do owcy oliwki i nie tylko ....

21.01.03, 20:33
Poniewaz
1. dyskusja odbiegla nieco od tematu „seksu grupowego”
2. trudno sie odpowiada wertujac po stronach

otwieram niniejszym nowy watek.
Pozwalam sobie na podrzucenie don dotychczasowego przebiegu dyskusji
(mam nadzieje ze format bedzie w miare czytelny)



• do olvvki
kicia.kocia 21-01-2003 16:00


olivvko
chcialam sie odniesc do tematu podjetego przez weronike

musze stwierdzic, ze bardzo zaskoczylo mnie zacytowane przez weronike twoje
stwierdzenie „że kobieta która nie połknie spermy swojego mężczyzny musi się
liczyć z tym że on pojdzie do takiej która to zrobi.”.
I w przeciwienstwie do weroniki, nie dostrzegam tu przeceniania roli seksu w
zwiazku, lecz niskie poczucie wlasnej wartosci. Twoja odpowiedz na
watpliwosci weroniki tyko wzmocnila to podejrzenie.
Olivvko, nie wyobrazam sobie byc z kims w zwiazku, pod warunkiem spelniania
zachcianek partnera, ktore sa dla mnie nieprzyjemne; sytuacji odwrotnej, w
ktorej to ja stawiam warunki oczywiscie, tez nie.
Postawienie ultimatum przez partnera (jak mi tak nie zrobisz, to pojde do
prostytutki), lub nawet bardziej nachalne namawianie mnie do zrobienia
czegos, co jest dla mnie nie do zaakceptowania rownaloby sie z
NATYCHMIASTOWYM zakonczenem zwiazku.
I zal mialabym co najwyzej do siebie- o wlasna glupote, ze zwiazalam sie z
kims tak prymitywnym.
Zdaje sobe oczywiscie sprawe, ze czym innym jest moja sytuacja- osoby
wyksztalconej i majacej poczucie wlasnej wartosci, a czym innym kobiety nie
majacej srodkow do zycia- ale to zupelnie inny problem- problem definicji
prostytucji.
no a ty jestes przeciez osoba wyksztalcona...
)


) Gość portalu: weronika napisał(a):
)
) ) Kiedys na forum seksuologia pisałaś że kobieta która nie połknie spermy
) swojego
) ) mężczyzny musi się liczyć z tym że
) ) on pojdzie do takiej która to zrobi. Czy nie przeceniasz roli seksu w
) związku?
)

oliwka:

) Tamta wypowiedź miała tylko i wyłącznie na celu uzmysłowienie kobietom,
tym
) nieco konserwatywnym, że zaspokojenie tak prozaicznych potrzeb mężczyzny
jest w
)
) stanie uchronić je przed przykrymi konsekwencjami związanymi z
koniecznością
) przełykania gorzkiej pigułki zwanej zdradą. Nie dalej jak kilka dni
wcześniej,
) bodajże na Onet.pl prezentowany był raport dotyczący prostytucji. Wynikało
z
) tego raportu (co jest tylko potwierdzeniem moich słów), że z usług
prostytutek
) w znacznej części korzystają mężczyzni, których żony posiadają opory przed
) uprawianiem nieco bardziej wyrafinowanego seksu (za główny przykład była
) podawana niechęć żon tych mężczyzn do oralizmu).



) Być może w mojej hierarchii seks odgrywa nieco większą rolę niż u
większości
) ludzi. Ale o ile procent? O 10-20% większą? Dla mnie i mojego męża seks to
70-
) 80% udanego związku. Niech dla innych będzie to 50%. A to i tak pozostawia
) tylko 50% na inne elementy składowe. Zapewniam Cię, że nauka już dawno
) dostrzegła dominującą rolę seksu w udanym pożyciu małżeńskim. Większość
) konfliktów partnerskich znajduje swój początek w niespełnieniu seksualnym
) jednego, lub obojga partnerów.
)


i tutaj tez sie z toba nie zgodze.
Nie wiem jak to wyglada „procentowo-statystycznie”, ale zwiazek majacy silne
podstawy intelektualne (jako jeden z elementow oczywiscie) jest rownie
trwaly,
jesli nie trwalszy, niz zwiazek oparty glownie na seksie. Nie dewauluje sie
z
czasem
Oczywiscie – najwazniejsza jest mieszanka wszystkiego po trochu w
odpowiednich
proporcjach, ale pytanie jest, na co kladziemy punkt ciezkosci.


pozdrawiam

kk


ps. spermy nie tylko nigdy nie polknelam, nigdy nie wzielam do ust, ba! nie
lubie spermy wogole - bo...jest lepka :)





• Kiciu-kociu :))
_owca 21-01-2003 16:12


) Postawienie ultimatum przez partnera (jak mi tak nie zrobisz, to pojde do
) prostytutki), lub nawet bardziej nachalne namawianie mnie do zrobienia
czegos,
) co jest dla mnie nie do zaakceptowania rownaloby sie z NATYCHMIASTOWYM
) zakonczenem zwiazku.

Wydaje mi się, że nie chodzi tu o dokładne sprecyzowanie swoich żądań i
określeniu "sankcji" za niewykonanie polecenia. Bardziej o to, że mężczyzna
czując się niezaspokojony i niedopieszczony przez swoją partnerkę bez słowa
wyjaśnienia poszuka takiej, która spełni jego erotyczne pragnienia.. albo
udając "trwałość związku małżeńskiego" w skrytości będzie oddawał się temu
na
lewo ;)))

owca.


• Re: Kiciu-kociu :))
kicia.kocia 21-01-2003 16:40

__owca napisała:

)
) Wydaje mi się, że nie chodzi tu o dokładne sprecyzowanie swoich żądań i
) określeniu "sankcji" za niewykonanie polecenia.

droga owco,
wydaje mi sie ze troche przeinterpretowywujesz.
sformulowanie oliwki "kobieta ktora .... " itd jest dosc jednoznaczne
twoje sformulowania tez zreszta zastanawia

)Bardziej o to, że m ę ż c z y z n a
) czując się niezaspokojony i niedopieszczony przez swoją partnerkę b e z s
ł o w a
) wyjaśnienia poszuka takiej, która spełni jego erotyczne pragnienia.. albo
) udając "trwałość związku małżeńskiego" w skrytości będzie oddawał się temu
na
) lewo ;)))

*podkreslenie moje*

i oliwka i ty mowicie o niezaspokojonych mezczyznach (ba, fanaberiach
mezczyzn)
- dzwonek dzwoni, oj dzwoni!

moja odpowiedz - a niech se szuka na zdrowie!!!
jeszcze mu pomoge, jak o to ladnie poprosi.
tylko o mnie moze zapomniec- i tyle!


zastanawia mnie natomiast ze zadna z was- nie tylko nie mowi o ewntualnym
problemie niezaspokojenia, niedogadanie sie itepedep p a r t n e r o w
tylko zakladacie ze mezczyzna ma prawo miec fanaberie a kobieta ma obowiazek
je spelniac, bo jak nie to ON se poszuka TAKIEJ.



oj dziewczyny, chyba mi was zal....


• Re: Kiciu-kociu :))
_owca 21-01-2003 16:48


Kiciu - kociu :)

Ani ja ani Olivvka nigdy nie mówiłyśmy o tym, że kobieta ma obowiązek
spełniać
zachcianki mężczyzny!!! Chodzi tylko o to aby wzajemnie się poznawać,
docierać :) i próbować wspólnie zaspakajać swoje pragnienia, a nie wypinać
się
na siebie i mówić "idź precz - Twoje żądze są chore"
owca.



• i jeszcze jedno...
_owca 21-01-2003 16:52

Ilu znasz mężczyzn, którzy bez oporów, jasno potrafią sprecyzować czego
pragną
i jakie są ich oczekiwania seksualne względem swoich partnerek?
Zazwyczaj nic nie mówią, alby mówią pokrętnie gdy odchodzą, a czasm ich
potrzeby są tak jasne i proste do zaakceptowania...


• Re: Kiciu-kociu :))
kicia.kocia 21-01-2003 17:17

_owca napisała:

)
) Kiciu - kociu :)
)
) Ani ja ani Olivvka nigdy nie mówiłyśmy o tym, że kobieta ma obowiązek
spełniać
) zachcianki mężczyzny!!! Chodzi tylko o to aby wzajemnie się poznawać,
) docierać :) i próbować wspólnie zaspakajać swoje pragnienia, a nie
wypinać
się
) na siebie i mówić "idź precz - Twoje żądze są chore"
) owca.
)



bardzo ladne to co mowisz, ale za nic nie moge sie tego dopatrzec
ani w twoim stwierdzeniu:

)Bardziej o to, że m ę ż c z y z n a czując się niezaspokojony i
niedopieszczony przez swoją partnerkę bez słowa
) wyjaśnienia poszuka takiej, która spełni jego erotyczne pragnienia.. albo
) udając "trwałość związku małżeńskiego" w skrytości będzie oddawał się temu
)na lewo ;)))

    • kicia.kocia Re: do owcy oliwki i nie tylko .... 21.01.03, 20:34
      • Re: Kiciu-kociu :))
      kicia.kocia 21-01-2003 17:17

      _owca napisała:

      >
      > Kiciu - kociu :)
      >
      > Ani ja ani Olivvka nigdy nie mówiłyśmy o tym, że kobieta ma obowiązek
      spełniać
      > zachcianki mężczyzny!!! Chodzi tylko o to aby wzajemnie się poznawać,
      > docierać :) i próbować wspólnie zaspakajać swoje pragnienia, a nie wypinać
      się
      > na siebie i mówić "idź precz - Twoje żądze są chore"
      > owca.
      >



      bardzo ladne to co mowisz, ale za nic nie moge sie tego dopatrzec
      ani w twoim stwierdzeniu:

      >Bardziej o to, że m ę ż c z y z n a czując się niezaspokojony i
      niedopieszczony przez swoją partnerkę bez słowa
      > wyjaśnienia poszuka takiej, która spełni jego erotyczne pragnienia.. albo
      > udając "trwałość związku małżeńskiego" w skrytości będzie oddawał się temu
      >na lewo ;)))


      ani w oliwki:

      >>kobieta która nie połknie spermy
      >> swojego
      > > mężczyzny musi się liczyć z tym że
      > > on pojdzie do takiej która to zrobi.

      filozofie "partnerstwa" dorabiasz teraz, post factum. (ale to dobrze, ze
      zaczynasz myslec w ta strone)
      niemiej twoje (i oliwki) spontaniczne sformulowania brzmialo jak powyzej.
      chyba warto sie nad tym zastanowic.


      i jeszcze owaca napsala:

      "Ilu znasz mężczyzn, którzy bez oporów, jasno potrafią sprecyzować czego
      pragną i jakie są ich oczekiwania seksualne względem swoich partnerek?
      Zazwyczaj nic nie mówią, alby mówią pokrętnie gdy odchodzą, a czasm ich
      potrzeby są tak jasne i proste do zaakceptowania..."

      a co to ma do rzeczy? nie wiem ilu m e z c z y z n, nie wiem ile
      k o b i e t (a dzwonek znow dzwoni...) ma problemy z wyrazeniem swych uczuc i
      potrzeb.
      to dalej ma sie nijak do tego co napisalyscie obie.

      pozdr.



      • Re: Kiciu-kociu :))
      _owca 21-01-2003 17:49

      Kiciu-Kociu :)

      > filozofie "partnerstwa" dorabiasz teraz, post factum. (ale to dobrze, ze
      > zaczynasz myslec w ta strone)
      > niemiej twoje (i oliwki) spontaniczne sformulowania brzmialo jak powyzej.
      > chyba warto sie nad tym zastanowic.

