Dodaj do ulubionych

Szczęśliwie samotni na emigracji

24.06.08, 08:19
żaden związek nie może przetrwać na odległość. Wszystko jedno czy to odległość Gdańsk-Toruń czy Gdańsk-Londyn. Związek polega na bliskości, przytulaniu, seksie, wspólnym jedzeniu, chodzeniu do kina i szczerych rozmowach. Na odległość to niemożliwe - a więc jeśli rozłąka trwa dłużej niż pół roku/rok to związek się sypie. To chyba normalne.
Obserwuj wątek
    • aardwolf Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 08:57
      Zastanawiam się, w ilu przypadkach jest to świadomy wybór a w ilu po prostu
      niemozność znalezienia kogokolwiek.
      Z moich obserwacji (co prawda inny kraj) wynika że prawdopodobieństwo że Polak
      znajdzie dziewczynę na emigracji jest jak 1 do 60.
      Dla innych nacji wyglada to lepiej ale także tragicznie.
      60% moich znajomych (środowisko międzynarodowe, inżynierowie w wieku 26-32
      lata) nie dotknęło kobiety od kilku lat.
      Co najbardziej mnie dziwi uważają oni taki stan rzeczy za naturalny.
      W Polsce z całego mojego roku studiów (około 60 osób) tylko jeden nie mial
      dziewczyny.
        • drzejms-buond Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 09:53
          smettka napisała:

          > Jestem w zwiazku na odleglosc juz 17 lat. Dzieli nas 1600 km. A
          > zatem sa zwiazki, ktore moga przetrwac na odleglosc.
          smettka!
          byłem w takim "związku" przez blisko 6 lat- NIGDY WIECEJ!
          zastanawia mnie pojęcie związku w kontekście 17 lat.
          moim zdaniem, to nie jest zwiazek, to singlowanie z udokumentowanym
          aktem przynależnosci (ślub)
          ile razy w roku sie widujecie?
          co was łączy?
          i przede wszystkim
          czemu ma to służyć?
          czy moze jesteście w zwiazku 17 lat a wyemigrowałaś 3 miesiące temu?

          Jak mozna być SINGLEM ze względu na modę? tego nie rozumiem.
          Osobiście się cieszę, bo moim zdaniem ludzi jest stanowczo za dużo.
          więcej singli- mniej dzieci....
        • duzeq Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 04.08.08, 13:42
          e tam, nie wierze w takie 17 letnie "zwiazki'na odleglosc - to cos w
          rodzaju dobrego przyjaciela, albo platonicznego zwiazku dusz, ale
          nie normalnego partnera. Ja bylam w zwiazku na odleglosc prawie 2
          lata, bo nie bylo innego wyjscia (ja mialam swoja firme, moj obecny
          maz - swoja, a mieszkalismy w dwoch roznych krajach w Europie).
          Znienawidzilam samoloty i lotniska, sprzedalam firme, przenioslam
          sie do niego. NIe bylam w stanie dluzej tego ciagnac, nie wiedzac
          dokladnie gdzie ja tak naprawde mieszkam. Teraz jest super :).
      • pklimas Moze Ty jestes nie kumaty? 24.06.08, 12:25
        Moze oni nie potrzebuja tykac kobiety bo tykaja facetow.
        Tylko w takim ciemnogrodzie mozna wniosowac, ze jak ktos nie ma
        zony/dziewczyny to jest to z powodu duzej ilosci pracy czy
        niesmiałosci.
        Zwiazki gejowskie w Polsce sa na cenzurowanym a a Anglii jest to
        czyms calkowicie normalnym.
        Przypomnij sobie ile w zeszlym roku było artykułów jak to młodzi
        ludzie o homoseksualnej orientacji mieli do wyboru: zycie w
        homofobicznej Polsce czy w nowoczesnym Londynie.
        W obawie przed przesladowaniami ze strony pewnej niepopularnej parti
        na litere P wyjezdzali masowo z kraju gdzie całowanie sie 2 facetow
        wzbudza zainteresowanie.
        • aardwolf Re: Moze Ty jestes nie kumaty? 24.06.08, 14:50
          Nie, na pewno nie są oni homoseksualistami. Znam tych ludzi długo, chodzą na
          imprezy, tańczą z dziewczynami, próbują je podrywać i do niczego nie dochodzi.
          W firmie w której pracuję jeż też dość dużo czasu wolnego, nie ma więc mowy o
          zbyt dużej ilości pracy.
          Nieśmiałość może tu wchodzić w grę, ale czemu w Polsce jest nieśmiały jeden na
          60-ciu a tu jest takich większość.
          Jak się pytałem ich o co tu chodzi, dlaczego uważają samotność za normalność to
          mówią że jak nie mają dziewczyny to rozwijają inne zainteresowania.
          Dla mnie to jest niepojęte. Tak jakbym nie jadł nic przez 2 tygodnie i
          stwierdził, że skoro nie mam akurat jakiegoś żadkiego, ulubionego frykasu to
          dalej nic nie będę jadł tylko dajmy na to poczytam sobie zamiast tego książkę.
          • test1410 Re: Moze Ty jestes nie kumaty? 24.06.08, 16:32
            seks czy związek jest potrzebą którą można zastąpić/pominąć, w przeciwieństwie
            do jedzenia, którego raczej nie da się zastąpić.

            Co prawda seks jest potrzebą fizjologiczną (najważniejsze wg Maslowa) to jednak
            od jego braku się nie umiera, potrzeby mogą być również zastępowane innymi
            spełnionymi potrzebami
            • aardwolf Re: Moze Ty jestes nie kumaty? 24.06.08, 16:38
              Bzdura.
              Z braku seksu i czułości można jak najbardziej umrzeć.
              Co prawda nie bezpośrednio ale popełniając samobójstwo.

              A i bez tego jeśli od lat nienawidzi się każdej minuty swojego życia to jakaś
              choroba się wkrótce przyplacze.
              • 4tore Re: Moze Ty jestes nie kumaty? 08.09.08, 18:07
                jak powiedzial pewien sowiecki doktor przyjmujac w szpitalu w
                wojskowym w legnicy:
                wsie boliezni iz galowy, tol'ko syfilis iz j...nja
                Pozdrawiam.

                Rzecz jest pewna, ze ludzie sa niesmiali na calym swiecie i boja sie
                byc osmieszeni, im starsi, tym trudniej. Moje niemieckie obserwacje
                sa takie, ze niesmialosc wynika tez z roznic wyksztalcenia i
                srodowiska, a po trosze z wychowania i lokalnych zwyczajow, wiec
                ludzie - jak to nazwales, rozwijaja sie w inny sposob (mysle, ze z
                korzyscia dla siebie).
                Do dzis pamietam, jak wlascicielka kamienicy, w ktorej wynajmowalam
                mieszkanie wspomniala przy przeprowadzce - ach, jaka to szkoda, ze
                pani zmienia prace i sie wyprowadza, bo ten pan, ktory nad pania
                mieszka b. mnie wypytywal o pania i chcial pania zaprosic
                (doslownie) "zum Essen" ( do dzis mnie smieszy kuriozalnosc tego
                wyrazenia i zdarzenia). Facet byl wysokim oficerem Bundeswehry, ze
                dwa metry wzrostu, a jakie robil podchody. Specyfika krajowa, wysoka
                pozycja kobiet, wysokie wymagania.





        • milicjaobywatelska Re: Moze Ty jestes nie kumaty? 24.06.08, 16:22
          pklimas napisał:

          > W obawie przed przesladowaniami ze strony pewnej niepopularnej parti
          > na litere P wyjezdzali masowo z kraju gdzie całowanie sie 2 facetow
          > wzbudza zainteresowanie.

