40-tka stukneła,z żoną dobrze ale przyjaciółki się

IP: proxy / *.crowley.pl 20.01.03, 18:41
40-tka stukneła, z żoną dobrze ale przyjaciółki sie chce. Co mi poradzicie -
szukać czy nie szukać przyjacólki , kochanki .
Coraz więcej mam takich myśli.Licze na zdanie facetów oraz facetek.
Pozdrawiam wszystkich
acki
    • Gość: hejho Re: 40-tka stukneła,z żoną dobrze ale przyjaciółk IP: *.ploc.gazeta.pl 20.01.03, 19:49
      Skoro z żoną dobrze to po co sobie komplikować życie?
    • Gość: zyczliwy Re: 40-tka stukneła,z żoną dobrze ale przyjaciółk IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 21.01.03, 23:18
      przeczytaj ponizszy tekst i sam zdecyduj
      (...)przed 18 miesiącami jakiś typ zaraził mnie wirusem HIV. Nawet nie bardzo
      wiem kto, często się bawiłam na dyskotekach i jak miałam wzięte. Najczęściej
      brałam, różne takie...i marychę. Bardzo często potrzebowałam sexu. Odlotowych
      pieszczot itd. Byłam nienasycona. Robiłam to kilka razy w nocy, z różnymi
      chłopakami zupełnie nie myśląc o zabezpieczeniu innym aniżeli od ciąży.
      Pieściliśmy się gdzie się dało, ważne , żeby facet był przystojny i ładny.
      Kiedyś wylądowaliśmy po imprezie u kogoś na chacie, zupełnie nie kumam co się
      ze mną działo. Jak się obudziłam zobaczyłam melinę rasowych narkomanów i
      jednego typa skrajnie wyniszczonego, śliniącego się nad moją twarzą. Był
      fatalny, przestraszyłam się i uciekłam. Miałam wówczas złe przeczucia. Byłam
      wściekła na siebie i cały świat. Po paru dniach dostałam zapalenia płuc.
      Gorączka jak cholera. Słabość i potworne pocenie się. Choroba się przedłużała.
      Ale po miesiącu wyszłam z tego. Już nie miałam gorączki tylko byłam
      niesamowicie słaba. Pożarłam kilka antybiotyków. Ale najsmutniejsze było to, że
      nikt mnie nie odwiedził. Dziwne. Źle się czułam jeszcze długo. Chyba 2 miesiące
      byłam, bardzo słaba. Wreszcie zaczęłam wychodzić z domu. Poszłam do
      zaprzyjaźnionego pubu pogadać i spotkać towarzystwo - patrzano na mnie jakbym
      wstała z grobu. Dowiedziałam się, że znajomy dogorywa w szpitalu na AIDS i jest
      z nim bardzo źle. Zrobiło mi się zimno. Wyszłam. Łaziłam cały dzień po mieście
      jak półprzytomna. Na drugi dzień poszłam się zbadać. Nie podałam prawdziwych
      danych. Po kilku dniach odebrałam wyrok. Spodziewałam się. Ale do ostatniej
      chwili nie wierzyłam, że to możliwe. Każdy - ale nie ja ! Nawet mając papier w
      ręku - nie wierzyłam. Ale jednak. I to jest prawda. Jestem dodatnia. Jestem
      chodzącą zarazą. Umrę niedługo. Wściekłam się. Wyjechałam do innego miasta.
      Postanowiłam zupełnie nie myśleć o tym - bo byłam bliska wariacji. Znowu
      zaczęłam żyć w swoim stylu. Na luzie jeszcze większym. Wyglądam super. Czuję
      się świetnie. Jestem piękna. Jak ja mam umrzeć to inni niech umierają także. A
      wiec bawię się na ful. Podrywam chłopaków i robię z nimi wszystko na co
      przyjdzie nam ochota. (...) Barbi
      • Gość: JJJ Re: 40-tka stukneła,z żoną dobrze ale przyjaciółk IP: *.media4.pl 21.01.03, 23:57
        Brawo, roznos smierc dookola, potomnosc ci to zapamieta. Trzeba byc skonczonym
        idiota albo skurwysynem zeby robic cos takiego wiedzac ze jest sie dodatnim.
        • mista_lova_lova Re: 40-tka stukneła,z żoną dobrze ale przyjaciółk 21.01.03, 23:59
          Gość portalu: JJJ napisał(a):

          > Brawo, roznos smierc dookola, potomnosc ci to
          zapamieta. Trzeba byc skonczonym
          > idiota albo skurwysynem zeby robic cos takiego wiedzac
          ze jest sie dodatnim.
          >

          czytac nie umiesz? to dla przestrogi takim losiom jak ty.
Pełna wersja