Prezerwatywka a przygodny seks.......

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.02, 01:36
Zastanawia mnie jakie jest Wasze podejscie do tematu... Oczywiscie wszyscy
wiedza co to jest AIDS, i bynajmniej nie chodzi mi o to co Wy uwazacie, ale
jak postepujecie. Mam znajoma, ktora jest osoba ... hmmm inteligentna niby i
oczytana, zaszokowala mnie ostatnio stwierdzajac, ze uzywa prezerwatyw tylko
na poczatku.. powiedzmy romansu, potem z nich rezygnuje, bo juz partnera
zna...!!! Powiedzmy ze to "potem" to jakies 2 miesiace pozniej.... Jej
partnerzy mysla podobnie, bo wcale na gume nie nalegaja!!!!!
Wiadomo, ze kazdy wie czym grozi kontakt z osoba chora, ktora moze byc
zupelnie nieswiadoma swej choroby. Chodzi mi o to, czy w chwili uniesienia i
mrowek w podbrzuszu i powiedzmy utraty "glowy" zakladacie ta cholerna
gume???? Pozdrawiam.
    • Gość: ee Re: Prezerwatywka a przygodny seks....... IP: 193.0.125.* 17.12.02, 10:47
      a co ta prezerwatywka da w przypadku aids>?
      i tak cie nie ochroni:))
      • meduza4 Re: Prezerwatywka a przygodny seks....... 17.12.02, 11:03
        No tak -ja tez slyszalam, ze nie chroni przed AIDS,
        co naiwyzej zmniejsza nieco ryzyko zakazenia.
        • Gość: Miki Re: Prezerwatywka a przygodny seks....... IP: *.acn.pl 19.12.02, 19:30
          Najlepsza baba to własna graba
          • Gość: jagodka Re: Prezerwatywka a przygodny seks....... IP: *.attu.pl / 192.168.2.* 20.12.02, 01:36
            cham...
        • amelia_ Re: Prezerwatywka a przygodny seks....... 19.12.02, 23:07
          wydaje mi się, że ee miał na myśli, że prezerwatywa zabezpiecza przed HIV, a
          nie przed AIDS


          ***

          Amelia
    • ptic_a Re: Prezerwatywka a przygodny seks....... 20.12.02, 09:31
      A ja już zgłupiałem.
      Najpierw jedni opowiadają, że prezerwatywa zabezpiecza w 100% przed HIV,
      podczas, gdy przeciwna opcja przekonuje, że gumka nie stanowi żadnego
      zabezpieczenia. Ostatnio usłyszałem od przedstawicieli pierwszej opcji, że
      owszem, zabezpiecza, ale tylko w 75%.
      Czyli, jak wskazuje na to rachunek prawdopodobieństwa, już czwarty akt
      gwarantuje przeniesienie wirusa na partnera. Dalsze zabezpieczanie się
      prezerwatywami mija się więc z celem a odbiera resztkę przyjemności jaką możemy
      się w tym życiu cieszyć.
      • Gość: Szalony Kucharz Nie daj się ogłupić, ptic_a! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 09:58
        ptic_a napisał:

        > Czyli, jak wskazuje na to rachunek prawdopodobieństwa, już czwarty akt
        > gwarantuje przeniesienie wirusa na partnera.

        Dość, widzę, pochopnie pojmujesz zawiłości probabilistyki i statystyki. W 100%
        przed wirusem HIV zabezpiecza chyba jedynie pełna abstynencja seksualna i brak
        jakiegokolwiek kontaktu z ludzką krwią.

        Tak jak pasy bezpieczeństwa w samochodzie nie zagwarantują Tobie w 100%, że nie
        wylecisz przez szybę swego samochodu pięknym lotem balistycznym po zderzeniu
        czołowym z obładowaną indyczymi tuszkami ciężarówką, tak używanie prezerwatyw
        nie czyni Cię całkowicie odpornym na AIDS.

        Nawet uprawiając najbardziej ryzykowny seks - przygodny partner/ka, brak
        zabezpieczeń, forma współżycia wysokiego ryzyka - z miejsca nie staniesz się
        seropozytywnym. Wirus HIV, mimo swojej zatrważającej śmiertelności, stosunkowo
        kiepsko się przenosi. Najzwyklejsza grypa jest o niebo skuteczniejsza w
        zaraźliwości.

        Lecz nikogo, nikogo nie zwalnia to z obowiązku stosowania zabezpieczeń podczas
        przygodnych kontaktów seksualnych! Jest jeszcze szereg innych chorób
        przenoszonych drogą płciową (kiła, rzeżączka, rzęsistek pochwowy, życie ;-),
        itp.), przed którymi można (chociaż nigdy w 100%) i należy się zabezpieczyć
        stosując p r a w i d ł o w o prezerwatywy.

        I nie słuchajcie fanatyków, którym zależy wyłącznie na rozrodzie, bez liczenia
        się z jakimikolwiek kosztami. Nie jesteśmy zwierzętami, które w okresie rui
        tracą rozum i dadzą się nawet zabić byleby tylko przedłużyć gatunek. Człowiek
        jest istotą świadomą, także (a może przede wszystkim) swojej seksualności.



        Szalony Kucharz
        • ptic_a Re: Nie daj się ogłupić, ptic_a! 20.12.02, 10:19
          Teoretycznie masz rację Szalony, że przez cały czas łóżkowych szaleństw należy
          się zabezpieczać. Tylko, czy to coś daje w świetle zasłyszanych przeze mnie
          ocen dotyczących skuteczności stosowania prezerwatyw?
          Widzę, że najkorzystniej byłoby wytrzymać w abstynencji przez pierwsze 3-6
          miesięcy znajomości (w zależności od źródeł), czyli przez okres "wykluwania"
          się wirusa, zrobić testy, a potem... puścić wodze fantazjom i ograniczeniom.
          • Gość: Szalony Kucharz Nie dajmy się zwariować! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 10:50
            No tak - pójdziesz do szpitala oddać krew, albo poddać się jakiemukolwiek
            inwazyjnemu zabiegowi i co? 3-6 m-cy abstynencji, teścik, ulga i dopiero wtedy
            hulaj dusza piekła nie ma? Nie popadajmy w aż taką paranoję! Trzeba się mieć na
            baczności, ale nie można sobie chyba niszczyć życia w obawie przed AIDS czy
            jakąkolwiek inną chorobą. Chcesz skończyć w namiocie tlenowym jak Michael
            Jackson?

            Co do badań dotyczących skuteczności stosowania prezerwatyw. Te 75% zostało
            żywcem, brutalnie przeniesione z badań dotyczących zabezpieczania przed
            niepożądaną ciążą. Dowodzi się przy tym, że skoro plemnik jest w stanie pokonać
            gumową barierę, to dużo mniejszy wirus HIV w ogóle nie powinien mieć z tym
            kłopotu. Zapomina się przy tym o tym, że męska gameta to żywe, ruchliwe
            zwierzątko, które jak oszalałe zasuwa tam, gdzie je ogonek poniesie, podczas
            gdy wirus to taki pół-żywy strzępek białka, który polegać musi na dobrych
            wiatrach. Nie przeprowadzono przecież laboratoryjnych badań (grupa kontrolna,
            grupa badana, wyseparowany czynnik, i te wszystkie inne surowe procedury), na
            podstawie których stwierdzono niezbicie, iż 25% osób objętych badaniem i
            używających prezerwatyw podczas stosunków z nosicielami wirusem HIV zostało
            zakażonych. Ale może się mylę.

            Wiesz, swego czasu sprzedawano (i pewnie do dzisiaj się sprzedaje) w Stanach
            tzw. "dental dams" - rodzaj gumowej osłony mającej zabezpieczyć przed
            zakażeniem HIV drogą kontaktów oro-genitalnych czy oro-analnych. Wyobrażasz
            sobie, jak interesujące musi być takie doświadczenie lizania przez gumową
            błonę. A przecież żadna jeszcze osoba nie utrzymywała nawet, że zachorowała na
            AIDS, bo została wylizana przez zakażonego...


            To jest czasem śmieszniejsze od rewolucyjnej czujności,

            Szalony Kucharz
            • ptic_a Re: Nie dajmy się zwariować! 20.12.02, 11:32
              Czyli nie można już liczyć na żadnych "naukowców"! Spodziewałem się, że
              cytowane dane wynikają z empirii lub z jakiś rzetelnych badań. A ponieważ
              jestem „ścisły”, więc nie mogło mi się w głowie pomieścić jak 100% może
              jednocześnie być równe zarówno 0% jak i 75%.
              Po Twoim wytłumaczeniu 75% skuteczność prezerwatyw staje się znacznie
              pewniejsza, bo oznacza, że nie cztery akty dają pewność zarażenia, ale aż
              dwieście osiem !!! (to sobie można poszaleć !!!) Założyłem, że „wpadka” może
              przytrafić się jednej z czterech kochających się par w ciągu roku, czyli 52
              razy pomnożyłem przez 4 pary.
              • ptic_a Re: Nie dajmy się zwariować! 20.12.02, 15:08
                A skąd wziąłem 52 akty w ciągu roku - ano gdzieś usłyszałem, że Polacy kochają
                się średnio raz tygodniowo, a tygodne są 52.
                • Gość: wrzatek Re: Nie dajmy się zwariować!-nie przejmuj sie IP: *.ipt.aol.com 23.12.02, 06:42
                  pedaly w ciaze nie zachodza wiec nie musisz sie obawiac ciazy, najwyzej syfa
                  zlapiesz
                  • kalina79 ciekawe kiedy dozyjemy czasow, gdy 23.12.02, 12:03
                    standardem będzie badanie (np. kieszonkowy wykrywacz hiv'a) na obecnosc wirusa
                    przed stosunkiem z przygodnym partnerem? albo stałym.
                    • Gość: xyz Re: ciekawe kiedy dozyjemy czasow, gdy... IP: *.tele2.pl 23.12.02, 13:46
                      ... ludzie nie beda sluchac roznych pierdol tylko poczytaja fachowa literature:)
                      preezerwatywa nie jest skuteczna w 100% tylko dlatego, ze istnieje mozliwosc
                      jej pekniecia lub zsuniecia... natomiast jezeli nie peknie i sie nie zsunie,
                      jest skuteczna! wiadomo doskonale ze prezerwatywy nie przepuszczaja czasteczek
                      wody... a np. wirus hiv jest wiekszy od czasteczki wody. wiec po prostu
                      fizycznie jest niemozliwe, aby wirus hiv przenikal przez dobra, nie uszkodzona
                      prezerwatywe....czyli kupujcie dobre gumki, nie 5 sztuk za 1,50zl a 3 sztuki za
                      10zl, znanej firmy! w tym przypadku akurat ma to kolosalne znaczenie, i
                      najlepiej jeszcze z plynem plemnikobojczym ktory dziala niszczaco na wirusa, a
                      wiec zmniejsza szanse na zarazenie:) p.s. ryzyko zawsze bedzie, ale moze byc
                      ono bardzo duze, albo bardzo male.. wybor nalezy do was:) pozdrawiam:)
Pełna wersja