Panowie! erekcja tak - sex nie?

30.01.03, 08:14
Panowie czy to możliwe, że mężczyzna ma erekcję, wywołaną np. przytulaniem
się do partnerki, ale mimo to nie ma w tym momencie ochoty na dalsze
pieszczoty czy zbliżenie? Jak odróżnić kiedy erekcja jest zapowiedzią czegoś
więcej, a kiedy tylko fizjologiczną reakcją?
    • livia Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? 30.01.03, 10:19
      Miałam ten sam problem z moim partnerem - miło, fajnie, piszczoty, erekcja, ale
      sex - Nieeeee. No to mu powiedziałam - do widzenia - innej drogi nie widzę, a
      nie będe 100 razy skamlac o sex
      Pozdrawiam
      Liv
      • kia5 Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? 31.01.03, 12:18
        No to chyba masz do czynienie z psychopatą. Albo jakimś zboczencem. To nie jest
        normalne. Może podczas pierwszego spotkania, ale dalej powinno już iśc gładko.
    • Gość: eLBe Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? IP: *.*.*.* 30.01.03, 11:24
      Jeżeli podejmuje dalsze działania w kierunku seksu, to będą one na tyle
      jednoznaczne, że łatwo się zorientować w zamiarze. Gorzej jeśli nie, bo tu już
      musisz okazać pewne wyczucie. Może rzeczywiście nie chcieć seksu, ale w grę
      wchodzi jeszcze możliwość, że krępuje się posunąć dalej i jednoznacznie
      zaproponować a ochotę ma przy tym jak diabli. Myślę, że w takiej sytuacji jakaś
      bardziej widoczna zachęta ze strony partnerki rozwiązałaby dylemat.
      • livia Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? 30.01.03, 11:33
        Niestety, nie rozwiąże, żadna zachęte, bo to jest coś co siedzi w psychice.
        Wiem, bo przez to przeszłam. Wyłam z ochoty, a on "NIE". Dalczego? "Bo, i tu
        pojawiały się steki powodów - coraz to bardziej fantastycznych...
        • Gość: Znawca Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? IP: *.pl.abb.com 30.01.03, 11:39
          A to nie jest przypadkiem męski odpowiednik "bólu głowy" :)
          Proste jak nie to nie.
          Można udać się do sąsiada czy sąsiadki.
          • livia Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? 30.01.03, 11:54
            No chyba nie, to jest męski odpowiednik tych denerwujących panienek, które
            rozpala do bialosci ,a potem - Nieeeeee.
            Najpierw z jego strony wielkie taaaak, No to OK, spotkanie, super atmosfera,
            zaczynamy pieszczoty, lądujemy w łózku, nadzy. U niego erekcja jak marzenie, ja
            rozpalona a on "No dziś to nie". dlaczego???? A , bo.... (AUTENTYCZNE!!!) nie
            akceptuję swego ciała wzglądem Twojego (po pół roku znajomości!!!) No to
            zdębiałam. Błagam, bo czuję, że gdyby dano mi żarówkę to by zaświeciła, a on
            nie i koniec.
            • Gość: eLBe Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? IP: *.*.*.* 30.01.03, 12:31
              To serdeczne wyrazy współczucia, na jakiegoś filozofa albo mutanta trafiłaś.
              Mój poprzedni post o rozwiązaniu sprawy miał znaczyć tylko tyle, że mała
              zachęta może ośmielić nieśmiałego i wyjaśni się czy chce czy nie. Jeżeli nie
              chce bo ??? jak to było w Twoim poście? nawet nie umiem powtórzyć!!! to
              rzeczywiście fora ze dwora i już. No bo faktycznie opowiadasz, że razem w
              łóżku, nadzy itp. To już faktycznie sytuacja jednoznaczna. O kurde.... zatkało
              mnie formalnie....
              • livia Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? 30.01.03, 12:42
                Ano. I wiesz jak ja się okropnie z tym czułam, a ciągnęło się to przez czas
                jakiś, bo myślałam, ze może musi się 'oswoić". Ale jak za któryms razem wyciąl
                mi ten sam numer, to powiedziałam - DOŚĆ. Nadmieniam, że NIGDY nie doszło
                między nami do normalnego kontaktu, tylko takie nie wiadomo co... a inne
                kobiety kiedyś miewał, co wiem na pewno. I jak to wytłumaczyć???
                Liv - zdziwiona
            • olivvka Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 12:40
              livia napisała:

