Dodaj do ulubionych

Tradycje naszych autochtonów

01.12.07, 20:50
Tradycje naszych autochtonów
i pieśni są zamieszczone w obszernej piecioczęściowym tomie "Warmia i Mazury"
z serii "Pieśń i Muzyka Ludowa".
Książke tą zdobyłam dzięki Waldemarowi Mierzwie
www.nojabibliotekamazurska.pl
Jest to trwały pomnik naszej kultury ludowej.
Ta Wielka księga pieśni Warmii i Mazur utrwala tradycję przekazywane z
pokolenia na pokolenie. Świat, który przedstawia już nie istnieje. Atlantyda
północy zniknęła w wyniku kataklizmu II wojny światowej, masowych
przemieszczeń ludności. Pozostał po niej obraz mitycznej przeszłości.
Nosiciele tradycji, prawowici właściciele tych ulotnych skarbów w ostatnim
momencie nam je powierzyli dla utrwalenia pamięci.
Publikacją spłacamy dług wdzięczności i przekazujemy następcom to, czym
zostaliśmy wzbogaceni."

Barbara Krzyżaniak
Aleksander Pawlak (nie ujrzał już efektów tej pracy w 2001 zmarł)
Istytut Sztuki PAN
Warszawa 2002
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Tradycje naszych autochtonów 01.12.07, 20:53
      Nagrania pieśni Warmii i Mazur powstały w wyniku działalności ogólnopolskiej
      Akcji Zbierania Folkloru Muzycznego prowadzonej przez Państwowy Instytut Sztuki
      przy współpracy z Polskim Radiem w latach 1950-1954.
      (...)
      Do najaktywniejszych i najdłużej działających należała Ekipa Olsztyńska
      kierowana przez Władysława Gębika, przedwojennego działacza Związku Polaków w
      Niemczech, regionalisty i literata.
      Wspomina się też w tej pozycji o Marynie Okęckiej-Bromkowej.
      Tomy te dzielą się na pięć tytułów:
      I - pieśni doroczne i weselne
      II - pieśni balladowe i społeczne
      III - pieśni zalotne i miłosne
      IV - pieśni rodzinne i taneczne
      V - pieśni religijne i popularne

      Dziękujemy zbieraczom folkloru, dziękujemy współautorom za tak cenne zbiory
      pieśni ludowych
      Ludwik Bielawski

      Dalej mamy całą historię zbieralnictwa folkloru i tradycji na tej ziemi.
      • rita100 Re:Badania naukowe po roku 1945 03.12.07, 21:22
        "Po zakończeniu II wojny światowej Warmia i Mazury znalazły się w granicach
        państwa polskiego. Do wszystkich trudnosci, jakie wynikały z powojennego chaosu
        i zniszczeń oraz wielkiej fali przesiedleń ludności polskiej ze wschodnich
        części kraju, dochodziła jeszcze nieznajomość problemów mazurskich i
        warnijskich, jaką wykazywały organizujące się władze administracyjne. Był to
        bardzo trudny i bolesny okres dla rodzimej ludności tych reginów.
        W pierwszych pięciu latach po wyzwoleniu Warmii i Mazur nie podjęto badań nad
        kulturą ludową obu regionów. Władysław Gębik w 1961 roku pisał:

        "Nie wykorzystaliśmy najlepszej sposobności, jaką dawały nam obydwa uniwersytety
        ludowe, prowadzące prace repolonizacyjne, nie podjęli tego trudu również
        nauczyciele, którzy w latach 1945-50 mieli najlepszą sposobność do uchwycenia
        ogromnego bogactwa kultury ludowej, zachowanego jeszcze w pamieci starych
        Warmiaków i Mazurów. Jak wielkie tkwiły wtedy możliwości, wykazał nauczyciel ze
        Starych Juch w powiecie ełckim, Jan Kawecki."

        Wspomniane przez W. Gębika Uniwersytety ludowe działały od 1945 roku: warnijski
        w Jurkowym Młynie prowadził Jan Boenigk, mazurski w Rudziskach Karol Małłek.
        Jedynie Jan Kawecki, nauczyciel Uniwersytetu Ludowego w Mikołajkach, umiał
        pogodzić repolonizację młodzieży mazurskiej z równoczesnym odkrywaniem ich
        własnej rodzimej kultury. Słuchacze spisywali w swych domach rodzinnych wiele
        pieśni, które W. Gębik nagrał w 1955 roku."

        Tak nam wspaniale wyjaśnia Barbara Krzyżaniak
        cdn
        • rita100 Re:Badania naukowe po roku 1945 04.12.07, 21:28
          "W sposob zorganizowany zaczęto dokumentować regionalną kulturę w roku 1950.
          Prace pojęli dialektolodzy z ośrodków uniwersyteckich Poznania, Torunia i
          Warszawy, a badania folkloru warmińsko-mazurskiego pracownia poznańska
          Państwowego Instytutu Sztuki. Zakładem Badania Muzyki Ludowej PIS kierowali
          Marian i Jadwiga Sobiescy. Z ich inicjatywy powołano ogólnopolską Akcję
          Zbierania Folkloru Muzycznego (przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i
          Sztuki), która objęła 7 województw w tym również olsztyńskie."
          • rita100 Re:Badania naukowe po roku 1945 04.12.07, 21:29
            "W lipcu 1950 roku zaczęła swą działalność Ekipa Olsztyńska PIS, ktorej
            kierownictwo powierzono dr. Władysławowi Gębikowi. Współpracowało z nim
            kilkanaście osob spośród miejscowych działaczy znających problemy Warmii i
            Mazur. Etatowymi pracownikami byli dr W. Gębik, mgr Janina Gliszczyńska i Jan
            Lubomirski. Oto nazwiska osób, które wniosły wkład w gromadzenie materiałów
            folklorystycznych: Marta Sendrowska, Maria Zientara-Malewska, Jan Kawecki,
            Michał Lengowski, Teofil Ruczyński, Jan i Otto Baczewscy, Alfons Barczewski,
            Erwin Cichowski, Jan Dopatka, Jan Hedrych, Antoni Jezierski, Edward Kozłowski,
            Antoni Neuman, Gustaw Niszk, Rita Piecocha, Tadeusz Stępowski, Danuta
            Szymczakowska, Alojzy Śliwa, Ulryk Lindner, J. Lippert.
            • rita100 Re:Dr Władysław Gębik 05.12.07, 21:16
              Dr Władysław Gębik (1900-1986)
              "Był dyrektorem Polskiego Gimnazjum w Kwidzynie, więzień obozów
              koncentracyjnych, był człowiekiem wielkich zasług dla Warmii i Mazur i Powiśla.
              Dzięki dobrej znajomości ówczesnych warunków panujacych na Warmii i Mazurach,
              podjął decyzję nagrywania oprócz pieśni i muzyki ludowej również bajek, legend,
              wspomnień, relacji o szkolnictwie, słowem wszystkiego, o czym mogli Mazurzy i
              Warmiacy powiedzieć po polsku.
              W dwa lata od rozpoczęcia pracy zbierawczej opracował śpiewnik z nagranych
              materiałów 'Pieśni ludowe Mazur i Warmii'(1952), które spełnił bardzo ważne
              zadanie w ukazaniu ludności napływowej piękna kultury rodzimych mieszkańców tej
              ziemi."
              • rita100 Re:A może ktoś znajdzie u siebie ? 05.12.07, 21:18
                "Śpiewacy i śpiewaczki, którzy przekazali kilkanaście lub więcej pieśni,
                otrzymywali przy nagraniu ten śpiewnik w prezencie, a z okazji Świąt Bożego
                Narodzenia wklejano do śpiewnika drukowane życzenia i podziękowanie od
                Państwowego Instytutu Sztuki za przekazanie pieśni.
                Spośród wielu doskonałych śpiewaczek, które nagrały ponad 100 piesni ludowych i
                przekazały wiele cennych informacji Złoty Krzyż Zasługi otrzymały m.in.
                Charlotta Ludorf, Wilhelmina Badurek i Luiza Żabka.
                Uroczystość ta, zorganizowana przez dr. Gębika w Olsztynie, zapisała się jako
                ważne wydarzenie nie tylko w pamięci śpiewaczek i ich bliskich, lecz również
                społeczeństwa Olsztyna."
                • rita100 Re:Dr Władysław Gębik 06.12.07, 21:02
                  Ekipa Olsztyńska prowadziła swą działalność przez osiem lat (1950-1958). W
                  zasadzie rozwiązanie Akcji Zbierania Folkloru Muzycznego PIS, a więc i Ekipy
                  Olsztyńskiej, nastąpiło w 1957 roku, jednak dr W.Gębik nagrywał dalej.
                  Po likwidacji oddziału PIS w Olsztynie Gębik usiłował prowadzić dalsze badania
                  przy Olsztyńskim Oddziale Związku Literatów Polskich. W latach 1960-1964 przy
                  Olsztyńskim Oddziale Polskiego Towarzystwa Ludowego dr Gębik znów podjął badania
                  na Warmii, Mazurach i Ziemi Lubawskiej, w ktorej uczestniczyli również R.
                  Kukier, A. Klonowski, J. Gliszczyńska, A. Szyfer, a wynikiem badań były ciągłe
                  pisanie prac, które dziś możemy czytać i wgłebiać.
                  • rita100 Re:Jan Lubomirski 06.12.07, 21:03
                    Jan Lubomirski
                    Jednym z pierwszych pracowników Ekipy Olsztyńskiej PIS był Jan Lubomirski,
                    rodowity Warmiak ze Stanclewa, działacz polskich organizacji mlodzieżowych,
                    instruktor i dyrygent chórów polskich i kapel. W latach dwudziestych Związek
                    Polaków w Niemczech skierował Jana Lubomirskiego do konserwatorium w Poznaniu,
                    gdzie zdobył wykształcenie muzyczne. Aresztowany przed wybuchem II wojny,
                    przeżył obóz koncentracyjny Sachsenhausen - Oranienburg. Po powrocie na rodzinną
                    Warmię podjął pracę w szkolnictwie i działalnością społeczną. Jako wykształcony
                    muzyk był w gronie zbieraczy pieśni ludowych jedyną osobą umiejącą zapisać
                    melodie. Był w tym niestrudzony i ofiarny.
                    Jan Lubomirski jest powszechnie znany na Warmii dzięki swej aktywnej
                    działalności miedzywojennej. Przed nim otwierały się wszystkie domy, a ludzie
                    witali go z serdecznoscią i radością co pomagało w prowadzeniu nagrań i rozmów u
                    przekazujacych nam te tradycje.
                    • rita100 Re:Janina Gliszczyńska 07.12.07, 21:06
                      "Janina Gliszczyńska - magister polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, w czasie
                      okupacji należała do grupy nauczycieli biorących udział w tajnym nauczaniu, była
                      w szeregach Powstańczych AK "Jerzyki". W 1946 roku zamieszkała w Olsztynie,
                      gdzie pracowała jako polonistka w Liceum Pedagogicznym i kolejno w Kuratorium
                      Szkolnym.
                      Miała umiejętność łatwego kontaktu z ludźmi. Jej zapisy tekstów piesni i inne
                      informacje są w pełni wiarygodnym dokumentem. Miała zresztą wyjątkowe szczęście,
                      dotarła bowiem, do doskonałych śpiewaczek o bogatym repertuarze pieśniowym."
                      • rita100 Re:Maryna Okęcka-Bromkowa 08.12.07, 21:18
                        "Maryna Okęcka-Bromkowa pochodzi z Wołynia, a w 1948 roku zamieszkała i podjęła
                        pracę w Olsztynie. Jej praca w redakcji literackiej Polskiego Radia w Olsztynie
                        (przez 26 lat) ściśle związana była z dokumentowaniem kultury ludowej.
                        Zainteresowanie folklorem Warmii i Mazur zawdziecza dr. W. Gębikowi, który wobec
                        trudności zorganizowania nagrań szukał współpracy z radiem olsztyńskim.
                        Maryna stworzyła Archiwum Folkloru w olsztyńskiej rozgłośni Polskie Radio z
                        działami: folkloru Warmii i Mazur oraz ogólnopolskiego (ok.25000 minut nagrań).
                        Ten poważny zbiór zawiera piesni, muzykę instrumentalną, gawędy , opowiadania,
                        bajki, legendy itp. Maryna jest też autorką licznych reportaży radiowych "Z
                        gawędą i pieśnią przez kraj", "Tropami ludzi i pieśni"
                        Działalność Maryny Okęckiej-Bromkowej wyrażała się najpełniej w organizowaniu na
                        Warmii i Mazurach izb regionalnych (w Parlezie Wielkiej, Wrzesinie) oraz
                        muzeum-klubu "Babska Izba" w Sąpłatach i izb leśnych w Rucianem-Nidzie, Jaśkowie
                        i Spychowie.
                        Przede wszystkim ożywiła publiczne występy wileńskich cymbalistów. Zorganizowała
                        w Lidzbarku Warmińskim coroczne "Zjazdy cymbalistów na lidzbarski zamek", które
                        żywo zainteresowały krajowych folklorystów.
                        • rita100 Re:Anna Szyfer 09.12.07, 17:50
                          Anna Szyfer
                          "W Ośrodku Badań Naukowych im.W. Kętrzyńskiego badania etnograficzne prowadziła
                          A. Szyfer i ogłosiła kilka prac o zwyczajach i obrzędach Warmiaków i Mazurów. Z
                          tego Ośrodka wyszła również praca zbiorowa pt. 'Kultura ludowa Mazurów i
                          Warmiaków', w której artykuły opracowali: A. Szyfer - 'Ludowe zwyczaje, obrzędy,
                          wierzenia i wiedza', T. Oracki -'Folklor ustny', A. Pawlak -'Folklor muzyczny',
                          M. Drabecka - 'Taniec ludowy'."
                            • gajowy555 Re:A to je ta ksiójżka 10.12.07, 16:21
                              rita100 napisała:

                              > schlesien.nwgw.de/board/viewtopic.php?t=652
                              > Fejnista , prowda ?
                              > Psiańć tomów.

                              No jó, łokropniście fejn ksiójźka. Tośta trasiuła. Bandziewa mnieli pożytek...

                              schlesien.nwgw.de/board/download.php?id=3715
                              • rita100 Re:Materiały nagrane 10.12.07, 22:24
                                To je ksiójżka z nutkami, jekby chtoś chcioł to jo moga skserować wszistko co trza.

                                Materiały nagrane:
                                Ekipa Olsztyńska PIS nagrała w latach 1950-58 na Warmii i Mazurach łącznie 6 405
                                pozycji od mieszkańców zamieszkałych w obu regionach po roku 1945.
                                Posiadamy zatem od rodowitych Warmiaków i Mazurów 5923 nagrania. Jest to więc
                                bardzo bogaty zbiór dokumentów.
                                • rita100 Re:Warunki w jakich nagrywano 10.12.07, 22:25
                                  W latach 1950-52 były duże trudności z zakupem taśm magnetofonowych. W. Gębik
                                  zmuszony był prowadzić badania w rózny sposób. Przez 6 lat Ekipa Olsztyna nie
                                  posiadała własnego magnetofonu - podstawowego narzędzia pracy. Jeden lub dwa
                                  razy do roku przyjeżdzał samochód z Poznania, później z Warszawy z aparaturą
                                  nagrywającą lub radiowóz Polskiego Radia z którym PIS współpracował i nagrywano
                                  przygotowanych uprzednio wykonawców. Wielu z nich trzeba było przewozić do wsi
                                  zelektryfikowanych, co było zdecydowanie niekorzystne. Ludzie niekiedy odmawiali
                                  wyjazdu do innej wsi, a ci, którzy się zdecydowali, speszeni obcym środowiskiem
                                  śpiewali z wielkim zdenerwowaniem, co naturalnie obniżało poziom wykonania.
                                  Zdarzały się też sytuacje, ze wykonawca przy indagacji podał interesujący
                                  materiał, a po kilku miesiącach odmówił śpiewania do mikrofonu. Bywało, ze
                                  wykonawca zmarł, zanim udało się nagrać."
                                  • rita100 Re:Trochę Was zanudzam 10.12.07, 22:27
                                    Ale to nie tak, musiałam, bo teraz co będę pisać to sylwetki wykonawców, tych
                                    autochtonów co przekazali nam te tradycje i ten cały zbiór, którzy chcieli
                                    uchować od zapomnienie. A nie było to wszystko takie łatwe. Ludzie zaraz po
                                    wojnie okaleczeni różnymi osobistymi tragediami, nie często opuszczeni, samotni,
                                    starzy, nieczęsto zamieszkani z rodzinami przyjezdnymi lub w domach starców żyli
                                    w strachu. Wielu z nich nie rozumiało po co się zbiera takie materiały, inni
                                    mieszkańcy wiosek podpuszczali ich, by nie podawali żadnych pieśni, jedni
                                    podawali to w strachu, bo nie wiedzieli czy czasami za to nie bedą ukarani.
                                    Tylko dzięki odpowiedniemu podejściu W. Gębika i innych ludzi, szczególnie ci
                                    nieufni autochtoni zaczęli się otwierać i opowiadać.
                                    Tak więc przejdziemy teraz do przedstawieni ich, jakże uroczych sylwetek.
                                    Głównych bohaterów. Niekiedy losy ich mogą ścisnąć za serce. Ale tak to było.
                                    Zapraszam, bardzo ciekawy rozdział.
                                    • rita100 Re:Maria Zielasko, Guzki- Mazury 10.12.07, 22:53
                                      Maria Zielasko, Guzki- Mazury

                                      Powtórzyła swój 'sprósek z Jutrzni', który mówiła, bedąc dzieckiem. Maria
                                      Zielasko mieszkała w Domu Opieki w Mrągowie. Staruszka żyła samotnie, jej dzieci
                                      znalazły sie 'za Odrą'. Gdy skończyła orację z Jutrzni, dodała jeszcze krótki
                                      fragment, który sama ułożyła:

                                      "Także my wszyscy zgrzeszyli,
                                      przykazań Boskich nie pełnili.
                                      Bog sie na nos rozgniewoł,
                                      nas z nasemi dziatkami porozłuncoł.
                                      Ale Bóg nie bez litości,
                                      darowoł nam domy starosci,
                                      ze bendziem tu łopatrywane,
                                      a gdy umrzem, po chrześcijańsku
                                      schowane."
                                      • rita100 Re:Abranowska Wilhelmina - Grunwald 11.12.07, 20:43
                                        Abranowska Wilhelmina (1883 Grunwald)
                                        Tak opisuje spotkanie z Panią Wilhelminą sam Władysław Gębik w 1954 roku.
                                        "Kiedy przybyłem do Giżycka do Domu Rencistów powiedziała mi Rocha, ze jest taka
                                        Mazurka - która śpiewała kiedyś pieśni o plonie. Pieśń tą śpiewała w gronie
                                        kilku pensjonariuszek na korytarzu, ale jedna taka gruba rencistka, Niemka,
                                        oburzyła się na nią niby dlatego, ze zakłóca spokój w Zakładzie, i skrzyczała ją
                                        za śpiewanie po korytarzach. Rocha obiecuje ją odszukać - 'łóna tyz moze siła
                                        pieśniów' - dodaje na odchodne. Po dobrej chwili wraca Rocha z poszukiwań i
                                        wprowadza do świetlicy zakładowej starszą, siwowłosą niewiastę, która wchodzi
                                        lękliwie i dziwnie nieufnie spogląda na obcych przybyszów. Gdy powód jej
                                        wezwania wyjaśnił się, Abranowska nabiera ochoty do śpiewu, ale równocześnie
                                        zaznacza, ze może i inne pieśni zaśpiewać. Sama opowiada o sobie, że jest
                                        wesołego usposobienia.
                                        Lubiła dawniej bardzo zabawy i wesela - nade wszystko zaś śpiew. I dziś jeszcze
                                        miomo swego wieku jest 'nieposiedząca'. Śpiewa też chętnie i stosunkowo łatwo
                                        przypomina sobie pieśni."
                                        cdn
                                        • rita100 Re:Abranowska Wilhelmina - Grunwald 11.12.07, 20:45
                                          "Od piętnastego roku życia wykonywała szereg ciężkich prac w majątku Fellera w
                                          Grywałdzie. Poganiani w pracy musieli się zwijać. W takim właśnie momencie
                                          sieczkarnia ucięła jej prawie całą dłoń. Miała wtedy 22 lata. Mimo kalectwa
                                          wrodzone wesołe usposobienie brało zawsze górę, toteż była zawsze pogodna i
                                          starała się rozweselać rodziców w kłopotach. Ojciec nieraz mówił do niej:
                                          - jidź, jidź, ty wesoła igło.
                                          Wilhelimina Abramowska lubiła śpiewać od wczesnej młodości i razem z innymi
                                          dziewczokami przy robocie w majątku. O matce wspomina, że często śpiewała
                                          "Scieli dombem, scieli" - była to jedna z jej ulubionych piosenek. Ojciec zaś
                                          często podśpiewywał wiele 'fidrykusów' - żartów i powiedzonek.
                                          cdn

                                          sieczkarnia ucięła jej prawie całą dłoń - straszne to
                                          • rita100 Re:Abranowska Wilhelmina - Grunwald 11.12.07, 20:46
                                            Przy drugim spotkaniu ze mną (po trzech tygodniach) wykonawczyni wita mnie
                                            radośnie, jak swego dobrego znajomego. Cieszy się, że ją odwiedziłem - oddalona
                                            bowiem od swych rodzinnych stron nie styka się nawet z dawnymi znajomymi.
                                            Wykonawczyni wspomina niedawno minioną wojnę i jej okropności. Straciła na niej
                                            męża i jedynego syna. Mimo przykrych wspomnień zachowuje pogodę oblicza, chociaż
                                            jakiś smutek osiadł na jej opowiadaniu.
                                            (...)
                                            Mimo wszytko śpiewa nam do mikrofony cały czas uśmiechnięta, dyrygując sobie
                                            delikatnie lewą ręką przy wykonywaniu pieśni."

                                            Tyle ło nij je.
                                            • rita100 Re:Anuszkiewicz Anna - Orzysz Mazury 12.12.07, 21:11
                                              Joanna Gliszczyńska w roku 1953 przeprowadziła wywiad Anną Anuszkiewicz.
                                              (ur.1884 Wężewo) do szkoły chodziła w Tuchlinie, a ostatnie lata w Okartowie w
                                              powiecie Pisz. Długo pracowała jako kucharka w majątku Grondy. Gotowała tam dla
                                              robotników rolnych. Często przychodzili do majątku robotnicy sezonowi z Polski.
                                              Anna Anuszkiewcz opowiada, że zawsze starała się im smacznie gotować. Za mąż
                                              wyszła za robotnika rolnego z Suwałk, który nauczył się rzemiosła i jako
                                              kołodziej poszukiwany był przez 'majętkarzy'. Rodzice Anuszkiewiczowej dużo
                                              śpiewali, zwłaszcza matka. Młodzież we wsi też uczyła się pieśni od jej matki.
                                              Gdy pracowała przy żniwach, dziewczęta chętnie się przy niej skupiały, aby
                                              usłyszeć nowe piosenki.
                                              cdn
                                              • rita100 Re:Anuszkiewicz Anna - Orzysz Mazury 12.12.07, 21:13
                                                Także w porze zimowej, gdy kobiety usiadły do przędzenia, zawsze prosiły ją, by
                                                śpiewała, a ona śpiewała chętnie. Jak się wadziły - opowiada Anuszkiewicz - to
                                                matka zawsze mówiła, żeby " śpsiewać, a nie wadzić sia". Anuszkiewiczowa także
                                                lubi śpiewać,
                                                w młodości uchodziła za najlepszą w okolicy spiewaczkę. Śpiewała dużo na
                                                zabawach, weselach i chrzcinach. Sama była 26 razy matką chrzestną. Pieśń 'I
                                                zahukały siwe łabandzia' wykonawczyni specjalnie lubi jako tę, którą śpiewała
                                                razem z matką w dzieciństwie.

                                                Chciałaby, aby jej pieśni były najładniejsze ze wszystkich. Chwali się, że dla
                                                niektórych tekstów sama dobrała nuty.

                                                I tylo smile

                                                'Sama była 26 razy matką chrzestną' - siuła mnioła chrzestnioków smile
                                                Chiba cało zioske.
                                                • rita100 Re:Baczewski Otton - Gryźliny 13.12.07, 21:39
                                                  Baczewski Otton - Gryźliny gm. Stawiguda, zam Olsztyn
                                                  ur. 1897
                                                  Brat Ottona, Baczewski Jan, był przed wojną posłem na sejm pruski z ramienia
                                                  ludności polskiej na Warmii. Otton zaś brał udział w walce plebiscytowej. W domu
                                                  Baczewskich zbierała się polska młodzież, śpiewano tam stare warmińskie
                                                  piosenki. Jeden brat grał też na skrzypcach. Jest wesołym, trochę rubasznego
                                                  usposobienia, lubi śpiewać satyryczne piosenki. W towarzystwie lubi wypić -
                                                  wtedy śpiewa bez przystanku.
                                                  Wywiad z nim prowadził Jan Lubomirski w 1951 roku.

