Co nowygo na Warniji i Mazurach tyż...

27.12.06, 15:38
No jó, wpsisujta co nowygo, cobyśwa trzymali rangka na pulsie...
    • gajowy555 Re: Pomóżcie wydać opowieść o kuchni regionu 28.12.06, 13:08
      Joanna Wojciechowska
      2006-12-27, ostatnia aktualizacja 2006-12-27 19:02

      Kolejna niesamowicie smakowita książka o kuchni Warmii i Mazur. A ściślej:
      obszerny kulinarny reportaż o poszukiwaniu dawnych smaków, narzędzi kuchennych i
      ludzi, którzy pamiętają jak kiedyś tutaj było. Jest "tylko" jedno ale...
      potrzeba 30 tys. zł na wydanie tej opowieści.

      Małgorzata K. Jankowska-Buttina mówi, że napisała książkę "Niezapomniana kuchnia
      Warmii i Mazur" z miłości do tego zakątka na ziemi. - Pochodzę z Warszawy,
      większą część życia przemieszkałam we Włoszech, gdzie zajmowałam się także
      kulinariami - opowiada. - Ale Mazury kocham od dziecka, gdy byłam mała dziadek
      zabierał mnie w te strony na ryby i od tej pory wracam tu tak często jak mogę.
      Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że poza ładnymi widokami, na Warmii i
      Mazurach jest pustka jeśli chodzi o tradycję kulinarną. Zaczęłam czytać,
      zgłębiać dzieje regionu. Tak dowiedziałam się, że winna temu jest historia,
      która w ogromnym stopniu wykorzeniła te ziemie z jej mieszkańców. Postanowiłam
      odnaleźć tych, którzy mimo wszystko zostali i dowiedzieć się, jak kiedyś tu
      jadano i co jadano.


      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3816000.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-12-28-02-05
      • gajowy555 Re: Pomóżcie wydać opowieść o kuchni regionu 28.12.06, 13:09
        "Niezapomniana kuchnia Warmii i Mazur" to opowieść o tym, jak autorka szukała
        dawnych przepisów, także jej wnioski i przemyślenia z ogromnej liczby lektur, w
        których pojawiają się choćby krótkie wzmianki o gotowaniu i ucztowaniu (cytuje
        m.in. hrabinę Marion Dönhoff, Fritza Skowronka, ks. Walentego Barczewskiego -
        pisarzy żyjących na początku XX wieku w Prusach Wschodnich). Autorka obficie
        korzysta też z tego, co o gotowaniu pisały ówczesne gazety i kalendarzy dla
        gospodyń domowych. - Ale to przede wszystkim opowieści ludzi, którzy pamiętają
        dawne gotowanie - mówi Małgorzata K. Jankowska-Buttina. - Czerpałam głównie ze
        wspomnień kobiet. Przez lata to one trzymały pieczę nad kuchnią, bo ich mężowie
        na początku wieku co rusz przebywali na jakiejś wojnie.

        W książce jest też wiele opisów kuchennych narzędzi, o których dziś mało kto wie
        i rzadko kto ich używa. Choćby najprostszego kuchennego "urządzenia", o którym
        opowiedział autorce Johann Gutt z Biskupca. "W jego domu, kiedy rozbierano
        choinkę, ojciec odcinał szpic z gałązkami, korował, suszył i w ten sposób
        powstawały "motecki", czyli mieszadełka, którymi, kręcąc w dłoniach,
        roztrzepywano mąkę na muzę (tj. zupę z mąki na wodzie)" - zapisała
        Jankowska-Buttina.
        • gajowy555 Re: Pomóżcie wydać opowieść o kuchni regionu 28.12.06, 13:11
          miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3816000.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-12-28-02-05

          U mnie w domu takie urządzenie nazywa się "mątewką", ale gdy spytałam w
          redakcji, kto wie, co znaczy to słowo i kto ma w domu "patyczek do mieszania",
          nikt nie wiedział o czym mówię. - Ocalanie przepisów, opisu narzędzi, tego jak i
          w czym gotowano zajęło mi dwa lata - opowiada Małgorzata Jankowska-Buttina. -
          Chciałabym, żeby książka ukazała się drukiem, by jej czytelnicy mogli się
          delektować opisanymi daniami, marzę, by kuchnia Warmii i Mazur była tak
          popularna, jak choćby kuchnia śląska, o której mówi się od lat. A wybierać jest
          w czym.

          Potencjalnym czytelnikom autorka podaje kilkadziesiąt przepisów - jak ugotować
          najprostszą mazurską zupę mączną, czyli muzę (wrzucić do wrzątku mąkę,
          rozmieszać, doprawić solą i masłem), zrobić domowe nalewki, czy słynne niegdyś
          na całe Prusy Królewskie marcepany. Receptury ułożyła według specjalnego klucza
          - gdy pisze o żniwach i zbożu pojawiają się opisy dań mącznych, gdy rozdział
          jest poświęcony jajkom i nabiałowi, pojawia się przepis na zupę twarożkową na
          zimno lub pierogi z serem (farsz na słodko z rodzynkami, sokiem z cytryny i
          szafranem).

          Maszynopis książki Małgorzata K. Jankowska-Buttina złożyła w olsztyńskim
          wydawnictwie Borussia. - Bardzo nam zależy na jej wydaniu, ale niestety brakuje
          nam pieniędzy - przyznaje Kamila Gojło z wydawnictwa Borussia. - Potrzebujemy
          ok. 30 tys. zł, od kilku miesięcy szukamy sponsorów. Liczymy na pomoc m.in.
          restauratorów, którzy mogliby podawać opisywane dania w swoich lokalach. Możemy
          oczywiście rozmawiać o tym, jak uwidocznimy w książce ich wsparcie wydania.

          • gajowy555 Re: Pomóżcie wydać opowieść o kuchni regionu 28.12.06, 13:13
            Dobry czas dla naszej historii

            O historii codzienności na Warmii i Mazur - obyczajach, stopie życiowej dawnych
            mieszkańców, ich kulturze i tradycjach - pisze się zaledwie od kilku lat.
            Pisaniem o architekturze i dawnych wschodniopruskich rodach zajęli się
            Małgorzata i Mirosław Garncowie, krajobrazem kulturowym m.in. Barbara Zalewska,
            wiejską codziennością czasów wojny - Edward Cyfus, o lasach Mazurów opowiadają
            powieści Erwina Kruka. Przyszedł też czas na opisywanie historii od kuchni -
            Waldemar Mierzwa z Dąbrówna w kwietniu wydał "Smak Mazur", Starostwo Powiatowe w
            Olsztynie chce wydać przetłumaczoną na język polski książkę kucharską,
            podręcznik, z którego na początku wieku uczyły się przyszłe gospodynie w Królewcu.

            Dawna kuchnia nie tylko jest opisywana, ale powoli wraca na stoły. Gietrzwałdzka
            Karczma Warmińska jest dla wielu przyjezdnych obowiązkowym miejscem zjedzenia
            obiadu, warmińskie jadło serwują też w Borowiku w Butrynach. Kulinarnie
            przebudziły się też Mazury - w okolicach Ełku powstał szlak regionalnego jadła,
            w Gołdapi kartacz, czyli ziemniaczana klucha nadziana mielonym mięsem i polana
            skwarkami z cebulą, urósł do roli symbolu kulinarnego, bez zjedzenia którego
            turysta nie powinien wyjeżdżać z miasteczka.
            • gajowy555 Re: Pomóżcie wydać opowieść o kuchni regionu 28.12.06, 13:15
              PS. „Smak Mazur” - oprócz kilkunastu przepisów, podanych przez dawnych
              mieszkańców Mazur, książka zawiera też opowieść o tym, jak biednie, ale smacznie
              jadano w tych stronach. Jednym z przebojów tej książki są m.in. słodkie rogaliki
              z ziemniaków, czy tak proste, a zarazem wykwintne danie, jak rosół z kluskami
              twarogowymi i pietruszką.

              ** Podręcznik dla gospodyń, który chce wydać Starostwo Powiatowe w Olsztynie,
              podarowali urzędnikom dawni mieszkańcy powiatu olsztyńskiego. Oprócz receptur
              kilkudziesięciu dań w podręczniku jest instrukcja jak porcjować wieprza czy
              cielę. Przeszkodą w opublikowaniu tej książki jest brak pieniędzy.


              bi.gazeta.pl/im/2/3815/z3815872X.jpg
              bi.gazeta.pl/im/3/3815/z3815873X.jpg
              • rita100 Re: Pomóżcie wydać opowieść o kuchni regionu 28.12.06, 21:24
                "jak biednie, ale smacznie jadano w tych stronach. Jednym z przebojów tej
                książki są m.in. słodkie rogaliki z ziemniaków, czy tak proste, a zarazem
                wykwintne danie, jak rosół z kluskami twarogowymi i pietruszką."

                Fajna ksiójżka i mom nadzieje co znajdą się pieniązki.

                Niezapomniana kuchnia Warmii i Mazur. Ciekawe czy pani Małgorzata doczytała
                się, że co wtorek jak pisze Kirst, Mazur jadał 'zupę wariatów' czyli jest to
                groch ze słoniną czyli grochówka ? Tak nazwał ta zupe pewnien stary Mazur bo
                smiał się jak wariat przed jedzeniem ciagle i tego samego we wtorki.
                Poczestował nią nawet bombardiera Ascha, którem zupa bardzo smakowała.
                • tralala33 Pałac w Nakomiadach 30.12.06, 20:42
                  ma szczęście. Zyskał dobrego właściciela i ma szansę odrodzić się do dawnej
                  urody. Napisała o tym Joanna Wojciechowska

                  miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3820588.html
                  Piotr Ciszek od ośmiu lat remontuje swój pałac w Nakomiadach. Chce, by wnętrza
                  odzyskały dawny klimat, dlatego komnaty będą ogrzewać piece kaflowe. A że
                  kafli, z których można by postawić piec jak z czasów Prus Wschodnich, dziś się
                  nie uświadczy, przy pałacu ruszyła manufaktura...
                  W manufakturze przy dawnym pruskim pałacu pracuje sześć osób z Nakomiad i
                  okolic. Między nimi plącze się trzymiesięczny czekoladowy jamnik Herman. Jego
                  pan w małym pomieszczeniu przygotowuje gipsowe formy kafli i miniatur małych
                  pieców do których można włożyć świeczkę albo postawić jako niebanalny bibelot.
                  Nad jednym projektem pracuje często miesiąc i więcej. Właścicielka psa z dwoma
                  koleżankami w innym pomieszczeniu, cienkimi jak włos pędzelkami maluje
                  miniatury pieców, albo ozdabia normalnej wielkości kafle. Jeden mały piec
                  maluje się godzinę-dwie. Czas pomalowania kafla uzależniony jest od tego, ile
                  ma być na nim elementów. W największym pomieszczeniu, tam, gdzie Herman
                  wygrzewa się przy piecu do wypalania ceramiki, pan Zygmunt odlewa piece i kafle
                  (to trwa długie dni), a pan Ryszard czyści z nierówności wyjęte z form
                  elementy. Wszyscy pracują po osiem godzin dziennie, mówią, że praca jest
                  żmudna, ale ciekawa. I daje dużo radości.
                  • tralala33 Re: Pałac w Nakomiadach 30.12.06, 20:43
                    Pałaców szukał na mapach w kępach drzew

                    Właściciel pałacu i manufaktury Piotr Ciszek mieszka w Warszawie, pracuje w
                    branży informatycznej. W 1998 roku chciał kupić na Mazurach kamienną oborę. Gdy
                    zaczął jeździć po wsiach, zobaczył, że stoją w nich piękne, ale popadające w
                    ruinę pałace, w których po wojnie często rezydowali dyrektorzy PGR. -
                    Popegeerowskie wsie wyglądały wtedy koszmarnie, bo połacie ziemi leżały
                    odłogiem, rosło na nich zielsko w pas, a ludzie bez sensu snuli się po ulicach
                    albo siedzieli przed blokami - wspomina Ciszek. Szybko go ujął urok
                    wschodniopruskich pałaców. Zrezygnował z obory i postanowił kupić dwór albo
                    pałac. - Chodziłem, pytałem, ale nikt nie miał spisu miejsc, w których takie
                    budynki stoją - opowiada Ciszek

                    Zauważył, że pałace zawsze otoczone są parkami. Dlatego kupił wojskową mapę i
                    namierzał kępy zieleni rosnącej przy wsiach. - Gdy przy nich zaznaczano jeszcze
                    cmentarz, miałem prawie stuprocentową pewność, że w przypałacowym parku są
                    groby jego mieszkańców - wspomina.

