Gorące pocałunki i stosunki

IP: *.acn.waw.pl 21.01.03, 19:13
"Seks jest zawsze ważny" - powiedział niedawno Cz. Miłosz...

Parę słów nt. ogólne.

Argument hipokryzji (a/popularnie niezgodność słów z czynami, lecz de facto -
takie jest najdokładniejsze znaczenie tego pojęcia - b/fałszywe prezentowanie
siebie jako górującego moralnie) z dyskusji o grupensex, ten argument nie
trzyma dla mnie wody. Ktoś suponował że ci którzy czynią rozkosz na boku, z
dala od stałego partnera, są - w porównaniu z tym, kto wdaje się w tzw.
zdradę nie na boku, a właśnie - u boku swojego stałego partera/ki,
hipokrytami bardzo paskudnymi. No niee.


Wyjaśniam. Hipokryzja w znaczeniu a/ zakłamanie, obłuda. Nic bardziej
naturalnego i zdrowego moralnie. Taka hipokryzja jest hołdem który występek
składa cnocie........Ktoś zdradza lecz wokół nie przekonuje innych o
słuszności tego co czyni. Wie, że jest ułomnym człowiekiem, jak wszyscy
jesteśmy, lecz - nie chce wywyższenia ułomności, nadal zachowuje szacunek dla
wyższej zasady moralnej, której nie potrafi w swej ułomności sprostać, lecz
nie podważa jej w tym małym swoim partykularnym interesie zapewnienia by
wyższa zasada ustapiła przed jego ułomnością i dała mu wreszcie święty spokój.

Hipokryzja w znaczeniu negatywnym b/ ktoś kto popełnia nieprawidłowe uczynki
względem wyższego prawa (jest Ono) jednocześnie potępia innych którzy to samo
czynią, choć sam się do swego występku nie przyznaje. To jest dopiero ta zła,
nikczemna hipokryzja i tej nie chcemy.

Teraz, ci którzy mają zastrzeżenia do industrializacji sexu (bo tym jest
regularny gruppensex wg mnie), nie są bynajmniej tymi złymi hipokrytami gdy w
tym samym czasie coś tam prawda na boku zawojują. No a ci którzy na swoich
sztandarach chcieliby przede wszystkim nieść hasło walki z wszelką
hipokryzją - także tą dobrą , broniącą Prawa też, no cóż - Róbta co chceta,
lecz nie potrzebujecie przecież przekonywać, że wasza jest słuszna norma
erotyki - każdy z każdym w każdej liczbie w każdy sposób byle chcieli.
Niestety, kultura, nie tylko kultura seksualna, polega na rafinacji,
odcedzaniu form, a nie na tym że każdy jak chce byle mu było przyjemnie.
    • szalawila Re: Życie podziemne mężczyzny 21.01.03, 19:20
      Intrygujący wywód:))) Zatytułowałem go j.w.
      Przeczytam jeszcze kilka razy ze zrozumieniem, porozmawiamy jutro:))))
      • szalawila Re: Studium hipokryzji 22.01.03, 18:15
        Przypowieści Salomona 26,23
        Czym srebrna glazura na czaszy, tym gładkie wargi i złe serce.

        Przypowieści Salomona 26,24
        Ten, kto nienawidzi, udaje wargami innego, lecz w sercu knuje podstęp;

        Przypowieści Salomona 26,25
        nie wierz mu, choć odzywa się miłym głosem, gdyż siedem obrzydliwości jest w
        jego sercu.

        Przypowieści Salomona 26,26
        Choć nienawiść ubiera się w szatę pozornej życzliwości, to jednak jej złość
        wyjdzie na jaw w zgromadzeniu.

        Księga Judy 1,12
        Oni to są zakałą na waszych ucztach miłości, w których bez obawy biorą udział i
        tuczą siebie samych, chmurami bez wody unoszonymi przez wiatry, drzewami
        jesiennymi, które nie rodzą owoców, dwakroć obumarłymi, wykorzenionymi

        1Jana 1,6
        Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie
        trzymamy się prawdy.


        1Jana 2,9
        Kto mówi, że jest w światłości, a brata swojego nienawidzi, w ciemności jest
        nadal.


        1Jana 2,19
        Wyszli spośród nas, lecz nie byli z nas. Gdyby bowiem byli z nas, byliby
        pozostali z nami. Lecz miało się okazać, że nie wszyscy są z nas.



        • Gość: Kobalt Re: Studium hipokryzji IP: *.acn.waw.pl 22.01.03, 19:30
          Nie mam w zwyczaju komentować wypowiedzi mądrzejszych od siebie
    • Gość: Szmaragdzik:) Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: *.pai.net.pl / 10.7.5.* 21.01.03, 19:53
      Hmm...interesujace, ale hipokryzja zawsze bedzie i kazdy z innego punktu
      widzenia bedzie ja "wyciagal":)
    • mista_lova_lova Re: Gorące pocałunki i stosunki 21.01.03, 23:58
      Gość portalu: Kobalt napisał(a):

      > "Seks jest zawsze ważny" - powiedział niedawno Cz.
      Miłosz...
      >

      he he w jego wieku to tylko podgladactwo. jaki tam
      seks ...

    • Gość: t Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 22.01.03, 11:37
      Gość portalu: Kobalt napisał(a):

      > "Seks jest zawsze ważny" - powiedział niedawno Cz. Miłosz...
      >
      > Parę słów nt. ogólne.
      >
      > Argument hipokryzji (a/popularnie niezgodność słów z czynami, lecz de facto -
      > takie jest najdokładniejsze znaczenie tego pojęcia - b/fałszywe prezentowanie
      > siebie jako górującego moralnie) z dyskusji o grupensex, ten argument nie
      > trzyma dla mnie wody. Ktoś suponował że ci którzy czynią rozkosz na boku, z
      > dala od stałego partnera, są - w porównaniu z tym, kto wdaje się w tzw.
      > zdradę nie na boku, a właśnie - u boku swojego stałego partera/ki,
      > hipokrytami bardzo paskudnymi. No niee.
      >
      >
      > Wyjaśniam. Hipokryzja w znaczeniu a/ zakłamanie, obłuda. Nic bardziej
      > naturalnego i zdrowego moralnie. Taka hipokryzja jest hołdem który występek
      > składa cnocie........Ktoś zdradza lecz wokół nie przekonuje innych o
      > słuszności tego co czyni. Wie, że jest ułomnym człowiekiem, jak wszyscy
      > jesteśmy, lecz - nie chce wywyższenia ułomności, nadal zachowuje szacunek dla
      > wyższej zasady moralnej, której nie potrafi w swej ułomności sprostać, lecz
      > nie podważa jej w tym małym swoim partykularnym interesie zapewnienia by
      > wyższa zasada ustapiła przed jego ułomnością i dała mu wreszcie święty spokój.
      >
      > Hipokryzja w znaczeniu negatywnym b/ ktoś kto popełnia nieprawidłowe uczynki
      > względem wyższego prawa (jest Ono) jednocześnie potępia innych którzy to samo
      > czynią, choć sam się do swego występku nie przyznaje. To jest dopiero ta zła,
      > nikczemna hipokryzja i tej nie chcemy.
      >
      > Teraz, ci którzy mają zastrzeżenia do industrializacji sexu (bo tym jest
      > regularny gruppensex wg mnie), nie są bynajmniej tymi złymi hipokrytami gdy w
      > tym samym czasie coś tam prawda na boku zawojują. No a ci którzy na swoich
      > sztandarach chcieliby przede wszystkim nieść hasło walki z wszelką
      > hipokryzją - także tą dobrą , broniącą Prawa też, no cóż - Róbta co chceta,
      > lecz nie potrzebujecie przecież przekonywać, że wasza jest słuszna norma
      > erotyki - każdy z każdym w każdej liczbie w każdy sposób byle chcieli.
      > Niestety, kultura, nie tylko kultura seksualna, polega na rafinacji,
      > odcedzaniu form, a nie na tym że każdy jak chce byle mu było przyjemnie.