                                                  Przykład jednej takiej pioseneczki:

                                                  Łuż nie buło i nie byńdzie,
                                                  jek to noszo Kasia
                                                  jek to naszo Kasia,
                                                  ufyciuła siatko lina,
                                                  a rankó karasia,
                                                  a rankó karasia.

                                                  Jedna baba łoszalała
                                                  a drugo sia wściekła
                                                  a drugo sia wściekła
                                                  jedna drugo łosiodłała,
                                                  pojechała do psiekła
                                                  pojechoła do psiekła.
                                                  • rita100 Re:Baczewski Otton - Gryźliny 13.12.07, 22:01
                                                    Otto Baczewski wyśpiewoł barzo dużo psieśniczek społecznych ło Mniemcach. Buła
                                                    tyż śpiewana na Warmii tak kolynda, dzie tekst zmnieniono i tak sia naczynoła:

                                                    Wśród nocnej ciszy, głos sia rozchodzi,
                                                    wstońcie Polacy, Grenzschutz łodchodzi.
                                                    Zabziyrajcie kosy, zidły, bo nam Mniemcy barzo zbrzidłi
                                                    niech żuje Polska.....

                                                    Abo taka stara psieśniczka:

                                                    W sróne Gryźlin na Mazurach, łokolica z drzewami,
                                                    jest tam pasek. psiankny lasek, Jogielkem zazwany.

                                                    Tam przed laty na ty ziamni polska krew sia leje,
                                                    jek Jagełło z Krzyżokami ło Prusy sia bije
                                                    jek Jagełło z Krzyżokami ło Prusy sia bije.

                                                    Gdy Jagełło kónczy pociyrz, to do mniecza sianga,
                                                    razem wespół z Litsinami Krzyżoków wypandzo.

                                                    Po łodbytych trudach, znojach łodpoczunku szuko,
                                                    w łowam pasku, psianknam lasku, tam mu syrce buko.

                                                    Na pamiantke swy wdziancznosci naród zielgi masy
                                                    lasek tyn nazwoł Jagiełek, aż po wszelkie cziasy.
                                                  • rita100 Re:Badurek Wilhelmina-Wawrochy 14.12.07, 20:39
                                                    Badurek Wilhelmina ur. 1882 Wawrochy gm. Szczytno, zam. Zabiele gm. Wielbark -
                                                    Mazury
                                                    Nazywana we wsi Badurcyną, z domu Tutas, urodziła się w Wawrochach, potem
                                                    rodzice przenieśli się do Piecoch. Gdy miała 16 lat, opuściła dom rodzinny i
                                                    poszła do pracy na Żuławy, była tam do 21. roku życia, potem wyszła za mąż w
                                                    Piecochach. Z mężem pojechała do Westfalii, gdzie przebywała siedem lat. Mąż jej
                                                    pracował w kopalni jako górnik. Było tam wiele ludzi z Mazur z powiatu Szczytno
                                                    i Pisz, często spotykała się z nimi, wspólnie pracowali i bawili się. Po
                                                    powrocie do ojczyzny kupili sobie Badurkowie w Piecochach ziemię i chałupę, ale
                                                    wojna im ją zniszczyła. Bandurkowa, która jest zawsze wesoła i pełna
                                                    temperamentu, choć ma chore nogi i żyje w ciężkich warunkach materialnych,
                                                    opowiadając nam o tym mówi:

                                                    "dziad pierd, baba trznóła, chałupa sia łobaliuła."

                                                    W czasie działań wojennych, jak się tu mówi - w czasie frontu, to znaczy w
                                                    czasie posuwania się wojsk i szabrowników, uchodziła Badurkowa do Lizaku powiat
                                                    Szczytno, a potem do Zabieli na kolonię do znajomej kobiety Wieczorkowej, gdzie
                                                    mieszkała dotąd. Ze swojego dobytku nic nie odzyskała, na ziemię nie może
                                                    wrócić, bo nie zdoła prowadzić gospodarstwa bez budynków i inwentarza. Badurkowa
                                                    miała dziewięcioro dzieci ale....

                                                    Niesamowite losy tej kobiety.
                                                  • rita100 Re:Badurek Wilhelmina-Wawrochy 14.12.07, 20:43
                                                    "Badurkowa miała dziewięcioro dzieci ale, wszystkie jej poumierały już
                                                    podchowane i prawie dorosłe. Mąż jej w Piecochach pracował w lesie, a
                                                    jednocześnie uprawiali kupioną za ciężko zapracowane pieniądze ziemię: trzy
                                                    morgi roli i siedem łąk.
                                                    Bandurkowa jest bardzo żywotna, z chęcią opowiada i śpiewa. Zna dużo powiedzonek.
                                                    "My só ludzie godawa" - mówi Badurkowa.
                                                    Lubi śpiewać teksty i melodie dobrze pamięta, w czasie zapisywania pieśni od
                                                    czasu do czasu pyta:
                                                    - juz, pani ?
                                                    bo chciałaby już podać nową pieśń, którą sobie przybacuła.
                                                    Nasza Badurkowa zaśpiewała 44 pieśni i podała kilka tekstów gwarowych, a po
                                                    nagraniu mówiła, ze wymiotła już z głowy i spod strzechy."

                                                    Nie ziam, je wy, ale je am barzo cikawa barzij szygółowo ji losów. Ale gdzie
                                                    można ło tam pocytoć ?
                                                    Może chto zno Bandurkowo ? To buł wywiad Gębika z 1955r, może dzieś w jygo
                                                    notatkach bandzie.
                                                  • rita100 Re:Białuszewska Anna - Nowa Kaletka 15.12.07, 20:32
                                                    Białuszewska Anna ur 1873 roku w Nowej Kaletce.
                                                    W dniu nagrania Białuszewska nie przybyła do punktu nagrania. Dowiadujemy się,
                                                    ze jest chora, postanawiamy więc pojechać do niej do domu, do sąsiedniej wsi.
                                                    Polną drogą, przez leśne wertepy, nocą dostajemy się do Starej Kaletki i dzięki
                                                    obecności zbieracza Lengowskiego łatwo odnajdujemy mały domek Białuszewskiej.
                                                    Niespodziewana wizyta nie peszy staruszki, która z pogodnym uśmiechem wita nas
                                                    serdecznie - a równocześnie usprawiedliwia się, ze nie mogła przyjechać na
                                                    nagranie, bo ma bolącą rękę i dlatego leży w łóżku już od kilku dni. Słysząc
                                                    nasze rozmowy, ze wśród obecnych jest 'doktór' (nie rozumiała tytułu naukowego),
                                                    zwraca się do nas od razu z prośbą o pomoc w jej schorzeniu. Czynność nagrania
                                                    zaczynamy więc od przyniesienia z wozu apteczki, oczyszczania rany i
                                                    zabandażowania, co idzie nam sprawnie i dość szybko.

                                                    Przy słabym świetle naftowej lampy opowiada nam staruszka o swoich
                                                    zmartwieniach, oświadcza, ze nie jest ani śpiąca, ani zmęczona i chętnie bedzie
                                                    śpiewać. Tekst y pamięta dość dobrze. Wielozwrotkowe pieśni podaje prawie w
                                                    jednolitej całości.

                                                    Rok 1951
                                                  • rita100 Re:Blauszek Adolf - Stanclewo 16.12.07, 18:27
                                                    Blauszek Adolf (ur.1871 Stanclewo) to bardzo interesująca postać pośród
                                                    Warmiaków w Stanclewie.
                                                    Wysoki, przystojny starzec, bardzo wesoły i tryskający humorem. Za młodu lubił
                                                    on bardzo tańczyć, śpiewać, a także i wypić. Obracając się stale pośród ludzi,
                                                    umiał sobie zjednać towarzyszy pracy i chętnie pomagał, gdzie tylko nadarzyła
                                                    się sposobność. Głos ma czysty i pieśni zna mnóstwo. Przeplata śpiew wesołym
                                                    opowiadaniem, lubując się w dowcipnych zwrotkach. Do mikrofonu śpiewał, siedząc
                                                    przy piecu, ale z każdego jego gestu widać było, ze cały żył śpiewaną pieśnią.
                                                    Oczy mu błyszczały radością, a często w przerwach zaśpiewał jakąś zwrotkę
                                                    humorystyczną.

                                                    Wywiad przeprowadził Jan Lubomirski 1951
                                                  • rita100 Re:Bork Jetta - Nibork 17.12.07, 21:37
                                                    Bork Jetta ur. 1867 w Niborku w młodości była silna i zdrowa. Życie jej jednak
                                                    było cięzkie i zdrowie jej na starsze lata podupadło. Urodziła się we wsi
                                                    kościelnej Nibork koło Sorkwit pow. mrągowski i mieszkała tam do 36. roku życia,
                                                    służąc u bogatych gospodarzy. Potem przeniosła się z mężem do powiatu Szczytno,
                                                    gdzie oboje pracowali w majątkach jako robotnicy. Z mężem żyła 53 lata, mieli
                                                    jedenaścioro dzieci. Żyje jeden syn, inne dzieci poumierały jako dorosłe,
                                                    czterech synów zginęło na wojnie. Zapytana o wesołe fraski, mówi Borkowa, ze ich
                                                    nie śpiewała, bo pracowała z mężem w 'krowni', a tam było dużo roboty, a mało
                                                    śpiewania:
                                                    "cłoziek mnioł bziedy ziency niz wszystkego"
                                                    Początkowo Borkowa zaśpiewała tylko pieśni z Kancjonału, potem jednak w miłej
                                                    atmosferze razem z dwiema wykonawczyniami Marcińczykową i Nowakowską,
                                                    przypomniała sobie kilka pieśni świeckich i mówiła:

                                                    "Mogłać jo downi wszystkego, kiedym z kóńdzielom chodzili, ale od tyj bziedy
                                                    zabocyłam."

                                                    1954
                                                  • rita100 Re:Bujanowska Maria - Gąski 18.12.07, 21:20
                                                    Bujanowska Maria ur. 1893 Gąski gm. Olecko - Mazury
                                                    Pochodzi z rodziny bardzo muzykalnej: ojciec jej i dziadek grywali po zabawach i
                                                    weselach, brat jej ojca należał do orkiestry wojskowej. Bujanowska z
                                                    przyjemnością wspomina chwile, kiedy to ojciec wieczorami siadł za piecem,
                                                    zebrał wszystkie dzieci naokoło siebie i śpiewał albo opowiadał bajki. A jak w
                                                    specjalnie był dobrym humorze, to i 'harmoszka' wyciągnął i grał.
                                                    "Jo to urocystó nute mam łod łojca" - mówi

                                                    wywiad przeprowadziła Arta Sendrowska w 1952 roku.
                                                  • rita100 Re:Badurek Wilhelmina-Wawrochy ;) 18.12.07, 21:57
                                                    Ciekawostką jest to , ze Badurkowa zaśpiewała setną pieśń, a dr Gębik powiedział
                                                    Jej, że bedzie sławna bo własnie zaśpiewała setną pieśń smile
                                                    A wiecie jaką w tym momencie zaśpiewała ? hehe

                                                    Trymp, babo, trymp
                                                    bo me siyrzbzi pymp
                                                    Keby rajki przyjechali
                                                    a mi pympek podrapali
                                                    Trymp, babo, trymp
                                                    bo me siyrzbzi pymp

                                                    wink))))
                                                  • rita100 Re:Ćwikła Gottlieb - Pisz 19.12.07, 21:05
                                                    Gottlieb Ćwikła jest rodowitym Mazurem. Urodził się w 1890 roku w Krzyku powiat
                                                    Pisz. Bardzo lubi śpiewać i opowiadać. Zna zwyczaje i obyczaje mazurskie -
                                                    zwłaszcza wykup wielkanocny. Ma wielkie poczucie honoru i typowo mazurski humor.
                                                    Gdy opowiada anegdotki mazurskie, oczy mu się śmieją. Czyta po polsku i po
                                                    niemiecku. Przy śpiewie lekko wybija takt nogą i zaciska miarowo prawą rękę.
                                                    1951 rok
                                                  • rita100 Re:Danowska Julia - Gino 19.12.07, 21:06
                                                    Danowska Julia ur. 1894 roku w Ginie gm. Kalinowo, zam. Gietrzałd. Mazury. Jest
                                                    to kobieta wesołego usposobienia, dowcipna, pogodna, a przy tym i uczynna. Sam o
                                                    sobie mówi, ze kiedyś umiała dużo piesni od matki, bo matka lubiła śpiewać.
                                                    Okres wojny zrobił swoje, pamięć jej nie dopisuje, mimo to jednak dobrze
                                                    zapamiętała i podała piesni i oracje z Jutrzni.