                    Po czterech miesiącach jeżdżenia po Mazurach Piotr Ciszek trafił do Nakomiad
                    pod Kętrzynem. - Powiedziałem, że albo ten pałac, albo żaden inny.

                    • tralala33 Re: Pałac w Nakomiadach 30.12.06, 20:43
                      A na Forum Olsztyna w opiniach któs podał ten link. W nim wszystko o pałacu w
                      Nakomiadach
                      www.nakomiady.pl/
                      • tralala33 Zieter łokrutny 31.12.06, 18:32
                        Patrzjata co tyn zieter w Łostynie narobził sad
                        wiadomosci.onet.pl/1457410,11,1,0,120,686,item.html
                        Jedna osoba została zraniona w Olsztynie przez złamany przez silną wichurę
                        konar drzewa. Warmińsko-mazurska straż pożarna interweniowała od rana 110 razy -
                        podała rzeczniczka miejscowej straży Małgorzata Szmidt-Jeżewska.
                        Połamane drzewo przewróciło się też na kamienicę przy ulicy Zyndrama z
                        Maszkowic w Olsztynie. Mieszkańcy domu zostali ewakuowani, inspektorzy nadzoru
                        budowlanego sprawdzają, czy dom został mocno uszkodzony.

                        Na ulicy Żołnierskiej wichura porwała dach z prosektorium, a na ulicy
                        Lubelskiej konar zranił mężczyznę. Został przewieziony do szpitala. Strażacy
                        usuwają połamane gałęzie i drzewa z torów kolejowych, linii energetycznych i
                        dróg. Najsilniej wieje w zachodniej części Warmii i Mazur w powiatach
                        olsztyńskim, szczycieńskim i bartoszyckim.
                        • gajowy555 Re: Zieter łokrutny 31.12.06, 23:05
                          Łu noju ziater duje, jekby mnioł zapłacóne. Tlo patrzeć, jek dachówki bandó
                          furgać. A jutro mo być eszcze ziankszy.
                          Co tam, przeżyjem, bo to już nowy roczek bandzie...
                          • rita100 Re: Zieter łokrutny 01.01.07, 17:02
                            łu noju cisza, ale ło łolsztynie głośno buł w ziadomościach Polskich. Szczep
                            wywrócił sia na dom, tyle zniszczeń. To buł huragan 120 km na godzine.
                            Mocno ziało ziatrzysko, łoj mocno.
                      • rita100 Re: Pałac w Nakomiadach 01.01.07, 16:59
                        Dziankuje Tralala, ni nolazłabym tak psianknej stronki ło pałacu sięgającego
                        prawie do czasów Krzyżackich. Te tunele i przejścia podziemne kryją wiele
                        tajemnic. I cikawa je ta woda podziemna, źródełka.
                        A cytaliście tam ło lygendach ?

                        Z kolei zamurowane od wschodniej strony okno, to finał romantycznej miłości.
                        Młoda niewiasta, mieszkająca w pałacu, obdarzyła swoim uczuciem mężczyznę ze
                        zwaśnionego rodu. Siłą rzeczy nie mógł się on podobać ojcu owej panny. Ten
                        ostatni nie pozwalał, by młodzi ludzie się spotykali, a o ślubie w ogóle nie
                        chciał słuchać. Miłość jednak była tak wielka, że pokonywała wszelkie
                        przeszkody. Nocą, kiedy wszyscy mieszkańcy pałacu spali, dziewczyna wyskoczyła
                        przez okno wprost w ramiona ukochanego. Odjechali w siną dal konno, prowadzeni
                        światłem księżyca. Ojciec, odkrywszy co się stało, wyrzekł się córki, a okno,
                        którym uciekła, kazał zamurować.
                        www.nakomiady.pl/legendy.htm
                        Bardzo jich gwołt w tym jydnym mniejscu. A jednak kraina nie tlo zamków
                        krzyżackich ale i pałaców.
                        • gajowy555 Re: Szlachcianka w prezencie dla muzeum 02.01.07, 09:10
                          Skoro łuż ło szlachciankach godamy, to mowam tu eszcze jednó...

                          Tuż przed końcem roku Muzeum Warmii i Mazur dostało wspaniały XVIII-wieczny
                          obraz przedstawiający młodą szlachciankę. - To jeden z najcenniejszych darów,
                          które do nas trafiły w 2006 roku - cieszy się dyrektor Janusz Cygański

                          Zwiedzający zobaczą go po raz pierwszy 4 lutego na wystawie muzealnych nabytków.
                          Potem zawiśnie w Morągu, gdzie jest kolekcja portretów.

                          Płótno przedstawia młodą kobietę bądź kilkunastoletnią dziewczynę. - Ówczesna
                          maniera malowania nie pozwala nam tego jednoznacznie rozstrzygnąć - wyjaśnia
                          Andrzej Rzempołuch z działu sztuki dawnej olsztyńskiego muzeum.


                          Późnobarokowe dzieło powstało prawdopodobnie w latach dwudziestych bądź
                          trzydziestych XVIII wieku. - Postać namalowana jest według jeszcze
                          XVII-wiecznego sposobu, jednak takie drobiazgi, jak szczegóły koronki wskazują,
                          że to obraz nieco późniejszy - ocenia Rzempołuch.

                          Kobieta przepasana jest kwiatową szarfą, na której rozpoznamy róże, tulipany,
                          chabry. W prawej dłoni kobieta trzyma delikatny wachlarz z kości słoniowej.

                          bi.gazeta.pl/im/5/3822/z3822985X.jpg
                          • gajowy555 Re: Szlachcianka w prezencie dla muzeum 02.01.07, 09:13
                            Nie wiemy, kto obraz namalował, kto na nim jest ani gdzie powstał. Można się
                            jednak domyślać, że wykonał go pruski malarz i przedstawia przedstawicielkę
                            któregoś z rodów szlacheckich mieszkających w Prusach Wschodnich. Takie obrazy
                            były malowane, by zawisnąć w pałacach pośród wizerunków przedstawiających
                            członków rodziny. - Rysy portretowanej są dość charakterystyczne i dalekie od
                            sztampy. Obraz będzie badany i zestawiany z innymi. Być może na podstawie
                            porównania tych cech oraz specyfiki pociągnięć pędzla uda się powiedzieć więcej
                            o jego pochodzeniu - mówi Andrzej Rzempołuch.

                            Wielkim atutem dzieła jest to, że zostało wcześniej zakonserwowane.
                            Najważniejsze elementy: głowa, ręce, dekolt są oryginalne i tylko niewielkie
                            fragmenty płótna zostały uzupełnione w latach późniejszych.

                            Darczyńcą jest Tadeusz Kufel, dyrektor skansenu w Olsztynku. - Ochroną zabytków
                            zajmuję się od 40 lat i nie widzę w tym, co zrobiłem, niczego wyjątkowego. Dla
                            mnie to coś zupełnie naturalnego - tłumaczy skromnie ofiarodawca.

                            Obraz podarował także w imieniu zmarłej niespełna rok temu żony Anny, byłej
                            pracowniczki Muzeum Warmii i Mazur, kierowniczki tutejszego działu rzemiosła
                            artystycznego. - Zwykle to przechodzący na emeryturę otrzymują od nas prezenty.
                            Tymczasem pani Anna, idąc na zasłużony odpoczynek, przekazała nam piękną srebrną
                            paterkę z 1566 roku - wspomina Janusz Cygański.

                            Muzealnicy nie kryją wdzięczności, bo obraz jest, obok kolekcji grafik i
                            biblioteki Hieronima Skurpskiego, jednym z najcenniejszych i najpiękniejszych
                            podarunków, jakie dostali od ofiarodawców w 2006 roku. - Nie każdego stać na
                            takie gesty. To niezwykłe, że wśród nas są ciągle ludzie, którzy chcą się
                            dzielić z innymi tak cennymi rzeczami - mówi Janusz Cygański.

                            miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3823061.html?nltxx=1078250&nltdt=2007-01-01-21-05
                            • tralala33 Re: Szlachcianka w prezencie dla muzeum 02.01.07, 20:56
                              Jaka szkoda, że nie wiemy kim jest sportretowana dziewczyna. Może panu
                              Rzempołuchowi uda się zbadać losy obrazu i po nitce do kłębka wyśledzić naszą
                              szlachciankę.
                            • rita100 Re: Szlachcianka w prezencie dla muzeum 02.01.07, 21:19
                              Zwiedzający zobaczą go po raz pierwszy 4 lutego na wystawie muzealnych nabytków.
                              Potem zawiśnie w Morągu, gdzie jest kolekcja portretów.

                              ---
                              Czyli zawiśnie w Muzeum w Morągu nie na zamku. Piękna ta szlachcianka, a obraz
                              jek nowy.
                              Wspomniano tam o kolekcji MUZEUM w Olsztynie na zamku. Przyznaję , że byłam w
                              błedzie , jeśli chodzi o biblioteke Hieronima Skurpskiego - On miał taka
                              bibliotekę co pozazdrosić. Kolekcja już zabytkowa i jedyna w swoim rodzaju.
                              Widać to było po zamieszaniu pozycji w Bibliografi , ile miał pozycji, a każda
                              pozycja pociągała książke za ksiązkę już prawie dzisiaj zaniknonych.
                              To był wspaniały dar rodziny Skurpskich.
    • tralala33 'O Warnijo' 02.01.07, 21:00
      Program 'O Warnijo' od stycznia nadawany jest o innej godzinie - w każdy wtorek
      o 18.30. Dziś Edward Cyfus zabrał nas do wsi Nowe Włóki koło Barczewa, gdzie
      państwo Borkowscy wyremontowali starą kapliczkę stojącą na ich posesji a
      rzeźbiarz Jerzy Marek Markuszewski przekazał repliki świątków, które ponownie
      stanęły we wnękach kapliczki. Oryginały zostały skradzione w 2000 roku. na
      podstawie zdjęć pan Markuszewski wyrzeżbił Świętą Rodzinę (stojącą w dolnej
      wnęce) i rzeźbę Chrystus Dobry Pasterz (do górnej wnęki).
      • rita100 Re: 'O Warnijo' 02.01.07, 21:20
        To chyba dobra godzina, a tematy są tam okropnie ciekawe smile Czy Cyfus prowadzi
        to w gwarze ?
        • gajowy555 Re: 'O Warnijo' 03.01.07, 14:01
          rita100 napisała:
          > To chyba dobra godzina, a tematy są tam okropnie ciekawe smile Czy Cyfus prowadzi
          > to w gwarze ?

          ww2.tvp.pl/tvppl/images/2006/05/09/422119/img500.jpg
          Warnijo

          Magazyn warmiński

          W programie poznajemy rodowitych mieszkańców Warmii, ich zwyczaje, tradycje i
          coraz bardziej zanikającą kulturę warmińską. Spotykamy tych, którzy na Warmii
          mają swoje korzenie. Magazyn "Warnijo" to również okazja do poznania warmińskiej
          mowy.
          • tralala33 Re: 'O Warnijo' 03.01.07, 21:04
            Magazyn "Warnijo" to również okazja do poznania warmińskiej mowy.
            To doczemu nie godajo po naszamu?
            • tralala33 Hans Kloss 03.01.07, 21:07
              "Stawka większa niż życie" wraca do telewizji
              Telewizja Kino Polska za pośrednictwem Studia Filmowego OKO nabyła prawa do
              emisji sześciu filmów odpowiadających dwunastu odcinkom serialu "Stawka większa
              niż życie".

              3 i 4 lutego br. o godzinie 20.00 telewizja Kino Polska wyemituje pierwsze dwa
              filmy, pozostałe w kolejne weekendy lutego o tej samej porze.

              Emisja premierowa odcinków "Stawki większej niż życie":

              3.02, godzina 20:00 – odc. 1 i 2
              4.02, godzina 20:00 – odc. 3 i 4
              10.02, godzina 20:00 – odc. 5 i 6
              11.02, godzina 20:00 – odc. 7 i 8
              17.02, godzina 20:00 – odc. 9 i 10
              18.02, godzina 20:00 – odc. 11 i 12

              Powtórki zawsze w poniedziałek i wtorek o godzinie 17.20.


              Pamiętacie, które odcinki były kręcone w Olsztynie (na Starym Mieście i w
              Kortowie)? Obejrzałabym sobie.
              • rita100 Re: Hans Kloss 03.01.07, 21:18
                Ja nie pamiętam, trzeba będzie oglądnąć ten hit smile
            • rita100 Re: 'O Warnijo' 03.01.07, 21:10
              Pewnie sia Cyfus wstydzi smile
              • rita100 Re: 'O Warnijo' 03.01.07, 21:49
                Chto jek ni łón pozinien dawać przykład. Tylywizóry mojó ludzie w chatch i na
                wsi i bandó mózić - weno to swój człoziek. A tak to jek mózic ło Warniji bez
                gwary ?
            • gajowy555 Re: 'O Warnijo' 03.01.07, 21:49
              tralala33 napisała:
              > Magazyn "Warnijo" to również okazja do poznania warmińskiej mowy.
              > To doczemu nie godajo po naszamu?

              No jó, ciasam godajó po naszamu...
              • gajowy555 Re: Ten architekt był z Olsztyna 04.01.07, 09:47
                miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3827284.html?nltxx=1078250&nltdt=2007-01-04-02-05
                Olsztyn doczekał się wystawy dotyczącej Ericha Mendelsohna, wybitnego architekta
                modernistycznego, urodzonego w Olsztynie, projektanta budynków stojących w
                miastach na całym świecie. Jutro po raz pierwszy będzie można ją zobaczyć w
                Centrum Polsko-Francuskim.
                bi.gazeta.pl/im/8/3827/z3827138X.jpg
                W tym roku obchodzimy 120 rocznicę urodzin Mendelsohna i z tej okazji - wystawa.
                Jej pomysł kiełkował już od 1993 roku. Wtedy w Olsztynie gościł Henri Lepesq,
                architekt z Bretanii. - Kiedy dowiedział się, że właśnie w Olsztynie urodził się
                i stworzył pierwsze dzieło Mendelsohn, to zapalił się do pomysłu wystawy -
                opowiada Kazimierz Brakoniecki, dyrektor centrum. Ekspozycja - wspólne dzieło
                naszego centrum i departamentu architektury i urbanistyki w okręgu Cotes d'Armor
                we Francji - rodziła się wielkich w bólach, bo współpraca z oddalonymi o tysiące
                kilometrów ludźmi nie była łatwa.
                - Był moment, że tylko ja wierzyłem, że pomysł uda się doprowadzić do końca -
                przyznaje Brakoniecki. Scenariusz wystawy stworzony przez Lepasqa, został
                uzupełniony i przetłumaczony w Olsztynie.







                • gajowy555 Re: Ten architekt był z Olsztyna 04.01.07, 09:49
                  Prezentacja zaznajomi olsztyniaków z życiorysem architekta i kolejnymi etapami
                  jego kariery. Pokaże oczywiście najważniejsze realizacje jego projektów. Będzie
                  więc wieża Einsteina zbudowana w Poczdamie, a także inne niemieckie budynki,
                  m.in. domy towarowe Schockena z lat 20. i 30., fabryka kapeluszy w Luckenwalde.
                  Zobaczymy obiekty wzniesione w USA, Palestynie i Wielkiej Brytanii. Jedna
                  plansza poświęcona jest niezwykłym i nigdy niezrealizowanym wizjom artysty.
                  Zobaczymy też kilka fotografii rodzinnych.

                  Brakoniecki nie ukrywa swojej fascynacji architektem, którego lepiej poznał
                  podczas pracy nad wystawą. - Byłem zaskoczony jego rozległością myśli i
                  zainteresowań. To prawdziwy kreator. Był też dalekowzrocznym intelektualistą,
                  który nie poprzestawał na świecie sztuki, ale również przyglądał się polityce,
                  przemianom społecznym i bardzo szybko dostrzegł niebezpieczeństwa totalitaryzmu.
                  Ani na moment dał się oczarować Hitlerowi. Życie Mendelsohna świetnie pokazuje
                  wzloty i upadki cywilizacji europejskiej - mówi Brakoniecki.

                  • gajowy555 Re: Ten architekt był z Olsztyna 04.01.07, 09:51
                    Właśnie Kazimierz Brakoniecki był jednym z inicjatorów stworzenia w domu
                    przedpogrzebowym przy ul. Zyndrama z Maszkowic ośrodka kulturalnego, w którym
                    znalazłaby się też ekspozycja o Mendelsohnie. Teraz trwają tam prace remontowe.
                    Także z myślą o tym miejscu powstawała wystawa: za rok Brakoniecki zamierza
                    podarować ją opiekującej się budynkiem Borussi, tak by w przyszłości na stałe
                    zagościła w zabytku.

                    W Olsztynie poza domem przedpogrzebowym pamiątką po pobycie Mendelsohna jest
                    specjalna tablica. Wykonana z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Olsztyna
                    upamiętnia kamienicę na rogu ulic Staromiejskiej i św. Barbary, w której urodził
                    się artysta.


                    schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/normal_Obraz%20019%7E15.jpg
                    • gajowy555 Re: Ten architekt był z Olsztyna 04.01.07, 09:53
                      Wernisaż wystawy dokonań Ericha Mendelsohna - piątek 5 stycznia 2007 r. o godz.
                      17, Centrum Polsko-Francuskie, ul. Dąbrowszczaków 39 I piętro.

                      Wiele z pomysłów Mendelsohna powstało w okopach

                      Erich Mendelsohn urodził się 21 marca 1887 roku w Olsztynie. Był jednym z
                      sześciorga dzieci w rodzinie żydowskich kupców. Tutaj ukończył gimnazjum
                      (dzisiaj w tym budynku mieści się I LO). Architekturę studiował w Berlinie i
                      właśnie w czasie nauki, na prośbę gminy żydowskiej, zaprojektował dom
                      przedpogrzebowy zbudowany w 1913 roku. Potem prowadził pracownię w Monachium i
                      zaczął odnosić swoje pierwsze sukcesy. Wiele z jego pomysłów powstało w okopach
                      podczas I wojny światowej. Swoje wizje rysował na skrawkach papieru. Utrzymywał
                      też kontakty z niemieckimi grupami artystycznymi i poznawał ekspresjonistycznych
                      malarzy. Właśnie dziełem ekspresjonistycznym jest słynna wieża Einsteina
                      zbudowana w 1922 r. w Poczdamie. Pracownia Mendelsohna specjalizowała się w
                      projektowaniu budynków użyteczności publicznej. Choć zleceń było dużo, to w 1933
                      roku na skutek sukcesów politycznych Hitlera twórca zdecydował się wyemigrować
                      do Anglii. Przebywał też i tworzył w Palestynie. Od 1941 roku zamieszkał w USA.
                      Tam wykonywał projekty na zlecenie społeczności żydowskich. Zmarł w 1953 roku.

                      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3827284.html?nltxx=1078250&nltdt=2007-01-04-02-05
                      • gajowy555 Re: Powstał plan dla Jeziora Krzywego 05.01.07, 12:26
                        W tym roku powinniśmy już poznać plany zagospodarowania Jeziora Krzywego. Ledwo
                        została przygotowana pierwsza część obejmująca zachodnią część brzegów i już
                        wzbudziła sprzeciw Ośrodka Sportu i Rekreacji, który obawia się likwidacji
                        swojej przystani kosztem bulwarów, które mają powstać na brzegu.

                        bi.gazeta.pl/im/2/3829/z3829772X.jpg
                        Brak szczegółowych planów w praktyce uniemożliwiał inwestowanie w otoczenie
                        jeziora i skazywał nas na wieczną prowizorkę. - Nie znam chyba drugiego tak źle
                        zagospodarowanego akwenu. Wiele obiektów to zlepek bud stawianych jeszcze w
                        latach 60. ubiegłego wieku - mówi Jerzy Piekarski, zastępca dyrektora wydziału
                        strategii i rozwoju.

