Dodaj do ulubionych

Sex, którego lepiej nie pamiętać!

05.11.02, 22:55
Cześć! Ostatnio troche was czytałam i dopisywałam sie, jako gość "Kalina".
Spodobało mi sie na tyle, ze postanowiłam się zarejestrować,
niestety "Kalina" była zajeta, ale "kalina79" też mi sie podoba.

Tak czytam i czytam tematy i wypowiedzi i często czyta sie o wspaniałych
kochankach, cudownym seksie, wspaniałych przeżyciach. A może macie w pamięci,
jakieś wpadki, kiepskich kochanków, czyli wszystko co ludzkie, także nasze
wady. Przecież nikt nie jest doskonały.
Pamiętam, jak mi kiedys było naprawdę przykro, gdy chłopak po dłuższej
przerwie we współżyciu wlazł na mnie i zwyczajnie się wyładował seksualnie na
moim ciele, nie zważając na czułość, czy wieksze podniecenie mnie. Byłam
bardzo rozczarowana, bo zupełnie inaczej wyobrażałam sobie sex z ukochanym po
tak długiej przerwie. Pamiętam, że się chwilę po tym dosłownie rozkleiłam
mając go jeszcze w sobie.
Obserwuj wątek
          • kalina79 :-) 05.11.02, 23:14

            >
            > Może młodego masz i nie dośiwadczonego kochanka..?
            > Wiem co czujesz...

            Obecnie czuję się bardzo, ale to bardzo dobrze. To było dawne zdarzenie.
            Kochanek tez się zmienił. Ale nie chciałabym przezywać znów czegoś takiego.
            Kiedy mam ochotę na szybki sex, to tak sie kocham, a jeśli potrzebuję czułości,
            to ją dostaję.
        • c.kowalska Re: ................ 30.12.02, 23:40
          Kalinko, myślę wiele możesz się dowiedzieć na ten temat (i nie tylko) ze
          świetnej książki dr F. Dunas "Wspaniały seks a zdrowie". Po jej przeczytaniu
          lepiej będziesz rozumiała sztukę miłości, swoje i partnera potrzeby. Jeszcze
          lepiej będzie, jak książkę tę przeczytacie razem, podyskutujecie, wypróbujecie
          zawarte w niej wskazówki i ..... Moim zdaniem jest to bardzo mądra książka,
          choć nietypowa.
          Pozdrawiam,
          Cecylka
    • cshamoh Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! 05.11.02, 23:10
      Takie smutne... :(
      Wydaje mi ze znacznie wiecej zlych wspomnien beda mialy kobiety, bo dla facetow
      (zdaje sobie sprawe ze to jest uogolnienie) najgorszym seksem jest jego brak.
      Ale moze byc jeszcze gorzej... akcja sie rozkreca, oboje na wysokich obrotach
      az tu nagle kobieta stwierdza ze moze nie powinna (bo za wczesnie, bo to, bo
      tamto) i facet zostaje na lodzie z napompowanymi jajeczkami.
      Pewnie nie do konca Ci o to chodzilo, ale taki jest meski punkt widzenia, a
      przynajmniej jego moja czesc.
      Papa
      • kalina79 czy jestem sama? 05.11.02, 23:25
        Na razie idę spać. Cieszy mnie, że mój temat spotkał się z odzewem, ale mam
        nadzieje, ze do rana ktoś z was równiez opiszę jakąś swoja wpadkę, czy
        niepowodzenie. A może to tylko ze mnie jest taka "ekshibicjonistka"? Może o
        rzeczach złych należy milczeć? Ja się odważyłam opowiedzieć.
      • Gość: Finezyjny Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.02, 15:25
        Gość portalu: małżonek napisał(a):

        > Po okresie abstynencji, w trakcie akcji, która prawidłowo, powolnie i
        > nieskrępowanie się rozwija słyszę: "A ty wiesz ile pieniędzy mamy na koncie?!
        A
        >
        > przecież trzeba jeszcze zapłacić za gaz i telefon!".
        > Nie muszę chyba mówić, że nie tylko ręce mi opadły.

        Witam!

        Albo: czy zaplaciłeś rachunki; czy zalatwileś x;

        Pozatem już po ona pytao to samo...

        Wtedy sex zaczyna się kojarzyć z przykrymi sprawami codzienności...

        Dlatego tak miły jest sex pozamałżeński...
        • finezyjny Jestem za skasowaniem tego wątku... 06.11.02, 16:45
          Witam!

          Dlatego, że jest on bardzo negatywny...

          Oczywiście każdy ma swoje niepowodzenia, wpadki...

          Ale uważam, że lepiej jest myśleć o erotyce jako czymś najwspanialszym...

          Przez pryzmat najpiękniejszych doświaczeń, wspomnień...

          Bo to jest tak, jak ze sportowcem, żołnierzem...

          Nie skakałby dobrze Małysz, gdyby myślał w trakcie o swoich nieudanych
          skokach...

          Podobnie żołnierz stający do bitwy nie może myśleć o klęsce, o dezercji...
          Ale tylko o tym jak odnieść nowe wspaniałe zwycięstwo!
    • Gość: Kobalt Re: Podwójny przedwczesny spust czyli upadek IP: *.acn.waw.pl 06.11.02, 16:56
      To było na biwaku nad jeziorem, mialem 20 lat. W ciągu ok. 1,5 godziny - z
      przerwą na kąpiel w zabrudzonym ubrraniu tj. w jeziorze - dwukrotnie
      eksplodowałem zanim nawet doszło do immisji. Za pierwszym razem jeszcze będąc w
      szatach, za drugim razem poszło mi lepiej, bo się chociaż rozebrać zdążyłem.
      Niespecjalnie się tym zmartwiłem, bo sprawność seksualna nigdy nie była wysoko
      na liście moich priorytetów, a dziewczyny i tak mnie szanują (to za mało
      powiedziane) i tak.
    • Gość: Monia Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.02, 17:13
      Po dwóch latach małżenstwa jestem rozczarowana mąż woli ogladać erotyczne
      strony i sam się zaspokoić niż robić to ze mną. Gdy jestem inicjatorem jakoś
      uprawiamy sex ale on prawie w ogóle nie dąży żeby zrobić mi przyjemność.
      Chyba lepiej nie zostawiać tego w pamięci.
      Nie mogę zrozumieć jak jak panienki ze stron i masturbowanie się przedkłada się
      na naturalnu sex....
      • finezyjny Może poszukuje czegoś nowego... 06.11.02, 17:25
        Gość portalu: Monia napisał(a):

