megaorgazm - jak to jest?

05.12.02, 16:03
moja partnerka, bedaca zarazem cudowna zona, mowi mi czasem, ze bylo jej po
prostu dobrze, a innym razem (co oczywiscie widac) po szczytowaniu wraca na
ziemie przez dobre kilka minut (generalnie to wyglada tak, jakbym ja wybudzil
z bardzo glebokiego snu)

oczywiscie niesamowicie kreci mnie, gdy patrze (i czuje) na miarowe skurcze
niemal wszystkich miesni podbrzusza (szczegolnie fajnie to wyglada jak napina
sie brzuszek, przy czym niesamowite jest jak bardzo, bardzo moze sie ten
miesien napiac). wiem, ze wtedy jest jej baaaardzo dobrze (megaorgazm?) a
takie skurcze moga trwac nawet dobrze ponad pol minuty. czasem mowi
mi, "wiesz, tak dobrze jeszcze mi nie bylo"

i teraz pytanie: czy jest granica megaorgazmu? czy po przezyciu maksymalnym,
moze przyjsc jeszcze bardziej "mega"? czy potrzeba do tego coraz wiekszej
stymulacji, czy jednak ma to charakter subiektywny - tzn. powiedzmy, ze przy
takich samych pieszczotach/seksie, mozemy powiedziec "tak dobrze mi jeszcze
nie bylo" bo to zalezy tylko i wylacznie od psychiki?

troche to moze byc skomplikowane, wiem; powiedzmy, ze potrafie tez sobie na
to pytanie odpowiedziec sam, ale chcialbym poznac wasze zdanie, przy czym
chetnie dowiem sie, jak dochodziliscie do/przezywaliscie wasze megaorgazmy

dzieki za odpowiedzi
    • Gość: Szalony Kucharz The Big "O" IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.02, 16:48
      Drogi ludgarze krugerze,

      Poruszyłeś temat równie interesujący, co niezgłębiony i chyba nie dający się
      zgłębić, mianowicie kwestię kobiecego orgazmu.

      Za dużo się na ten temat nie wypowiem, nie jestem przecież kobietą (no, może
      trochę, lecz zdecydowanie za mało ;-)), pozostawiając wątek do obróbki naszym
      miłym forumowiczkom - na pewno ich wypowiedzi będą o wiele ciekawsze od moich.

      1. Sfera "subiektywna" - wbrew pozorom w osiąganiu orgazmu (zarówno u kobiet
      jak i mężczyzn) bardzo wiele zależy od czynników "subiektywnych", tj. nastroju,
      postrzegania atrakcyjności partnera, stopnia odprężenia, poczucia
      bezpieczeństwa czy erotycznego napięcia, itp., itd. I bardzo często dokładnie
      ten sam sposób pobudzania, w pozornie tych samych zewnętrznych warunkach, z tym
      samym kochankiem/kochanką może wywołać zupełnie różne orgazmy. Tych czynników
      jednak, z racji ich "subiektywności", kontrolować z zewnątrz się nie da.

      2. Sfera "obiektywna", czyli pobudzanie tych czy innych erotycznych receptorów.
      Kilka uwag odnośnie najnowszych ustaleń dotyczących fizjologii kobiecego
      orgazmu. Od dłuższego czasu zarzucono w światowej seksuologii koncepcję orgazmu
      łechtaczkowego i pochwowego. W swojej książce "Sexual pleasures" Susan Craig
      Bakos (o samej książce napiszę niebawem coś więcej) wysuwa myśl, że warto
      byłoby, aby w ramach pokuty za tyle nieszczęść, jakie sprowadził na kobiety
      Sigmund Freud, odrodził się on w ciele jednej z nich i próbował osiągnąć
      seksualną satysfakcję bez najmniejszego nawet, pośredniego pobudzania
      łechtaczki. Masters i Johnson utrzymują, popierając się wynikami swoich
      długoletnich badań, że każdy orgazm kobiecy zaczyna się w tym niewielkim
      zgrubieniu tuż nad zwieńczeniem warg mniejszych sromu. Najświeższe odkrycia
      seksuologiczno-medyczne zagłębiają się w istotę tego guziczka dalej,
      stwierdzając że stanowi on jedynie zewnętrzną manifestację potężnego
      seksualnego systemu nerwowego, nazywanego ciałem klitoralnym, a który to system
      obejmuje niemal całą miednicę i jej organy: mięśnie, sploty nerwowe, genitalia
      oraz... dolny odcinek przewodu pokarmowego. Doniosłość tych faktów każe nam
      wszystkim jeszcze raz zastanowić się nad tajemnicą wielkiego "O".

