the_sweetest_thing1
29.01.03, 00:19
kiedy tam przybyłam, wysiadłam z samochodu z jedną tylko myślą, mam dosyć
zgiełku wielkiego miasta, mam dosyć ludzkiej zawiści, mam dosyć
wielkomiejskiej samotności. Otacza cie tłum ludzi ale w pobliżu nie ma
nikogo. To tylko gadające głowy. Wysiadłam z samochodu, twarz oblało gorace
słonce, świeze powietrze drażniło nozdrza, poczułam spokój. postanowiłam
zaczekać z wypakowywaniem bagaży i zeszłam na brzeg falującego jeziora.
Drzewa wokoło delikatnie falowały, lekki wiaterek chłodził policzki nagrzane
od słońca. Woda w jeziorze cichutko szeleściła, jakby zapraszając mnie w
swoje wodne otchłanie...Skuszona tą piękną muzyką, weszłam do niej,
przykucnęłam przy brzegu, dłońmi zaczęłam głaskać malusieńkie fale uderzające
o moje nogi.....wtedy usłyszałam plusk. Zdenerwowałam się że ktoś może
przerwać moją sielankę, juz chciałam odejśc lecz nagle ukazała mi się osoba
która zburzyła ciszę. Serce podeszło mi do gardła, nogi zmiekły i nagle
poczułam mrowienie, uczucie o którego istnieniu już dawno zapomniałam. Miłe
ciepło poczęlo opływać wszystkie części ciała, oddech stał szię szybszy i
bardziej płytki. Stałąm tak nieruchomo wpatrzona w niego.....kiedy nagle
usłyszałam słowa i uświadomiłam sobie iż On mówi do mnie..."Ty tutaj?..."...
cdn(?)(jeśli chcecie:)