          We mnie wzbudza zainteresowanie jak ktoś się całuje na ulicy niezaleznie od
          płci. Fajnie sobie popatrzeć :P
    • navaira Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 09:09
      Ten tekst jest pisany fatalną polszczyzną. Co to znaczy na przykład "Kafejkę
      przeszywa leniwa atmosfera niepozostawiająca złudzenia, że ci wszyscy Oni,
      zawieszeni na łokciach, naprawdę potrzebują kawy." Atmosfera przeszywa?
      Jakiego złudzenia? Czy z tego zdania wynika, że potrzebują kawy, czy nie?
      Czemu są zawieszeni na łokciach? Czy to bolesne? Pan Świderek to pewnie już
      długo mieszka za granicą, co?
      • dj_dlugi Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 10:08
        Z tym "Singlostwem" to nie jest do końca ta, że ktoś sobie wybiera
        nim lub nie. Ludzie, którzy nawet nie chcą być "singlami" nie mają
        wyboru - stają się nimi wberw sobie... Dlaczego? Otóż właśnie z
        powodu innych "singli"! "Singlostwo" zaczyna cechować efekt "kuli
        śnieżnej" coraz więcej i więcej. Ale podkreślam - często nie z
        wyboru, a z musu. Coraz trudniej dzisiaj spotkać wolną osobę nie
        będącą Singlem z wyboru. Ludzie po 30 są albo dawno w szczęśliwych
        związkach, albo zmuszeni przez społeczeństwo do samotności, tak się
        do niej przyzwyczaili, że boją się wejść w jakikolwiek związek - to
        zabużyło by ich "poukładany" świat. Tłumaczenie, że ktoś potrzebuje
        swobody - jest tłumaczeniem dziecinnym. Jest samolubne i
        egocentryczne. Z drugiej strony, często jest tak, że po kilku
        próbach pozostawania w związku, okazuje się, że priorytety życiowe
        były inne, że nie pasujemy do siebie, że ktoś za mocno chce drugą
        osobę "zmienić" a ta się za bardzo nie daje... albo daje i nie jest
        już tą samą osobą, którą znało się x czasu temu...
        pozostanie "singlem" jest wygodniejsze - nie trzeba dokonywać
        żadnych wyborów - sprowadza się do, 3 podstawowych czynności - jeść
        spac i wydalać - nie ma tu miejsca na "uczucia wyższe" - bo nie ma
        do kogo ich kierować...

        Sam przyznaję się - nie jestem obecnie w żadnym związku - częściowo
        to wybór - częściowo mus...
        • ready4freddy Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 14:57
          jesli poczytasz cos wiecej, niz pretensjonalne "artkuly" na gazeta.pl bedziesz
          umial odroznic autentyczna poetyke od pretensjonalnej stylizacji. do meritum
          celowo nie chce sie odnosic, bo bycie singlem to czasem wybor, czasem przypadek,
          a czasem kombinacja obu, natomiast urzekla mnie historia barmana z "eksluzywnego
          baru", ktory zrobil kurs przedsiebiorcy pogrzebowego. dawno sie tak nie ubawilem :)
      • sapinek Re: Pour ne pas vivre seul 24.06.08, 11:07
        nie wierze, ze ludzie sa tzw. singlami z wyboru. niech nazwa singiel tak
        lansowana przez media i samotnych ludzi nie bedzie mylaca. bo tak naprawde
        singiel = samotny. owszem mozna byc singlem przez pol roku, rok, dwa lata, w
        zaleznosci od czlowieka i sytuacji w jakiej sie znalazl. wiadomoym jest, ze
        czesto wolimy byc przez pewien czas sami, gdy rozpada sie nam zwizek, ale potem
        czlowiek coraz bardziej potrzebujemy bliskosci drugiego czlowieka. im czlowiek
        starszy tym bardziej sobie zdaje sprawe ze swojego smutnego polozenia. nie
        oszukujmy sie. zycie jako singiel to nic fajnego. gdy jest sie mlodym, ma sie
        wielu przyjaciol, kolegow, kolaznki wtedy to normalna sprawa. ale z wiekiem
        ludzie sie rozjezdzaja po swiecie, zenia, zakladaja rodziny i nie maja czasu dla
        singli. umawiajac sie powiedzmy na grilla zapraszaja pare znajomych a nie
        singla, ktory w obecnosci par moglby czuc sie wyobcowany.
        nawet majac pelno kasy i mogac sobie pozwolic na wszystko przyjdzie taki wiek,
        ze singiel zateskni za kims, z kim moglby to wszystko dzielic.
        • dj_dlugi Re: Pour ne pas vivre seul 24.06.08, 11:35

          Dokładnie - zgadzam sie z sapinkiem. To jest "fajne" - tak jak teraz
          dla mnie ;) postanowilem odpocząć. Pytanie jak długo;) pwenie dłużej
          niż planowałem - bo media wylansują Singlostwo jako modę... i juz
          nie będzie ludzi chętnych na życie w stałym i stabilnym związku. A
          czemu single są tak lansowani? bo Singiel to idealny (obok
          Homoseksualistów) klient! Coraz częściej pojawiają się reklamy
          skierowane do Singli właśnie... Firmy zmieniają target na ten
          bardziej łasy na dobra materialne!
          nie ma rodziny - pieniądze wydaje tylko na swoje potrzeby, zarabia
          dużo - więc dużo wydaje. Kupuje drogie rzeczy, zazwyczaj te, z
          reklamy... chodzi często do kina, zostawia pieniądze w
          restauracjach... i tak sie napędza koninkturę :), a media i
          opłacani "eksperci" lansują...
          • slupikk Re: Pour ne pas vivre seul 24.06.08, 13:41
            Przestancie bredzic o lansowaniu, o smutku, o jakis dramatach, nic takiego nie
            znam. Mam 35 lat jestem singlem i jest super dlatego, ze daje mi to poczucie
            wolnosci takiej jakiej potrzebuje. Zony nie szukam, bo widze jakie uklady sa w
            znajomch mi malzenstwach. Maly przyklad zamiast Jasyru :) czyli obiadkow u
            tesciow i gniciu przy stole, wole caly dzien spedzic na rowerze. Towarzystwa mi
            nie brakuje (koledzy w pracy, grille ze znajomymi, takze parzystymi, ktore nie
            krepuja mnie).
            Wcale nie czuje sie samotny!
            A wiec parzcie sie, i pozwolcie zyc singlom tak jak wola.
    • titta Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 12:41
      To nie emigracja czy "otwarte mozliwosci", to zwykly egoizm jest
      znakiem naszych czasow. Postawienie "ja" na pierwszym miejscu: "ja"
      mama byc zadowolony, "ja" nie bede sie poswiecac, "ja" musze sie
      spelniac zawodowo, "ja" mam miec ciekwe zycie. A partner? Patrzy
      takn samo, przez swoje ja. Dzieci? Niee ma na nie miesca, a jak sie
      mimo wszystko pojawia, to najlepiej zeby niczego nie potzrebowaly i
      same zajely sie swoim "ja".
      Wiernosc, odpowiedzialnosc, zobowiazania? To juz niemodne.
      Wiec po prostu nie ma miejsca na zwiazek, bo "ja" na tym cierpi.
      Chyba, ze krutki, bez zobowiazan - tylko po co sie wtedy oszukiwac?
        • daniel81_z Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 13:16
          Aj bez dramaturgii prosze. Z dziewczyna juz 2 lata jestesmy w zwiazku na odleglosc i twierdze ze to wylacznie kwestia dopasowania oraz dobrej woli partnerow. Nam sie udaje spotykac nawet jak nie co tydzien, to przynajmniej co dwa. W razie potrzeby jest skype, pracuje przy komputerze, Kaska zawsze może do mnie zadzwonic. Z ta presja, seksem to tez troche wydumane. Czasem owszem jestem tak wymeczony po tygodniu ze na wszelki wypadek lub just for fun zazywam maxigre. Czasem normalnie, ostatnio nawet w plenerze ;).
      • nick3 "Ja" nie jest takie be, droga titto!:) 24.06.08, 17:40

        Och, ten straszny, obrzydliwy "egoizm". Gdybyż tylko wszyscy się na
        okrągło poświęcali, ach, cóż to by był za raj na ziemi! Może
        najlepiej, jakby sie wszyscy ukrzyżowali. To by dopiero było super:)

        To kompletna fikcja, wmawiać sobie, że się ceni dobro cudzego "ja",
        a dać sobie odebrać prawo do cenienia własnego.

        Autosadyzm zresztą praktycznie zawsze idzie w parze z subtelnym
        sadyzmem względem innych!


        > "ja" mam miec ciekawe zycie.


        No, po prostu straszne!;)


        To kto, u licha, ma mieć ciekawe życie?


        Może Jezus!??



        • aquarius1973 Re: "Ja" nie jest takie be, droga titto!:) 09.07.08, 23:29
          witam,
          popieram w 1000000%. myse ze twoj post rozumieja ci, ktorzy wiedza ze "dbanie o
          wlana D" nie oznacza bycia samolubem, bycia chamskim, mrukiem, bycia zapatrzonym
          w tzw robienie kasy itd itp... dbanie o wlasne 4L to po prostu ZDROWE PATRZENIE
          NA ZYCIE, poczucie wlasnej wartosci, dbanie o swoj rozwoj wewnetrzny... nie jest
          tajemnica ze pomoc drugiemu najlepiej moze osoba stojaca na 4ech nogach,
          emcjonalnie stabilna itd...
          pozdrawiam z Dublina!
    • tangerka akurat są szczęśliwi! 24.06.08, 13:25
      byłam singlem na emigracji więc wiem z autopsji, iż to
      najnieszczęśliwi ludzie na świecie, straszliwie samotni, wyobcowani,
      bez rodziny i bliskich w obcym mieście, długa lista kontaktów jest
      całkowicie powierzchowna i służy li tylko zwoływaniu się na piątkowe
      piwo, nikt się nikim głębiej nie interesuje, wszyscy żyją w aurze
      tymczasowości nawet jeżeli mieszkają tam już kilka lat, i wszyscy
      opowiadają że już, zaraz, jutro wracają do Polski i tam to dopiero
      zaczną prawdziwe życie, bo tutaj to tylko przejsciowo ..
      Ludziom na emigracji jeszcze ciężej zawrzeć trwałe znajomości,
      spotkać właściwą osobę, często pracują poniżej kwalifikacji, stykają
      się z osobami, które w Polsce by omijali, więc jest trudno o
      prawdziwe relacje, uczucie ... Ale oczywiście jak ktoś pyta to
      oczywiście opowiada się o wolności, swobodzie, kolorowym życiu,
      gromadzie przyjaciół itp. choć znakomita większość umiera z
      samotności i braku kontaktów, w tym męsko - damskich, o które też
      jest trudno mimo swobody obyczajowej, a jeśli już są to tylko bardzo
      przypadkowe i przelotne. Więc jak czytam tego typu artukuły to robi
      mi się smutno, bo znam kulisy tego singielskiego życia. Jak zwykle
      artukuł jest pochwałą singielstwa bo to jest dziś oczekiwane przez
      światowe koncerny dostarczające dóbr wszelakich, bo single zakupami
      rekompensują sobie głód uczuć, więc to świetny konsument i tylko tak
      należy rozumieć ten tekst.
      • oldbay Re: akurat są szczęśliwi! 14.10.08, 17:20
        Tangerko - zgadzam się w 100 % z twoim postem, sama mam podobne
        doświadczenia i zaobserwowałam takie same zjawiska. Świetnie to
        opisałaś i przede wszystkim szczerze.
        Pozdrawiam!
        -
        oldbay
    • junak98 Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 13:37
      single to ludzie którzy mie mają pomysłu na życie tzn nie wiedzą co
      będą robic wieczorem a tym bardziej za miesiąc
      żyjąc od wizyty w pubie do nazstępnej wizyty
      taka spontaniczność nowych pokoleń
      mam nadzieje że będą wytrwale, pewnie i konsekwentnie szli ta drogę
      aż do końca życia kiedy również umrą samotni

      złośliwy
      • d.o.s.i.a Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 16:10
        > mam nadzieje że będą wytrwale, pewnie i konsekwentnie szli ta drogę
        > aż do końca życia kiedy również umrą samotni


        Rozumiem, ze poczujesz sie wtedy szczerze usatysfakcjonowany?

        Co Ci do tego jak kto zyje? Moze zajmij sie swoim zyciem?
      • uruk.hai Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 24.06.08, 16:44
        > taka spontaniczność nowych pokoleń
        > mam nadzieje że będą wytrwale, pewnie i konsekwentnie szli ta drogę
        > aż do końca życia kiedy również umrą samotni

        Tiaaa... umieranie w gromadzie jest celem zycia. Trzeba zyc tak zeby byc
        szczesliwym DZISIAJ a organizować sobie zycie pod smierc.
      • aquarius1973 Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 09.07.08, 23:33
        junak98 napisał:

        zabrzmialo to jak prowokacja :-) widac masz w glowie definicje singla mierzona
        wlasnym poziomem burakow z pubu, nie majacym nic innego do robienia jak
        zamowienie kolejnego browarka....
        zapewniam ze bycie singlem to WIELKA okazja na niespotykany rozwoj osobisty i
        realizacje zyciowych marzen (innych niz przytczone przez ciebie)


        > single to ludzie którzy mie mają pomysłu na życie tzn nie wiedzą co
        > będą robic wieczorem a tym bardziej za miesiąc
        > żyjąc od wizyty w pubie do nazstępnej wizyty
        > taka spontaniczność nowych pokoleń
        > mam nadzieje że będą wytrwale, pewnie i konsekwentnie szli ta drogę
        > aż do końca życia kiedy również umrą samotni
        >
        > złośliwy
    • rtd5rtd Ale kobiety sa smieszne. 24.06.08, 17:26
      Bym sie zwiazal z jakas jak bym spotkal jakas logiczna. Ale baby sa smieszne. Wymagania kosmiczne, a same by sie posraly. Przyklejaja sie jak ukwial to jakiegos pozoranta. I go doja.
      A pozatym to nie slyszalem logicznie spojnej wypowiedzi z ust kobiety od czasu podstawowki.
      Ale oczywiscie pieprzyc o rownouprawnieniu to ich najepszy temat. Nic niekumaja ale klocic sie beda w zaparte. A jak jej udowodnisz logiczne ze bezsensu sie kloci i ona to zrozumie to jestes szowinista i masz u takiej typiary przesrane.

      Dodatkowo nie potrafia gotowac wiec nawet do garow sie nienadaja.

      Normalnie zaprzedz w plog i orac nimi pole.

      :p
      • nick3 To ty uprawiasz - prawacką poprawność polityczną. 24.06.08, 20:47

        Słowo 'psycholożka' brzmi już całkiem normalnie. Doszukiwać się w
        nim "zgrzytu" trzeba na siłę, o ile ktoś ma powody ideologiczne.

        Wyczucie normy językowej się zmienia i to jest normalne.

        Próba wywierania na to presji obraźliwymi kpinami - to chyba nie
        jest ta wolność, której wy, prawacy, tak bronicie przed
        straszną "polityczną poprawnością"?

        Ja w każdym razie nikogo o taką obronę nie prosiłem.

        Mnie bardzie doskwiera jako uderzenie w wolność jednostki nagminne w
        PL wpajanie, że singiel jest "egoistą".

        (Nota bene, nie jestem singlem;)
          • nick3 Re: To ty uprawiasz - prawacką poprawność polityc 24.06.08, 23:26

            Wyczucie normy językowej nie zmienia się "co chwila", jednakowoż
            zmienia się nieustannie.

            Tak samo jak kiedyś trudno nam było przyzwyczaić się do "nowych
            złotych" i myśleliśmy odruchowo "milionami", a dziś nikt ich już nie
            pamięta i nawet gdyby chciał do nich wrócić, pewnie nie przyszłoby
            mu to łatwo.

            Podobnie przyśpieszona ewolucja realiów powoduje przyśpieszone
            zmiany w poczuciu normy językowej.


            Otóż w kwestii pozycji kobiety w społeczeństwie polskim dokonuje się
            właśnie przyśpieszona ewolucja realiów.

            Zawodami, w których kobieta chce się czuć u siebie, nie są już
            tylko "sprzątaczka" i "przedszkolanka".

            I język to odzwierciedla (nie bez celowego dążenia w tym kierunku.
            Bo język, podobnie jak np. ustrój społeczny, nie jest wcale
            tworem "naturalnym", lecz - choć w znacznej mierze nieplanowanym -
            jednakowoż ludzkim, a więc ewoluujacymcym nie bez naszego świadomego
            udziału).

            Nie wiem dokładnie co to znaczy "poprawne politycznie" (czy to jest
            taka pałka na wszystkie innowacje kulturowe, które nie podobają się
            prawicy?)

            Uważam, że nie ma nic niestosownego w dążeniu do tego, by język nie
            dawał do zrozumienia, że normalne miejsce kobiety jest z mopem albo
            w przedszkolu.

            Zaś w gabinecie psychologicznym już nie.

            (Uważasz, że konieczność używania męskich form na określenie zawodu
            kobiety niczego takiego do zrozumienia nie daje?

            To zatrudnij się w przedszkolu i przedstawiaj się ludziom jako "pan
            przedszkolanka":)

            Zobaczymy, czy nadal będziesz uważał, że forma genderowa nazwy
            zawodu nie niesie żadnego mimowolnego przesłania;)))

            • mooz Re: To ty uprawiasz - prawacką poprawność polityc 25.06.08, 00:06
              Jak pięć lat temu wyjeżdżałem z Polski, to nikt takich wynalazków jak
              "psycholożka" nie używał, słowo to pojawiło się i zrobiło zawrotną karierę
              dopiero 2-3 lata temu. Czy tak gwałtowna zmiana w dobie chorej walki feministek
              z wszelkimi przejawami "dyskryminacji" kobiet nie może razić?
              • nick3 Re: To ty uprawiasz - prawacką poprawność polityc 25.06.08, 00:19

                Im szybsze zmiany złych zwyczajów, tym lepsze (brak żeńskich form
                większości co bardziej prestizowych zawodów - jest zwyczajem złym).

                Powtarzam: psycholożka jest dziś normalnie odczuwanym słowem przez
                nieuprzedzonego użytkownika polskiej mowy.

                Jeśli stało się to tak szybko, jak twierdzisz, to dowodzi to tylko
                jak w sumie narzucająca się potrzeba tej zmiany była.

                Zaś walka feministek jest "chora" (podobnie jak dyskryminacja kobiet
                jest w cudzysłowie) tylko w narzucanej przez prawaków nowomowie
                (nowomowa: mowa dekretująca jedyne dozwolone wartościowania).

                Nie widzę w feminizmie nic "chorego".

                Jeśli przykładem tej "patologii" ma być dążenie do oswojenia Polaków
                z żeńskimi formami nazw zawodów, to ani nie ma w tym nic
                skandalicznego, ani bynajmniej nie jest to sprawa "bez znaczenia",
                jak mogłoby się komuś nieobeznanemu z tematyką językową wydawać (nie
                przypadkiem prawacy tak zaciekle z tymi "pozbawionymi znaczenia"
                zmianami tak walczą;)

                Powtarzam, udawaj, że nierozumiesz faceta, który nie chce musieć się
                przedstawiać ludziom jako "pan przedszkolanka"! :)
                • ralphos Re: To ty uprawiasz - prawacką poprawność polityc 25.06.08, 09:30
                  Skoro potrzeba była tak ogromna, to dlaczego żeńskie formy nie powstały już 50
                  lat temu? Pamiętam, że kilkadziesiąt lat temu słowo radio oficjalnie się nie
                  odmieniało, jednak bardzo szybko zaczęto je traktować jak każde inne słowo.
                  Tymczasem słowa takie jak biolog, naukowiec, profesor powstały bardzo dawno temu
                  i przez grube dziesiątki lub nawet setki lat nikt nie próbował na siłę
                  wprowadzić żeńskich odpowiedników. Nastąpiło to nagle za czasów urzędowania
                  Magdaleny Środy na stanowisku Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i
                  Mężczyzn. Dlatego tak się oburzam.
                  • nick3 Och, ten "prawicowy rozsądek" w ogóle nie myśli:) 25.06.08, 13:13
                    > Skoro potrzeba była tak ogromna, to dlaczego żeńskie formy nie
                    powstały już 50
                    > lat temu?

                    Prawicowość rzeczywiscie chyba bierze się z nawyknięcia umysłu
                    do "obiektów wiecznych" (abstraktów) i braku uwagi skierowanej na
                    realny świat.

                    Przecież rzeczywistość ludzka jest historyczna, zmienia się. I to
                    ostatnio coraz prędzej.

                    To naprawdę nie jest obojętne, czy jakąś kwestię dotyczącą języka
                    zaczniemy rozpatrywać w odniesieniu do dzisiejszego stanu rzeczy czy
                    tego sprzed 50 lat!:)

                    > kilkadziesiąt lat temu słowo radio oficjalnie się nie
                    > odmieniało, jednak bardzo szybko zaczęto je traktować jak każde
                    > inne słowo.

                    Bo język fleksyjny (gdzie podstawę powiązania słów w zdaniu stanowi
                    odmiana końcówek) jest w stanie tolerować jako nieodmienne - takie
                    wyrazy, których używa się rzadko.

                    Kiedy jednak radio znalazło się w każdym domu - słowo trzeba było
                    zacząć odmieniać.

                    > Tymczasem słowa takie jak biolog, naukowiec, profesor powstały
                    bardzo dawno tem
                    > u
                    > i przez grube dziesiątki lub nawet setki lat nikt nie próbował na
                    siłę
                    > wprowadzić żeńskich odpowiedników.


                    No sam sobie odpowiedz dlaczego. Bo niekiedy myślenie za bliźnich
                    przynosi im więcej szkody niż pożytku.


                    Przecież jeszcze 50 lat temu żadna "profesorka" nie tylko że nie
                    była potrzebna, ale nawet nie była możliwa.

                    Profesorami byli mężczyźni, a kobiety zasuwały ze ścierami, lub,
                    jeśli pochodziły z bogatej rodziny, wachlowały się wachlarzem na
                    salonie.

                    Tak wyglądał świat jeszcze całkiem niedawno.

                    Czy wiesz, że Polska ze swoją Konstytucją Marcową była bodaj jednym
                    z pierwszych krajów, w których w ogóle przyznano kobietom prawo
                    głosu w wyborach?


                    A Szwajcaria uczyniła to bodaj dopiero około 1970 roku!


                    Warto wiedzieć, w jakim świecie się żyje, zanim zacznie się na
                    coś "oburzać"
    • motylem_byla Re: Szczęśliwie samotni na emigracji 26.08.08, 22:47
      single sringle pringle...
      każdy jest inny! jeden sobie upodobał bycie singlem, a inny, jak na
      przykład ja - nie bardzo. ale co mam zrobic? życie na emigracji
      rzecz niełatwa, znajomych rozwiało po świecie albo wrócili.
      TAK, czuję się samotna! ale prawdą jest też, że często widzę i
      doceniam, a może wzyczajnie akceptuję drugą, pozytywną stronę
      samotności. za singla sie nie uważam i mierzi mnie to słowo.
      trochę z natury jestem samotnikiem, więc może czasem łatwiej mi to
      znosić, ale to nie znaczy, że nie tęsknię za bliską relacją z kimś.
      o, i tyle chciałam tu powiedzieć.

      a mój całkiem nowy blog jest formą radzenia sobie z tą kwadratową
      rzeczywistością.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka