Gość: Kostuch
IP: 217.96.21.*
20.11.02, 09:03
Czymś podzielić się muszę z forum eroticum zacnym, i na tę chwilę oręż mą
złośliwą odkładam.
Zasępiwszy się niedawno, nad życia rutyną, powróciłem niespodzianie, w rejony
dzieciństwa, jakże w końcu nieodległego :-)), i krążąc myślami w obszarach
najbliższych sercu i rozporkowi memu, odkryłem że żywot mój pod względem
seksualnym jakby wymarzonym i idealnym rytmem od pewnego czasu, wiodę. Gdy
jako osesek o „chędożeniu” myślałem takie właśnie miało ono być w moim
podówczas - przyszłym, a dzisiaj już - obecnym bytowaniu. Tak więc marzenie
ciałem się stało...i w ciele tym z orgazmem, na długo mam nadzieję,
zamieszkało :-))
Seks spontaniczny, codzienny, z najpiękniejszą na ziemi, bez planowania, bez
limitów, bez granic w wyobraźni. Ehhh.... godzinami mógłbym, z jej pąku róży
spijać perłowe, wilgotne jej podniecenie, albo pod palcami je odnaleźć. Czuć
rękę jej, usta na sobie. Wodzić palcem od karku, poprzez kręgosłup, aż po
pupy zagłębienie uwieńczone, upragnionym przez miliony, kształtem tak
przecudownym i doskonałym w swojej formie, że aż nieprawdopodobnym. I kończę
to niebiańskie orbitowanie, obdarowując ją mlecznym, ospale spływającym z jej
ciała, ciepłym strumieniem mojego spełnienia, które zmaterializowało się
wczoraj na policzku, w dzisiejszym preludium na brzuchu, a wieczornym
dopełnieniu w środku....I tak od miesięcy, co dzień i co noc, po
godzinie....taaak to dobra długość, nie za krótko, aby uczta na deser
zasługiwała, nie za długo też, by chęć na dokładkę, zmysły kąsała.
Czasu upłynęło już 6 lat może, kiedym to po raz pierwszy na zakazane ogrody,
chociaż zawsze z milczącym przyzwoleniem, wstąpił, a jednak dopiero kilka
miesięcy wstecz, wzbiłem się na wyżyny seksualnych uciech, poziom dla każdego
na wyciągnięcie ręki, a jednak tak odległy. Klucz do bram Olimpu, licencja
pilota,...
Sny to nie są, tego jestem pewien, nazbyt dowodów dookoła mnie, a czy poziom
ostateczny, czy jest coś jeszcze dalej ???? Kiedyś zadała mi to pytanie..., z
jakąż uciechą poszukujemy na nie odpowiedzi do dzisiaj ( nadzieje mam tylko
że „mój papandreo” lub inne części ciała, przy zbyt częstych poszukiwaniach
nie zmienią się w jakieś tam naleśniken...).
Czy wy odczuwacie podobnie ? I nie myślę tu jedynie o szczytowanku (o to
łatwiej niż o „dziwną minę” w domu ludzi specjalnej troski w Łubiskach). Na
jaki poziom wdrapaliście się, po drabinie...no powiedzmy, 10-o szczeblowej.
Drogie Panie, Panowie ?
P.S. Osoby z nadmiernym ślinotokiem – precz, tylko poważne oferty )