Idac za ciosem....

23.01.03, 09:43
Vitam!!!
Idac za ciosem chateaux proponuje zebyscie opowiedzieli jak wygladaly wasze
pierwsze pocalunki z waszymi obecnymi partnerami. Jak dlugo czekaliscie na to
aby wasz obecny partner was pocalowal? A moze sami to zainicjowaliscie. Czy
byly slodkie i delikatne czy namietne i dzikie. Co bylo potem? Piszcie
wspominajac te niewatpliwie cudowne chwile.
Mnie sie az lezka w oku zakrecila jak sobie przypomnialam. I nie zaluje, ze
to ja pocalowalam mojego faceta bo inaczej bysmy razem nie byli...
Pozdrovionka i caluski - Verka
    • Gość: smyk Re: Idac za ciosem ale coś więcej .. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 23.01.03, 10:11
      Co tam pocałunki !
      Proponuje zmienić ten wątek na "jak wyglądał Wasz pierwszy raz"
      i tutaj liczą na oliwkę, owce, kszykliwą czarną, meduzę no i resztę pań
      • olivvka Re: Idac za ciosem ale coś więcej .. 23.01.03, 11:17
        Gość portalu: smyk napisał(a):

        > Co tam pocałunki !
        > Proponuje zmienić ten wątek na "jak wyglądał Wasz pierwszy raz"
        > i tutaj liczą na oliwkę, owce, kszykliwą czarną, meduzę no i resztę pań

        Smyku,
        Ile razy moge Ci o tym pisac? Wciąż potrzebujesz nowej dawki forumowych podniet?

        pozdrawiam
        olivvka
    • szarywilk Re: Idac za ciosem.... 23.01.03, 13:59
      Vitaj verko.w!!!
      Mnie tez sie łezka kręci, ale to chyba od wiatru:-)
      Powiem tak, pierwszy ja pocałowałem, moja partnerka była nieco oporna bo dla
      niej za szybko to sie działo....a pocałowaliśmy sie już tego dnia co sobie
      powiedzieliśmy ze chcemy być ze sobą....pzdrw.
      • verka.w Re: Idac za ciosem.... 23.01.03, 14:32
        szarywilk napisał:

        > Vitaj verko.w!!!
        > Mnie tez sie łezka kręci, ale to chyba od wiatru:-)
        > Powiem tak, pierwszy ja pocałowałem, moja partnerka była nieco oporna bo dla
        > niej za szybko to sie działo....a pocałowaliśmy sie już tego dnia co sobie
        > powiedzieliśmy ze chcemy być ze sobą....pzdrw.

        Wolfgrau!!!
        Napisz jeszcze co czules. Czy byly tzw. iskry, namietnosc, czulosc, delikatnosc
        a moze zwierzeca dzikosc? Jak to bylo? Tak nagle ja pocalowales z zaskoczenia
        czy cos was do siebie przyciagalo az wkoncu niewytrzymales?
        :)(:
        • szarywilk Re: Idac za ciosem.... 23.01.03, 14:49
          a TY co taka ciekawa?;-)
          Było w tym dużo burzy, napięcia i emocji,...Nie pocałowałem jej z zasadzki, to
          nie działo sie w przedszkolu:-))))))))) Po prostu tak wyszło...pzdrw.
    • Gość: Szmaragdzik:) Re: Idac za ciosem.... IP: *.pai.net.pl / 10.7.5.* 23.01.03, 14:52
      Pamietam ze troche sie naczekalam:)Ale warto bylo, pamietam go do dzis.
      Doslownie i w przenosni nogi mi sie ugiely;)W przenosni bo serce bilo mi jak
      oszalale i slabo mi sie zrobilo;)A doslownie, bo bylismy na stateczku w Łebie;)
      Jak dla mnie pierwszy pocalunek jest bardzo wazny, ze nie wspomnie jakie
      wspomnienia zostawia:) Pozdrawiam:)
    • olivvka Re: Idac za ciosem.... 23.01.03, 15:03
      A ja pierwszy raz pocałowałam swojego męża........ na dworcu kolejowym :-)))
      Wcześniej znaliśmy się tylko z netu, więc umówiliśmy się któregoś pięknego
      weekendu (po pół roku znajomości sieciowej), że przyjedzie do mnie. Ja go
      odbierałam z dworca i pocałowaliśmy się na przywitanie.

      Namiętny pocałunek był mniej więcej 2 godziny później, już u mnie w domku. Na
      pocałunku się nie skończyło :-)))

      pozdrawiam
      olivvka
      • szarywilk olivvka! 23.01.03, 15:07
        a na czym , no na czym sie skończyło? na paluszkach, szklance herbaty i
        telexpressie?;-))))))) pzdrw. hyhyhyhy wybacz...taki mały złośnik ze mnie:-)
    • Gość: Lorack ten pierwszy... IP: *.phils.uj.edu.pl 23.01.03, 17:57
      pocalunek z Nia... byl jak huragan.
      jakos tak sie zlozylo, ze spedzalismy wspolnie wieczor (u niej), nikogo nie
      bylo, ale wiecie, jak to jest , gdy sytuacja malo zaawansowana.
      piata rano, juz switalo, wykorzystalismy chyba wszystkie mozliwe tematy rozmow.
      no i tak jakos sie stalo, ze znalazlem sie niebezpiecznie blisko.
      poczatkowo sluchalismy swoich oddechow na policzkach, potem sprawdzalismy
      cieplo naszej skory tamze... przyznam, ze to Ona trzymala sprawe w garsci- ja
      mialem na nia straszna ochote, aczkolwiek nie ukrywam, ze ta sytuacja-
      cieszenie sie z samego faktu, ze to sie zaraz stanie, bardzo mnie nakrecala.
      kiedy wreszcie nasze usta spotkaly sie, krew uderzyla mi do glowy. serducho
      walilo jak oszalale, calowalismy sie coraz bardziej namietnie.
      Nie spodziewalem sie, ze pocalunek moze jeszcze wywolac u mnie tak silne
      emocje. Dosc powiedziec, ze prawie zemdlalem. Bylo cudownie... kto wie, czy
      swietny pierwszy pocalunek nie jest dobrym prognostykiem pozniejszego udanego
      wspolzycia.
      oboje jestesmy bowiem z niego zadowoleni...

      pozdrawiam wszystkich. jesli myslicie, ze o calowaniu wiecie juz wsztystko, i
      ze podniecic Was moze tylko seks, to życze, byscie spotkali taka kobiete, jaka
      spotkalem ja. Naprawde niesamowite przezycie...

      Lorack
    • Gość: ciekma Re: Idac za ciosem.... IP: *.wh12.tu 23.01.03, 18:18
      to moja dziewczyna mnie pierwsza pocalowala w metrze w monachium.
      chcialem wczesniej jom pocalowac ale sie balem ze da mi kosza i powie nie wiec
      nic nie robilem.dopiero w metrze gdy jechalem jom odprowadzic uslyszalem " moge
      cie pocalowac?".nogi jak z waty mi sie zrobily,no i tak sie zaczelo :)
      dla mnie to najlepsze uczucie gdy kobieta sie pyta faceta czy moze go
      pocalowac :)
      pozdrawiam wszystkich :)
    • Gość: weronika Re: Idac za ciosem.... IP: *.kopernik.gliwice.pl 23.01.03, 20:09
      ja swojego męża poznałam na wakcjach. Kiedy sie spotkaliśmy ja byłam na zabój zakochana w pewnym blondynie.
      Moj mąż, a wtedy kolega próbował na wszelkie sposoby byc blisko mnie i nie dopuscic do mojego zblizenia z innym :-)
      Wtedy byłam na niego naprawdę zła. Wróciłam do domu i przyjmowałam kartki od niego w ogole na nie nie
      odpowadajac. Za rok w tym samym miejscu i o tej samej porze pojechałam zeby spotkac swojego blondaska ale
      zamiast niego spotkałam kolege ktory jakos wyprzystojniał, nabrał męskości i klasy. Pierwszy pocałunek z nim jak to na
      wakacje małolatów przystało był w namiocie. Był tak niesamowicie ognisty i gwałtowny że naprawde mielismy
      szczescie że namiot sie nie spalił:-)
    • verka.w Jest mi troszke wstyd... 24.01.03, 08:38
      Vitam wszystkich!!!
      Jest mi troszke wstyd ze zadajac Wam pytanie sama nie opowiedzialam swojej
      historii.
      Bylo to tego lata, dwa tygodnie po tym jak zerwal ze mna facet, akurat mialam
      urlop i siedzialam u ciotki na wsi. Na sobote umowilam sie telefonicznie z
      Eisteinem i znajomymi na dyskoteke. Swoja droga Eisteina nie widzialam dwa
      lata. Cala dyskoteke flirtowalam z nim a on ze mna, a w czasie tych
      przytulanych piosenek w myslach mowilam do niego: "no kiedy mnie pocalujesz, na
      co czekasz?". Ale moichmysli nie uslyszal i nie pocalowal mnie choc bylo tak
      blisko... Dopiero po dyskotece siedzielismy w samochodzie i romawialismy o
      wszystkim, az wkoncu niewytrzymalam i przysunelam sie do niego i znowu nic...
      nadal rozmowa i wtedy odwazylamm sie i go pocalowalam, wlasciwie to tylko
      musnelam niewiedzac jak on zareaguje... ale on oddal pocalunek... bylo bardzo
      niesamowicie i cudownie, byl inny niz te ktorych do tej pory probowalam, byl o
      niebo lepszy... a serce mi tak walilo ze myslalam iz mi zaraz wyskoczy, nigdy
      wczesniej tak sie nie czulam...
      Dziekuje Eisteinie, Kocham Cie, pamietaj o tym i niezapominaj. Myslami jestem
      przy Tobie i bede pisac do Ciebie do wojska - Twoja Cala Ja

      Pozdrovionka - Verka
      • meg233 Mój pocałunek... 24.01.03, 09:20
        nasz pierwszy pocałunekj był dopiero w momencie gdy zdecydowaliśmy sie byc
        razem, był bardzo namietny i nie zapomne tego ...Dziekuje Kochanie za wszystko
Pełna wersja