Dodaj do ulubionych

Komu udało się uratować macicę mimo dużego mięś...

01.02.15, 21:26
...niaka? Jeśli tak, to w jakich szpitalach się operowałyście? Ja do tej pory przeszłam aż 6(!!!) histeroskopii operacyjnych - w Olsztynie, Gdyni oraz Warszawie, niestety mięśniak bardzo szybko odrastał... Zdecydowałam się już na tradycyjną operację, ale za wszelką cenę chcę uratować macicę. Bardzo Was proszę o podzielenie się ze mną swoimi doświadczeniami...
Z góry dziękuję!!!
Obserwuj wątek
    • pysiek001 Re: Komu udało się uratować macicę mimo dużego mi 12.10.15, 18:39
      Witam Was, proszę o info, czy miałyście zabiegi na NFZ, czy prywatnie? Jakie koszta? Mój zabieg laparoskopii wyceniono na 6-9 tys. mam mięsniaka 11 cm oraz torbiele. Wiem, że muszę się zdecydować, ale napiszę tak...szlag mnie trafia widząc w jakiej wysokości składki na zus są mi odciągane z pensji, a jak raz w życiu mam większy problem ze zdrowiem, to żeby mieć dobrze wykonany zabieg to muszę go sama opłacić :((( Jestem po kilku konsultacjach prywatnych i lekarze twierdzą, że jak pójdę do szpitala to przy tak wielkim mięśniaku rozetną mi brzuch i nie wiadomo czy zostaną zachowane moje narządy rodne, dodam, że nie mam dzieci. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za info ;)
    • ewaewa34 Re: Komu udało się uratować macicę mimo dużego mi 02.11.16, 10:51
      Uwazaj nie podejmuj pochopnej decyzji po wizycie u jednego lekarza. Dwa lata temu odkryli u mnie mięśniaka ogromnego bo 16 cm na 14 . Powiedzieli ze nie widza innego wyjścia jak tylko usunięcia macicy.Operacje mieli przeprowadzać laparoskopowo ( prywatne ubezpieczenie, wiec więcej kasy ) . Leżałam już w szpitalu kilka godzin przed operacja wypisałam sie na własne życzenie .Ogolnie moje leczenie trwało dwa lata brałam esemya i zoladex niestety nic na mnie nie działało a mięśniak rósł sobie w najlepsze:/!!! Trafiłam na dobrego lekarza niestety nie w Pl który stwierdził ze usunie mięśniaka ale tylko przez cesarskie ciecie ( od pępka w dół) w dniu operacji mój przyjaciel miał 22cm na 23 . Operacja trwała 1,5 h 3 dni i do domu . Mam macice czuje sie swietnie 3 tyg po operacji pojechałam na wakacje 6 tyg mogłam zacząć życie sexualne :)!!!! Teraz prawie 3 msc wszystko jest ok!!! Mogę mieć dzieci a okresy :)))) zapomniałam , ze tak mogą wyglądać !!!! Dlatego proszę dziewczyny jeżeli lekarz przy mięśniaki kilku cm chce Wam usunąć macice uciekajcie jak najszybciej . Powodzenia . Ps przy okresie brałam leki na zmiejszenie krwawienia i niestety przez rok żelazo bo cały czas miałam anemię !
    • m.g84 Re: Komu udało się uratować macicę mimo dużego mi 13.01.17, 17:16
      Witam ja miałam miesniaka 10 cm umiejscowiony na tylnej ścianie. Operacja przez brzuch w Krakowie dr A.Basta prywatnie ok.6000 zł na NFZ się bałam. Bylam u wiwlu lekarzy i kazdy mowil ze nie gwarantuje ze nie wytna macicy. Dr Basta odrazu powiedzial xe jak operacja bedzie u niego to nie ma opcji ze wytna macice jedyna konkretna osoba.Mała blizna została ładne cięcie wszystko ok potem miesiąc L4. Obecnie jestem w 4 miesiącu ciąży po 2-ch poronieniach z miesniakiem.Mam nadzieje ze będzie ok.
    • sabriel Re: Komu udało się uratować macicę mimo dużego mi 15.01.19, 21:19
      Leżałam z dziewczyną, która miała mięśniaka 11 cm w dosyć newralgicznym miejscu. Macicę jej uratowano. Operował ją Dębski.
      Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że po wyłuszczaniu, mięśniaki bardzo lubią odrastać. Jak ktoś ma tendencje do tworzenia się mięśniaków to niestety będzie je miał.
    • botycja Re: Komu udało się uratować macicę mimo dużego mi 10.05.19, 11:58
      Mnie się udało! Po wielu latach udało mi się znaleźć genialnego profesora, Pana Andrzeja Morawieckiego, który bez problemu zoperował gigantyczne mięśniaki ( były dwa, wielkości 6 miesięcznej ciąży, albo bardziej obrazowo strusie jaja ) Sama nie wiem jak dałam radę chodzić z czymś takim, jednakże widmo utraty macicy mnie przerażało. Profesor jest wybitnym specjalistą o przeogromnej wiedzy i doświadczeniu a do tego bardzo przyjaznym człowiekiem, jest najwyższej klasy specjalistą od wszelkich operacji laparoskopowych, także nie czekajcie jak wam to urośnie tak jak mi, tylko idźcie i wycinajcie laparoskopem. u mnie po prostu laparoskop się nie zmieścił, dlatego miałam klasyczną operację, wszystko poszło rewelacyjnie, macica się pięknie zagoiła. Operację robiłam w Klinice Medfemina we Wrocławiu. fantastyczne miejsce. Polecam serdecznie.
      • botycja Re: Komu udało się uratować macicę mimo dużego mi 11.05.19, 21:27
        Bardzo przepraszam ale przejęzyczyłam się w nazwisku Profesora, chodzi oczywiście o Andrzeja Morawskiego.
        Jeśli chodzi o odrastanie mieśniaków, które zostało wspomniane powyżej w poście, to nie szafowałabym takimi stwierdzeniami, mnie Profesor powiedział, że nic mi nie odrośnie, i tego się trzymam, ponieważ polegam na jego wiedzy, doświadczeniu i dokładności w wykonywaniu wszelkich zabiegów.
      • martalek1 Re: Komu udało się uratować macicę mimo dużego mi 11.01.21, 15:20
        Robiłam operacje we Wrocławiu metodą laparoskopową (wcześniej w Olsztynie, Warszawie ale mięśniak odrósł). Szukajcie lekarzy, którzy mają wiedzę i umiejętności, usunięcie macicy to już sytuacja naprawdę bez wyjścia. Mój miał 6 cm, minęło już jakiś czas, regularnie chodzę na badania i wszystko jest dobrze.

        martalek
          • barbara.piekarz Re: Komu udało się uratować macicę mimo dużego mi 29.03.21, 01:33
            Cześć. Mam 46 lat i w czwartek 25 marca 2021r. miałam zabieg termoablacji mięśniaków w Rzeszowie. Ponad trzy lata temu ginekolog stwierdziła u mnie mięśniaka, rok później pojawił się drugi i tak sobie powoli rosły. Pani ginekolog stwierdziła, że obserwujemy i nic z tym nie robimy. Szkoda, że wtedy zbytnio mnie uspokoiła bo już wtedy czytałam o ziołach o.Bonifratów. Może gdybym zaczęła je pić, to by się zastopował ich wzrost. Rok temu mięśniaki były wielkości 7 i 3 cm. Ginekolog spytała czy "jestem przywiązana do swojej macicy" ponieważ powinnam rozważyć kwestię jej wycięcia. Nie wycięcia mięśniaków bo nie były one jeszcze zbyt duże tylko od razu usunięcie całej macicy. Stwierdziłam, że jestem przywiązana i na wycięcie się nie godzę. Gdy zapytałam o metodę embolizacji stwierdziła, że nie ma dowodów, że jest to skuteczna metoda i nie chciała się wdawać w dyskusję. W styczniu tego roku na wizycie kontrolnej stwierdziła, że mięśniak urósł do 11 cm lub dwa, które miałam się połączyły. Kazała mi umówić termin do szpitala na wycięcie macicy. Trochę mną to tąpnęło i znów zaczęłam przeszukiwać internet. Znalazłam informacje o termoablacji, jako zabiegu nieinwazyjnego i bezbolesnego oraz niestety nie refundowanego przez NFZ. Umówiłam się na badanie wstępne (usg i rezonans) 650 zł w szpitalu Pro - familia w Rzeszowie. Po 2 tygodniach otrzymałam informację, że mnie zakwalifikowano na zabieg - 7500 zł. Przed zabiegiem należy 4 dni wcześniej jeść lekkostrawne dania, najlepiej półpłynne. Dzień przed wypija się lek Moviprep, do wyczyszczenia jelit, cała instrukcja jak się przygotować jest przekazywana po badaniach kwalifikacyjnych. Sam zabieg poprzedza założenie wenflonu do ręki i cewnikowanie. Następnie wstępny rezonans aby sprawdzić ułożenie jelit, czy aby nie zastawiają mięśniaków. Jeśli jest w porządku to rozpoczyna się zabieg. Jeśli nie to podawany jest specjalny żel do jelit i sól fizjologiczna do pęcherza, które pomagają ustawić jelita w bezpiecznej odległości od mięśniaków, aby fale nie uszkodziły ich. W stole rezonansowym jest szklane okienko, na które wylewają wodę, na którą należy położyć brzuch. Pod okienkiem znajduje się urządzenie do emitowania fal. Nogi przykryte są prześcieradłem a na tulów na wysokości brzucha nakłada się ochraniacz zabezpieczający przymocowany pasami do stołu aby się nie poruszyć. Panie pielęgniarki i lekarz dokładnie instruuje jak będzie przebiegać zabieg i jeśli coś nas zaniepokoi lub będzie zbyt duży ból to należy nacisnąć przycisk, który jest położony przy nas. Co do kwestii bólu to wiem, że każdy z nas ma inny próg wytrzymałości, ja nie mogę powiedzieć, że nie bolało. Ale to zależy też na pewno od wielkości, rodzaju i ukrwienia mięśniaka. Mój zabieg trwał 2,5 h i podczas jego trwania przerywałam go 3 razy. Na początku czułam delikatne ciepło i następnie chłodzenie. I tak kilka razy. Następnie zwiększano natężenie fal co powodowało dla mnie coraz większy dyskomfort. Taki "strzał" nie trwa długo ale jak się leży to może się wydawać, że jest to wieczność. Po pierwszym mocniejszym "strzale" przerwałam. Pielęgniarki przyszły zaraz i pytały czy boli w środku czy na zewnątrz (chodzi o to aby nie poparzyć skóry) i na ile w skali od 1-10. Dla mnie to było 7-9. Po chwili przerwy wznowiono zabieg. Nastąpiło później wiele "strzałów" i jak dla mnie nie bezbolesnych. Po dłuższej chwili przerwałam, powiedziałam, że muszę odpocząć. Podano mi wówczas kontrast aby sprawdzić na jakim etapie jest zabieg. Stwierdzono, że pomyślnie idzie kwestia "wypalania", że właściwie już oba mięśniaki są unieszkodliwione w 80% i trzeba jeszcze kilka naczyń pozamykać. Jeszcze dłuższą chwilę raczono mnie "strzałami", pod koniec jeszcze raz przerwałam, potrzebowałam przerwy. Po zabiegu i od cewnikowaniu nastąpiła rozmowa z lekarką prowadzącą zabieg. W moim przypadku to było 80 % na obu mięśniakach, to bardzo dobry wynik. Teraz za 3 miesiące do kontroli ginekologicznej a za 6 miesięcy na rezonans. W międzyczasie pozostała część mięśniaka powinna się obkurczać. Powiem tak kwestia progu bólu jest sprawą indywidualną każdego z nas więc mnie bolało ale nie na tyle żebym nie mogła tego wytrzymać. "Strzały" są krótkie i szybko następuje chłodzenie i przerwa do kolejnego. W wielu opisach czytałam, że zabieg nie boli i może u większości tak jest. Nie chciałabym nikogo zniechęcić bo ja pomimo kwestii bólu jaki odczuwałam zrobiłabym to jeszcze raz. Po zabiegu w tym samym dniu wróciłam do domu. Jak na razie jestem 3 dzień po zabiegu. Ból po cewnikowaniu był niewielki. W 80% mogę normalnie funkcjonować. Czuję momentami dyskomfort w postaci skurczów jak przy okresie a czasami w zależności jak się położę lub siądę jakby mnie w środku coś urażało ale to myślę, że jest normalne bo przecież w środku mimo wszystko jest w pewnym sensie rana. W ciągu tych trzech dni jeździłam samochodem, byłam na zakupach i jedyne to co trochę wolniej chodzę i potrzebuję chwilę odpocząć a w poniedziałek idę do pracy. Po innych zabiegach na pewno bym musiała leżeć w łóżku przez jakiś okres czasu. To ostatnie skłoniło mnie do termoablacji a nie embolizacji, gdyż nie bardzo mogę pozwolić sobie z różnych względów na dłuższe leżenie w łóżku. Jak na razie szpital Pro-Familia w Rzeszowie mogę polecić - obsługa na 5, zaangażowanie i informacje przekazywane przez pielęgniarki i lekarzy na 5. Telefon kontaktowy do szpitala - rejestracja do termoablacji 694 902 111. Pozdrawiam i nie dajcie się zmanipulować lekarzom. Sprawdźcie inne możliwości, bo w wielu przypadkach chyba nie ma potrzeby usuwania macicy, a termoablację i embolizację wykonuje się w naszym kraju już od wielu lat tylko ginekolodzy o tym nie mówią. Wiem, że są też takie przypadki, że nie ma odwrotu i trzeba wyciąć ale lepiej to moim zdaniem skonsultować w Rzeszowie lub Lublinie. Jeszcze raz pozdrawiam i mam nadzieję, że mój wpis komuś pomoże, bo mnie informacje czytane na forach dużo dały.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka