ludgar.kruger
05.12.02, 16:03
moja partnerka, bedaca zarazem cudowna zona, mowi mi czasem, ze bylo jej po
prostu dobrze, a innym razem (co oczywiscie widac) po szczytowaniu wraca na
ziemie przez dobre kilka minut (generalnie to wyglada tak, jakbym ja wybudzil
z bardzo glebokiego snu)
oczywiscie niesamowicie kreci mnie, gdy patrze (i czuje) na miarowe skurcze
niemal wszystkich miesni podbrzusza (szczegolnie fajnie to wyglada jak napina
sie brzuszek, przy czym niesamowite jest jak bardzo, bardzo moze sie ten
miesien napiac). wiem, ze wtedy jest jej baaaardzo dobrze (megaorgazm?) a
takie skurcze moga trwac nawet dobrze ponad pol minuty. czasem mowi
mi, "wiesz, tak dobrze jeszcze mi nie bylo"
i teraz pytanie: czy jest granica megaorgazmu? czy po przezyciu maksymalnym,
moze przyjsc jeszcze bardziej "mega"? czy potrzeba do tego coraz wiekszej
stymulacji, czy jednak ma to charakter subiektywny - tzn. powiedzmy, ze przy
takich samych pieszczotach/seksie, mozemy powiedziec "tak dobrze mi jeszcze
nie bylo" bo to zalezy tylko i wylacznie od psychiki?
troche to moze byc skomplikowane, wiem; powiedzmy, ze potrafie tez sobie na
to pytanie odpowiedziec sam, ale chcialbym poznac wasze zdanie, przy czym
chetnie dowiem sie, jak dochodziliscie do/przezywaliscie wasze megaorgazmy
dzieki za odpowiedzi