      Otóż nie dorabiam filozofii...
      Wcześniejsza rozmowa była tylko o problemie zamykania się kobiet na męskie
      potrzeby trochę głębszych doznań. W większości przypadków (które znam) to
      właśnie mężczyzna dąży do zmian zwyczajów seksualnych mających na celu pełne
      zaspokojenie partnerki. Kobiety rzadko to inicjują. Poza tym niezapokojenie
      seksualnie kobiety nie przesądza o rozbiciu związku. Płeć piekna jast mniej
      łapczywa na ten kąsek niż mężczyźni.
      Nie widziałam więc potrzeby aby mówić o wzajemnych relacjach miedzy
      partnerami,
      jeśli omawiany jest tylko aspekt męskich potrzeb czerpania przyjemności z
      seksu
      troszke innego niż "na wznak" i wynikających z tego konsekwencjach.

      O co Ci chodzi z ty dzwonkiem?
      co znów Ci dzwoni?

      Moja druga wypowiedź dotyczyła Twojego podkreślenia na wyrażeniu
      b e z s ł o w a "
      Chodziło mi o to, że mężczyźni bez zbędnych wyjaśnień odchodzą jeśli nie
      jesteśmy otwarte na ich potrzeby! I podkreślę, że nie chodzi znów o
      zaspakajanie widzimisię i fanaberii ale aby słuchać i czuć to co mówią ich
      usta
      i ciała...
      owca.

      • Gość: Szmaragdzik:) Re: do owcy oliwki i nie tylko .... IP: *.pai.net.pl / 10.7.5.* 21.01.03, 20:48
        Ja chcialam tylko zauwazyc, że to od mezczyzny rowniez zalezy:)Bo jak bedzie
        taki, ktory zrozumie obawy i bedzie chcial je wspolnie pokonac to poczeka i
        nigdzie nie pojdzie:)A jak bedzie...*****...to zachowa sie jak to statystyki
        mowia...niedorzecznosc:)
    • kicia.kocia Re: do owcy oliwki i nie tylko .... 22.01.03, 10:50
      Re: Kiciu-kociu :))

      Droga owco ,
      Zaczne moze od „dzwonka”- otoz „dzwonek dzwoni” gdy moja intuicja wykrwa jakis
      falsz w odpowiedzi-
      Ze cos tam nie gra, nie do konca mowisz to, co czujesz myslisz- cos wypierasz?
      Lepiej nie jestem Ci tego w stanie wytlumaczyc. To cos tak jak „ kobalt
      wyczuwa kobiety” (ja tez wyczuwam facetow na nosa drogi kobalcie ;))

      Tak dzwonek znow mi dzwoni po twym poscie. I to jak

      Otoz w twej probie rozmowy „o partnerstwie” caly czas przejawia sie
      motyw „niezaspokojonego mezczyzny ktory moze odejsc”. Stwierdzenie oliwki, o
      podobnym charakterze sklonilo mnie wogole do podjecia tego watku.
      Dostrzegam tu po prostu- brak poczucia wlasnej wartosci, moze lek przed
      samotnoscia.

      i o tym jest rozmowa, nie o „problemie zamykania sie kobiet na meskie
      potrzeby”.
      Dalej piszesz-
      „właśnie mężczyzna dąży do zmian zwyczajów seksualnych mających na celu pełne
      zaspokojenie partnerki. (??????????!!!!!- co????? Zaspokajanie partnerki przez
      zmuszanie do polkniecia jego spermy?????
      Rozumiesz chyba ze w tym momencie bija wszystkie dzwony w okolicy)

      TZ:"Kobiety rzadko to inicjują. Poza tym niezapokojenie
      seksualnie kobiety nie przesądza o rozbiciu związku. "
      (widzisz jaki piekny dzwoneczek. o rozbiciu zwiazku decyduje wiele roznych
      czynnikow, stawianie seskualnego niezapokojenia mezczyzny jako przyczyny
      rozbitych zwiazkow.... BIM-BAM, BIM-BAM...)

      "Płeć piekna jast mniej
      łapczywa na ten kąsek niż mężczyźni.
      Nie widziałam więc potrzeby aby mówić o wzajemnych relacjach miedzy
      partnerami,"

      CO ZA BZDURY DROGA OWCO!!!!
      Twoj brak wiedzy o seksualnosci kobiet az zbija z nog!!!



      Wogole zastanawiajace jest ze trzy panie, o najbardziej ekspresyjnych
      zachowaniach seksualnych, prezentuja poglady rodem z najglebszej
      PARAFIANSZCZYZNY!!!!

      Oliwka i ty:
      „zaspokoj mezczyzne bo odejdzie do drugiej”

      ty: „kobieta nie ma takich potrzeb, wiec nie widziałam więc potrzeby aby mówić
      o wzajemnych relacjach miedzy
      partnerami”
      (!!!!!!- za kazdym razem jak to czytam- to mi recei nogi opadaja, jak by miala
      cos jeszcze do opadania, opadloby to z pewnoscia rowniez !!!:))

      czarna 26- „skoro ONA ci GO zabrala to sie na NIEJ zemscij” z
      watku „zdradzilam”


      pozdrawiam

      ps. 1. wasze poglady traca mi troche KRETYNSKIM artykulem jakiejs skonczonej
      IDIOTKI, ktorej nazwieska nie pamietam-
      pt. „czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa czy cos takiego”. Tyle ze tamta
      manipuluje, a wy piszecie z przekonania.
      Ps.2 I zapraszam do watku „wymowki”, moze nawet wogle warto otworzyc watek o
      zenskiej seksualnsci...




      _owca 21-01-2003 17:49
      OWCA NAPISALA:


      > filozofie "partnerstwa" dorabiasz teraz, post factum. (ale to dobrze, ze
      > zaczynasz myslec w ta strone)
      > niemiej twoje (i oliwki) spontaniczne sformulowania brzmialo jak powyzej.
      > chyba warto sie nad tym zastanowic.


      Otóż nie dorabiam filozofii...

      Wcześniejsza rozmowa była tylko o problemie zamykania się kobiet na męskie
      potrzeby trochę głębszych doznań.
      W większości przypadków (które znam) to
      właśnie mężczyzna dąży do zmian zwyczajów seksualnych mających na celu pełne
      zaspokojenie partnerki. Kobiety rzadko to inicjują. Poza tym niezapokojenie
      seksualnie kobiety nie przesądza o rozbiciu związku. Płeć piekna jast mniej
      łapczywa na ten kąsek niż mężczyźni.
      Nie widziałam więc potrzeby aby mówić o wzajemnych relacjach miedzy
      partnerami,
      jeśli omawiany jest tylko aspekt męskich potrzeb czerpania przyjemności z
      seksu
      troszke innego niż "na wznak" i wynikających z tego konsekwencjach.

      O co Ci chodzi z ty dzwonkiem?
      co znów Ci dzwoni?

      Moja druga wypowiedź dotyczyła Twojego podkreślenia na wyrażeniu
      b e z s ł o w a "
      Chodziło mi o to, że mężczyźni bez zbędnych wyjaśnień odchodzą jeśli nie
      jesteśmy otwarte na ich potrzeby! I podkreślę, że nie chodzi znów o
      zaspakajanie widzimisię i fanaberii ale aby słuchać i czuć to co mówią ich
      usta
      i ciała...
      owca.

      • _owca Re: do owcy oliwki i nie tylko .... 22.01.03, 11:15
        Kiciu.

        Nie lubię, kiedy ktoś wie więcej ode mnie na temat tego, co JA myślę i co JA
        chciałam powiedzieć. Nie rozumiesz co chciałam Ci przekazać i nie mam zamiaru
        Ci tego tłumaczyć, nudzi mnie już to.

        W kontaktach z innymi ludźmi szukam iskierki empatii. I jeśli ktoś nie
        przejawia najmniejszej choćby próby zrozumienia o czym mówię, a jego "dyskusja"
        polega tylko na złośliwych atakach i zaprzeczaniu mojemu stanowisku bez podania
        konkretnych argumentów, przestaje mnie interesować rozmowa z takim osobnikiem.
        Nie musisz się ze mną zgadzać i popierać moich poglądów, nie oto przecież
        chodzi w dyskusji, ale Twoje wszechwiedzące stanowisko na temat tego jaka
        jestem i co "tak naprawdę" kryje się pod moimi wypowiedziami nuży mnie...
        Wybacz więc, ale nie bedę kontynuować polemiki z Tobą. I tak wiesz dużo lepiej.

        owca.

        • kicia.kocia Re: do owcy oliwki i nie tylko .... 22.01.03, 11:31
          droga owco-
          kazde moje przpuszczenie podparlam cytatami z TWOICH wypowiedzi, tak, ze
          zarzut o "wszechwiedzy" jest jak najbardziej nie na miejscu.
          rozumiem co chcialas powiedziec, lub co sie Tobie wydaje, ze chcialas
          powiedziec- chcialam Ci tylko uzmyslowic, o czym tak naprawde mowisz-
          nieswiadomie.
          i znow. za kazdym razem cytujac Ciebie.
          aby nie byc posadzona o "wyrywanie z kontekstu" do kazdego postu dolaczalam
          CALOSC Twojej wypowiedzi.
          bardziej uczciwie na prawde trudno.

          i byloby jeszcze wszstko ok- ostatecznie twoje poglady- twoje prolemy- twoja
          sprawa.
          gorzej- jesli z punktu widzenie "kobiet doswiadczonych i pewnych siebie" (za
          jekie sie podajecie) udzielacie RAD, od ktorych mi wlosy deba staja (dotyczy
          glownie oliwki i czarnej26, ale i ty sie do rad oliwki dolaczylas).

          wogole- problem uwazam za wazki i z niecierpliwoscia oczekuje opinii oliwki.


          pozdrawiam

          kk

          _owca napisała:

          > Kiciu.
          >
          > Nie lubię, kiedy ktoś wie więcej ode mnie na temat tego, co JA myślę i co JA
          > chciałam powiedzieć. Nie rozumiesz co chciałam Ci przekazać i nie mam
          zamiaru
          > Ci tego tłumaczyć, nudzi mnie już to.
          >
          > W kontaktach z innymi ludźmi szukam iskierki empatii. I jeśli ktoś nie
          > przejawia najmniejszej choćby próby zrozumienia o czym mówię, a
          jego "dyskusja"
          >
          > polega tylko na złośliwych atakach i zaprzeczaniu mojemu stanowisku bez
          podania
          >
          > konkretnych argumentów, przestaje mnie interesować rozmowa z takim
          osobnikiem.
          > Nie musisz się ze mną zgadzać i popierać moich poglądów, nie oto przecież
          > chodzi w dyskusji, ale Twoje wszechwiedzące stanowisko na temat tego jaka
          > jestem i co "tak naprawdę" kryje się pod moimi wypowiedziami nuży mnie...
          > Wybacz więc, ale nie bedę kontynuować polemiki z Tobą. I tak wiesz dużo
          lepiej.
          >
          > owca.
          >
          • _owca Re: do owcy oliwki i nie tylko .... 22.01.03, 11:39

            > rozumiem co chcialas powiedziec, lub co sie Tobie wydaje, ze chcialas
            > powiedziec- chcialam Ci tylko uzmyslowic, o czym tak naprawde mowisz-
            > nieswiadomie.

            I znów wiesz więcej na temat tego co świadonie i nieświadomie chciałam
            powiedzieć...

            Temat uważam za zaknięty.

            owca.
          • Gość: Szalony Kucharz EEEEEEEEEEEEOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.01.03, 12:14
            Kiciu Kociu!

            U mnie syrena alarmowa się zaczyna wyć na całe miasto, gdy
            czytam tak niezasłużenie napastliwe wypowiedzi.

            "Fałsz w odpowiedzi" - kimże jesteś, aby orzekać o prawdziwości
            cudzych wypowiedzi? Uważasz, że pozyskasz zaufanie rozmówczyni -
            podstawę szczerej wymiany myśli - co chwila zarzucając jej
            kłamstwo i interpretując jej wypowiedzi w duchu jawnie
            sprzecznym z tychże wypowiedzi intencją?

            Szkoda, że nie zdecydowałaś się bliżej wyjaśnić swoich
            nieprzeciętnych olfaktorycznych zdolności. Mogłoby być wesoło...

            Żałuję także, że nie podjęłaś trudu zaznajomienia się z
            całokształtem wypowiedzi swoich adwersarek. Może wtedy
            poza "zmuszaniem partnerki do łykania nasienia" dostrzegłabyś
            coś ponadto. A tak rozprawiasz się z ich Forumowym dorobkiem,
            niczym krytyk literacki z poematami Mickiewicza. Tylko, że
            Wieszcz już nie żyje...

            I czy to wszystko dlatego, że "spermy nie tylko nigdy nie
            polknelam, nigdy nie wzielam do ust, ba! nie lubie spermy
            wogole - bo...jest lepka :)"? Wybacz prztyczek... :-)

            Kto się kiedykolwiek podawał za "kobiety doswiadczone i pewne
            siebie"???? Chyba tylko Ty, zarzucając paru osobom "lęk przed
            samotnością". Rozumiem, że jesteś tak pewna siebie, iż
            samotności się nie lękasz...

            Jesteś psychiatrą, że z taką lekkością orzekasz o KRETYNIZMIE i
            skończonym IDIOCTWIE innych, których nazwiska nawet nie pomnisz?
            Pamiętaj, że słowo wróblem wylata, a wołem powraca.




            Z poważaniem,

            Szalony Kucharz


            PS. Wątek o kobiecym seksualizmie już był. Spóźniłaś się
            troszkę...
          • olivvka Re: Do Kici 22.01.03, 16:09
            kicia.kocia napisała:

            > droga owco-
            > kazde moje przpuszczenie podparlam cytatami z TWOICH wypowiedzi, tak, ze
            > zarzut o "wszechwiedzy" jest jak najbardziej nie na miejscu.
            > rozumiem co chcialas powiedziec, lub co sie Tobie wydaje, ze chcialas
            > powiedziec- chcialam Ci tylko uzmyslowic, o czym tak naprawde mowisz-
            > nieswiadomie.
            > i znow. za kazdym razem cytujac Ciebie.
            > aby nie byc posadzona o "wyrywanie z kontekstu" do kazdego postu dolaczalam
            > CALOSC Twojej wypowiedzi.
            > bardziej uczciwie na prawde trudno.
            >
            > i byloby jeszcze wszstko ok- ostatecznie twoje poglady- twoje prolemy- twoja
            > sprawa.
            > gorzej- jesli z punktu widzenie "kobiet doswiadczonych i pewnych siebie" (za
            > jekie sie podajecie) udzielacie RAD, od ktorych mi wlosy deba staja (dotyczy
            > glownie oliwki i czarnej26, ale i ty sie do rad oliwki dolaczylas).
            >
            > wogole- problem uwazam za wazki i z niecierpliwoscia oczekuje opinii oliwki.
            >
            >
            > pozdrawiam
            >
            > kk
            >
            > _owca napisała:
            >
            > > Kiciu.
            > >
            > > Nie lubię, kiedy ktoś wie więcej ode mnie na temat tego, co JA myślę i co
            > JA
            > > chciałam powiedzieć. Nie rozumiesz co chciałam Ci przekazać i nie mam
            > zamiaru
            > > Ci tego tłumaczyć, nudzi mnie już to.
            > >
            > > W kontaktach z innymi ludźmi szukam iskierki empatii. I jeśli ktoś nie
            > > przejawia najmniejszej choćby próby zrozumienia o czym mówię, a
            > jego "dyskusja"
            > >
            > > polega tylko na złośliwych atakach i zaprzeczaniu mojemu stanowisku bez
            > podania
            > >
            > > konkretnych argumentów, przestaje mnie interesować rozmowa z takim
            > osobnikiem.
            > > Nie musisz się ze mną zgadzać i popierać moich poglądów, nie oto przecież
            > > chodzi w dyskusji, ale Twoje wszechwiedzące stanowisko na temat tego jaka
            > > jestem i co "tak naprawdę" kryje się pod moimi wypowiedziami nuży mnie...
            > > Wybacz więc, ale nie bedę kontynuować polemiki z Tobą. I tak wiesz dużo
            > lepiej.
            > >
            > > owca.
            > >

            Witaj Kiciu,
            Przyznam szczerze, że sposób prowadzenia tego wątku powoduje, że nie wiem kto
            gdzie co i kiedy napisał.

            Zechciej proszę zadać mi pytanie wprost,a postaram się udzielić w miarę
            krótkiej rzeczowej odpowiedzi.

            Będę zobowiązana.

            pozdrawiam
            olivvka
            • _owca Olivvko :) 22.01.03, 16:33
              dokończysz swoja myśl w wątku dwóch plus jedna?
              tak nagle się urwała....

              pozdrawiam
              owca.
              • olivvka Re: Olivvko :) 22.01.03, 16:39
                _owca napisała:

                > dokończysz swoja myśl w wątku dwóch plus jedna?
                > tak nagle się urwała....
                >
                > pozdrawiam
                > owca.

                Owieczko,
                No niestety takie są uroki tego Forum, że zbyt długie wypowiedzi są ucinane
                przez serwer.
                Szczerze............ nie pamiętam już co było tam dokładnie napisane.
                Dzisiejszy dzień i wczorajszy jest tak dla mnie "zakręcony", że nie mogę się
                skupić na niczym innym niż to co łączy się ściśle z moją pracą zawodową.

                W zasadzie post kończył się juz niebawem, wyliczyłam tylko jeszcze przyczyny
                mojego zdecydowania się na uprawianie seksu grupowego. A później jeszcze
                złożyłam życzenia tolerancji tym wszystkim, którzy piętnują owe (wg ich
                mniemania) "aspołeczne" zachowania. Wybacz mi, brakuje mi czasu na odtworzenie
                w myślach dokładnie zakończenia tamtej wypowiedzi, a nieopatrznie nigdzie jej
                nie wkopiowałam. Ale teraz już będę miała nauczkę, by tak długie teksty
                kopiować do jakiegoś notatnika.

                pozdrawiam
                olivvka

                • _owca Rozumiem :) n/txt 22.01.03, 16:41
                • Gość: weronika Re: Olivvka z seksuologi IP: *.kopernik.gliwice.pl 23.01.03, 18:27



                  zadałam sobie trud powrotu do tamtej dyskusji która mnie zbulwersowała
                  i wycinam jedną z wielu wypowiedzi Olivvki w tym stylu:

                  "Osobiscie uwazam, ze smak i zapach ludzkiej sliny jest o niebo gorszy
                  od spermy, ktora tak naprawde nie budzi u
                  mnie zadnych odruchow wymiotnych czy tym
                  podobnych. Wprost przeciwnie, uwazam sperme za wyjatkowy afrodyzjak i
                  sama mysl o tym, ze moj mezczyzna zakonczy w moich
                  ustach, powoduje ze fala orgazmu ogarnia mnie duzo szybciej.

                  Wszystkim kolezankom, francuskim pieskom, ktore
                  mowia bleee swoim mezom i partnerom podczas ich szczytowania i
                  ktore z panicznym strachem wyjmuja ich penisy ze
                  swoich ust tuz przed wytryskiem przypominam, ze sa na swiecie
                  takie kobiety jak ja, Bona, Maritsa, ktore chetnie
                  spelniaja oczekiwania mezczyzn w tym zakresie i co wiecej,
                  lubia to, wiec owi mezczyzni ktoregos pieknego
                  dnia moga zechciec uciec od tych francuskich pieskow, dla ktorych
                  sperma to wydzielina na rowni traktowana z kałem.
                  Oj biedne, biedne jeszcze bedziecie powiadam.
                  • kicia.kocia Re: Olivvka z seksuologi 23.01.03, 19:13
                    Mocne.

                    panowie, co Wy na to?

                    kk.


                    ps. czuje oliwko, ze bylabys lakomym kaskiem dla jakiegos psychologa-psychiatry
                    (nie chce bynajmniej Cie obrazac, masz po prostu- zastanawiajace cechy
                    osobowosci;
                    hmm, stad tez pewnie zainteresowanie pana-i seksuolog-a Twa osoba)


                    Gość portalu: weronika napisał(a):

                    > zadałam sobie trud powrotu do tamtej dyskusji która mnie zbulwersowała
                    > i wycinam jedną z wielu wypowiedzi Olivvki w tym stylu:
                    >
                    > "Osobiscie uwazam, ze smak i zapach ludzkiej sliny jest o niebo gorszy
                    > od spermy, ktora tak naprawde nie budzi u
                    > mnie zadnych odruchow wymiotnych czy tym
                    > podobnych. Wprost przeciwnie, uwazam sperme za wyjatkowy afrodyzjak i
                    > sama mysl o tym, ze moj mezczyzna zakonczy w moich
                    > ustach, powoduje ze fala orgazmu ogarnia mnie duzo szybciej.
                    >
                    > Wszystkim kolezankom, francuskim pieskom, ktore
                    > mowia bleee swoim mezom i partnerom podczas ich szczytowania i
                    > ktore z panicznym strachem wyjmuja ich penisy ze
                    > swoich ust tuz przed wytryskiem przypominam, ze sa na swiecie
                    > takie kobiety jak ja, Bona, Maritsa, ktore chetnie
                    > spelniaja oczekiwania mezczyzn w tym zakresie i co wiecej,
                    > lubia to, wiec owi mezczyzni ktoregos pieknego
                    > dnia moga zechciec uciec od tych francuskich pieskow, dla ktorych
                    > sperma to wydzielina na rowni traktowana z kałem.
                    > Oj biedne, biedne jeszcze bedziecie powiadam.
                • Gość: weronika Re: Olivvko :) IP: *.kopernik.gliwice.pl 23.01.03, 18:29
                  pozwoliłam sobie wtrącic do dyskucji fragment wypowiedzi Olivvki do którego sie odnosiłam i chciałm go
                  wyjasnić. Nie można powiedziec że jest całkiem wyjęte z kontekstu bo odzwierciedla to oc co mi chodziło
                  pozdrawiam
                  • kicia.kocia Re: Olivvko :) 23.01.03, 19:14
                    ja osobiscie Ci dziekuje :)
                    • Gość: weronika Re: do kici IP: *.kopernik.gliwice.pl 23.01.03, 19:35
                      na wszeki wypadek podaję linka do całej dyskusji, żeby nikt mi nie zarzucał sronniczości czy cos takiego
                      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=291&w=2342511&a=2342511
                      Swoja drogą odnosze wrażenie że Olivvkato takich stwierdzeń jest prowokowana. Na początku zanim troche
                      poczytałam to co pisze byłam tak samo oburzona jak ty. Za czasem postarałam się ją zrozumieć jak i ona mnie jak
                      sądzę i widzę że w normalnej nie agresywnej wymianie poglądów nie zapędza się do takich stwierdzeń jak te które
                      tu zamieściłam a pochodza z forum seksuologia. Najważniejsza jest wzajemna tolerancja. Jesli dla kogos seks to 80 %
                      związku i mu z tym dobrze to nic mi do tego oczywiście do momentu w ktorym ktoś będzie mi narzucał swojego
                      punktu widzenia.
                      Z kolei takie forum jak to nawet fajnie jak odwiedza troche osób "nawiedzonych" seksulanie bo można sie to i owo
                      podpytać.
                      pozdrawiam wszystkich forumowiczów
            • kicia.kocia Re: Do Kici 23.01.03, 13:06
              olivvka napisała:

              > Witaj Kiciu,
              > Przyznam szczerze, że sposób prowadzenia tego wątku powoduje, że nie wiem
              kto
              > gdzie co i kiedy napisał.
              > Zechciej proszę zadać mi pytanie wprost,a postaram się udzielić w miarę
              > krótkiej rzeczowej odpowiedzi.
              > Będę zobowiązana.
              >
              > pozdrawiam
              > olivvka

              olivvka napisała:

