zdrada - ludzka rzecz?

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.01.03, 11:47
To co teraz napiszę będzie niczym. Nikogo nie obrażę, niczego nie udowodnię,
na nikogo nie wpłynę i sam nie będę do końca przekonany.
Wydaje mi się, że relacje damsko-meskie to cieńka nić. Zbyt wiele może być
wynikiem, nazwijmy to niedopasowania (każdy z Was pewnie wstawi sobie
odpowiednie słowa, przykłady, przemyślenia, obserwacje itd.). Owidiusz w swej
sztuce kochania mówi, "że wiele jest rzeczy brzydkich, kiedy się dzieją ale
po dokonaniu są przyjemne". Zbyt często rozmyślamy o stanach nieodwracalnych.
Nic się nie odstanie, zatem wywoływanie w sobie poczucia winy jest sztucznym
nakręcaniem się. Inaczej, rozpatrzmy zdradę. Po wszystkim mamy kaca. Czytałem
jak kobiety tutaj nazywają się sukami... wyluzujcie... zamiast się dręczyć
wydaje mi się, że lepiej będzie odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Po
pierwsze dlaczego tak się stało? Najczęściej jest to szarość i brak zgodności
temperamentów. Facet pójdzie z inną kobietą do łóżka bo jego pani ciągle
pachnie tak samo, tak samo wygląda, ma wypracowane zachowania. To co, że mu
powtarza, iż go kocha, skoro coś się wypala. Mówią, że mężczyzna to ciągły
myśliwy. Dokładnie, co mu po ujarzmionej, udomowionej "zwierzynie"? Najlepszą
metodą na samca jest chyba to, że kobieta nie daje się poznać, odkryć, że
ciągle potrafi zaskoczyć, że fascynuje tak samo jak rok temu czy dziesięć.
Najprawdziwsze zdanie o kobiecie to to, które mówi, że winna być zmienną.
Hmmm... no tak, były kobiety, czas na mężczyzn. Tu przypadek też jest trudny.
Myśli, że kobieta to stan posiadania i ciężko mu myśleć inaczej. Nawet jeśli
jest pełen szacunku dla niej w podświadomości ma jakby zakorzenione, że jest
najlepszy, a kobieta będzie mu oddaną służką. Nie musi dbać i pielegnąwać.
Przecież on przynosi pieniądze, daje jej na nowe ciuchy, wysyła na wycieczkę
do Wenecji itd. To najbardziej pozytywny scenariusz. Bywają, niestety
częściej takie, jak w tym dowcipie, gdzie mąż do żony mówi, ty nie możesz się
puszczać z innym facetem, bo to jakby ktoś nas ruchał (to ładne staropolskie
słowo trochę odeszło od pierwotnego znaczenia) ale ja mogę spać z inną
kobietą, bo to my ruchamy. Uff... spróbowałem odpowiedzieć sobie na pierwsze
pytanie. Drugie dotyczy bardziej nie tego co było ale co będzie. Chodzi o
konsekwencje jakie mogą wyniknąć. Zdradzamy z kimś kogo znamy (dawny chłopak,
przyjaciółka żony - nie to nie jest skrajny przypadek) lub zupełnie obcą
osobą. Ogólnie wiemy, że to co było się nie odstanie. Nie chodzi mi o
konsekwencje jakie mogą wyniknąć, gdy druga połowa się dowie, a jakie
wywołało to stany u nas. Nie chodzi mi o kac, a o odczucia. Nie lubię słowa
seks... jest zimne i wyrafinowane. Wolę doznanie, kochanie itd... poetycko,
choć poezji też nie lubię. Chodzi o to czy było warto, czy się podobało, o
czucie, o odkrycie i poznanie. Nie chcę namawiać nikogo do zdrady, zresztą
napisałem wyżej, jestem elastyczny, nic ciszej, nic głośniej i sam nie jestem
przekonany. Chodzi o to jak zdradzać, a myślę, że najważniejszą rzeczą są
emocje, obojętnie czy będzie to obcy czy znajomy najważniejsze sa emocje, to
coś co sie czuje, a nie pójście z kimś, bo się chce zrobić na złość komuś
itd. To wszystko jest takie banalne. Kiedy są emocje można przeżyć coś
niesamowitego, przecież poznanie innego ciała...wow, rozmażyłem się. Kto z
nas nie marzy o gorącej nocy itd... zatem może wyda się śmieszne, jednak
jeśli zdradzać to z rozsądkiem... życzę spełnienia. Rozwinąłem to na tyle,
aby nie pielęgnować wątku. Wyraziłem coś, do czego nie jestem przekonany
dlatego chętnie wysłucham argumentów innych ludzi... przez ciekawość.
    • Gość: Kobalt Re: zdrada - ludzka rzecz? IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 11:55
      Reasumując: zdrada not too good, a więc jeśli zdradzać to nie na pałę tylko na
      poziomie wyższym, żeby się zdrada mogła bardziej podobać a mniej mierzić gdy
      się patrzy potem wstecz na tę zdradę. Zwięzłość nie należy do Twoich zalet,
      natomiast Twoja opinia wg mnie ma wiele zalet.
    • Gość: t Re: zdrada - ludzka rzecz? IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 27.01.03, 12:56
      bardzo skrótowo traktujesz konsekwencje zdrady. Pomijasz poczucie krzywdy,
      ewentualny konflikt.
      Moja opinia:dorabiasz filozofię do byle czego.
      Zdrada to konsekwencja braku klasy.
      Codzienność nie musi być szara, jeśli codzienna miłość szarzeje to znaczy, że
      umiera. Kobieta kochająca,kochana i wiedząca o tym kwitnie przez całe życie, za
      mężczyzn się nie wypowiadam.
      • Gość: Kobalt Re: zdrada - ludzka rzecz? IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 13:03
        I trudno sie z Tobą nie zgodzić !. Rzeczywiście, kobieta gdy kocha i jest
        kochana absolutnie nie potrzebuje zdradzić, bo po co jej ?? Mężczyźni niestety
        potrzebują trochę, maja niestety inne wyposażenie genetyczne i strasznie przez
        to muszą całe życie walczyć o zachowanie cnotliwości. Wam jest łatwiej.
        • olivvka Re: Stereotyp Kobalciku:-))) 27.01.03, 13:24
          Gość portalu: Kobalt napisał(a):

          > I trudno sie z Tobą nie zgodzić !. Rzeczywiście, kobieta gdy kocha i jest
          > kochana absolutnie nie potrzebuje zdradzić, bo po co jej ?? Mężczyźni
          niestety
          > potrzebują trochę, maja niestety inne wyposażenie genetyczne i strasznie
          przez
          > to muszą całe życie walczyć o zachowanie cnotliwości. Wam jest łatwiej.

          Absolutnie nie zgadzam się z treścią powyżej. Faktem jest, że kobieta do spraw
          związanych z erotyką podchodzi nieco bardziej uczuciowo od mężczyzny, który
          traktuje seks li tylko jako dobrą zabawę. Podejście do spraw seksu jednak u
          kobiet ewoluuje wraz z ilością upływającego czasu, z wiekiem. I podkreślę raz
          jeszcze, że ilość kobiet dopuszczających się zdrady(wg statystyk) wcale nie
          odbiega znacznie od mężczyzn (różnica jest zaledwie w kilku procentach). W
          końcu przecież mężczyźni z kimś zdardzać własne partnerki muszą. Prawdą jest
          natomiast, że kobieta zdradzając często stara się w nowym seksualnym partnerze
          lokować uczucia, gdyż one są często nieodłączym elementem satysfakcjonującego
          kobietę pożycia seksualnego. I to właśnie jest charakterystyczne dla kobiet.
          Mężczyzna zdradę traktuje bardzo swobodnie, kobieta przeżywa ją najczęściej
          dużo głębiej, bardziej emocjonalnie.

          pozdrawiam
          olivvka
          • Gość: Kobalt Nie pogłebiona analiza Oliwko :-))) IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 13:36
            Mówisz że statystyki wykazują że prawie tyle samo kobiet co mężczyzn zdradziło
            itd. i że niby to miałoby podważać co rzekłem, a rzekłem że kobieta kochana i
            kochająca nie potrzebuje zdradzać.

            Ależ Oliwko. Po prostu jest (lub może być) o wiele mniej kochających i
            kochanych kobiet niż Ci się wydaje i to wyjaśnia podane statystyki.

            Ponadto ważne jest nie tylko czy kobieta/mężczyna w ogóle zdradziła/ł czy nie
            (a tylko to ujmuje Twoja statystyka) ważne jest również ile razy zdradził/a, a
            tego Twoja statystyka nie pokaże. Raz się zapomnieć, a walić się na okrągło to
            są inne rogi:)). Wchodzimy tu w logikę, więc z góry zapowiadam, że nie będę
            mozolnie wyjaśniał jeśli nie chwyci od razu:)
            • olivvka Re: Nie pogłebiona analiza Oliwko :-))) 27.01.03, 13:58
              Gość portalu: Kobalt napisał(a):

              > Mówisz że statystyki wykazują że prawie tyle samo kobiet co mężczyzn
              zdradziło
              > itd. i że niby to miałoby podważać co rzekłem, a rzekłem że kobieta kochana i
              > kochająca nie potrzebuje zdradzać.
              >
              > Ależ Oliwko. Po prostu jest (lub może być) o wiele mniej kochających i
              > kochanych kobiet niż Ci się wydaje i to wyjaśnia podane statystyki.

              Dość śmiałe twierdzenie, myślę jednak że nieprawdziwe.



              >
              > Ponadto ważne jest nie tylko czy kobieta/mężczyna w ogóle zdradziła/ł czy nie
              > (a tylko to ujmuje Twoja statystyka) ważne jest również ile razy zdradził/a,
              a
              > tego Twoja statystyka nie pokaże. Raz się zapomnieć, a walić się na okrągło
              to
              > są inne rogi:)). Wchodzimy tu w logikę, więc z góry zapowiadam, że nie będę
              > mozolnie wyjaśniał jeśli nie chwyci od razu:)

              Chwyci, chwyci, zapewniam Cie Ty męski szowinisto :-)))))), że kobiety także
              mają zdolność do logicznego myślenia, choć przyznaję, że nieco rzadziej, ale to
              powiedziałam bardzo cichutko :-))).
              To rzeczywiście jest ciekawe pytanie o częstotliwość zdrad. Zapoznając się
              niegdyś ze statystykami dotyczącymi częstotliwości zdrad wynikało, zgodnie z
              tym co napisałeś, że mężczyzni rzeczywiście zdradzają z większą liczbą
              partnerek.
              Nie zmienia to jednak faktu, iż zdrada jest zdradą.

              pozdrawiam
              olivvka
              • Gość: Kobalt Re: Nie pogłebiona analiza Oliwko :-))) IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 14:43
                Tak jest - zgadzam się z Tobą - zdrada jest zdradą. Niechaj więc ten wątek
                oscyluje wokół jakościowego, nie ilościowego aspektu ponurego/wesołego zjawiska
                zdrady:)
            • Gość: Szalony Kucharz Jakaż znowu logika??? :-))) IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.03, 14:13
              Gość portalu: Kobalt napisał(a):

              > Ponadto ważne jest nie tylko czy kobieta/mężczyna w ogóle zdradziła/ł czy nie
              > (a tylko to ujmuje Twoja statystyka) ważne jest również ile razy zdradził/a,
              a
              > tego Twoja statystyka nie pokaże. Raz się zapomnieć, a walić się na okrągło
              to
              > są inne rogi:)). Wchodzimy tu w logikę, więc z góry zapowiadam, że nie będę
              > mozolnie wyjaśniał jeśli nie chwyci od razu:)

              Częstotliwość a logika??? To zagadnienie z zakresu klasycznego rachunku
              predykatów? Ale tam przecież nie ma kwantyfikatorów częstotliwościowych. Jest
              tylko generalny i egzystencjalny.

              O co więc z tą logiką chodzi, Panie Kobalcie?



              (-:=3
              Szalony Kucharz
              • Gość: Kobalt Re: Jakaż znowu wypowiedź ??? :-))) IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 14:37
                Błyskotliwa:). Pytanie było jak się wydaje - czy mężczyźni zdradzaja więcej niż
                kobiety ?. Aby uzyskać na nie odpowiedź trzeba przemnożyć liczbę niewiernych
                przez średnią liczbę zdrad. Samo zsumowanie liczby niewiernych po obu stronach
                nie wystarczy. To tyle, Kucharzu:)
                • kicia.kocia zdrady 27.01.03, 14:40
                  a ja kiedys czytalam w niemieckim spieglu, ze tokobiety zdradzaha czesciej,
                  ale zadziej sie do tego przyznaja...
          • Gość: t Re: Stereotyp Kobalciku:-))) IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 27.01.03, 13:41
            olivvka napisała:

            > Gość portalu: Kobalt napisał(a):
            >
            > > I trudno sie z Tobą nie zgodzić !. Rzeczywiście, kobieta gdy kocha i jest
            > > kochana absolutnie nie potrzebuje zdradzić, bo po co jej ?? Mężczyźni
            > niestety
            > > potrzebują trochę, maja niestety inne wyposażenie genetyczne i strasznie
            > przez
            > > to muszą całe życie walczyć o zachowanie cnotliwości. Wam jest łatwiej.
            I rośnie sobie stereotypik mężczyzny jako bestii prymitywnej i żądzami
            miotanej, ustrojstwa sterowanego jedną dźwignią...... A wy przecież przy
            księżycu wzdychacie ... i słuchacie Vivaldiego.... ;)

