romans z zonatym

13.12.02, 10:43
Co Wy dziewczyny widzicie w zonatych facetach? Co ma w sobie facet miedzy 30
a 40 rokiem zycia, ze wystarczy, ze nie jest rozdeptanym udomowionym i
roztytym bamboszem i jest tylko troche przystojniejszy od diabla, a
dziewczyny wprost lepia sie do niego?
Dlaczego pchaja sie na „trzeciego”?
Dlaczego nie szanuja ani siebie, ani rodziny takiego faceta (najczesciej ma
dzieci)?
Dlaczego?
    • meduza4 Re: romans z zonatym 13.12.02, 10:49
      Ja nie widze nic takiego, ale masz racje-jest grupa
      kobiet, ktore pchaja sie na trzecia...
      Ciekawy jest tez fakt, ze niektorzy mezczyzni takze
      lubia sie pchac na trzeciego i biora sie za mezate
      i dzieciate kobiety...
      Dlaczego? Nie wiem... Interesujacy temat....
      • Gość: Kobalt Re: romans z zonatym IP: *.acn.waw.pl 13.12.02, 10:57
        Ad.Ciekawy jest tez fakt, ze niektorzy mezczyzni takze
        lubia sie pchac na trzeciego i biora sie za mezate
        i dzieciate kobiety...
        Dlaczego? Nie wiem... Interesujacy temat....



        Ja mam awersję do wchodzenia na trzeciego, czy raczej na drugiego należałoby
        powiedzieć. Kobietę chcę mieć tylko dla siebie. Poza tym szanuję cudze związki,
        nawet nieudane - dopóki trwają ja nie chcę przeszkadzać.
    • olivvka Re: money, money, money :-))) 13.12.02, 11:07
      kohinor napisał:

      > Co Wy dziewczyny widzicie w zonatych facetach? Co ma w sobie facet miedzy 30
      > a 40 rokiem zycia, ze wystarczy, ze nie jest rozdeptanym udomowionym i
      > roztytym bamboszem i jest tylko troche przystojniejszy od diabla, a
      > dziewczyny wprost lepia sie do niego?
      > Dlaczego pchaja sie na „trzeciego”?
      > Dlaczego nie szanuja ani siebie, ani rodziny takiego faceta (najczesciej ma
      > dzieci)?
      > Dlaczego?
      >

      Jak w przeboju zespołu Abba. Niestety.

      Najczęściej u boku 40-latka widzimy młodą, dość atrakcyjną 18-25 latkę, która
      nie jest w stanie zadbać w sposób dostateczny jeszcze w kwestii swoich potrzeb
      materialnych. Ustatkowany mężczyzna, posiadający stały dochód, stanowi dla niej
      atrakcyjne wyzwanie. Poznaje przy nim świat: restauracje, teatr, filharmonia,
      przyjęcia towarzyskie. Jest to dla niej wyjątkowo kuszące. Jeszcze bardziej
      kuszące jest wówczas, gdy jest osobą wywodzącą się ze środowiska
      małomiasteczkowego lub wiejskiego i przyjechała do większego miasta by
      kontynuowac edukację. A być może także ów 40-letni pan zechce partycypować w
      kosztach nauki? Czasami postępowanie tych młodych dziewcząt jest świadome (a
      przecież to nic innego wtedy jak utajnione prostytuowanie się), czasami
      natomiast z uwagi na niedojrzałość emocjonalną rzeczywiście zakochują się w
      tych szpakowatych (niejednokrotnie bardzo przystojnych przeciez - sama lubię
      starszych panów - mężczyznach) nie zważając, że stanowia poważne zagrożenie dla
      twrałości rodziny tego człowieka. Czasami doprowadzają do rozpadu małżeństwa,
      częściej natomiast czują wielki zawód miłosny, po rozstaniu z obiecującym
      odejście od żony narzeczonym. To nic innego jak zdobywanie doświadczeń.


      pozdrawiam
      olivvka
    • Gość: Kobalt Re: romans z zonatym IP: *.acn.waw.pl 13.12.02, 11:17
      Ad. Co ma w sobie facet miedzy 30
      a 40 rokiem zycia, ze wystarczy, ze nie jest rozdeptanym udomowionym i
      roztytym bamboszem i jest tylko troche przystojniejszy od diabla, a
      dziewczyny wprost lepia sie do niego?