                        Bez planów nie można inwestować w najbliższych okolicach jeziora, w tym Plaży
                        Miejskiej - W tej chwili jest tak, że gdybyśmy rozebrali stare toalety, nie
                        moglibyśmy zbudować nowych. Już od dwóch lat walczymy o to, by powstał plan
                        zagospodarowania i żeby można było ruszyć z inwestycjami. Teraz możemy robić
                        tylko rozbiórki - narzeka Jerzy Litwiński, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji.
                        • gajowy555 Re: Powstał plan dla Jeziora Krzywego 05.01.07, 12:28
                          Przygotowane przez wydział strategii i rozwoju opracowanie zakłada, że nad
                          brzegami powstanie trakt pieszy i ścieżka rowerowa. Inwestycje nad Krzywym mają
                          być związane z rekreacją, wypoczynkiem i sportem. - Jest szansa otwarcia brzegu
                          i widoku na jezioro. Zakładamy, że powstaną tu bulwary, a dalej leśne ścieżki -
                          mówi Piekarski. "Oddech" mają dać także tereny zielone. - Dlatego nie
                          zgodziliśmy się, żeby nad jeziorem budowano domy jednorodzinne - wyjaśnia urzędnik.

                          Plan przewiduje, że nad wodą powstanie jeszcze jedna przystań. Mogą tu też
                          funkcjonować motele i obiekty usługowe związane z turystyką albo np. spa.

                          Przedstawione przez ratusz rozwiązanie nie spodobało się m.in. sportowcom z
                          klubu OKS i administrującemu ich przystanią OSiR-owi. - Mamy tu niemal hektar
                          ziemi i chcielibyśmy wybudować przystań sportową i tani hotel. Jeśli powstaną tu
                          bulwary, to nie wyobrażam sobie, by sportowcy skakali z kajakami po głowach
                          plażowiczów - denerwuje się Jerzy Litwiński.

                          Nie wiadomo jeszcze, czy plan zostanie zmieniony tak, by bulwar ominął przystań.
                          - Trzeba rozważyć, czy ważniejszy jest interes mieszkańców, czy wygoda grupki
                          sportowców - mówi Piekarski.

                          miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3829737.html
                          sport.gazeta.pl/sport/1,67926,3829612.html
                          • rita100 Re: Powstał plan dla Jeziora Krzywego 05.01.07, 21:36
                            Oczywiście , że te stare drewniane , jeszcze z lat 60-tych powinni rozebrać. To
                            już przeżytki. Ale tyle jezior jest tak pięknie zagospodarowane , jek te w
                            Mikołajkach i inne, że czas na Olsztyńką Plażę , by opracować plan nowej
                            inwestycji. Zachęcic olsztyniaków do plazy miejskiej i do częstszych tam wizyt.
                            To jednak w takim mieście jak Olsztyn powinno być wyzwaniem na miarę jednej z
                            najważniejszych inwestycji, myśląc o bazach hotelowych i zatrzymaniu turystów w
                            Olsztynie.
                            • tralala33 Re: Powstał plan dla Jeziora Krzywego 06.01.07, 20:36
                              Albo wzrok mi szwankuje albo po paru dniach z artykułu znikła najbardziej
                              kontrowersyjna wypowiedź pana Piekarskiego: "Trzeba rozważyć, czy ważniejszy
                              jest interes mieszkańców, czy wygoda grupki sportowców" - mówi Piekarski." I
                              gdybyśmy jeszcze mogli mieć pewność, że chodzi o interes mieszkańców Olsztyna a
                              nie jednego olsztyńskiego przedsiębiorcy sad
                              • rita100 Re: Powstał plan dla Jeziora Krzywego 06.01.07, 20:52
                                A nie mogą pogodzić sportowców z przyjemnością spędzenia czasu nad jeziorem. Nie
                                widzę by oba interesy się ze sobą kłóciły.
                                • gietpe Re: Powstał plan dla Jeziora Krzywego 06.01.07, 21:02
                                  Wystarczył by kanalik z przystani a garbaty mostek na promenadzie ale może
                                  architekt nie ma cyrkla żeby narysowac garbaty mosteksmile
                      • rita100 Re: Ten architekt był z Olsztyna 05.01.07, 21:28
                        Ten architekt był z Olsztyna - warto o tym pamietać, świat architektów lepiej
                        się na pewno zna na jego projektach i docenia. Może tez architekci olsztyńscy
                        coś wspólnie pomyślą nad uczczeniem tego światowego człowieka.
                        • rita100 Re: Warmia i Mazury 20 000 06.01.07, 20:25
                          już będzie świętować smile
                          • rita100 Re: Warmia i Mazury - wojewoda 06.01.07, 20:38
                            Tralala, czy wojewodą warm-mazurskim jest dalej Supeł ?

                            hoho, to niespodzianka
                            • tralala33 Re: Warmia i Mazury - wojewoda 06.01.07, 20:44
                              Jest, a dlaczego niespodzianka?
                              • rita100 Re: Warmia i Mazury - wojewoda 06.01.07, 20:50
                                Bo nie spodziewał się wyboru na następną kadencje
                                • gietpe Re: Warmia i Mazury - wojewoda 06.01.07, 20:51
                                  A łon je mnianownik chyba?
                                  • rita100 Re: Warmia i Mazury - wojewoda 06.01.07, 20:53
                                    Tak , czyli powtórnie go mnianowali. To mamy fory u niego.
                                    • tralala33 Re: Warmia i Mazury - wojewoda 06.01.07, 21:16
                                      Jego roz mnianowali. Jek bandzie nowy rzond to może noma nowego wojewode dadzo,
                                      co dej Boże bo łon ma sia nie lejduje. Jek jego mnianowali to praził co łon je
                                      prazie Łostyniok i chućko z całó famelijó do Łostyna zjydzie, tlo sobzie
                                      mniyszkanie spatrzy, a tero kożden psiantek nazod do Warsiawy jedzie i ło naszo
                                      ziomecka nie dba.
                                  • tralala33 Re: Warmia i Mazury - wojewoda 06.01.07, 20:54
                                    Gietpe mo prawda. Łon je mnianowany bez rzond z Warsiawy. Jego w teczkach noju
                                    przynieśli.
                                    • gietpe Re: Warmia i Mazury - wojewoda 06.01.07, 21:00
                                      A nojsnieszniejsze jest ot że Wojewoda z PIS realizuje zamiary rządow PRL i
                                      poprzednich aby nie dopuścić Pielgrzymów do Gietrzwałdu i nie poparł rozbudowy
                                      Drogi Krajowej 16 bo nie walczył o pieniążki tylko odpuścił.Skończy sie szeroka
                                      16 w Gietku.Boi sie że prócz olsztyniakow jeszcze ktoś dojedzie czy co ?sad
                                      • rita100 Re: Warmia i Mazury - wojewoda 06.01.07, 21:41
                                        Ziam , co do Warszawy cióngnie. I ziam co mianowany z Rządu. Ale jó na to nic ni
                                        poradza. Ale tak je w każdym regionie. Nie wybziera sia wojewody.
                                        Trza by buło go przekonać. Kożdy na jygo mniejscu bandzie tańczył jek Warszawka
                                        każe. Ni ziam jek Woju pomóc. Dzieciuki i bziołke ma w Warszawie. Tak ni powinno
                                        być.
                                        Jek ziam , to to jest posada niepena i dlatego ni scióngnół na stałe do łolstyna.
                                        Może tero ?
                                        • rita100 Re: Warmia i Mazury - wojewoda 18.01.07, 21:12
                                          I wojewoda łodwołany. Poziem Woma co na weseli świrka móziła, co to ni pewna
                                          posada i w kożdam momencie sia liczy z łodwołaniem. żal co ni buł na weselu
                                          rodzinnym , bo doziedzioł by sia ziancej ło Warniji i Mazurach. Ni mnieli ciasu
                                          no familiji. Może tero ziancej bandzie mnoł ciasu.

                                          Winszuja Warniji takiego wojewode coby mniarkował Warnije i jij problemy.
      • tralala33 Zamek w Ełku 07.01.07, 20:56

        Ełk: Zamek znajdzie właściciela? Oby! I to takiego jak Svolo, który doceni i
        zechce restaurować zamek, pieknie położony na przesmyku jeziora Ełkiego. Dziś
        nie zachęca do zwiedzania, ale może już za parę lat ...

        gazeta.wm.pl/?main=15&c=118,3,15782
        Zamek na wyspie już sześć razy był wystawiany na sprzedaż, ale bez skutku -
        wciąż niszczeje bez inwestora. Czy zmieni się to w lutym po kolejnym przetargu?
        Kupnem zabytku interesują się cztery firmy.


        Ostatni przetarg, zaplanowany na 14 września 2006 roku, nie odbył się, ponieważ
        nikt się na niego nie stawił. Tak działo się prawie przez piętnaście ostatnich
        lat. Kolejne samorządy ogłaszały przetargi, ale nikt do nich nie przystępował,
        chociaż o kupnie zabytku na cele turystyczne i rekreacyjne myśleli inwestorzy
        ełccy, niemieccy i izraelscy.

        Zamek został wyceniony na 1 mln 780 tys. zł, a cena wywoławcza może jeszcze
        nieco ulec zmianie. - Pod młotek trafią nie tylko zamek wraz z zabudowaniami,
        ale i sąsiednie tereny - informuje Tomasz Andrukiewicz, prezydent Ełku.
        Nieruchomością na wyspie są obecnie zainteresowane aż cztery firmy, z których
        trzy mają polski kapitał. Czwarty inwestor z Niemiec już czterokrotnie
        odwiedził Ełk i przedstawił koncepcję na zagospodarowanie zamku, szkice
        funkcjonowania i architektoniczne. - Po rozmowach z przedstawicielami części
        inwestorów jestem przekonany, że zamek w ciągu najbliższych lat może stać się
        wizytówką naszego miasta - dodaje Tomasz Andrukiewicz. - Potencjalnym nabywcom
        stawiamy pewne wymagania. W zamku musi powstać centrum o charakterze
        rekreacyjno-turystyczno-sportowym, w którym powstaną nowe miejsca pracy dla
        ełczan.

        W zamku prawdopodobnie powstaną: hotel, lokale gastronomiczne i centrum
        konferencyjne. Część budynku zostanie przeznaczona na małe muzeum ziemi ełckiej
        i różnego rodzaju wystawy. Niektórzy nabywcy przedstawili pomysł stworzenia na
        wyspie plaży i przystani żeglarskiej.

        Anna Gocłowska, GO
        • fedar Re: Zamek w Ełku 07.01.07, 21:02
          Oj, przyda się dobry gospodarz na Ełckim zamku. Byłem tam późną wiosną - zamek wyglądał okropnie.
          • gajowy555 Re: Zamek w Ełku 08.01.07, 12:17
            gazeta.wm.pl/i/n/56603688ba172cc85584255de0daa831elk.jpg
            Cztery firmy z Polski i Niemiec są zainteresowane przeistoczeniem ruiny zamku
            krzyżackiego na wyspie Jeziora Ełckiego w nowoczesne centrum hotelowo-konferencyjne.

            No jó, może co z tygo wyniknie ...
            • gajowy555 Re: Na tropie zaginionych twierdz 08.01.07, 12:19
              Autorzy książki "Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach" wprowadzają
              czytelnika w tajemniczy świat z czasów, gdy na Warmii, Mazurach i Powiślu
              władali zakonnicy, a załogi warowni na skraju Wielkiej Puszczy co rusz musiały
              odpierać najazdy pogan.

              Dawno temu, w XIII wieku, na tereny od wielu pokoleń zamieszkane przez Warmów,
              Bartów, Pogezanów czy Galindów, przybyli rycerze-mnisi, by krzewić
              chrześcijaństwo. Miejscowi nie poddawali się obcym, więc uciekali się do
              stanowczych metod nawracania. Na podbitych przez Krzyżaków ziemiach powstawało
              nowoczesne państwo, ze strukturą administracyjną wyprzedzającą swoje czasy i
              imponującą - na skalę europejską - siecią budowli obronnych.

              Największe zamki, siedziby komturów, są dobrze znane, ale o stojących niżej w
              hierarchii zamkach wójtowskich, prokuratorskich i komornickich wiadomo niewiele.
              Książka Małgorzaty Jackiewicz-Garniec i Mirosława Garnca odkrywa przed nami
              szczególnie te zapomniane, a ciekawe budowle.
              • gajowy555 Re: Na tropie zaginionych twierdz 08.01.07, 12:21
                Warto zacząć ją czytać od wstępu Mirosława Garnca. Wyjaśnia w nim zasady,
                którymi kierowali się średniowieczni budowniczowie stawiający zamki w państwie
                krzyżackim (dociekliwi bardziej szczegółowe informacje o historii zakonu znajdą
                w artykule Janusza Trupindy, a o warownej architekturze państwa zakonnego w
                tekście Mariana Arszyńskiego).

                Tak teoretycznie przygotowani możemy zacząć odkrywać tajemnice 46 zamków
                przedstawionych w książce. Po niektórych twierdzach nie został dziś żaden ślad,
                po innych samotna wieża, fragment piwnic czy fundament, na którym stoi nowożytny
                budynek. W książce Garnców każdy, nawet najmniejszy, nieistniejący już zameczek
                ilustrowany jest fotografiami miejsca, gdzie kiedyś stał, historycznymi
                rycinami. Nowością są piękne, malarskie rekonstrukcje niezachowanych lub mocno
                zmienionych budowli, stylizowane na średniowieczne obrazy. Stworzyły je
                plastyczki Bożena Januszewska i Katarzyna Wolska.
                • gajowy555 Re: Na tropie zaginionych twierdz 08.01.07, 12:22
                  Mnie najbardziej zafascynowały zamki, które trzeba wytropić, bo na przestrzeni
                  dziejów zniknęły z oczu czy zmieniły funkcję. Takim miejscem jest wieża bramna w
                  najstarszym mieście na Warmii - Braniewie, dziś jedyna pozostałość po zamku
                  biskupów warmińskich. Zniszczona, niepozorna budowla, z zamurowanymi oknami i
                  drzwiami, kryje w swoim wnętrzu prawdziwy skarb - kaplicę przykrytą sklepieniem
                  gwiaździstym. Jeszcze trudniej domyślić się, że w lesie, 6 km od Braniewa, w
                  Gronkowie - miejsce to można znaleźć tylko na przedwojennych mapach - była
                  pierwsza siedziba biskupa warmińskiego. Naukowcy nie są nawet pewni, czy stanął
                  tam nowy budynek, czy biskup zamieszkał w przebudowanej twierdzy Warmów.
                  Podobnie z kościołem w Bezławkach koło Kętrzyna - też był kiedyś zamkiem. W 1583
                  roku zaadaptowano go na ewangelicką świątynię, z czasem dobudowano wieżę, po II
                  wojnie światowej zaopiekowali się nim katolicy.
                  • gajowy555 Re: Na tropie zaginionych twierdz 08.01.07, 12:26
                    "Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach" mają walory rzetelnego naukowego
                    opracowania, ale są napisane przystępnym językiem, a autorzy w historyczne opisy
                    wpletli ciekawostki. Można się z nich dowiedzieć, że w Reszlu ostatnia kobieta
                    została spalona na stosie wcale nie za czary, ale za podpalenie miasta, że
                    Krzyżacy zakładali strażnice w koronach wielkich drzew czy że kilka lat temu w
                    Sątocznie rolnik na kartoflisku znalazł rzadki i cenny relikwiarz z przełomu XII
                    i XIII wieku.

                    Książka jest świetną lekturą na zimowe wieczory, nie tylko dla miłośników historii.

                    No jó, mym łuż na Warniji ło tam wszystkam psisali, jano warto eszcze roz, bo
                    ksiójżka je psianknie naosisano. A chto ksiójżki ni mo, może posłuchoć ło
                    downych zamkach tutaj;

                    www.putfile.com/castle10/media
                    • gajowy555 Re: Wsiadomy na koło ! 08.01.07, 12:33
                      Klub R4 Reaktywacja.

                      Burza mózgów na pierwszym spotkaniu klubu rowerowego R4 zaowocowała kilkunastoma
                      pomysłami wycieczek od najbliższych okolic po wyprawę na Bornholm.
                      Klub Turystyki Kolarskiej przy Warmińsko-Mazurskim Oddziale PTTK założył Mirek
                      Arczak. Było to ponad dziesięć lat temu. Potem zaangażował się w Stowarzyszenie
                      Kołodrom, a działalność R4 (rower - ruch - rozrywka - relaks) zawiesił. Do tego
                      roku. Na piątkowe spotkanie miłośników wycieczek rowerowych przyszło dwadzieścia
                      osób w różnym wieku, od studentów po członków PTTK z przeszło trzydziestoletnim
                      stażem. Niektórzy działali w klubie, gdy powstawał. Teraz, zadowoleni, snuli
                      plany związane z reaktywacją.

                      Każdy mógł powiedzieć, jakie wycieczki go interesują, gdzie chciałby pojechać i
                      jaką trasę sam może zaplanować. Mirek Arczak wszystkie pomysły spisywał na
                      tablicy, a na koniec z zadowoleniem podsumował: - Miałem nadzieję, że nie
                      wystarczy krzeseł i miejsca na tablicy. Tak się stało.

                      Iga Mendrzejewska, inicjatorka spotkania i przywrócenia działalności klubu,
                      zaproponowała zorganizowanie wycieczki 6-dniowej do Fromborka szlakiem
                      kopernikowskim z wyprawą do Krynicy Morskiej. Mirek przekonywał, by flagową
                      imprezą klubową był wyjazd do Frączek na powiatowy zlot rowerowy. Tłumaczył, że
                      gmina jest przychylna rowerzystom i już kilka razy gościła ich u siebie.

                      Inni uczestnicy proponowali wycieczkę wokół Jeziora Nidzkiego i Bełdan z
                      Rucianego do Mikołajek, wokół bliżej położonych jezior warmińskich, na
                      inscenizację bitwy grunwaldzkiej. Krystyna Raczkowska zwracała uwagę, by łączyć
                      wycieczki ze zwiedzaniem, np. szlakiem posiadłości rodziny Dohnów, czy cykl
                      jednodniowych wypraw do rezerwatów przyrody. Pojawił się pomysł przejazdu
                      szlakiem nadbałtyckim, ale też i wyjazdu do Kaliningradu. Przychylnie ocenili to
                      rowerzyści, którzy już tam byli. Mirek Arczak dodał, że raz w roku w
                      Kaliningradzie jest wielki przejazd kilku tysięcy rowerzystów, na który mamy
                      zaproszenie.

                      Ogólny entuzjazm wzbudził pomysł, by razem ruszyć na duńską wyspę Bornholm.

                      W planach znalazła się jazda na orientację po mieście, którą do tej pory
                      organizował Mirek Arczak

                      Uczestnicy są optymistami, wierzą, że uda się zdobyć pieniądze na organizację
                      wycieczek, zwłaszcza że wiele instytucji jeszcze nie zaplanowało budżetu. -
                      Zrobić wyprawę z pieniędzy składkowych dawno przestało być sztuką. Chodzi o to,
                      by imprezy były otwarte i bezpłatne. Pieniądze zdobyć można z instytucji, które
                      wspierają turystykę, aktywność, profilaktykę - przekonywał Arczak.

                      Następne spotkanie klubu R4 będzie w piątek 26 stycznia, o godz. 18 w sali Klubu
                      Turysty (ul. Staromiejska 1). Na nim zostaną wybrane władze klubu i imprezy
                      planowane na ten rok, bo propozycje zgłoszone na pierwszym spotkaniu wystarczą
                      na co najmniej dwa lata.

                      Tak mus porzóndne koło kupsić i w rejza wyruszyć, szlakami Rycerzy mnichów...

                      • rita100 Re: Wsiadomy na koło ! 08.01.07, 20:42
                        To sia lejduje Fedar. Rowerzyści wszystkich mniast łączcie sia wink))))
                        Jó tyż mom koło i podpiera ściane, może w tym godzie co bandzie bardziej kolował.
                        • fedar Re: Wsiadomy na koło ! 09.01.07, 16:33
                          Któż taką inicjatywę moze lepiej przyjąć niż ja wink
                    • rita100 Re: Na tropie zaginionych twierdz 08.01.07, 20:40
                      Zauważyłam, że ten temat jest nawet dość modny i jak się to mówi na fali smile
                      Klimat sprzyja zamkom i twierdzom. Odkrywa się nowe tajemnice, nieznany prawie
                      świat.
            • rita100 Re: Zamek w Ełku 08.01.07, 20:37
              Dobra sprawa. Wreszcie i ten zamek będzie świecił w Ełku. Jeszcze na wyspie to,
              wspaniała scenografia. Ale widzę , że nie jest tak zrujnowany jak ten w Morągu.
              Mury są całe. Niech jednak ktoś go kupi, bo ciągle marnieje. To by było dobre
              jak powstanie nowy obiekt i też turystyczny.
              A zamek ten dośc sławni , nawet Wańkowicz o nim w swoich podróżach wspominał.
              • rita100 Re: Szalóny motocyklista w Łolstynie;) 08.01.07, 21:36
                Jak donosi 'Angora' z GO 250 km/godz pędził wąską leśną jezdnią motocyklista.
                Nagrał sam siebie na kamerze internetowej i posłał do inetrnetu opisując swój
                wyczyn. Po prostu głupota. Teraz Policjanci olsztyńscy namierzają 'głodnego
                sukcesu' motocyklistę by wymierzyć mu karę 1000 zł.
                komentarz moj:
                Za znieważenie Policjanta moja sójsiadka dostała 900 zł i to niepracująca,
                wychowująca córkę.
                Wszyscyśmy się składali na tą karę, bo inaczej groziło jej więzienie.
                Wniosek:
                Bądźmy grzeczni dla Policmonów smile
                • gajowy555 Re: Propozycje na styczeń 09.01.07, 14:34
                  No jó, stronka Miejskiygo Łośrodka Kultury we Łolstynie, a na niy propozycje
                  kulturalne. Łobaczta na łostatnio pozycjo z 31 stycznia. Łoj bandzie sia działo...

                  www.mok.olsztyn.pl/wpm/01_2007.html
                  • tralala33 Re: Propozycje na styczeń 09.01.07, 21:14
                    Coby tlo nie zaboczyć bo to eszcze do końca januara daleko.
                    • tralala33 Zima? Ni ma ;) 09.01.07, 21:15
                      Zima w pełni, a na jeziorach zamiast bojerów można zobaczyć statki pasażerskie.
                      Pierwszy raz w historii żeglugi na Mazurach w styczniu odbywają się turystyczne
                      rejsy. Armatorzy zastanawiają się, jak długo wody będą wolne od lodu.

