Dodaj do ulubionych

Mięśniaki Macicy - operacja - co warto wiedzieć!

12.11.13, 19:21
Witam. Oto moja przygoda z mięśniakiem.

KRÓTKA HISTORIA
Ja dowiedziałam się o mięśniaku przypadkiem. W lutym 2013 moja stała doktorka nie wymacała nic. 3 miesiące później w maju twierdziła, że mam wielkiego mięśniaka. Leczyłam się w publicznej przychodni i niestety z takim efektem. Zmieniłam od razu lekarza. Poszłam do jednego z najlepszych lekarzy może i nawet w całym województwie. Jarosław K. z opolskiego. Ten zrobił mi USG i faktycznie mięśniak był bardzo duży. Na pewno nie doszedł do tych rozmiarów tak szybko. W konsekwencji przepisał mi 5 zastrzyków Zoladex. Dzięki nim mięśniak zasuszył się i nieco zmniejszył. Końcowe wymiary to ok 7 na 9 cm. Wcześniej prawie 9/11. Jak wyglądała u mnie historia operacji:


Dzień 1 poniedziałek
*** przyjęcie do szpitala o 7:30. Najpierw na izbę przyjęć ze skierowaniem. Stamtąd wysłano mnie do pokoju ginekologicznego.
*** Tam dałam skierowanie i lekarka (?) wysłała mnie do szatni aby się przebrać już w piżamę oraz dała kartkę z poleceniem wykonania EKG. Po badaniu z powrotem do jej gabinetu.
*** W gabinecie ginekologicznym wklepano moje dane z dowodu i proszono o potwierdzenie grupy krwi. Warto mieć jakiś dokument potwierdzający naszą grupę krwi bo na słowo nie wpiszą. Ewentualnie potem wyjdzie to w badaniach. Ja miałam kartę, którą dostałam przy oddawaniu krwi jako krwiodawca. Zawsze milej patrzą na przygotowanych ludzi. Ja nie wiedziałam, że tak będzie. Dobrze, że tą kartę zawsze mam w portfelu. Na tym etapie pytano mnie się również kto może być informowany o stanie zdrowia, trzeba podać jakąś osobę + jej nr tel. Proszą też o jakieś dokumenty dotyczące choroby czyli np. przebyte badania, zdjęcia, wszystko co macie.+ to EKG To podpinają do kartek z waszymi danymi.
*** UWAGA!!! To trzeba podpisać w kilku miejscach. Szczerze powiem, że nie pamiętam co tam pisało, na pewno Wasze dane + dane osoby do informowania. Strasznie ludzi gonią. Nie dajcie się tak jak ja. Starajcie się czytać wszystko. W którymś momencie podpisuje się oświadczenie, że w razie konieczności mogą Wam wszystko wyciąć albo to co konieczne. Ja nie wiem kiedy to podpisałam. Przypuszczam, że wtedy.
*** Lekarka przyjmująca na tym etapie wydrukowała mi też plastikową „bransoletę”, którą dostałam na lewą ręką. Było tam moje imię i nazwisko, jakiś nr i kod kreskowy.
*** Następnie trzeba było iść na odział ginekologiczny. Tam pielęgniarka kieruje nas od razu do pokoju lub czekamy, aż przygotują łóżko bo różnie to bywa. Zależy od tego gdzie chcą nas umieścić.
*** W pokoju chwila na zrzucenie rzeczy i zapoznaniu się z innymi. Czekamy aż wezwie nas pielęgniarka. UWAGA!! Jeżeli ktoś jest z Wami oddajcie mu Waszą wartościową biżuterie, także obrączkę ponieważ nie można ich mieć na operacji. Niech Wam je dadzą po operacji z powrotem.
*** Po wezwaniu idziemy z pielęgniarką do gabinetu zabiegowego. Tam bada nas lekarz na fotelu. Dostajemy wenflon na wysokości zgięcia ręki. Warto chyba poprosić żeby to była lewa ręka. Z drugiej ręki pobierają nam też krew do badania. Lekarz pisze coś w komputerze i pyta się nas kilka rzeczy. Te, które ja pamiętam to: czy rodziłam, czy mam męża, jak długo mam męża, czy chcę mieć dzieci. Po tym wywiadzie lekarka sama powiedziała: no to będziemy tak robić żeby wszystko zostawić (czyli macicę, jajniki).
*** UWAGA!!! w tym momencie pielęgniarka dała mi również coś do podpisania. Starałam się to czytać, ale jak zwykle poganiają i mówią, że nie ma nic do czytania. Czytajcie jednak uważnie. Było to coś w rodzaju ankiety: czy palę, piję, pytania o choroby, czy jestem szczepiona przeciw WZW typu B (żółtaczka). UWAGA!!! W tym ostatnim macie do wyboru tylko dwie możliwości: albo, że byliście szczepieni albo, że nie byliście i wyrażacie zgodę na operację bez tego szczepienia i jesteście świadomi konsekwencji. Dziwne to ale musiałam podpisać.
*** Następnie idziemy do naszego pokoju. Dostajemy ankietę od anestezjologa i to co wiemy kazano nam uzupełnić.
*** Następnie jesteśmy wzywane do anestezjologa. Ten spr ankietę, zadaje jakieś pytania o chorobach żeby potwierdzić to co wpisałyśmy, pyta o to czego nie uzupełniłyśmy. Ostatecznie pyta o sposób znieczulenia. UWAGA!!! Jak nie zapyta to pytać samemu. Żeby nic nie było niespodzianką. Musimy wiedzieć jak będziemy operowane. Razem z wieloma znajomymi nie polecam znieczulenia punktowego! Nigdy nie macie pewności kto Wam je daje i jak to zrobi! Moja współlokatorka z pokoju wybrała punktowe. 5 razy wbijali jej igłę! Na końcu zdecydowali się na znieczulenie ogólne. Ból niesamowity. Miała szczęście, że (chyba) jej nic nie uszkodzili. Zdecydowała się na punktowe gdyż ostatnie przebiegło idealnie. Nawet dziś nie ma pewności jak to wyjdzie. Domagajcie się zatem (taka moja rada) znieczulenia ogólnego. Przy laparotomii tylko ogólne. Na szczęście.
*** Pierwszego dnia czeka nas jeszcze ostatni posiłek (zupa). Radzę, nie rezygnować i nie wybrzydzać. Potem możemy tego żałować. Nie będziemy mieć siły.
*** Nie dostałam niczego na przeczyszczenie jednak wieczorem zrobiono nam lewatywę. Nic strasznego. Podwijacie koszulkę albo zdejmujecie gaciory i kładziecie się na boczku w gabinecie zabiegowym z ugiętymi nogami. Pielęgniarka wkłada nam do odbytu rurkę, prawie w ogóle tego nie czujemy. Każe zacisnąć w pewien sposób pośladki (złapie Was w miejscu gdzie macie je ścisnąć) Potem leci w nas woda. Nie czuć tego praktycznie. Ja miałam tylko wrażenie że mnie bardzo wybrzuszyło. Jedyne na co musimy w tym momencie zwracać uwagę to nasze uczucie w pupie. Jeżeli poczujemy, że musimy do kibelka trzeba powiedzieć. Ale nie w ostatniej chwili. Informujcie pielęgniarkę na bieżąco. Także jak za szybko się to będzie działo. Dzięki temu może ona Wam tą wodę dozować. Jak skończy to wstajecie. Najlepiej jakbyście były w stanie chwilę pochodzić tak. Potem po papier i do kibelka. Wypróżnianie nie boli, jest trochę dziwne bo robicie to głównie wodą. Ja po lewatywie szłam kilka razy do WC bo jakoś nie dałam rady od razu wszystkiego z siebie „wyrzucić”. UWAGA!!! przed lewatywą sprawdzają nasze owłosienie na dole. Jak jest futro to każą ogolić lub robią to samemu! Nie musi być całkiem świeżutkie, ja miałam malutkie odrosty i było ok. Byle nie jakieś bujne loki ;)
*** wieczorem dostajemy ubranie na operację. Taki jakby fartuszek z rękawami i pończochy (aby nie było żylaków). Te pończochy to warto mieć może swoje jeżeli nas na nie stać. U nas dawali je losowo. Moje były strasznie upięte a takiej puszystej kobiecie dali z kolei tak szerokie że jej spadały a to się mija z celem. Dostaniecie być może też płyn, którym rano trzeba się umyć. Nam dawali w kubeczkach po troszku i w zupełności starczyło.
*** Na noc przychodzi lekarz na obchodzie i pyta nas jak się czujemy. Można poprosić o tabletkę na lepszy sen bo nie wiem czy wszędzie dają. U nas dawali.
*** teraz czekamy do nocy, na noc dostajemy tabletkę aby nam się łatwo i spokojnie zasnęło.
*** UWAGA!!! niekoniecznie dowiecie się kto i kiedy Was będzie operował. W szpitalu jest czasem jak w kalejdoskopie. Chyba, że leczycie się u danego lekarza i da się z nim dogadać to wtedy możecie liczyć na to, że on to zrobi.


Obserwuj wątek
    • schnix Re: Mięśniaki Macicy - operacja - co warto wiedzi 12.11.13, 19:22
      Dzień 2 – dzień operacji
      *** Pobudka gdzieś przed 6 rano. Mierzenie temperatury (u nas takim pistoletem bezdotykowo) i mierzenie ciśnienia oraz pulsu.
      *** Przed obchodem pędzą nas do mycia tym płynem aby potem wszystko szło sprawnie. Ubieramy się w nasze piżamy.
      *** Przychodzą lekarze na obchód ranny. Pytają jak się mamy i dowiadujemy się wtedy kto pierwszy idzie pod nóż albo czy czekamy.
      *** W międzyczasie dostaniemy antybiotyk podany przez wenflon.
      *** Najgorsze jest czekanie. Niepotrzebny stres. Ja stresowałam się bardzo – niepotrzebnie bo jakby nie było i tak nie mogłam nic zmienić. Mi w dodatku w ostatniej sekundzie zmieniono operację na jeszcze później. Byłam chyba ostatnią operowaną osobą tego dnia.
      *** Gdy już przyjdzie nasza pora pielęgniarka mówi nam, że mamy się powoli ubierać w to co dostałyśmy. Rozbieramy się do naga i zakładamy fartuch i pończochy. Skarpety i buty zostają na sali. Należy też zdjąć biżuterię, również obrączki – dlatego warto je było oddać komuś bliskiemu lub zostawić natenczas w domu.
      *** Potem podjeżdża łóżko. Kładziemy się i podkurczamy nogi. Gdzie indziej jest ponoć inaczej a tu zakładano na nim cewnik. Bez znieczulenia. Nie boli jakoś strasznie ale da się odczuć. Cały czas aż na sale operacyjną towarzyszyło mi uczucie ciała obcego w organizmie. Najchętniej bym to wyciągnęła. Sądzę, że takie zakładanie cewnika było niewłaściwe.
      *** Potem się położyłam i wieźli mnie na salę. Mnie wieźli bardzo szybko, gdyż byłam ostatnia i czasu mieli mało chyba. Rozglądałam się w około gdzie jadę. Może lepiej zamknąć oczy? Jak ktoś nie potrzebuje dodatkowych wrażeń to niech tak zrobi.
      *** Na sali. Zdejmują Wam wdzianko i przykrywają zielonym papierem. Na mojej sali było bardzo zimno. W ogóle wszystko długo się wlokło bo elektrody nie działały. Dopiero 3 komplet zaczął funkcjonować. Niepotrzebny dodatkowy stres. Odlepianie i przylepianie, kilka restartów maszyny.
      *** Na jedną rękę dostaniecie ciśnieniomierz i Wam ją usztywnią. Druga z wenflonem idzie prostopadle do ciała na takiej podpórce. W nogach przypną Was takim szerokim pasem. Po to abyście nie spadły :)
      *** Niektórzy lekarze lubią sobie żartować. Nie z Was ale z innych. Myślą może że i tak nic nie zapamiętacie, ja zapamiętałam co nieco ;)
      *** Teraz dostajecie maseczkę. Każą Wam wdychać to powietrze. Strasznie mi się chciało śmiać z tego co lekarze gadali. Takie głupoty … Nie myślałam, że można komuś tak tyłek obrabiać i to przed operacją. Zachowywali się trochę jak na dożynkach a nie jak na operacji. Powietrze z maski wciągałam i wciągałam. Trochę się martwiłam, że to nie działa. A potem nie wiedziałam, kiedy się zgubiłam. Niektórzy mówią że pamiętają jak im powoli robi się ciemno, ktoś coś gada do nich, światła nad stołem. Ja z tego z kolei nie pamiętam nic.
      *** Przebudzenie. Dla mnie było niezbyt przyjemne. Może dlatego, że spanikowałam. Miałam w gardle rurkę i nie umiałam złapać powietrza, już chciałam sobie to sama wyciągać i jeszcze przeklęłam : „k.... zabierzcie to”. Szybko wzięli i było dobrze. Spokojnie, na tym etapie nie dadzą Wam zejść. Po tym jak zabrali rurę od razu złapałam głęboko powietrze kilka razy. Zaraz przeprosiłam za to co powiedziałam. Choć nie wiem czy ktoś to przekleństwo z rurą w ogóle słyszał. Człowiek jest dosyć szybko kumaty. Ja pytałam od razu jak operacja i czy zachowali mi macicę. Pielęgniarka powiedziała mi że wszystko dobrze i że wszystko mam. Wiem, że od razu dziękowałam personelowi za to co zrobili. To było jakieś odruchowe. Ale byłam szczęśliwa. Nawet już nie pamiętam czy mnie wtedy coś bolało czy nie.
      *** Przewieźli mnie od razu na salę, w której wcześniej byłam. Nie zdziwcie się jak Wam rzeczy przeniosą z łóżkami do innej sali. Tak czasem bywa.
      *** Po operacji każą przejść na swoje łóżko. Jest do do wykonania, tak że spokojnie, przepełźniecie.
      *** Potem możecie zadzwonić do domu i powiedzieć jak poszło. Nastawcie rodzinę, że raczej nie będą mogli Was tego dnia oglądać. Jest to raczej zabronione choć można się czasem dogadać z pielęgniarkami. Nie mówię tu o łapówkach. Po prostu przymkną oko na 5 min i tyle. Tylko wiadomo nie może odwiedzać Was cała chorda. Najlepiej mąż albo matka czy jakaś inna bliska osoba.
      *** Wieczorem jest obchód. Wtedy chyba się dowiecie co Wam zrobiono. Pacjentom niechętnie podaje się wszystkie informacje ale możecie pytać. Lekarze często wchodzą coś tam powiedzą, spytają i odchodzą. Nie wahajcie się zawołać „mam jeszcze pytanie”. Nie wiem jak jest ze złymi informacjami, czy są podawane a jak tak to w jakim stopniu.
      *** Na noc dostaje się jeszcze jakieś przeciwbólowe środki i chyba coś na sen. Chyba też antybiotyk. Mierzą Wam też temperaturę.
      *** Śpicie w tych fartuszkach, które zakładałyście przed operacją i w tych pończochach. Nie wolno ich zdejmować.
      *** UWAGA!!! macie w sobie cewnik, do rany przymocowany jest dren (sączek, w ciele macie rurkę, która odprowadza krew, płyny z rany do takiej buteleczki, brzydko to wygląda, ale jest ok, to norma), między nogami jakieś papier bo będzie Wam z dołu troszkę ciekło jak przy okresie. Na ranie jest opatrunek. Co do drenu to trzymajcie go gdzieś dalej od siebie żeby go nie przylec bo zaświnicie sobie wyro i piżamę (tak jak ja....).
      • schnix Re: Mięśniaki Macicy - operacja - co warto wiedzi 12.11.13, 19:23
        Dzień 3 – pierwszy po operacji
        *** pobudka rano, mierzenie temperatury, przyjęcie leków, spuszczenie sików z woreczka.
        *** obchód lekarzy, dźwigacie ubranie, pokazujecie jak tam Wasz szew, jak dren (jak się napełnił przez noc), mówicie czy Was boli (a boli) i o innych objawach jakie będziecie mieli.
        *** jak mocz jest w porządku czyli żółty, złoty, to Wam odłączają cewnik. Nie boli. Może lekko szczypnie i potem już jesteście zadowolone. Niektórym mogą odłączyć dren.
        *** UWAGA!!! pielęgniarka będzie Was na dole dezynfekować i przemywać lekko ze względu na wyciekanie z pochwy krwi. Robi to spryskiwaczem wodą, która wydaje się być zimna. Ja się nie spodziewałam i spięłam się na wysokości brzucha/podbrzusza, to mnie mocno zabolało. Powinna uprzedzić … ale ok. Po operacji wieczorem chyba tak samo, już nie pamiętam.
        *** z dołu będziecie krwawić troszkę, nie przejmować się!
        *** śniadanie, ja dostałam kubek kisielu bez smaku. To wszystko. Wypijcie to jednak mimo że niedobre!
        *** W międzyczasie antybiotyk do wenflona.
        *** Mi kazano zbadać krew. Oczywiście ukłucie na innej ręce.
        *** Zastrzyki na ból i na coś jeszcze. Jeden w brzuch drugi w pośladek. Zastrzyki jak zastrzyki. Zależy kto daje.
        *** Teraz przychodzi rehabilitantka. Chwała Panu. Pomaga Wam zwlec się z łóżka. Nie jest tak strasznie. Najpierw zabezpieczcie dren – tak żeby go nie przylec. Potem kładziecie się na jakiś bok możliwie blisko krawędzi łóżka. Nogi zginacie i wystawiacie poza wyro. Teraz rękami odpychacie się od łóżka w górę. Poćwiczcie to przed operacją w domu. Jest jakiś ból (na pewno po laparotomii) ale dacie radę. Siedzicie. Połowa sukcesu. Chwilkę tak posiedźcie bo inaczej przy wstawaniu Wam się zakręci w głowie. Teraz macie wstać. Nogami robicie tak jakbyście chcieli stać bardzo stabilnie, dociskacie je do podłogi. Nie patrzycie w dół. Do końca nie da się chyba wyprostować. Jak wszystko gra to robicie kilka kroków w miejscu. Jak nadal wszystko gra to idziecie na „spacer” z rehabilitantką po pokoju. Od drzwi do okna i z powrotem do łóżka. Siadacie i tak jak wstaliście się kładziecie. Teraz po pierwszej pionizacji następuje chwalebny moment zdjęcia pończoch. Co za ulga! UWAGA!!! Wcześniej samodzielnie nie powinnyście tego robić. Stosujcie się cały dzień i kolejne dni do zasad rehabilitantki. Czasem nam się wydaje że jest ok a potem leżymy!
        *** Teraz wyzwolone możecie chodzić sobie do kibelka. Ja musiałam jeszcze wlec ze sobą ten dren. Ale przynajmniej więcej mi wyciekło niż innym a to dobrze. UWAGA!!! tylko nie idźcie się zaraz same kąpać pod prysznic! Jedna od nas była taka cwana. Poszła na szczęście z mężem i ten ją uratował przed upadkiem pod prysznicem. Nie ma co się spieszyć. Najpierw nauczcie się łazić na nowo i przystosujcie organizm do pozycji w miarę pionowej.
        *** Boli, szczypie mimo środków (no chyba, że za mało mi dali) ale chodźcie. To Wam naprawdę dobrze zrobi. Również na gazy!
        *** Obiad – ja dostałam znowu kubek kisielu. Obrzydliwe ale pijcie to bo nie będziecie mieć wcale siły!
        *** Pod wieczór idźcie się umyć w obecności kogoś jeżeli to możliwe. Nie wstydźcie się pielęgniarki jeżeli nie macie innej opcji. Do mnie przyjechała mama i lekko mi towarzyszyła przy płukaniu się. Głowy nie myłam. Jakoś słaba byłam pod prysznicem. Bo i z czego miałam mieć siłę jak nie mogłam jeść.
        *** Na kolację … tak … 3 kubek kisielu. Nie grymasić, pić ile się da.
        *** Na obchodzie lekarza mówicie jak się czujecie i co Wam jest. Jeżeli macie gazy to poproście lekarza o tabletkę, pielęgniarka sama z siebie nie może Wam jej dać! Jak Was jest dużo w sali to poproście o coś na sen, po co macie się męczyć z zaśnięciem i spaniem. To też trzeba zgłosić przy lekarzu.
        *** Na wieczór chyba też dostaje się do wenflonu antybiotyk. A potem leki lub zastrzyki przeciwbólowe i to co sobie zażyczyłyście a zostało spełnione.
        *** tego dnia to wszystko.
        • schnix Re: Mięśniaki Macicy - operacja - co warto wiedzi 12.11.13, 19:23
          Dzień 4
          *** Ranek jak zwykle. Z rana ciśnienie i temperatura. Ja w tym momencie wystawiałam rękę i dalej spałam.
          *** Obchód lekarzy. Mnie chcieli już tego dnia wysłać do domu mimo że miałam ciągle dren, który na szczęście z rana mi usunięto. Stwierdziłam, że to za wcześnie i powiedziałam, że wolę zostać. Zostałam bez jakichkolwiek dyskusji.
          *** Potem śniadanie. Chyba grysik. Paskudny ale jadłam ile dałam rady. Po tym wróciła mi trochę energia. Jak czegoś nie lubicie to zatkajcie nos i wtedy jedzcie, jest trochę lepiej.
          *** Następnie antybiotyk i wyciąganie drenu. To drugie bolało. Ponoć też mało delikatnie było robione. Jednak był to krótki ból do zniesienia. Najwyżej sobie krzykniecie. Niektóre kobiety słyszałam. Wtedy się zastanawiałam czemu krzyczą … po tym już wiedziałam. Jednak bez paniki. Ten krzyk to raczej z braku przygotowania na ból niż z bólu. Czasem zastrzyk gorzej boli niż wyciąganie drenu. A już na pewno gorszy jest dentysta!
          *** Jaki by to nie był ból to teraz będziecie czuły, że warto było. Człowiek jest wreszcie swobodny i nie musi uważać na tą butelkę. Ja ją dzień wcześniej przyległam i nieźle zaświniłam łóżko, nie wspomnę o piżamie.
          *** Tego dnia rano przyjechał mój mąż i się przy nim porządnie umyłam. Już miałam jakąś siłę przynajmniej. Jedynie umył mi plecy i nogi. Tego sama nie dałam rady bo nie wolno się schylać. Potem dałam radę też sobie włosy wysuszyć.
          *** Reszta dnia to łażenie, przerwa, znowu łażenie, przerwa. Tak do wieczora.
          *** Na obiad była jakaś zupa. Mi smakowała, taka byłam głodna. W zupie pokruszone sucharki.
          *** Na kolację zupa konsystencją przypominająca flaczki a w niej kawałki gotowanego kurczaka. Mniam.
          *** Potem znowu obchód. Poprosiłam o coś na sen. Potem pielęgniarki o coś na ból. Dają przeważnie ketonal. Nie bójcie się pytać o leki!!!!!! Należą Wam się, jak nie zapytacie to nic nie dostaniecie!
          *** Na noc antybiotyk i wyciągnięcie wenflonu.


          Dzień 5 – wolność
          *** Tego dnia po obchodzie potwierdzili że mogę iść do domu.
          *** Jeszcze tylko wizyta w zabiegowym, badanie na krześle gin. Lekarzei pielęgniarki pomagają wejść na nie i z niego zejść. Także w podnoszeniu się aby nie bolało. Podczas badania tylko leciutko mnie zabolało.
          *** Dostałam jeszcze śniadanie. Zupa mleczna z chlebem. Nie toruję mleka więc zjadłam chleb. Piłam też herbatę.
          *** Przed wyjściem powinnyście dostać chorobowe i recepty. Tym zajmuje się skretarka.
          *** Jak chcecie to możecie coś dać pielęgniarkom. Jakąś kawę, ciastka czy co tam uważacie. Lekarze niechętnie biorą.


          To wszystko. Jak macie jakieś pytania to piszcie na schnix@interia.pl postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania. Jest 12 listopad 2013. Jestem 5 dzień w domu. Krwawienie z dołu już prawie ustało. Po kropelce leci. Szew wygląda bdb.
          • askastamullen Re: Mięśniaki Macicy - operacja - co warto wiedzi 26.11.13, 21:58
            Bardzo, ale to BARDZO Ci dziekuje za te posty!
            Przyblizylas mi tak po ludzku jak wszystko bedzie wygladac.
            O moich miesniakach dowiedzialam sie w ostatni czwartek, mam dwa 5,4x4,5 i 6,4x 4,8. mam 36 lat. Mieszkam za granica i zastanawiam sie czy nie przyleciec do Pl. i sobie nie zrobic tej operacji. Tutaj gdzie mieszkam na 99% usuna mi macice...bo mam juz dwojke dzieci.
            Sama nie wiem mam tysiace mysli na minute. Ogolnie uwazam, ze to straszna swiadomosc, ze cos w mnie rosnie...

            Po przeczytaniu Twoich postow mam jasnosc, na co sie decyduje. A to wazne!
            Dziekuje i pozdrawiam
            Aska
            • schnix Re: Mięśniaki Macicy - operacja - co warto wiedzi 01.12.13, 19:20
              Witam. Cieszę się bardzo, że komuś moje wpisy pomogły. Masz duże mięśniaki, ale nie ogromne więc jest nadzieja. Nikt nie ma prawa Cię zmusić do usunięcia macicy. To radykalny i ostateczny krok. Moja mama miała dużo mniejszego mięśniaka i jedna lekarka nalegała na usunięcie macicy. Byłby to dla niej ogromny błąd. To bardzo duża ingerencja w organizm. Skonsultuj się z kilkoma lekarzami. Może nawet z 5-6. W Polsce mogę Ci polecić lekarzy z Kędzierzyna-Koźla. To nie jest duże miasto, ale dużo kobiet przyjeżdża właśnie tam żeby się dać operować. Doktor J. Karoń i jego syn to bardzo dobrzy lekarze. Również doktor Klimanek. Będąc w szpitalu nasłuchałam się wiele pozytywnych opinii. Wszystko zależy też jak umiejscowione są Twoje mięśniaki. Mi też doktor Karoń nie obiecywał za wiele ale się udało super. Dali z siebie wszystko. Pod nadzorem doktora Karonia operował mnie właśnie doktor Klimanek. W razie pytań pytaj o co tylko chcesz. Służę pomocą. Również pozostałym forumowiczkom. Pozdrawiam serdecznie
    • edytanoculak Re: Mięśniaki Macicy - operacja - co warto wiedzi 05.12.13, 21:20
      Brałam specyfiki nie tylko mają zioła lecz żele,tabletki,syropy z naturalnych surowców.Mięśniak mi się zmniejszył lecz było trzeba czekać kilka miesięcy ale miałam sukces ze miesiączki nie były krwotoczne bo mam endriometrioze i mięśniaka zmniejszyło się krwawienie.Chciano usuwać lecz po usunięciu jajników i macicy dopiero jest problem wchodzą hormony kończą po latach rakiem.Zawsze przy każdym badaniu i był podczas porodów przy sobie mam męża bo czego mam się wstydzić nasza zdrowie nasz problem on prosił o leczenie bezoperacyjne bo ja to po diagnozie miałam ciemno w oczach dlatego powinno się mieć kogoś z bliskich podczas badań czy zabiegu bo mamy prawo do obecności ust 2008 r art 21 gdy wyrzuci to niedouczony lub zboczony lekarz bo na zachodzie to nie narusz się Praw Pacjenta a i u ns są dotkliwe konsekwencje.Dużo na blogu krytykuje się te metody nie operacyjne podszywają się lekarze bo tracą pacjenta nie ma zabiegu nie ma kasy!.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka