Gość: Kobalt
IP: *.acn.waw.pl
11.01.03, 17:58
No właśnie, "wziął mnie", jak to interpretować ? I czy lubicie tak ? Jak
często ?
Moja próba definicji - posiadł gwałtownie, rozpalony do białości i na nic nie
zważając, może od razu w przedpokoju, zdzierając niektóre fragmenty odzienia
bez zadania sobie fatygi systematycznego porozpinania guzików, ruchy
frykcyjne oczywiście niekontemplacyjne, gwałtowne...
Żeby odpowiednio zilustrować zagadnienie: W Basic Instinct b. seksowna
brunetka Jeanne Tripplehorn zostaje wzięta przez Michaela Douglasa,
rozpalonego do białości tak przez Jeanne, swoją koleżanką-kochanką z pracy,
jak nieco wcześniejszym spotkaniem platonicznym z Sharon Stone. Michael , gdy
znaleźli się w pokoju, rzuca się na Jeanne, przypiera ją do ściany, bardzo
gorąco całuje zdzierając z niej co popadnie a i to nie do końca bo w takim
totalnym amoku facet mało że guzików nie potrafi porozpinać to nawet całego
przyodziewku nie zedrze systematycznie z oblubienicy. Wreszcie odbywa z nią
gwałtowny stosunek, jak to chyba nierzadko przy tej temperaturze seksualnej -
bierze ją od tyłu, najbardziej po samczemu !? Jeanne zdecydowanie podniecona,
wręcz ekstatyczna w swoim body language i dyszeniu seksualnym w trakcie
całego tego gwałtonego zbliżenia, a jednak gdy to się kończy - robi swojemu
ukochanemu Michaelowi wściekłą scenę (cudownie to zagrała ta aktorka, znowu -
body language), najwyraźniej czuje się użyta, prawie zgwałcona ?. No a
Michael, jak to facet po szczytowaniu, siedzi cicho jak myszka.