      Potwierdzam Twoje słowa, im bardziej oddalam się od 30 urodzin tym łaskawiej
      jestem traktowany przez płeć piękną. Ja jestem a u t e n t y c z n i e
      przystojny, ale kiedyś byłem naprawdę bardzo ładny, a jednak mniej się
      podobałem dziewczynom niż teraz. Jest to dla mnie dużą pociechą na starość.
      :)
      • olivvka Re: Cóż za skromność :-))) 13.12.02, 11:22
        Gość portalu: Kobalt napisał(a):

        > Ad. Co ma w sobie facet miedzy 30
        > a 40 rokiem zycia, ze wystarczy, ze nie jest rozdeptanym udomowionym i
        > roztytym bamboszem i jest tylko troche przystojniejszy od diabla, a
        > dziewczyny wprost lepia sie do niego?
        >
        >
        > Potwierdzam Twoje słowa, im bardziej oddalam się od 30 urodzin tym łaskawiej
        > jestem traktowany przez płeć piękną. Ja jestem a u t e n t y c z n i e
        > przystojny, ale kiedyś byłem naprawdę bardzo ładny, a jednak mniej się
        > podobałem dziewczynom niż teraz. Jest to dla mnie dużą pociechą na starość.
        > :)

        Hej Kobalcie,
        Skromność bijąca od Ciebie wzruszyła mnie bardzo :-)))

        pozdrawiam
        olivvka
        • Gość: Kobalt Re: Cóż za skromność :-))) IP: *.acn.waw.pl 13.12.02, 11:24
          Czas nas uczy pogody i skromności :)
          • szalawila Re: Cóż za skromność :-))) 13.12.02, 11:27
            Zgadzam się z Tobą, też jestem takim facetem:))))
            • meduza4 Re: Cóż za skromność :-))) 13.12.02, 11:32
              szalawila napisał:

              > Zgadzam się z Tobą, też jestem takim facetem:))))

              Takim skromnym czy takim przystojnym? :)))))))
              • szalawila Re: Cóż za skromność :-))) 13.12.02, 11:39
                Oczywiście, że przystojnym:))))
            • Gość: Kobalt Re: Cóż za skromność :-))) IP: *.acn.waw.pl 13.12.02, 11:35
              szalawila napisał:

              > Zgadzam się z Tobą, też jestem takim facetem:))))


              Kontynuując, dość często te dziewczyny mówią mi, że nie za bardzo mają o czym
              gadać z młodzieńcami. Że niby chłopcy zostają w tyle nie tylko w okresie
              pokwitania, ale i w latach dwudziestych ?. Może one cenią sobie mądrość ?! (a
              nie money, money etc.). Oby tak było, bo poszukiwanie mądrości to piękna
              intencja i bardzo mi miło gdy czasem się trochę przydam jakiejś młodej prawda
              studentce wieczorowej
              • lekkoduch Re: Cóż za skromność :-))) 13.12.02, 11:42
                jestem facetem między 40 a 50 lat.
                I rzeczywiście mam teraz o wiele większe powodzenie niż kiedyś.
                Nie mówię o dwudziestoparolatkach, zresztą z nimi bym nie chciał, mam córkę w
                tym wieku.
                Ale babki 30 - 40 lat lgną wprost do mnie. A ja się wcale nie oganiam.
                Biorę je. Są wspaniałe. Nic nie chcą.
                Nie chcą rozbijać mojego małżeństwa, tylko kochać się ze mną.
                Uwielbiam je.
              • olivvka Re: Cóż za skromność :-))) 13.12.02, 11:43
                Gość portalu: Kobalt napisał(a):

                > szalawila napisał:
                >
                > > Zgadzam się z Tobą, też jestem takim facetem:))))
                >
                >
                > Kontynuując, dość często te dziewczyny mówią mi, że nie za bardzo mają o czym
                > gadać z młodzieńcami. Że niby chłopcy zostają w tyle nie tylko w okresie
                > pokwitania, ale i w latach dwudziestych ?. Może one cenią sobie mądrość ?! (a
                > nie money, money etc.). Oby tak było, bo poszukiwanie mądrości to piękna
                > intencja i bardzo mi miło gdy czasem się trochę przydam jakiejś młodej prawda
                > studentce wieczorowej

                Tak, tak, Kobalciku, one "lecą" na mądrość zazwyczaj:-))). Ale to działa także
                chyba w drugą stronę, gdy starszy mężczyna przekonuje nastolatkę, ile to jest w
                niej mądrości, zaradności życiowej (choć tutaj akurat będąc zupełnie
                nieświadomym niekłamie:-)) ), podczas gdy tak naprawde zależy mu na kontakcie
                fizycznymz młodym ciałem i udowodnieniu sobie że wciąż jest prawdziwym
                mężczyzną, który wzbudza pożądanie u kobiet.

                A przepraszam, tak na marginesie, ile to wynosi rachunek w restauracji za taką
                miłą pogawędkę ze studenką wieczorową, hę? (bo domyślam się, i to pewnie
                słusznie, że jako gentelman nie pozwoliłbyś młodej, niezarobkującej przecież
                jeszcze kobiecie, uregulować płatności zą tą skromną kolację z krewetkami,
                anchois i sushi)

                To taka symbioza i barter: starszy pan zapewnia dostatek, młodsza pani zapewnia
                mile spędzony czas na pogawędce i nie tylko.

                pozdrawiam
                olivvka
                • Gość: Kobalt Re: Cóż za skromność :-))) IP: *.acn.waw.pl 13.12.02, 11:58
                  Okey, tylko już przestań chociaż mnie w tym wątku katować tym "Starszym
                  panem", "szpakowatym" etc., mam young look i sposób poruszania się też. Jest
                  wiele racji w tym co piszesz, ale spójrzmy prawdzie w oczy - ZAWSZE jest
                  wymiana. Także między rówieśnikami. Ona nie zechce go jeśli on nie dostarcza
                  jej pewnych dóbr psycho-materialnych, on nie poprosi jej o rękę jeśli uzna że
                  jego ręka jest więcej warta niż ta jej. Dlaczego wymiana mądrości za młodość
                  miałaby zostać oceniona jako jakościowo gorsza od innch form wymiany ?
                  Oczywiście młodość za forsę to już bym był niezainteresowany, bo to mało sexi
                  dla mnie taka korupcja erotyki.

                  Nie jestem skąpy, ale też jestem wyczulony na chciwość, więc kiedy wyczuję że
                  kobieta powiedzmy niechętnie siebie finansuje to tracę zainteresowanie wymianą.
                  Ale jeszcze nie zdarzyło mi się żeby dziewczyna nie wróciła po tym gdy
                  odmówiłem jej jakiegoś tam poczęstunku a ona - bo niekiedy tak jest - wyleciała
                  na takie dictum z lokalu w oburzeniu:)). Wróciła mądrzejsza:).
                  • olivvka Re: Cóż za skromność :-))) 13.12.02, 12:13
                    Gość portalu: Kobalt napisał(a):

                    > Okey, tylko już przestań chociaż mnie w tym wątku katować tym "Starszym
                    > panem", "szpakowatym" etc., mam young look i sposób poruszania się też.

                    Kobalciku, a dlaczego odbierasz to negatywnie. Dla mnie "starszość panów" jest
                    także pociągająca, i ich szpakowatość również :-)))))


                    >Jest
                    > wiele racji w tym co piszesz, ale spójrzmy prawdzie w oczy - ZAWSZE jest
                    > wymiana. Także między rówieśnikami. Ona nie zechce go jeśli on nie dostarcza
                    > jej pewnych dóbr psycho-materialnych, on nie poprosi jej o rękę jeśli uzna że
                    > jego ręka jest więcej warta niż ta jej. Dlaczego wymiana mądrości za młodość
                    > miałaby zostać oceniona jako jakościowo gorsza od innch form wymiany ?

                    Mąrdości za młodość wymiana? Bez zarzutów. Ale obawiam się, że w zdecydowanej
                    większości przypadków jest to wymiana młodość za bilety NBP (lub inne dobra
                    wynikające z siły nabywczej pieniądza).


                    > Oczywiście młodość za forsę to już bym był niezainteresowany, bo to mało sexi
                    > dla mnie taka korupcja erotyki.

                    Mnie także mierzi tego typu barter.


                    >
                    > Nie jestem skąpy, ale też jestem wyczulony na chciwość, więc kiedy wyczuję że
                    > kobieta powiedzmy niechętnie siebie finansuje to tracę zainteresowanie
                    wymianą.
                    >
                    > Ale jeszcze nie zdarzyło mi się żeby dziewczyna nie wróciła po tym gdy
                    > odmówiłem jej jakiegoś tam poczęstunku a ona - bo niekiedy tak jest -
                    wyleciała
                    >
                    > na takie dictum z lokalu w oburzeniu:)). Wróciła mądrzejsza:).

                    No cóż, zazdrościć.


                    pozdrawiam "starszego pana" :-))))))))))
                    olivvka
              • szalawila Re: Cóż za skromność :-))) 13.12.02, 11:48
                Dojrzałość u mężczyzny jest niewątpliwą zaletą:)))
                Będąc dwudziestolatkiem, brakowało mi tego "czegoś" by porozumieć się z
                kobietami:\\
      • rb13 Re: romans z zonatym 13.12.02, 13:52
        Cos w tym jest ja też z kazdym rokiem robię sie przystojniejszy.A jak miałem 20
        lat ( a trochę , a raczej wiecej lat minęło) to tylko obecna żona mnie chciała.
        Ależ ona była i jest piekna ! A dziś sie śmieje że poznała się na męskiej
        urodzie.Ha,ha...
      • dziadzio Re: romans z zonatym 18.12.02, 13:41
        Wiesz, ja bym się tak nie cieszył. Po prostu nie widzą w Tobie zagrożenia.
        Wiem coś o tym :)
        Pozdrowienia
    • Gość: eLBe Re: romans z zonatym IP: *.*.*.* 13.12.02, 12:32
      Bo kobiecie jest potrzebny:

      ... - 25 przystojny brunet
      26 - 35 brunet z grubym portfelem
      36 - 45 brunet z grubym portfelem i mózgiem
      46 - 55 facet z włosami
      56 - .. facet

      Kiedyśwydawało mi się, że to taki głupi żarcik i trochę złośliwe ale popatrzcie
      jak się zgadza!
    • morelka1 Re: romans z zonatym 13.12.02, 12:57
      ja tu tylko chcialam zauwazyc, ze nie tylko opieniadze chodzi:))))i nie wiem
      czemu wszyscy si etak przy tym upieraja. I dziewczyna nie zawsze wiem ze ten
      facet ktory sie tak stara o jej wzgledy jest zonaty:))czesto sami im tego nei
      mowia:)
      poza tym naprawde czasem przyjemniej sie rozmawia z mezczyzna w tym wieku niz z
      20 latkiem:)
      • szalawila Re: romans z zonatym 13.12.02, 13:22
        Serce bije tak samo szybko jak dwudziestolatkowi:))))
        • morelka1 Re: romans z zonatym 13.12.02, 13:36
          no mniej wiecej:)))))))))))
          • szalawila Re: romans z zonatym 13.12.02, 13:59
            Zarumienić się potrafię, zupełnie jak dwudziestolatek:)))))
            • morelka1 Re: romans z zonatym 13.12.02, 14:02
              :)))zarumienic?no to to wartoby bylo zobaczyc;)
              • szalawila Re: romans z zonatym 13.12.02, 14:13
                Naprawdę chciałabyś zobaczyć żonatego, zarumienionego, trzymającego się za
                serce faceta:))))))))))
        • rb13 Re: romans z zonatym 13.12.02, 14:04
          Tak szybko ,żę czasem grozi to zawałem.I zostaje wtedy tylko żona , bo tylko
          ona pzryjdzie na ostatnie (?) pożegnanie.
          • rychost romans z pacjientem kardiologicznym 13.12.02, 14:12
            rb13 napisał:

            > Tak szybko ,żę czasem grozi to zawałem.I zostaje wtedy tylko żona , bo tylko
            > ona pzryjdzie na ostatnie (?) pożegnanie.

            Ostatnio slyszalem o facecie ponad 70 letnim, ktory w trakcie mial klopoty
            sercowe wygladajace na zawal. "Panienka" chyba ponad 60 letnia uciekla ze
            strachu. Ktos litosciwy wezwal pogotowie. Zawalu nie bylo, kochas zyje.

            Zawaly maja miejsce juz u 20 latkow a u pan po 50 bywaja 4 razy grozniejsze niz
            u mezczyzn.

            Z zonatymi adrenaline podbija wiec ryzyko.
    • anyaw73 Re: romans z zonatym 13.12.02, 20:51
      No coz i mi sie to zdazylo i z mojch doswiadczen to ci zonaci Panowie dozyli do
      romansu, niestety dowiadywalam sie o zonie i rodzinie zbyt pozno, przynajmniej
      tak bylo pierwszym razem kiedy sie poprostu zakochalam na 3 lata, natomiast juz
      drugim razem bylam madrzejsza i romans sie skonczyl po 2 tygodniach.
      Jeszcze jedna kwestia, wiekszac tych dziewczat jest bardzo mloda i nie
      doswiadczona i wydaje mi sie ze to wlasnie Panowie inicjuja cala sprawe. Na
      prawde nie wydaje mi sie zeby 18 czy 20 letnia dziewczyna marzy o romansie z
      zonatym facetem.

      • morelka1 Re: romans z zonatym 13.12.02, 21:07
        zgadzam sie w 100% z przedmowczynia:)
        • anyaw73 Re: romans z zonatym 13.12.02, 21:14
          Dziekuje za poparcie!
          • morelka1 Re: romans z zonatym 13.12.02, 21:20
            prosze uprzejmie;))))
      • Gość: m Re: romans z zonatym IP: *.acn.pl / 10.64.5.* 13.12.02, 22:43
        Zapewniam, są też takie, które dobrze wiedzą o co chodzi ale się tym nie
        przejmują. Ponadto mimo, że młode to w tych sprawach mogą być bardzo
        doświadczone, a facet mimo że 30 - 40 letni całkiem zielony.
        • Gość: anyaw73 Re: romans z zonatym IP: *.il.sprintbbd.net 14.12.02, 19:57
          Zapewne sa takie kobiety, ale to romansu trzeba dwojga wiec ktos dokonuje
          wyboru z takiego lub innego powodu, wiec Panowie jezeli jestescie zonaci i
          podrywa was panna to......kto tu decyduje czy zdadzic zone czy nie?
          Tak naprawde to nie chodzi tu oto kto jest ofiara a kto nie, a bardziej o
          psychologie romansu z zonatym meszczyzna.
          • Gość: m Re: romans z zonatym IP: *.acn.pl / 10.64.5.* 14.12.02, 20:53
            "psychologie romansu z żonatym mężczyzną"?? - no włąśnie tego zupełnie nie
            rozumiem. Z drugiej strony faceci są tylko facetami i (czasami) myślą bardzo na
            krótką metę.
            pozdrawiam
            • Gość: anyaw73 Re: romans z zonatym IP: 208.10.47.* 16.12.02, 17:09
              Tworca tematu zadal pytanie " Dlaczego " i jako kobieta ktorej zdarzylo sie
              takie doswiadczenie staralam sie to wytlumaczyc. A tak apropo dlaczego cie
              zainteresowal ten temat?
              • Gość: Mlody Re: romans z zonatym IP: *.168. / 192.168.0.* / *.dau.citynet.pl 18.12.02, 13:12
                Jestem akurat w sytuacji dziecka, ktorego ojciec ma romans i powiem Wam, że mam
                wrażenie, że wszyscy jesteście cholernymi egoistami. Może trzeba by pomyśleć o
                tym jak dzieci przeżywają takie sytuacje, przecież my jesteśmy w samym środku
                tego świństwa. Tatuś (zafajdany egoista) nagle stwierdzi, że mamusia mu się
                znudziła i znajduje sobie nowe źródło ekscytacji i podniety, nie zastanawiając
                się oczywiście nad konsekwencjami emocjonalnymi dla jego dzieci. Nie wiem czy
                zdajecie sobie sprawę czym jest dla dziecka, chyba w każdym wieku, (mnie
                również) rozpad rodziny, do którego prowadzi egoizm oraz cynizm jednego z
                rodziców. Jeśli rzeczywiście nie możecie już wytrzymać w swoich związkach, to
                przynajmniej rozstańcie się z jakąś klasą, a nie oszukujcie wszystkich naokoło
                bo takie kłamstwa mają bardzo krótkie nogi. W końcu to Wy - rodzice -
                powołaliście nas do życia i Waszym cholernym obowiązkiem jest dbać o nasz
                właściwy rozwój emocjonalny oraz dawać przykład. Jeśli tylko na taki przykład
                Was stać to chyba w ogóle nie powinniście mieć dzieci bo po co my Wam jesteśmy
                i czego Wy nas chcecie nauczyć!!??
                • dziadzio Re: romans z zonatym 18.12.02, 14:10
                  Witaj
                  Zaraz, zaraz.. spokojnie. Sadzać z treści listu to jesteś już
                  dojrzałym "dzieckiem". Mówisz egoista, a ile czasu poświęcił żeby Cię
                  wychować? Może poświęcał go kosztem własnego szczęścia? Nie wszystkie mamusie
                  są ideałami (tatusiowie zresztą też). Ma Cię hołubić do końca życia? Uznał
                  widocznie, że już może pójść ścieżką własnego szczęścia. Mówisz mamusia się
                  znudziła, a może tkwią w tym inne problemy? Wszystko wiesz najlepiej??

                  > W końcu to Wy - rodzice - powołaliście nas do życia i Waszym cholernym
                  obowiązkiem jest dbać o nasz właściwy rozwój emocjonalny oraz dawać przykład.

                  A to mnie wkurza maksymalnie, zupełnie jakbym słuchał swojej 22 letnie córki.
                  Powołałem, zapewniłem rozwój i wykształcenie, ale do czorta kiedyś trzeba
                  zacząć być samodzielnym, zacząć myśleć i dać żyć innym.
                  Dziadzio
                  PS. tak na marginesie niedawno obchodziliśmy 27 rocznicę ślubu.
                  • jo-ke Re: romans z zonatym 18.12.02, 14:36
                    Taak .. Dzieci. Te niewinne kruszynki potrafią być twarde i bezwzględne, może
                    nawet bardziej niż byłe żony.
                    Ale sporo w tym niestety też naszej winy.
    • Gość: Szalony Kucharz I na koniec ja... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.02, 15:34
      Autor wątku przedstawił starszych panów w roli niewinnych ofiar kobiecej
      zachłanności, jak nie przymierzając pana domu ze skądinąd słabych "8 kobiet".

      Przeinaczając wypowiedź kohinora przewrotnie więc spytam: co mają w sobie młode
      dziewczyny, że faceci między 30-40 rokiem życia, którzy nie są jeszcze
      rozdeptanymi, udomowionymi i roztytymi bamboszami i są tylko trochę
      przystojniejsi od diabła lepią się do nich nie szanując ani siebie, ani swojej
      rodziny i dzieci. Co każe takim tatuśkom zgrywać się na znawców opery,
      smakoszów egzotycznych kuchni, oczytanych profesorów, pełnych młodzieńczej
      werwy sportowych ekstremalistów i przede wszystkim opiekuńczych przyjaciół
      kobiet? Co powoduje pięćdziesięcioletnim żonatym i dzieciatym doktorem nauk
      medycznych, który za punkt honoru stawia sobie zaliczyć wszystkie pielęgniarki
      oraz młode lakarki na oddziale? A co powoduje jego równie żonato-dzieciatym
      kolegą, który siwiejące włosy barwi sobie czernidłem i w piątki wyskakuje na
      studenckie imprezy w poszukiwaniu przygody, żonie pewnie mówiąc o brydżu w
      skromnym gronie podobnych sobie kolegów?

      Kobiety są toksyczne, w każdym wieku...



      Szalony Kucharz
      • Gość: Kobalt Re: I na koniec ja też IP: *.acn.waw.pl 18.12.02, 18:18
        Raczej nietrafiona wypowiedź wysilająca się na intelektualną przez co nabrała
        wymiaru pół strony maszynopisu, niestety. Młode damy podobają się wszystkim - i
        młodym i starym facetom, nic w tym frapującego. Zaciekawienie autora tematu
        dotyczyło znacznie mniej oczywistego fenomenu - dlaczego piękne młode damy
        przejawiają większe zainteresowanie tymi samymi facetami gdy przekroczyli 30.
        niż wcześniej gdy byli pięknymi młodymi dwudziestolatkami.

        To "na koniec" jak również wykłady wszelakie a ciekawe i drobiazgowe Szalonego
        K. zdradzają naturę belfra. Powiem ci jak psycholog do socjologa: projektujesz
        swoje stany na mnie:).

        Pozdrawiam
        Kobalt
        • Gość: Szalony Kucharz Czy w czymś Ci uwłaczyłem, Kobalcie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.02, 19:52
          Mój Drogi!

          Czyżbym niechcący nadepnął na Twoje erotyczne jądro, że po raz kolejny oceniasz
          moją wypowiedź, zamiast brać udział w dyskusji? Może załatwmy to po
          dżentelmeńsku i załóżmy jakiś odrębny wątek "Kobalt vs. Szalony Kucharz", gdzie
          spokojnie będziesz mógł mi nawytykać nietrafności wypowiedzi, kiepską
          argumentację, gawędziarstwo, intelektualne prężenie muskułów, erotyczną
          orchiektomię i inne zbrodnie, a ja się bedę rozpaczliwie odszczekiwać ku
          uciesze forumowej gawiedzi.

          > Raczej nietrafiona wypowiedź wysilająca się na intelektualną przez co nabrała
          > wymiaru pół strony maszynopisu, niestety.

          No cóż, jedna z dyskutantek podobnie jak ja obróciła medal na drugą stronę,
          jednak Ty nie ośmieliłeś się jej tego wykazać, co gorsza pozwoliłeś, aby lwica
          ta swoim przeuroczo straszliwym pazurkiem poskromiła Twoją pewność siebie tak,
          że zacząłeś zarumieniony gęsto tłumaczyć się ze swoich latek. Przepraszam, nie
          powinienem tego mówić...

          > Młode damy podobają się wszystkim - i
          > młodym i starym facetom, nic w tym frapującego.

          To coś ze mną nie w porządku, bo mnie się młode (w rozumieniu "niedojrzałe")
          damy nie podobają i bardzo daleki jestem od fantazjowania nawet o
          niedoświadczonej życiowo panience, której wszystko pokażę i wszystkiego nauczę.
          No coż, pewnie jeszcze jądra erotyki nie dotknąłem. A poza tym jestem nikim...

          > dlaczego piękne młode damy
          > przejawiają większe zainteresowanie tymi samymi facetami gdy przekroczyli 30.
          > niż wcześniej gdy byli pięknymi młodymi dwudziestolatkami.

          To te piękne, młode damy w ogóle się nie starzeją? Eee, nie wierzę - po prostu,
          kiedy ci sami faceci mieli 20 lat one miały ich dopiero 6. :-)))


          Pozdrawiam
          Sz. K.
          • Gość: :) Nie, no co Ty:) IP: *.acn.waw.pl 18.12.02, 19:59
            I znowu tokujesz na 8 cm druku z wszelkimi pozorami błyskotliwości. Odpowiem:
            podoba mi się Twój wkład na forum, dużo wnosisz, staraj się brać ten swój wkład
            nieco lżej i od razu poczujesz się o wiele lepiej :)
            • jo-ke .... forumowej gawiedzi .. 18.12.02, 20:59
              I jak tu go lubić?
              Strasznie zadzierasz nosa mistrzu patelni.
              • Gość: Szalony Kucharz Re: .... forumowej gawiedzi .. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.02, 11:07
                jo-ke napisał:

                > I jak tu go lubić?

                Starałeś się chociaż mnie polubić, jo-ke? Jakoś nie mogę sobie przypomnieć...



                Twoja w sumie przykra i smutna sprawa,

                Szalony Kucharz
                • jo-ke Jakoś przeżyjesz Kucharzu 19.12.02, 22:02
                  Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

                  > jo-ke napisał:
                  >
                  > > I jak tu go lubić?
                  >
                  > Starałeś się chociaż mnie polubić, jo-ke? Jakoś nie mogę sobie przypomnieć...
                  > Twoja w sumie przykra i smutna sprawa,

                  No.. musi być jakiś powód, że cię aż tak "wciągnęło"
                  Ale powyższe nie wyklucza tego, że cię troszkę lubię. Zresztą nie możesz
                  oczekiwać samych zachwytów. Też nie jesteś doskonały.
                  Doceniam twój wkład w dostarczaniu na FE podniecającej rozrywki ( dobrze
                  przyznaję że nie tylko rozrywki i nie tylko blondynkom hi,hi)
                  Jednak ta gawiedź zgrzytnęła mi zanadto.
                  A ja już tak mam. Pozdrawiam.


            • anyaw73 Zdrada 18.12.02, 21:02
              Mlody!
              Czy cos juz zrozumiales? Uwazam ze najlepiej porozmawiac z rodzicami na temat
              tego co sie miedzy nimi dzieje.
    • jacniew1 Re: romans z zonatym 18.12.02, 22:57
      No cóż...
      Spójrzmy na to z innej strony.
      Przed ślubem (student, zero grosza przy duszy, imprezy, piwko, koledzy ,
      koncerty etc..) moja żona była jedyną (na którą zwróciłem uwagę) kobietą której
      się podobałem.
      Teraz (praca, stabilność, dojrzałość, samochód, zagraniczne wakacje etc...)
      otrzymuje często propozycje od dziewczyn które wcześniej nawet by w moją stronę
      nie splunęły...
      Sad but true...
      • Gość: Laura Re: romans z zonatym IP: 151.92.176.* 19.12.02, 15:33
        jacniew a jak ty na te mlodzieńcze propozycje reagujesz? łechtają tylko twoje
        ego czy może.....
        • jacniew1 Re: romans z zonatym 20.12.02, 19:04
          Na początku byłem skłonny ulegać.
          Teraz mam gdzieś...
      • rb13 Re: romans z zonatym 19.12.02, 20:14
        ...dla chleba (forsy) Panie dla chleba (forsy). I jak wytrzymujesz ten narzut
        czy już się poddałeś ?
    • Gość: ******** Re: romans z zonatym IP: *.ipt.aol.com 20.12.02, 19:34

      Oferta na "wieczor trzech kroli"

      www.beachpicture.net/512/pic/11.jpg

      • Gość: 8888 Re: romans z zonatym IP: *.ipt.aol.com 20.12.02, 19:36

        www.beachpicture.net/512/indexaj.htm
        • Gość: Szalony Kucharz No nie, znowu jakieś TGP... n/txt IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 19:39
    • helena26 Re: romans z zonatym.... 23.12.02, 16:10
      ... jest wygodny.
      Jezeli zasady sa jasno ustalona - ty masz swoje zycie, ja mam swoje, widujemy
      sie dla wspolnej przyjemnosci, milo spedzamy czas i rozchodzimy sie do swoich
      domow. To super. Zadnych tam mlodzienczych wybuchow milosci forever, zadnych
      deklaracji, obietnic, rozwodow. To fajne. Taka mila wymiana - on Tobie
      dojrzalosc intelektualna, wywazone poglady, inny swiat, Ty mu swoja swiezosc,
      energie i chec zmieniania swiata. To relacja nauczyciel - uczennica. Bardzo
      jest pozyteczna i niczemu nie przeszkadza, zeby tez byla mila. W kwetii wymiany
      handlowej trudno mi sie wypowiadac, bo akurat na siebie zarabiam, wiec ten
      aspekt zaleznosci jest mi nieznany.
      ****************
      H.
      • Gość: Gal36 Re: romans z zonatym.... IP: *.gda.supermedia.pl 25.12.02, 02:16
        Helenko! Bardzo elegancie podejście do tematu po tym steku bzdur o portfelach i
        innych historiach rozczarowanych życiem Oliwek czy jakoś tam, nie sponsoruję
        żadnej ze wspaniałych kobiet z którymi się spotykam, darzymy się wielką
        sympatią i extra sexem... To wiele znaczy w tych dupowatych czasach
      • Gość: Gal36 Re: romans z zonatym.... IP: *.gda.supermedia.pl 25.12.02, 02:18
        Helenko! Bardzo elegancie podejście do tematu po tym steku bzdur o portfelach i
        innych historiach rozczarowanych życiem Oliwek czy jakoś tam, nie sponsoruję
        żadnej ze wspaniałych kobiet z którymi się spotykam, darzymy się wielką
        sympatią i extra sexem... To wiele znaczy w tych dupowatych czasach
Pełna wersja