Powódź 97.

15.02.11, 21:10
Pamiętacie?
Ja tak, zwłaszcza że był to rok z innych powodów bardzo smutny dla mnie (chyba najgorszy).
Lato było bardzo pochmurne, ciągle lało, w telewizji ciągle były migawki z terenów zalanych.
Ludzie po miastach i miasteczkach zbierali dary dla powodzian.
Zespół Hey nagrał dla powodzian teledysk "Moja i Twoja nadzieja", chyba do chwili obecnej nie było aż tak dużej powodzi?
    • chomiczkami Re: Powódź 97. 16.02.11, 15:22
      Pamiętam, chociaż wtedy szłam dopiero do szkoły. Cieszyłam się wakacjami i jakoś nie zwracałam uwagi na migawki z dalekiego Wrocławia, ale to i owo się zapamiętało mimo woli.

      Ale bardziej bezpośrednio dotknęła mnie powódź 2001. Trwała na Pomorzu bodajże tylko trzy dni (!), ale narobiła w mieście szkód. Na ratuszu zaznaczono, dokąd sięgała woda. Pamiętam, że moi rodzice układali z worków z piasku wał na podwórku, żeby nie zalało nam domu. Minęło dziesięć lat, wał stoi nadal, takiej powodzi od tej pory nie było.
      • jedzoslaw Re: Powódź 97. 16.02.11, 20:59
        Prawda, było to niemal przeżycie pokoleniowe. Miałem wtedy 17 lat. Pamiętam klimat tamtych dni, tego obrzydliwego mokrego lipca. Cały lipiec niemal był deszczowy i chmurny, z temperaturą nie przekraczającą 20 st. Miesza mi się to z muzyką tamtego czasu, zwł. z "Jenny" Edyty Bartosiewicz, wspomnianą piosenką "Moja i twoja nadzieja", wykonywaną przez Hey z udziałem zaproszonych gości. Także materiały telewizyjne i prasowe, dotyczące sytuacji w kraju. Cała Polska śledziła stany rzek i wyczekiwała fal kulminacyjnych. W tej grozie sytuacji był też stan pozytywnej energii, poczucia jedności z pokrzywdzonymi przez wodę. W moich stronach powodzi nie było, ale niedaleko, na Śląsku powódź wyrządziła ogromne szkody. Tragedia ta jednak wzbudziła w ludziach ogromny ferment. Chyba aż do 2005 roku nie było w Polsce takiego poczucia wspólnoty, jak wtedy.
    • kicior99 Re: Powódź 97. 15.05.11, 13:32
      Byłem jako dziennikarz z konwojem pomocy we Wrocławiu (i przy okazji pomóc mojej Mamie) i pływałem po ulicach Księża Małego kajakiem smile Prawdę mówiąc wszystkie konwoje miały to samo, o chleb czy wodę nie było trudno, brakowało natomiast takich "drobiazgów" jak baterie do radia. A radio było najczęściej jedyną łącznością ludzi ze światem. Ale to jedyne pozytywne wspomnienia. Reszta to horror, zwłaszcza Kotowice i Siechnice. Najbardziej pamiętam martwe zwierzęta na polach...
      • simply_z Re: Powódź 97. 18.05.11, 22:39
        pamiętam z tamtych czasow piosenke moja i twoja nadzieja ..i ,że non stop padal mocny deszcz.
        od rana do wieczora i chyba tylko takie mam skojarzenia.
        • arcadios1987 Re: Powódź 97. 28.05.11, 03:05
          Dobrze to pamiętam. Fakt, lało w całej Polsce, bardzo mocno, lipiec był paskudny. Mieszkam w Radomiu, a więc daleko od terenów, które zostały dotknięte przez powódź, ale nawet tu, na południowym Mazowszu widać było, że ziemia z nadmiarem wody sobie nie radzi, a zalew znajdujący się w mojej dzielnicy był tak przepełniony, że mola były przykryte wodą (normalnie "wystają" z niej na ok. metr) Pamiętam także klimat tamtych dni. Rzeczywiście, działało wtedy jakieś zjednoczenie, media starały się podawać rzetelne informacje o sytuacji. Podczas ostatniej wielkiej wody już tego nie zauważyłem - zbyt dużo robienia z dramatu sensacji, pościg za najlepszym ujęciem przelewającej się wody i dramatyczne głosy reporterów, które zapewne powodzianom otuchy nie dodawały.
Pełna wersja