              > No chyba nie, to jest męski odpowiednik tych denerwujących panienek, które
              > rozpala do bialosci ,a potem - Nieeeeee.
              > Najpierw z jego strony wielkie taaaak, No to OK, spotkanie, super atmosfera,
              > zaczynamy pieszczoty, lądujemy w łózku, nadzy. U niego erekcja jak marzenie,
              ja
              >
              > rozpalona a on "No dziś to nie". dlaczego???? A , bo.... (AUTENTYCZNE!!!) nie
              > akceptuję swego ciała wzglądem Twojego (po pół roku znajomości!!!) No to
              > zdębiałam. Błagam, bo czuję, że gdyby dano mi żarówkę to by zaświeciła, a on
              > nie i koniec.

              Witaj Livio,
              Wprawdzie ten wątek wydał mi się na początku mało interesujący, jednak w
              obliczu tego co napisałaś powyżej zdecydowałam się odpowiedzieć na niego, bo
              wydaje mi się, że znajduję odpowiedź i wytłumaczenie choćby dla części tego
              typu zachowań.

              Niejednokrotnie z rozmów z mężczyznami wnioskowałam, że odmowa podjęcia
              współżycia, po przebrnięciu przez grę wstępną, może być.......... wynikiem
              nadmiernego podniecenia. Tak, tak, nadmiernego podniecenia, a nie braku ochoty
              na penetrację. Dlaczego w takim razie mężczyzna mimo tego, że jest ogromnie
              podniecony, ma ochotę na penetrację odmawia w ostatniej chwili? No właśnie
              dlatego, że jest podniecony niemalże aż.......... do wytrysku i....... boi się
              że zakończy cały stosunek wystryskiem zbyt wczesnym lub przedwczesnym, czym
              udowodni, że nie sprawdza się jako kochanek. Woli więc znaleźć banalne
              wytłumaczenie, pozostać dalej podnieconym, jednak zachować honor i
              nie "ośmieszyć" się w oczach tej kobiety wytryskiem przed wniknięciem do jej
              pochwy, lub w kilka sekund po.
              Problem zbyt wczesnego lub przedwczesnego wytrysku dotyczy ok. 30% wszystkich
              mężczyzn. Do takich zjawisk dochodzi najczęściej wówczas, gdy podejmowane są
              pierwsze próby współżycia z daną kobietą. Z czasem najczęściej to mija,
              natomiast nowa kobieta, nowe ciało, jest samo w sobie na tyle wystarczającą
              stymulacją seksualną, że mężczyźni miewają wtedy problemy w podjęciem
              prawidłowego aktu seksualnego.

              Tłumaczenia dotyczące braku akceptacji ciała i tym podobnych, włożyłabym między
              bajki. To wytłumaczenie podobne do "boli mnie głowa" jakże popularnego u
              kobiet, z tą drobną różnicą, że kobieta wypowiada to wtedy gdy rzeczywiście nie
              ma ochoty na zbliżenie, natomiast mężczyzna wypowiadać może te słowa także
              wtedy, gdy boi się kompromitacji poprzez zbyt wczesny lub przedwczesny wytrysk.