                                                    Wywiad przeprowadził Jan Lubomirski 1953
                                                  • rita100 Re:Deklerska Paulina gm Barczewo 20.12.07, 21:42
                                                    Deklerska Paulina ur 1880 roku Południewo gm. Barczewo, zam. Bartołty Wielkie
                                                    gm. Barczewo - Warmia.
                                                    Za młodych lat była członkinią chóru kościelnego i bywała często na zabawach i
                                                    weselach. Ojciec jej był muzykantem, grał na skrzypcach i bębnie. Jest bardzo
                                                    przejęta śpiewem, czeka niecierpliwie na swoją kolejkę.
                                                    W czasie nagrań była bardzo zdenerwowana, ale jest zawsze uśmiechnięta i
                                                    dzielna. Pyta się często, czy jej mąż, ktory jest w Niemczech, usłyszy jej piosenki.

                                                    1953
                                                    Ciekwi mnie co na takie pytanie odpowiedzieli nasi równie dzielni folklorzyści.
                                                  • rita100 Re:Deklerska Paulina gm Barczewo 20.12.07, 21:45
                                                    A tu psianknie pani Paulinka zaśpsiewoła:

                                                    Rozs'ipały li sie siwe gołumbecki
                                                    po polu, po polu
                                                    niy mosz tyz nikogój gołumbeczków zebrać
                                                    do domu, do domu.

                                                    A Paulineczka siedzi pod łokienkiym
                                                    a płacze, a płacze,
                                                    niy mosz tyz nikogój gołumbeczków zebrać
                                                    do domu, do domu.

                                                    Nojo, to rychtycznie buła ji łosobista psiesniczka i ło Nij.
                                                  • rita100 Re:Dolewska Rozalia:) - Klon gm.Rozogi 20.12.07, 21:47
                                                    Dolewska Rozalia ur 1887 roku Klon gm.Rozogi, zam.Klon w Mazurach
                                                    "Nie buło w Wujokach drugiego takiego mamona (diabła) jek jo, dzie tlo jeke
                                                    psoty buły - tam mnie zilcy nieśli - beze mnie ani rus. Na kożdej zabazie jo
                                                    buła, a na wesela to mnie prosili i bez gesenku (podarunku)" - mówi uśmiechnięta
                                                    Dolewska Rozalia przy zapisywaniu pieśni. Owszem chętnie odśpiewała pieśni do
                                                    mikrofony, bez żadnych zastrzeżeń i domysłów śpiewa przy zapisywaniu i coraz to
                                                    więcej piosenek 'sypie się jej jak z rękawa'.
                                                    Pyta się tylko przy każdej nowej: "a to juz mota ?".
                                                    Jest przy tym wesoła i żywa - a broń Boże chwilkę siedzieć bezczynnie. Siedzi
                                                    przy kołowrotku, przędzie wełnę i śpiewa. Zamiłowanie do śpiewania odziedziczyła
                                                    po matce. Jej matka również była wesoła i żywa - a juz jek podpsiła, to ji rady
                                                    nie buło - mówi 'babcia' Dolewska.

                                                    Tero dajta pozor co bandzie powziadać:
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Dolewska wyjeżdza do Westfalii 20.12.07, 21:49
                                                    W roku 1911 Dolewska wyjeżdza do Westfalii, dwa lata później wychodzi za mąż. W
                                                    roku 1917 wraca z dwojgiem dzieci na Mazury; mąż jej w roku 1918 poległ na
                                                    wojnie. Dolewska kupuje gospodarstwo rolne w Wujokach, gdzie mieszka do roku
                                                    1945. Podczas frontu zmuszona jest opuścić Wujoki i przyjeżdza do rodzinnego
                                                    Klonu. Gdy mija pierwszy 'dziki' okres pofrontowy, Dolewska chce wracać do domu,
                                                    do Wujoków, ale nie ma już po co: szabrownicy zza pobliskiej granicy zostawili z
                                                    jej gospodarstwa tylko ziemię i gruzy. Wraca do Klonu i z synem zajmuje domek i
                                                    pół hektara ziemi. Renty po mężu nie otrzymuje, z UNR-y otrzymała krowę - ta
                                                    krowa ją żywi, resztę dorabia sobie przędzeniem wełny. Mimo tak ciężkich przeżyć
                                                    i strat, Dolewska nie skarży się i nie narzeka. Jest pogodna, serdeczna i
                                                    szczerze dzieli sie tym, co posiada. Jakże charakterystyczne jest na przykład
                                                    jej zaproszenie nas zbieraczy na obiad:
                                                    "Jek na kościele zazwonio na 12, to przyjść na obziod, ale tez na pewno psyść i
                                                    nie później, bo jo nie lubzia cekać."
                                                    Krótko serdecznie - jak u matki w domu.

                                                    Ten wspaniały wywiad przeprowadziła w roku 1951 Marta Sendrowska. I co dali
                                                    powieta ? Je wrażenie !
                                                    Tero dopsiero mowam głamzie w tych psieśniach.
                                                    To je ta dusza pewno.
                                                  • rita100 Re:Flam Barbara gm.Jonkowo 22.12.07, 21:24
                                                    Flam Barbara ur. 1878 Wołowno, gm.Jonkowo zam. Woryty gm.Gietrzwałd - Warmia.
                                                    Ojciec jej był prowadnikiem'łosier', od niego to zna wiele pieśni. Innych
                                                    nauczyła się od babki i bedąc na służbie w Nowym Młynie u Puttkamera.
                                                    "Pan za ładne śpiewanie dawał mi czasem 2 marki" - opowiada. Flam okazała wiele
                                                    życzliwości dla naszej akcji, podając szereg nazwisk.
                                                    U niej też zrobiliśmy nagranie, sprowadzając pozostałych wykonawców z Woryt.
                                                    Przy nagrywaniu jest przejęta i podniecona.

                                                    Jan Lubomirski 1953
                                                  • rita100 Re:Grabska Wilhelmina - Uzdowo 23.12.07, 08:55
                                                    Grabska Wilhelmina ur 1877 roku Uzdowo, zam. Nidzica - Mazury.
                                                    W młodosci dużo śpiewała, zna wiele pieśni z Kancjonału i wesołych 'frasek',
                                                    jednak pamięć ją zawodzi. Jest wesoła i rozmowna. W ciasnej izdebce, gdzie
                                                    mieszka z rodziną napływowych, nie ma elektryczności. Nagraliśmy Grabską w
                                                    łóżku, gdyż byliśmy u niej po zachodzie słońca i cały dom z powodu braku światła
                                                    spał.
                                                    (5.11.1953)
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Grabska Wilhelmina - Uzdowo 23.12.07, 08:56
                                                    Jest córką wyrobników, którzy musieli ciężko pracować u gburów. Matka jej
                                                    umarła, gdy Mina miała zaledwie 13 lat, ojciec zaś rok później. Tak więc ona od
                                                    najmłodszych lat była robotnicą rolną. Pracę w polu pokochała i mówi, ze gdyby
                                                    dziś miała jeszcze siłę poszłaby w pole do żniwa. Odznacza się też wielkim
                                                    przywiązaniem do ziemi rodzinnej i mimo, ze w Westfalii, gdzie przebywała razem
                                                    z siostrą, było jej dobrze, tak ją ciągnęło w swoje strony, że wróciła. Tutaj
                                                    zastała ją wojna, która ją bardzo pokrzywdziła. Straciła cały swoj skromny
                                                    dobytek, na stare lata została bez odzieży, sprzętów domowych i bez możliwości
                                                    zarobkowania. Bieda i zły stan zdrowia spowodowały, ze dużo melodii zapomniała.
                                                    Chętnie podaje pieśni, ktore jeszcze pamięta, i cieszy się, bardzo sie cieszy,
                                                    że ją odwiedzamy. Grabska to człowiek przywiązany całą duszą do rodzinnej ziemi
                                                    i wszystkiego co sie z nią wiąże.

                                                    Janina Gliszczyńska 1955
                                                    Zol co szczegółów bardziej nie podają, bardzo ciekawa postać Mazurska.
                                                    Zauważcie, ze część autochtonów mieszkało z rodzinami przyjezdnymi.
                                                  • rita100 Re:Gruzińska Karolina - Łysak 28.12.07, 21:03
                                                    Gruzińska Karolina - Łysak gm. Sorkwity zam. Stary Giełąd (nagrana w Domu Opieki
                                                    w Mrągowie) ur 1872.
                                                    Jest to 80-letnia staruszka niskiego wzrostu, małe przenikliwe oczy trochę
                                                    chytrze patrzą na świat i na nas. Gdy pytamy o pieśni mazurskie, twarz się jej
                                                    rozjaśnia, ale nie wszystkie lody jeszcze przełamane. Musi wiedzieć 'po co', 'na
                                                    co' i 'dlaczego'. Śpiewa nam stare cenne 'fraski' i od razu widać, ze przed nami
                                                    śpiewaczka nieprzeciętna. Z łatwością, mimo podeszłego wieku, wychodzą u niej
                                                    słowa i melodia. Męczy się tylko fizycznie - w jej pamieci to, czego raz
                                                    nauczyła się, tak utrwalone, że do grobu nie zapomni. Lubiła i lubi śpiewać - to
                                                    tłumaczy wszystko. Śpiewała przy pracy i kołysaniu dzieci - śpiewała na zabawach
                                                    i weselach, na pogrzebach i w kościele. Jak pięknie pamiętała Jutrznię ! Jest
                                                    prawdziwą Mazurką, tj. wyznania ewangelickiego. Wspólnie z pastorem i kantorem
                                                    organizowała nabożeństwa. Toteż pastor w Zieleńcu wielką miał pomoc w muzykalnej
                                                    Gruzińskiej. Uczyła dzieci śpiewać, wybierała i uczyła ich 'fersiki'. Ale nie
                                                    tylko kościołem i religią żyła Gruzińska. Tańczyła po zabawach i weselach, zna
                                                    dużo pieśni świeckich, nawet obrzędowych.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Gruzińska Karolina - Łysak 28.12.07, 21:04
                                                    Ojciec Gruzińskiej był małorolnym chłopem. Mając 15 lat , poszła do Szczytna na
                                                    służbę. Była w Szczytnie do 1916 roku. Wyszła za mąż i osiedliła się w Zieleńcu
                                                    powiat Szczytno. Obecnie mieszka u niej córka z meżem i dziećmi, żyją wszyscy z
                                                    'jednego garnka', jak opowiada nam Gruzińska, jednak właścicielką jest
                                                    Gruzińska. Nie chce być zależna nawet od własnych dzieci. Chętnie śpiewa do
                                                    mikrofonu swe ładne 'fraski', a jest to nie lada dla niej wysiłek, bo pieszo
                                                    przychodzi 5 kilometrów do Lipowca, gdzie jest punkt nagrań. Nie ciężka jej
                                                    droga, nie narzeka. Uśmiechnięta siedzi przed mikrofonem i śpiewa.

                                                    Wywiad przeprowadziła Marta Sendrowska 1951
                                                  • rita100 Re:Gutowska Julia- Giże gm. Ełk 29.12.07, 19:05
                                                    Gutowska Julia- Giże gm. Ełk zam. Orzysz.
                                                    Urodzona 1874 r w Giże z domu Sobótko, do szkoły chodziła w Kałęczynie. W szkole
                                                    uczyła się po polsku tylko dwa lata; gdy przyszedł niemiecki nauczyciel, nauka
                                                    języka polskiego odbywała się raz w tygodniu w sobotę, a w środę 'ewangelia buła
                                                    rozbirana'.
                                                    Gutowska opowiada, ze jej rodzice i rodzeństwo mówili w domu tylko po polsku,
                                                    dopiero jak jej dzieci chodziły do szkoły 'zakazana buła gadka'. Od 12. roku
                                                    życia Gutowska pracowała w Giżach u gburów, i to przez 10 lat.
                                                    Umiała już wtedy - jako dziecko - wszystko w gospodarstwie, a także prząść i
                                                    tkać. Wyjechała do Rygla pod Ełkiem na trzy lata, potem do Rygielniec, gdzie
                                                    wyszła za mąż.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Gutowska Julia- Giże gm. Ełk 29.12.07, 19:07
                                                    Gutowska jest wdową, utrzymuje się z renty, a dzieci ma za Odrą. Zniszczona
                                                    trudem pracowitego życia nie narzeka na swój los. Pieśni zna od matki. Nauczyła
                                                    się też od innych ludzi przy pracy: od gburek, u których służyła, i od
                                                    dziewcząt, z którymi pracowała na majątku w Giżach.
                                                    "Kiedy my gnój trzenśli, cy śli na grabarku, albo w zimie śli jeni do jenych z
                                                    kółkami, to my w ciung śpsiewali".
                                                    Doskonale pamięta, gdzie i od kogo nauczyła się danej pieśni.
                                                    "Jo za spsiewaniem to bym co i gdzie posła - mówi - piesniów umim tyle, co by na
                                                    wolum skóre spsisać".
                                                    Gutowska zna wiele ciekawych zabaw ludowych połączonych ze śpiewem i tańcem,
                                                    których niestety sama pokazać nie może, bo kuleje po zwichnięciu nogi, ale
                                                    opowiada o nich bardzo dokładnie i żywo, jakby dopiero wczoraj w nich uczestniczyła.

                                                    Wywiad przeprowadziła Janina Gliszczyńska 1953r.
                                                  • rita100 Re:Hambruch Maria - Jaroty 02.01.08, 21:05
                                                    Hambruch Maria - Jaroty gm. Stawiguda zam.Olsztyn - Warmia
                                                    Hambruch Maria ur. 1887
                                                    Po wyjściu za mąż zamieszkała w Jarotach pod Olsztynem, gdzie razem z meżem
                                                    chodziuła do roboty na pole. Dłuższy czas pracowali oboje Hamburchowie u
                                                    gospodarza Barczewskiego, który zatrudniał tylko robotników polskich, zwłaszcza
                                                    zwolnionych z pracy za polskość. Na kilka lat przed wojną otrzymał Hambruch
                                                    pracę w Olsztynie gdzie zamieszkali. Hamburchowa pielęgnowała tradycje rodzinne.
                                                    Śpiew i muzyka zajmowało godne miejsce. Synowie grają na harmonijce recznej.
                                                    W młodości Hambruchowa nadzwyczaj lubiła nie tylko śpiewać ale i tańczyć. Bardzo
                                                    gadatliwa, lubi opowiadać o 'kedajszych ciasach'.

                                                    Wywiad przeprowadził Jan Lubomirski 1951r.
                                                  • rita100 Re:Iczek Michał - Szymanki 03.01.08, 21:11
                                                    Iczek Michał - Szymanki gm. Wielbark zam. Lemany gm. Szczytno - Mazury.
                                                    Ur. 1881 jest pogodnym i zrównoważonym staruszkiem. Wzrok ma bystry,
                                                    rozmawiając nie umie spojrzeć inaczej jak prosto w oczy. Uważnie śledzi
                                                    zapisywanie pieśni w słowach i melodii. Uważa na zapisywanie akcentu mazurskiego
                                                    i nie ujdzie mu żaden fałszywy ton.
                                                    Ciężkie miał życie Iczek Michał, pochodził z rodziny rzemieślniczej z Małych
                                                    Szymanów. Dzieci było sporo, toteż Michał, mając zaledwie 15 lat wyemigrował do
                                                    Westfalii. Pracował w kopalni węgla i pilnie odkładał 'gros do grosa' - dla
                                                    niego Westfalia miała być tylko etapem przejściowym. Ożenił się w Westfalii,
                                                    jednak z Mazurką - rodaczką z Lesin powiat Szczytno. Ciężki dla niego był cios,
                                                    gdy w Wesfalii stracił wszystkie zaoszczędzone pieniądze.
                                                    "Odechciało mi się wtedy i żyć, i śpiewać, i wsio" - mówi Iczek, i długo trwało,
                                                    zanim wrócił do tej równowagi duchowej, która dziś go raduje. Gdy raz już
                                                    przebolał stratę pieniędzy, żadnego one dotąd nie mają znaczenia w życiu Iczka.
                                                    Pracuje, aby żyć - i tak całe 30 lat przepracował w kopalni węgla. Pobierał
                                                    wysoką emeryturę i jako emeryt wraca do kraju na swoje Mazury.
                                                    cdn

                                                    Kurcze, nie napisane jest jak Iczek stracił wszystkie swoje zaoszczędzone
                                                    pieniądze, w jaki sposób ?
                                                    I co dalej z nim się działo, zaczekajcie na następną część. Bardzo ciekawe są
                                                    losy Warmiaków i Mazurów.
                                                  • rita100 Re:Iczek Michał - Szymanki 04.01.08, 21:03
                                                    Na Mazurach w Lesinach kupuje Iczek domek bez ziemi, tylko sad przy nim: "byle
                                                    mieć własny dach nad głową"
                                                    W roku 1945 stracił swoją małą posiadłość przez szabrowników, żyje odtąd w
                                                    Lemanach i pobiera w dalszym ciągu rentę górniczą. Śpiewać nauczył się w latach
                                                    dziecięcych od matki, śpiewała ona stare mazurskie piosenki. Później na
                                                    emigracji, gdy Mazurzy schodzili się, nauczył się od nich dużo piosenek
                                                    mazurskich. Lubił i lubi śpiewać,
                                                    i co najważniejsze - mimo długoletniej tułaczki po obczyźnie - zachował akcent
                                                    mazurski i po mazursku śpiewał swoje piosenki do mikrofonu. Strasznie żałuje, że
                                                    ich więcej nie pamięta ale obiecuje wysilić swoją pamięć i przy następnej okazji
                                                    więcej zaśpiewać.
                                                    smile
                                                    Wywiad przeprowadził Jan Lubomirski 1951
                                                  • rita100 Re:Jabłonka Franciszek - Stanclewo 05.01.08, 20:34
                                                    Jabłonka Franciszek - Stanclewo, Warmia
                                                    gm. Biskupiec ur. 1878. Powolny, rozważny, rozsądny i przy tym inteligentny.
                                                    Wzrostu niskiego i krępego, ma wielką siłę w rękach i zręczność. Po śmierci żony
                                                    sam gotuje i utrzymuje dom we wzorowym porządku. W rozmowie odważny i ożywiony -
                                                    lubi politykować i opowiadać o starych zwyczajach na Warmii. Głos ma naturalny,
                                                    a przy śpiewie przytupuje nogą - a śpiewa z humorem i werwą, przy czym lekko się
                                                    uśmiecha i mruży oczy. Najlepiej zaś i najweselej śpiewa, gdy sobie jednego
                                                    'potoknie' wypije i sia rozłochoci smile
                                                    Bardzo jest lubiany i poważany we wsi.

                                                    Wywiad przeprowadził Jan Lubomirski 1951
                                                  • rita100 Re:Kamińska Franciszka - Bredynki 06.01.08, 11:20
                                                    Ur 1886 Bredynki gm.Biskupiec Warmia
                                                    Wysoka o bardzo sympatycznej twarzy i usposobieniu poważnym. Nadzwyczaj
                                                    inteligentna, towarzyska i energiczna, cieszy się dużym poważaniem we wsi.
                                                    Urodziła sześcioro dzieci, którym często śpiewała przy kołysce, a i później przy
                                                    wspólnej pracy śpiewała piosenki warmińskie. Ma bardzo dobry słuch i w lot
                                                    zapamiętywała słyszaną melodię.
                                                    Gdy jej synowa śpiewa przy mikrofonie, Kamińska nie wytrzymuje i mimo woli
                                                    zaczyna jej wtórować drugim głosem. Bardzo chętnie brała udział przed wojną w
                                                    pielgrzymkach ze śpiewaniem polskim, pomagała też przy organizacji szkoły
                                                    polskiej w Stanclewie.

                                                    Wywiad zapisał Jan Lubomirski 1951
                                                  • rita100 Re:Klimaszewski Jan - Babki Oleckie 07.01.08, 20:43
                                                    Klimaszewski Jan - Babki Oleckie
                                                    zam. Tuławki gm.Dywidy - Mazury ur. 1879
                                                    Do 10. roku życia wychowywał się u dziadków w Babkach, potem do 30. roku życia
                                                    przebywał w Giżach, gdzie mieszkali jego rodzice. Zna szewstwo, umie robić
                                                    sieci, ma wielkie umiejętności gospodarcze:
                                                    "W gospodarce i kole woza cy co inse, to jo sam wyrzundzał" - mówi o sobie.
                                                    Zachował pamięć o dawnych zwyczajach, obyczajach i stroju mazurskim, mówi o nich
                                                    chętnie posługując się piękną gwarą. Zaraz w pierwszej rozmowie stwierdzamy, że
                                                    do śpiewu ma duże zamiłowanie.
                                                    "Toć my sie modlemy śpsiewaniem i co dzień pobozne piśni śpsiewamy" - mówi
                                                    Klimaszewski.
                                                    Sam też próbuje układać teksty i do nich dobiera melodie. Śpiewa z fantazją i
                                                    zapałem, śmieją mu się oczy i przytupuje do tekstu. Jeżli pieśń jest poważna
                                                    śpiewa rozlewnie i z namaszczeniem. Klimaszewski zaśpiewał 75 pieśni,
                                                    konkurentami jego są tylko kobiety.
                                                    Wszytkiego prawie nauczył się z dawnych kalendarzy i pism prenumerowanych przez
                                                    matkę.
                                                    Miłego i wesołego usposobienia, dobrze żyje z ludźmi i przez wszystkich jest
                                                    lubiany.
                                                    "Niepsyjacielów cłowiek sam sobzie robzi" - mówi.

                                                    1953
                                                  • rita100 Re:Kontowski Antoni-Jełmuń 08.01.08, 20:18
                                                    Kontowski Antoni-Jełmuń gm. Sorkwity
                                                    Ur. 1860 zam. Jełmuń (nagrany w Domu Opieki w Mrągowie)
                                                    Mazury
                                                    Jest bezsprzecznie najstarszym śpiewakiem - liczy sobie bowiem
                                                    92 lata. Przy śpiewie ma na twarzy wypieki z przejęcia. Śpiewając "A przy Metzu,
                                                    przy festunku" prostuje się jak żołmierz.

                                                    wywiad przeprowadził Tadeusz Stępowski 1951

                                                    A przy Metzu, przy festunku
                                                    straszna batalija
                                                    tam Francuzów sto tysiancy
                                                    a Prusaków trzista.

                                                    A Prusaki dobre zbawce
                                                    dobrze atakowali
                                                    kanóniry zamiast bzili
                                                    Metza zastympowali.

                                                    A wy mnili kanoniery
                                                    nie róbta nam wstydu
                                                    zacekojcie esce silke
                                                    az ułony przy przyjdo.

                                                    Przyjechali tam łulony
                                                    mniec powymykali
                                                    zywo bracia, na Francuza
                                                    niech nom Bóg pomoże.

                                                    I bzili sie landweracy
                                                    trzi dni i trzi noce
                                                    woło kamrot do kamrota
                                                    retuj mnie kamrocie.

                                                    Albo mi daj krople wody
                                                    co ochłodze jajzyk mój.
                                                    Jakże jo mom ci wody dać
                                                    kedy jo sam ni mom.

                                                    Napsij sie ty rany twojej
                                                    albo ji z kolegi
                                                    pytoł sie syn swej matki
                                                    cy łojczulek przyjedzie.
                                                  • rita100 Re:Koszorek Augusta - Danowo gm.Miłki 09.01.08, 21:30
                                                    Koszorek Augusta - Danowo gm.Miłki
                                                    zam. Ryn, Mazury. Urodzona 1882 roku.
                                                    Wykonawczynię odkrywamy w Rynie dzięki audycji propagandowej zorganizowanej w
                                                    miejscowej szkole powszechnej. Uczenica klasy piątej, Irma Gułacz, poinformowała
                                                    nas, ze jej babcia zna dużo mazurskich piosenek i nawet jedną z nich nam
                                                    zaśpiewała. Korzystamy z jej przewodnictwa i zaraz znajdujemy się w niewielkim
                                                    mieszkaniu zajętym przez liczną rodzinę. Babcia Koszorek przyjmuje nas gościnnie
                                                    i godzi się zaśpiewać kilka piosenek mazurskich.
                                                    W ciemnej, maleńkiej jizbie jest ciepło i gwarno. Zaskoczeni jesteśmy dużą
                                                    ilością dzieci. Są to wnuczki wykonawczyni, które chcą posłuchać, jak babcia śpiewa.
                                                    A babcia rozśpiewuje się i co chwile przypomina jakąś nową piosenkę. Atmosfera
                                                    ciżby ludzkiej złożonej z domowników sprzyja nagraniu większej ilości pieśni.
                                                    Szczególnie pomaga nam wnuczka Irma, która bez mała terroryzuje babcię, zeby
                                                    śpiewała, i od czasu do czasu sama podpowiada jakąś zapamiętaną od babci piosnkę.
                                                    Nagrana poprzednio wypowiedź babci w sprawie stroju regionalnego robi nam
                                                    przychylny nastrój. W czasie nagrania przychodzi nauczycielstwo miejscowe.
                                                    Wykonawczyni ma oryginalne teksty i melodie. Jest właściwie skrępowana tylko
                                                    wnukami i piosenek frywolniejszych nie kończy, ażeby nie gorszyć dzieci.
                                                    W miejscach komicznych nie może powstrzymać się od śmiechu, stąd zdarzają się
                                                    śmiechowe przerywania pieśni.

                                                    Wywiad przeprowadził Władysław Gębik 1955
                                                  • rita100 Re:Kowalczyk Marcin - Skarzyn 10.01.08, 20:31
                                                    Kowalczyk Marcin - Skarzyn gm.Biała Piska
                                                    Urodzony w 1871 roku zam. Skarzyn - nagrany w Domu Opieki w Giżycku - Mazury.
                                                    Skarzyn był wtedy wioską gdzie nie było ani szkoly, ani kościoła, ani karczmy.
                                                    Kowalczyk był synem ubogich rodziców małorolnych, wcześnie poszedł do pracy, do
                                                    dróżnika. Zna dużo obrzędowych pieśni z Jutrzni, która odbywała się co roku w
                                                    wiosce, organizowana i prowadzona przez krawca Kocielskiego. Poza tym zna
                                                    pieśni frantowe, fraski, bywał na zabawach i weselach. W czasie podawania tych
                                                    pieśni Kowalczyk często ma skrupuły, ze stary, stojący nad grobem śpiewa te
                                                    'światowe' pieśni, ale gdy mu przypominamy, ze śpiewa tylko dla nauki, po to
                                                    żeby nie zginęły starodawne piękne melodie mazurskie ożywia się i wygrzebuje z
                                                    pamięci 'kedyśne nuty' i zrazu cicho, potem głośniejszym, tubalnym głosem śpiewa
                                                    z wesołym uśmiechem i przymrużonymi oczami. Na oczy choruje już od siedmiu lat i
                                                    leczenie nic nie pomaga. Kowalczyk pogodził się juz ze swym losem.

                                                    Władysław Gębik 1954
                                                  • rita100 Re:Kropp Wilhelmina - Stara Rudówka 11.01.08, 21:11
                                                    Kropp Wilhelmina - Stara Rudówka
                                                    ur. 1870 Stara Rudówka gm. Ryn, zam. Kętrzyn - Mazury.
                                                    Spotykamy Kropp Wilhelminę wychodzącą z domu z koszem kartofli. Jest to nasza
                                                    upatrzona śpiewaczka, zwana przez wszystkich domowników "uma' (z niemieckiego:
                                                    babcia). 82-letnia Mazurka pełni obowiązki pracownicy domowej u repatriantów z
                                                    Wilna, w rodzinie Dudko w Kętrzynie. Śpiewa nam stare mazurskie piosenki, ale
                                                    niemożliwym jest dla niej spokojnie przy tym na miejscu usiedzieć. To tupanie
                                                    nogą jedną, to drugą, naokoło się pokręci, a i do kuchni trzeba podreptać, boć
                                                    to bez 'umy' ani rusz. Niecierpliwi ją zapisywanie nut, za długo to dla niej
                                                    trwa - burczy na nas od czasu do czasu. Widzimy, ześmy w jej oczach niedołęgi -
                                                    za długo uczymy się każdej piosenki, 'mnie tam nikt nie ucył' - powiada a ja
                                                    moge, a wy to tam psisiecie i psisiecie'.
                                                    Chodziła do szkoły niemieckiej w Rudówce koło Rynu w powiecie Giżycko.
                                                    Ukończywszy 7 klas, idzie na służbę: najpierw za piastunkę do nauczyciela,
                                                    później do miejscowych gospodarzy. Nie zna ani choroby, ani zmęczenia, pracuje
                                                    od świtu do nocy jak pszczółka, i to ciężko.
                                                  • rita100 Re:Kropp Wilhelmina - Stara Rudówka 11.01.08, 21:12
                                                    Wyszła za mąż za robotnika Mazura i, mimo że miała czworo dzieci, pracowała
                                                    zawodowo przy wiązaniu sieci rybackich. Obecnie żadne z jej dzieci nie żyje.
                                                    Wykonawczyni mieszka u ludzi obcych, ale jakże pięknym wzajemnym stosunku. Jest
                                                    jak u siebie w domu i wszyscy, czy domownicy, czy goście, traktują 'umę' jako
                                                    członka najbliższej rodziny. 'Uma' śpiewa do mikrofonu swoje mazurskie piosenki
                                                    - to święto dla całego domu. Widzimy tu szczere, serdeczne przywiązanie
                                                    wszystkich do tej miłej, zgarbionej staruszki.
                                                    Śpiewa drżąco, z przejęciem i z jaką dumą !

                                                    Danuta Szymczakowaska 1951

                                                    łobaczta, szworo dzieciuków i żodne nie żyje - szkoda co nie napsisali daczemu.
                                                  • rita100 Re Kujawa Rozalia - Nerwik gm.Purda 12.01.08, 20:23
                                                    Kujawa Rozalia - Nerwik gm.Purda
                                                    ur 1886r Nerwik, gm.Purda, zam.Giławy gm.Purda-Warmia
                                                    Kujawa Rozalia jest bardzo muzykalna, jej ojciec był długoletnim przewodnikiem
                                                    "łosier". Sam mąż wykonawczyni zwrócił nam uwagę na to, że 'moja żona tez śpiewa
                                                    takie pioseneczki'. Okazało się, ze miał rację. Lata dziecięce wykonawczyni
                                                    spędzała w Nerwiku w powiecie olsztyńskim. Sporo było dzieci w domu, toteż
                                                    Rozalia i służebnego chleba skosztowała. Z tego okresu najwięcej piosenek
                                                    pamięta, szczególnie zalotnych, a nawet frywolnych.

                                                    Marta Sendrowska 1952
                                                  • rita100 Re: Kuklińska Otylia z Wiśniewskich 13.01.08, 13:36
                                                    Kuklińska Otylia z Wiśniewskich
                                                    ur.1886 Butryny gm. Purda zam. Klebark Wielki gm Purda - Warmia.
                                                    Kuklińska Otylia, zauważcie z domu Wiśniewskich. Czy z tego domu co Gottliba
                                                    Wiśniewska - o której to chodziły 'swiatłe' pieśni ?
                                                    Bo i matka Kuklińskiej lubiła śpiew i muzykę. W gronie młodych i wesołych
                                                    dziewcząt, przy pracy, wśród piękna natury młoda Kuklińska znalazła dla swej
                                                    śpiewającej duszy odpowiednie warunki. Śpiewały dziewczęta, idąc rano wspólnie
                                                    do pracy, śpiewały podczas pracy w lesie i wracając do domu. Bardzo lubiła
                                                    tańczyć - nie obeszła się bez niej żadna zabawa i wesele w okolicy. Mając
                                                    dwadzieścia siedem lat wyszła za mąż za wdowca z ośmiorgiem dzieci. Tak jak
                                                    dawniej śpiewała w lesie, tak teraz śpiewała w domu małym dzieciom - tak że wnet
                                                    sąsiadki ją 'słowikiem' nazwały. Po piosenki kilkakrotnie do niej chodziłam, nie
                                                    miała sił wyśpiewać ich wszystkich od razu. Gdy któraś z sąsiadek krytykuje
                                                    Kuklińską, że dobrowolnie daje piosenki "na śwat" - Kuklińska z dumą odpowiada:
                                                    "Za to jo też i 'ehra' banda mniała.

                                                    die Ehre - zaszczyt, cześć
                                                    wywiad przeprowadziła Marta Sendrowska 1951
                                                  • rita100 Re:Laskiewicz Weronika-Ruś 14.01.08, 21:05
                                                    Laskiewicz Weronika-Ruś
                                                    gm.Stawiguda, zam. Olsztyn Warmia
                                                    Ur. 1902
                                                    Urodziła się w Rusi tak zwanej "Warmijskiej Szwajcarii". Bardzo lubiła śpiewać.
                                                    Jej mama również, obojętnie czy sprzątała mieszkanie, przędła len, czy też
                                                    kołysała dzieci. Wieczorem i w niedzielę przygrywał jej na organkach mąż,
                                                    później synowie. Śpiewano pieśni warmińskie przeważnie o treści religijnej, ale
                                                    i na świeckie 'kurlanki' znalazł się czas i zamiłowanie.
                                                    Laskiewicz wychowała siedmioro dzieci, po wojnie przeniosła się z dziećmi do
                                                    Olsztyna i tu wstąpiła wraz z nimi do chóru katedralnego.

                                                    I tyle - 1952r
                                                  • rita100 Re:Lengowski Michał - Stara Kaletka 14.01.08, 21:06
                                                    Lengowski Michał - Stara Kaletka
                                                    gm.Purda, zam. Olsztyn - Warmia, ur.1873 z ojca Jakuba i Katarzyny z Berentów.
                                                    Lengowscy mieli w Starej Kaletce mały domek i kilka mórg piaszczystej roli. Gdy
                                                    Michał miał pół roku, odumarł go ojciec. Ojczym latem uprawiał ziemię, a zimą
                                                    chodził do pracy w lesie. Kochał on bardzo Michała, ale bieda zmusiła go do
                                                    tego, że posłał go w wieku 16 lat do pracy na kolei w Olsztynie. W roku 1891,
                                                    gdy Michał miał 18 lat, wykradł się z innymi na zachód, boć przecież wiadomo na
                                                    Warmii. 'że w Westfalach leżą pieniądze na polach'. Na jednej i tej samej
                                                    kopalni węgla pracował 11 lat. Tęsknił on bardzo za Warmią i mimo tego, ze w
                                                    szkole uczył się pisać i czytać tylko po niemiecku, sam się nauczył na gazetach
                                                    polskich pisowni polskiej i pisał do domu listy w gwarze warnijskiej.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Lengowski Michał - Stara Kaletka 15.01.08, 20:41
                                                    W Westfalii Lengowski szukał Polaków i już po pół roku pobytu zapisał się do
                                                    Towarzystwa Ludowego w Szolke. Przepisując rolę dla "Kółka Amatorskiego".
                                                    nauczył się poprawnie pisać po polsku. W późniejszych latach należał do Związku
                                                    Polaków (którego był mężem zaufania) i do Centralnego Komitetu Wyborczego na
                                                    Nadrenię i Westfalię.
                                                    Zaoszczędziwszy trochę grosza, wraca w roku 1908 na Warmię i kupuje sobie ziemię
                                                    we wsi Zielonowo powiat Olsztyn. Ponieważ była to ziemia piaszczysta bez łąk,
                                                    dochód nie wystarczył na utrzymanie rodziny; Lengowski zwoził kamienie do budowy
                                                    szos i drzewo z lasu.
                                                    Nie ustawał w swoich pracach społecznych.
                                                    Przemawiając na wiecu w Gryźlinach naraził się żandarmowi i został wezwany do
                                                    starostwa w Olsztynie, gdzie próbowano namówić go do zaniechania pracy dla
                                                    polskości. Podczas plebiscytu Lengowski aktywnie pracuje w Komitecie Plebiscytowym.
                                                    Obecnie pracuje Lengowski jako zbieracz folkloru warmińskiego.

                                                    Jan Lubomirski 1951
                                                  • rita100 Re:Lobert Agata-Gady, gm Dywidy 16.01.08, 21:25
                                                    Lobert Agata-Gady, gm Dywidy
                                                    Ur 1911 w Gadach i zamieszkała w Gadach na Warmii.
                                                    Pieśni nauczyła się od swojej babki, która prowadziła lekcje śpiewu polskiego z
                                                    wnuczętami.
                                                    Lobert Agata mówi"
                                                    "Gdybyście mi powiedzieli, że będę dziś śpiewać, to bym się przygotowała".
                                                    Chętnie jednak podaje pieśni, zadowolona, że śpiewki jej babki nie ulegną
                                                    zapomnieniu:
                                                    "Toć by sie moja babcia cieszyła, żeby wiedziała, że Polskie Radio nagrywa jej
                                                    piosenki."
                                                    1953
                                                  • rita100 Re:LUDORF CHARLOTTA 16.01.08, 21:27
                                                    LUDORF CHARLOTTA
                                                    z domu Grabosz urodziła się w 1866 roku w Kałęczynie powiat Szczytno - Mazury.
                                                    Pieśni uczyła się już w dzieciństwie, od 4. roku życia, i przechowała je do dnia
                                                    dzisiejszego.
                                                    "Co jo zasłychneła, to juz mnie sie nie wyterło" - mówi Ludorfka. Wielu pieśni
                                                    nauczyła się od swego grózka Grabosza, który był rektorem, grał na skrzypcach i
                                                    śpiewał, a zmarł w r. 1871, licząc 91 lat. Inne pieśni poznała od swoich
                                                    rodziców, którzy także lubili śpiew, albo od rówieśników i kobiet, które
                                                    schodziły się w większych izbach z kołowrotkami i przędąc śpiewały. Sam także z
                                                    kółkiem szła do sąsiadek gdzie było wiele śpiewania i wesołości. A Lotta Ludorf
                                                    wśród śpiewaków i taneczników rej wodziła. Dla wszystkich serdeczna i życzliwa,
                                                    wesoła, tryskająca humorem, pożądana była w towarzystwie. Często bywała na
                                                    zabawach i weselach, chrzcinach, na zapuście, na plonie.
                                                    "Mnie to nigdzie nie felowało (nie brakowało), mówi o sobie. Lotta bardzo była
                                                    przywiązana do ziemi mazurskiej, do jej obrzędów i zwyczajów.
                                                    "Gdzie moje grózki i rodzice sie rodziłi, to jo wróciła, bo taka tajskność jo
                                                    mniała do swoi ziamni".

                                                    Władysław Gębik 1957
                                                    Czyli Lotta wyjechał i wróciła, a nie ma tu wzmianki.
                                                    Zaśpiewała tyle pieśni, że trzeba by poszukać jej głębszego życiorysu.
                                                  • rita100 Re:Maczuga Emilia - Bartąg 17.01.08, 22:31
                                                    Maczuga Emilia - Bartąg
                                                    gm. Stawiguda zam. Jaroty - Warmia urodziła się w 1907r.
                                                    Z domu Hanowska, po ojcu odziedziczyła głos i zamiłowanie do śpiewu. Dom
                                                    Hanowskich znany był z goscinności i atmosfery towarzyskiej. W domu jej rodziców
                                                    schodziły się prządki z kołowrotkami, młodzież na śpiewy i gry - schodzili sie
                                                    starsi na pogawędki i bajki, bo ojciec Emilii godzinami mógł opowiadać bajki - a
                                                    gdy był w dobrym humorze, to i 'żabkę' zatańczył i 'na jednej dyli'. Póżniej
                                                    zorganizowano orkiestrę domową: Emilia grała na mandolinie, zresztą każde z
                                                    rodzeństwa grało na jednym instrumencie, z wyjątkiem najmłodszego z rodziny,
                                                    ktory opanował sześć instrumentów.
                                                    Licząc lat 16, Emilia zapisała się do "Polskiego Towarzystwa Młodzieży" i stała
                                                    się niestrudzoną śpiewaczką chóru im. Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie.
                                                    Śpiewała altem i głos miała tak pewny, że nie odważył się dyrygent chóru
                                                    występować publicznie, gdy zabrakło Emilii - a tylko choroba powstrzymać ją
                                                    mogła od udziału w chórze.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Maczuga Emilia - Bartąg 17.01.08, 22:32
                                                    W roku 1931 wyszła za mąż za Maczugę, rodaka z Jarot. Nie przeszkadzało jej to
                                                    należeć do chóru i regularnie uczęszczać na lekcję śpiewu. Jeszcze rok zajmowała
                                                    się zawodowo, później zajmowała się tylko domem i dziećmi, ale nie rzuciła
                                                    śpiewu i muzyki - po prostu nie obejdzie się śpiewanie bez Maczugowej, a
                                                    Maczugowa bez śpiewu. Jej mąż także muzykalny, grywał w orkiestrze na zabawach
                                                    ludowych. Nadszedł rok 1939 - Polskie Towarzystwo i chóry zlikwidowano - Polakom
                                                    na Warmii odechciało się śpiewać. Mąż Emilii musiał iść na front. Wrócił w 1945
                                                    roku z niewoli i gdy tylko stosunki powojenne na Warmii się troszeczkę
                                                    unormowały, Emilia Maczugowa zaczęła znowu śpiewać w chórze warnijskim pod
                                                    batutą Jana Lubomirskiego, a gdy chór ten istnieć przestaje, zapisuje się do
                                                    chóru katedralnego i znowuż nie ma występu bez Maczugowej. W roku 1951 otrzymuje
                                                    "Dyplom uznania" za 5-letni udział w chórze: gdyby nie wojna, byloby to już
                                                    drugie uznanie, bo miała już przed wojną z chóru F. Nowowiejskiego otrzymać
                                                    dyplom i nagrodę.

                                                    1951r.
                                                  • rita100 Re:Marcińczuk Luiza - Jeglin gm.Pisz 18.01.08, 20:28
                                                    Marcińczuk Luiza - Jeglin gm.Pisz
                                                    Ur.1864 zamieszkała Imionek gm.Pisz
                                                    Nagrana w Domu Opieki w Szczytnie
                                                    Marczińczuk Luiza od 14. roku życia pracowała na majątku Hausemana w Imionku.
                                                    Gdy miała 16 lat, musiała doić codziennie dziesięć krów, robić masło i sery w
                                                    mleczarni właściciela majątku. Śpiewała najwięcej, w czasie gdy pracowała w
                                                    polu, gdy zaś przeniesiono ją do mleczarni, gdzie było jeszcze więcej pracy,
                                                    śpiewała dużo mniej. 90-letnia Marcińczykowa jest pogodna i wesoła. Gdy śpiewała
                                                    nam pieśń plonową i opowiadała, ze po jej odśpiewaniu następowały tańce, zerwała
                                                    się mówiąc "jak zagrali, kazdy gnot grzycka zjod" i zatańczyła.
                                                    Mimo poważnego wyglądu, surowego posiada wielkie zrozumienie, że wszystkie te
                                                    pieśni, które zna, mogą się ludziom przydać, bo: "przez ludzi stworzone dla
                                                    ludzi". Pieśni frywolne, nawet trywialne, śpiewa bez żenady - tak jak to dawniej
                                                    śpiewano na wsiach - i co najważniejsze, nic sobie nie robi, z tego, ze niektóre
                                                    kobiety starsze wymyślają jej, że takie pieśni 'świńskie' śpiewa. Ciekwym
                                                    przyczynkiem do sposobu patrzenia na sprawy pieśni u Marcinczykowej może być
                                                    fakt, ze bedąc u niej bezpośrednio po koleżance Gliszczyńskiej, która zanotowała
                                                    juz 'wszystkie' możliwe pieśni - zanotowałem szereg nowych tekstów frywolnych,
                                                    których się wstydziła śpiewać przy koleżance Gliszczyńskiej smile

                                                    Janina Gliszczyńska
                                                    Władysław Gębik
                                                    1954
                                                  • rita100 Re:Neumann Barbara - Gronity gm.Gietrzwołd 19.01.08, 21:27
                                                    Neumann Barbara - Gronity gm.Gietrzwołd
                                                    zam. Gronity - Warmia ur. 1911 roku.
                                                    Ukończyła powszechną szkołę niemiecką w Gronitach. Następnie była zmuszona
                                                    pracować. Jej życie było bardzo cięzkie - ale jak sama mówi - choć się
                                                    napracowała jak wół, zawsze lubiła koleżeństwo, a szczególnie biegła tam gdzie
                                                    śpiewano i grała muzyka.

                                                    Jan Lubomirski 1955
                                                  • rita100 Re:Olk Monika - Leszno gm.Barczewo 20.01.08, 11:30
                                                    Olk Monika - Leszno gm.Barczewo
                                                    zam. Leszno - Warmia ur. 1889
                                                    Pochodzi z rodziny małorolnej miłującej śpiew. Matka jej znała dużo pieśni i
                                                    bardzo chętnie śpiewała. Dlatego Monika nauczyła się od niej wiele, lecz ciężkie
                                                    czasy hitlerowskie i przejścia wojenne osłabiły chęć do śpiewu. Mimo to jeszcze
                                                    dużo pamięta. "Gdy raz chodziła żebraczka - mówi Monika Olk - i śpiewała pieśń,
                                                    którą ja dotąd nie słyszałam, dałam jej podwójną jałomużnę, aby mi jeszcze raz
                                                    zaśpiewała. Wyszukałam sobie też męża muzykalnego, który grywa na skrzypcach".
                                                    Olkowie to bardzo miła i gościnna rodzina, dlatego też u nich odbyło się
                                                    nagranie do mikrofonu.

                                                    Michał Lengowski 1952
                                                  • rita100 Re:Otta Barbara - Gietrzwałd 21.01.08, 20:26
                                                    Otta Barbara - Gietrzwałd
                                                    Ur.1900r przez wszytkich zwana Otką. Dla wszystkich życzliwa, a z polską mową i
                                                    pieśnią bardzo związana. O jej dobroci świadczy fakt, ze w czasie przed- i po
                                                    plebiscytowym, kiedy przybywali pątnicy z Polski do Gietrzwałdu, mimo iż była
                                                    biedna, przyjmowała ich bezinteresownie na nocleg. Jak tylko przychodziła do
                                                    pracy mówiono: "Otka juz jest", bo śpiew jej rozlegał się wokoło. Ojciec matki
                                                    wykonawczyni miał kantyczki - w niedzielę schodzili się ludzie słuchać jego śpiewu.

                                                    Jan Lubomirski 1953
                                                  • rita100 Re:Palmowski Jan - Wygoda gm.Purda 22.01.08, 20:16
                                                    Urodzony w 1883. Nadzwyczaj sympatyczny staruszek.
                                                    Jest rolnikiem na własnej , po ojcach odziedziczonej ziemi. Tu się urodził i
                                                    spędził 68 lat swego życia. Należał do Związku Polaków w Niemczech - był mężem
                                                    zaufania i w Wygodzie nie mówiono o nim inaczej jak 'polski król'. Jest oczytany
                                                    i ma bardzo stare wydania śpiewników i książek polskich. Dobrze pamięta dziadka
                                                    Palmowskiego Karola, z Różnowa powiat Olsztyn. Tradycją w rodzinie było
                                                    prowadzenie ofiar na odpusty warmińskie. Palmowski 44 lata prowadził 'łosiery'
                                                    (był prowodyrem śpiewajacym) i niezmordowanie w każdą pogodę szedł wiele
                                                    kilometrów pieszo, śpiewając na chwałę Bogu. Pierwszą wojnę światową spędził
                                                    jako żołmierz w Palestynie. Dużo z tego okresu umie opowiadać, ale powiada:
                                                    "nie ma to jak na naszej Warmii - a juz nolesi na śwecie w naszej Wygodzie."

                                                    Marta Sendrowska 1951
                                                  • rita100 Re:Polok Ewa - Klion gm.Rozogi 23.01.08, 21:05
                                                    Polok Ewa - Klion gm.Rozogi
                                                    zam. Klon Mazury ur. w 1867 roku.
                                                    Polok Ewa jest jedną z najstarszych wykonawczyń, 85-letnia. Siedzi sobzie przed
                                                    mikrofonem swobodna, uśmiechnięta i śpiewa swoje stare mazurskie piosenki.
                                                    Przybaca sobzie i zaro śpsiewa. Urodziła się i całe swoje życie spędziła w
                                                    Klonie. Najdalej była w miasteczku powiatowym, w Szczytnie. Poza tym nie
                                                    widziała świata i świat jej nie ciekawił.
                                                    Ale gdy młoda była ? "Ojej, co jo buła za wytrykuś" - powiada uśmiechając sie
                                                    figlarnie. Nie obyło się bez niej żadne wesele ani zabawa w Klonie. I na kumę
                                                    często ją proszono 'w kumotry". Oprócz swojej wesołości była tyż ładna. Wiecej
                                                    Poloków było w Klonie, toteż Polok Ewa miała przydomek 'psiankna Ewa'. Z mężem
                                                    posiadała własne gospodarstwo rolne na kolonii. Obecnie mieszka w wiosce w obcym
                                                    domku. Zabudowania jej gospodarstwa podczas frontu w 1945 roku zostały
                                                    zniszczone. Mąż jej zmarł w 1945 roku, a z licznej gromadki dzieci został jej
                                                    jeden wnuk. Od śmierci dziadka zajmuje się gospodarstwem, utrzymując starą babkę.

                                                    Marta Sendrowska 1951
                                                  • rita100 Re:Prostka Ewa - Niedźwiedzie 24.01.08, 21:11
                                                    Prostka Ewa - Niedźwiedzie
                                                    gm. Wieliczki, zam Mikołajki - Mazury
                                                    Ur. 1874
                                                    Wykonawczyni zna wiele pieśni i dobrze pamięta uświęcone tradycją zwyczaje np.
                                                    kropienie domowników w pierwszy dzień Wielkiejnocy wodą ze strugi, która płynie
                                                    'na przodku słunca', oracje wykupkowe i in.
                                                    Jest jednak zalękniona wobec stanowiska sąsiadek, które radzą jej, by nam nie
                                                    śpiewała i, jak nam powtórzyła, mówią:
                                                    "Wam do śmierci sie sykować, a nie do śpsiewania".
                                                    Zapewne próbują ją straszyć także, ze grozi jej coś złego; gdy zapytujemy
                                                    Prostkę o imię, chcąc zapisać jej dane, zalękniona przypuszcza, że chcemy ją
                                                    gdzieś 'donieść'. Trzeba ją zachęcać i namawiać, by śpiewała.
                                                    Pojawienie się przed domem ubogich Mazurów samochodu wywołało wielką sensację.
                                                    Stanowisko syna wykonawczyni jest wyjątkowo godne podziwu i bardzo nam pomogło.
                                                    Syn uspokaja matkę i każe jej śpiewać spokojnie, ciesząc się, ze bedzie mógł
                                                    kiedyś i on matki posłuchać. Otoczenie natomiast jest wyjątkowo ciekawskie i
                                                    wrogie. Trudno określić, czy więcej jest tej wrogości, zazdrości, ze to do
                                                    'biedaków' samochód zajechał, i ciekawości, po co, czy też politycznego
                                                    nastawienia - jak gdzie indziej. Całe szczęście, ze skończyliśmy prawie, gdy nie
                                                    mogąca wytrzymać jedna z sąsiadek weszła do pokoju i siadła na krześle,
                                                    spoglądając po otoczeniu zbójeckim wzrokiem. Nieprzychylne otoczenie w
                                                    Mikołajkach nie ułatwiła nam dalszej pracy w tym środowisku."

                                                    1954
                                                  • rita100 Re:Romańska Elżbieta - Rasząg 25.01.08, 21:49
                                                    Romańska Elżbieta - Rasząg
                                                    gm. Biskupiec ur. 1890 zam. Rasząg, nagrana w Domu Opieki w Węgorzewie. Pochodzi
                                                    z ubogiej rodziny małorolnych. W domu jej rodziców było jedenaścioro dzieci,
                                                    toteż Elżbieta wcześnie musiała isć z domu na zarobek. Pracowała u zamożnych
                                                    gospodarzy, mieszkała we wsi odległej od wsi kościelnych i karczmy. Do kościoła
                                                    chodziła do Biskupca, należała też do "Róży Różancowej", gdzie z innymi
                                                    dziewczętami śpiewała pieśni religijne. Po kościele młodzi schodzili się u
                                                    Augustyna Bykowskiego lub u Mazuchów na śpiewy polskie i zebrania.

                                                    Sendrowska Maria
                                                  • rita100 Re:Sendrowska Maria - Bartąg 26.01.08, 21:03
                                                    Sendrowska Maria - Bartąg
                                                    gm. Stawiguda, zam. Olsztyn ur. 1909
                                                    Jedną z najbardziej zasłużonych rodzin polskich w Jarotach była robotnicza
                                                    rodzina Hanowskich. Marta z domu Hanowska, muzykalna, podobnie jak całe
                                                    rodzeństwo. Gra na gitarze. Mając 15 lat, zapisała się do polskiego chóru im.
                                                    Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie, a bedąc w latach 1929-1932 wychowawczynią
                                                    przedszkola polskiego w Gietrzwałdzie, organizowała chór młodzieży i pomagała w
                                                    lekcjach śpiewu dyrygentowi Lubomirskiemu. Mimo obowiązków rodzinnych znalazła
                                                    czas na zbieranie folkloru warnijskiego.
                                                    1951
                                                  • rita100 Re:Sobich Emil - Szczechy Małe 27.01.08, 10:27
                                                    Sobich Emil - Szczechy Małe
                                                    gm. Pisz, zam. Pilchy gm. Pisz Mazury ur.1889
                                                    Stosunkowo niestary Mazur (ma lat 66) przyszedł na zaproszenie kierowniczki
                                                    miejscowej szkoły, gdzie nagrywamy pieśni bez uprzedniego przygotowania.
                                                    Większość część życia spędził na jeziorze, gdyż głównym jego zajęciem było
                                                    rybactwo. "Rybacył" wiele w życiu i zwód swój kocha. Na propozycję zaśpiewania
                                                    kilku piosenek odpowiada, ze chętnie zaśpiewa, prosi jednak, żeby ze względu na
                                                    specyficzne warunki we wsi nie podawać jego nazwiska do publicznej wiadomości.
                                                    Krępuje się zarówno swych ziomków, sąsiadów, jak i własnej żony.

                                                    Władysław Gębik 1955
                                                  • rita100 Re:Szafryna Paweł - Stanclewo 28.01.08, 20:44
                                                    Szafryna Paweł - Stanclewo
                                                    gm Biskupiec, zam. Stanclewo Warmia, ur.1905
                                                    Całe swoje życie spędził w Stanclewie, gdzie się urodził. Należał do Polskiego
                                                    Towarzystwa Śpiewu w Stanclewie, którego był członkiem do 1939. Szafryna posiada
                                                    kilka mórg roli i starą chatkę, pracuje w Parlicach w cegielni.

                                                    Jan Lubomirski 1951
                                                  • rita100 Re:Szymanek Karol - Konrady 28.01.08, 20:45
                                                    Szymanek Karol - Konrady
                                                    gm. Świętojano - Mazury, ur.1886
                                                    Jego ojciec i bracia grywali na różnych instrumentach, on sam grał 30 lat w
                                                    orkiestrze górniczej, bedąc na robotach w Westfalii. Był członkiem Związku
                                                    Polaków w Niemczech i długoletnim członkiem chóru śpiewaczego.

                                                    1952
                                                  • rita100 Re:Szymańska Emilia - Gronity 29.01.08, 20:47
                                                    Szymańska Emilia - Gronity
                                                    gm.Gietrzwałd, zam. Gronity - Warmia, ur.1899 roku.
                                                    Pieśni nauczyła sie głównie od swojej matki. Głos ma rzewny tak , ze przy pieśni
                                                    " Chodź, kochanie" - słuchacze płakali. Szymańska to człowiek bardzo pracowity,
                                                    uczciwy i towarzyski. To co podaje, uważać można za wierne, gniewa się, kiedy
                                                    zapomni zwrotkę. Potrafi nie spać całymi tygodniami, byleby sobie przypomnieć
                                                    całość podanych pieśni.

                                                    Jan Lubomirski 1951-55
                                                  • rita100 Re:Zientara-Malewska Maria 29.01.08, 20:47
                                                    Zientara-Malewska Maria
                                                    ur. 1894 Brąswałd, gm Dywidy, zam. Olsztyn - Warmia
                                                    Długoletnia członkini chóru im. F. Nowowiejskiego w Olsztynie. Działaczka
                                                    polska, współpracowanica "Gazety Olsztyńskiej, organizatorka przedszkoli
                                                    polskich na Warmii. Obecnie w Akcji Zbierania Folkloru Muzycznego.

                                                    Jan Lubomirski 1951
                                                  • rita100 Re:Żabka Luiza - Mącice 30.01.08, 20:22
                                                    Żabka Luiza - Mącice
                                                    gm.Chorzele, zam. Wawrochy, gm. Szczytno, ur. 1876
                                                    Bardzo szczera osóbka, filuternie uśmiechnięta twarz, o bardzo miłym,
                                                    inteligentnym wyrazie. Siedzi przed nami spokojna, zrównoważona staruszka i
                                                    śpiewa stare mazurskie 'fraski'. Prawdziwe to 'fraski, bo wszystkie 37, ktore
                                                    nam podaje, są charakteru zalotnego.
                                                    Żabkowa Luiza liczy obecnie 76 lat - jest prawdziwą typową Mazurką, rodaczką z
                                                    Mącic powiat Szczytno. Jest wesoła, żywa - nie ma bez niej ani zabawy, ani
                                                    wesela w Mącicach i okolicy: "gdzie tylo co było, to mnie zilcy nieśli" - mówi o
                                                    sobie Żabkowa; i dalej: "tancyłam, ze mi buł zoden djobeł nie dorównoł, tak tlo
                                                    kitle furały".
                                                    Do 18. roku życia przebywała w Mącicach, pomagała rodzicom w gospodarstwie.
                                                    Mając 18 lat wyjechała do Westfalii do pracy, niedługo potem wyszła za mąż za
                                                    Żabkę Jana, rodaka z Mącic. W Lipsku wyuczyła się zawodu akuszerki. W roku 1924
                                                    wróciła w rodzinne strony i zamieszkała w Klonie powiat Szczytno, wykonując
                                                    ciężki zawód akuszerki. Do 1935 roku mieszkała w Klonie, później przeprowadziła
                                                    sie do Luki (Lukan) powiat Szczytno.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Żabka Luiza - Mącice 31.01.08, 20:20
                                                    Trzech synów dała na wojnę, męża traci podczas ucieczki w Kabinach powiat
                                                    Reszel. Sama wraca po froncie do domu, którego już nie ma - zniszczony.
                                                    Zamieszkuje w Wawrochach u samotnej starszej Mazurki. Z dwanaściorga jej dzieci
                                                    wojnę przeżyło pięcioro - żadne nie było przy niej. Mieszkały za Odrą i
                                                    nalegały, zeby do nich przyjechała. Żabkowa nie tęskniła jednak za obczyzną,
                                                    znała ją: "gdzie buł, to buł, to w domu nolepsi" - twierdzi spokojnie, ale
                                                    stanowczo. Ona przecież jest Mazurką, na Mazurach chce 'zemrzeć'. I dalej śpiewa
                                                    nam w jednej piosence: "A mój ojciec Polok był, co mnie po polsku wyucył". Dalej
                                                    wykonuje swój zawód już jako emerytka, a nie ma chrzcin, których nie upiększa
                                                    Żabkowa swoimi piosenkami. Toteż wkrótce cała okolica wie, ze "Cabcyna spsiewo".
                                                    Nikt nie mówił tam Żabkowa, ale Cabcyna, po mazursku.
                                                    Gdy wyśpiewała swoje 37 piosenek, zmęczona uśmiecha się do nas i mówi:
                                                    'to jesce nie wsystkie, jesce mi sie ziancej przybocyło'.

                                                    Marta Sendrowska 1952
                                                  • rita100 Re:Maczuga Emilia - Bartąg 31.01.08, 21:00
                                                    rita100 napisała:

                                                    > 31 stycznia 1907- W Bartągu urodziła się Emilia Hanowska-Maczugowa, działaczka
                                                    > warmińska, pracownica redakcji „Gazety Olsztyńskiej”, członkini Zwi
                                                    > ązku Polaków
                                                    > w Niemczech.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=72775434&a=74540738
    • warmiak23 Re: Tradycje naszych autochtonów 18.01.08, 15:47
      Rita, znalazłem cos dla Ciebie.
      Są to fragmenty Nowowiejski i Kraków.
      1. Proszę sobie wyobrazić, że w czasie wojny jak powstanie
      warszawskie wybuchło to przyjechał syn Rudolfa, odwiedził nas w
      Krakowie, w mieszkaniu przy Rynku Dębnickim. Mieszkaliśmy tam na
      pietrze trzecim, czy czwartym. Odwiedził nas, ale potem straciliśmy
      kontakt.