      Drogi Kobalcie,
      Jest mi niezwykle przykro,ale czytając ten tekst straciłam większą część
      szacunku, jakim Cię do dzisiaj darzyłam. Wątek na temat sesu grupowego
      pomijałam do tej pory, gdyż uważałam , że mnie nie dotyczy. Widzę jednak, że
      będę musiała mu poświęcić trochę czasu, jeśli to on skłonił Cię do tego rodzaju
      przemyśleń.
      Zdrada jest zawsze krzywdą dla osoby zdradzanej. Za zdradę uważam zarówno jawne
      jak i ukrywane utrzymywanie stosunków płciowych wbrew woli stałego partnera.
      Nie wdaję się w niuanse zdrady psychicznej, zamierzonej a nie dokonanej itp. bo
      nie znam się na tym.
      Nie zgadzam się na wartościowanie hipokryzji. Uznając jakąkolwiek hierarchię w
      tej materii zachęcasz ludzi do usprawiedliwiania się w sytuacji, gdy krzywdzą
      innych i w ten sposób częściowo ich rozgrzeszasz (robię , to co robie,ale nie
      pochwalam tego i nie obnoszę się z tym, więc nie jestem AŻ TAKIM złym
      człowiekiem).
      Jeśli chodzi o seks grupowy, to przy założeniu, że wszystkie osoby
      zainteresowane (w tym ew. małżonkowie i partnerzy)są poinformowane i w pełni
      świadomie i dobrowolnie wyrażają na takie zachowania zgodę, taki układ ma tę
      przewagę moralną nad jakąkolwiek odmianą hipokryzji, że nikogo nie krzywdzi.
      Gdyby mój luby przyprowadził do domu dowolną ilość osób dowolnej płci i
      zaproponował tego rodzaju zabawę, podałabym mu szklankę zimnej wody i kazała
      ochłonąć. Gdybym przyłapała go w niedwuznacznej sytuacji z jedną lub kilkoma
      spośród tych osób (ilość i płeć nie grają roli) spakowałabym jego walizkę i
      wystawiła przed dom, ponieważ było by to pogwałcenie NASZEGO układu.
      Nie wiem nic o kulturze seksu grupowego, jest on poza sferą moich
      zainteresowań.Wiem, że w przypadku zdrady i hipokryzji o jakiejkolwiek kulturze
      nie może być mowy. Być może jest to ludzkie, ale z gruntu niekulturalne, gdyż
      wyklucza szacunek do osoby, z którą się dobrowolnie związaliśmy, a więc i do
      siebie samych.Pomijam już tu aspekt zwykłej odwagi cywilnej , i tak zabardzo
      się rozpisałam.
      Z resztkami poważania
      t

      • Gość: Kobalt Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: *.acn.waw.pl 22.01.03, 18:39
        Dlaczego mężczyzna dowiaduje się od kobiety o jej szacunku dopiero gdy go
        stracił ?:)
      • Gość: Kobalt Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: *.acn.waw.pl 22.01.03, 22:48
        T, ta Twoja wypowiedź co do meritum bardzo mi się podoba i doprawdy nic złego
        nie mógłbym powiedzieć na jej podstawie, raczej superlatywy się cisną na usta!!
        (idealistka), jedyny problem - każdy człowiek (i to jest naprawdę trudne w
        realizacji) zasługuje na nasz szacunek a jeśli go nie szanujemy to kogo boli ?.
        Nie znacz proszę nigdy tak natchnionej filipiki sformułowaniami/atakami ad
        personam, skup się na meritum a nie na nośniku:), i niech każdy się wtedy
        otworzy na Twoje argumenty, tego Ci życzę.
    • Gość: a-ga Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.17.* 22.01.03, 19:25
      A czy partner (màz), który tak czesto nie ma ochoty na
      seks,ss, ze, ze prawie juz tego nie robimy, darzy mnie
      szacunkiem? Czy jesli go zdradzam , to go krzywdze? A on
      nie krzywdzi mnie swojà odmowà?
    • Gość: a-ga Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.17.* 22.01.03, 19:26
      A czy partner (màz), który tak czesto nie ma ochoty na
      seks,ss, ze, ze prawie juz tego nie robimy, darzy mnie
      szacunkiem? Czy jesli go zdradzam , to go krzywdze? A on
      nie krzywdzi mnie swojà odmowà?
      • Gość: Kobalt Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: *.acn.waw.pl 22.01.03, 19:28
        Gość portalu: a-ga napisał(a):

        > A czy partner (màz), który tak czesto nie ma ochoty na
        > seks,ss, ze, ze prawie juz tego nie robimy, darzy mnie
        > szacunkiem? Czy jesli go zdradzam , to go krzywdze? A on
        > nie krzywdzi mnie swojà odmowà?


        No właśnie, jakże trzeźwa wypowiedź w temacie, którego (nawiasem mówiąc) nikt
        do końca nie zrozumie.
        • Gość: t Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 22.01.03, 19:37
          Gość portalu: Kobalt napisał(a):

          > Gość portalu: a-ga napisał(a):
          >
          > > A czy partner (màz), który tak czesto nie ma ochoty na
          > > seks,ss, ze, ze prawie juz tego nie robimy, darzy mnie
          > > szacunkiem? Czy jesli go zdradzam , to go krzywdze? A on
          > > nie krzywdzi mnie swojà odmowà?
          >
          > krzywdzicie się nawzajem , nie widzę miłości, nie widzę powodu do związku.
          Może jesteście ze sobą już tylko siłą nawyku?
          > No właśnie, jakże trzeźwa wypowiedź w temacie, którego (nawiasem mówiąc) nikt
          > do końca nie zrozumie.
          Jeśli nie rozumiem tematu to go nie poruszam, A-dze głęboko współczuję, Kobalta
          żegnam ozięble
          t
          • Gość: Szmaragdzik:) Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: *.pai.net.pl / 10.7.5.* 22.01.03, 19:46
            > Gość portalu: a-ga napisał(a):
            > >
            > > > A czy partner (màz), który tak czesto nie ma ochoty na
            > > > seks,ss, ze, ze prawie juz tego nie robimy, darzy mnie
            > > > szacunkiem? Czy jesli go zdradzam , to go krzywdze? A on
            > > > nie krzywdzi mnie swojà odmowà?
            > >
            > Nie wiem czy odmowa jest brakiem szacunku, zawsze jej przyczyna jest cos co
            dzieje sie miedzy dwojgiem ludzi. I zamiast zdradzac...krzywdzic sie nawzajem,
            moze lepiej bylo by porozmawiac szczerze ze soba i wyjasnic przyczyny takiej
            sytuacji.

            Kobalta żegnam ozięble
            > t


            Oj ale sie zimno na tym forum zrobilo....a taka ciepla ta nazwa:)
          • Gość: Kobalt Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: *.acn.waw.pl 22.01.03, 19:47
            Pożegnanie jak pożegnanie, one zawsze odchodzą:).

            Parę słów na pożegnanie w takim razie dla Ciebie:ik
            a/czyli dowodem na to że zrozumiałaś temat jest po prostu to że zabierasz w nim
            głos ? wada zarozumiałości
            b/moja wypowiedź nie była pochwałą występku zdrady, była jego krytyką
            c/Twoja supozycja że jeśli ludzie robią coś bo chcą, zgadzają się (gruppen sex)
            jest wystarczającą kwalifikacją moralną aby czyn zaaprobować jest naiwna -
            przykłady od ręki: ludzie codziennie kupują towary których zakupu potem żałuja
            ponieważ reklama okazała się niezgodna z rzeczywistością; ludzie idą jak
            najbardziej chcący z kimś do łóżka ponieważ image wydawał się w porządku,
            niestety potem niektórzy z nich liżą rany; ludzie czynią mnóstwo rzeczy
            dobrowolnie a potem okazuje się że zostali oszukani - wyłudzenia etc. (te
            przykłady są naturalnie jedynie ilustracją błędu w Twoim myśleniu a absolutnie
            nie są supozycją że ktoś na forum kogoś wprowadził w błąd)

            No, starczy.
            • Gość: Szmaragdzik:) Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: *.pai.net.pl / 10.7.5.* 22.01.03, 19:52
              Ehh:))))
            • tamagochino1 Re: Gorące pocałunki i stosunki 23.01.03, 01:26
              Gość portalu: Kobalt napisał(a):

              > Pożegnanie jak pożegnanie, one zawsze odchodzą:).
              >
              > Parę słów na pożegnanie w takim razie dla Ciebie:ik
              > a/czyli dowodem na to że zrozumiałaś temat jest po prostu to że zabierasz w
              nim
              >
              > głos ? wada zarozumiałości
              > b/moja wypowiedź nie była pochwałą występku zdrady, była jego krytyką
              > c/Twoja supozycja że jeśli ludzie robią coś bo chcą, zgadzają się (gruppen
              sex)
              >
              > jest wystarczającą kwalifikacją moralną aby czyn zaaprobować jest naiwna -
              > przykłady od ręki: ludzie codziennie kupują towary których zakupu potem
              żałuja
              > ponieważ reklama okazała się niezgodna z rzeczywistością; ludzie idą jak
              > najbardziej chcący z kimś do łóżka ponieważ image wydawał się w porządku,
              > niestety potem niektórzy z nich liżą rany; ludzie czynią mnóstwo rzeczy
              > dobrowolnie a potem okazuje się że zostali oszukani - wyłudzenia etc. (te
              > przykłady są naturalnie jedynie ilustracją błędu w Twoim myśleniu a
              absolutnie
              > nie są supozycją że ktoś na forum kogoś wprowadził w błąd)
              >
              > No, starczy.

              najwyraźniej jestem osobą zarozumiałą, ponieważ a)najwyraźniej nie zrozumiałam
              Twego postu, gdyż b)nie dopatrzyłam się tam śladu krytyki owego występku.Wręcz
              przeciwnie, wydajesz się usprawiedliwiać i łagodzić negatywny efekt
              wykorzystując do tego przykład seksu zbiorowego. Składam samokrytykę.Jestem co
              najmniej tak okropna jak Ty niekonsekwentny.
              Co do merkantylnych porównań, te również nie bardzo mi się podobają, jeśli
              uzywa ich się w odniesieniu do seksu. Skojarzenia są jednoznaczne i budzą
              niesmak.
              Nie spodziewałam się, że moję stwierdzenie wyższości moralnej seksu grupowego
              (przy jednoczesnym zaznaczeniu dobrowolności i ŚWIADOMOŚCI zainteresowanych)
              zostanie porównane do bycia "nabitym w butelkę". Oszustwo zakłada nieświadomość
              jednej ze stron. W zdradzie jest to oczywiste, we współżyciu dwojga dorosłych,
              doświadczonych seksualnie osób nie jest - przynajmniej dla mnie.
              Nie jestem najwyraźniej idealistką, gdyż szacunkiem obdażam nieliczne dość
              osoby, co nie znaczy , że generalnie gardzę światem. Staram się zachować
              dystans, jak widać nie zawsze skutecznie, ale mam nadzieję, że dojdę z czasem
              do perfekcji. Szczerość i uczciwość, nawet wbrew własnym interesom są
              przeciwieństwem hipokryzji, i to właśnie te cechy budzą mój podziw i szacunek.
              Co do "osobistości" mych ataków, byłeś do niedawna jednym z niewielu chlubnych
              wyjątków na tym forum, wyróżniając się w zalewie anonsów, reklam , wulgaryzmów
              i pyskówek. Zawiodłam się osobiście i stąd osobista natura postu.
              Niniejszym dystansuję się i znikam wzorem edwarda401. Przebrnęłam przez wątek
              dwóch +jedna i nabawiłam się niechęci do erotyki, mam nadzieję, że to
              przejściowe. Jeśli moje argumenty wciąż "nie trzymają wody", albo poprostu nie
              trzymają się kupy, proszę o powiadomienie pisemne na adres powyższy.
              Dobranoc Państwu.
              • Gość: Kobalt Re: Gorące pocałunki i stosunki IP: *.acn.waw.pl 23.01.03, 09:28
                Tamagochino... Piękny nick... Spieszmy się kochać na forum zanim wszyscy stąd
                odejdziemy :).
    • lokaut Re: Gorące pocałunki i stosunki 22.01.03, 20:42
      Jakkolwiek by nie analizować hipokryzji życia seksualnego, jest to na tyle
      marginalny problem (obłuda, zakłamanie, pozerstwo) kłamstwa w skali reszty
      naszych codziennych zachowań, że analizowanie go tylko w kontekście
      różnorodności zachowań łóżkowych jest pozbawione sensu. Wolę gorące pocałunki,
      te są hipokryzji pozbawione.
Pełna wersja