      3. Sprawa ostatnia, czyli poszukiwanie ultymatywnej rozkoszy. Na pewno, jako
      facetowi, zdarzały Ci się lepsze i gorsze orgazmy. Czy jednak w jakimkolwiek
      stopniu te słabsze momenty zniechęciły Cię do dalszego uprawiania seksu? Nie
      wydaje mi się. Z cielesną żądzą jest tak jak z głodem, nie można jej zaspokoić
      raz na zawsze, i nawet najwszpanialsza uczta nie odbierze nikomu smaku
      kolejnych posiłków, ani nie przyćmi zbytnio wspomnień jadeł dawniejszych.



      Szalony Kucharz
      • Gość: Kobalt Re: The Big 'O' IP: *.acn.waw.pl 05.12.02, 17:38
        Co prawda to prawda. Świat nauki tak naprawdę nie rozgryzł tajemnicy orgazmu,
        jak zresztą wielu innych, nawet wydawałoby się - banalnych, aspektów
        funkcjonowania naszych ciał. O ile to są w ogóle ciała ?. Nie jestem wcale taki
        pewny, czy ja mam ciało, a jeśli go nie mam, to dokąd się wybrało i po co ?
        Może z wizytą do innego ciała ?

        Czytałem książkę Wielkie O, co prawda nie w oryginale, a tłumaczenie to już
        interpretacja i oryginalna myśl autora ulega popularnej procedurze "głuchego
        telefonu", czasem do tego stopnia, że nie wiadomo już - był orgazm, czy tylko
        się zdawało, bo to echo grało.

        Wracając do tematu poruszonego przez autora tego wątku, wydaje się, że nie ma
        formuły na megaorgazm, są natomiast hipotezy, m.in. Durenmata, ktore pozwalają
        z pewną dozą prawdopodobieństwa oczekiwać, że jesli spełnione zostaną niektóre
        lub wszystkie warunki (ważne wszelako - w jakich proporcjach, jaką relatywną
        wagę otrzymają, a to już doprawdy alchemia erotyki i seksu i nikt jej do końca
        nie zgłębi)to wtedy megaorgazm może się wydarzyć. Celowo piszę "wydarzyć" a
        nie "mieć miejsce".

        Oto te warunki:
        1/W trakcie sesji onanistycznej wyobraziłeś sobie tę/tego partnera jako
        uczestnika aktu płciowego. Jeśli przeżyłeś szczyt szczytów i - co istotne -
        błogostan trwający parę minut po w/w szczycie szczytów, więc jeśli tak się
        stało, to możesz już śmiało przejść do działania w realu, tj. spotkać się z
        tą/tym partnerem w łóżku.
        2/Oboje musicie mieć dobry dzień.

        Pozdrawiam
        Kobalt :)
        • Gość: Kobalt Re: The Big 'O' IP: *.acn.waw.pl 06.12.02, 12:00
          Może ktoś coś wie więcej o megaorgazmie i pomoże ?
    • Gość: kabotyn Re: megaorgazm - jak to jest? IP: waprx* / 192.168.229.* 06.12.02, 13:06
      Kolejną fazą megamegaorgazmu jest śmierć spowodowana orgazmem:-)))).
Pełna wersja