margarita_jelonki
05.02.03, 16:22
Marcina poznałam kilka lat temu na studiach, mieszkamy ze sobą od dwóch lat.
Nasze współżycie układało się dotychczas chyba raczej normalnie, kochamy się
często, nigdy nie wychodziliśmy poza seks klasyczny i oralny.
Kilka miesięcy temu Marcin zaproponował, żebyśmy obejrzeli jakiś filmik.
Pomyślałam fajny pomysł, zgodziłam się pod warunkiem, że to on wybierze jakiś
filmik na tę okazję. Minęło kilka dni i urządziliśmy sobie seansik przed
telewizorem. Film podobał mi sie średnio - był dosyć wulgarny i
powiedziałabym monotematyczny. Było troszkę 'normalnych' scen, ale
większości filmu poświęcona była miłości analnej, ale stroną aktywną były tu
kobiety. Robiły one to z mężczyznami posługując się różnymi dziwnymi
wibratorami lub przypinanymi penisami.
Powiedziałam Marcinowi, że jakiś dziwny ten film, i że jest to troszkę
zboczony. Marcin uważał wręcz przeciwnie, był zachwycony tymi scenami -
przykro mi to powiedzieć, ale on niemalże się ślinił na widok jakiś wielkich
tłustych kobiet wpychających sztuczne penisy w odbyty facetów.
Przez jakiś czas nie rozmawialiśmy o tym i w sumie puściłam to w niepamięc.
Dwa tygodnie temu wyjechałam na kilka dni do rodziców. Marcin zapowiedział,
że kiedy wrócę przygotuje mi miłosną niespodziankę. Kiedy przyjechałam
wydawało mi się, że będzie cudownie. Na stole winko, grała fajna nastrojowa
muzyczka, paliły się świece, w powietrzy zapach kadzidełek. Najpierw
tańczyliśmy, potem przeszliśmy do sypialni, rozpoczeliśmy grę wstępną,
piesciliśmy się dość długo. Aż w pewnym momencie Marcin wyjął...to coś. To
był taki przypinany sztuczny penis, jak w tym filmie. Byłam w szoku, nie
wiedziałam co powiedzieć. Ale on nalegał, żebym go założyła, i żebym zrobiła
z nim jak w tym filmie. Nie chciałam się zgodzić, ale on zaczął się
zachowywać niemalże jak dziecko. Nalegał, histeryzował. Nie wiedziałam co
począć - jak mowię, byłam zszokowana. Uległam mu - założyłam to coś i robiłam
to co on mi kazał. Ale było to dla mnie coś obrzydliwego, robiłam to ze
wstrętem, nie mogłam się doczekać aż ten koszmar się skończy.
Marcinowi chyba się to podobało - tak mi się wydaje, bo po jakimś czasie miał
wytrysk, choć żadnego kontaktu z jego członkiem nie miałam. Wyszłam wtedy z
sypialni, poszłam do łazienki...i zaczęłam płakać. Na szczęscie, kiedy
wróciłam do sypialni on już spał.
Nie rozmawialiśmy o tym od tamtej pory. Nie kochaliśmy się też. Po prostu -
czuję jakąś niechęć do niego. To było okropne. Kocham Marcina, jest naprawdę
wspaniałym czułym i wrażliwym facetem...ale, nigdy nie spodziewałabym się po
nim takich rzeczy. I nie wiem czy będę w stanie zakaceptować te jego
potrzeby. Poradźcie mi co mam zrobić, jestem załamana.
Margaritka.