              > Witaj Kiciu,
              > Przyznam szczerze, że sposób prowadzenia tego wątku powoduje, że nie wiem
              kto
              > gdzie co i kiedy napisał.
              >
              > Zechciej proszę zadać mi pytanie wprost,a postaram się udzielić w miarę
              > krótkiej rzeczowej odpowiedzi.
              >
              > Będę zobowiązana.
              >
              > pozdrawiam
              > olivvka




              Droga oliwko,
              Pozwolilam sobi skopiowac posty z watku „dwoch plus jedna” – ze wzgledu na na
              niewygode zwiazana z wertowaniem stron.
              Tak, ze moje watpliwosci w zwiazku z jedna z Twych wypowiedzi pojawily sie
              juz na tym forum dwukrotnie. Niemniej jednak z checia odpowiem na twoja prosbe
              i przedstawie je po raz trzeci (pkt.1)
              W punkcie 2. zacytowalam fragmenty twojej dyskusji z weronika, ktore sklonily
              mnie do reakcji, natomiast w punkcie 3. subiektywnie wybrane fragmenty z mojej
              dyskusji z Owca, z niemniej subiektywnym komentarzem. Mam nadzieje ze
              przerzystosc w postawieniu problemu Cie usatysfakcjonuje.
              Pozdrawiam serdecznie.

              kk


              PKT.1

              olivvko
              chcialam sie odniesc do tematu podjetego przez weronike

              musze stwierdzic, ze bardzo zaskoczylo mnie zacytowane przez weronike twoje
              stwierdzenie „że kobieta która nie połknie spermy swojego mężczyzny musi się
              liczyć z tym że on pojdzie do takiej która to zrobi.”.
              I w przeciwienstwie do weroniki, nie dostrzegam tu przeceniania roli seksu w
              zwiazku, lecz niskie poczucie wlasnej wartosci. Twoja odpowiedz na
              watpliwosci weroniki tyko wzmocnila to podejrzenie.
              Olivvko, nie wyobrazam sobie byc z kims w zwiazku, pod warunkiem spelniania
              zachcianek partnera, ktore sa dla mnie nieprzyjemne; sytuacji odwrotnej, w
              ktorej to ja stawiam warunki oczywiscie, tez nie.
              Postawienie ultimatum przez partnera (jak mi tak nie zrobisz, to pojde do
              prostytutki), lub nawet bardziej nachalne namawianie mnie do zrobienia
              czegos, co jest dla mnie nie do zaakceptowania rownaloby sie z
              NATYCHMIASTOWYM zakonczenem zwiazku.
              I zal mialabym co najwyzej do siebie- o wlasna glupote, ze zwiazalam sie z
              kims tak prymitywnym.
              Zdaje sobe oczywiscie sprawe, ze czym innym jest moja sytuacja- osoby
              wyksztalconej i majacej poczucie wlasnej wartosci, a czym innym kobiety nie
              majacej srodkow do zycia- ale to zupelnie inny problem- problem definicji
              prostytucji.
              no a ty jestes przeciez osoba wyksztalcona...

              pozdrawiam

              kk


              ps. spermy nie tylko nigdy nie polknelam, nigdy nie wzielam do ust, ba! nie
              lubie spermy wogole - bo...jest lepka :)



              PKT.2

              ) Gość portalu: weronika napisał(a):
              )
              ) ) Kiedys na forum seksuologia pisałaś że kobieta która nie połknie spermy
              ) swojego
              ) ) mężczyzny musi się liczyć z tym że
              ) ) on pojdzie do takiej która to zrobi. Czy nie przeceniasz roli seksu w
              ) związku?
              )

              oliwka:

              ) Tamta wypowiedź miała tylko i wyłącznie na celu uzmysłowienie kobietom,
              tym
              ) nieco konserwatywnym, że zaspokojenie tak prozaicznych potrzeb mężczyzny
              jest w
              )
              ) stanie uchronić je przed przykrymi konsekwencjami związanymi z
              koniecznością
              ) przełykania gorzkiej pigułki zwanej zdradą. Nie dalej jak kilka dni
              wcześniej,
              ) bodajże na Onet.pl prezentowany był raport dotyczący prostytucji. Wynikało
              z
              ) tego raportu (co jest tylko potwierdzeniem moich słów), że z usług
              prostytutek
              ) w znacznej części korzystają mężczyzni, których żony posiadają opory przed
              ) uprawianiem nieco bardziej wyrafinowanego seksu (za główny przykład była
              ) podawana niechęć żon tych mężczyzn do oralizmu).



              PKT.3


              a.
              moja odpowiedz - a niech se szuka na zdrowie!!!
              jeszcze mu pomoge, jak o to ladnie poprosi.
              tylko o mnie moze zapomniec- i tyle!

              b.
              Zastanawiajace jest, ze dwie kobiety o najbardziej ekspresyjnch zachowaniach
              seksualnychprezentowanych na tym forum (o ile oczywiscie jestem sie w stanie
              po mojej krotkiej tu wizycie zorientowac) prezentuja poglady, ktore sa dla
              mnie przejawem jak najglebszej PARAFIANSZCZYZNY

              Ty Olivvko:
              „zaspokoj mezczyzne bo pojdzie do drugiej”

              czarna 26- „skoro ONA ci GO zabrala to sie na NIEJ zemscij” z
              watku „zdradzilam”

              i byloby jeszcze wszstko ok- ostatecznie twoje poglady- twoje prolemy- twoja
              sprawa.
              gorzej- jesli z punktu widzenie "kobiet doswiadczonych i pewnych siebie" (za
              jekie sie podajecie) udzielacie RAD, od ktorych mi wlosy deba staja.
              • olivvka Re: Do Kici 23.01.03, 14:10
                Witaj Kiciu,
                Trudno, przemogę się i spróbuję ustosunkować się do tego co napisałaś, choć
                dalej przyznaję, że chaos w cytowanych przez Ciebie fragmentach jest spory i w
                związku z tym nie wiem, czy dobrze odebrałam treść Twojego postu, tym samym nie
                wiem czy będę rzeczowo odpowiadała na nurtujące Cię zagadnienia. Ale postaram
                się:

                Przytaczasz w swojej wypowiedzi słowa: „...że kobieta która nie połknie spermy
                swojego mężczyzny musi się liczyć z tym że on pojdzie do takiej która to
                zrobi...”. Rzeczywiście chyba kiedyś coś takiego spod palców na mojej
                klawiaturze wyszło, jednak..... są to słowa wyrwane z kontekstu całej mojej
                wypowiedzi. I odnoszenie się do zaledwie drobnego wycinka jej wydaje mi się
                niemożliwe. A pamięci nie mam niestety tak absolutnej, by pamiętać dokładnie
                wszystkie swoje wpisy na Forum Seksuologia. Intencją jednak moją, o ile sobie
                dokładnie przypominam, było wskazanie, że niejednokrotnie przyczyną zdrady ze
                strony mężczyzn jest niechęć kobiet (niczym zresztą racjonalnym nie
                podyktowana) do drobnych "seksualnych" poświęceń w imię poprawnie układającego
                się pożycia pomiędzy partnerami. Często te drobne prośby mężczyzn (dotyczące
                choćby połykania nasienia) niosą w swym podtekście prośbę nie o połknięcie
                plemników wraz z płynem nasiennym, ale o pokazanie miłości i pełnej akceptacji
                w stosunku do partnera. Bo czy nie jest dziwnym, że osoba kochająca (żona,
                narzeczona) ma opory przed tak w sumie niewinną rzeczą jak wytrysk w ustach, a
                osoba obca (prostytutka, przygodna kochanka) godzi się często na to bez
                najmniejszych oporów? Wszak to właśnie osoba, która obdarza miłością tego
                człowieka, powinna mu tą bezgraniczną miłość okazywać. A połykanie spermy
                często właśnie jest dla mężczyzn symbolem pełnego oddania ze strony kobiety i
                pokazania pełni uczuć.

                > I w przeciwienstwie do weroniki, nie dostrzegam tu przeceniania roli seksu w
                > zwiazku, lecz niskie poczucie wlasnej wartosci. Twoja odpowiedz na
                > watpliwosci weroniki tyko wzmocnila to podejrzenie.
                > Olivvko, nie wyobrazam sobie byc z kims w zwiazku, pod warunkiem spelniania
                > zachcianek partnera, ktore sa dla mnie nieprzyjemne;

                Wspominasz w słowach powyżej, że nie wyobrażasz sobie spełniania zachcianek
                partnera, które są dla Ciebie nieprzyjemne, podczas gdy kilka akapitów niżej
                piszesz cyt.:"... spermy nie tylko nigdy nie polknelam, nigdy nie wzielam do
                ust, ba! nie lubie spermy wogole - bo...jest lepka :)...". Jak można czegoś nie
                lubić nie spróbowawszy tego uprzednio? Kojarzy mi się to z takim dziecinnym
                uprzedzeniem. Nie rozumiem także ludzi, którzy mówią że nie lubią flaków,
                tatara, oliwek (:-))) ) uprzednio ich nie próbując. Nie będę więc komentowała
                tego, bo trąci to nieco infantylizmem.

                > sytuacji odwrotnej, w
                > ktorej to ja stawiam warunki oczywiscie, tez nie.
                > Postawienie ultimatum przez partnera (jak mi tak nie zrobisz, to pojde do
                > prostytutki), lub nawet bardziej nachalne namawianie mnie do zrobienia
                > czegos, co jest dla mnie nie do zaakceptowania rownaloby sie z
                > NATYCHMIASTOWYM zakonczenem zwiazku.

                Wyobraź sobie, że mężczyźni potfarią także prosić, a nie tylko "nachalnie
                namawiać". Wielokrotnie są to bardzo zawoalowane próby nakłonienia partnerki do
                pewnych seksualnych zachowań, czynione w sposób grzeczny, uprzejmy, z pozycji
                osoby której bardzo zależy na spełnieniu ich prośby. Natychmiastowe zakończenie
                związku z tak prozaicznego powodu, jak proszenie o połknięcie spermy, nawet
                naleganie na to, wydaje mi się komiczne. Ale widać każdy w inny sposób
                stopniuje wagę problemów, które pojawiają się w relacjach partnerskich. Jeśliby
                natomiast padł szantaż "to pójdę do prostytutki" to kobieta winna się jednak
                zastanowić nad dwoma rzeczami: 1. Partner szuka nieodpowiednich dróg
                rozwiązania problemu - to bezsprzeczny fakt. Ale druga rzecz to: jego
                pragnienia dotyczące właśnie tego elementu naszego pożycia, są chyba dla niego
                naprawdę bardzo ważne. Może warto byłoby ustąpić w tej materii i sprawić
                przyjemność ukochanej osobie, bo przecież od 1 ml spermy chyba nie umrę,
                prawda? A jeśli smak, zapach nasienia przeszkadza Ci na tyle, że przemóc sie do
                tego nie możesz (choć to także wydaje mi się przesadą, zważywszy na ilość
                spermy) to zastosować można wybiegi w postaci uprzedniego posmarowania penisa
                np. polewą smakową, bitą śmietaną itd.. Pomysłów przecież jest wiele.


                > I zal mialabym co najwyzej do siebie- o wlasna glupote, ze zwiazalam sie z
                > kims tak prymitywnym.

                A żal powinnaś mieć do siebie także o to, że tak prozaiczna rzecz może
                doprowadzić do rozkładu pożycia.

                > Zdaje sobe oczywiscie sprawe, ze czym innym jest moja sytuacja- osoby
                > wyksztalconej i majacej poczucie wlasnej wartosci, a czym innym kobiety nie
                > majacej srodkow do zycia- ale to zupelnie inny problem- problem definicji
                > prostytucji.
                > no a ty jestes przeciez osoba wyksztalcona...
                >
                > pozdrawiam
                >
                > kk

                A wiesz, że kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane, są
                w stanie pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne. To dziwne,
                ale prawdziwe. Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie, tolerancja, a
                często niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność siebie.


                >
                > a.
                > moja odpowiedz - a niech se szuka na zdrowie!!!
                > jeszcze mu pomoge, jak o to ladnie poprosi.
                > tylko o mnie moze zapomniec- i tyle!

                Skonstatuje to tak: chyba jeszcze naprawdę nie przeżywałaś prawdziwie szalonej
                miłości, takiej dla której byłabyś skłonna zrobić wszystko. A więc życzę Ci
                tego. Wówczas zrozumiesz, że takie drobne poświecenia to nie konieczność, a
                zwykła przyjemność. Bo sztuką jest dawać a nie brać.

                > b.
                > Zastanawiajace jest, ze dwie kobiety o najbardziej ekspresyjnch zachowaniach
                > seksualnychprezentowanych na tym forum (o ile oczywiscie jestem sie w stanie
                > po mojej krotkiej tu wizycie zorientowac) prezentuja poglady, ktore sa dla
                > mnie przejawem jak najglebszej PARAFIANSZCZYZNY

                Zechcesz mi proszę wskazać ową "parafiańszczyznę"? Co uważasz za "parafiańskie"
                wypowiedzi w tym co piszę?

                > Ty Olivvko:
                > „zaspokoj mezczyzne bo pojdzie do drugiej”

                Przykro mi, lecz to nie są moje słowa.


                pozdrawiam
                olivvka
                • kicia.kocia Re: Do Kici 23.01.03, 17:20
                  olivvka napisała:

                  > Witaj Kiciu,
                  > Trudno, przemogę się i spróbuję ustosunkować się do tego co napisałaś,

                  Olivvko, strasznie mi przykro, ze wymaga to az „przemagania” sie z twojej
                  strony...zwlaszcza, ze z reguly odpowiedzi udzielasz chetnie...

                  choć
                  > dalej przyznaję, że chaos w cytowanych przez Ciebie fragmentach jest spory i
                  w
                  > związku z tym nie wiem, czy dobrze odebrałam treść Twojego postu,

                  naprawde jestem gotowa napisac-zredagowac to po raz CZWARTY :), moze jednak
                  na priva? Zawsze mozesz zerknac do watku dwoch pus jedna- tam dyskusja
                  przebiegala standardowo, A jej dalszy ciag odbywa sie w nowym watku- rowniez
                  standardowo, jesli pominac dwa pierwsze posty.
                  Czy to wyjasnienie jest juz wystarczajaco zrozumiale dla Ciebie?
                  Poza tym pozwolisz- ze dla wiekszej przejrzstosci odpowiedz podziele na dwie
                  czesci.



                  tym samym nie
                  >
                  > wiem czy będę rzeczowo odpowiadała na nurtujące Cię zagadnienia. Ale
                  postaram
                  > się:
                  >
                  > Przytaczasz w swojej wypowiedzi słowa: „...że kobieta która nie połknie s
                  > permy
                  > swojego mężczyzny musi się liczyć z tym że on pojdzie do takiej która to
                  > zrobi...”. Rzeczywiście (...)

                  dalej wyjasniajac powtarzasz z grubsza to, co napisalas weronice. Czyli- nie
                  dostrzegasz- lub nie chcesz dostrzec problemu.

                  A wiec.
                  1. Chcialam Ci zwrocic uwage, ze pomimo ze powtarzasz swoje wyjasnienie, caly
                  czas piszesz o MEZCZYZNIE!!!!!- i jego potrzebach.
                  ja (ale rowniez np sciemniacz seksualny) caly czas piszemy o PARTNERACH; Ty
                  Najladniej ilustruje to Twoj cytat.

                  > Intencją jednak moją, było wskazanie, że niejednokrotnie przyczyną zdrady ze
                  > strony MEZCZYZN jest NIECHEC KOBIET (niczym zresztą racjonalnym nie
                  > podyktowana) do drobnych "seksualnych" POSWIECEN w IMIE POPRAWNIE
                  > UKLADAJACEGO SIE POZYCIA MIEDZY PARTNERAMI.

                  !!!!!!!!!!!!!!!!!
                  ????????????????????

                  I caly czas w tym stylu. Podejrzewam ze zaraz napiszesz, ze to oczywiste- ale
                  jednak...w mojej dyskusji z sc.sex. – choc temat tensam- PARTNERSTWO wyplywalo
                  automatycznie. U Ciebe- nawet po przetrawieniu tego tematu- wciaz pokutuje
                  OBOWIaZEK kobiety do poswiecenia sie.
                  Oczywiscie wszystkie rekordy pobila owca (ale uwaga, zainspirowana TWOJA
                  WYPOWIEDZIA!!!! )

                  „Płeć piekna jast mniej łapczywa na ten kąsek niż mężczyźni. Nie
                  widziałam więc potrzeby aby mówić o wzajemnych relacjach miedzy
                  partnerami,"

                  a moze ty tez tak uwazasz ?

                  dalej piszesz:

                  > A wiesz, że kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane,
                  >są w stanie pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne. To ,
                  > dziwne ale prawdziwe. Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie,
                  > tolerancja, a często niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność
                  siebie.

                  A skadze u Ciebie takie dane droga oliwko??????????????!!!!!

                  (Tutaj uwaga napisalam „wyksztalcona” ale chodzilo mi o niezaleznosc
                  finansowa. W kontekscie definicji prostytucji.
                  Oczywiscie nie chodzilo mi o wartosciowanie wyksztalcenie- brak. To tylko taki
                  lapsus. Przepraszam. Natomiast moje zdziwieni powyzej oliwko, pozostaje nadal
                  jak najbardziej aktualne)


                  2. oliwko, wspomnialam rowniez, ze przypuszczam, ze takie traktowanie problemu
                  przez Ciebie sugeruje brak pewnosci siebie.
                  Dziwne- jesli nie znamienne, ze uparcie to przemilczasz.
                  Zauwazylam u ciebie jeszcze jedna ceche- ktora oczywiscie nie musi ale moze
                  rowniez sugerowac brak pewnosci siebie (jesli pojawiaja sie dwa takie elemanty-
                  to oczywiscie zastanawia)- sklonnosc do zestawiania siebie z innymi (u mie to
                  jest tak- 80%, ale u wiekszosci- 50%- czyli ...)

                  Jak juz napisalam- Twoje problemy- Twoja sprawa, - tez czy wogole sa, czy nie
                  Ale rady przez Ciebie udzielane, sprawiaja, ze mi wlosy staja deba!!
                  No i jesli te rady maja zrodlo w Twych problemach?

                  3. „polykanie spermy” traktuje symbolicznie- jako naklanianie partnera (uwaga
                  oliwko- partnera!!!) do spelniania swych potrzeb seksualnych wtedy gdy jest to
                  dla niego niemile.
                  Odsylam do postu sciemniacza-seks. Tam rozpisalam sie na troche na ten teamt.
                  Dlatego troche smieszne jest tlumaczenie mi ze „to tylko jeden mililtr”


                  cdn.

                  > pozdrawiam
                  kk
                  • _owca Do Kici 23.01.03, 18:06
                    Kiciu...

                    Po tej Twojej wypowiedzi wiem jedno: kieruje Tobą tzw. bezinteresowna nienawiść
                    do wszystkiego co śmie mieć trochę inne poglądy od Twoich, co więcej po tak
                    wyczerpujących wyjaśnieniach Olivvki tylko Twoja zła wola nie pozwala zrozumieć
                    tego co chciała Ci napisać.

                    Na domiar złego pod pozorem przytaczania cudzych wypowiedzi konstruujesz je w
                    taki sposób, aby miały zupełnie inny sens niż zamierzał ich twórca.
                    i tak podam przykład:

                    Napisałam:
                    "Nie widziałam więc potrzeby aby mówić o wzajemnych relacjach miedzy
                    partnerami, jeśli omawiany jest tylko aspekt męskich potrzeb czerpania
                    przyjemności z seksu troszkę innego niż "na wznak" i wynikających z tego
                    konsekwencjach."

                    Ty zrobiłaś z tego:
                    „Płeć piękna jest mniej łapczywa na ten kąsek niż mężczyźni. Nie widziałam więc
                    potrzeby aby mówić o wzajemnych relacjach miedzy
                    partnerami," - a koniec zdania????? zapomniała waćpanna?? czy powyżej 10
                    wyrazów sens zdania dla niej jest już niezrozumiały i musi je sobie troszkę
                    skrócić????

                    Jeśli nie widzisz różnicy kontekstu, to wybacz, ale powinnaś troszkę nad tym
                    popracować.

                    owca.
                    • _owca nie cytuj proszę moich wypowiedzi 23.01.03, 18:10
                      jeśli ich nie rozumiesz...
                  • olivvka Re: Do Kici - odpowiedź 24.01.03, 10:45
                    Kiciu,
                    kicia.kocia napisała:

                    > naprawde jestem gotowa napisac-zredagowac to po raz CZWARTY :), moze jednak
                    > na priva? Zawsze mozesz zerknac do watku dwoch pus jedna- tam dyskusja
                    > przebiegala standardowo, A jej dalszy ciag odbywa sie w nowym watku- rowniez
                    > standardowo, jesli pominac dwa pierwsze posty.
                    > Czy to wyjasnienie jest juz wystarczajaco zrozumiale dla Ciebie?
                    > Poza tym pozwolisz- ze dla wiekszej przejrzstosci odpowiedz podziele na dwie
                    > czesci.
                    >

                    Nie zadawaj sobie zbytecznego trudu. Przebolałam już ten chaos myślowy i
                    pogodziłam się z nim.

                    > dalej wyjasniajac powtarzasz z grubsza to, co napisalas weronice. Czyli- nie
                    > dostrzegasz- lub nie chcesz dostrzec problemu.

                    A co niby miałam napisać, skoro takie jest moje stanowisko w tej sprawie i
                    trwam przy nim niezłomnie i wątkach, które poruszają ten problem udzielam wciąż
                    tych samych odpowiedzi? Czy miałam na potrzeby chwili zmienić swoje
                    zapatrywania w tym względzie? Czy moja odpowiedź jest dla Ciebie
                    niesatysfakcjonująca?

                    > A wiec.
                    > 1. Chcialam Ci zwrocic uwage, ze pomimo ze powtarzasz swoje wyjasnienie, caly
                    > czas piszesz o MEZCZYZNIE!!!!!- i jego potrzebach.
                    > ja (ale rowniez np sciemniacz seksualny) caly czas piszemy o PARTNERACH; Ty
                    > Najladniej ilustruje to Twoj cytat.

                    Ja widzę, że jednak nie rozumiesz znaczenia definicji słowa "partnerstwo". Ja
                    pisząc o partnerstwie pozostawiam własne potrzeby z boku, a koncentruję się na
                    potrzebach mojego partnera. Jeśli jego potrzeby zostaną zaspokojone jestem
                    pewna (o ile nie mam do czynienia z egoistą), że i moje potrzeby nie zejdą na
                    plan dalszy, zwłaszcza te dotyczące kwestii mojej seksualności, gdyż w tym
                    obszarze zazwyczaj mężczyzni są skłonni do ustępstw i spełniania nawet
                    najbardziej wyszukanych potrzeb nas kobiet, szczególnie wtedy gdy i my dbamy o
                    ich potrzeby.


                    >
                    > > Intencją jednak moją, było wskazanie, że niejednokrotnie przyczyną zdrady
                    > ze
                    > > strony MEZCZYZN jest NIECHEC KOBIET (niczym zresztą racjonalnym nie
                    > > podyktowana) do drobnych "seksualnych" POSWIECEN w IMIE POPRAWNIE
                    > > UKLADAJACEGO SIE POZYCIA MIEDZY PARTNERAMI.
                    >
                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!
                    > ????????????????????

                    Nie wiem czym jesteś zdziwiona. Czy ustępstwo w partnerskim związku jest Ci
                    obce? Jeśli tak, to pełne współczucie dla partnera.



                    > I caly czas w tym stylu. Podejrzewam ze zaraz napiszesz, ze to oczywiste- ale
                    > jednak...w mojej dyskusji z sc.sex. – choc temat tensam- PARTNERSTWO wypl
                    > ywalo
                    > automatycznie. U Ciebe- nawet po przetrawieniu tego tematu- wciaz pokutuje
                    > OBOWIaZEK kobiety do poswiecenia sie.
                    > Oczywiscie wszystkie rekordy pobila owca (ale uwaga, zainspirowana TWOJA
                    > WYPOWIEDZIA!!!! )

                    Partnerstwo wypływające automatycznie to niestety często tylko teoria. Jednak
                    każdy z nas jest potroszę egoistą i czasami zastanawia się czy zdecydowanie się
                    na pewien krok jest czymś dla nas korzystnym czy też niekorzystnym. Dlatego nad
                    partnerstwem trzeba pracować. Gdyby było automatyczne, nie byłoby problemów
                    małżeńskich.
                    Nie pokutuje u mnie żaden obowiązek poświęcania się przez kobietę. Rozumiem za
                    to dokładnie pojęcie partnerstwa: partnerstwo to obowiązek do dążenia do ugody.
                    Ugodę często osiąga się przez poświęcenie własnych pragnień w imię jej
                    osiągnięcia. To umiejętność kompromisu. I śmiesznym wydaje mi się
                    argumentowanie, że jeśli mężczyzna kocha, to nie będzie oczekiwał spełnienia
                    jego próśb czy też zachcianek. Uważam, że każdy ma do tego prawo w partnerskim
                    związku, zarówno mężczyzna jak i kobieta. A to, czy osiągnięty zostanie
                    kompromis i pragnienie zostanie zaspokojone jest pochodną umięjetności
                    wzajemnej "rozmowy", którą jest właśnie partnerstwo.



                    >
                    > „Płeć piekna jast mniej łapczywa na ten kąsek niż mężczyźni. Nie
                    > widziałam więc potrzeby aby mówić o wzajemnych relacjach miedzy
                    > partnerami,"
                    >
                    > a moze ty tez tak uwazasz ?

                    Słowa wyrwane z kontekstu, więc nie wiem do czego się odnoszą.

                    >
                    > dalej piszesz:
                    >
                    > > A wiesz, że kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane
                    > ,
                    > >są w stanie pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne. To
                    > ,
                    > > dziwne ale prawdziwe. Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie,
                    > > tolerancja, a często niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność
                    > siebie.
                    >
                    > A skadze u Ciebie takie dane droga oliwko??????????????!!!!!

                    Hmmm, doświadczenie zawodowe.



                    > (Tutaj uwaga napisalam „wyksztalcona” ale chodzilo mi o niezaleznos
                    > c
                    > finansowa. W kontekscie definicji prostytucji.
                    > Oczywiscie nie chodzilo mi o wartosciowanie wyksztalcenie- brak. To tylko
                    taki
                    > lapsus. Przepraszam. Natomiast moje zdziwieni powyzej oliwko, pozostaje nadal
                    > jak najbardziej aktualne)

                    Precyzuj proszę na przyszłość dokładnie to co masz do powiedzenia. Używanie
                    pojęcia "wykształcony" w stosunku do "niezależny materialnie" jest pomyłką.


                    > 2. oliwko, wspomnialam rowniez, ze przypuszczam, ze takie traktowanie
                    problemu
                    > przez Ciebie sugeruje brak pewnosci siebie.
                    > Dziwne- jesli nie znamienne, ze uparcie to przemilczasz.

                    Nie wydaje mi się koniecznym ustosunkowywanie się do tego, gdyż akurat ten
                    problem zupełnie wydaje mi się obcy. Nieskromnym byłoby przyznanie się do tego,
                    że jestem pewna własnej wartości. Wielki jest nie ten co krzyczy o swojej
                    wielkości, tylko ten kto skromnością ją podkreśla. Nie widzę potrzeby
                    wyartykułowywania pewności siebie. Jaka jestem widać po postach, które pisuję
                    tutaj już od ponad roku.

                    > Zauwazylam u ciebie jeszcze jedna ceche- ktora oczywiscie nie musi ale moze
                    > rowniez sugerowac brak pewnosci siebie (jesli pojawiaja sie dwa takie
                    elemanty-
                    > to oczywiscie zastanawia)- sklonnosc do zestawiania siebie z innymi (u mie
                    to
                    > jest tak- 80%, ale u wiekszosci- 50%- czyli ...)

                    To raczej upodobanie do statystyki. Skrzywienie zawodowe. Bardzo lubie wyrażać
                    zachowania ludzkie w procentach. Niestety już na pierwszym roku uczą socjologa
                    operować tylko liczbami.

                    >
                    > Jak juz napisalam- Twoje problemy- Twoja sprawa, - tez czy wogole sa, czy nie
                    > Ale rady przez Ciebie udzielane, sprawiaja, ze mi wlosy staja deba!!
                    > No i jesli te rady maja zrodlo w Twych problemach?

                    A mogę zapytać uprzejmie, od której to rady stanęły Ci włosy dęba?
                    Co do odnoszenia natomiast porad do moich osobistych problemów. To dziwne, ale
                    żyję raczej bezproblemowo, zwłaszcza w kwestiach dotyczących mojej
                    seksualności. Innych parę problemów pewnie znalazłoby się (choćby kupno nowego
                    mieszkania), ale one chyba nie są przedmiotem moich porad :-)))


                    >
                    > 3. „polykanie spermy” traktuje symbolicznie- jako naklanianie partn
                    > era (uwaga
                    > oliwko- partnera!!!) do spelniania swych potrzeb seksualnych wtedy gdy jest
                    to
                    > dla niego niemile.
                    > Odsylam do postu sciemniacza-seks. Tam rozpisalam sie na troche na ten teamt.
                    > Dlatego troche smieszne jest tlumaczenie mi ze „to tylko jeden mililtr
                    > 221;

                    A nie wydaje Ci się śmieszne odpowiadanie "nie bo nie"? Nie połknę, bo nie
                    sprawia mi to przyjemności. A próbowałas? Nie. :-))) To jest dopiero śmieszne.
                    Porównywanie natomiast spermy do moczu...... wybacz Kiciu, brak mi słow na
                    określenie tak niedojrzałego porównania.


                    >
                    >
                    > cdn.
                    >
                    > > pozdrawiam
                    > kk


                    pozdrawiam
                    olivvka

                    PS. Poniżej znajdziesz moje ustosunkowanie się do II części Twojego postu.
                    • kicia.kocia Re: Do Olivvki - odpowiedź 26.01.03, 20:38
                      olivvka napisała:

                      >
                      > Nie wiem czym jesteś zdziwiona. Czy ustępstwo w partnerskim związku jest Ci
                      > obce? Jeśli tak, to pełne współczucie dla partnera.
                      >

                      zapytalam sie meza, czy uwaza, ze nalezy mu wspolczuc.
                      Rozesmial sie a potem.... hmmmmm..................:))))

                      xxxxxxxxxxx
                      pisalam, ze nigdy nie wymagalabym od nikogo „spijania sokow ze mnie”, jesliby
                      to bylo mu niemile.
                      droga oliwko- uwzam, ze kobieta i mezczyzna potrafia sobie dac znacznie
                      wiecej, tak duzo, ze wzajemne spijanie wlasnych staje sie problemem co
                      najwyzej marginalnym. W przeciwnym wypadku- moze po prostu nalezy zastanowic
                      sie nad wzajemnym dopasowaniem seksualnym (czy mam w tym miejscu wspolczc
                      Twojemu partnerowi, ze najwidoczniej, dajesz mu bardzo malo, skoro polykanie
                      spermy, jest dla niego az tak wazne? Oczywisie- takie dywagacje uwazam za
                      bzdurne, wiec nie bede ich czynic :))

                      > > Jak juz napisalam- Twoje problemy- Twoja sprawa, - tez czy wogole sa, czy
                      > nie Ale rady przez Ciebie udzielane, sprawiaja, ze mi wlosy staja deba!!
                      > > No i jesli te rady maja zrodlo w Twych problemach?
                      >
                      > A mogę zapytać uprzejmie, od której to rady stanęły Ci włosy dęba?
                      > Co do odnoszenia natomiast porad do moich osobistych problemów. To dziwne,
                      ale
                      > żyję raczej bezproblemowo, zwłaszcza w kwestiach dotyczących mojej
                      > seksualności.

                      No wlasnie. A ja tu nie O TWOJEJ SEKSUALNOSCI. Zyj se jak chcesz, rob se
                      chcesz, ba z ciekawoscia o tym poczytam- jesli zechcesz sie swymi
                      doswiadczeniami podzielic :)
                      Jesli co mnie zastanawia – to „druga czesc twej wypowiedzi”. Czyli nie to ze
                      meskie soki spijasz ile to- ze 1. zdaje sie, byc to waznym elemantem poczucia
                      wlasnej wartosci u ciebie (co wcale nie musi dziwic- po tym jak podkreslasz
                      ile dla Ciebie znaczy seks, ale – jest interesujacym spostrzezeniem) 2. Twoj
                      stosunek do innych kobiet jest dziwnie agresywny.

                      >> Zdradze Ci nawet ze nie wezme do ust ostrygi- odkad wiem ze sa zywe.
                      > Nie potrafię tego skomentować. Uprzedzenia to relikt minionych wieków.
                      >

                      oliwko, a moze by tak troche.... tolerancji? dla tych co sa nieco inni, bo
                      a. nie lubia kozuchow z mleka
                      b. nie jedza ostryg
                      c. nie pija spermy
                      ???

                      > Raczysz żartować droga Kiciu. Obnażasz elementarny brak wiadomości dotyczący
                      > analizmu

                      A jusci, obnazam, obnazam
                      i nie tylko to obnazam, to i owo rowniez,
                      i z wielka przyjemnoscia ;))

                      > i upowszechniasz stereotypy, które nijak nie znajdują odzwierciedlenia

                      a ja pytalam znajomego geja, a on powiedzial ze robi sie lewatywe :P

                      pozdrawiam

                      kk.
                • kicia.kocia Re: Do Kici (cz.II) 23.01.03, 18:20
                  olivvka napisała:

                  >
                  > Wspominasz w słowach powyżej, że nie wyobrażasz sobie spełniania zachcianek
                  > partnera, które są dla Ciebie nieprzyjemne, podczas gdy kilka akapitów niżej
                  > piszesz cyt.:"... spermy nie tylko nigdy nie polknelam, nigdy nie wzielam do
                  > ust, ba! nie lubie spermy wogole - bo...jest lepka :)...". Jak można czegoś
                  nie
                  >
                  > lubić nie spróbowawszy tego uprzednio? Kojarzy mi się to z takim dziecinnym
                  > uprzedzeniem. Nie rozumiem także ludzi, którzy mówią że nie lubią flaków,
                  > tatara, oliwek (:-))) ) uprzednio ich nie próbując. Nie będę więc
                  komentowała
                  > tego, bo trąci to nieco infantylizmem.
                  >


                  przede wszstkim wysuwanie przez Ciebie zarzut „infantylizmu” jest
                  klasycznym”odwracaniem kota” i proba obrony przez atak.
                  A zwrocic Ci chcialam uwage, ze zrobilas to w sposob bardzo-infantylny :)
                  Oczywiscie jestem w stanie zrozumiec (i kazdy normalny czylowiek jest to w
                  stanie zrozumiec- ba,jest to problem z kategorii nie wymagajacych dyskusji)
                  ludzi nie lubiacych czegokolwiek (tatar, flaczki, oliwki, kozuchy na
                  mleku...brrrr) z przyczyn innych niz smakowe, chocby nie wiem jak mialy byc to
                  powody irracjonalne. Zdradze Ci nawet ze nie wezme do ust ostrygi- odkad wiem
                  ze sa zywe.
                  Jak juz pisalam „polykanie spermy” traktuje symbolicznie.
                  Czy powinnam zgodnie z twoja teoria np sprobowac moczu, partnera jesli on
                  sobie tego zyczy (przeciez tez bywa- miewa sie takie potrzeby)?

                  > Jeśliby
                  > natomiast padł szantaż "to pójdę do prostytutki" to kobieta winna się jednak
                  > zastanowić nad dwoma rzeczami: 1. Partner szuka nieodpowiednich dróg
                  > rozwiązania problemu - to bezsprzeczny fakt. Ale druga rzecz to: jego
                  > pragnienia dotyczące właśnie tego elementu naszego pożycia, są chyba dla
                  niego
                  > naprawdę bardzo ważne.

                  Najwidoczniej wazniejsze niz ja.
                  wiec NIE, NIE WARTO. Taka osoba PRZESTAJE zaslugiwac na miano osoby ukochanej.
                  Przeze mnie.


                  > Skonstatuje to tak: chyba jeszcze naprawdę nie przeżywałaś prawdziwie
                  szalonej
                  > miłości, takiej dla której byłabyś skłonna zrobić wszystko. A więc życzę Ci
                  > tego. Wówczas zrozumiesz, że takie drobne poświecenia to nie konieczność, a
                  > zwykła przyjemność. Bo sztuką jest dawać a nie brać.
                  >

                  widzisz- z szalonymi milosciami roznie bywa,
                  jakos tak sie skladalo, ze moje wspomnienia –
                  to calowanie sie godzinami (?)- nie wiem brak poczucia czasu,-
                  np- wchodzi sie do domu- by za chwile ocknac sie na dywanie w przedpokoju z
                  porozrzucanymi wokol roznymi czasciami garderoby (hej Kobalcie, Ty kiedys
                  chciales uslyszec taka historie ;))
                  odleglosc 3-4 m do lozka okazuje sie nie do przebycia...
                  jakos nie zdarzylo mi sie by w tej fazie naszej znajomosci luby wycigal
                  swojego i mi wkladal do ust. I jeszcze wraz z zestawem special wishes.
                  Oczwiscie, nie mam zamiaru wnioskowac, ze „chyba jeszcze naprawdę nie
                  przeżywałaś prawdziwie szalonej miłości ”takiej, w ktorej wykonanie kazdej
                  dodatkowe czynnosci ponad potrzebe jest tylko przeszkoda (ot chocby dojscie do
                  lozka).
                  Po prostu, moje doswiadczenie mi mowi, ze z milosciami bardzo roznie bywa.

                  A faza „special” to jakby drugi etap- czas zartow, eksperymentow- i tez
                  odkrywania potrzeb oczywiscie.

                  O mojej awersji do spermy- ale rowniez o glebszych pocalunkach tu i
                  owdzie ...:) pisalam juz u sciemniacza,


                  Dodam jeszcze, ze zapach- jest tez jednym z czynnikow dla ktorych miewalabym
                  problem ze stosunkiem analnym.
                  I chodzi nie tylko o gowienka (choc rowniez)- ktore mozna usunac lewatywa (ale
                  robic lewatywe przed?? To takie okropne, takie planowane...) ale rowniez-
                  nieusuwalny zapach jelit... dla mnie brrrr.


                  >
                  > Zechcesz mi proszę wskazać ową "parafiańszczyznę"? Co uważasz
                  za "parafiańskie"
                  >
                  > wypowiedzi w tym co piszę?
                  >
                  > > „zaspokoj mezczyzne bo pojdzie do drugiej”
                  >
                  > Przykro mi, lecz to nie są moje słowa.

                  "kobieta która nie połknie spermy swojego mężczyzny musi się liczyć z tym że
                  on pojdzie do takiej która to zrobi.."

                  Osobiscie nie widze roznicy miedzy oba tymi zdaniami.

                  > pozdrawiam

                  kk
                  • olivvka Re: Do Kici (cz.II) - odpowiedź cz. II 24.01.03, 11:01
                    Kiciu, część II:

                    >
                    >
                    > przede wszstkim wysuwanie przez Ciebie zarzut „infantylizmu” jest
                    > klasycznym”odwracaniem kota” i proba obrony przez atak.
                    > A zwrocic Ci chcialam uwage, ze zrobilas to w sposob bardzo-infantylny :)
                    > Oczywiscie jestem w stanie zrozumiec (i kazdy normalny czylowiek jest to w
                    > stanie zrozumiec- ba,jest to problem z kategorii nie wymagajacych dyskusji)
                    > ludzi nie lubiacych czegokolwiek (tatar, flaczki, oliwki, kozuchy na
                    > mleku...brrrr) z przyczyn innych niz smakowe, chocby nie wiem jak mialy byc
                    to
                    > powody irracjonalne. Zdradze Ci nawet ze nie wezme do ust ostrygi- odkad wiem
                    > ze sa zywe.

                    Nie potrafię tego skomentować. Uprzedzenia to relikt minionych wieków.


                    > Jak juz pisalam „polykanie spermy” traktuje symbolicznie.
                    > Czy powinnam zgodnie z twoja teoria np sprobowac moczu, partnera jesli on
                    > sobie tego zyczy (przeciez tez bywa- miewa sie takie potrzeby)?

                    Tak, nawet kału :-))). Porównanie spermy do moczu, bardzo trafne. Skąd takie
                    przykre skojarzenia u Ciebie?


                    > > Jeśliby
                    > > natomiast padł szantaż "to pójdę do prostytutki" to kobieta winna się jedn
                    > ak
                    > > zastanowić nad dwoma rzeczami: 1. Partner szuka nieodpowiednich dróg
                    > > rozwiązania problemu - to bezsprzeczny fakt. Ale druga rzecz to: jego
                    > > pragnienia dotyczące właśnie tego elementu naszego pożycia, są chyba dla
                    > niego
                    > > naprawdę bardzo ważne.
                    >
                    > Najwidoczniej wazniejsze niz ja.
                    > wiec NIE, NIE WARTO. Taka osoba PRZESTAJE zaslugiwac na miano osoby
                    ukochanej. Przeze mnie.
                    >
                    >

                    Egoizm, a nie partnerstwo.

                    > widzisz- z szalonymi milosciami roznie bywa,
                    > jakos tak sie skladalo, ze moje wspomnienia –
                    > to calowanie sie godzinami (?)- nie wiem brak poczucia czasu,-
                    > np- wchodzi sie do domu- by za chwile ocknac sie na dywanie w przedpokoju z
                    > porozrzucanymi wokol roznymi czasciami garderoby (hej Kobalcie, Ty kiedys
                    > chciales uslyszec taka historie ;))
                    > odleglosc 3-4 m do lozka okazuje sie nie do przebycia...
                    > jakos nie zdarzylo mi sie by w tej fazie naszej znajomosci luby wycigal
                    > swojego i mi wkladal do ust. I jeszcze wraz z zestawem special wishes.
                    > Oczwiscie, nie mam zamiaru wnioskowac, ze „chyba jeszcze naprawdę nie
                    > przeżywałaś prawdziwie szalonej miłości ”takiej, w ktorej wykonanie kazde
                    > j
                    > dodatkowe czynnosci ponad potrzebe jest tylko przeszkoda (ot chocby dojscie
                    do
                    > lozka).
                    > Po prostu, moje doswiadczenie mi mowi, ze z milosciami bardzo roznie bywa.
                    >
                    > A faza „special” to jakby drugi etap- czas zartow, eksperymentow- i
                    > tez
                    > odkrywania potrzeb oczywiscie.
                    >
                    > O mojej awersji do spermy- ale rowniez o glebszych pocalunkach tu i
                    > owdzie ...:) pisalam juz u sciemniacza,

                    Tematem głównym stała się awersja do spermy, bo do tego sprowadziłaś dyskusję
                    dotyczącą partnerstwa.

                    >
                    > Dodam jeszcze, ze zapach- jest tez jednym z czynnikow dla ktorych miewalabym
                    > problem ze stosunkiem analnym.
                    > I chodzi nie tylko o gowienka (choc rowniez)- ktore mozna usunac lewatywa
                    (ale
                    > robic lewatywe przed?? To takie okropne, takie planowane...) ale rowniez-
                    > nieusuwalny zapach jelit... dla mnie brrrr.
                    >

                    Raczysz żartować droga Kiciu. Obnażasz elementarny brak wiadomości dotyczący
                    analizmu i upowszechniasz stereotypy, które nijak nie znajdują odzwierciedlenia
                    w rzeczywistości.
                    A jeśli masz problemy z nieusuwalnym zapachem jelit, zapraszam do lekarza
                    specjalisty. To oznaka choroby. Zupełna ingorancja tematu Kiciu, niestety.
                    Uśmiałam się po pachy z tym "nieusuwalnym zapachem jelit" :-)))

                    >
                    > >
                    > > Zechcesz mi proszę wskazać ową "parafiańszczyznę"? Co uważasz
                    > za "parafiańskie"
                    > >
                    > > wypowiedzi w tym co piszę?
                    > >
                    > > > „zaspokoj mezczyzne bo pojdzie do drugiej”
                    > >
                    > > Przykro mi, lecz to nie są moje słowa.
                    >
                    > "kobieta która nie połknie spermy swojego mężczyzny musi się liczyć z tym że
                    > on pojdzie do takiej która to zrobi.."
                    >
                    > Osobiscie nie widze roznicy miedzy oba tymi zdaniami.
                    >
                    > > pozdrawiam
                    >
                    > kk

                    To nie parafiańszczyzna droga Kiciu, to życie. Przeczytaj raport na Onet.pl, a
                    znajdziesz potwierdzenie mych słow, być może one bardziej przekonają Cie niż
                    słowa jakiejś tam Olivvki.



                    Pozdrawiam
                    olivvka
                    • arentina LEKARSTWO 27.01.03, 12:54
                      jedyne, ktore moze pomoc olivce to jest brom, ewentualnie
                      jakas psychoterapia. Dyskusja z tego typu osobilowoscia
                      moze sluzyc blizszemu rozpozaniu objawow chorobowych.
                      • olivvka Re: Do Arentiny 27.01.03, 13:10
                        arentina napisał:

                        > jedyne, ktore moze pomoc olivce to jest brom, ewentualnie
                        > jakas psychoterapia. Dyskusja z tego typu osobilowoscia
                        > moze sluzyc blizszemu rozpozaniu objawow chorobowych.

                        Witaj Arentino,

                        Tak patrząc na Twoje wypowiedzi tutaj na Forum, nie zauważyłam byś posiadała
                        zdolność do komentowania czegokolwiek innego niż moje wypowiedzi.
                        A może to co czynisz, to takie nieśmiałe umizgi w stosunku do mojej osoby?
                        Pragniesz może spotkania i nie wiesz jak mi to powiedziec?

                        Jeśli bawisz się dobrze i pomaga Ci to - baw się dalej, na zdrowie :-)))

                        pozdrawiam
                        olivvka:-))
                        • arentina Re: Do Arentiny 28.01.03, 15:17
                          olivvka napisała:

                          > arentina napisał:
                          >
                          > > jedyne, ktore moze pomoc olivce to jest brom, ewentualnie
                          > > jakas psychoterapia. Dyskusja z tego typu osobilowoscia
                          > > moze sluzyc blizszemu rozpozaniu objawow chorobowych.
                          >
                          > Witaj Arentino,
                          >
                          > Tak patrząc na Twoje wypowiedzi tutaj na Forum, nie
                          zauważyłam byś posiadała
                          > zdolność do komentowania czegokolwiek innego niż moje
                          wypowiedzi.
                          > A może to co czynisz, to takie nieśmiałe umizgi w
                          stosunku do mojej osoby?
                          No, tak a ty ciagle o jednym. Ale ja nie gustuje w
                          osobach pozbawionych pokroju carycy katarzyny, wiec nie
                          masz u mnie szans.
                          > Pragniesz może spotkania i nie wiesz jak mi to powiedziec?
                          Coz, zdradze ci pewna tajemnice, moze zglosze sie do
                          ciebie pod innym nickiem (powstrzymujac sie przed
                          negatywna ocena), zeby zebrac bardziej szczegolowe
                          materialy, ktore pozniej wykorzystam w celach, ze tak
                          powiem zawodowym.
                          > Jeśli bawisz się dobrze i pomaga Ci to - baw się dalej,
                          na zdrowie :-)))
                          >
                          > pozdrawiam
                          > olivvka:-))

                • Gość: Kobalt Re: Do Kici IP: *.acn.waw.pl 23.01.03, 19:58
                  Ad. Wspominasz w słowach powyżej, że nie wyobrażasz sobie spełniania zachcianek
                  partnera, które są dla Ciebie nieprzyjemne, podczas gdy kilka akapitów niżej
                  piszesz cyt.:"... spermy nie tylko nigdy nie polknelam, nigdy nie wzielam do
                  ust, ba! nie lubie spermy wogole - bo...jest lepka :)...". Jak można czegoś nie
                  lubić nie spróbowawszy tego uprzednio? Kojarzy mi się to z takim dziecinnym
                  uprzedzeniem. Nie rozumiem także ludzi, którzy mówią że nie lubią flaków,
                  tatara, oliwek (:-))) ) uprzednio ich nie próbując. Nie będę więc komentowała
                  tego, bo trąci to nieco infantylizmem.

                  No niee, lepkość potrawy przecież poddaje się ocenie bez wzięcia jej do ust.
                  Poza tym jestem za:)
                  • kicia.kocia Re: Do Kici 23.01.03, 20:53
                    Gość portalu: Kobalt napisał(a):

                    >> Poza tym jestem za:)

                    Gość portalu: Kobalt napisał(a):

                    >.
                    > Poza tym jestem za:)

                    szanowny kobalcie,

                    przyznam ze glebia lapidarnosci Twej wypowiedzi zbila mnie nieco z pantalyku.
                    czy moglbys mi zatem zdradzic
                    czy Ty jestes za, a nawet przeciw,
                    czy moze przeciw, a nawet za.
                    czy tez naprzeciw ssprzeciw
                    i spoza za ?
                    a moze spoza naprzeciw,
                    i sprzeciw zza?

                    bede sie czula gleboko zobowiazana.

                    lacze wyrazy szacunku

                    kicia.kocia
                    • Gość: Kobalt Re: Do Kici IP: *.acn.waw.pl 23.01.03, 21:03
                      Bardzo dobre pytanie i słuszna obserwacja.
                      No tak, jestem za tym aby mi robić fellatio w pełnej jego krasie:). Jestem
                      również za autentycznością wyrazu erotycznego, a już na pewno przeciw zmuszaniu
                      się do jakichś praktyk tylko z lęku przed konkurencją, bo seks budowany na lęku
                      to nie jest seks budowany na miłości.
                      • kicia.kocia Prawdziwy Polak 24.01.03, 10:41
                        Kobalcie, widze ze jak prawdziwy mezczyzna..., nie

                        jak Prawdziwy Polak
                        Jestes absolutnie za
                        a nawet przeciw...
                        :)
                        serdecznie pozdrawiam

                        kk
    • sciemniacz_seksualny pytania do kici 22.01.03, 11:22
      kiciu.kociu skad u ciebie taka awersja do meskiego nasienia? zaloze sie ze
      rownoczesnie uwielbiasz jak twoj partner dopieszcza cie jezyczkiem. Uwazasz ze
      to bardziej higieniczne i mniej lepkie?
      czy to naprawde takie upokarzajace spelniac fantazje seksualne partnera, a
      przynajmniej o nich z nim rozmawiac? jezeli kogos naprawde kocham to malo jest
      takich rzeczy ktorych bym dla tej osoby nie zrobil i nie dlatego ze boje sie ze
      odejdzie a dlatego ze chce by moja partnerka czula sie spelniona i szczesliwa.
      a juz napewno na kazdy temat nawet najbardziej "wyuzdany" moge z nia
      porozmawiac - sa fantazje takie ktore chcemy realizowac i takie ktore bawia
      tylko samym swoim istnieniem, niekoniecznie wszystko musimy wprowadzac w zycie,
      ale fajnie jest jesli zarowno kobieta jak i mezczyzna potrafia sie przed soba
      otworzyc i podzielic swymi pragnieniami.
      czy to zle ze seks jest wazny w zwiazku? mnie autentycznie pociagaja
      inteligentne kobiety, nie moglbym zyc z kims prymitywnym nawet gdyby byla
      seksbomba i znala wszystkie "sztuczki" ale pomimo to seksualnosc jest
      niezmiernie wazna i zgadzam sie ze to jest ponad polowa udanego zwiazku -
      doswiadczylem niedopasowania w tym wzgledzie wiec mozna powiedziec ze
      przebadalem sprawe empirycznie:(

      i powiem ci tyle - oliwka i czarna jako "demony sexu" faktycznie moga budzic
      kontrowersje ale owieczka? sorki ale poglady przez nia tu gloszone sa lagodne
      jak jej nick i tak cieple jak naturalna welenka.

      pozdrawiam
      • kicia.kocia Re: pytania do kici 22.01.03, 12:29
        sciemniacz_seksualny napisał:

        > kiciu.kociu skad u ciebie taka awersja do meskiego nasienia?

        Skad awersja? Nie wiem. To jest brr...lepkie kiedys smialismy sie z tego z
        mym lubym- ze szkoda ze nie sa to np kuleczki :)
        Do tego Uwielbiam zapach seksu- nie lubie spermy. Tak jakby zapach spermy
        niosl ze soba informacje- „no to juz po ptokach” :)
        Nie znaczy to ze nie lubie pocalowac tam i owdzie i nawet troche glebiej :)
        (ale lubie zeby bylo czysto!) .
        a jak mi jeszcze powiedzial po- „myslalem ze zwariuje”
        dla kobiety to tez frajda uslyszec cos takiego...
        ale- do buzi- tez nie od razu wzielam. Co prawda bylo to juz dawno temu.

        a do spermy staram sie przyzwyczajac pod prysznicem. Zobaczymy co z tego
        wyjdzie :)



        zaloze sie ze
        > rownoczesnie uwielbiasz jak twoj partner dopieszcza cie jezyczkiem. Uwazasz
        ze
        > to bardziej higieniczne i mniej lepkie?

        On -czy nawet moge powiedziyc-oni- to uwielbiali :)
        Az kiedys sama sie zdziwilam dlaczego-
        „bo ladnie pachnie, jest mieksze niz usta i powieksza sie w ustach... :)

        oczywiscie- gdyby nie lubial- nie nalegalabym, lub staralabym sie do tego
        przekonac w sposob delikatny- jesli by mi baaardzo zalezalo.
        ale wolalabym zrezygnowac, niz wiedziec, ze moj luby robi cos co jest dla
        niego niemile. nie byloby to wtedy rowniez dla mie przyjemne.


        > czy to naprawde takie upokarzajace spelniac fantazje seksualne partnera, a
        > przynajmniej o nich z nim rozmawiac?

        A kto mowi ze upokarzajace?
        Ja nie przeciw SPELNIANIU FANTAZJI prostestowalam, tylko formie w jakiej to
        oliwka/owieczka przedstawila-
        „ jak nie polkniesz jego spermy to...”
        A po fantazjowac sobie... hmmmm



        >jezeli kogos naprawde kocham to malo jest
        > takich rzeczy ktorych bym dla tej osoby nie zrobil (...) ale fajnie jest
        jesli zarowno kobieta jak i mezczyzna potrafia sie przed soba
        > otworzyc i podzielic swymi pragnieniami.


        jeeees, jeess
        dokladnie to


        > czy to zle ze seks jest wazny w zwiazku? mnie autentycznie pociagaja
        > inteligentne kobiety, nie moglbym zyc z kims prymitywnym nawet gdyby byla
        > seksbomba i znala wszystkie "sztuczki" ale pomimo to seksualnosc jest
        > niezmiernie wazna i zgadzam sie ze to jest ponad polowa udanego zwiazku -
        > doswiadczylem niedopasowania w tym wzgledzie wiec mozna powiedziec ze
        > przebadalem sprawe empirycznie:(

        wogole- temat ten jest malo zreczny. Wiadomo, ze wazne jest jedno i drugie.
        a najwazniejsze- to trzecie :)




        > i powiem ci tyle - oliwka i czarna jako "demony sexu" faktycznie moga budzic
        > kontrowersje ale owieczka? sorki ale poglady przez nia tu gloszone sa
        lagodne
        > jak jej nick i tak cieple jak naturalna welenka.

        w takim razie BARDZO PRZEPRASZAM OWICZKE ZA POTRAKTOWANIE JEJ ZA DEMONA SEKSU.
        Nie sledze-dzilam wszystkich watkow.
        Z jej opinia nt seksualnosci-potrzeb kobiet- sie nie zgadzam- ale moze ona-
        biedactwo jeszcze bardzo mlode jest?
        Ale mam wogole podejrzenie ze niewiele kobiet (a i ich partnerow) zdaje sobie
        sprawe z potencjalu ktory w nich tkwi!


        I jeszcze raz zwracam uwage- nie demonicznosc oliwki i czarnej zwrocila moja
        uwage!!



        pozdrawiam

        kk

    • Gość: Kostuch Re: do owcy oliwki i nie tylko .... IP: 217.96.21.* 22.01.03, 12:38
      No, dawno mnie tutaj nie było. Byłem przekonany że w tym czasie nic
      inteligentnego się nie wyprodukuje na forum eroticum (jestem zbyt skromny) , a
      tym czasem taka rzeczowa i sprawna krytyka. Połechtała zmysły, pojawiła się
      światełko... Brawo, Kicia.
      Panie i Panowie, punkt dla Kici, która, wedle mojego przeczucia jest mimo
      wszystko niezłą Kocicą.

      :-))
    • mista_lova_lova tutu wymieka 22.01.03, 20:57
      post ma 225 linii i 1095 slow. tutu wymieklo i nie
      przeczytalem.

      pracujesz w poligrafii nad lamaniem tekstow? ;o)
      • kicia.kocia Re: tutu wymieka 23.01.03, 13:08
        a niech sobie szanowne tutu zbytnio glowki nie lamie!!
        bo jeszcze zrobi se krzywde i - jak sadze- wiele pan bedzie NIEPOCIESZONYCH!!!

        pozdr.

        kk



        mista_lova_lova napisał:

        > post ma 225 linii i 1095 slow. tutu wymieklo i nie
        > przeczytalem.
        >
        > pracujesz w poligrafii nad lamaniem tekstow? ;o)
        • mista_lova_lova swieta prawda swieta prawda !!! 23.01.03, 20:59
          kicia.kocia napisała:

          > a niech sobie szanowne tutu zbytnio glowki nie lamie!!
          ee tutu proste. zaraz zobacze. ok prosste i ladnie sie
          prezy ;o)


          > bo jeszcze zrobi se krzywde i - jak sadze- wiele pan
          bedzie NIEPOCIESZONYCH!!!
          >
          fakt do tego nei mozemy (ja i tutu) dopususcic.


          > pozdr.
          > kk

          kk -> czy kica bo mruczysz czy dlatego, ze masz maly
          paseczek futerka? hi hi
          • kicia.kocia Re: swieta prawda swieta prawda !!! 24.01.03, 15:30
            mista_lova_lova napisał:

            >
            > kk -> czy kica bo mruczysz czy dlatego, ze masz maly
            > paseczek futerka? hi hi


            mysle ze to za caloksztalt,
            mrucze i lasze sie jak kicia
            prycham i wyciagam pazurki jak kocia
            a do tego obdarzam laskami wg wlasnego widzimisie
            (czy raczej widzikicie :))

            mrrrrr

            kicia
Pełna wersja