            > Olivvka:
            > (...)że kobieta zdradzając często stara się w nowym seksualnym partnerze
            > lokować uczucia, gdyż one są często nieodłączym elementem satysfakcjonującego
            > kobietę pożycia seksualnego. I to właśnie jest charakterystyczne dla kobiet.
            > Mężczyzna zdradę traktuje bardzo swobodnie, kobieta przeżywa ją najczęściej
            > dużo głębiej, bardziej emocjonalnie.
            >
            > pozdrawiam
            > olivvka
            Dlatego one są często ofiarami zdrady, w dowolnej konfiguracji. Nie mogę tego
            podeprzeć żadną statystyką, tylko własnymi obserwacjami.
            pozdrawiam
            t
            • Gość: Kobalt Re: Stereotyp Kobalciku:-))) for T:) IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 14:51
              I rośnie sobie stereotypik mężczyzny jako bestii prymitywnej i żądzami
              miotanej, ustrojstwa sterowanego jedną dźwignią...... A wy przecież przy
              księżycu wzdychacie ... i słuchacie Vivaldiego.... ;)

              O przepraszam, ci cnotliwsi z nas rzeczywiście bardziej lewarują się muzyką
              klasyczną niż lewarem o którym wspomniałaś w swojej słusznej uwadze nt.
              rosnącego sterotypu. A poza tym wielu z nas do tego stopnia tłumi prymitywne
              rządze że aż sublimuje je:)
              • Gość: t Re: Stereotyp Kobalciku:-))) for T:) IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 27.01.03, 15:05
                jakie są proporcje cnotliwych do nie-cnotliwych?
                i jak odróżnić wysublimowanego wrażliwca od niecnoty skoro geny miotją nimi na
                pozór jednakowo?;)
                • Gość: Kobalt Re: Stereotyp Kobalciku:-))) for T:) IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 15:11
                  Jak odnaleźc ludzi
                  Których już nie znamy
                  Jak poskładać myśli
                  Z tych nie poskładanych
                  Jak odnaleźć siebie...

                  Ależ T-obie potrzeba tylko jednego ! Jednego się łatwo znajdzie ! Tylko oby za
                  pierwszym razem sie znalazł, bo inaczej zrani nam T ten łobuz:). Zdaj sie na
                  intuicję, myślę że Cię nie zawiedzie: patrz i słuchaj, a potem spytaj cichutko
                  swoje serce - czy to jest czlowiek, który mi zawsze będzie wierny ? Usłyszysz
                  odpowiedź - tak, T:). I to będzie znaczyło że On naprawdę zawsze będzie wobec
                  Ciebie w porządku i troskliwy i lojalny, a że raz czy dwa coś zmaluje...:))
                  • Gość: t Re: Stereotyp Kobalciku:-))) for T:) IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 27.01.03, 15:30
                    mojego Miłego znalazłam już, szukając pod zupełnie innym kątem, i miałam
                    niewiarygodne wręcz szczęście trafić w dziesiątkę paląc na oślep :))))))
                    Co mam jednak powiedzieć przyjaciółce, którą pozornie wysublimowany drab bardzo
                    krzywdzi, wykorzystując jej bezradność? Jak mam się podzielić " doświadczeniem
                    życiowym" z młodszą siostrą, powiedzieć "idź na żywioł, szczęście jest
                    dziedziczne?"
                    Czy może uczciwie przedstawiś statystyki :(?
                    • Gość: Kobalt Re: Stereotyp Kobalciku:-))) for T:) IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 15:34
                      Masz dobre serce. Ja myślalem że Ty sie o swój związek martwisz na zapas, a Ty
                      cierpisz za koleżanki:). Oczywiście Twój wybraniec doskonale ulokował swoje
                      uczucia, też mial szczęście. No, no, pięknie Wam się ułożyło:).
                      • Gość: t Re: Stereotyp Kobalciku:-))) for T:) IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 27.01.03, 15:42
                        mam dziwne wrażenie, ze robisz sobie żarty z pogrzebu.
                        wyślę Ci coś na priv.(jutro)
                        • Gość: Kobalt Re: Stereotyp Kobalciku:-))) for T:) IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 15:52
                          Ale mnie przestraszyłaś, naprawdę, ja się bardzo liczę z Twoim poczuciem
                          moralnym i jak mnie znowu ochrzanisz może mi się coś stać, mogę się zmienić
                          albo coś...
                          • Gość: t Re: Stereotyp Kobalciku:-))) for T:) IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 28.01.03, 00:02
                            dobra dobra, koteńku, ja i tak wiem, że jesteś niepoprawny;)
      • Gość: kod to wszystko nie tak ;-) IP: *.mrok.komp.pl 27.01.03, 16:12
        Kobalt - hmmm... realnie jestem bardzo rzeczowy, to tylko teoria, którą
        próbowałem sobie uargumentować, tylko po to, aby jutro nie zapomnieć dlaczego
        stwierdziłem, że jeśli zdrada to z klasą... napisałem, na nikogo nie wpłynę...
        i sam do końca nie będę przekonany.
        t - fakt, skrótowo to potraktowałem, jak już wyżej napisałem, nie byłem
        przygotowany. Tak sobie wymyśliłem tylko. Dorobiłem filozfię, przyznaję ale
        jaki kod jest, każdy widzi ;-)Wierz mi jednak, że można zdradzić z klasą.
        Teraz ogólnie. Wydaje mi się, podkreślam WYDAJE MI SIĘ, na podstawie pewnych
        przytoczonych tu statystyk, że i kobiety, i mężczyźni zdradzają po równo. My
        częściej o tym mówimy, np. kumplom (co uważam za nieeleganckie), a wy o tym
        milczycie. Dość często spotykam się z sytuacjami, w których kobiety świadome
        bycia innej, tej ważniejszej zaczepiają tych zajętych. Nikt kobiet na siłę nie
        ciągnie do "łóżka" (wyłączam gwałt). Inna sprawa, że kobiety bywają podatne na
        słowa. Czyli słabe punkty kontaktu to wizualność kobiety i umiejętność
        czarowania słowem u mężczyzny. My szukamy czegoś innego, próbujemy się
        sprawdzić, a kobiety? Dlaczego zdradzacie? Jeśli wasze zachowanie ma być
        sprawdzeniem się, czy jestem atrakcyjna, ...taki flirt to kontrolujcie go...
        samiec jest sprecyzowany... albo rozmawia i się bawi, albo wie jak się to
        skończy. Kobieta rozpoczynając grę nie potrafi być przewidywalna. Wydaje mi
        się, że jest to wynikiem tego, że mężczyzna spojrzy na piersi i już wyobraża
        sobie jak je pieści, a kobiecie potrzeba czasu na podjęcie decyzji kim jest ten
        facet, wyrobienia pewnej opinii. Wiem, sugeruję, że w zdradach mężczyźni "lecą"
        na wygląd... a ile zdrad doprowadza do związku? On w domu ma wszystko to co
        chce, tego ducha, to jego żona, na zewnątrz potrzebuje większych piersi,
        brunetki, zgrabnych nóg itd. Nieważne kto ponosi winę za taki stan, ważne
        dlaczego mamy takie potrzeby? Jeszcze jedno, ludzie się kochają, jeśli się
        kochają to i szanują. Jeśli jedna ze stron zdradza, tzn., że między nimi nie ma
        już tego co było. Oczywiście można próbować to naprawić, jednak żyję raz... nie
        chcę spieprzyć sobie życia, a myślę, że i komuś... ciężko jest znaleźć tę drugą
        osobę... kurcze, Kobalt, nie bij za długość słów ;-)
        • Gość: t Re: to wszystko nie tak ;-) IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 28.01.03, 00:26
          Gość portalu: kod napisał(a):

          > Kobalt - hmmm... realnie jestem bardzo rzeczowy, to tylko teoria, którą
          > próbowałem sobie uargumentować, tylko po to, aby jutro nie zapomnieć dlaczego
          > stwierdziłem, że jeśli zdrada to z klasą... napisałem, na nikogo nie
          wpłynę...
          > i sam do końca nie będę przekonany.
          > t - fakt, skrótowo to potraktowałem, jak już wyżej napisałem, nie byłem
          > przygotowany. Tak sobie wymyśliłem tylko. Dorobiłem filozfię, przyznaję ale
          > jaki kod jest, każdy widzi ;-)Wierz mi jednak, że można zdradzić z klasą.

          Zdrada to pójscie na łatwiznę. Łatwiej jest zdradzić niż zadbać o związek lub
          uczciwie go zakończyć. Nie widzę klasy.

          > Teraz ogólnie. Wydaje mi się, podkreślam WYDAJE MI SIĘ, na podstawie pewnych
          > przytoczonych tu statystyk, że i kobiety, i mężczyźni zdradzają po równo. My
          > częściej o tym mówimy, np. kumplom (co uważam za nieeleganckie), a wy o tym
          > milczycie. Dość często spotykam się z sytuacjami, w których kobiety świadome
          > bycia innej, tej ważniejszej zaczepiają tych zajętych. Nikt kobiet na siłę
          nie
          > ciągnie do "łóżka" (wyłączam gwałt).
          Nie rozgrzeszam żadnej z płci, ale rzeczywistość rani zdradzoną żonę, często
          zależną, kochankę też chętniej ludzie nazwą lafiryndą etc. a na słowach nie
          zawsze się kończy,, a facet ma geny na usprawiedliwienie, i to, że "nam
          łatwiej"(jak to ujął Kobalt).


          Inna sprawa, że kobiety bywają podatne na
          > słowa. Czyli słabe punkty kontaktu to wizualność kobiety i umiejętność
          > czarowania słowem u mężczyzny. My szukamy czegoś innego, próbujemy się
          > sprawdzić, a kobiety? Dlaczego zdradzacie? Jeśli wasze zachowanie ma być
          > sprawdzeniem się, czy jestem atrakcyjna, ...taki flirt to kontrolujcie go...
          > samiec jest sprecyzowany... albo rozmawia i się bawi, albo wie jak się to
          > skończy. Kobieta rozpoczynając grę nie potrafi być przewidywalna.
          Nieprzewidywalna dla kogo???? Masz paskudne zdanie o kobietach, i źle oceniasz
          ich możliwości.

          Wydaje mi
          > się, że jest to wynikiem tego, że mężczyzna spojrzy na piersi i już wyobraża
          > sobie jak je pieści, a kobiecie potrzeba czasu na podjęcie decyzji kim jest
          ten
          >
          > facet, wyrobienia pewnej opinii. Wiem, sugeruję, że w zdradach
          mężczyźni "lecą"
          >
          > na wygląd... a ile zdrad doprowadza do związku?


          to nie ma nic do rzeczy! Mogę zrozumieć przerwanie jednego związku dla
          rozpoczęcia bardziej udanego. Złe jest bezmyślne niszczenie niewinnego
          człowieka, mającego do nas zaufanie.

          On w domu ma wszystko to co
          > chce, tego ducha, to jego żona, na zewnątrz potrzebuje większych piersi,
          > brunetki, zgrabnych nóg itd. Nieważne kto ponosi winę za taki stan, ważne
          > dlaczego mamy takie potrzeby? Jeszcze jedno, ludzie się kochają, jeśli się
          > kochają to i szanują. Jeśli jedna ze stron zdradza, tzn., że między nimi nie
          ma
          >
          > już tego co było. Oczywiście można próbować to naprawić, jednak żyję raz...
          nie
          >
          > chcę spieprzyć sobie życia, a myślę, że i komuś... ciężko jest znaleźć tę
          drugą
          >
          > osobę... kurcze, Kobalt, nie bij za długość słów ;-)
          I teraz połóż na szali tego ducha a na drugiej duży biust i czarną perukę.
          Myślisz, że uda ci się utrzymać obie w równowadze?
          Ciężko jestznaleźć takiego kogoś, są ludzie którzy nie znajdują, i są tacy,
          którzy nie potrafią docenić tego, co mają. Są też tacy, którzy z żalu po
          własnym niespełnieniu niszczą szczęście innych. Świat jest wredny, ale na
          cudzej krzywdzie jeszcze nigdy nic dobrego nie wyrosło.
          pozdrawiam, smutna
          t
          • Gość: kod do Pani t IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.01.03, 17:01
            Hmmm... być może pójście na łatwiznę, a być może przewaga innych czynników nad
            rozsądkiem, trzeźwością umysłu, nie wiem co jest motorem mnie to zastanawia...
            wiem, że jeśli miałbym zdradzić, wolałbym raz, a konkretnie niż gdybym miał
            skorzystać z usług tirówki. To oczywiście moje subiektywne odczucie, w dodatku
            nigdy nie byłem w takiej sytuacji, więc nie wiem co bym czuł. Pozwoliłem sobie
            jednak założyć.

            Przyznaję Ci rację, że trzeba dbać o związek ale to chyba nie czyni się gdy już
            koniec końców się zbliża. Dla mnie brzmi to jak akt desperacji. Podlewajmy go
            co dnia, a nie wówczas gdy zółknie i więdnie.

            Nie rozgrzeszajmy zatem.

            Kobieta jest nieprzewidywalna dla samej siebie. Ciągle się miotacie. Fakt,
            uogólniam, zapewne są wyjątki. Widzisz, myślę, że każdy z nas doznaje,
            doświadcza i poprzez pryzmat tego układa sobie wyobrażenie. Ja ciągle nie
            jestem zdecydowany. Polemizuję z Tobą, lubię to. Ty jednak zamiast argumentować
            z każdą chwilą mocniej mnie atakujesz... po co?

            Zdrada, nie rozumiesz, jeśli 100 osób, będących w związkach małżeńskich zdradza
            to jak myślisz ile z tych związków się rozpada, a oni ze swoimi nowymi
            partnerkami, partnerami żyją długo i szczęśliwie? Prawdom jest, że niszczymy
            innych, niewinnych ludzi, to ból, bezapelacyjnie. Jednak co nas nie zabije to
            nas wzomocni. Prawda?

            Pozdrawiam
            • Gość: t Re: do Pani t IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 28.01.03, 22:24
              Gość portalu: kod napisał(a):

              > Hmmm... być może pójście na łatwiznę, a być może przewaga innych czynników
              nad
              > rozsądkiem, trzeźwością umysłu, nie wiem co jest motorem mnie to
              zastanawia...
              >
              > wiem, że jeśli miałbym zdradzić, wolałbym raz, a konkretnie niż gdybym miał
              > skorzystać z usług tirówki. To oczywiście moje subiektywne odczucie, w
              dodatku
              > nigdy nie byłem w takiej sytuacji, więc nie wiem co bym czuł. Pozwoliłem
              sobie
              > jednak założyć.
              >
              > Przyznaję Ci rację, że trzeba dbać o związek ale to chyba nie czyni się gdy
              już
              >
              > koniec końców się zbliża. Dla mnie brzmi to jak akt desperacji. Podlewajmy go
              > co dnia, a nie wówczas gdy zółknie i więdnie.
              >
              > Nie rozgrzeszajmy zatem.
              >
              > Kobieta jest nieprzewidywalna dla samej siebie. Ciągle się miotacie. Fakt,
              > uogólniam, zapewne są wyjątki. Widzisz, myślę, że każdy z nas doznaje,
              > doświadcza i poprzez pryzmat tego układa sobie wyobrażenie. Ja ciągle nie
              > jestem zdecydowany. Polemizuję z Tobą, lubię to. Ty jednak zamiast
              argumentować
              >
              > z każdą chwilą mocniej mnie atakujesz... po co?
              >
              > Zdrada, nie rozumiesz, jeśli 100 osób, będących w związkach małżeńskich
              zdradza
              >
              > to jak myślisz ile z tych związków się rozpada, a oni ze swoimi nowymi
              > partnerkami, partnerami żyją długo i szczęśliwie? Prawdom jest, że niszczymy
              > innych, niewinnych ludzi, to ból, bezapelacyjnie. Jednak co nas nie zabije to
              > nas wzomocni. Prawda?
              >
              > Pozdrawiam

              Nie chciałam , byś odebrał moje posty osobiście, atakuję poglądy, jakie tu
              zamieszczsz, nie ciebie.
              Kobiety sa dla kobiet bardzo przewidywalne, aż do bólu. To jest moje
              doświadczenie.
              Czy zdrada może byc ( choćby hipotetycznie) sposobem na wzmocnienie związku?
              Nie mogę w to uwierzyć.
              Zdrada niszczy,choć nie zawsze ruinuje , ciekawa jestem ile związków skażonych
              zdradą trwa po fakcie, i jaka jest ich jakość . Szczerze, ja nie mam pojęcia,
              a wydaje mi się to istotne.
              Osoba z którą zdradza się nie wydaje mi sie tu aż tak wazna, a na pewno nie
              świadczy o klasie, czy też złym guście samego faktu. Dla mężczyzny też chyba
              nie jest istotne, czy zona zdradza go z premierem, czy panem zdzichem -
              listonoszem.
              Usprawiedliwianie zdrady, klasyfikowanie jej wydaje mi się rownie celowe, jak
              przyprawianie aureolki gipsowemu krasnalowi-w świątka go nie zmieni.
              Cieszę się, ze się jeszcze nie zdecydowałe, mam nadzieję, ze cokolwiek
              zadecydujesz,dobrze to przemyślisz.
              o pielęgnowaniu związku masz świetą rację.
              Pozdrawiam
              t
              • Gość: Kobalt T IP: *.acn.waw.pl 28.01.03, 22:30
                T jest fajną kobietą mentalnie, tak mi się wydaje. Podoba mi się Twój kręgosłup.
                • Gość: t Re: T IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 28.01.03, 23:05
                  Przekażę mojemu ortopedzie;)
              • Gość: kod Re: do Pani t IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 08:57
                napisałem "prawdom"? To niesamowite, nie czynię z natury błędów, hmmm... o czym
                myślałem jak pisałem? Retoryk ;-)
                No dobrze, atakuj, jakoś to zniosę ;-)
                Wiem jak myślisz o zdradzie... widzisz, jestem trochę inaczej skonstruowany.
                Staram się dostrzegać wiele prawd w jednej kwestii, potem wybieram tę, która
                jest właściwa. Jeśli się uważnie przyjrzysz dostrzeżesz dookoła te inne
                prawdy... Ty widzisz jedną, swoją... jej bronisz... to ładna prawda, Kobalt ma
                rację..., pozdrawiam

                P.s. Wiesz, mówimy o zdradzie, związkach, miłości, a co jeśli i tu zacytuję
                słowa pewnego człowieka, "nigdy nie kochamy nikogo, kochamy idee jaką mamy o
                kimś"?
                • Gość: t Re: do Pani t IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 29.01.03, 09:35
                  jak długo miłość pozostaje w sferach idei: Do as you please.
                  w realu niestety staje się to tylko ładnym frazesem do pokrycia brzydkiego bólu
                  niedoskonałego, ale rzeczywistego człowieka.
                  Osobiście nie wierzę w miłość platoniczną między mężczyzną a kobietą. Dla mnie
                  jest to nie do zrealizowania. Choć przyznaję, malownicze.
                  • Gość: Kobalt Miłość wg P IP: *.acn.waw.pl 29.01.03, 10:21
                    Ad. Osobiście nie wierzę w miłość platoniczną między mężczyzną a kobietą.

                    Dzień dobry. A dlaczego ?

                    • Gość: t Re: Miłość wg P IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 29.01.03, 10:37
                      witam
                      ciało ludzkie jest wazne i piękne, wykluczanie go z całości to drastyczne
                      okaleczanie uczucia.
                      Kobieta/mężczyzna- bo taką miłość znam z autopsji.
                      Platon może umiał kochać swych uczniów bezcieleśnie, ale też mi się nie
                      wydaje;)
                      • Gość: Kobalt Re: Miłość wg P IP: *.acn.waw.pl 29.01.03, 11:17
                        No to jak ja mam Cię poderwać jeśli nawet platonicznie się nie da ?!
                        • Gość: t Re: Miłość wg P IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 29.01.03, 11:26
                          Szkoda fatygi. Nie da rady. :)))))))))))
                        • Gość: t Re: Miłość wg P IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 29.01.03, 11:35
                          a musisz koniecznie podrywać, nie możemy poprostu porozmawiać?
                          • Gość: Kobalt Re: Miłość wg P IP: *.acn.waw.pl 29.01.03, 11:58
                            "Po prostu porozmawiać" na pewno możemy, już to robiliśmy, ale wiesz - w
                            rozmowie wytwarza się czasem pewna chemia, intymność, może braterstwo dusz,
                            zaczynasz myśleć - hm, a czy nie byłoby miło spojrzeć jej/mu w oczy, podać
                            rączkę:), poprzyjaźnić się jeszcze trochę więcej?
                            • Gość: t Re: Miłość wg P IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 29.01.03, 13:12
                              Nie trzeba na siłę ulepszać rzeczy już dobrych, ja wolę rozmowy, bo w oczy
                              patrzę, za rękę trzymam i do piersi przytulam już Jego.
                              Na pociechę zostaje Ci tu cała rzesza uroczych i dowcipnych dam, które cenią i
                              umieją prowadzić wirtualny flirt na odpowiednim poziomie.
                              Pozdrawiam,
                              t
                              • Gość: Kobalt Re: Miłość wg P IP: *.acn.waw.pl 29.01.03, 13:54
                                No dobrze, już dobrze

          • _owca Zdrada innego rodzaju... 29.01.03, 16:33
            Wydaje mi się, że zdrada możliwa jest także w bardzo udanym związku...

            Jestem szczęśliwą mężatką. Po sześciu latach małżeństwa dziś mogę powiedzieć,
            że stworzyliśmy związek, który początkowo wydawał się nie do osiągnięcia.
            Rozumiemy się na płaszczyźnie wykonywanych różnych zawodów, zainteresowań,
            upodobań kulinarnych i seksualnych, potrzeb psychicznych... a co najważniejsze
            obdarzyliśmy się bezwarunkowa akceptacją.

            Mimo, iż w rodzinie którą stworzyliśmy czuję się spełniona jako matka, żona i
            kochanka, czegoś mi jeszcze brak.
            Człowiek, którego wybrałam na życiowego partnera był moim pierwszym i jak dotąd
            jedynym mężczyzną. Mimo, że doceniam wszystko to co wypracowałam w życiu i co
            otrzymałam od losu, przyznam że myślę czasem o tym aby zasmakować czegoś
            zupełnie nowego i co więcej - wiem mój Baranek również... i nie wynika to wcale
            z niedogrania, czy niezaspokajania się nawzajem.

            Być może to płytkie, ale kieruje nami zwykła ciekawość i chęć odkrywania nowych
            doznań.

            Zastanawialiśmy się nad otwarty związkiem, rozpatrujemy również możliwość
            obraną przez Olivvkę - seksu grupowego - aby wyeliminować erotyczne kontakty
            pozamałżeńskie bez udziału drugiego partnera.
            Być może nic z tego nie wyjdzie bo zabraknie nam odwagi, ale wiem że mimo
            wielkiego uczucia jakim darzę Baranka mogłabym go zdradzić, bez wyrzutów
            sumienia...

            owca.

            • Gość: Kobalt Re: Zdrada innego rodzaju... IP: *.acn.waw.pl 29.01.03, 19:42
              Coś w tym jest.
            • Gość: kod owca, kobalt i inni ;) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 30.01.03, 11:57
              hmmm... nie wiesz droga owco czy z ze spokojnym sumieniem mogłabyś go
              zdradzić... sumienie obudzi się w Tobie po wszystkim, wierz mi... a wiem co
              mówię... kac moralny szybko nie minie... pozdrawiam :)

              Co do Ciebie Kobalt, hmmm... ładnie się czytało słowa z t, nie za szybko się
              poddałeś?;)

              Kurcze, z nieba mi praca dzisiaj spadła, nie ma jak odśnieżanie... ciepła
              życzę :)
Pełna wersja