Gość: girl IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.02, 15:16 Chodzi mi o spuszczanie się na twarz kobietom. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kalina79 domyślam się tylko... 10.11.02, 15:28 że tu może chodzić o poczucie dominacji nad partnerką. Podniecenie wynikające z zawłaszczenia jej ciała, robienia z nim, na co ma się ochotę. To także "zakazany owoc"- coś nieprzyzwoitego i brudnego. Niejedna kobieta poczułaby się tym upokorzona. Przełamanie tej bariery i widok, jak lepkie nasienie zalewa twarz partnerki, budzi w mężczyźnie satysfakcję, że kobieta jest całkowicie jego i ulega mu. Taką teorię sobie wyszyłam... czy to się zgadza? Sama jestem ciekawa, jak tę sprawę wyjasnią panowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ll Re: domyślam się tylko... IP: *.as9.nwbl1.wi.voyager.net 19.12.02, 04:51 Zgadzam sie. Tylko mala poprawka: chodzi o poczucie dominacji w sensie ponizenia kobiety.Wielu facetow(takze i ja)nie mowi "spuszczac sie na twarz" tylko "spuszczac sie na ryj". Wg mnie 7 na 10 facetow uzyje w rozmowie (z innymi facetami) wlasnie tego okreslenia. Wiekszosc mezczyzn nie jest zupelnie szczera z kobietami, zwlaszcza w takim katolickim rynsztoku jakim jest Polska. Jeden moj kumpel (nalogowy jebaka) wyznal mi kiedys, ze czesto w czasie sexu z roznymi kobietami podniecal sie dodatkowo mowiac w myslach ,cytuje doslownie: "ty kurwo, ty szmato". Nie jest to odosobniony przypadek. Mam nadzieje, ze nikogo nie urazilem. Bye, bye. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Thaliaa Re: Co w tym jest podniecające? IP: *.css.pl / 10.3.0.* 10.11.02, 15:41 Z mojego punktu (a jestem kobietą) zakończenie seksu oralnego w taki sposób jest podniecające dla obu stron. Ja to bardzo lubie, mój partner także. Każdy facet lubi patrzeć. Widok pięknej ukochanej kobiety która aceptuje w 100% ciało i zachowanie mężczyzny jest bardzo podniecający. Nie sprowadzała bym tego do dominacji i upokorzenia. Facet powinien robić to na co zgadza się i akceptuje jego partnerka. Miło gdy oboje mają podobne upodobania w łóżku. Znam to z autopsji :) Pozdrawiam i życzę miłego seksu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szalony kucharz Re: co jest w tym podniecającego? IP: 213.77.27.* 10.11.02, 15:58 Najbardziej w tym podniecający jest lubieżny uśmiech kobiety skąpanej nasieniem. Grymas obrzydzenia wykwitły na twarzy damy opryskanej śmietanką wcale nie jest podniecający. Proponuję odwiedzić www.thecummuseum.com. Kustosz tego muzeum, o bliskim mojemu poczuciu humoru, oprowadzając Cię po swoich zbiorach z pewnością wyjaśni prostymi i pięknymi słowami to zagadnienie. Szalony kucharz Odpowiedz Link Zgłoś
finezyjny Re: co jest w tym podniecającego? 10.11.02, 17:46 Sława! A czy mężczyzna akceptujący Twoje ciało bez ograniczeń i tabu jest dla Ciebie podniecający..? Twój facet oddany Tobie bezgranicznie... To samo dla nas... Nabrzmiałe z pożądania wargi ukochanej kobiety... Spryskane spermą... Którą ta z lubością zlizuje... Jest dla mężczyzny spełniem dowodem oddania partnerki i jej akceptacji... Przeciweństwem tego jest gdy partnerka z obrzydzeniem przerywa pieczoty oralne w chwili szczytowania... To jest chyba najbardziej przykra rzecz w oralizmie... Podobnie, choć wtedy nieco mniej intensywne jest oddczucie, gdy ona kończy ale potem wypluwa... To tak jakby wypluła część mnie... Myślę, że aby uświadomić Tobie jak przykre jest takie doświadczenie, przywołam Tobie obraz, gdy Twój ukochany mężczyna, po pieszczotach płucze usta płynem dezyfekującym... Albo z obrzydeniem wyciera usta, myje rtęce, albo nawet moczy penisa w roztworze nadmanianu... Potrafisz sobie wyobrazić taką sytuację... I swoje uczucia... Jakie wzbudza w Tobie wizja takiego zakończenia namiętności... Pozdrawiam! Finezyjny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siteczko Re: co jest w tym podniecającego? IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 10.11.02, 21:16 Ale musi być zaraz na twarz? Może do oczu prysnąć, ot co. I nie śmiejcie się, bo moja mama jest okulistką. A co do płukania ust płynem dezynfekującym... Nigdy nie współżyłam, więc tylko z wyobrażenia mogę wiedzieć. Ale myślę, że nie miałabym ochoty pocałować lubego, gdyby chwilę wcześniej pieścił mnie ustami w intymnym miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
jo-ke Re: co jest w tym podniecającego? 10.11.02, 21:36 Gość portalu: siteczko napisał(a): > Ale musi być zaraz na twarz? Może do oczu prysnąć, ot co. I nie śmiejcie się, > bo moja mama jest okulistką. Oj siteczko, dawno tak się nie uśmiałem. A poważnie to ja na przykład nigdy nie miałem ochoty na twarz. Ale fajna zabawa była kiedy to zrobiłem na biust. Wyobrażasz sobie jak się potem przylepialiśmy ;-)) Ale myślę, że nie miałabym ochoty pocałować > lubego, gdyby chwilę wcześniej pieścił mnie ustami w intymnym miejscu. Jeśli to będzie luby to będziesz miała - gwarantuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: settimana Re: co jest w tym podniecającego? IP: *.paw.pl 10.11.02, 22:33 kurcze..jak czytalam wasze wypowiedzi ..pomyslalam ze to obrzydliwe i zgadzalam sie z siteczkiem...ale finezyjny mnie przekonal ..facet ty masz racje:) kurcze..ale sie narobilo:) Odpowiedz Link Zgłoś
finezyjny Re: co jest w tym podniecającego? 10.11.02, 23:01 Gość portalu: settimana napisał(a): > kurcze..jak czytalam wasze wypowiedzi ..pomyslalam ze to obrzydliwe i zgadzalam > > sie z siteczkiem...ale finezyjny mnie przekonal ..facet ty masz racje:) > kurcze..ale sie narobilo:) dziękuję settimano! Jak tak myslę i tak postęuję.., ale unikam siłowego sexu... Zdaję się bardziej na intuicję i wyczucie i wychodzi to dużo ciekawiej niż jakieś tam schematy, co ćwiczą na innych wątkach... Odpowiedz Link Zgłoś
daemianus Re: co jest w tym podniecającego? 11.11.02, 00:24 Kluczem jest owa dominacja. Niektórzy/niektóre nie lubią tego słowa więc zaprzeczają, jednak ta dominacja jest czysto symboliczna i często w pełni akceptowana przez obie strony. Nie ma więc zgrzytów. Pojawiają się gdy kobieta po prostu nie lubi smaku spermy. Powinna akceptować swego partnera ale dużym nietaktem byłoby z jego strony gdyby wymagał od partnerki niepotrzebnego poświęcenia. Nic na siłę. Daemianus Odpowiedz Link Zgłoś
caline Re: co jest w tym podniecającego? 17.12.02, 21:49 jo-ke napisał: > Gość portalu: siteczko napisał(a): > > > Ale musi być zaraz na twarz? Może do oczu prysnąć, ot co. I nie śmiejcie s > ię, > > bo moja mama jest okulistką. > Oj siteczko, dawno tak się nie uśmiałem. A poważnie to ja na przykład nigdy nie > > miałem ochoty na twarz. Ale fajna zabawa była kiedy to zrobiłem na biust. > Wyobrażasz sobie jak się potem przylepialiśmy ;-)) Oj siteczko troche dziecinna jestes: to on moze cie tam calowac i piescic a ty nie wyobrazasz sobie jak potem zblizyc usta do jego ust po cudownej miniecie, ktora wlasnie ci ofiarowal? To niedorzeczne. Chyba sie do konca nie akceptujesz. Uwielbiam calowac sie z facetem i poczuc na jego ustach moj smak, tak samo jak on uwielbia moje usta po tym jak mu cudownie obciagnelam. To jest niesamowicie przyjemne, i podniecajace, to wyraz akceptacji ciala drugiego czlowieka. > > Ale myślę, że nie miałabym ochoty pocałować > > lubego, gdyby chwilę wcześniej pieścił mnie ustami w intymnym miejscu. > Jeśli to będzie luby to będziesz miała - gwarantuję. Odpowiedz Link Zgłoś
chatte Re: Co w tym jest podniecające? 17.12.02, 22:02 Podniecajacego dla kobiet czy mezczyzn? Ja moge odpowiedziec tylko z punktu widzenia kobiety... Odpowiedz Link Zgłoś
caline Re: Co w tym jest podniecające? 17.12.02, 22:42 chatte napisała: > Podniecajacego dla kobiet czy mezczyzn? Ja moge > odpowiedziec tylko z punktu widzenia kobiety... wiec...? Odpowiedz Link Zgłoś
chatte Re: Co w tym jest podniecające? 17.12.02, 23:17 caline napisała: > wiec...? z mojego punktu widzenia podniecajacy jest zapach, a przede wszystkim smak nasienia. dlatego tez wole je czuc na jezyku i w przelyku... Odpowiedz Link Zgłoś
amstaf1 Re: Co w tym jest podniecające? 18.12.02, 09:37 chatte napisała: > caline napisała: > > > > wiec...? > > z mojego punktu widzenia podniecajacy jest zapach, a > przede wszystkim smak nasienia. dlatego tez wole je czuc > na jezyku i w przelyku... hmmmm, bardzo interesujące ;) Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Co mnie w tym podnieca...... 18.12.02, 09:52 Gość portalu: girl napisał(a): > Chodzi mi o spuszczanie się na twarz kobietom. Witaj, W cumshot (a więc wytryskach) na twarz najbardziej podnieca mnie kilka elementów: 1. Czuję lekką dominację (psychiczną) ze strony mężczyzny. Pozwolenie na wytrysk na moją twarz lub do moich ust świadczy o pełnym oddaniu z mojej strony i pełnym zaangażowaniu w miłość, którą uprawiam, 2. Lubię smak, zapach i konsystencję spermy (choć nałogowym palaczom, pochłaniającym 2 paczki dziennie serdecznie dziękuję), 3. Jako kobietę wzrokowca podnieca mnie wytrysk i patrzenie na niego, 4. Lubię moment zasychania spermy na mojej twarzy. Przypomina to nieco maseczkę ściągającą. 5. Sperma działa jednak nieco odżywczo na cerę (choć niektórzy będą się z tego śmiali). Do siteczka: Siteczko miało niewątpliwie rację w kwestii cumshot an eyes. Sperma gdy znajdzie się w oku nie jest niczym przyjemnym. U mnie wywołuje natychmiastowe podrażnienie gałki ocznej, jej zaczerwienienie i łzawienie. Co do drugiej kwestii, a wiec całowania partnera po zetknięciu jego ust z Twoimi narządami płciowymi. Siteczko..... nie wiem co powiedzieć, naprawde. Przeciez seks składa się z wielu elementów gry miłosnej: z seksu oralnego, z pocałunków, z penetracji pochwy, może odbytu. Robienie przerw na ablucje przerywa ten wspaniały akt. Oczywiscie są przeciwskazania np. do naprzemiennego penetrowania pochwy i odbytu (z uwagi na zwiekszone ryzyko infekcji pochwy), ale żaden z lekarzy nie wspomina o niemiłych konsekwencjach uprzedniego całowania, lizania sromu a poźniej przeniesienia ust do splotu w miłosnym pocałunku. Poza tym: śluz kobiecy nie jest czymś brudnym, nieczystym, niesmacznym. Większość z nas z pewnością sama próbowała nawet jak smakujemy. Dlaczego więc miałby występować opór przed pocałowaniem partnera gdy ten uprzednio pieścił nas oralnie? Narządy płciowe to nie jest gorsza część ciała. Tak samo jak po pieszczeniu stóp, pośladków, ud, łydek, tak samo po pieszczeniu mojej cipki czy odbytu, nie mam oporów przed namiętnym pocałowaniem partnera/partnerki. Co więcej, pozostający na ich ustach smak i zapach mojego ciała działa na mnie dodatkowo stymulująco. pozdrawiam olivvka PS. Przeglądając www.thecummuseum.com szczególnie na moją wyobraźnie podziałały zdjęcia glory holes. Niejednokrotnie fantazjowałam na ten temat. Wydaje mi się tego typu zachowanie może odrobinę niemoralne, ale jakże podniecające. Odpowiedz Link Zgłoś
amstaf1 Re: Co mnie w tym podnieca...... 18.12.02, 10:12 w rzeczy samej, galeria jest bardzo interesujaca, rzekl bym nawet ze bardzo PODNIECAJĄCA... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szalony Kucharz Zwróciliście uwagę na takie jedno piękne zdjęcie.. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.02, 10:40 ... na stronach the Cum Museum, na którym uwieczniona została kobieta we wnętrzu jadącego gdzieś samochodu, ze wzrokiem dość zamglonym i podbródkiem "utytłanym" świeżym nasieniem? Możecie się ze mnie śmiać, ale obraz ten jest dla mnie niezwykle wzruszający i oddaje temat przemijania o wiele pełniej niż niejedno haiku czy wielogodzinne wpatrywanie się w rzeczny nurt: szarobura kolorystyka vhs, rozmazany widok za szybą, te jej oczy jeszcze żywe a już martwe i kserksesowe łzy pod ustami... Sz. K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: big Re: Co w tym jest podniecające? IP: *.artii.com / 192.168.0.* 18.12.02, 13:42 Nie będę pewnie oryginalny,pisząc,że nie zrobiłbym "cumshota",jeśliby tego nie pranęła moja partnerka, chociaż widok jej spryskanej twarzy nie byłby dla mnie ekscytujący.Powiem więcej:godni politowania są ci,którzy pryskająna na twarz pertnerce tylko dla własnej przyjemności,nie zastanawiając nad jej zaspokojeniem.Pomijając to,zastanawia mnie,czy te dziewczyny,które lubią cumshoty przeżywają orgazm równocześnie z partnerem.Moje zaciekawienie bierze się stad, że mam szczeście zawsze przeżywać orgazm rownocześnie z moją partnerką,która preferuje go z moim aparacikiem w sobie,a jeśli już trzeba wyskoczyć,to koniecznie muszę zaspokoić ją paluszkiem powodując,że jej biodra przestaną się zniecierpliwione unosić.Zauważyłem skądinąd,że moja partnerka należy do tej grupy kobiet,które nie maja problemów zosiaganiem orgazmu pochwowego, co sądząc po lekturze tego Forum(i nie tylko) nie jest rzadkością. Wzrost podniecenia nastepuje u niej przez tzw głęboką penetrację(podrażnianie szyjki macicy)i stymulowanie "legendarnego" punktu G porzez takie odruchowe poruszanie przez nią biodrami ku górze,aby powodować ucisk żołędzia na górną ścianę pochwy.Konstatując,gdybym w momencie dochodzenia przez nią wyskoczył i napryskał na jej twarz,to za chwilę dostałbym na odlew w swoją(no,może troszkę przesadzam)zwłaszcza,że kulminacją szczytowania jest dla mojej kobiety odczucie wtryskiwanej w nią spermy(lubi też troszkę po wierzchu muszelki). Odpowiedz Link Zgłoś