regionu, ale okazało się, że to niemożliwe. Przez kilkadziesiąt lat
                                                    osiedlali się tu ludzie z najróżniejszych zakątków Litwy, Ukrainy, Polski, a
                                                    wraz z nimi zadomawiała się ich kuchnia. Gospodynie z Warmii i Mazur gotują
                                                    teraz potrawy warszawskie czy wileńskie - opowiada Teresa Zaworska.

                                                    Zamiast receptur warmińskich i mazurskich zaczęła zbierać przepisy z Warmii i
                                                    Mazur. - Musiały być sprawdzone i proste, a potrawy przyrządzane z miejscowych
                                                    produktów. Nie chodzi przecież o to, by turystom serwować kotlet z ananasem czy
                                                    owoce morza - tłumaczy Zaworska.

                                                    Tak powstały trzy kolejne broszurki: "Lubiane i sprawdzone przepisy kulinarne"
                                                    (154 przepisy), "Nasze domowe, stare i nowe" (138 przepisów) i wydane
                                                    jesienią "Swojskie jadło" (80 przepisów). Każda za 3 zł, można je kupić w
                                                    Warmińsko-Mazurskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego (ul. Jagiellońska 91 w
                                                    Olsztynie).

                                                    Kiedy wreszcie powstanie książka z prawdziwego zdarzenia, w której znajdą się
                                                    wszystkie przepisy z broszurek? - Chyba zostawię sobie tę robotę na emeryturę -
                                                    śmieje się Teresa Zaworska.
                                                  • rita100 Re: Gościnność mazurska 24.10.06, 21:47
                                                    Te starodawne przepisy wypierane sa przez nowocześniejsze i prostsze w
                                                    produkcji. Mało chto tero psiecze, bo i prónd drogi i goz, a kupsić je łatwiej.
                                                    Eszcze może starsze gosposie wprawione. Zanika i ta tradycja. Tak patrząc , to
                                                    sama zidze co cias gdzie bym mogła psiec poswiancam przy klawiaturce.
                                                    A na niydziele kupuje.
                                                  • rita100 Re: Rogale marcińskie 05.11.06, 20:24
                                                    Ło jenu, Tralala, lo tam samym myślołam , jak mym pospoły myslim smile
                                                    Poznaniacy świętują , a mym ? Nie ?
                                                    Rogale marcińskie

                                                    Drożdże rozpuścić w niewielkiej ilości mleka. Jajka utrzeć z cukrem i połączyć
                                                    ze stopionym masłem. Nie przerywając ubijania, dodawać porcjami przesianą mąkę,
                                                    mleko oraz wcześniej przygotowane drożdże. Ciasto wyrabiać do chwili, gdy
                                                    zaczną pokazywać się pęcherzyki i wtedy pozostawić w ciepłym miejscu do
                                                    wyrośnięcia. Migdały, orzechy i mak zaparzyć, zemleć, utrzeć z cukrem i
                                                    śmietaną aż do uzyskania gęstej masy. Wyrośnięte ciasto rozwałkować i pokroić
                                                    na kwadraty. Na każdy z nich nałożyć porcję wcześniej przygotowanej masy,
                                                    uformować rogaliki i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Wstawić do
                                                    gorącego piekarnika i piec w temp. 220-250 stopni na złoty kolor.

                                                    CIASTO

                                                    1 kg mąki pszennej
                                                    6 jaj
                                                    0,5 kostki masła
                                                    2 łyżki cukru
                                                    50 g drożdży
                                                    1 szklanka mleka
                                                    MASA

                                                    1,5 szklanki cukru pudru
                                                    200 g migdałów i orzechów
                                                    100 g białego maku
                                                    śmietana

                                                    Ciekawe cy Gajowy bandzie psiekł ?
                                                  • rita100 Re: Smak Mazur 19.03.07, 21:40
                                                    Smak Mazur
                                                    Wieką rewolucją agralną była uprawa ziemniaka. Jeszcze do 1775 roku całkowicie
                                                    nieznany. Dopiero sześć lat później zrobił ogromną karierę na Mazurach.
                                                    Zimowe zapasy uzupełnione ziemniakami składały się jeszcze: z kapusty brązowej
                                                    (jarmużu), suszonej marchwi, brukwi, buraków pastewnych, pasternaku, kiszonej
                                                    białej kapusty oraz czerwonych buraków.
                                                    Kossert smile
                                                  • rita100 Re: Zur warnijski 29.03.07, 22:30
                                                    Żur

                                                    - 2-3 suszone grzyby
                                                    - 10 dkg białej kiełbasy
                                                    - 1 jajko ugotowane na twardo
                                                    - 1 szklanka rosołu
                                                    - 1/2 szklanka zakwasu z mąki żytniej robiony przez gbureczkę
                                                    - 1/2 łyżeczki tartego chrzanu
                                                    - 20 ml śmietany
                                                    - sól, pieprz
                                                    - 1/2 łyżeczki majeranku

                                                    Jak już mamy te wszystkie składniki, żur wielkanocny i warmiński powstanie jak
                                                    ulał. A więc biermy sia do roboty:
                                                    Woszta ugotować w rosole. Wcześniej namoczone i ugotowane grzyby pokroić. Z
                                                    rosoły ostrożnie wyciągamy woszte, a następnie dodajemy zakwasu i grzyby.
                                                    Powstały żur doprawić śmietaną, solą i pieprzem. Przed podaniem dodać chrzan.
                                                    Ugotowane jajko pokroić na cząstki (takie cząstki jakie kroimy dla malutkich
                                                    kurczaczków ), wciepnóńć na talerz i zalać żurem.
                                                  • gajowy555 Re: Łurojchrowanie czyli wędzenie 06.04.07, 13:35
                                                    rita100 napisała:

                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=37726442&v=2&s=0
                                                    > Łurojchrowanie czyli wędzenie

                                                    No jó, łurojchrowany - uwędzony
                                                    rojchrowany - wędzony, rojchrowanie - wędzenie.
                                                    Tyle tych różnych nazw, co można się pogubić ździebko...
                                                  • rita100 Re:I mowam nowo ksiójżke 25.11.07, 18:25
                                                    "Niezapomniana kuchania Warmii i Mazur" - Małgorzata Jankowska-Buttitta.

                                                    Uuż prazie czytom to bandziem mnieć nowe przepsisy. Gwołt tamój je wspomnień i
                                                    ciekawostek ło kuchni prosto łod łostatnich Warnijaków i Mazurów.

                                                    Uff, zdójżylim eszcze, zdójżylim smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka