Co będzie, gdy...

IP: *.k.mcnet.pl 29.10.02, 10:15
Mam pytanie do uczestników tego Forum:
Nadchodzi (w przewidywalnym czasie nadejdzie) dzień, gdy zostanie opracowany
i wprowadzony do użytku skuteczny i tani lek na AIDS, zapewne także
szczepionka.
Czy taki fakt wpłynie jakoś na Wasze zachowania, czy też dwie dekady zycia
w "Epoce AIDS" wywołały takie zmiany w mentalności, że żadnego wybuchu
szaleństwa wolnej miłości i generalnej kopulacji wszyatkich ze wszystkimi nie
będzie?

Chost of the Future.
    • daemianus Re: Co będzie, gdy... 29.10.02, 14:21
      Żeby wybuchł szał wolnej miłości i niepochamowanego seksu potrzebne jest
      wynalezienie nie leku na AIDS, tylko leku (???) pozwalającego pozbyć się
      moralnych zachamowań i rzeczy w tym stylu ;)))
      • meduza4 Re: Co będzie, gdy... 29.10.02, 14:24
        daemianus napisał:

        > Żeby wybuchł szał wolnej miłości i niepochamowanego
        seksu potrzebne jest
        > wynalezienie nie leku na AIDS, tylko leku (???)
        pozwalającego pozbyć się
        > moralnych zachamowań i rzeczy w tym stylu ;)))

        Dobrze powiedziane :))))
        • chaladia Re: Co będzie, gdy... 29.10.02, 16:50
          E-tam!
          Jesteście młodzi (jak sądzę, 20-30) to nie pamiętacie lat '70.
          Nie było specjalnych zahamowań przed wolną miłością, sexem grupowym itp.
          przyjemnościami. Na lekcjach polskiego w liceach mówiło się o romantycznej
          miłości i pisało 3-5 stron linijka pod linijkę o Kordianie, albo Gustawie, a po
          lekcjach były prywatki, gra w "butelkę", zabawy w "rybkę", "poczty wegierskie",
          że o zbiorowych wyczynach pod żaglami nie wspomnę (a co mieliśmy robić, gdy
          Orion lub Raja, najpopularniejsze wtedy jachty miały jedną kabinę z czterema
          kojami?)
    • Gość: siteczko Re: Co będzie, gdy... IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 29.10.02, 22:01
      W pewnych grupkach taki szał już istnieje, oczywiście odpowiednio
      ostrożniejszy: zabezpieczenie, pewne kontrolowanie kręgu potencjalnych
      partnerów (jak sądzę). Myślę, że nawet taka osoba nie rzuciłaby się na
      pierwszego lepszego przechodnia. Ale "zwykły" czysto hedonistyczny seks bez
      miłości wcale nie jest mniej godny potępienia.
Pełna wersja