        > Po dwóch latach małżenstwa jestem rozczarowana mąż woli ogladać erotyczne
        > strony i sam się zaspokoić niż robić to ze mną. Gdy jestem inicjatorem jakoś
        > uprawiamy sex ale on prawie w ogóle nie dąży żeby zrobić mi przyjemność.
        > Chyba lepiej nie zostawiać tego w pamięci.
        > Nie mogę zrozumieć jak jak panienki ze stron i masturbowanie się przedkłada
        się
        >
        > na naturalnu sex....

        Witam!

        Pisałem już, że najważniejsza jest wyobraźnia...

        To dobrze, że Twój ma wyobraźnie...
        Teraz potrzebujesz jego wyobraźnię ukierunkować na siebie..
        Skojarzyć ją ze sobą z Twoją własną sexualnościa...

        W technikach psychologicznych jest taki trick...
        Nazywa się kotwiczeniem...

        Pozdrawiam!

        Twój F.
        • kalina79 rutyna? 06.11.02, 18:07


          > Gość portalu: Monia napisał(a):
          >
          > > Po dwóch latach małżenstwa jestem rozczarowana mąż woli ogladać erotyczne
          > > strony i sam się zaspokoić niż robić to ze mną. Gdy jestem inicjatorem jak
          > oś
          > > uprawiamy sex ale on prawie w ogóle nie dąży żeby zrobić mi przyjemność.
          > > Chyba lepiej nie zostawiać tego w pamięci.
          > > Nie mogę zrozumieć jak jak panienki ze stron i masturbowanie się przedkład
          > a
          > się
          > >
          > > na naturalnu sex....

          Monia, może Twój mąż potrzebuje czegoś nowego? W takim razie idzie na łatwiznę
          szukająć podniety w internecie. Przecież najlepiej by było, gdybyście razem
          poszukali jakichś nowych erotycznych zakamarków, do jakich nie zagladaliście. A
          na jakie dziewczyny on patrzy? Jakie stronki go interesują?
      • Gość: messalina Re: Sex, który zniszczył przyjaźń IP: *.rginternet.pl 06.11.02, 22:39
        Pamietam, kiedys z glupiej ciekawosci przespalam sie z moim przyjacielem jeszcze ze szkoly sredniej; bylismy naprawde blisko , nawet mieszkalismy jakis czas razem jak brat z siostra; rozmawialismy o wszystkim i pomimo tego iz byl mocno ekscentryczny uwazalam go za swojego przyjaciela...i cos mnie podkusilo kiedys..aach..bylam po prostu ciekawa...dobrze sie znalismy, lubilismy sie i zaczelismy sie zastanawiac co by bylo gdyby po tylu latach przyjazni zobaczyc jak wygladalb seks miedzy nami; kobiety robia duzo dziwnych rzeczy z ciekawosci...musze przyznac ze nawet mnie nie specjalnie pociagal; no i stalo sie to co sie mialo stac: bylo tragicznie, beznedziejnie...kompletna porażka.
        To wszystko zniszczylo.Od tamtej pory patrze na niego przez pryzmat nie naszej dlugoletniej przyjazni ale jego jako kiepskiego kochanka (albo nas -kompletnie nie dobranych pod tym wzgledem); minelo juz chyba ze dwa lata od tamtej sytucji- i jeszcze sie nie widzielismy , a rozmawialismy zupelnie zdawkowo i dziwnie. Czuje ze to moja wina, bo to ja go unbikam niemogac odpedzic tamtego niesmaku:(((
        pozdrawiam
        • finezyjny To się nazywa dobór naturalny... 06.11.02, 22:57
          Gość portalu: messalina napisał(a):

          > Pamietam, kiedys z glupiej ciekawosci przespalam sie z moim przyjacielem
          jeszcz
          > e ze szkoly sredniej; bylismy naprawde blisko , nawet mieszkalismy jakis czas
          r
          > azem jak brat z siostra; rozmawialismy o wszystkim i pomimo tego iz byl mocno
          e
          > kscentryczny uwazalam go za swojego przyjaciela...i cos mnie podkusilo
          kiedys..
          > aach..bylam po prostu ciekawa...dobrze sie znalismy, lubilismy sie i
          zaczelismy
          > sie zastanawiac co by bylo gdyby po tylu latach przyjazni zobaczyc jak
          wyglada
          > lb seks miedzy nami; kobiety robia duzo dziwnych rzeczy z ciekawosci...musze
          pr
          > zyznac ze nawet mnie nie specjalnie pociagal; no i stalo sie to co sie mialo
          st
          > ac: bylo tragicznie, beznedziejnie...kompletna porażka.
          > To wszystko zniszczylo.Od tamtej pory patrze na niego przez pryzmat nie
          naszej
          > dlugoletniej przyjazni ale jego jako kiepskiego kochanka (albo nas -
          kompletnie
          > nie dobranych pod tym wzgledem); minelo juz chyba ze dwa lata od tamtej
          sytucji
          > - i jeszcze sie nie widzielismy , a rozmawialismy zupelnie zdawkowo i
          dziwnie.
          > Czuje ze to moja wina, bo to ja go unbikam niemogac odpedzic tamtego niesmaku:
          (
          > ((
          > pozdrawiam

          Witam!
          U mnie się to zdarza czasem...
          Szczególnie, że pracuję z kobietami...

          Dlatego zacząłem się bardzo mocno pilnować z tym...

          Tzn moje relacje służbowe są od bardzo bliskich do mocno luźnych...

          W przypadku mocno luźnych, to oczywiście nie żadnej sprawy...
          Jeden experyment jest bardzo udany, a inny mniej...
          To, co znowu spotkamy się za kilka miesięcy...
          I zobaczymy jaki będziemy mieli wtedy nastrój...

          Ale gdy współpracujemy bardzo blisko...

          I ona mi ufa...

          I choć formalnie nie uzależniona ode mnie, to jednak musi się opierać na moich
          układach i doświadczeniu...

          Bo od tego i naszego zgrania zależy jej kariera i pieniądze...

          Wtedy mam wielkie opory z wystartowaniem...

          A gdy ona jest jeszcze bardzo ponetna...

          A dla dodatkowego smaczku dodam, że uczę ich czegoś w rodzaju podrywania i
          kształtowania własnych postaw...

          I wtedy jest już kwestia paraetyczna...

          Bo przecież ja mam na nią wpływ bardzo duży..?

          Czy mogę go wykorzystać?

          Pozdrawiam!

          Finezyjny
          • dagny1 Re: To się nazywa dobór naturalny????... 07.11.02, 09:42
            finezyjny napisał:


            >
            > Witam!
            > U mnie się to zdarza czasem...
            > Szczególnie, że pracuję z kobietami...
            >
            > Dlatego zacząłem się bardzo mocno pilnować z tym...
            >
            > Tzn moje relacje służbowe są od bardzo bliskich do mocno luźnych...
            >
            > W przypadku mocno luźnych, to oczywiście nie żadnej sprawy...
            > Jeden experyment jest bardzo udany, a inny mniej...
            > To, co znowu spotkamy się za kilka miesięcy...
            > I zobaczymy jaki będziemy mieli wtedy nastrój...
            >
            > Ale gdy współpracujemy bardzo blisko...
            >
            > I ona mi ufa...
            >
            > I choć formalnie nie uzależniona ode mnie, to jednak musi się opierać na
            moich
            > układach i doświadczeniu...
            >
            > Bo od tego i naszego zgrania zależy jej kariera i pieniądze...
            >
            > Wtedy mam wielkie opory z wystartowaniem...
            >
            > A gdy ona jest jeszcze bardzo ponetna...
            >
            > A dla dodatkowego smaczku dodam, że uczę ich czegoś w rodzaju podrywania i
            > kształtowania własnych postaw...
            >
            > I wtedy jest już kwestia paraetyczna...
            >
            > Bo przecież ja mam na nią wpływ bardzo duży..?
            >
            > Czy mogę go wykorzystać?
            >
            > Pozdrawiam!
            >
            > Finezyjny
            Ty nie jesteś żaden FINEZYJNY, tylko zwykły , głupi kutas.
            Tak , nawet powiedziałabym, zwyczajnie głupi chuj. I już.
            To już nie wypisuj idiotyzmów jaki to ty f i n e z y j n y...
            A zależności i jakość pracy oceniana w kategorii czy przespałeś się z jakąś
            panienką świadczy , ze jeszcze nie wyrosłeś z posuwania sobie skórą. Nawet
            jeśli tylko rozważasz taką ewentualność , pojebany trenerze...
            dagny
              • kalina79 Re: To się nazywa dobór naturalny????... 07.11.02, 18:06
                jo-ke napisał:

                > Brawo dagny. Popieram. Naczytał się amłejowiec porąbany o technikach wpływu i
                > we łbie mu się przewróciło he he he.


                Opowieści "finezyjnego" są moim zdaniem mooooocno przesadzone. Może chłop leczy
                w ten sposób kompleksy?
                • finezyjny Re: To się nazywa dobór naturalny????... 07.11.02, 19:07
                  kalina79 napisała:

                  > jo-ke napisał:
                  >
                  > > Brawo dagny. Popieram. Naczytał się amłejowiec porąbany o technikach wpływ
                  > u i
                  > > we łbie mu się przewróciło he he he.
                  >
                  >
                  > Opowieści "finezyjnego" są moim zdaniem mooooocno przesadzone. Może chłop
                  leczy
                  >
                  > w ten sposób kompleksy?


                  Sława!

                  Odpowiadam w kolejności:

                  Do dagny: Możliwe, że i ja jeszcze nie wyrosłem...
                  Właśnie z tego powodu miałem komplexy...
                  Ale czy z tego kiedykolwiek się wyrasta..?

                  Do jo-ke: Nie tylko się naczytam ale ja nauczam i trenuję w technikach wpływu...
                  Ale nie tak prymitywnych jak amwayowskie, bo one są dobre dla mało uzdolnionych
                  przedszkolaków...

                  Do kaliny79: Jakie opowieści..? Nie było tu moich opowieśći.., raczej wizje...
                  I w czym przesadzone?

                  Pozdrawiam!
                  Finezyjny
                  • kwasna_cytryna Re: To się nazywa dobór naturalny????... 09.11.02, 10:36
                    finezyjny napisał:

                    > > >
                    > >
                    > >
                    > Do jo-ke: Nie tylko się naczytam ale ja nauczam i trenuję w technikach
                    wpływu..
                    > .
                    > Ale nie tak prymitywnych jak amwayowskie, bo one są dobre dla mało
                    uzdolnionych
                    >
                    > przedszkolaków...
                    >
                    > > Pozdrawiam!
                    > Finezyjny

                    Ciekwawe...
                    Przeprowadzasz eksperymenty ???
                    A mogę zapytać o rezultaty???
                    • finezyjny Re: To się nazywa dobór naturalny????... 09.11.02, 19:37
                      kwasna_cytryna napisała:

                      > finezyjny napisał:
                      >
                      > > > >
                      > > >
                      > > >
                      > > Do jo-ke: Nie tylko się naczytam ale ja nauczam i trenuję w technikach
                      > wpływu..
                      > > .
                      > > Ale nie tak prymitywnych jak amwayowskie, bo one są dobre dla mało
                      > uzdolnionych
                      > >
                      > > przedszkolaków...
                      > >
                      > > > Pozdrawiam!
                      > > Finezyjny
                      >
                      > Ciekwawe...
                      > Przeprowadzasz eksperymenty ???
                      > A mogę zapytać o rezultaty???
                      >
                      Sława!

                      Chcesz znać wyniki bez przeprowadzenia experymentów..?

                      Twój F.
                        • finezyjny Re: To się nazywa dobór naturalny????... 10.11.02, 17:24
                          kwasna_cytryna napisała:

                          > finezyjny napisał:
                          >
                          > > > Sława!
                          > >
                          > > Chcesz znać wyniki bez przeprowadzenia experymentów..?
                          > >
                          > > Twój F.
                          >
                          >
                          > A wolisz króliczka doświadczalnego czy sławę odkrywcy????:P
                          >

                          Sława!

                          Z natury i wykształcenia jestem przyrodnikeim i doświadczalnikiem...
                          Bo jakże kochać naturę teoretycznie?
                          Wiem, że jest i taka orientacja...
                          Ale ja mam swoją...

                          Zatem wszystko otwarte...

                          Pozdrawiam!

                          Finezyjny

                          PS Bynajmniej nie zamierzam iść w ślady Lwa Starowicza...
                          Bo wybrałem inną drogę zaspokajania moich fascynacji...
                          • kwasna_cytryna Re: To się nazywa dobór naturalny????... 10.11.02, 18:23
                            finezyjny napisał:
                            >>
                            > Sława!
                            >
                            > Z natury i wykształcenia jestem przyrodnikeim i doświadczalnikiem...
                            > Bo jakże kochać naturę teoretycznie?
                            > Wiem, że jest i taka orientacja...
                            > Ale ja mam swoją...
                            >
                            > Zatem wszystko otwarte...
                            >
                            > Pozdrawiam!
                            >
                            > Finezyjny
                            >
                            > PS Bynajmniej nie zamierzam iść w ślady Lwa Starowicza...
                            > Bo wybrałem inną drogę zaspokajania moich fascynacji...

                            Znaczy króliczki. Ciekawe czy miniaturki?? :P
                            A może z "Playboya"?
                            Tyle, że króliczków zawsze dużo, bo się szybko rozmnażają.... :-) Dasz radę?:P
                            Co zaś tyczy się Lwa, to chyba jednak idziesz w jego ślady: właśnie słowem
                            operujesz :-)
    • dan111 Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! 07.11.02, 08:58
      Miałem nieprzyjemne kontakty z dziewczyną kilka razy.

      Wyglądało to np. tak że dziewczyna rozgrzewała mnie (nie jest to zbyt
      trudne :)) potem siadała na moim brzuchu lub klacie i wykonywała gwałtowne
      ruchy dochodząc w ten sposób do orgazmu. A potem ... ubierała się albo szła
      spać zostawiając mnie rozgrzanego do białości bez odrobiny przyjemności.
      Niestety to się powtarza - 100% egoizm. Jest mi bardzo przykro że człowiek tak
      bez mrugnięcia okien bierze od innego tyle przyjemności nie dając nic w zamian.
      Czuję się wykorzystany.

      Są też miłe chwile, ale te nieprzyjemne na dłużej pozsotają w mojej pamięci.

      A jeżeli chodzi o to co spotkało autorkę wątku, to niestety mam na koncie
      podobną akcję. Jest mi wstyd z tego powodu i bardzo się pokajałem przed moją
      dziewczyną. To było zwykłe wyładowanie się. Wtedy kierowało mną coś, czego nie
      byłem w stanie kontrolować. To był instynkt oraz chęć przeżycia w końcu czegoś
      miłego po takich sytuacjach jak wyżej opisałem. Ale i tak nic nie
      usprawiedliwia mojego postępowania. One też miała łzy w oczach. :(((

      Pozdrawiam,
      dan
      • kalina79 Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! 07.11.02, 18:08
        dan111 napisał:

        > Miałem nieprzyjemne kontakty z dziewczyną kilka razy.
        >
        > Wyglądało to np. tak że dziewczyna rozgrzewała mnie (nie jest to zbyt
        > trudne :)) potem siadała na moim brzuchu lub klacie i wykonywała gwałtowne
        > ruchy dochodząc w ten sposób do orgazmu. A potem ... ubierała się albo szła
        > spać zostawiając mnie rozgrzanego do białości bez odrobiny przyjemności.
        > Niestety to się powtarza - 100% egoizm. Jest mi bardzo przykro że człowiek
        tak
        > bez mrugnięcia okien bierze od innego tyle przyjemności nie dając nic w
        zamian.
        >
        > Czuję się wykorzystany.
        >
        > Są też miłe chwile, ale te nieprzyjemne na dłużej pozsotają w mojej pamięci.
        >
        > A jeżeli chodzi o to co spotkało autorkę wątku, to niestety mam na koncie
        > podobną akcję. Jest mi wstyd z tego powodu i bardzo się pokajałem przed moją
        > dziewczyną. To było zwykłe wyładowanie się. Wtedy kierowało mną coś, czego
        nie
        > byłem w stanie kontrolować. To był instynkt oraz chęć przeżycia w końcu
        czegoś
        > miłego po takich sytuacjach jak wyżej opisałem. Ale i tak nic nie
        > usprawiedliwia mojego postępowania. One też miała łzy w oczach. :(((
        >
        > Pozdrawiam,
        > dan

        Dan, nikt nie jest doskonały. Najważniejsze, to zrozumieć swój błąd.
    • Gość: Kobalt Re: Sex bez pociągu IP: *.acn.waw.pl 07.11.02, 10:49
      Drugą kategorię moich klęsk erotycznych stanowi pożycie z niewiastami które mi
      się kompletnie nie podobały. Więcej już tego błędu nie popełniam, nawet po
      kilku szklankach, bo już nie prowadza mnie po świecie mój fallus lecz ja jego.
      Otóż dwa akty miłosne (ładne mi akty miłosne) miałem kiedyś z takimi
      brzydulami, że aż strach się było ocknąć w rzeczywistości po szczytowaniu.

      Przy okazji - z moich doświadczeń, im bardziej pożądana partnerka, tym
      silniejszy orgazm. A więc siła orgazmu bynajmniej nie zależy najbardziej od
      techniki aktu, ważniejsza jest Osoba.
      • finezyjny Moim zdaniem to nie zależy od urody... 07.11.02, 19:16
        Gość portalu: Kobalt napisał(a):

        > Drugą kategorię moich klęsk erotycznych stanowi pożycie z niewiastami które
        mi
        > się kompletnie nie podobały. Więcej już tego błędu nie popełniam, nawet po
        > kilku szklankach, bo już nie prowadza mnie po świecie mój fallus lecz ja
        jego.
        > Otóż dwa akty miłosne (ładne mi akty miłosne) miałem kiedyś z takimi
        > brzydulami, że aż strach się było ocknąć w rzeczywistości po szczytowaniu.
        >
        > Przy okazji - z moich doświadczeń, im bardziej pożądana partnerka, tym
        > silniejszy orgazm. A więc siła orgazmu bynajmniej nie zależy najbardziej od
        > techniki aktu, ważniejsza jest Osoba.


        Sława!

        Oczywiście w pewnych granicach...
        Wystarczy, że jej powierzchowność mieści się w pewnej klasie...

        Ale ważniejszy jest jej temperament i...
        WYOBRAŹNIA!

        Nie wapaniale udaje z kobietami, które miały długą karencję...

        Np rozwódki, zaniedbywane przez męża, w separacji...
        Co przez kilka miesięcy robiły to tylko paluszkami...

        Ale wcześniej miały udane życie erotyczne...

        Wtedy to jest ale dynamika!

        Pozdrawiam!

        Finezyjny
    • Gość: Kobalt No i 3-4 kategoria seksu którego w. b. n. p. IP: *.acn.waw.pl 08.11.02, 10:15
      Do trzeciej i przedostatniej kategorii rozczarowań seksualnych należą te
      zbliżenia gdy szwankował kondom. Już to pękł, już to się zsunął. Takie
      wydarzenia powodują niepotrzebny stres. O dziwo te droższe condomy z importu
      częściej mnie zawodziły niż stomilowskie. Szczególnie gdy się zmienia pozycje
      condomy jakoś tego nie lubią. Z tego miejsca apel do producentów...

      Czwarta i ostatnia sprawa: problematyka erekcyjna. Dwa razy mi nie stanął,
      niestety. Nie jest to u mnie żaden systemowy problem, po prostu tego samego
      dnia miałem wcześniej dwa stosunki z inną partnerką co mnie akurat wyczerpuje.
      Partnerka musiała mieć mieszane uczucia (co za impotent, nie, to ja mu się
      kompletnie nie podobam !)a mi było głupio gdy nagle to co łatwe stało się
      niemożliwe (sforsowanie wejścia do pochwy).
    • meduza4 Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! 08.11.02, 12:09
      Byla niedawno taka historia...Facet chyba chcial
      wypasc na macho i wspanialego kochanka,
      bo staral sie popisac jak umial -za szybko, byle jak,
      wszystkie mozliwe pozycje na raz... Chwilami mialam
      ochote sie rozesmiac, bo naprawde sie staral,
      a wychodzilo mu, ze pozal sie Boze :))))
      Po wszystkim zapytal mnie dumny z siebie jakich
      ja przed nim facetow mialam... Odpowiedzialam cos
      w stylu "aaa cienkich..." bo mi go bylo szkoda...
      I zaluje, ze nie powiedzialam mu prawdy w oczy,
      bo okazalo sie ze facet jest zwyczajnym klamca
      i nigdy nie traktowal mnie powaznie ani nie mial
      zamiaru sie ze mna wiazac. Jesli czyta teraz te slowa
      to pozdrawiam serdecznie :))) Troszke masz zbyt
      wysokie mniemanie o sobie moj drogi Z....
      • czarna_26 Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! 08.11.02, 15:18
        meduza4 napisała:

        > Byla niedawno taka historia...Facet chyba chcial
        > wypasc na macho i wspanialego kochanka,
        > bo staral sie popisac jak umial -za szybko, byle jak,
        > wszystkie mozliwe pozycje na raz... Chwilami mialam
        > ochote sie rozesmiac, bo naprawde sie staral,
        > a wychodzilo mu, ze pozal sie Boze :))))
        > Po wszystkim zapytal mnie dumny z siebie jakich
        > ja przed nim facetow mialam... Odpowiedzialam cos
        > w stylu "aaa cienkich..." bo mi go bylo szkoda...
        > I zaluje, ze nie powiedzialam mu prawdy w oczy,
        > bo okazalo sie ze facet jest zwyczajnym klamca
        > i nigdy nie traktowal mnie powaznie ani nie mial
        > zamiaru sie ze mna wiazac. Jesli czyta teraz te slowa
        > to pozdrawiam serdecznie :))) Troszke masz zbyt
        > wysokie mniemanie o sobie moj drogi Z....

        Taaaa, takich macho pełno dookoła:) ale ci się przytrafiło, jak ślepej kurze
        ziarno, a dużego chociaż miał? i czy dobrze lizał cipkę? bo z drugiej strony
        rzecz biorąc Meduzo po co Ci taki kaleki kochanek? a broń Boże facet!
        Przyjmij w takim razie ode mnie kondolencje i wyrazy współczucia:( dobrze że mi
        się jak na razie taki GAMOŃ nie trafił:)))))
        I pamiętaj: gorzej już być nie może:)))
        Pozdrawiam, CZARNA

        • amstaf1 Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! 08.11.02, 16:01
          czarna_26 napisała:

          > meduza4 napisała:
          >
          > > Byla niedawno taka historia...Facet chyba chcial
          > > wypasc na macho i wspanialego kochanka,
          > > bo staral sie popisac jak umial -za szybko, byle jak,
          > > wszystkie mozliwe pozycje na raz... Chwilami mialam
          > > ochote sie rozesmiac, bo naprawde sie staral,
          > > a wychodzilo mu, ze pozal sie Boze :))))
          > > Po wszystkim zapytal mnie dumny z siebie jakich
          > > ja przed nim facetow mialam... Odpowiedzialam cos
          > > w stylu "aaa cienkich..." bo mi go bylo szkoda...
          > > I zaluje, ze nie powiedzialam mu prawdy w oczy,
          > > bo okazalo sie ze facet jest zwyczajnym klamca
          > > i nigdy nie traktowal mnie powaznie ani nie mial
          > > zamiaru sie ze mna wiazac. Jesli czyta teraz te slowa
          > > to pozdrawiam serdecznie :))) Troszke masz zbyt
          > > wysokie mniemanie o sobie moj drogi Z....
          >
          > Taaaa, takich macho pełno dookoła:) ale ci się przytrafiło, jak ślepej kurze
          > ziarno, a dużego chociaż miał? i czy dobrze lizał cipkę? bo z drugiej strony
          > rzecz biorąc Meduzo po co Ci taki kaleki kochanek? a broń Boże facet!
          > Przyjmij w takim razie ode mnie kondolencje i wyrazy współczucia:( dobrze że
          mi
          >
          > się jak na razie taki GAMOŃ nie trafił:)))))
          > I pamiętaj: gorzej już być nie może:)))
          > Pozdrawiam, CZARNA
          >
          hello,
          mam nadzieje Czarna ze ten GAMOŃ to nie zadna aluzja, co?
          • czarna_26 Re: DO AMSTAFA! 08.11.02, 19:22
            Skądże znowu:))) skarbie, myślałam że już mnie zdołałeś poznać:)
            P.S.
            Tak myślałam że odpowiesz i szczerze mówiąc celowo użyłam w tym poście tego
            mojego ulubionego słówka:)
            Pozdrawiam, CZARNA
            • amstaf1 Re: DO AMSTAFA! 11.11.02, 13:15
              czarna_26 napisała:

              > Skądże znowu:))) skarbie, myślałam że już mnie zdołałeś poznać:)
              > P.S.
              > Tak myślałam że odpowiesz i szczerze mówiąc celowo użyłam w tym poście tego
              > mojego ulubionego słówka:)
              > Pozdrawiam, CZARNA

              ja,
              no to dobrze, a jak sie nudzisz to skrobnij meila, kiciu..
        • meduza4 do Czarnej 08.11.02, 16:30
          No wiesz Czarna -musial miec malego,
          bo ani nie dal dotknac, ani nie pokazal :)))
          Do lozka to sie wepchnal w takich luznych
          bokserkach i od razu "po" nalozyl je z powrotem...
          O czyms chyba to swiadczy :))))))
          • czarna_26 Re: do Meduzy 08.11.02, 19:07
            meduza4 napisała:

            > No wiesz Czarna -musial miec malego,
            > bo ani nie dal dotknac, ani nie pokazal :)))
            > Do lozka to sie wepchnal w takich luznych
            > bokserkach i od razu "po" nalozyl je z powrotem...
            > O czyms chyba to swiadczy :))))))

            Taaaa, a zapewne jak skończył to Ty do niego: - no kiedy wreszcie
            zaczynamy:)))))
            • amstaf1 Re: do Meduzy 11.11.02, 13:16
              czarna_26 napisała:

              > meduza4 napisała:
              >
              > > No wiesz Czarna -musial miec malego,
              > > bo ani nie dal dotknac, ani nie pokazal :)))
              > > Do lozka to sie wepchnal w takich luznych
              > > bokserkach i od razu "po" nalozyl je z powrotem...
              > > O czyms chyba to swiadczy :))))))
              >
              > Taaaa, a zapewne jak skończył to Ty do niego: - no kiedy wreszcie
              > zaczynamy:)))))

              no i dajcie spokoj chłopakowi, bo jeszcze kompleksow sie nabawi ;))
            • meduza4 Re: do Meduzy 12.11.02, 10:14
              czarna_26 napisała:

              > meduza4 napisała:
              >
              > > No wiesz Czarna -musial miec malego,
              > > bo ani nie dal dotknac, ani nie pokazal :)))
              > > Do lozka to sie wepchnal w takich luznych
              > > bokserkach i od razu "po" nalozyl je z powrotem...
              > > O czyms chyba to swiadczy :))))))
              >
              > Taaaa, a zapewne jak skończył to Ty do niego: - no
              kiedy wreszcie
              > zaczynamy:)))))

              Problem w tym, ze tak nie powiedzialam :(((
              Mialam nadzieje, ze jeszcze bedzie okazja,
              zebysmy zaczeli :)))))
      • kalina79 Czyżby mowa o finezyjnym? 08.11.02, 15:27
        meduza4 napisała:

        > Byla niedawno taka historia...Facet chyba chcial
        > wypasc na macho i wspanialego kochanka,
        > bo staral sie popisac jak umial -za szybko, byle jak,
        > wszystkie mozliwe pozycje na raz... Chwilami mialam
        > ochote sie rozesmiac, bo naprawde sie staral,
        > a wychodzilo mu, ze pozal sie Boze :))))
        > Po wszystkim zapytal mnie dumny z siebie jakich
        > ja przed nim facetow mialam... Odpowiedzialam cos
        > w stylu "aaa cienkich..." bo mi go bylo szkoda...
        > I zaluje, ze nie powiedzialam mu prawdy w oczy,
        > bo okazalo sie ze facet jest zwyczajnym klamca
        > i nigdy nie traktowal mnie powaznie ani nie mial
        > zamiaru sie ze mna wiazac. Jesli czyta teraz te slowa
        > to pozdrawiam serdecznie :))) Troszke masz zbyt
        > wysokie mniemanie o sobie moj drogi Z....


        A czy ten facet nie przedstawiał się czasem jako finezyjny? ;)))))
        • meduza4 Re: Czyżby mowa o finezyjnym? 08.11.02, 17:03
          Nie, to nie jest Finezyjny :))))
          To inny gagatek... Zreszta okazalo sie,
          ze on mailuje prawie do kazdej na tym
          forum i prawie z kazda chce sie umawiac,
          wiec moze nic straconego :)))
          A jak chcesz wiedziec kto -to napisz na moj @
    • Gość: Mila Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! IP: *.zedat.fu 08.11.02, 13:55
      Ja w takim razie musiaabym zapomniec o ostatnich 10 mies.
      Spotykalam sie z pewnym Niemcem, ale od poczatku byl
      strasznie cienki choc jemu wydawalo sie ze jest bogiem w
      lozku. Byl po prostu egoistyczny i dawal mi bardzo malo.
      Poza tym zero romantyzmu, jedynie pytania w stylu czy i
      ile razy szczytowalam.... Moje proby ukierunkowania go w
      jakis sposob spelzly na niczym. Ale wreszcie sie
      opamietalam i go zostawilam. Co ciekawe nawet mi
      ulzylo... Tylko ze teraz brakuje mi seksu..... :(
      • Gość: pik Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 12.11.02, 15:23
        Gość portalu: Mila napisał(a):

        > Ja w takim razie musiaabym zapomniec o ostatnich 10 mies.
        > Spotykalam sie z pewnym Niemcem, ale od poczatku byl
        > strasznie cienki choc jemu wydawalo sie ze jest bogiem w
        > lozku. Byl po prostu egoistyczny i dawal mi bardzo malo.
        > Poza tym zero romantyzmu, jedynie pytania w stylu czy i
        > ile razy szczytowalam.... Moje proby ukierunkowania go w
        > jakis sposob spelzly na niczym. Ale wreszcie sie
        > opamietalam i go zostawilam. Co ciekawe nawet mi
        > ulzylo... Tylko ze teraz brakuje mi seksu..... :(

        Pisząc "Niemiec" masz na myśli narodowość faceta czy jego nieudolnosc? Pytam bo mi tu zaczyna pasować opis...
        • Gość: Mila Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! IP: *.zedat.fu 13.11.02, 10:58
          Gość portalu: pik napisał(a):

          > Gość portalu: Mila napisał(a):
          >
          > > Ja w takim razie musiaabym zapomniec o ostatnich 10
          mies.
          > > Spotykalam sie z pewnym Niemcem, ale od poczatku byl
          > > strasznie cienki choc jemu wydawalo sie ze jest
          bogiem w
          > > lozku. Byl po prostu egoistyczny i dawal mi bardzo
          malo.
          > > Poza tym zero romantyzmu, jedynie pytania w stylu czy
          i
          > > ile razy szczytowalam.... Moje proby ukierunkowania
          go w
          > > jakis sposob spelzly na niczym. Ale wreszcie sie
          > > opamietalam i go zostawilam. Co ciekawe nawet mi
          > > ulzylo... Tylko ze teraz brakuje mi seksu..... :(
          >
          > Pisząc "Niemiec" masz na myśli narodowość faceta czy
          jego nieudolnosc? Pytam bo
          > mi tu zaczyna pasować opis...

          mam na mysli narodowosc....
      • finezyjny Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! odp. Analny 10.11.02, 17:32
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > ostatnio kochałam się z chłopakiem od tyłu i zanim się zorientowałam zaczął
        > mnie kopulować w pupę. To było bardzo nieprzyjemne - bolało i czułam się
        mocno
        > upokorzona...prawie zgwałcona

        Sława!

        O analnym mamy inny wątek...

        Ale Ty możesz zmienić swoją pamięć o tym zdarzeniu...

        Bo ja uważam, ze wtedy bardziej oddaję się kobiecie...

        Gdy wchodzę w nią od tyłu...

        Widać jak rózne może być podejście do tej samej sprawy...

        Ciekawi mnie dlaczego czułaś się upokorzona i zgwałcona...

        Tzn jak to postrzegasz..?

        Bo sama bolesność nie powinna być powodem, gdyż jest to raczej fuszerka, o czym
        mowa na innym analnym wątku..

        Zresztą ból pojawia się czasem i w klasycznym sexie...
        Nazywa się chyba dyspareunia, czy jakoś tak, nie chce mi się sprawdzać...


        Zresztą dziewice również odczuwają ból, ale mało która czuje się wtedy
        upokorzona, czy zgwałcona..?

        Pozdrawiam!

        Finezyjny.
        • kalina79 Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! odp. Analny 11.11.02, 11:04
          Facet zachował się jak świnia. Powinien był zapytać, przygotowac partnerkę
          (pieszczoty, nawilżenie), byc czuły i czujny na jej reakcje. To powinno sie
          dziać w ten sposób, że dziewczyna mówi, kiedy przestac, kiedy zwolnić, kiedy
          mozna dalej. A jesli ona tego nie toleruje, nalezy to uszanowac. Seks analny
          bardzo zbliza ludzi i moze byc pieknym, podniecajacym przezyciem i wcale nie
          bolesnym,, ale wtedy, kiedy oboje ze sobą współdziałają.
          • finezyjny Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! odp. Analny 12.11.02, 10:49
            kalina79 napisała:

            > Facet zachował się jak świnia. Powinien był zapytać, przygotowac partnerkę
            > (pieszczoty, nawilżenie), byc czuły i czujny na jej reakcje. To powinno sie
            > dziać w ten sposób, że dziewczyna mówi, kiedy przestac, kiedy zwolnić, kiedy
            > mozna dalej. A jesli ona tego nie toleruje, nalezy to uszanowac. Seks analny
            > bardzo zbliza ludzi i moze byc pieknym, podniecajacym przezyciem i wcale nie
            > bolesnym,, ale wtedy, kiedy oboje ze sobą współdziałają.

            Sława!

            Oczywiście, że możesz mieć rację...

            Ale po co rozpamietywać niedany raz..?

            Bo tą metodą można nabrać wstrętu do sexy jako takiego...

            Dlatego wlaśnie postulowałem skasowanie tego wątku, gdyż włąsnie Ty otworzyłaś
            tu "puszkę z Pandorą"...

            Zatem to nie sex analny jest temu winien, ale...

            Wiec można wszystko, ale z odpowiednimi ...

            Pozdrawiam!

            Twoj F.
            • kalina79 sam sie skasuj 13.11.02, 07:36
              kazdy wątek jest dobry, jesli są ludzie, ktorzy maja na dany temat cos do
              powiedzenia. juz predzej skasowac nalezaloby twoj nietolerancyjny, zastarzaly w
              pogladach topic o homoseksualistach.
              • szkodnik1 Re: sam sie skasuj 13.11.02, 07:40
                kalina nie przejmuj się....
                ....niektórzy wolą nie mówić o nieudanych związkach bo może oni sami są tą złą
                stroną w takich związkach...
                zauważ jednak, że jeśli odpisują i coś im się nie podoba to znaczy że musieli
                go przeczytać...hehehehehe
                zapraszam na priv ELITA....
                • meduza4 Szkodnik 13.11.02, 10:14
                  a ty mowisz o swoich nieudanych zwiazkach???
                  Bo gdyby zastosowac do ciebie to, co tutaj
                  napisales, to.............
                  A Kaline odpusc sobie -wie o wszystkim :)))))))
                  • Gość: Finezyjny Re: Szkodnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.11.02, 22:25
                    meduza4 napisała:

                    > a ty mowisz o swoich nieudanych zwiazkach???
                    > Bo gdyby zastosowac do ciebie to, co tutaj
                    > napisales, to.............
                    > A Kaline odpusc sobie -wie o wszystkim :)))))))


                    Sława!

                    Oczywiście, że wolę unikać mówienia o nieudanych związkach, bo wszyscy chcemy o
                    nich zapomnieć...

                    Zatem w samym pomysle tego wątku jest jakaś perwersyjna niekonsekwencja...

                    Podświadoma chęć dołowania się...

                    Przecież czytając te wspomnienia facet od razu dostaje zwisa, a dziewczyna
                    wysycha...

                    Ja wolę pamietać najpiękniejsze chwile...

                    Bo jestem optymistą...

                    Pozdrawiam!

                    Twój F.
    • Gość: nikt Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! IP: *.clientlogic.com 23.11.02, 03:18
      Dlaczego wzystko zawsze musi byc w taki sposob jaki chce kobieta, czy mezczyzni
      nie moga miec zadnych pragnien. Moze twoj chlopak w ten wlasnie sposob chcial
      pokazac ze cie kocha. Wszystkie niemal watki koncza sie wywodami na temat jak
      to i tamto powinno sie robic zeby kobieta chciala i zeby byla zadowolona i jak
      jej nie urazic a co z NAMI, mezczyzni takze maja swoje pragnienia i uczucia ale
      jakos zadna z kobiet to nie obchodzi, bo tylko one sie licza. Egoistki.
      • Gość: Hubert Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 24.11.02, 09:50
        Gość portalu: nikt napisał:

        > Dlaczego wzystko zawsze musi byc w taki sposob jaki chce kobieta, czy
        mezczyzni
        >
        > nie moga miec zadnych pragnien. Moze twoj chlopak w ten wlasnie sposob
        chcial
        > pokazac ze cie kocha. Wszystkie niemal watki koncza sie wywodami na temat
        jak
        > to i tamto powinno sie robic zeby kobieta chciala i zeby byla zadowolona i
        jak
        > jej nie urazic a co z NAMI, mezczyzni takze maja swoje pragnienia i uczucia
        ale
        >
        > jakos zadna z kobiet to nie obchodzi, bo tylko one sie licza. Egoistki.

        No i brawo!!
        Egoistki!!

        Stworzone przez mezczyzn, dla ktorych orgazm kobiety jest najlepszym dowodem
        meskosci.

        • Gość: stary baca Polecom owiecki!!! IP: *.ipt.aol.com 24.12.02, 17:36
          a jo panocki polecom mlode owiecki, jak se tak wyjde na hale, pomacom po
          dojkach mlodo owiecke, zlapie za rozcochrano welne na gzbiecie i zajade moim
          rozbojnikiem po same jojka to tylko se wesolo pobekuje i nie nazeko, roz dwo
          ile chcecie mozno jo ciupac, a jak mi sie znudzi to se nastepno owiecke lapie i
          prykom hejjjjjjj gory nase gory!!!!
          pozdrowiom
          do natluscenio kutaska polecom swiezo bryndze albo tlusc ze psa, sprobowol zech
          tych ostatnio tego dupnego cy analnego jak wy tam godocie seksa, moze byc tylko
          pozni zonka nazeko ze se jojek nie myje i smierdzo
      • c.kowalska Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! 30.12.02, 23:49
        Myślę, że masz dużo racji, ale nie do końca. Wydaje mi się (i mojemu partnerowi
        również), że mężczyzna osiąga najwyższą satysfakcję z seksu, gdy w pełni
        zaspokoi kobietę. Jezeli tego nie potrafi, to i jego przeżycia są bardzo
        płytkie. Nie dając nic kobiecie, nic lub prawie nic nie otrzymuje, a jedynie
        rozładowuje w niej swoje napięcie. Ale czy o to chodzi w naprawdę
        satysfakcjonującym i wspaniałym seksie???
        Pozdrawiam,
        Cecylka
        • mis_uszateq Re: Sex, którego lepiej nie pamiętać! 31.12.02, 08:57
          c.kowalska napisała:

          > Myślę, że masz dużo racji, ale nie do końca. Wydaje mi się (i mojemu
          partnerowi
          > również), że mężczyzna osiąga najwyższą satysfakcję z seksu, gdy w pełni
          > zaspokoi kobietę. Jezeli tego nie potrafi, to i jego przeżycia są bardzo
          > płytkie. Nie dając nic kobiecie, nic lub prawie nic nie otrzymuje, a jedynie
          > rozładowuje w niej swoje napięcie.

          Święta prawda!

          Czasem nawet zdarza się, że facet tak bardzo dąży do zadowolenia kobiety za
          każdym razem, aż wywiera na nią presję. I to jest główna przyczyna udawania
          orgazmów przez kobiety, które nie chcą patrzeć jak ich mężczyzna traci radość z
          seksu.

          A wystarczy szczerze porozmawiać i sobie wyjaśnić conieco :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka