O tym, jak jak Bóg stworzył Mazury

15.01.08, 11:44
No jó, Rita psiała noma ło fejn ksiójżce, co jó można kupsić we Antykwariacie
Mazurskim. A ło czam, tak poczytojta. A może łuż mowata ta ksiójżka?


Zbiór podań "Tragarz Duchów" autorstwa Jerzego Marka Łapo przypomina atlas.
Wędrując po jego kartach możemy odnaleźć opowieści ludowe krążące w
poszczególnych mazurskich miejscowościach. Często przypisane do konkretnego
wzgórza, wioski, cmentarza...

bi.gazeta.pl/im/4/4836/z4836084X.jpg
Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG

"Tragarz duchów" to książka zawierająca mazurskie legendy ludowe, które do tej
pory nie ukazały się w języku polskim lub są bardzo mało znane. Obok opowieści
o zatopionych, marach sennych, zamkach, demonach i strachach odnaleźć tu można
także wizje najazdu tatarskiego i obecności wojsk napoleońskich w Prusach.

Zbiór otwiera opowieść o tym, jak Bóg stworzył Mazury. W sumie zawiera ponad
80 podań. Jest, więc bardzo prawdopodobne, że czytelnik znajdzie opowieść
pochodzącą z jego rodzinnej, bądź pobliskiej miejscowości. Tych, którzy nie są
przekonani, czy warto sięgnąć po ludowe przekazy być może zachęcą tytuły
poszczególnych historii, np.: Wzgórze morderców, Zapomniana Nieboszczka,
Rusałka z Jeziora, Wypędzanie mary...

cdn...
    • gajowy555 Re: O tym, jak jak Bóg stworzył Mazury 15.01.08, 11:45
      Autorem książki jest archeolog i historyk Jerzy Marek Łapo. "Tragarz" to także
      wyjątkowa okazja do zapoznania się z grafikami Roberta Budzińskiego, wybitnego,
      choć zapomnianego twórcy urodzonego na Mazurach

      Tomasz Kurs: - Jakie były korzenie opowieści, które znalazły się w zbiorze? Z
      jak dawnych czasów pochodzą?

      Jerzy Marek Łapo: W większości przypadków, przyczynami powstania opowieści były
      jakieś niecodzienne wydarzenia. Mogły nimi być wojny, zarazy, nagła śmierć, ale
      i seks. Takim zdarzeniem była np. śmierć żołnierza napoleońskiego, który miał
      się powiesić na skraju lasu pod Sołtmanami w powiecie giżyckim. Potem tam
      straszyło, a może straszy po dziś dzień? Diabeł, który się tam pokazywał,
      zdaniem Mazurów nie był "tutejszy". To był diabeł "francuski"! Pewne przesłanki,
      wskazują, że najstarsze opowieści sięgają czasów pogańskiego średniowiecza. W
      podaniach z Węgielsztyna oraz Stulich, w powiecie węgorzewskim zawarte są
      informacje nawiązujące do świata wierzeń przedchrześcijańskich Prusów. Występują
      tutaj wątki świętego gaju oraz składania ofiar. Do najmłodszych należy zaliczyć
      opowieść z Talusów k.Ełku, gdzie pewnemu gospodarzowi wóz z rowu pomogli
      wyciągnąć żołnierze. Żołnierze, spoczywający na cmentarzu z pierwszej wojny
      światowej.

      cdn...
      • gajowy555 Re: O tym, jak jak Bóg stworzył Mazury 15.01.08, 11:46
        Czy podania i opowieści są już czymś zupełnie odległym, czy jeszcze funkcjonują
        np. wśród autochtonów?

        - W zasadzie podania ludowe nie "wymarły", lecz zmienił się ich sens kulturowy.
        Kiedyś określały świadomość dziejową Mazurów. Funkcjonowały obok oficjalnego
        nurtu historii, zogniskowanej na dziejach panującego domu Hohenzollernów.
        Dzisiaj zapomniano o ich właściwej roli, degradując je do opowiastek dla dzieci
        lub ciekawostek turystycznych. Postęp cywilizacyjny sprawił, że czasami
        pozostają w pamięci przedwojennych mieszkańców, lecz to już raczej badania
        naukowców są w stanie odkryć ich prawdziwy przekaz.

        Jaką rolę te historie odgrywały w życiu codziennym?

        - Podania typu historycznego stanowiły podstawy ludowej wizji przeszłości.
        Odmiennie niż w "prawdziwej" historii - kolejność wydarzeń w zasadzie nie
        odgrywała większej roli. Co roku można było liczyć na to, że z góry zamkowej
        wyjdą zaczarowane panny i obdarują przechodnia skarbami. Ale też wiele podań
        miało przesłanie moralne - i te możemy nazywać "bajkami". Na przykład w
        Węgielsztynie opowiadano, iż dzieci nie posłuchały rodziców, którzy
        przestrzegali przed wchodzeniem do różnych dziwnych zakamarków. Zakradły się
        wąskim korytarzem do wnętrza Lisiej Góry i zatrzasnęła się za nimi żelazna
        klapa, więżąc je na wieki. Podobno w księżycowe noce słychać płacz małych
        nieszczęśników.

        cdn...
        • gajowy555 Re: O tym, jak jak Bóg stworzył Mazury 15.01.08, 11:48
          Czy Warmia i Mazury miały jakąś specyfikę dotyczącą przekazów?

          - Szczerze mówiąc to brakuje takiego szerokiego porównania z innymi krainami. Niemniej jednak w tutejszym folklorze podaniowym można dostrzec wiele wątków, które występują np. w Krakowskiem czy na Śląsku. Co nieco zaskakuje - więcej jest wątków wspólnych dla Mazur i Pomorza oraz Wielkopolski, niż dla Mazur i Mazowsza. Może to świadczyć o niedostatecznych badaniach, ale też o tym, iż "transfer" kulturowy odciskający się w podaniach miał miejsce zwłaszcza w XIX w., kiedy to wiele ziem Polski północnej znalazło się w obrębie jednego państwa pruskiego, a później niemieckiego. Mieszają się tutaj wątki słowiańskie, z niemieckimi, ale też z zachodniobałtyckimi.

          Jerzy Marek Łapo, "Tragarz duchów: Zbiór podań ludowych z Mazur", Moja Biblioteka Mazurska nr 11, Dąbrówno 2007, s. 136,

          miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,4837228.html?nltxx=1078250&nltdt=2008-01-15-02-06

          Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
          • rita100 Re: O tym, jak jak Bóg stworzył Mazury 15.01.08, 20:25
            No jo ! Fejnista ksiójżka, ale mo jyden fyler, za chibko sia jó cito.
            A te lygendy take różniste ło wszistkam co sia działo na Maziurach.
            Jydna taka lygenda je ło kradzieży całego koscioła z mazurskiej wsi aze do
            Polski. Tlo nikt nie mog poziedzić cy aby na pewno tyn kościół w tyj wsi buł
            kedajś wink))))))
            Ale ludzia łopoziadali dokładnie.
            • rita100 Re: O tym, jak jak Bóg stworzył Mazury 18.01.08, 20:30
              A je tamój taka lygenda co mówzi, ze w jyziorze Oleckim mnieszko rusałka i chto
              jó łobaczi bandzie mnioł szczajście. Ale jek wyglónda i co robzi to łodsyłam do
              ksiójżki.
Pełna wersja