                      Zimowe rejsy statkami po Wielkich Jeziorach Mazurskich stały się faktem w
                      ostatnich dniach grudnia. Na Śniardwach pokazały się statki Roberta
                      Śliwińskiego, na Kisajnie i Mamrach pływały jednostki Mirosława Gostomskiego i
                      Piotra Konstantynowicza. Nie brakowało też chętnych do zabaw sylwestrowych na
                      pokładach. Wyjątkowo wysoka temperatura powietrza, jak na tę porę roku,
                      spowodowała, że sezon żeglugowy 2006 roku zakończył się 31 grudnia. Zaś
                      następnego dnia rozpoczął się kolejny. Tego mazurskie jeziora jeszcze nie
                      widziały.


                      Twardzi turyści
                      - Trzykrotnie wypływałem na jezioro w ostatni dzień minionego roku - opowiada
                      Piotr Konstantynowicz, właściciel "Posejdona". - Pływałem aż na jezioro
                      Przystań, obok Kanału Mazurskiego. W czasie powrotu wiatr wiał już z siłą ośmiu
                      stopni w skali Beauforta, ale na pokładzie miałem motocyklistów, którzy
                      przyjechali na sylwestra do Kietlic. To twardzi ludzie i sztorm nie był dla
                      nich straszny.
                      Wysoka fala, zimno i zacinający deszcz nie należą do zjawisk powszechnie
                      uznawanych za przyjemne. Ale w sylwestra okazało się, że turyści są gotowi za
                      takie przygody płacić. Zresztą nie tylko w Giżycku, gdzie rejsy tego rodzaju
                      wykonywał także kolejny armator Mirosław Gostomski. Nawet w sztormową pogodę
                      byli śmiałkowie gotowi wypływać na "mazurskie morze" - jezioro Śniardwy.
                      - Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek w styczniu można było pływać z
                      turystami - mówi Robert Śliwiński, armator z Mikołajek. - Przez pięć kolejnych
                      dni na przełomie grudnia i stycznia miałem turystów na pokładzie. Były to rejsy
                      sylwestrowe i noworoczne. Teraz mam zamówienie na rejs 15 stycznia.
                      Robert Śliwiński podkreśla, że urodził się na Mazurach, ale takiego stycznia
                      nie pamięta. W Mikołajkach zimowymi rejsami po Śniardwach zainteresowani byli
                      przede wszystkim turyści z Niemiec. Polacy mniej licznie, ale też chętnie
                      wchodzili na pokład zaintrygowani niezwykłością wyprawy. Jeden ze statków
                      Roberta Śliwińskiego wypłynął nawet 31 grudnia na "mazurskie morze", kiedy
                      panowała sztormowa pogoda.
                      - Bujało nieźle - przyznaje Robert Śliwiński - ale to właśnie ludziom podobało
                      się najbardziej.

                      • rita100 Re: Zima? Ni ma ;) 09.01.07, 21:59
                        No to pozietrze je fejn dla letnich sportowców. Wyobraźcie sobie co i w tenisa
                        można grać przy 7 stopniach, a mamy 10 ,a to jest styczeń 2007 roku.
                        Pewnie to będą sporty całoroczne, a narciarze zbankrutują. ło bojerach to i
                        myśleć nie ma co, bo ziosna tuż tuż....
                    • rita100 Re: Propozycje na styczeń 09.01.07, 21:55
                      "Leci kłobuk od Woryt" - warmińskie klimaty w TMO

                      Ta impreza bandzie fejn.
                      • gajowy555 Re: Coś sie zaczyna dziać... 11.01.07, 14:01
                        miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3841658.html?nltxx=1078250&nltdt=2007-01-11-02-06
                        Uczniowie z Warmii i Mazur mogą "adoptować" zabytki

                        Regionalny Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków i Centrum Edukacji
                        Obywatelskiej zaczęły współpracę przy programie ochrony zabytków "Ślady
                        przeszłości".
                        Polega on na tym, że uczniowie "adoptują" i opiekują się konkretnym zabytkiem:
                        zbierają dokumentację na jego temat, sprzątają otoczenie, a czasem odnawiają.
                        Program "Ślady przeszłości" jest prowadzony od kilku lat. W 2001 roku olsztyńscy
                        uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 15 opiekowali się dawnym Samowarem przy ul.
                        Dąbrowszczaków i cmentarzem św. Jakuba, z Gimnazjum nr 11 zaadoptowali kaplicę
                        Jerozolimską, a z Gimnazjum nr 13 tropili historię wioski Jaroty.

                        Jednak w naszym województwie, choć dóbr kultury tu nie brakuje, program jest
                        słabo rozpowszechniony. Dlatego do akcji włączył się Ośrodek Dokumentacji. -
                        Przeprowadzimy warsztaty dla nauczycieli, podczas których zapoznamy ich z
                        programem i opowiemy o kulturowym dziedzictwie regionu - zapowiada Iwona
                        Liżewska, dyrektor ROBiDZ.

                        Nauczyciele mogą nadsyłać zgłoszenia do udziału w warsztatach do końca stycznia
                        na adresy e-mailowe: slady@ceo.org.pl lub robidz.olsztyn@kobidz.pl


                        • rita100 Re: Coś sie zaczyna dziać... 11.01.07, 14:06
                          Wspaniały pomysł, to mym jim możem porozdzielać prace i nauczycielom pomóc, co
                          trza zrobić. Pamnientacie ta tablice na cmentarzu w której napis trzeba
                          zmienic ?
                          • gajowy555 Re: Coś sie zaczyna dziać... 11.01.07, 14:09
                            rita100 napisała:
                            > Wspaniały pomysł, to mym jim możem porozdzielać prace i nauczycielom pomóc, co
                            > trza zrobić. Pamnientacie ta tablice na cmentarzu w której napis trzeba
                            > zmienic ?

                            No jó, to ale szurki ni poradzó zrobzić. To ni je ejnfach. Trza by do nowy Rady
                            Mniasta napsisać, coby sia tym zajeła...
                            • gajowy555 Re: Kiedy Łyna będzie tak kusząca jak Krutynia? 11.01.07, 14:23
                              miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3841670.html?nltxx=1078250&nltdt=2007-01-11-02-06

                              Kiedy Łyna będzie tak kusząca jak Krutynia?

                              Czy Łyna może stać się - przepraszam za wyrażenie - "produktem turystycznym" na
                              miarę Krutyni? Na razie spływ nią to atrakcja tylko dla miłośników ekstremalnych
                              przygód. Brakuje bazy noclegowej, miejsc, gdzie można wygodnie zejść na ląd, za
                              to dużo jest przenosek i śmieci.
                              Chcą to zmienić - jak i wiele innych niedoskonałości na Warmii i Mazurach -
                              uczestnicy projektu "Turystyka - wspólna sprawa". W naszym regionie jest tylko
                              jedna rzeka, która ma wystarczającą infrastrukturę. Ale liczba kajakarzy
                              spływających Krutynią niebezpiecznie zbliża się do punktu krytycznego. Tymczasem
                              innych, pięknych, spokojnych albo dzikich rzek nie brakuje, trzeba tylko zadbać
                              o to, by turyści mieli przy nich gdzie zjeść i zanocować. Alternatywą dla
                              Krutyni może być np. Łyna, ale na razie spływ nią to prawdziwa wyprawa.

                              bi.gazeta.pl/im/6/3841/z3841106X.jpg

                              - Praktycznie nie organizujemy spływów Łyną poza odcinkiem olsztyńskim, choć
                              ludzie wypożyczają od nas kajaki i ruszają na rzekę. Dajemy im mapę i dalej
                              muszą radzić sobie sami z zakwaterowaniem czy wyżywieniem - opowiada Wojciech
                              Śmieszek, uczestnik projektu i właściciel biura podróży Szarpie Travel.

                              Właśnie projekt "Turystyka - wspólna sprawa" - finansowany z pieniędzy unijnych
                              - ma sprawić, by oferta w naszym regionie była bogatsza. W pięciu miastach
                              ludzie związani z samorządem, lokalnymi stowarzyszeniami, branżą turystyczną
                              oraz agrogospodarze pracują nad pomysłami, które przyciągną więcej letników. W
                              Nidzicy chcą wypromować spływ rzeką Wel, piesze i rowerowe wędrówki między
                              gospodarstwami agroturystycznymi i stworzyć szlak turystyczny w Puszczy
                              Napiwodzko-Ramuckiej, której tereny jeszcze niedawno należały do wojska.
                              Kętrzyn, Węgorzewo i Giżycko chcą mieć szlak zabytków militarnych. Śladami
                              bunkrów, kwater i twierdz można by też ruszyć kolejką. Propozycję dla miłośników
                              wiosłowania i pociągów przygotowuje też Ełk. Najbardziej zaawansowane prace są w
                              Iławie i Ostródzie - tam już są pieniądze na infrastrukturę turystyczną,
                              potrzebna jest kadra, która zajmie się obsługą gości. W jednym z tych miast
                              powstanie ośrodek szkolący m.in. przewodników i instruktorów turystycznych.
                              Gminy nad Łyną chcą, by na rzece był szlak kajakowy z prawdziwego zdarzenia.
                              Pracują nad tym m.in. ludzie ze stowarzyszenia "Dom Warmiński", "Ożywić rzekę
                              Łynę" z Bartoszyc, hotelarze, właściciele ośrodków wypoczynkowych, biur podróży,
                              agrogospodarze, samorządowcy. - Teraz turysta nie ma nawet skąd się dowiedzieć
                              gdzie będzie mógł zanocować, co go czeka po drodze - tłumaczy Marian Jurak,
                              koordynator projektu. - Dlatego potrzebna jest współpraca stowarzyszeń, gmin,
                              przedsiębiorców, choćby po to, by powstała spójna informacja w internecie.

                              Pierwszy problem, jaki muszą rozwiązać, to porządek nad Łyną. - Gdyby była
                              czystsza, spływ byłby ciekawszy niż Krutynią. O ile stan wody się poprawił, to
                              śmieci ciągle jest dużo - mówi Wojciech Śmieszek z Szarpie Travel. Henryk
                              Mondroch z Campingu Dywity: - Nie wystarczy dwa razy do roku posprzątać i
                              ciężkim sprzętem wyciągnąć lodówki czy opony. Konieczne jest porządkowanie co
                              kilka tygodni.

                              Potrzebny jest też kontakt między gospodarzami znad Łyny, którzy mogliby
                              udzielić gościny kajakarzom. Wiele osób zainteresowanych jest świadczeniem usług
                              turystycznych, trzeba tylko je odnaleźć i namówić do współpracy w sieci. Nie
                              obejdzie się też bez porozumienia z gminami, które powinny wziąć na siebie
                              budowę pomostów i wygodnych przenosek. Dobrym przykładem jest tu Sępopol - w
                              budżecie na ten rok ma już pieniądze na przygotowanie stanicy kajakarskiej. O
                              budowę pomostów dbają też w Bartoszycach. Na tym tle Olsztyn wypada dość blado.
                              Konieczne jest m.in. stworzenie wygodnego wyjścia na brzeg przed jazem koło
                              olsztyńskiego zamku, i zejścia za nim.

                              Trzeba też zmienić wizerunek rzeki. Wciąż ciągnie się za nią opinia, że "Łyna to
                              brudna rzeka Olsztyna". Tymczasem szlak aż po granicę z Rosją jest bardzo
                              ciekawy przyrodniczo i historycznie. Wiedzą o tym tylko nieliczni.

                              Turystyczni zapaleńcy wierzą, że zmiany są możliwe. - Na początku lat 90. niemal
                              100 procent infrastruktury przy Krutyni należało do PTTK, teraz ok. 90 procent
                              inwestycji to prywatna inicjatywa - mówi Wojciech Śmieszek.
                              • rita100 Re: Kiedy Łyna będzie tak kusząca jak Krutynia? 11.01.07, 21:48
                                Jo myśla co łyna może mnieć tyż tratwy do przewozu turystów. Flisaków takich jek
                                na Dunajcu w górach. Fejn to przygoda.
                            • rita100 Re: Coś sie zaczyna dziać... 11.01.07, 21:47
                              No ale pomysł opieki szkolnej nad zabytkowym terenem jest wspaniały.
                              Wiem że terenem nad jyzioram Długim opiekuje sia szkoła nr7. To tyż łuczy i
                              przywiązuje do terenu.
                              • fedar Re: Coś sie zaczyna dziać... 11.01.07, 22:13
                                Łyna to piękna rzeka, co doskonale widać na fotkach Zbyszka zamieszczonych na FO. Jednak nie życzę Łynie ani Olsztynowi takiego turystycznego tłoku jak na Krutyni. Za Wańkowicza to dopiero były spływy, czyż nie? smile
                                • rita100 Re: Coś sie zaczyna dziać... 11.01.07, 22:28
                                  U Wańkowicza nie zuważyłam. O łynie nie wspominał.
                                  Ja myśle , że o spływach to lepiej nie mowić na terenie Olsztyna tylko taka
                                  przystać turystyczna, delikatna, elegancka.
                                  No ale nie wiem , mieszkańcy lepiej to widzą.
                                  • fedar Re: Coś sie zaczyna dziać... 11.01.07, 22:58
                                    Tak, wiem że Wańkowicz nie wspominał o Łynie. Tak mi się tylko skojarzyło. Teraz turysta na spływie musi się czuć jak u siebie w domu: wygody, ciepłe kwatery, bary z piwem na szlaku, a Wańkowicz z córką spali pod chmurką i bardzo to sobie chwalili.
                                    Czy współczesne turysty nie przypominają tych piskich "porcelanowych lal", o których pisał mistrz pióra?
                                    • gajowy555 Re: 650-lecie Kętrzyna 12.01.07, 11:21
                                      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3844074.html?nltxx=1078250&nltdt=2007-01-12-02-06
                                      Kętrzyn obchodzi 650-lecie. Czym może się pochwalić?

                                      O Kętrzynie, który wczoraj zainaugurował obchody 650-lecia, jego zabytkach i
                                      unikatowej atmosferze rozmawiamy z Andrzejem Rzempołuchem, historykiem sztuki
                                      urodzonym w tym mieście.

                                      Tomasz Kurs: Pan pewnie może wskazać miejsca, czy wydarzenia, które nie zwracają
                                      wielkiej uwagi historyków, a dla mieszkańców są istotne.

                                      Andrzej Rzempołuch: W Kętrzynie mieszkałem do matury. I mogę sobie wyobrazić, że
                                      nadal da się w nim mieszkać przyjemnie i zdrowo, na co kładę nacisk. Ma
                                      znakomite położenie - z jednej strony bliskość wielkich jezior i możliwość
                                      uprawiania sportów wodnych, także na okolicznych jeziorach w pobliżu Gierłoży
                                      (najbliżej), w Świętej Lipce i Rynie. Z drugiej strony walory przyrodnicze -
                                      bliskość lasów, rezerwaty, Kanał Mazurski, jeziora Rydzówka, Oświn i Dejguny,
                                      wspaniałe Jezioro Dobskie, na którym kętrzyniacy zawsze polowali na dużą rybę.
                                      Wokół miasta są niezwykle interesujące dwory: Drogosze, Rodele, Nakomiady, zamek
                                      w Barcianach i sanktuarium w Świętej Lipce.
                                      • gajowy555 Re: 650-lecie Kętrzyna 12.01.07, 11:22
                                        Czy jest coś, co istotnie różni Kętrzyn od innych miejscowości regionu?

                                        - Wskażę znakomite i atrakcyjnie wizualnie zespoły zabudowy przemysłowej.
                                        Kętrzyn w XIX i XX w. był czołowym w ówczesnych Prusach Wschodnich ośrodkiem
                                        przemysłu spożywczego. Był nim też długo po wojnie. A ja pamiętam czasy, gdy od
                                        strony drożdżowni i cukrowni dochodziły zapachy naprawdę przyjemne. Aby nie
                                        szafować gołosłownie przymiotnikami, dodam tylko, że takiego zespołu
                                        architektury przemysłowej, jak zabudowania browaru w Kętrzynie [niestety od lat
                                        zamknięty- red.], nie ma nigdzie w naszym regionie. Pamiętajmy też o państwowym
                                        stadzie ogierów - to nie tylko hodowla, możliwość rekreacji i uprawiania sportu.


                                        bi.gazeta.pl/im/1/3844/z3844011X.jpg
                                        • gajowy555 Re: 650-lecie Kętrzyna 12.01.07, 11:22
                                          Inne powody, dla których warto przejeżdżając przez Kętrzyn zatrzymać się i
                                          zwiedzić miasto?

                                          - Znany jest z ważnych zabytków architektury gotyckiej: kościoła św. Jerzego i
                                          krzyżackiego zamku, w którym mieści się muzeum miasta i regionu. Kościół jest
                                          budowlą niezwykle zróżnicowaną i efektowną, ze sklepieniami kryształowymi
                                          wybudowanymi przed 1515 r. Zachowały się duże odcinki gotyckich murów miejskich,
                                          niestety w niepełnej wysokości, a obok kościoła Świętojerskiego - imponujący
                                          rozmiarami budynek szkoły założonej jeszcze przez księcia Albrechta.

                                          Które zabytki nie przetrwały do naszych czasów>

                                          - Większość zabytków, a na pewno wszystkie ważne, w różnym stanie zachowała się
                                          do dziś. Wymieniłem już budowle gotyckie, budynki przemysłowe, jest dużo
                                          zabudowy mieszkalnej z XIX w., neorenesansowy nowy ratusz czy neogotycki gmach
                                          starostwa. Najbardziej brak mi tego, co znam świetnie z dawnych fotografii:
                                          pełnej, wartościowej artystycznie zabudowy starego i nowego miasta. Kamienic,
                                          willi, hoteli i restauracji. W swoim czasie było to - przynajmniej z wyglądu -
                                          miasto, które można zaliczyć do tej samej grupy co Olsztyn, Malbork, Grudziądz,
                                          Kwidzyn bądź Ełk.
                                          • gajowy555 Re: 650-lecie Kętrzyna 12.01.07, 11:23
                                            Pewnie na życie miasta i okolicy wywarł swoje piętno fakt, że w pobliżu powstała
                                            kwatera Hitlera. Czy można powiedzieć że miasto żyje trochę w cieniu wydarzeń z
                                            II wojny?

                                            - Wiele czasu w dzieciństwie spędziłem pośród gierłoskich bunkrów i baraków. W
                                            tamtejszym lesie rosły wspaniałe orzechy, w okolicznych jeziorach z kolegami
                                            łowiliśmy ryby. Wojna? Dużo się o niej mówiło i w domu, i w szkole; bunkry
                                            rozpoznawaliśmy według przeznaczenia i osób, które z nich korzystały. Ale to już
                                            wtedy była historia. Nie sądzę, by Kętrzyn kiedykolwiek żył w cieniu tamtych
                                            ponurych wydarzeń. Ja pamiętam go jako miasteczko wesołe, tętniące życiem,
                                            nastrajające optymizmem.

                                            Jest coś takiego, jak atmosfera Kętrzyna?

                                            - Atmosfera, duch miejsca wynikają z głębi naszej wrażliwości, gotowości
                                            otwarcia się na otoczenie, a choćby nawet nastroju chwili. Nie chcę więc
                                            idealizować miasta mego dzieciństwa, które to dzieciństwo - wbrew wszelkim
                                            niedobrym przeżyciom - było wspaniałe. Może kiedyś powstanie o tym książka, może
                                            film. Zobaczymy...


                                            miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3844074.html?nltxx=1078250&nltdt=2007-01-12-02-06
                                            • gajowy555 Re: 650-lecie Kętrzyna 12.01.07, 11:27
                                              No jó. We wczorajszych Informacjach na TVP 3 Olsztyn, buło ło Kętrzynie d.
                                              Rastemborku i ło rozpoczęciu jubileuszu 650-cio lecia.
                                              Tu można ło tam łobejrzeć...


                                              ww6.tvp.pl/7244,20070112444751.strona
                                              • rita100 Re: 650-lecie Kętrzyna 12.01.07, 22:24
                                                Myślę , że w tym roku warto polecić Kętrzyn turystom, bo i bandzie gwałt imprez,
                                                a ło tam nie psiszó.
                                        • rita100 Re: 650-lecie Kętrzyna 12.01.07, 22:21
                                          Oj, tak Kętrzyn kojarzy mi się z najlepszymi stadninami koni w Polsce.
                                          I z leśnictwem ze wspaniałymi gawędziarzami.
                                    • rita100 Re: Coś sie zaczyna dziać... 12.01.07, 22:11
                                      Fedar, podoba mi się taka turystyka elegancka , dawna. Oczami widze jak na łynie
                                      sa mosteczki , takie piekne drewniane, girlandy, łódeczki i panowie z paniami
                                      pod parasoleczką delikatnie sie poruszają. Oglądaja z taką wrażliwościa , z
                                      takim podziwem. Delektują się nie tylko sobą ale i krajobrazem. Taka bym chciała
                                      widzieć łynę w Olsztynie. A ma ku temu warunki.

                                      A na trasie to warunki inne, Wańkowicza, pod zmokniętym namiotem gdzies pod
                                      lasem. To sa warunki naturalne, tez piękne, nawet śliczne. Ale w obrębie
                                      Olsztyna to elegancja powinna kwitnąc.
                                      • fedar Re: Coś sie zaczyna dziać... 12.01.07, 23:42
                                        Zgadzam się. Dla każdego coś innego. Jedni wolą wypoczywać na łonie przyrody, na trochę stać się jej elementem, inni z kolei wolą elegancki wypoczynek. Lubię naturę, ale źle bym zrobił gdybym z klapkami na oczach upierał się że forma turystyki którą lubię, jest tą jedynie słuszną. I to tyle, bo za bardzo odbiegłem od tematu.
                                        • rita100 Re: Coś sie zaczyna dziać... 13.01.07, 20:15
                                          Nie , Fedar, każdy wypoczynek jest ekstra. To zależy ile dni mamy wypoczywać.
                                          Tak jak Wankowicz planował podróż, wyprawę to piękne, takimi zaułkami Warmii i
                                          Mazur, ale kiedy ma się do dyspozycji 2-3 dni to wtenczas warto poświęcic się
                                          eleganckiemu wypoczynkowi z namiastką szaleństwa. Wtenczas wszystko się bierze
                                          na żywioł. Wszystko połyka sie po trochu, oddycha się tym szybko i w biegu.
                                          • tralala33 Wyzwolenie czy okupacja? 14.01.07, 21:00
                                            Kolejna rocznica a pytanie pozostaje niezmienne. Poczytajcie odpowiedzi
                                            www.gazetaolsztynska.pl/?main=15&c=118,3,16181,,4707
                                            • rita100 Re: Wyzwolenie czy okupacja? 14.01.07, 21:40
                                              Tralala, błąd serwera, a cikawy tymat smile
                                              • gajowy555 Re: Wyzwolenie czy okupacja? 15.01.07, 11:22
                                                rita100 napisała:
                                                > Tralala, błąd serwera, a cikawy tymat smile

                                                Stronka czasem się zawiesza, ale trzeba próbować. Łu noju chodzi fejn.
                                                A komentarze ? No coż, gdzie dwóch Polaków, tam trzy różne zdania...
                                                • rita100 Re: Wyzwolenie czy okupacja? 15.01.07, 20:48
                                                  Taki komentarz wybrałam , bo mi się najbardziej podobał, dodając jeszcze , że
                                                  dopóki stoją szubienice dopóki jest pamięć i historia - potem to tylko będzie
                                                  legenda , którą można na różny sposób przekształcać. No i mlodzież, której nic
                                                  nie zostawimy , bo wszystko zburzymy.
                                                  ---

                                                  Benek z Działdowa, Utworzony: 2007-01-14, 19:53:55

                                                  „Kto próbuje rozdzielić rzeczy i dowody któreśmy odziedziczyli, kto chce sprawić
                                                  sobie czysty rodowód, ten wie, że musi użyć przemocy” – St. Lenz. Cały okres
                                                  rządów komunistycznych był okresem przeinaczania historii na potrzeby reżimu,
                                                  nawet historycy tamtego okresu, którym szczególnie powinno zależeć na
                                                  prawdziwości badań, jakoby w białych rękawiczkach, dbali o subtelny sposób
                                                  wyrażania spraw i faktów, prostując wiele brudnych życiorysów. Przypomnijmy
                                                  jednak sobie, że polityka taka była odpowiedzią na ówczesne zapotrzebowanie
                                                  społeczne, ponieważ wielu ludzi w większości społeczeństwa napływowego na tych
                                                  terenach zaczęła identyfikować się ze skłamaną i ignorowaną przecież historią
                                                  tych ziem. Usuwanie pomników, nazw, symboli czyli zewnętrzne usuwanie śladów
                                                  minionej epoki to już prawie nasza cecha narodowa, towarzysząca nam przy każdym
                                                  zawirowaniu ustrojowym. Świadczy to o narodowej głupocie, chwiejności i szybkim,
                                                  łatwym przeniknięciu z tamtego okresu pod skrzydełka nowych trendów
                                                  politycznych. Swoje burzycielskie zapędy nad martwymi symbolami powinniśmy
                                                  wykorzystać do pogłębiani wiedzy o historii tych ziem i przekazania jej w
                                                  prawdziwej postaci następnym pokoleniom.
    • gietpe Re: Co nowygo na Warniji i Mazurach tyż... 21.01.07, 12:21
      Dzisiaj mnielim w parafji gościa z Łolstyna łofiarował bukiet z 80 żywych róż
      dla Matki Boskiej fejn to wyglondało.Proboszcz poziedził noma to jo mózie
      Wom.Jo, to je szczyra prawda sam widzionem buł Prezydent Łolstyna z żoną na
      dziewonto w kościele.
      • rita100 Re: Co nowygo na Warniji i Mazurach tyż... 21.01.07, 13:15
        psiankny gest - psiankny
        • rita100 Re: Co nowygo na Warniji i Mazurach tyż... 21.01.07, 20:05
          Gietpe, a cy tan gość z łolstyna te róże nie łofiarował w intencji obalenia
          starego wojewody warnijsko-mazurskiego ? wink))
          • tralala33 Re: Co nowygo na Warniji i Mazurach tyż... 21.01.07, 20:22
            To już raczej w podziękowaniu wink Albo w intencji, żeby nowy nie był gorszy od
            poprzedniego.
            • gajowy555 Re: Łatwe i smaczne dania z Warmii 24.01.07, 12:26
              No jó, w kóńcu sia doczkalim. Już je ksiójżka i to mniandzynarodowo, ło
              smacznych daniach. I esce psiszó, co chłopy tyż gotować potraszó. Jo bym
              poziedzioł, co potraszó lepsi. Tak poczytojta...


              miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3870898.html?nltxx=1078250&nltdt=2007-01-24-02-06

              Potrawy gospodyń z warmińskiej wsi Blanki trafiły do międzynarodowej książki
              kucharskiej. Sąsiadują tam ze specjałami holenderskimi, litewskimi i
              niemieckimi, a nawet z przepisem na zupę Angeli Merkel, szefowej rządu RFN.

              Blanki to niewielka miejscowość koło Lidzbarka Warmińskiego, w której od dwóch
              lat działa koło gospodyń wiejskich. Rok temu do lidzbarskiego starostwa zgłosiła
              się niemiecka organizacja Frauen helfen Frauen. Szukała partnera do stworzenia
              książki kucharskiej. Miały się w niej znaleźć proste przepisy, z którymi poradzi
              sobie nawet mężczyzna, stąd tytuł książki "Mężczyźni gotują". Urzędnicy od razu
              pomyśleli o kole w Blankach. Kobiety rozdzieliły między siebie role.

              Każdy z czterech krajów, które uczestniczyły w projekcie, ma osobny rozdział
              poświęcony swojej kuchni. W niemieckiej części są m.in. tradycyjne potrawy
              weselne, a oprócz dań typowo niemieckich są tam także potrawy egzotyczne, np.
              turecki chleb z mielonym mięsem. Litwini postawili na zupy i przekąski do piwa,
              Holendrzy na śledzie pod różną postacią. A Polacy? - Część to stare przepisy,
              zasłyszana jeszcze od prababci - opowiada Elwira Aramowicz z koła w Blankach. -
              Tu jest dużo ludności napływowej, więc oprócz typowo warmińskich są też potrawy
              ze Wschodu, które przez lata wrosły w kuchnię, i można je uznać za tutejsze -
              dodaje Teresa Czernik.

              Zanim receptury trafiły do książki, gospodynie sprawdzały je w domu.

              Praca nad zbieraniem przepisów zmobilizowała gospodynie z Blanek. - Byłyśmy na
              zagranicznych promocjach książki, poznałyśmy ciekawe osoby z Litwy, Niemiec i
              Holandii - mówi Elwira Aramowicz. - To nam dodało napędu, żeby robić coś jeszcze
              - dodaje Teresa Czernik.

              I postawiły sobie nowe zadanie - chcą koło gospodyń z małej wsi przekształcić w
              zrzeszenie kobiet z całej gminy Lidzbark.




              • gajowy555 Re: Łatwe i smaczne dania z Warmii 24.01.07, 12:27
                I można to ksiójżke kupsić !

                W niedzielę współautorki z koła gospodyń zapraszają na spotkanie o godz. 16 do
                restauracji Zakątki Europy w olsztyńskim hotelu Relaks (ul. Żołnierska 13a). W
                programie poczęstunek i występ kapeli Rogóżanie. Oczywiście będzie można kupić
                książkę - kosztuje 36 zł. Wstęp na imprezę wolny.
                • rita100 Re: Łatwe i smaczne dania z Warmii 25.01.07, 20:34
                  Tośmy wcześniej słyszeli ło tyj ksiójżce.
                  Koło Gospodyń Wiejskich przygotowało te dawane przepisy.
                  Ale to ksiójżka mniandzynarodowych przepisów. Cikawa am siła noju przepisów
                  tam je ?
    • gietpe Re:Bal Charytatywny 25.01.07, 16:08
      W Gietrzwałdzkim Gimnazjum z udziałem p.Grażyny Bałabańskiej 16,02,07 godz.20
      Wstęp-50 zł od pary
      Impreza koszyczkowa
      Rezerwacja- 889 716 501
      PIENIĄDZE Z IMPREZY
      przeznaczone dla 3-letniego Mateuszka chorego na nowotwór
      informuje Gazeta Gietrzwałdzka
      • rita100 Re:Bal Charytatywny 25.01.07, 20:37
        Bałek na szczytny cel. Niech tam fejn bandzie i nichaj ludziska przylezó.
        Bandziesz tamój Gietpe ?
        • gajowy555 Re:Zitomy nowy miesięcznik na Warmii i Mazurach 29.01.07, 19:52
          wirtualnemedia.pl/document,,2076741,Nowy_miesiecznik_na_Warmii_i_Mazurach.html
          Prasa / inne
          W piątek, 26 stycznia ukazał się pierwszy numer nowego miesięcznika Warmii i
          Mazur - 'Warto!'.

          Jego wydawcą jest olsztyńska spółka Edytor, wydawca „Gazety
          Olsztyńskiej/Dziennika Elbląskiego” oraz bezpłatnego tygodnika „Nasz Elbląg”.

          Miesięcznik jest magazynem o ludziach aktywnych i twórczych: w biznesie,
          sporcie, nauce, kulturze i sztuce. Będzie w nim miejsce na napisany dobrym
          piórem reportaż, komentarz literacki, portrety znanych mieszkańców Warmii i
          Mazur, wywiad a także na kronikę towarzyską. Redaktorem naczelnym miesięcznika
          została Elżbieta Mierzyńska, która wcześniej redagowała w „Gazecie
          Olsztyńskiej/Dzienniku Elbląskim” magazynowy dodatek „Reporter”.

          W pierwszym numerze miesięcznika Czytelnicy znajdą m.in. rozmowę z Michałem
          Wojciechowskim, profesorem teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego o tym czy
          moralnym jest bogacenie się, wywiad z aktorką Mileną Gauer, o modzie będzie też
          opowiadać kierownik literacki olsztyńskiego teatru Elżbieta Lenkiewicz.

          „Warto!” wydawane jest na kredowym papierze w formacie A4. Czasopismo ma 52
          strony objętości. Jego nakład to 3500 egz., a cena 3,99 zł.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja