Gość: Kobalt IP: *.acn.waw.pl 04.12.02, 17:53 Czyli o stopniowaniu orgazmu. Dzięki czemu osiągacie największe orgazmy, a kiedy są one mniejsze w swej intensywności ? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Kobalt Re: Miniorgazm, Maxiorgazm IP: *.acn.waw.pl 04.12.02, 17:56 Aha, zapomniałem dodać, jest to temat sponsorowany przez Instytut Orgazmu im. Kaliny:) Odpowiedz Link Zgłoś
kalina79 Instytut im. Kaliny? 04.12.02, 20:55 Gość portalu: Kobalt napisał(a): > Aha, zapomniałem dodać, jest to temat sponsorowany przez Instytut Orgazmu im. > Kaliny:) A może Instytut im. Lecha Wałęsy? Byłoby jeszcze "dowcipniej". Najsilniejsze orgazmy mam po dłuższej przerwie w seksie. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
rychost Re: Instytut im. Kaliny? 05.12.02, 10:07 kalina79 napisała: > Najsilniejsze orgazmy mam po dłuższej przerwie w seksie. ;-) Rzeczywiscie prawda. Mialem kiedys niewypowiedziana przyjemnosc inicjowania seksualnego doroslej kobiety. Potrafila byc w orgazmie chyba do godziny. Dla mnie to tez byla ogromna satysfakcja. Miewalismy potem dluzsze przerwy ale po udoskonaleniu technik dziewczyna juz nie potrafila "odejsc" na dlugo. Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Miniorgazm, Maxiorgazm 05.12.02, 10:16 Gość portalu: Kobalt napisał(a): > Czyli o stopniowaniu orgazmu. Dzięki czemu osiągacie największe orgazmy, a > kiedy są one mniejsze w swej intensywności ? Kobalcie, W moim przypadku najsłabszy jest pierwszy orgazm. Natomiast każdy następny jest coraz silniejszy, tak gdzieś do siódmego, ósmego. Następne są już nieco męczące, aczkolwiek nadal przyjemne. Z lat młodości wspominam natomiast orgazmy, które osiągałam podczas problemów zdrowotnych związanych z drożdzycą pochwy (przepraszam za zniesmaczenie niektórych). Wtedy podrażnienie moich okolic genitalnych było trwałe z uwagi na chorobę, a wywoływane orgazmy były niepowtarzalne. Na szczęście ta przypadłość (drożdzyca pochwy - która wielu kobietom sprawia bardzo dużo kłopotu) przytrafiła mi się tylko jeden jedyny raz. Na szczęście i na nieszczęście zarazem :-))))), bo tamte orgazmy były naprawde szczególnej jakości. pozdrawiam olivvka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kobalt Re: Miniorgazm, Maxiorgazm IP: *.acn.waw.pl 05.12.02, 10:43 Ad. Kobalcie, W moim przypadku najsłabszy jest pierwszy orgazm. Natomiast każdy następny jest coraz silniejszy, tak gdzieś do siódmego, ósmego. Następne są już nieco męczące, aczkolwiek nadal przyjemne. Oliwko, U mnie niejako podobnie. Drugi silniejszy od pierwszego, a trzeci od drugiego. Ale trzeci dawno mi się nie zdarzył :). Hej, w jakim to czasie Ty osiągasz siódmy, ósmy ?? W ciągu jednej sesji miłosnej parogodzinnej, ilugodzinnej ?? Łechtaczkowe sa te orgazmy ? Ile czasu przerwy między dwom orgazmami potrzebuje łechtaczka ? Zasypałem Cię pytaniami cholera... Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Obnażam się coraz bardziej 05.12.02, 11:02 Gość portalu: Kobalt napisał(a): > Ad. Kobalcie, > W moim przypadku najsłabszy jest pierwszy orgazm. Natomiast każdy następny jest > > coraz silniejszy, tak gdzieś do siódmego, ósmego. Następne są już nieco > męczące, aczkolwiek nadal przyjemne. > > Oliwko, > U mnie niejako podobnie. > Drugi silniejszy od pierwszego, a trzeci od drugiego. Ale trzeci dawno mi się > nie zdarzył :). Hej, w jakim to czasie Ty osiągasz siódmy, ósmy ?? W ciągu > jednej sesji miłosnej parogodzinnej, ilugodzinnej ?? Łechtaczkowe sa te > orgazmy ? Ile czasu przerwy między dwom orgazmami potrzebuje łechtaczka ? > > Zasypałem Cię pytaniami cholera... Ale odpowiem, a co mi tam :-))) Mój mąż śmieje się, że podczas seksu oralnego, można z zegarkiem w ręku mierzyć czas od rozpoczęcia pobudzania mojej łechtaczki, do wystąpienia kolejnego orgazmu :-))) Na samym początku, to liczenie przez niego w myślach sekund (bo trwa to ponoć równo 31 sekund :-)))) ) drażniło mnie i byłam za to na niego zła. Dzisiaj mnie to bawi :-))) i czasami go pytam, czy się spóźniłam czy przyspieszyłam. Najtrudniejszy jest pierwszy orgazm. Jeśli mam go osiągnąć w wyniku masturbacji, to potrzebuje ok. 5 minut. Jeśli w wyniku pobudzania oralnego, to myśle że potrzeba na to ok. 10 minut. Natomiast jeśli w wyniku penetracji, to potrzebuję raczej dużo więcej czasu, dlatego albo sama pomagam sobie paluszkiem , albo w miedzyczasie obdarzana jestem pieszczotami jezyczka. A każdy kolejny orgazm , po pierwszym, przychodzi bardzo szybko. Odpoczynków nie potrzebuję, moja łechtaczka szybko traci tę chwilową nadmierną wrażliwość. W zasadzie po minucie, czy dwóch mogę już mieć kolejny orgazm. I tak praktycznie w nieskończoność, póki mi się nie znudzi :-))) i nie zacznę odczuwać zmęczenia fizycznego. W seksuologii nazywane jest to orgazmem wielokrotnym. U mężczyzn jest to także możliwe, czego dobitnym przykładem jest mój mąż (choć on orgazm wielokrotny umie osiągnąć tylko w wyniku masturbacji). Ale on się jednak szybciej poddaje ode mnie :-))) pozdrawiam olivvka Odpowiedz Link Zgłoś
kalina79 nic cie nie powstrzyma 07.12.02, 01:16 olivvka napisała: > Z lat młodości wspominam natomiast orgazmy, które osiągałam podczas problemów > zdrowotnych związanych z drożdzycą pochwy (przepraszam za zniesmaczenie > niektórych). Wtedy podrażnienie moich okolic genitalnych było trwałe z uwagi na chorobę, a wywoływane orgazmy były niepowtarzalne. Czy Ty nigdy sobie nie odpuszczasz? ;-) Olivvko, Ty chyba będziesz uprawiać seks nawet w zaświatach! ;-) Piszę to, bo sama kiedyś miałam wyżej wymienioną przypadłość (osłabienie odporności po antybiotykach) i ostatnie na co wtedy miałam ochotę, to seks. Przede wszytskim zniechęcał mnie fakt choroby i troska o zdrowie partnera (!!!) oraz o zdrowie moje. Poza tym, przy takich podrażnieniach seks byłby dla mnie cierpieniem, nie mówiąc o katowaniu kochanka chorobliwymi upławami i szczerze się zdziwiłam, że Tobie to odpowiadało. A co na to ON? Szczęście, że to się leczy szybko i skutecznie :) Odpowiedz Link Zgłoś