rubeus
17.12.02, 14:57
"Cóż. Nie wierzyłem, że w dzisiejszych postmodernistycznych i poprawnych
politycznie czasach znajdzie się ktoś, dla kogo meta-cechą płciowa okaże się
kolor kocyka: niebieski dla chłopców i różowy dla dziewczynek. W ogóle do
spraw różnic płci podyktowanych czymś więcej niż procesem rozmnażania (i/lub
czerpania przyjemności) podchodziłem nieufnie i całkowitym absurdem wydaje mi
się twierdzenie, jakoby kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa.
Stereotypy, które krążą na temat różnic między płciami, są straszne i
straszne w konsekwencjach. Całe zło, wszystkie szumy i zakłócenia w kanale
komunikacyjnym na linii kobieta-mężczyzna i mężczyzna-kobieta swoje źródło
mają w owych wpajanych od najwcześniejszego dzieciństwa (kolor kocyka!)
przesądach. A to jeszcze nie wszystko. Jestem członkiem organizacji IEEE,
zrzeszającej różnej maści inżynierów (informatyków, elektroników itd., itp.),
należę też do jej podsekcji WIE (Women in Engineering), zajmującej się
zachęcaniem kobiet do zajmowania się naukami technicznymi, czyli poszerzaniem
rzesz kobiet - inżynierów. Według badań przeprowadzonych przez WIE, jedynie
10% spośród inżynierów jest płci żeńskiej. Jakie są przyczyny tej
dysproporcji? Nie widzę innych, jak tylko owe szkodliwe stereotypy i
przesądy. Mała dziewczynka ma 90% szans na to, że dostanie do zabawy lalkę
Barbie, a nie rozwijające wyobraźnię i zdolności LEGO TECHNIC, a jeśli
później pójdzie na politechnikę zamiast na jakiś nieżyciowy humanistyczny
kierunek (po którym w najlepszym wypadku można zostać akwizytorem albo
bezrobotnym), to - o ile będzie miała szczęście - potraktowana zostanie jak
kuriozum.
Podobno jacyś naukowcy (chciałbym zobaczyć kiedyś tych
wszystkich "naukowców") stwierdzili (zapewne po wnikliwych badaniach), że
część mózgu odpowiadająca za uczucia jest u kobiety bardziej rozwinięta niż u
mężczyzny. Człowiek to nie krowa i zdolny jest przystosować się do każdych
warunków. Takoż mała dziewczynka wzrastająca w społeczeństwie i kulturze
wymagającej od małych dziewczynek stania się "ideą małej dziewczynki", nie ma
innego wyjścia, jak wykształcić swój mózg do formy akceptowanej przez ogół.
Dochodzi do takich sytuacji, jak poniższa (pozwolę sobie zacytować studentkę
politechniki): "W liceum, przez całe cztery lata - co było nie do zniesienia -
pani od matematyki dziwiła się, że w naszej klasie to dziewczyny wybijają
się ponad przeciętną na jej przedmiocie. Kurczę, przecież sama była kobietą!
Gdy przyszedł czas wyboru kierunku studiów, byłyśmy wszystkie straszone, że
nie poradzimy sobie na politechnice (bo to dla facetów). Ha, a ja już
kończę!"