              Ważną rolę widzę tutaj dla nas kobiet, które powinny pomagać przełamywać takie
              bariery u mężczyzn poprzez umiejętne prowadzenie gry seksualnej, by pokazać im,
              że nawet jeśli pierwsza ejakulacja nastąpi przed rozpoczęciem właściwego aktu
              seksualnego, to nie jest to tragedią, wprost przeciwnie, jest to dopiero
              wstępem do prawdziwych rozkoszy, które mogą nadejść później, gdy nieco obniżone
              podniecenie u mężczyzny pozwoli mu poprowadzić właściwy akt seksualny.

              pozdrawiam
              olivvka
              • livia Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 12:49
                Ciekawe wytłumaczenie, ale niestety nie sprawdza się w tym przypadku. Ja mojemu
                partnerowi dałam baaaardzo dlugo czasu na osowjenie się, a on ciągle powtarzał
                ten sam numer. Dochodziło nawet do krótkiej penetracji, po to, żeby zaraz się
                wycofać. To mniej więcej tak, ze ja myślałam, że oto już już, a tu "w tył
                zwrot". I tak kilka razy.
                "Please, kochaj się ze mną!"
                "Nie, moja droga, nie."
                To tak jakby Ci ktoś w ostatniej chwili wydzierał cukierka z rąk, cukierka,
                którego już odwinęłaś z papierka...
                Liv - nadal nierozumiejąca...
                • olivvka Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 12:54
                  livia napisała:

                  > Ciekawe wytłumaczenie, ale niestety nie sprawdza się w tym przypadku. Ja
                  mojemu
                  >
                  > partnerowi dałam baaaardzo dlugo czasu na osowjenie się, a on ciągle
                  powtarzał
                  > ten sam numer. Dochodziło nawet do krótkiej penetracji, po to, żeby zaraz się
                  > wycofać. To mniej więcej tak, ze ja myślałam, że oto już już, a tu "w tył
                  > zwrot". I tak kilka razy.
                  > "Please, kochaj się ze mną!"
                  > "Nie, moja droga, nie."
                  > To tak jakby Ci ktoś w ostatniej chwili wydzierał cukierka z rąk, cukierka,
                  > którego już odwinęłaś z papierka...
                  > Liv - nadal nierozumiejąca...

                  To jednak nie obala tej teorii. Być może czuł zbliżający się wtyrysk
                  jednocześnie mając świadomość, że dla Ciebie droga do orgazmu jest wciąż daleka
                  i wycofywał się świadomie nie chcąc samum przedwcześnie zakończyć. Naprawdę
                  zastanowiłabym się nad takim wariantem, który opisałam, jest on dość typowy dla
                  wielu mężczyzn.

                  pozdrawiam
                  olivvka
                  • livia Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 13:22
                    Olivvko,
                    niestety, to nie tak. To był doświadczony człowiek, nie najmłodszy.
                    On mi po prostu odmawiał kontynuacji, w sytuacji gdy mi już prawie łzy ciekły.
                    Podejrzewając , że jest jak piszesz, błagałam go nawet o pół minuty...
                    bez rezultatu
                    Liv
                    • Gość: boy Re: Postaram się to wytłumaczyć IP: *.radom.pilickanet.pl 30.01.03, 13:27
                      Livia podaj aadres już jadę ci włożyć.
                      • livia Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 13:55
                        wypij szklankę wody
                        i wracaj do lekcji
                        ferie kończą się niebawem
                    • Gość: Znawca Re: Postaram się to wytłumaczyć IP: *.pl.abb.com 30.01.03, 14:26
                      Pozwolę sobie zabrać głos choć taka sytuacja jest mi zupełnie obca.
                      Wydaje mi się (z męskiego punktu widzenia), że opisywany podmiot ma skłonności
                      psychosadystyczne i być może Twój ból jest jego spełnieniem.
                      Moja skromna rada - wytnij mu taki sam numer (w końcu on też coś lubi np.
                      konsumować). Przygotuj jego ulubioną potrawę a potem chlup w kosz... co za
                      słodka zemsta:)
                      • livia Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 14:32
                        Za późno zastosowałam bowiem metodę NDB. czyli
                        "noga, d..., brama"
                        Bałam się, że jeszcze trochę, a zacznę się czegoś doszukiwac w sobie samej
                        Liv
                        • Gość: Znawca Re: Postaram się to wytłumaczyć IP: *.pl.abb.com 30.01.03, 14:38
                          Nie bierz sobie za bardzo tej rady do serca, ale czasem zdystansowanie od
                          problemu daje ciekawe efekty.
                          Podjęłaś decyzję i ją zrealizowałaś. Nie masz co płakać nad rozlanym mlekiem.
                          Życie toczy się dalej - możesz stwierdzić: "nie był mnie wart" albo "ze mną
                          jest coś nie tak".
                          Z tego co piszesz stawiam na "nie był mnie wart", ale to jest tylko moje zdanie.

                          Powodzenia na nowej drodze. Bądź konsekwentna.
                          • livia Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 14:48
                            Na razie jestem sama i staram się jakoś dojść do siebie. Na początku myślałam,
                            że mnie to nie obejdzie. Ot, freak i tyle, ale jednak gdy się darzylo kogos
                            uczuciem - to nie takie proste.
                            Liv
                            • Gość: Znawca Re: Postaram się to wytłumaczyć IP: *.pl.abb.com 30.01.03, 14:54
                              Stara prawda tu się nada:"CZAS LECZY RANY".
                              Na 100% nie był Ciebie wart.
                              Miną szare dni, wiosna nadejdzie, zaszumią hormonu i świat stanie się znów
                              piękny, a Ty już jesteś mądrzejsza i drugi raz błędu takiego nie popełnisz.
                              • livia Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 14:59
                                Trudno uniknąc popelnienia takiego błędu, bo to 'wychodzi' dopiero na końcu
                                drogi - w sypialni
                                Liv
                                • Gość: Znawca Re: Postaram się to wytłumaczyć IP: *.pl.abb.com 30.01.03, 15:05
                                  Zawsze możesz obserwować, sądzę że przesłanki takiego zachowania da się
                                  wcześniej zauważyć. Istnieje jednak ryzyko, że będziesz widzieć obiekt
                                  westchnień przez kolorowe szkła - i to jest poważny problem.
                                  Staraj się zdystansować, stań obok swojego (ewentualnego) związku i popatrz
                                  oczami kogoś "obcego".
                                  • livia Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 15:08
                                    spróbuję...
                                    w końcu mówi to Znawca :)
                                    Liv
                                    • Gość: Znawca Re: Postaram się to wytłumaczyć IP: *.pl.abb.com 31.01.03, 06:45
                                      > spróbuję...
                                      > w końcu mówi to Znawca :)
                                      > Liv

                                      Cieszę się że tak potraktowałaś moje pisanie :))
                                • olivvka Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 15:17
                                  livia napisała:

                                  > Trudno uniknąc popelnienia takiego błędu, bo to 'wychodzi' dopiero na końcu
                                  > drogi - w sypialni
                                  > Liv

                                  Zawsze można rozpocząć od sypialni. Oszczędzisz w ten sposób czas :-)))

                                  pozdrawiam
                                  olivvka
                                  • livia Re: Postaram się to wytłumaczyć 30.01.03, 15:20
                                    Prawda, ale nie zawsze taka kolejnośc wychodzi ;)
                                    • Gość: mia Re: rady i przyklady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.03, 20:07
                                      witam!
                                      po 1sze to prawie sie zgadzam z olivvka - jesli czujesz silne zainteresowanie
                                      partnerem nie ma co odkladac wspolnej wizyty w sypialnii. choc dobrze wczesniej
                                      przynajmniej dac sobie chwile na rozmowe :)

                                      a co do twojego przykrego doswiadczenia i tlumaczenia olivvki...
                                      kiedys poznalam milego, bystrego i atrakcyjnego faceta ok 30tki. dosc szybko
                                      zaprowadzilam go do sypialni i bawilismy sie tam dobrze, ale... nigdy nie
                                      odbylismy stosunku z penetracja innego mojego otworu niz usta. wydaje mi sie,
                                      ze gdyby chodzilo o to, ze bal sie przedwczesnego wytrysku to tym bardziej nie
                                      zdecydowalby sie na _oddanie sie w moje usta_ nie sadze tez zeby chodzilo o to,
                                      ze byl maniakiem seksu oralnego. jak dotad nauczylam sie, ze nawet najwiekszy
                                      jego fan czasem lubi inaczej. :)

                                      jestem mocno przekonana, ze raczej byla to jakas psychiczna blokada, jaks
                                      irracjonalna forma _dochowania wiernosci_ poprzedniej partnerce z ktora nie
                                      potrafil sie psychicznie rozstac mimo ze cos ze 2 lata nie mieszkali juz razem?
                                      wygladalo to na kompletna schize niestety bez zadnych racjonalnych uzasadnien.

                                      i wprawdzie wymiana pieszczot byla obustronna to jednak wiem o jakich katuszach
                                      piszesz - trudno jest przyjac do wiadomosci, ze twoj partner nie chce (po
                                      prostu!) zaspokajac twoich normalnych, w zaden sposob _nieudziwnionych_ potrzeb.

                                      szybko wiec sie rozstalismy mimo niezapomnianych wrazen oralnych...

                                      i nie martw sie, mimo wszystko takie schizy nie zdazaja sie az tak czesto.
                                      i wiecej spelnienia w nastepnym zwiazku!

                                      pozdrawiam,


                                      • livia Re: rady i przyklady 31.01.03, 09:10
                                        Jakbym czytała o sobie. Orlane pieszczoty - owszem, ale bez żadnych orgazmów.
                                        Pewnie masz rację, że orgazm był "wyłącznością" poprzedniej partnerki
                                        Mam nadzieję, że takich dziwadel nie jest duzo...
                                        Liv
                                      • Gość: shakal do livi, IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 31.01.03, 13:20
                                        ..witam, niestety mia ma absolutną rację - mówię to jako facet, który już tego
                                        doświadczył wielokrotnie...niestety.
                                        Teoria olivvki jest z sufitu.
                                        Jeśli chodzi o powody blokad nie koniecznie związane są z "irracjonalnym
                                        dochowaniem wierności byłej czy aktualnej partnerce" choć jest to jeden z
                                        ważnych powodów, ale tego może być dziesiątki...ot szczegóły np. poznałem fajną
                                        dziewczynę, ładna zgrabna...doszło do zbliżenia i ...miała nieświeży oddech..i
                                        już po kwiatach, albo kanciasty tyłek, ect, ect. Oczywiście większość takich
                                        szczególików jest subiektywnych i często związanych z przyzwyczajeniem tzn.
                                        moja stała partnerka ma inny tyłek, albo ubiera ładniejsze buty czy majtki albo
                                        jej włosy nie pachną bigosem...ect, ect.
                                        Jeśli jest delikatna /znów subiektywne/ to trudno jej powiedzieć - umyj się
                                        albo ubierz inaczej - zawsze ma się nadzieję, że ten następny raz będzie inny,
                                        że to tylko przypadek...
                                        pozdrawiam,
                                        • Gość: Margaret Re: do livi, IP: *.cf.pl / 192.168.7.* 31.01.03, 13:33
                                          Gość portalu: shakal napisał(a):

                                          > Jeśli chodzi o powody blokad nie koniecznie związane są z "irracjonalnym
                                          > dochowaniem wierności byłej czy aktualnej partnerce" choć jest to jeden z
                                          > ważnych powodów, ale tego może być dziesiątki...ot szczegóły np. poznałem
                                          fajną
                                          >
                                          > dziewczynę, ładna zgrabna...doszło do zbliżenia i ...miała nieświeży
                                          oddech..i
                                          > już po kwiatach, albo kanciasty tyłek, ect, ect.
                                          >



                                          hehe..o czym Ty mówisz?a jak zmienić "kanciasty tyłek" na inny -miedzy jednym
                                          a drugim spotkaniem?. (nawiasem mówiąc, to Ty ideału szukasz;)}. Uważasz, ze
                                          owód tego, że facet Livi nie chciał penetracji mógłbyc taki prosty?..tak?;).
                                          Livi włosy pachniały bzem a on wolał konwalie..i stad-jedynie seks ewentualnie
                                          oralny, bez pełnego stosunku?..
                                          No to gratuluje
                                          :)
                                          pzd
                                          • livia Re: do livi, 31.01.03, 14:03
                                            Oczywiście , Shakalu, taka sytuacja może się zdarzyć, ale wtedy - jako facet -
                                            nie zabiegasz o drugie, trzecie i natsepne spotkania. Po to tylko, zeby
                                            (rozpaliwszy partnerkę do bialosci) powiedzieć jej:
                                            DZIŚ NIE BĘDZIEMY SIĘ KOCHAĆ!!!

                                            Liv
                                            • Gość: shakal Re: do livi, IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 31.01.03, 18:16
                                              livia napisała:

                                              > Oczywiście , Shakalu, taka sytuacja może się zdarzyć, ale wtedy - jako facet -
                                              > nie zabiegasz o drugie, trzecie i natsepne spotkania. Po to tylko, zeby
                                              > (rozpaliwszy partnerkę do bialosci) powiedzieć jej:
                                              > DZIŚ NIE BĘDZIEMY SIĘ KOCHAĆ!!!
                                              >
                                              > Liv

                                              ...akurat niestety zabiegam /taka sytuacja ma teraz miejsce/.
                                              i będzie to kolejne spotkanie...może będzie inaczej?
                                              Jeśli dziewczyna jest interesująca i "chce" to zawsze ma to jakiś
                                              sens.../między nami mówiąc nigdy nie zostawiam jej rozpalonej do białości
                                              bez finału - to by był sadyzm ;) ..ale w tym właśnie cała sztuka../
                                              pozdr,

                                          • Gość: shakal Re: do livi, IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 31.01.03, 17:21
                                            Gość portalu: Margaret napisał(a):

                                            > hehe..o czym Ty mówisz?a jak zmienić "kanciasty tyłek" na inny -miedzy
                                            jednym
                                            > a drugim spotkaniem?.

                                            Nie zrozumiałaś, nie chcę nikomu zmieniać tyłka!...ale tyłki jak wiesz są różne
                                            i nie każdy każdemu pasuje :) ..ale to się okazuje niestety później...

                                            >(nawiasem mówiąc, to Ty ideału szukasz;)}.
                                            ...ideał jest pojęciem subiektywnym i każdy go szuka - to normalne i nie widzę
                                            powodu do krytyki...może moim ideałem jest właśnie kanciasty tyłek...
                                            to był zresztą przykład.


                                            >Uważasz, ze
                                            > powód tego, że facet Livi nie chciał penetracji mógłbyc taki prosty?..tak?;).

                                            tak, tak uważam..jeśli to takie proste..


                                            > Livi włosy pachniały bzem a on wolał konwalie..i stad-jedynie seks
                                            ewentualnie
                                            > oralny, bez pełnego stosunku?..
                                            > No to gratuluje :)

                                            ..czepiasz się słówek i nie chcesz zrozumieć treści, trudno :(
                                            Może tak było nie wiem, natomiast wiem, że moj przypadek skończył się seksem
                                            oralnym dlatego, tylko że jej cipka miała INNY zapach niż u mojej stałej
                                            partnerki...kiedy indziej podziękowałem dziewczynie bo miała podkolanówki...
                                            i nie wiem dlaczego, tak było...
                                            ALE TO SĄ JEDYNIE PRZYKŁADY tego mechanizmu, sądzę rówież, że i kobiety
                                            coś o tym wiedzą...tylko, że nie muszą wykazać się wzwodem :)))
                                            pozdr również,


                                            • ziereal Re: do livi, 31.01.03, 18:57
                                              Gość portalu: shakal napisał(a):

                                              > oralnym dlatego, tylko że jej cipka miała INNY zapach niż u mojej stałej
                                              > partnerki...kiedy indziej podziękowałem dziewczynie bo miała podkolanówki...
                                              > i nie wiem dlaczego, tak było...
                                              > ALE TO SĄ JEDYNIE PRZYKŁADY tego mechanizmu, sądzę rówież, że i kobiety
                                              > coś o tym wiedzą...tylko, że nie muszą wykazać się wzwodem :)))
                                              > pozdr również,

                                              czepiałam się słowek, bo treśc-wydaje mi się, zrozumiałam...
                                              ale co masz na myśli mówiąc"stała partnerka"..?Tzn -masz dziewczynę..i - mówisz
                                              nam o swoich kochankach..czy jak?..Bo nie zauwązyłam słowa" była partnerka"-
                                              tylko własnie"stała". Hmm..wytłumacz, proszę.
                                              pzd
                                              m
                                              • Gość: shakal Re: do livi, IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 31.01.03, 20:15
                                                > czepiałam się słowek, bo treśc-wydaje mi się, zrozumiałam...
                                                > ale co masz na myśli mówiąc"stała partnerka"..?Tzn -masz dziewczynę..i -
                                                mówisz
                                                >
                                                > nam o swoich kochankach..czy jak?..Bo nie zauwązyłam słowa" była partnerka"-
                                                > tylko własnie"stała". Hmm..wytłumacz, proszę.
                                                > pzd
                                                > m

                                                ..jakie to ma znaczenie? określenie "stała partnerka" jest przecież
                                                wyczerpujące i idealnie służy do prześledzenia tego przykładu.
                                                A chodzi mi jedynie o mechanizm, o to małe "coś" a nie o szczegóły formalne...
                                                pzdr,
                                              • Gość: shakal Re: do livi, IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 31.01.03, 20:15
                                                > czepiałam się słowek, bo treśc-wydaje mi się, zrozumiałam...
                                                > ale co masz na myśli mówiąc"stała partnerka"..?Tzn -masz dziewczynę..i -
                                                mówisz
                                                >
                                                > nam o swoich kochankach..czy jak?..Bo nie zauwązyłam słowa" była partnerka"-
                                                > tylko własnie"stała". Hmm..wytłumacz, proszę.
                                                > pzd
                                                > m

                                                ..jakie to ma znaczenie? określenie "stała partnerka" jest przecież
                                                wyczerpujące i idealnie służy do prześledzenia tego przykładu.
                                                A chodzi mi jedynie o mechanizm, o to małe "coś" a nie o szczegóły formalne...
                                                pzdr,
                                              • Gość: shakal Re: do livi, IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 31.01.03, 20:16
                                                > czepiałam się słowek, bo treśc-wydaje mi się, zrozumiałam...
                                                > ale co masz na myśli mówiąc"stała partnerka"..?Tzn -masz dziewczynę..i -
                                                mówisz
                                                >
                                                > nam o swoich kochankach..czy jak?..Bo nie zauwązyłam słowa" była partnerka"-
                                                > tylko własnie"stała". Hmm..wytłumacz, proszę.
                                                > pzd
                                                > m

                                                ..jakie to ma znaczenie? określenie "stała partnerka" jest przecież
                                                wyczerpujące i idealnie służy do prześledzenia tego przykładu.
                                                A chodzi mi jedynie o mechanizm, o to małe "coś" a nie o szczegóły formalne...
                                                pzdr,
                                        • Gość: mia Re: do livii i shakala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.03, 19:59
                                          z kronikarskiej dokladnosci wyjasnie :), bo moze nie napisalam tego dosc
                                          wyraznie w poprzednim poscie:

                                          to byl bardzo dobry i intensywny seks, z orgazmami przezywanymi przez nas
                                          oboje, ale wylacznie oralny! on nie wycofywal sie z seksu ze mna, tylko
                                          spelnienie bylo dla niego mozliwe wylacznie w oralu, choc zapewniam ze jego
                                          wyposazeniu niczego nie brakowalo. a gdybym ja byla dla niego nieatrakcyjna to
                                          nie piescilby mnie z takim zaangazowaniem i dbaloscia o moja rozkosz.

                                          1szy i jednak mam nadzieje, ze ostatni raz w zyciu zdazyla mi sie taka
                                          _monotonia_. bo rutyna i seks moim zdaniem niedlugo moga isc w parze...
    • Gość: eLBe Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? IP: *.*.*.* 30.01.03, 13:59
      Hej! monmusiu, to jak to w końcu jest? Starszy mąż od 12 lat i regularne
      pożycie (nie brakuje Ci witaminy H) czy jednak brakuje skoro błagasz tego co
      nie chce?
      Oj słonko, coś chyba kręcisz Przyznaj się! :-)))))))))))))

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=150&w=4450776
      • Gość: monm Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? IP: *.pu.kielce.pl 31.01.03, 15:16
        nic nie kręcę, generalnie seks z moim starszym mężem daje mi dużo satysfakcji.
        Jest urozmaicony, nie mam problemów jak Livia z brakiem nornalnego stosunku.
        Czasem bywa jednak, że kładziemy się wieczorem, przytulam się do niego,
        czuję,że jego ciało reaguje jak trzeba, ale wtedy słyszę: "Kochanie,
        przepraszam Cię, ale dziś wolałbym nie". Miłe to nie jest, ale nie robię z tego
        problemu, w końcu facet, zwłaszcza po 50 -ce, to nie maszyna do seksu. Ja też
        nie zawsze mam ochotę. Za dzień czy dwa wszystko jest w porządku i kochamy się
        z dużym zaangażowaniem. Kiedyś myślałam że u faceta jest to niejako
        automatyczne: jest erekcja=chcę się kochać. Mój mąż twierdzi, że niekoniecznie,
        rozpoczynając ten temat chciałam się dowiedzieć zwłaszcza od mężczyzn jak u
        nich jest.
        • Gość: shakal Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 31.01.03, 18:24
          Gość portalu: monm napisał(a):

          > nic nie kręcę, generalnie seks z moim starszym mężem daje mi dużo
          satysfakcji.
          > Jest urozmaicony, nie mam problemów jak Livia z brakiem nornalnego stosunku.
          > Czasem bywa jednak, że kładziemy się wieczorem, przytulam się do niego,
          > czuję,że jego ciało reaguje jak trzeba, ale wtedy słyszę: "Kochanie,
          > przepraszam Cię, ale dziś wolałbym nie". Miłe to nie jest, ale nie robię z
          tego
          >
          > problemu, w końcu facet, zwłaszcza po 50 -ce, to nie maszyna do seksu. Ja też
          > nie zawsze mam ochotę. Za dzień czy dwa wszystko jest w porządku i kochamy
          się
          > z dużym zaangażowaniem. Kiedyś myślałam że u faceta jest to niejako
          > automatyczne: jest erekcja=chcę się kochać. Mój mąż twierdzi, że
          niekoniecznie,
          >
          > rozpoczynając ten temat chciałam się dowiedzieć zwłaszcza od mężczyzn jak u
          > nich jest.

          zgadzam się z Twoim mężem - nie jest to "automatyczne", i zależy w dużej
          mierze od cech indywidualnych osobnika, ale i wielu innych czynników..
          pozdr.

          jeśli chcesz szperać dalej w "czynnikach" to daj cynk ;)
          • Gość: monm Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? IP: *.pu.kielce.pl 03.02.03, 10:50
            Dziękuję Shakalu za twoją wypowiedź, teraz będzie mi łatwiej przechodzić do
            porządku na sytuacją, która opisałam. Oczywiście chętnie głebiej wnikną
            w "czynniki", o których pisałeś. Pozdrawiam.
            • Gość: leslawc Re: Panowie! erekcja tak - sex nie? IP: *.uk.neceur.com / 172.29.20.* 06.02.03, 13:02
              Mam czterdziesci lat i tez lubie sie poprzytulac do mojej kobiety,podniecam sie
              ale na seks nie mam do konca ochoty i tak zasypiam. Oczywiscie nie zawsze bo
              jednak, jak juz sie podniece to mam ochote na wiecej, ale jak juz pisalem po
              ciezkim dniu pracy lub tez innych stresach nie zawsze sie chce do
              konca..........
Pełna wersja