Gość: maciejka IP: 217.153.19.* 03.12.02, 10:51 Wierzycie w miłość? Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: maciejka Re: Miłość IP: 217.153.19.* 03.12.02, 10:58 Kalina, dziekuję za odpowiedź. Ja tez wierzę, ale to nie dość popularny pogląd w dzisiejszych czasach. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
verka.w Re: Miłość 03.12.02, 11:01 Vitam! Powiem krotko, pomimo kilku powaznych ran popazeniowych nadal wierze w milosc i ze jest ktos wart mojej milosci. Pozdrovionka - Verka Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re:Alez oczywiscie ze tak 03.12.02, 11:11 Gość portalu: maciejka napisał(a): > Wierzycie w miłość? > Pozdrawiam:) Naturalnie. Wystarczy spojrzec na mnie i mojego męża. Nie miałabyś wątpliwości co nas łączy. Choc nie była to miłośc od pierwszego wejrzenia. A taką również przeżyłam. pozdrawiam olivvka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kobalt Re: Miłość IP: *.acn.waw.pl 03.12.02, 11:13 Tak. Ale nie od pierwszego wejrzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smyk Re: Miłość IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 11:27 Tak ! Ale to występuje równocześnie z popędem ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jeż Re: Miłość IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.12.02, 11:43 Miłosć jest bólem powiedział Zając Jeża ściskając. Pzdr Jeż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siteczko Re: Miłość IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 03.12.02, 11:56 Oczywiście!!! Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Miłość 03.12.02, 12:00 Gość portalu: maciejka napisał(a): > Wierzycie w miłość? > Pozdrawiam:) Przestalam wierzyc :(((((((( To znaczy -moze gdzies tam istnieje jakas milosc, ale w moim zyciu okazala sie zjawiskiem jednokierunkowym i raczej nie licze na to, ze mezczyzna moze kochac szczerze i bezinteresownie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciejka Re: Miłość IP: 217.153.19.* 03.12.02, 12:12 Meduzo! W takim razie życzę Tobie abyś trafiła na tego odpowiedniego, chociaż przyznam Tobie rację, trudno trafić na miłość bezinteresowną i szczerą ze strony mężczyzny. pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Meduzo!!! 03.12.02, 12:12 meduza4 napisała: > Gość portalu: maciejka napisał(a): > > > Wierzycie w miłość? > > Pozdrawiam:) > > Przestalam wierzyc :(((((((( > To znaczy -moze gdzies tam istnieje jakas milosc, ale > w moim zyciu okazala sie zjawiskiem jednokierunkowym > i raczej nie licze na to, ze mezczyzna moze kochac > szczerze i bezinteresownie... > Smutne i tragiczne zarazem to co napisałaś. Więcej optymizmu. Nie wiem na jakich Ty trafiałaś do tej pory mężczyzn, ale ja nie mam absolutnie złego mniemania o interesowności czy też bezinteresowności płci przeciwnej. To samo mężczyzni mogą powiedzieć o nas, kobietach. Bo czyż kobiety nie są momentami zwykłymi księgowymi, które na zimno kalkulują co im się opłaci a co nie? Gdybym miała oceniać szczerość intencji mężczyzn i kobiet to zdecydowanie stawiam na mężczyzn. pozdrawiam samokrytyczna (płciowo) olivvka :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Olivvko!!! 03.12.02, 12:24 ja tez kiedys stawialam na szczerosc mezczyzn... ale po ostatnich przejsciach w moim zyciu to bym funta klakow nie dala za ich slowa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smyk Re: Meduzo ! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 12:32 meduza4 napisała: > ja tez kiedys stawialam na szczerosc mezczyzn... > ale po ostatnich przejsciach w moim zyciu to bym > funta klakow nie dala za ich slowa... To co skłoniło cię do zawarcia związku (zauroczenie - czy miłość?) Odnośnie przejść to zawsze potwierdza się reguła, że dwie strony są winne. Odpowiedz Link Zgłoś
rychost Miłość v. Meduza 04.12.02, 13:24 meduza4 napisała: > To znaczy -moze gdzies tam istnieje jakas milosc, ale > w moim zyciu okazala sie zjawiskiem jednokierunkowym > i raczej nie licze na to, ze mezczyzna moze kochac > szczerze i bezinteresownie... Ja wierze w milosc. Przyznam, ze na forum erotyka wyznanie Meduzy mocno zgrzytnelo. Po wielu deklaracjach w innych watkach o swobodzie, tolerancji i innych takich, Meduza pokazala prawdziwa kobieca dusze. Zaznaczam z gory, ze dusze takie maja zarowno mezczyzni jak i kobiety. Kobiety jednak troche bardziej. Mozna powiedziec, ze wiele tropow erotyki konczy sie w lozku, ale to nie znaczy, ze wszystkie i nie znaczy to, ze erotyka i seks to wszystko w naszym zyciu. Osobiscie uwazam, ze brak milosci u kobiety to powazny uszczerbek - dla niej - ale wazniejsze, ze dla natury. W lozku jest naprawde bosko gdy kobieta ofiarowuje swoja milosc. Jestem mezczyzna i w poprzednim zdaniu wyszedl ze mnie caly brak bezinteresownosci? Meduzo mozesz tak powiedziec bedac w takim dolku emocjonalnym. Dla mnie nie jest to tak jednoznaczne. Potocznie mowi sie, ze w kryzysach winne sa obie strony. Zawsze jakies wady i bledy mozna znalezc. Bywaja jednak sytuacje wyjatkowo niesymetryczne. Chlopy tez bywaja niezlymi kanaliami i swirami. Charakteropatie sa czeste aczkolwiek nie obejmuja 100% populacji meskiej. Totez Twoja generalizacja jest nieuprawniona Meduzo. Wydaje mi sie, ze jestes osoba przebojowa. W ramach psycho-fitnesu powinnas mocno wziasc sie za siebie. Banalem jest stwierdzenie, ze kazda milosc jest pierwsza. A niepowodzenia milosne najlepiej leczyc nastepnymi zakochaniami. Absolutnie nie zgadzam sie w nieszczerosc meskiej milosci. Wezcie jednak pod uwage drogie Panie dynamike tego cudownego zjawiska. Czy sadzicie, ze odznaczeni za 50-letnie pozycie tak samo odczuwaja swe kontakty jak za mlodu? To, ze jestesmy zmienni tez sprawia, ze zycie jest bardziej kolorowe. Do boju Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Miłość v. Meduza 04.12.02, 13:44 rychost napisał: > A niepowodzenia milosne najlepiej leczyc > nastepnymi zakochaniami. Nieprawda! Tyle razy leczylam sie w ten sposob, ze przysiegam publicznie, iz nigdy wiecej sie nie zakocham! Nie pozwole sie po raz kolejny wykorzystac, oszukac i zranic. Nie bede generalizowac, ale ja w zyciu spotkalam tylko trzy typy mezczyzn: 1.Moja osoba go zupelnie nie interesuje 2.Mowi, ze moja osoba go interesuje, ale tak naprawde to presja rodziny i znajomych jest tak silna, ze kogos musi miec, a ja sie akurat nawinelam -prawda wychodzi po fakcie :((( 3.Mowi, ze moja osoba go interesuje, ale naprawde chodzi mu o niezobowiazujacy romans -prawda wychodzi po fakcie, informuja mnie osoby trzecie :((( No ale gdybym miala pieniadze i mieszkanie, to tych zakochanych amantow ciagnalby sie za mna caly sznur, a tak :(((( Co przecietny mezczyzna wie o milosci -kompletnie nic!!! Napisze tu jeden ze swych wierszy: Boze, tak mi ciezko... Jestem zrozpaczona -ludzie uczuciami klamstwa nazywaja... Milosc -lza wsrod pustki przez swiat odrzucona, ktorej nas tysiace nigdy nie zaznaja! Boze, zanim Niebo godnym laski wskazesz, nim zlo cale spalisz, rozproszysz w nicosci... Boze, coz mi z tego, ze lotrow ukarzesz, gdy nie moge uniesc wlasnej samotnosci? Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Miłość v. Meduza 04.12.02, 13:51 Meduzo, Jednak chyba nie jest tak do konca jak piszesz. Miłość istnieje, czego dowody widzimy codziennie wokół siebie: uściski, pocałunki, uśmiechy, potomstwo. To wszystko to owoce miłosci. Umiem zrozumieć natomiast, że Tobie ta prawdziwa miłość jeszcze się nie przytrafiła. Ale może warto poczekac? Może czasami warto obniżyc wymagania wobec tego idealnego partnera? Moze w koncu warto samemu tej milosci poszukac, a nie czekac az ona nadejdzie? Moje stare porzekadło mówi: przerzuć worek ziemniaczków i wybierz z niego tego jednego nierobaczywego. Ja już wybrałam. Teraz czas na Ciebie. pozdrawiam olivvka PS. A co do uczciwości czy to mężczyzn czy kobiet: Myśle, ze płeć nie odgrywa w tym żadnej roli. To nie kwestia płci, tylko wychowania, wyznawanych wartości, moralności, etyki. Kobiety w równie doskonały sposób oszukują i potrafią ranić co mężczyzni. Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Nie Olivvko 04.12.02, 14:17 -mylisz sie! Kochalam i to az do bolu i dlatego tylko ten bol mi teraz pozostal! I dlatego tez nie chce wiecej kochac ! A wymagania wobec partnerow mialam widocznie za niskie, skoro potrafili w twarz mi napluc! Jesli jeszcze je obnize, to chyba juz bedzie swiadczyc o calkowitym braku szacunku dla siebie! A generalnie problem tkwi w tym, ze to mezczyzni nie chca mojej milosci -nigdy nie zdarzyla sie sytuacja odwrotna, to znaczy nie zdarzylo mi sie przebierac w facetach jak w ziemniaczkach, podczas gdy mnie panowie nie raz brali pod lupe i nie bede wymieniac infantylnych powodow dla ktorych kochac mozna tylko wysoka blondynke dobrze ustawiona przez rodzicow -bo i tego sie musialam nasluchac. I nie pytaj skad ja biore takich facetow -nie wiem, sami sie znajduja, sporo ludzi mnie pyta jak ja to robie, ze takich spotykam.... I nie mow mi, ze nie znam prawdziwej milosci, bo obrazasz mnie twierdzac, ze to co czulam nie bylo prawdziwe -klamstwem i oszustwem bylo to co ktos mi dal w zamian za moja milosc! I dlatego powtarzam: mezczyzni nie potrafia kochac!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rychost Zdziwienie 04.12.02, 15:33 meduza4 napisała: > A wymagania wobec partnerow mialam widocznie za > niskie, skoro potrafili w twarz mi napluc! Jesli jeszcze > je > obnize, to chyba juz bedzie swiadczyc o calkowitym > braku szacunku dla siebie! Nie zaprzecze. > I nie pytaj skad ja biore takich facetow -nie wiem, sami > sie > znajduja, sporo ludzi mnie pyta jak ja to robie, ze > takich > spotykam.... Cieplo, cieplo, ... > I dlatego powtarzam: mezczyzni nie > potrafia kochac!!!!!!!!!! Potwory. Znaczy ja tez? Przez tyle lat nie potrafilem sie poznac. Spokojnie Mazaduzo Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Nie Olivvko 04.12.02, 15:49 meduza4 napisała: > -mylisz sie! Kochalam i to az do bolu i dlatego tylko > ten bol mi teraz pozostal! I dlatego tez nie chce wiecej > kochac ! > A wymagania wobec partnerow mialam widocznie za > niskie, skoro potrafili w twarz mi napluc! Jesli jeszcze > je > obnize, to chyba juz bedzie swiadczyc o calkowitym > braku szacunku dla siebie! A generalnie problem tkwi > w tym, ze to mezczyzni nie chca mojej milosci -nigdy > nie zdarzyla sie sytuacja odwrotna, to znaczy nie > zdarzylo mi sie przebierac w facetach jak w > ziemniaczkach, > podczas gdy mnie panowie nie raz brali pod lupe > i nie bede wymieniac infantylnych powodow dla ktorych > kochac mozna tylko wysoka blondynke dobrze ustawiona > przez rodzicow -bo i tego sie musialam nasluchac. > I nie pytaj skad ja biore takich facetow -nie wiem, sami > sie > znajduja, sporo ludzi mnie pyta jak ja to robie, ze > takich > spotykam.... > I nie mow mi, ze nie znam prawdziwej milosci, bo obrazasz > mnie twierdzac, ze to co czulam nie bylo prawdziwe > -klamstwem i oszustwem bylo to co ktos mi dal w zamian > za moja milosc! I dlatego powtarzam: mezczyzni nie > potrafia > kochac!!!!!!!!!! Meduzo miła, To co piszesz to uogólnienia. Nie wolno tego robić. To takie samo uogólnienie jak to, że każdy mężczyzna zdradza, a każda blondynka to idiotka. Każdy człowiek jest różny, bez względu na płeć. To, że akurat na swojej drodze spotykałaś wg Ciebie "łajdaków" to być może pech, być może sama przyciągasz zupełnie nieświadomie tego typu mężczyzn, nie wiem. Wg mnie należałoby Twoje przypadki rozpoznać i spróbować znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy. I pamietaj: w niczym nie chciałam Cie obrazić!!! :-))) Ja też nie jestem posągową blondynką, tatuś nie ma zakładu produkcyjnego ani hektarów za stodołą. Ot zwykła przeciętna kobieta, jednak bardzo otwarta na potrzeby mężczyzn i lubiąca ich towarzystwo. Za sobą też mam kilka nieudanych miłości. Nie przeszkadzało mi to jednak szukać dalej. Nie zrażałam się. Bo czy 20-kilku letnia kobieta może się poddać i nie poszukiwac dalej? Co innego gdybym miała 50-lat, wtedy może chciałabym już swietego spokoju z milutkim psem w zasiszu domowego ogniska. Ale będąc 20-to kilku latką? I mimo, że były to miłości po których dzisiaj zostało już tylko wspomnienie, często nawet nienajlepsze, to czasami łza w oku się kręci gdy wspomnienie to wraca, bo to przecież kawałek mojego życia. Choć wiem, że żaden z tych związków nich nie miał szansy przetrwać. Na "łajdaków" nie trafiałam, ale trafiałam na osoby odmienne charakterologicznie. Nigdy nie szukałam księcia z bajki, ani nie szukałam mężczyzny przystojnego niczym J.P. Belmondo :-))), ani majętnego niczym B.Gates. Cierpliwi zostaną wynagrodzeni. Zapewniam Cię, że wśród mężczyzn są i Ci źli i Ci wspaniali, kochani. I życzę Ci, byś znalazla kiedyś takiego (i jestem pewna ze tak sie stanie predzej czy pozniej), który będzie zwierciadlanym odbiciem Twojej osoby i z którym będziesz szczęsliwa. pozdrawiam olivvka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siteczko Re: Miłość v. Meduza IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 07.12.02, 13:56 meduza4 napisała: > Boze, tak mi ciezko... Jestem zrozpaczona > -ludzie uczuciami klamstwa nazywaja... > Milosc -lza wsrod pustki przez swiat odrzucona, > ktorej nas tysiace nigdy nie zaznaja! > > Boze, zanim Niebo godnym laski wskazesz, > nim zlo cale spalisz, rozproszysz w nicosci... > Boze, coz mi z tego, ze lotrow ukarzesz, > gdy nie moge uniesc wlasnej samotnosci? > Nie spodziewałam się, żeś poetką... Dobre. Może trochę zbyt "pojęciowe", nazywane, zamiast opisywane; ale naprawdę poruszające. Takiej rozpaczy pełne, a ja nienawidzę uczuć mało intensywnych! Ja powiem tyle. Mam 21 lat i nigdy dotąd nie byłam z nikim związana. Wszystko, co mi się zdarzyło, to trzy niedoszłe związki i jakieś żartobliwe flirty. Fizycznie - najintymniejszy kontakt z mężczyzną, jaki miałam, to taniec. Nawet się ani razu nie całowałam. A jednak cuda się dzieją i cud się wydarzył. Wyraźnie zmierza ku czemuś między mną a kimś, kogo od dłuższego czasu zwę swym przyjacielem. Jest inteligentny, odpowiedzialny, także przystojny, więc przestało mi przeszkadzać, że jest ode mnie młodszy. Niezależnie, co się dalej stanie, już rozpacz moja nagle rozpłynęła się w powietrzu. Ufaj Bogu, a w końcu cud się stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwal Re: Miłość v. Meduza 07.12.02, 14:39 Prawdę mówiąc ociupinkę się z Meduzą zgadzam - też wolałem krótki post po każdym nieudanym związku. Ale potem bardzo szybko zaczyna się tęsknić za kimś innym:). Odwagi Meduzo! Odpowiedz Link Zgłoś
kwiatka2 Re: Miłość 04.12.02, 13:28 Ja wierze ale chyba najpierw trzeba bylo by zdefiniowac co to milosc bo kazdy ma swoje pojecie na ten temat :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siteczko Re: Miłość IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 04.12.02, 13:34 "Zaiste, miłość jest świętym pożarem, Iskrą zatloną w ogniach nieśmiertelnych, Aniołów dobrem, Wszechmocnego darem, Balsamem rajskim dla serc skazitelnych. Pobożność duszę w niebiosa porywa - Ale z miłością niebo w duszę wpływa" G. G. Byron (tł. A. Mickiewicz) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dinozaurka Re: Miłość IP: 217.173.196.* 07.12.02, 12:40 przeczytalam ostatnio kilka Twoich wypowiedzi i...jak to w zyciu bywa czasem sie z zgadzam z tym co piszesz a innyk razem nie...w trakcie czytania nasunelo mi sie jedno pytanie...a mianowicie..Ile wiosenek ma Siteczko??i jezeli to nie bedzie zbyt duzym ujawnieniem danych personalnych, o ktore tak zabiegasz to bardzo prosze o odpowiedz pozdrawiam dinozaurka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dinozaurka Re: Miłość IP: 217.173.196.* 07.12.02, 12:43 A milosc to "nieba zrywanie"...... Odpowiedz Link Zgłoś
rychost Miłości definiowanie ????????????????????????????? 04.12.02, 15:37 kwiatka2 napisała: > Ja wierze ale chyba najpierw trzeba bylo by zdefiniowac > co to milosc bo kazdy ma swoje pojecie na ten temat :) Brrrrrrrrr ! Co za ochyda. Zdefiniowana milosc. Nie do wytrzymania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sisi Re: Miłość IP: 80.48.253.* 07.12.02, 13:40 Z definicji - Miłość to - wiecie w Encyklopedii PWN nie ma definicji miłości. Więc miłość nie istnieje. Ratunku , a ja myślałam że jestem zakochan ! Odpowiedz Link Zgłoś
brys13 Re: Miłość 07.12.02, 22:25 Miłłłłłłłość Miłość jak słońce: ogrzewa świat cały I swoim blaskiem ożywia różanym, W głębiach przepaści, w rozpadlinach skały Dozwala kwiatom rozkwitnąć wiośnianym I wyprowadza z martwych głazów łona Coraz to nowe na przyszłość nasiona. Miłość jak słońce: barwy uroczemi Wszystko dokoła cudownie powleka; Żywe piękności wydobywa z ziemi, Z serca natury i z serca człowieka I szary, mglisty widnokrąg istnienia W przędzę z purpury i złota zamienia. Miłość jak słońce: wywołuje burze, Które grom niosą w ciemnościach spowity, I tęczę pieśni wiesza na łez chmurze, Gdy rozpłakana wzlatuje w błękity, I znów z obłoków wyziera pogodnie, Gdy burza we łzach zgasi swe pochodnie, Miłość jak słońce: choć zajdzie w pomroce, Jeszcze z blaskami srebrnego miesiąca Powraca smutne rozpromieniać noce I przez ciemność przedziera się drżąca, Pełna tęsknoty cichej i żałoby, By wieńczyć śpiące ruiny i groby. Adam Asnyk - Miłość jak słońce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciejka Re: Miłość IP: 217.153.19.* 07.12.02, 22:29 Bryś, widzę a raczej czytam, z Ciebie to prawdziwy romantyk!? Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jagodka Re: Miłość IP: *.attu.pl / 192.168.2.* 08.12.02, 00:11 Milosc to podstawa zycia i jedyne co prawdziwe w tym zaklamanym swiecie! Odpowiedz Link Zgłoś
jo-ke Re: Miłość 08.12.02, 10:05 Wierzę oczywiście w miłość. I zapewniam, że faceci to też ludzie Meduzo. A jeśli trafiasz tylko na takich to bez obrazy ale coś z tobą nie tak. Co do miłości to wydaje mi się, że jest to coś równoległego, bardzo mocno ale niekoniecznie związanego z seksem fizycznym. I tak jak można kochać platonicznie, bez wzajemności albo osoby, które nas nie szanują a nawet poniewierają tak można uprawiać seks bez miłości dla czystej przyjemności. Może to jest cyniczne ale moje doświadczenia są takie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
adamek42 Re: Miłość 08.12.02, 11:00 W końcu i tak się okazuje ,że chodzi tylko o forsę.Małżeństwo to przecież nic innego jak w pełni zalegalizowana prostytucja.Nie ma kasy ( ,kasa misiu ,kasa),To i "miłość" pryska. Odpowiedz Link Zgłoś
brys13 Re: Miłość 08.12.02, 16:38 Małżeństwo wg mnie to przedsiębiorstwo i to spółką z nieograniczoną odpowiedzialnościa .Sztuka jest prowadzić tę firme tak aby nie doprowadzic do bankructwa. Jak w każdej firmie zdarzaja się też wiarołomni i nieodpowiedzilni wspólnicy co tą spólkę prowadzą do upadłości.I jak w każdej firmie jeżeli wspólnicy są odpowiedzialni to mimo częstej dekoniunktury finansów czy uczuć uda im się tę firmę wyprowadzić na ścieżkę rozwoju. Odpowiedz Link Zgłoś