Dodaj do ulubionych

Nie mylcie Warmii z Mazurami

02.07.08, 11:29
To dwie różne krainy z odrębną historią, tradycjami i konkretnymi granicami. Nawet, o zgrozo, w przewodnikach zdarzają się błędy. Postanowiliśmy więc tę kwestię uporządkować, bo sprawa, choć z pozoru bardzo skomplikowana, jest tak naprawdę całkiem prosta.

W mediach, rozmowach, książkach ciągle zdarzają się pomyłki. A to fotografię olsztyńskiego jeziora gazeta ochrzci mianem mazurskiego widoczku, a w telewizji spiker chce przenieść widzów do Krainy Wielkich Jezior, zapowiadając imprezę kulturalną w Lidzbarku Warmińskim. Błędy zdarzają się nawet w przewodnikach. W jednej z nowszych publikacji pagórkowaty teren w okolicy Ostródy nazwano warmińską Toskanią. Nic więc dziwnego, że turysta, który przyjeżdża na wakacje w piękne tereny województwa warmińsko-mazurskiego, nie ma pojęcia, gdzie wypoczywa. Co gorsza, wielu mieszkańców tych ziem też tak naprawdę nie wie, gdzie żyje. Trzeba w końcu posprzątać ten bałagan, bo sprawa, choć z pozoru bardzo skomplikowana, tak naprawdę jest całkiem prosta.

Żeby mówić o początkach Warmii, trzeba się cofnąć o ponad 750 lat. Wtedy z części podbitych przez Krzyżaków ziem papież wydzielił teren bezpośrednio podległy biskupowi. Dokładne granice Warmia zyskała w 1374 r. i w takim kształcie przetrwały one aż do I rozbioru Polski. Miasta biskupiego terytorium to: Barczewo, Biskupiec, Bisztynek, Braniewo, Dobre Miasto, Frombork, Jeziorany, Lidzbark Warmiński, Olsztyn, Orneta, Pieniężno i Reszel. Warmia wcinała się jak topór w ziemie zakonu krzyżackiego, któremu zresztą podlegała. Dlatego w bitwie pod Grunwaldem wojska warmińskie walczyły po stronie zakonu. Sytuacja zmieniła się w 1466 r., kiedy po wojnie trzynastoletniej zwierzchnikiem Warmii stała się Polska. To z kolei tłumaczy fakt, dlaczego w 1521 r. Mikołaj Kopernik bronił Olsztyna przed Krzyżakami.

Gdy w 1525 r. państwo zakonne zostało rozwiązane, a w jego miejsce powstały protestanckie Prusy Książęce ze stolicą w Królewcu, wzrosły jeszcze różnice między Warmią a otaczającymi ją terenami. Warmia stała się ostoją katolicyzmu. Biskup, który nią rządził, doczekał się z czasem nawet tytułu księcia. Ponieważ sprawował władzę nie tylko religijną, ale i świecką, rola katolicyzmu jeszcze rosła, kwitł kult świętych i pobożność. To zdecydowanie wpłynęło na kulturę i tradycję Warmiaków. W ich legendach bardzo często występują święci, a katolickie święta były też najważniejszymi oficjalnymi uroczystościami. Charakterystyczne dla krajobrazu tego regionu są kapliczki - chyba nigdzie na świecie nie ma ich tak wiele jak tu. Wśród biskupów warmińskich zdarzały się znamienite postacie, m.in. poeta Ignacy Krasicki.

Mazury zaś były najpierw pod władaniem krzyżackim, potem weszły w skład Prus Książęcych. Gdy w XVI w. religią państwową stał się tam protestantyzm, taką wiarę musieli przyjąć też Mazurzy. Ponieważ zasadą było odprawianie nabożeństw i głoszenie kazań w językach narodowych, a sporą grupę mieszkańców tych ziem stanowili Polacy, zaczęła się pojawiać literatura religijna w tym języku. Miało to wpływ na gwarę mazurską, która jest mieszanką języka staropolskiego z czasów Kochanowskiego z gwarą kurpiowską i naleciałościami niemieckimi. Bardzo różni się od warmińskiej. Jak to w protestanckim kraju, nie czczono tu świętych, nie uznawano wielu świąt, wystrój kościołów był skromniejszy. Mazurskie miasta to: Biała Piska, Działdowo, Ełk, Giżycko, Gołdap, Kętrzyn, Mikołajki, Mrągowo, Nidzica, Olecko, Olsztynek, Orzysz, Ostróda, Pasym, Pisz, Ryn, Szczytno i Węgorzewo.

Kiedy po pierwszym rozbiorze Polski Warmia została zagarnięta przez Prusy, zniknęła granica dzieląca wcześniej państwa. Wtedy kultury oraz tradycje Warmiaków i Mazurów zaczęły się intensywniej przenikać. Jednak do końca zachowała się wyraźna odrębność, wynikająca przede wszystkim z różnicy w wyznaniu.

Geograficzne granice Warmii i Mazur można bardzo precyzyjnie określić, bo przez wieki była to granica państwa. Dlatego teoretycznie nie powinno być problemów ze wskazaniem, która miejscowość, w jakim regionie leży. Jednak w praktyce mało kto pamięta o historycznych dziejach tych ziem, więc i pomyłki wciąż się zdarzają. Miejmy nadzieję, że już się zdarzać nie będą.

miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,5407647,Akcja_Gazety__Nie_mylcie_Warmii_z_Mazurami.html

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
--
..............
Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
Obserwuj wątek
    • gajowy555 Re: Warmiak to Bóg, rodzina i praca 02.07.08, 11:33
      Warmiak to Bóg, rodzina i praca.

      U nas przez lata obraźliwie mówiono, że dialekt warmiński to niemiecki lub szwabski język. Tymczasem nasza gwara jest piękna, oparta na staropolszczyźnie. Szkoda, że zanika - mówi Edward Cyfus, popularyzator historii regionu i pomysłodawca I Warmińskiego Kiermasu Tradycji, Dialogu i Zabawy.

      bi.gazeta.pl/im/2/5411/z5411732X.jpg
      Edward Cyfus podczas otwarcia Traktu Biskupów Warmińskich w Bałdach we wrześniu 2006 r.
      Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG

      Trwa wakacyjna akcja "Gazety" o tym, co łączy, a co różni Warmię i Mazury. Wczoraj napisaliśmy pierwszy tekst, w którym zaprezentowaliśmy historię obu regionów. Dziś kolejny odcinek cyklu, który potrwa do końca tygodnia.

      Czy ma pan tremę przed Kiermasem? Czy hasło "Warmia" przyciągnie ludzi do Bałd w najbliższą sobotę?

      - Mam nadzieję, że tak. Dziesięć lat temu bałbym się niepowodzenia, ale teraz wiele mówi się o Warmii, toczy się mnóstwo dyskusji na temat regionalizmu.

      Zazwyczaj to ludzie dojrzali podkreślają, gdzie się urodzili, utożsamiają się z regionem, w którym mieszkają. Jak jest z poczuciem tożsamości wśród młodych osób, np. dwudziestolatków? Czy dla nich jest istotne, z jakiego regionu pochodzą? Czy młodzi mieszkańcy naszego miasta bardziej identyfikują się z Olsztynem czy z Warmią?

      - Z moich obserwacji wynika, że młodzież również zaczyna się zastanawiać nad tym, skąd pochodzi. Nie chcę używać patetycznych zwrotów, ale teraz, kiedy granice są otwarte i młodzi ludzi wyjeżdżają z kraju, nie tylko pojęcie Polska, ale również Warmia jest dla nich ważne. Młody Niemiec zapytany o to, skąd pochodzi, odpowie np. że z Bawarii. Młodzież także coraz częściej podkreśla, że jest z Warmii. W dobie globalizacji możliwość identyfikacji z regionem staje się coraz cenniejsza. Świadomość młodych ludzi wzrasta. Mówienie o regionie jako wartości trafia na podatny grunt. Mam nadzieję, że ta tendencja będzie długotrwała i nie potrwa tylko 5 min.

      Ślązacy na co dzień używają swojej gwary, górale uczynili z niej atut. A jak jest z dialektem warmińskim? Czy nie obawia się pan jego zaniku?

      - Nie oszukujmy się, ta gwara już zanikła. Do takiej sytuacji nie dopuścili Ślązacy, górale, a nawet Kurpie. U nas przez lata obraźliwie mówiono, że dialekt warmiński to niemiecki lub szwabski język. Tymczasem nasza gwara jest piękna, oparta na staropolszczyźnie. Niestety, ludzie, którzy jej używali, od lat 60. byli represjonowani przez władze i dlatego przestali nią mówić.

      - Na tych terenach jest zlepek ludzi z różnych stron świata, dla których język warmiński nie był ważny i nie zależało im, żeby przetrwał. Teraz po warmińsku "godoją" tylko starzy ludzie i wyłącznie wtedy, kiedy spotykają się we własnym gronie. Ciężko ich przekonać, żeby mówili w ten sposób przy osobach postronnych. Kiedy widzą przed sobą kamerę lub mikrofon, milkną. To efekt wieloletnich prześladowań. Gwara warmińska już nie wróci pod strzechy. Na szczęście są młodzi pasjonaci, np. 17-letni Łukasz Ruch, który uczy się dialektu. Myślę, że gdyby gwara częściej pojawiała się w druku lub na antenie radia, nie zostałaby całkowicie zapomniana. Żeby popularyzować rodzimy dialekt, mieszkańcy regionu mogliby do normalnych rozmów wtrącać pojedyncze zwroty lub nazewnictwo gwarowe. Teraz w języku pojawiło się tyle nowych zwrotów, określeń na różne przedmioty, że tylko rodowity Warmiak mógłby nazwać je w dialekcie tak, żeby nie było to czystym wymysłem, ale miało podstawy w gwarze.

      Czy jest coś, co wyróżnia Warmię spośród innych regionów? Dawniej te tereny wyróżniał katolicyzm, ale czy współcześnie jest jakaś cecha charakterystyczna dla Warmiaków?

      - Warmiak jest pracowity, oszczędny i nieufny, ale na swój sposób dowcipny. Zawsze liczył się dla niego Pan Bóg, rodzina i ziemia. I tak pozostało. Mimo że w naszym regionie miesza się wiele kultur, nigdy nie dojdzie do takiej sytuacji jak np. w Sarajewie, gdzie sąsiad strzelał do sąsiada. Dlaczego? Bo nas wszystkich łączy chrześcijaństwo. Obojętnie czy jesteśmy katolikami, prawosławnymi czy protestantami, wywodzimy się z tej samej tradycji. Warmiacy są pozytywnie postrzegani. Dowodem na to jest fakt, że ludzie, którzy przyjechali na Warmię z różnych stron świata, nie chcą stąd wyjeżdżać i postanawiają tu osiąść na stałe.

      Bardzo dziękuję za rozmowę. Do widzenia.

      - Nie powiem do widzenia tylko do zobaczenia na Kiermasie.

      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,5411921,Warmiak_to_Bog__rodzina_i_praca.html?nltxx=1078250&nltdt=2008-07-01-02-06

      Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn



      --
      ..............
      Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
      • gajowy555 Re: Ja, Mazur, od pokoleń jestem tu u siebie 02.07.08, 11:36
        Ja, Mazur, od pokoleń jestem tu u siebie

        eszcze po wojnie sam fakt, że jesteśmy ewangelikami, powodował, że byliśmy traktowani jak Niemcy - mówi Wiktor Leyk, Mazur z dziada pradziada.

        bi.gazeta.pl/im/4/5415/z5415524X.jpg
        Fot. Tomasz Waszczuk / AG

        Co łączy Mazurów i Warmiaków, a co ich różni? Od poniedziałku przypominamy, jak nie pomylić obu regionów.

        Wczoraj na ten temat rozmawialiśmy z rodowitym Warmiakiem, dziś te pytania stawiamy Mazurowi. Wiktor Leyk opowiada, jak smakowała niedźwiedzia pułapka i dlaczego nie istnieje ludowy strój mazurski.

        Rozmowa z Wiktorem Leykiem

        Magda Brzezińska: Jest pan Mazurem z dziada pradziada?

        Wiktor Leyk: - Korzenie mojej rodziny na tych ziemiach sięgają XV w. Ja urodziłem się w Szczytnie, mój dziadek i stryj też, a ojciec kilka kilometrów dalej w Lemanach. Kiedyś mój ojciec miał w Wielbarku cegielnię i tartak, ale po plebiscycie w 1920 r. wszystko przejęły władze niemieckie. Nigdy nie dostaliśmy za to odszkodowania.

        Co to znaczy być Mazurem? Jaką rolę w pana życiu odgrywała świadomość pochodzenia?

        - To zależy w jakim czasie. W poprzednim ustroju czułem, że jestem inny i dzięki temu funkcjonowałem trochę we własnym świecie. Jak któryś z urzędników mi dokuczył, myślałem - ja jestem u siebie, a wy nie. Ten rodzaj tożsamości miał wielkie znaczenie. Dzięki tradycyjnej mazurskiej autonomiczności w działaniu i myśleniu, Mazurzy mieli dobrą opinię wśród większości społeczeństwa. Doceniano naszą rzetelność, solidność i fachowość.

        Teraz trudno dostrzec różnicę między Mazurami a ich sąsiadami Warmiakami, ale pewnie kiedyś były bardziej widoczne?

        - Podstawową różnicą było wyznanie. Warmiacy są przeważnie katolikami, a Mazurzy luteranami, a za tym idzie odmienny system wartości. Nawet po wojnie sam fakt, że jesteśmy ewangelikami, powodował, że byliśmy traktowani jak Niemcy. Ludzie napływowi uznawali Warmiaków za swoich, bo chodzili z nimi do tego samego kościoła.

        Czy były między wami sąsiedzkie kłótnie? Kiedyś z ust Warmiaka usłyszałam przysłowie: "Gdzie kończy się kultura, tam spotkasz Mazura".

        - To nie było powiedzenie warmińskie, ale Niemców z czasów Bismarcka. Takie slogany formułowano, by tworzyć niekorzystny stereotyp. Przez ten slogan Niemcy chcieli pokazać, że są lepsi od innych. Między Mazurami a Warmiakami nie było niesnasek.

        Powiedzenie jest tym bardziej fałszywe, że jest wielu Mazurów bardzo zasłużonych dla kultury.

        - Przede wszystkim trzeba wspomnieć Wojciecha Kętrzyńskiego, który jako świadomy człowiek dotarł do swojej polskości. 170. rocznicę jego urodzin obchodzimy za kilka dni. Oczywiście nie można pominąć Krzysztofa Celestyna Mrongowiusza i Gustawa Gizewiusza, a ze współczesnych - artystę i społecznika Hieronima Skurpskiego czy pisarza Erwina Kruka. Jest wielu niezwykle interesujących ludzi, wymienione nazwiska to tylko przykłady.

        Jak wyglądały tradycje i zwyczaje mazurskie?

        - Religia była bardzo ważna i to ona dyktowała rytm życia. Najważniejszymi świętami były oczywiście Boże Narodzenie i Wielkanoc, a szczególnie Wielki Piątek. Tyle że w porównaniu ze zwyczajami warmińskimi czy z innych regionów obrzędy mazurskie były bardzo skromne. Wszystko dlatego, że w Prusach rozwinął się ruch pietystyczny czyli gromadkarski [nurt religijny w luteranizmie z XVII i XVIII w. kładący nacisk na rozbudzenie uczuć religijnych poprzez modlitwę, studiowanie Pisma Świętego oraz działalność charytatywną - red.], co skutkowało bardzo oszczędnym wyrażaniem uczuć. Przez to zanikł nawet strój mazurski - w XIX w. Mazurzy ubierali się na czarno, wyglądali tak jak teraz amisze. W niektórych grupach zakazano nawet muzykowania, ani nie urządzano zabaw. Z drugiej strony nie byli ideałami. Pili dużo alkoholu, szczególnie popularny był 60-procentowy likier, tzw. pokrzepka, a po niemiecku Bärenfang, czyli pułapka niedźwiedzia, którym się raczono przy różnych okazjach. Ten trunek do dziś można spotkać w niektórych domach, choć w słabszej wersji.

        Pan jeszcze pamięta te czasy, gdy panowały tak surowe obyczaje?

        Znam je tylko z opowieści. W rodzinie krąży nawet anegdotka o moim dziadku, który był kaznodzieją pietystycznym, tzw. kazicielem, znanym od Działdowa po Tylżę. Spotkał się on kiedyś ze stryjecznym bratem, też kaznodzieją. - Wiesz, kupiłem mojemu synkowi szliciory [łyżwy - red.] - mówi jeden. - Co ty, przecież Jezus na szliciorach nie jeździł - odpowiedział drugi, zgorszony.

        miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,5416057,Ja__Mazur__od_pokolen_jestem_tu_u_siebie.html?nltxx=1078250&nltdt=2008-07-02-02-06

        Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

        --
        ..............
        Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
        • gajowy555 Re: Jestem Warmiakiem, bo chcę nim być 04.07.08, 14:44
          Jestem Warmiakiem, bo chcę nim być.

          - Tożsamość kulturowa to kwestia świadomej decyzji - mówi Szymon
          Drej, historyk regionalista, autor książki "Święta Warmia".


          Nasz cykl pod tytułem "Nie mylcie Warmii z Mazurami" dobiega powoli
          końca. Od poniedziałku piszemy, co łączy, a co różni oba regiony.
          Rozmawialiśmy już z Edwardem Cyfusem, Warmiakiem, i Wiktorem
          Leykiem, Mazurem z dziada pradziada. Pytaliśmy też Elżbietę
          Kaczmarek, etnografa z Muzeum Warmii i Mazur, o podobieństwa i
          odmienności obu nacji.

          Dziś rozmowa z Szymonem Drejem

          Marta Bełza: Jak to się stało, że związał pan swoje losy z Warmią?

          Szymon Drej: Urodziłem się w Iławie. To zdecydowanie nie jest
          Warmia. Moi rodzice i dziadkowie pochodzą z różnych regionów: ze
          Śląska, Wileńszczyzny, Warszawy. Do Olsztyna przyjechaliśmy, kiedy
          miałem trzy lata. Zostałem w nim do dziś.

          Co decyduje o naszej tożsamości kulturowej? Czy koniecznie musimy
          urodzić się w danym regionie, żeby móc się z nim identyfikować?

          - Jeśli ktoś mnie zapyta, skąd pochodzę, odpowiem, że czuję się
          Warmiakiem. Myślę, że poczucie przynależności nie jest związane z
          miejscem urodzenia. To kwestia świadomej decyzji, wyboru,
          długotrwałych przemyśleń. Każdy powinien zadać sobie pytanie o
          tożsamość kulturową.

          Czy nie ciągnie pana do tego, żeby zająć się również historią
          sąsiednich Mazur i nie poprzestawać tylko na Warmii?

          - Historia Warmii jest tak przebogata, przepiękna, że nie czuję
          potrzeby wychodzenia w swojej pracy poza ten region. Jednak nie
          można mówić o Warmii bez nawiązywania do Mazur, bo te krainy są ze
          sobą połączone historią i podziałem administracyjnym. Chociaż
          Warmiaków i Mazurów wiele dzieliło, zawsze byli ze sobą związani.

          Co najbardziej fascynuje pana w Warmii?

          - Jest to kraina wyjątkowa na tle innych regionów, bo istniało tu
          Księstwo Warmińskie [władzę sprawowali w nim suwerenni biskupi,
          których nie łączył z władcami Polski stosunek lenny - red.]. Nigdzie
          w Polsce nie było podobnego rozwiązania w tak rozbudowanej formie.
          Można najwyżej szukać podobieństw do księstw niemieckich. Ale to
          temat na osobną, długą rozmowę.

          Czy jest sens stawiać wyraźną granicę między Warmiakami i Mazurami?
          Sam pan wspominał, że te kultury zawsze były ze sobą związane.

          - Rzeczywiście, ten podział jest ostatnio wyraźnie akcentowany, ale
          gdy patrzymy w przyszłość, widzimy, że to nie ma większego sensu.
          Jesteśmy w jednym województwie i musimy szukać tego, co nas łączy, a
          nie dzieli. Z drugiej strony mieszkańcy Olsztyna, Fromborka czy
          Dobrego Miasta nie mogą powiedzieć, że są Mazurami, bo byłoby to
          przekłamaniem. Bo jednak Warmia to nie Mazury.

          Można usłyszeć głosy, że Mazurzy są gorsi od Warmiaków, którym mają
          zawdzięczać swoją kulturę.

          - Nie zetknąłem się dotąd z podobnym stwierdzeniem, ale jeśli
          funkcjonuje, to nigdy się z nim nie zgodzę. Zarówno kultura
          Warmiaków, jak i Mazurów była bardzo bogata. Nie możemy powiedzieć,
          że ktoś kogoś uczył. Sąsiadujące kultury zawsze się przenikają i
          czerpią z siebie to, co najlepsze. Dzięki temu Warmia i Mazury to
          kraina naprawdę niezwykła. My, mieszkańcy, często tego nie
          dostrzegamy, bo mamy to piękno na co dzień. Często dopiero osoby
          przyjeżdżające z innych regionów lub z zagranicy potrafią nam
          uświadomić, czym dysponujemy, jaki skarb mamy w rękach. Możemy kąpać
          się w jeziorach, jeździć rowerami, kiedy mamy na to ochotę, albo
          spacerować po lasach. To niezwykła rzadkość.

          Czy coś mogłoby skłonić pana do tego, żeby wyprowadził się pan z
          Olsztyna?

          - Nie. Jestem tu szczęśliwy.

          miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,5423349,Jestem_Warmiakiem__bo_chce_nim_byc.html?nltxx=1078250&nltdt=2008-07-04-02-06



          Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

          --
          ..............
          Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
          • gajowy555 Re: Warmińscy święci i mazurskie krzyże 04.07.08, 14:48
            Warmińscy święci i mazurskie krzyże.

            Przez stulecia żyli obok siebie, ich kultury i tradycje wzajemnie
            się przenikały. - Jedni i drudzy robili np. palmy wielkanocne, tyle
            że Warmiacy święcili je w kościele, a Mazurzy nie - opowiada
            Elżbieta Kaczmarek, etnograf z Muzeum Warmii i Mazur.

            Trwa nasza akcja "Nie mylcie Warmii z Mazurami". Od poniedziałku
            piszemy, co łączy, a co różni obie nacje. Choć teraz oba regiony
            znajdują się w jednym województwie, przez wieki dzieliły je nie
            tylko różnice wyznaniowe, ale i granica państwa. O ile dość łatwo
            jest określić teren Warmii, która jest krainą historyczną i obejmuje
            swym zasięgiem tereny powiatu braniewskiego, lidzbarskiego,
            olsztyńskiego i biskupieckiego, to z Mazurami sprawa się
            komplikuje. - Ich południowa granica pokrywa się mniej więcej z
            granicą województwa, stała jest też linia podziału z Warmią,
            pozostała część jest bardziej problematyczna - mówi Elżbieta
            Kaczmarek, etnograf. - To teren zamieszkany przez Mazurów zwanych
            pruskimi, w odróżnieniu od Mazurów właściwych z Mazowsza. Zależność
            była prosta: im większe wpływy polskie, tym ich terytorium sięgało
            bardziej na północ. W XIX w. granica ta przebiegała wzdłuż linii
            Iława-Ostróda-Warmia-Węgorzewo-Gołdap- Olecko.

            Początkowo tradycje ludzi zamieszkujących Mazury i południową Warmię
            (na północy żyli osadnicy z zachodu Europy, głównie Niemcy) zbyt się
            nie różniły, bo większość z nich pochodziła z terenów Polski.
            Odmienności stały się bardziej uchwytne po 1525 r., kiedy wielki
            mistrz zakonu krzyżackiego Albrecht Hohenzollern przeszedł na
            protestantyzm i stał się świeckim księciem, a wraz z nim wiarę
            zmienili wszyscy mieszkańcy ziem, którymi rządził. Świat Mazurów
            stał się surowy i poważny, a katolicka Warmia na tym tle wyglądała
            jeszcze bardziej barwnie. Tę różnicę było widać choćby w strojach -
            mazurski był mniej ozdobny, w ciemnych kolorach: brązach, czerniach,
            warmiński za to żywy, dominował niebieski i czerwony. Kobiety
            katoliczki nosiły ozdobne czepce wyszywane złotem, a protestantki
            skromne kapturki przypominające niemowlęce czapeczki.

            Inaczej wyglądał też wystrój domów. Warmiński gospodarz bogactwo
            pokazywał, obwieszając każdy skrawek ściany świętymi obrazkami. U
            Mazurów mógł wisieć tylko krzyż, bo czczenie świętych uznawane było
            za bałwochwalstwo. Podobnie było na zewnątrz. Jedni stawiali
            kapliczki, a drudzy kilkumetrowej wysokości drewniane krzyże
            przydrożne z wypisaną na ramieniu modlitwą: "Od powietrza, głodu,
            ognia i wojny zachowaj nas, Panie". - To pokrywa się ze świętymi,
            których czczono w kapliczkach - dodaje Elżbieta Kaczmarek. - Przed
            morowym powietrzem chronił św. Roch, od głodu była św. Katarzyna i
            św. Walenty, a od ognia św. Florian. Oprócz tego pojawiał się też
            św. Jan Nepomucen i Matki Boskie z lokalnych sanktuariów.

            Ważną warmińską tradycją były łosiery, czyli pielgrzymki. W innych
            miejscach pielgrzymowało się na jakieś konkretne święto, tutaj
            chodziło raczej o intencję. Całe wsie szły, by podziękować za
            ocalenie przed zarazą czy pożarem lub wypełnić przyrzeczenie. Były
            też indywidualne łosiery, np. o zdrowie dziecka.

            - Mazurzy, choć wiara protestancka nakazywała im skromność, trochę
            zazdrościli Warmiakom ozdobności i przepychu związanego z
            katolicyzmem - opowiada Kaczmarek. - Brakowało im otoczki
            religijnej. Dlatego gdy ktoś zachorował, szukali pomocy nie tylko u
            pastora, ale i u księdza. A już jak ktoś zapadł na żółtaczkę, to
            koniecznie trzeba było zdobyć kielichy mszalne z obu kościołów, bo
            to najpewniejszy lek na tę chorobę.


            miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,5419493,Warminscy_swieci_i_mazurskie_krzyze.html?nltxx=1078250&nltdt=2008-07-03-02-06


            Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn



            --
            ..............
            Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
    • rita100 Re: Nie mylcie Warmii z Mazurami 04.07.08, 22:47
      Tak, zgadza się, bardzo dużo ludzi myli sobie te krainki. Jedną róznicę
      widziałam dawniej, że Warmia to katolicka, a Mazury ewangelickie.
      A zazwyczaj, to sie określało wszystko jako Mazury. Ten temat zaniedbywali
      dawniej w szkołach, szczególnie na południu Polski.
      Fejnisty temat.
        • rita100 Re: Nie mylcie Warmii z Mazurami 18.01.09, 11:28
          A tero mowam karte na wierchu. Zidziwa barzo wyraźnie granice.
          Dobrześwa to zrobzili ? A może chto mo jekie jesze propozycje ?
          --
          **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
          ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
      • marekmapa Re: Nie mylcie Warmii z Mazurami 18.01.09, 13:32
        Ale niektórzy na południu się pilnie uczyli i o różnicach między
        Warmią i Mazurami wiedzą. Choć mogą być z tym też problemy: np.
        sanktuarium w Św. Lipce to Warmia,czy Mazury? Bo droga krzyżowa do
        Reszla to już Warmia, ale samo sanktuarium, to mam wątpliwości.
        • freemason Re: Nie mylcie Warmii z Mazurami 18.01.09, 19:27
          marekmapa napisał:

          > Ale niektórzy na południu się pilnie uczyli i o różnicach między
          > Warmią i Mazurami wiedzą. Choć mogą być z tym też problemy: np.
          > sanktuarium w Św. Lipce to Warmia,czy Mazury? Bo droga krzyżowa do
          > Reszla to już Warmia, ale samo sanktuarium, to mam wątpliwości.

          Hej Marku,
          Ja myslę, że różnica między Warmią a Mazurami jest znana wszystkim
          tym, którzy uważali na zajęciach z historii i zapoznali się z
          atlasem Rzeczpospolitej z lat 1466-1772, gdzie Warmia jest
          zaznaczona jako czerwony trójkąt podległy Koronie Polskiej - zalana
          z trzech stron przez "morze protestanckie" (oznaczone na "różowo"
          jako lenno RP do 1657 r.).

          Do 1945 wszystko było jasne - Warmia obejmowała miasto Olsztyn oraz
          powiaty Olsztyn, Reszel, Lidzbark i Braniewo (Brunsberga) - problemy
          zaczęły się robić, gdy w czasach PRL pozmieniano granice okręgów
          (np. dawny powiatowy Reszel przeszedł pod Ketrzyn, w skład pow.
          Braniewo włączono fragmenty pow. Święta Siekierka). Zamieszanie trwa
          do dzisiaj - Olsztynek mimo przynależności do powiatu olsztyńskiego
          i podobnej nazwy do Olsztyna bynajmniej nie jest Warmią.

          A co do Świętej Lipki, to nurtował mnie ten sam problem, gdy
          jechałem tam ze znajomymi w styczniu zeszłego roku. Na zdrowy rozum
          powinna to być Warmia (sanktuarium katolickie!), ale wiem, że
          przynajmniej w XVI i XVII w. tereny te podlegały jednak Prusom
          Książęcym...

          Pozdr.
          --
          Głupsi i w Paryżu rozumu nie kupsi

          (z polskiej Warmii)
          • lelo58 Re: Nie mylcie Warmii z Mazurami 19.01.09, 00:34
            Hej Freemason,oczywiście Święta Lipka to nie Warmia,granica biegła po zachodnim
            brzegu jeziora Dejnowo.To jest ciekawa historia,rzecz działa się w państwie
            gdzie funkcjonowało jednak prawo.Grunty w Św.Lipce wykupił w roku 1617 Stefan
            Sadorski,sekretarz Zygmunta III Wazy,właściciel majątku w Łynie k/Nidzicy/warto
            zajechać,w Orłowie
            cmentarz wojskowy z 1914 r.Grunty zostały przekazane testamentem kapitule
            warmińskiej,dzięki temu po I roziorze i po kasacji zakonu jezuitów klasztor
            pozostał własnością kapituły.I jeszcze jedno Reszel zawsze był wierny
            Warmii,nigdy nie był częścią powiatu kętrzyńskiego.A Święta Siekierka to
            niemieckie Heiligenbeil/dziś Mamonowo/
            • gajowy555 Re: Nie mylcie Warmii z Mazurami 19.01.09, 10:33
              Zitom szanownych historyków i lejduja sia, co możewa sia fejn ciekawych spraw doziedzieć.
              Poziem Waju, co kedajś am łosobiście broł udział we łotwarciu smyntorza we Orłowie.
              Z Heilligenbeil mowam pora łobrozików, tlo tyle sia łostało...

              https://schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/thumb_Heiligenbeil%20112161.jpg

              https://schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/thumb_Heiligenbeil%20112163.jpg

              https://schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/thumb_Heiligenbeil%20112162.jpg


              A Reszel mowam tutaj:

              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=261

              Mniłego łoglóndanio i łowocnej dyszkusyji winszuja smile

              --
              ..............
              Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
              • freemason Hej Gajowy 19.01.09, 12:01
                Dziajki za psiankne łobrazki sigurek ze Śwantej Siekierki. Fejn, co
                żeś zrozbziuł te zdjęcia - byłeś może kedajś na rejzie w ruskich
                Ostprojsach?
                --
                Głupsi i w Paryżu rozumu nie kupsi

                (z polskiej Warmii)
                • gajowy555 Re: Hej Gajowy 19.01.09, 12:08
                  freemason napisał:

                  > byłeś może kedajś na rejzie w ruskich
                  > Ostprojsach?

                  Jó, kedajś am buł we Królewcu, Bagrationowsku i jinszych, tlo eszcze wtenczas am
                  świadomości warnijski nie mnioł sad
                  A łobroziki só 'państwowe' smile gwołt jich mowam, tlo ciasa brukuje, coby wklejić...

                  --
                  ..............
                  Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
                • lelo58 Re: Hej Gajowy 19.01.09, 18:25
                  Ja byłem w ruskich Ostprojsach w Kaliningradzie,w Gwardiejsku/Tapiau/
                  i w Tylży/Sowieck/.Ta najnowsza nazwa Tylży mówi wszystko,tam wszystko jest już
                  sowieckie,duchy uleciały,stan totalnego rozkładu.Niewiem jak jest teraz bo ja
                  byłem w 1991-92 roku.
            • freemason witam, 19.01.09, 11:49
              Dziękuję za wyjaśnienie tej frapującej historii. Zawsze mnie
              zastanawiało jak to możliwe, że w protestanckich Prusach
              funkcjonowało katolickie sankturium - a tutaj proszę.

              Grunty w Św.Lipce wykupił w roku 1617 Stefan
              > Sadorski,sekretarz Zygmunta III Wazy,właściciel majątku w Łynie
              k/Nidzicy/warto
              > zajechać,w Orłowie

              Co do Reszla - to niestety muszę Cię poprawić: zarówno w PRL, jak i
              po 1999 Reszel należy (należał) do "mazurskiego" powiatu
              kętrzyńskiego.

              Ciekawą historię powiatu masz tutaj:

              Mit der preußischen Verwaltungsreform von 1815 wurden die
              ermländischen Kammerämter durch größere Kreise abgelöst, und mit
              Wirkung vom 1. Februar 1818 wurde der Kreis Rößel gebildet. Er
              umfasst im Wesentlichen das Gebiet der vormaligen ermländischen
              Kammerämter Rößel und Seeburg. Zunächst wurde Rößel als Kreisstadt
              bestimmt, 1862 wurde das Landratsamt jedoch nach Bischofsburg
              verlegt. Anfangs unterstand der Kreis dem preußischen
              Regierungsbezirk Königsberg, am 1. November 1905 erfolgte die
              Zuordnung zum neu gegründeten ostpreußischen Regierungsbezirk
              Allenstein. Bei der vom Versailler Vertrag veranlassten
              Volksabstimmung über die Zugehörigkeit zum Deutschen Reich oder zu
              Polen entschieden sich am 11. Juli 1920 88,7 Prozent der
              Stimmberechtigten für einen Verbleib bei Ostpreußen.
              de.wikipedia.org/wiki/Landkreis_R%C3%B6%C3%9Fel
              Pozdr.
              --
              Głupsi i w Paryżu rozumu nie kupsi

              (z polskiej Warmii)
              • gajowy555 Re: witam, 19.01.09, 12:10
                No jó, Freemasonie ! Z mojigo baczenio, to Reszel sam buł poziatowam grodam, a
                we PRL-u tyż podlegoł pod Bziskupiec.
                Lelo to potwierdzi, mowam nadziejo...

                --
                ..............
                Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
                • marekmapa Re: witam, 19.01.09, 14:46
                  Po części obaj macie rację, jeśli chodzi o przynależność Reszla.
                  Do 31.12.1958 roku istniał powiat reszelski z siedzibą w Biskupcu. Od 01.01.1959
                  rok powiat nosił nazwę biskupieckiego. Reszel był w tym powiecie do 1972 roku,
                  kiedy to podczas likwidacji gromad utworzono miasto Reszel i gminę Reszel, które
                  włączono do powiatu kętrzyńskiego.
                  Następnie dokonano likwidacji powiatów w 1975 roku. Po ich odtworzeniu powiat
                  biskupiecki już nie powstał, a Reszel pozostał w powiecie kętrzyńskim.
                  Ale mam jeszcze jedno pytanie. Z przedstawionej mapy wynika, że odcinek wybrzeża
                  warminskiego obejmował tylko Braniewo i Frombork. Swięta Siekierka, to już były
                  Prusy Książęce, a Tolkmicko, to były Prusy Królewskie, bylibyście w stanie
                  wskazać w którym miejscu dokładnie przechodziła ta ostatnia granica? Może warto
                  by było to miejsce kiedyś jakoś oznaczyć. Mnie wychodzi, że to będzie gdzieś,
                  albo przy ujściu Narusy, albo w okolicach Świętego Kamienia.
                  • lelo58 Re: witam, 19.01.09, 17:17
                    Ja am to rychtycznie wymalowoł na moji karcie jek brokujesz to liyź na mojo
                    galeryje ji sobzie poślypś,ja to robziół rychtycznie podle ty karty Enderscha z
                    1755 roku,to je ta mniarkuje co jo tak psianknie zaziesiół Gajowy,tero je barzo
                    fajna nasza Warnija z tó kartom
                    https://schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?pid=18027&fullsize=1
                      • lelo58 Re: witam, 19.01.09, 18:42
                        https://www.reszel.net/files/images/plebania.JPG
                        Łobaczta sobzie kaj bruderek tego lorbasa bziskupa Krasickiego buł falorzem,to
                        je jego klebanijo w Reszlu.Fejn łobraziki Gajowy eś ciepnół z Reszla ziydziołem
                        most,a mowasz tyn most z boku,coby buło zidać tyn cały ancel.A godaliśta kedajś
                        ło Barbarze Zdunk?
                        • lelo58 Re: witam, 19.01.09, 19:00
                          Jo bocza rychtyk ło tam poziecie reszelskim.Mój łojczulek robziuł w Ketrzynie we
                          cukrowni,jeździół po gburach ji łonym godał coby buraki na cukier siali,ji
                          łojczulek mnioł barzo sztrenggehaim karta,jo zawdy ślypsił w ta karta ji tam
                          psisało"karta poziatu reszelskiego z siedzibą w Bziskupcu"A boczysz Gajowy jakie
                          buły rejestracje no ołtów,jo wciórkie bocza eszcze,poziat reszelski to buło OR,a
                          mniasto Łolsztyn OA,a poziat Olsztyn OB,ządźborski poziat mował dziwnie bo OX,a
                          Braniewo OE ,a Bartoszyce to buły OC itd,itd
                          • gajowy555 Re: witam, 19.01.09, 19:52
                            A Bziskupiec jekó registracyjó mował? Też chyba OR? Jo nie bacza, bo wtenczas am
                            ło ołcie nie mysloł, tlo ło gitarze i dziywczokach smile
                            --
                            ..............
                            Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
                        • gajowy555 Re: witam, 19.01.09, 19:54
                          Jó,ło łostatniy czarownicy Rita kedajś psisoła, jano śmniało możesz przybanczyć,
                          bo to ciekawo historyja, a Wy eśta bliży tego stosu mnieszkali smile
                          --
                          ..............
                          Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
                  • freemason tak a propos likwidacji powiatów... 19.01.09, 21:19
                    To po 1999 nie odtworzono nie tylko biskupieckiego, ale również
                    barczewskiego. Granice Warmii są w tej chwili tak zakręcone, że
                    wchodzi w ich skład np. gmina Lelkowo (do 1945 część powiatu Święta
                    Siekierka w Prusach Książęcych), gmina Olsztynek (d. powiat
                    ostródzki) czy Wilczęta (wcześniej w powiecie Pruski Holąd -
                    Pasłęk).

                    Poza trzema powiatami warmińskimi znajdują się z kolei warmińskie
                    gminy Reszel i Bisztynek wraz z miastami.

                    Pytanie co do granic wewnętrznych Warmii - jak przebiegały one do
                    1975. Czy np. Dobre Miasto było w powiecie Olsztyn czy w Lidzbark
                    Warmiński. Co z Pieniężnem i Ornetą? I kiedy dokładnie przyłączono
                    Olsztynek do pow. olsztyńskiego?
                    --
                    Głupsi i w Paryżu rozumu nie kupsi

                    (z polskiej Warmii)
                    • freemason Rejencja królewiecka 1846 19.01.09, 21:27
                      www.atlassen.info/atlassen/flemming/preha01/picslarge/preha1846k011.jpg
                      Tutaj macie mapę rejencji królewieckiej z połowuy XIX wieku - jak
                      się kliknie na nią, można ją powiększyć i przyjrzeć się granicom
                      powiatów.

                      Wynika z nich, że Melzak i Orneta były częścią pow. Brunsberga, a
                      Dobre Miasto wchodziło w skład okręgu Lidzbark. I chyba też taki
                      podział wewnętrzny Warmii funkcjonował w czasach PRL.
                      --
                      Głupsi i w Paryżu rozumu nie kupsi

                      (z polskiej Warmii)
                      • gajowy555 Re: Rejencja gąbińska 1846 19.01.09, 21:40
                        Freemasonie, jo ni mom głoziczki do tych becyrków, pewnie Lelo co poredzi. Mom
                        tlo prośba, cobyś noju te mapki wyrychtowoł do jednygo kóntka, abo na poczta
                        przysłoł, coby nie zgubic jich w necie. To só fejn mapki i noma sia eszcze
                        przydadzó...

                        smile

                        --
                        ..............
                        Jo pon i ty pon, a kto bandzie świnie pas?
                        • lelo58 Re: Rejencja gąbińska 1846 21.01.09, 22:53
                          Uż Woju godam jek buło z temi granicami Warniji,jek godał Freemason rychtycznie
                          w 1818 zrobzióły reforme w Prusach ji na Warniji zrobzióły
                          sztyry poziaty,łolsztyński,reszelski,lidzbarski ji braniewski.Ziysz Freemason do
                          braniewskiego buł przypsisany Melzack/Pieniężno/
                          ji Orneta a Dobre Miasto buło do Lidzbarka ji te granice sia łostały do 1945 tlo
                          jek godał Freemason po 45 dodali do braniewskiego czajństke
                          poziatu Śwanta Siekierka a granica buła rychtig za bonófem w Śwantam Kanieniu,a
                          jekbyś jechał szosyjo z Elbląga do Fromborka to rychtycznie po środeczku
                          pomniandzy zioskom Podgrodzie a Krzyżewem,a łod płn-wsch granica była na starym
                          korycie Pasłęki na wysokości miejscowości Stara Pasłęka/Alt Passarge/a dali to
                          łuż buła tak pokrancóna jek broda von Jungingena,kedajś jek nie bandzie ło czam
                          godać to sobzie pogodowam,bo to je dyc komudno ło tam godać

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka