Mój chłopak chce, żebym udawała faceta

05.02.03, 16:22
Marcina poznałam kilka lat temu na studiach, mieszkamy ze sobą od dwóch lat.
Nasze współżycie układało się dotychczas chyba raczej normalnie, kochamy się
często, nigdy nie wychodziliśmy poza seks klasyczny i oralny.

Kilka miesięcy temu Marcin zaproponował, żebyśmy obejrzeli jakiś filmik.
Pomyślałam fajny pomysł, zgodziłam się pod warunkiem, że to on wybierze jakiś
filmik na tę okazję. Minęło kilka dni i urządziliśmy sobie seansik przed
telewizorem. Film podobał mi sie średnio - był dosyć wulgarny i
powiedziałabym monotematyczny. Było troszkę 'normalnych' scen, ale
większości filmu poświęcona była miłości analnej, ale stroną aktywną były tu
kobiety. Robiły one to z mężczyznami posługując się różnymi dziwnymi
wibratorami lub przypinanymi penisami.

Powiedziałam Marcinowi, że jakiś dziwny ten film, i że jest to troszkę
zboczony. Marcin uważał wręcz przeciwnie, był zachwycony tymi scenami -
przykro mi to powiedzieć, ale on niemalże się ślinił na widok jakiś wielkich
tłustych kobiet wpychających sztuczne penisy w odbyty facetów.

Przez jakiś czas nie rozmawialiśmy o tym i w sumie puściłam to w niepamięc.
Dwa tygodnie temu wyjechałam na kilka dni do rodziców. Marcin zapowiedział,
że kiedy wrócę przygotuje mi miłosną niespodziankę. Kiedy przyjechałam
wydawało mi się, że będzie cudownie. Na stole winko, grała fajna nastrojowa
muzyczka, paliły się świece, w powietrzy zapach kadzidełek. Najpierw
tańczyliśmy, potem przeszliśmy do sypialni, rozpoczeliśmy grę wstępną,
piesciliśmy się dość długo. Aż w pewnym momencie Marcin wyjął...to coś. To
był taki przypinany sztuczny penis, jak w tym filmie. Byłam w szoku, nie
wiedziałam co powiedzieć. Ale on nalegał, żebym go założyła, i żebym zrobiła
z nim jak w tym filmie. Nie chciałam się zgodzić, ale on zaczął się
zachowywać niemalże jak dziecko. Nalegał, histeryzował. Nie wiedziałam co
począć - jak mowię, byłam zszokowana. Uległam mu - założyłam to coś i robiłam
to co on mi kazał. Ale było to dla mnie coś obrzydliwego, robiłam to ze
wstrętem, nie mogłam się doczekać aż ten koszmar się skończy.

Marcinowi chyba się to podobało - tak mi się wydaje, bo po jakimś czasie miał
wytrysk, choć żadnego kontaktu z jego członkiem nie miałam. Wyszłam wtedy z
sypialni, poszłam do łazienki...i zaczęłam płakać. Na szczęscie, kiedy
wróciłam do sypialni on już spał.

Nie rozmawialiśmy o tym od tamtej pory. Nie kochaliśmy się też. Po prostu -
czuję jakąś niechęć do niego. To było okropne. Kocham Marcina, jest naprawdę
wspaniałym czułym i wrażliwym facetem...ale, nigdy nie spodziewałabym się po
nim takich rzeczy. I nie wiem czy będę w stanie zakaceptować te jego
potrzeby. Poradźcie mi co mam zrobić, jestem załamana.

Margaritka.
    • nasty.nigga Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta 05.02.03, 17:09
      Nie wiem co palisz ale daj mi telefon do swojego dilera!
    • kohinor Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta 05.02.03, 17:16
      Jezeli to prawda, to nie powinnas uzywac wyrazenia "moj chlpak" tylko moj BYLY
      chlopak".
      Albo... ja tez chce adres. Takich odlotow po trawie nie mialem :-)
    • grzegorzcz Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta 05.02.03, 17:35
      Jeżeli to prawda, to zostaw tego pedałka. Spotkasz jeszcze wielu wspaniałych
      facetów, dla przed którymi nie będziesz musiała udawać tego kim nie jesteś. A w
      ogóle to nie rozumiem jak można zmuszać osobę, którą się kocha do robienia
      czegoś wbrew sobie...

      Pozdrawiam Grześ
      • chatte Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta 05.02.03, 17:43

        to niekoniecznie tak grzesiu... margarita pisze, ze jej
        chlopaka podnieca anal, ale z kobieta - nie jest wiec on
        homoseksualista! niektorzy mezczyzni lubia byc
        dominowani przez kobiety i podnieca ich dokladnie to, co
        opisala margarita.
        natomiast masz racje co do udawania - zaden zwiazek nie
        ma sensu, jesli ktoras ze stron musi w nim udawac.

        pozdrawiam
    • olivvka Re: Nie, on nie chce byś kogokolwiek udawała: 05.02.03, 17:54
      margarita_jelonki napisała:

      > Marcina poznałam kilka lat temu na studiach, mieszkamy ze sobą od dwóch lat.
      > Nasze współżycie układało się dotychczas chyba raczej normalnie, kochamy się
      > często, nigdy nie wychodziliśmy poza seks klasyczny i oralny.
      >
      > Kilka miesięcy temu Marcin zaproponował, żebyśmy obejrzeli jakiś filmik.
      > Pomyślałam fajny pomysł, zgodziłam się pod warunkiem, że to on wybierze jakiś
      > filmik na tę okazję. Minęło kilka dni i urządziliśmy sobie seansik przed
      > telewizorem. Film podobał mi sie średnio - był dosyć wulgarny i
      > powiedziałabym monotematyczny. Było troszkę 'normalnych' scen, ale
      > większości filmu poświęcona była miłości analnej, ale stroną aktywną były tu
      > kobiety. Robiły one to z mężczyznami posługując się różnymi dziwnymi
      > wibratorami lub przypinanymi penisami.
      >
      > Powiedziałam Marcinowi, że jakiś dziwny ten film, i że jest to troszkę
      > zboczony. Marcin uważał wręcz przeciwnie, był zachwycony tymi scenami -
      > przykro mi to powiedzieć, ale on niemalże się ślinił na widok jakiś wielkich
      > tłustych kobiet wpychających sztuczne penisy w odbyty facetów.
      >
      > Przez jakiś czas nie rozmawialiśmy o tym i w sumie puściłam to w niepamięc.
      > Dwa tygodnie temu wyjechałam na kilka dni do rodziców. Marcin zapowiedział,
      > że kiedy wrócę przygotuje mi miłosną niespodziankę. Kiedy przyjechałam
      > wydawało mi się, że będzie cudownie. Na stole winko, grała fajna nastrojowa
      > muzyczka, paliły się świece, w powietrzy zapach kadzidełek. Najpierw
      > tańczyliśmy, potem przeszliśmy do sypialni, rozpoczeliśmy grę wstępną,
      > piesciliśmy się dość długo. Aż w pewnym momencie Marcin wyjął...to coś. To
      > był taki przypinany sztuczny penis, jak w tym filmie. Byłam w szoku, nie
      > wiedziałam co powiedzieć. Ale on nalegał, żebym go założyła, i żebym zrobiła
      > z nim jak w tym filmie. Nie chciałam się zgodzić, ale on zaczął się
      > zachowywać niemalże jak dziecko. Nalegał, histeryzował. Nie wiedziałam co
      > począć - jak mowię, byłam zszokowana. Uległam mu - założyłam to coś i robiłam
      > to co on mi kazał. Ale było to dla mnie coś obrzydliwego, robiłam to ze
      > wstrętem, nie mogłam się doczekać aż ten koszmar się skończy.
      >
      > Marcinowi chyba się to podobało - tak mi się wydaje, bo po jakimś czasie miał
      > wytrysk, choć żadnego kontaktu z jego członkiem nie miałam. Wyszłam wtedy z
      > sypialni, poszłam do łazienki...i zaczęłam płakać. Na szczęscie, kiedy
      > wróciłam do sypialni on już spał.
      >
      > Nie rozmawialiśmy o tym od tamtej pory. Nie kochaliśmy się też. Po prostu -
      > czuję jakąś niechęć do niego. To było okropne. Kocham Marcina, jest naprawdę
      > wspaniałym czułym i wrażliwym facetem...ale, nigdy nie spodziewałabym się po
      > nim takich rzeczy. I nie wiem czy będę w stanie zakaceptować te jego
      > potrzeby. Poradźcie mi co mam zrobić, jestem załamana.
      >
      > Margaritka.

      Witaj Margaritko,
      Pragnienia Twojego partnera nie wydają mi się czymś zupełnie dziwnym. Jeste
      pewien odsetek mężczyzn, którzy potrafią czerpać korzyść z seksu analnego gdy
      sami są pasywni. I pasywność analna wcale nie powinna być utożsamiana z
      homoseksualizmem, czego wyraźnym dowodem jest Twój chłopak. To normalny
      heteroseksualista, który odkrył u siebie strefy erogenne umiejscowione w
      okolicach odbytu i chciałby swoje pragniena dotyczące stymulacji tych stref
      realizować wespół z własną partnerką, a więc z Tobą.

      Byłabym na Twoim miejscu zaszczycona, że zechciał wprost, otwarcie podzielić
      się z Tobą swoimi potrzebami, fantazjami. To naprawdę odwaga z jego strony, że
      nie ukrywa tych nieco odmiennych od większości mężczyzn potrzeb (choć wiedziec
      winnaś, że prawie każdy mężczyzna lubi, gdy delikatnie stymuluje się ich odbyt
      palcem), tylko mówi Ci o nich i pragnie realizować je razem z Tobą.

      Dla Ciebie oczywiście może to być pewnego rodzaju "szokiem", choćby dlatego że
      pewnie nie miałaś styczności wcześniej z tego typu potrzebami u mężczyzn, być
      może nigdy o takowych nie czytałaś, nikt Ci o nich nie napominał. Podobnie jak
      kobiety, mężczyzni także potrafią czerpać przyjemność z kontaktów analnych, w
      których to oni sa penetrowani, a to choćby dlatego, że poprzez ściankę
      odbytnicy dochodzi do silnej stymulacji gruczołu prostaty, co jest dla
      większości mężczyzn szczególnie przyjemne.

      Uprzedzenia, niechęć, wstręt do zachowań pasywno-analnych u mężczyzn wynika
      głównie ze stereotypu, który nakazuje tego typu upodobania łączyć z
      homoseksualizmem, co wydaje się wyjątkowym błędem, gdyż nie wszyscy
      homoseksualiści uprawiają miłość analną, co więcej, podobnie jak kobiety, wielu
      z nich jest do takiej miłości uprzedzona różnymi względami.

      Proponowałabym przełamywać opory, tabu, porozmawiać o tym z Twoim partnerem, z
      pewnością nie zbywać tego milczeniem. Skoro on posiada takie pragnienia, z
      pewnością będzie chciął znaleźć dla nich ujście. Więc nawet jeśli nie będzie o
      tym mówił, to nie będzie oznaczało że ich nie realizuje. Być może będzie się
      masturbował analnie by osiągnąć rozkosz na tej drodze (sama wprost napisałaś,
      że bezpośrednia stymulacja analna doprowadziła go na szczyt rozkoszy i
      ejakulował), być może będzie szukał zaspokojenia w inny sposób.
      Czy naprawdę jest to aż tak wielką przeszkodą dać ukochanej osobie coś, co nie
      wymaga od nas wielkiego poświęcenia i czy nie przyjemnie jest patrzeć na jego
      zadowoloną twarz, zadowoloną z czegoś co sama możesz mu dać?

      pozdrawiam i życzę porozumienia z partnerem
      olivvka
      • samber Re: Nie, on nie chce byś kogokolwiek udawała: 05.02.03, 19:35
        Sekundkę. Rozumiem, Olivvko, że masz bardzo wysoką tolerancję na zabawy
        erotyczne i chętnie widziałabyś taką u innych, stąd zapewne Twoje rady w tym
        przypadku. Czy jednak problemem tutaj nie jest fakt, że facet niemal zmusza
        swoją dziewczynę do pewnych zachowań? I piszesz, że to ona powinna wyjść mu
        naprzeciw? Jeśli o mnie chodzi to do diabła z jego przyjemnością. Kawał drania
        z niego.
        Pozdrawiam.
        • olivvka Re: Do sambera 06.02.03, 10:28
          samber napisał:

          > Sekundkę. Rozumiem, Olivvko, że masz bardzo wysoką tolerancję na zabawy
          > erotyczne i chętnie widziałabyś taką u innych, stąd zapewne Twoje rady w tym
          > przypadku. Czy jednak problemem tutaj nie jest fakt, że facet niemal zmusza
          > swoją dziewczynę do pewnych zachowań? I piszesz, że to ona powinna wyjść mu
          > naprzeciw? Jeśli o mnie chodzi to do diabła z jego przyjemnością. Kawał
          drania
          > z niego.
          > Pozdrawiam.

          Witaj samber,
          Ja nie napisałam, że ona powinna mu wyjść na przeciw, napisałam jedynie, że
          powinna się o to postarać i że powinna zastanowić się, czy jego pragnienie jest
          naprawdę niemożliwym do realizacji. Tutaj na Forum już wiele razy przerobiliśmy
          uprzedzenia niczym racjonalnym nie podyktowane, uprzedzenia w stylu "nie bo
          nie".
          Mnie, jako osobie kochającej i kochanej trudno jest zrozumieć, że coś tak
          banalnego mogłoby wzbudzać u mnie obrzydzenie, niechęć, wstręt. Jeśli kocham
          partnera, akceptuję go, to akceptuję go w całości, także jego odbyt.
          Jeśli prosiłbym mnie o zachowanie, które wymagałoby złamania prawa, wyrządzenia
          komuś krzywdy, zastanowiłabym się i pewnie odmówiłabym. Ale w tym przypadku ani
          krzywdy nikomu jej partner robić nie chce, ani złamać prawa, pragnie otrzymać
          jedynie od niej taki a nie inny rodzaj stymulacji, który przecież nawet bólu
          jej sprawiać nie będzie. A dyskomfort estetyczny? No własnie, bo pewnie o to
          chodzi. Odbyt, brudne miejsce. Odbyt mężczyzny, jeszcze bardziej brudne
          miejsce. Penetracja analna mężczyzny = homoseksualista. To wszystko to
          uprzedzenia które tkwią w naszych psychikach, są pochodnymi wychowania,
          niewłaściwej edukacji, przekazywanych z pokolenia na pokolenie stereotypów.
          A czy nie powinniśmy zawsze starać się pragmatycznie podejść do problemu?
          Rozważyć za i przeciw, zrobić rachunek, bilans, co jest za tak, a co jest za
          nie by zdecydować się na spełnienie pragnienia ukochanej osoby?
          Ja tak właśnie czynię.

          pozdrawiam
          olivvka
          • samber Re: Do sambera 06.02.03, 14:57
            Wszystko to prawda, jednak w tym konkretnym przypadku facet, choć zaczął od
            pewnego przygotowania, które miało zapewne zachęcić jego partnerkę, potem, gdy
            nie zdało ono egzaminu posunął się do czegoś w rodzaju szantażu emocjonalnego.
            W efekcie nie tylko nie odczuła ona żadnej przyjemności, ale wręcz przeciwnie -
            zniechęciła się jeszcze bardziej a cała sytuacja była dla niej przykra. Dlatego
            wydaje mi się, że gość zachował się po łajdacku. Tu nie było mowy o
            jakimkolwiek partnerstwie, czy wspólnej zabawie. Jedna osoba bawiła się
            znakomicie nie dbając zupełnie o odczucia drugiej. I to właśnie mocno mi się tu
            nie podoba.
            • Gość: Powaznie Re: Do sambera IP: 193.54.50.* 17.04.03, 22:18
              (Sambera) masz racje, tyle wypisuje się tu o egoistach a to klasyczny
              przypadek. Naprawde współczuje tej dziewczynie przecież pisze że go kocha.
              • Gość: Luloo Re: Do sambera IP: *.mac.pl 18.04.03, 10:02
                Ja tez popieram sambera. Nie wolno tłamsić swoich odczuć, by zrobić komuś
                dobrze tylko dlatego, że jest partnerem i tego potrzebuje. A ona? Co ma zrobić
                ze swoimi odczuciami? Jest zwykłą dziewczyną, która nie akceptuje takich
                odjazdów erotycznych i wcale się jej nie dziwię. Nie jest przyzwyczajona do
                perwery po prostu i ma prawo...Czy nietoletolerowanie perwery też jest
                poruszaniem się w stereotypie?
    • Gość: Kobalt Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta IP: *.acn.waw.pl 05.02.03, 18:09
      Poruszająca historia pokazująca że nie tędy droga.
    • margarita_jelonki Sprostowanie 06.02.03, 11:32
      Drodzy, dostałam kilka maili z obawami, że posługując się ksywką 'Margarita' i
      wpsominając o 'Marcinie' pewne osoby mogą być podejrzewane przez swoich
      znajomych, że są bohaterami tego wątku. Nie chcę, żeby moje problemy stały się
      przyczyną problemów innych osób.

      Dlatego wyjaśniam, że Margarita to jedynie moja ksywka, choć moje prawdziwe
      imię zaczyna się też na 'M'. Nazwa wzięła się od pewnej knajpki na Słowacji,
      gdzie spędziłam w tym roku sylwestra z moim chłopakiem. A mój chłopak
      oczywiście nie ma na imię Marcin, powiem tylko, że jego imię zaczyna się na 'G'.

      Wasza, M.

      PS. Dziękuje za wasze wypowiedzi i wsparcie. Zaczynam troszeczkę inaczej
      patrzeć na całą tą sytuację.
      • bejzbol Re: Sprostowanie 06.02.03, 11:39

        > PS. Dziękuje za wasze wypowiedzi i wsparcie. Zaczynam troszeczkę inaczej
        > patrzeć na całą tą sytuację.
        **************************
        Yyyeeeaaahhh !
        No, a teraz maleńka wracaj do domu i wsadź mu tego penisa głęboko w dupsko,
        niech mu gardłem wyjdzie...
        • Gość: anal_fucker Re: Sprostowanie IP: proxy / 172.20.64.* 06.02.03, 12:00
          Proponuje użyć Tabasco jako środek nawilżający. To mu się na pewno spodoba.
      • filemon_the_cat Re: Sprostowanie 12.02.03, 08:49
        Śmiechu warte...
    • seksuolog Psychologia rownosci 06.02.03, 12:34
      margarita_jelonki napisała:

      > Aż w pewnym momencie Marcin wyjął...to coś. To
      > był taki przypinany sztuczny penis, jak w tym filmie. Byłam w szoku, nie
      > wiedziałam co powiedzieć. Ale on nalegał, żebym go założyła, i żebym zrobiła
      > z nim jak w tym filmie. Nie chciałam się zgodzić, ale on zaczął się
      > zachowywać niemalże jak dziecko. Nalegał, histeryzował. Nie wiedziałam co
      > począć - jak mowię, byłam zszokowana. Uległam mu - założyłam to coś i robiłam
      > to co on mi kazał. Ale było to dla mnie coś obrzydliwego, robiłam to ze
      > wstrętem, nie mogłam się doczekać aż ten koszmar się skończy.
      > Marcinowi chyba się to podobało - tak mi się wydaje, bo po jakimś czasie miał
      > wytrysk, choć żadnego kontaktu z jego członkiem nie miałam. Wyszłam wtedy z
      > sypialni, poszłam do łazienki...i zaczęłam płakać. Na szczęscie, kiedy
      > wróciłam do sypialni on już spał.
      > Nie rozmawialiśmy o tym od tamtej pory. Nie kochaliśmy się też. Po prostu -
      > czuję jakąś niechęć do niego. To było okropne. Kocham Marcina, jest naprawdę
      > wspaniałym czułym i wrażliwym facetem...ale, nigdy nie spodziewałabym się po
      > nim takich rzeczy. I nie wiem czy będę w stanie zakaceptować te jego
      > potrzeby. Poradźcie mi co mam zrobić, jestem załamana.

      W tym watku mamy z jednej strony postawe Olivvki ktora jest za akceptacja
      wszelkich zachowan partnera, i bohaterki wydarzenia dla ktorej byl to powazny
      uraz psychiczny.

      Zwrocmy uwage na niekonsekwencje rozumowania Olivvki: otoz nalezy akceptowac
      wszelkie zachowania partnera ale nie ma sie prawa oczekiwania od partnera
      akceptacji swoich zachowan. A wiec na zadanie partnera margarita powinna
      entuzjastycznie przystapic do roboty ale jesli sama zadalaby czegos to juz
      byloby be.

      Jest to oczywiscie nie do przyjecia z punktu widzenia godnosci i rownosci
      partnerow. Kazdy ma tu swoje prawa i obowiazuje zasada kompromisu ale w zadnym
      wypadku nie mozna sie zgadzac na wszystko czego zada partner jezeli partner nie
      chce spelnic naszych oczekiwan lub pod przymusem. Wrecz przeciwnie kazdy z
      partnerow powinien przejawiac troske o to by temu drugiemu stwarzac optymalne
      srodowisko psychiczne.

      Nastepna sprawa w opisanym przypadku jest forma reakcji partnera. Otoz partner
      chcial ja sklonic do okreslonego zachowania przy pomocy swego rodzaju pulapki.
      Jego rekacja byla absolutnie niedopuszczalna i swiadczylo o psychicznej
      fiksacji.

      Margarita popelnila zasadniczy blad ulegajac jego zadaniu co oczywiscie
      doprowadzilo do pogorszenia sytuacji psychologicznej. Jedna z najlepszych
      metod dzialania w takich sytuacjach jest uswiadomienie partnerowi co bedzie
      jesli to on znajdzie sie w roli obiektu. A wiec na propozycje seksu z
      przypietym penisem mozna odpowiedziec 'z przyjemnoscia kochanie to zrobie ale
      ja tez mam bardzo podniecajace marzenie ktore moglbys spelnic: mam ochote
      wyprozniac ci sie na buzie a ty bedziesz sie delektowal'.

      Pytanie teraz sprowadza sie do tego czy mozliwa jest terapia zwiazku. Otoz jest
      to mozliwe jezeli partnerzy ustala zasady wspolzycia na nowych warunkach -
      absolutna rownosc i poszanowanie godnosci oraz kompletna eliminacje zachowan
      manipulacyjnych przez partnera ktory oczywiscie w sposob przebiegly i planowy
      przez dluzszy czas planowal pulapke. W ten sposob partnerka zostala sprowadzona
      do roli przedmiotu. Po prostu zamiast robienia pulapek partnerzy przedyskutuja
      najpierw wszystko i ustala swoje stanowiska. Dotyczy to kazdej sfery zycia, nie
      tylko seksu bo kazdy ma jakies sprawy ktore go kreca i takie ktore hamuja. W
      trwalym zwiázku nalezy oczywiscie bardzo uwazac by partnera krecic a nie
      hamowac.
      • olivvka Re: Brak mi po prostu słów 06.02.03, 13:16
        seksuolog napisała:

        > margarita_jelonki napisała:
        >
        > > Aż w pewnym momencie Marcin wyjął...to coś. To
        > > był taki przypinany sztuczny penis, jak w tym filmie. Byłam w szoku, nie
        > > wiedziałam co powiedzieć. Ale on nalegał, żebym go założyła, i żebym zrobi
        > ła
        > > z nim jak w tym filmie. Nie chciałam się zgodzić, ale on zaczął się
        > > zachowywać niemalże jak dziecko. Nalegał, histeryzował. Nie wiedziałam co
        > > począć - jak mowię, byłam zszokowana. Uległam mu - założyłam to coś i robi
        > łam
        > > to co on mi kazał. Ale było to dla mnie coś obrzydliwego, robiłam to ze
        > > wstrętem, nie mogłam się doczekać aż ten koszmar się skończy.
        > > Marcinowi chyba się to podobało - tak mi się wydaje, bo po jakimś czasie m
        > iał
        > > wytrysk, choć żadnego kontaktu z jego członkiem nie miałam. Wyszłam wtedy
        > z
        > > sypialni, poszłam do łazienki...i zaczęłam płakać. Na szczęscie, kiedy
        > > wróciłam do sypialni on już spał.
        > > Nie rozmawialiśmy o tym od tamtej pory. Nie kochaliśmy się też. Po prostu
        > -
        > > czuję jakąś niechęć do niego. To było okropne. Kocham Marcina, jest napraw
        > dę
        > > wspaniałym czułym i wrażliwym facetem...ale, nigdy nie spodziewałabym się
        > po
        > > nim takich rzeczy. I nie wiem czy będę w stanie zakaceptować te jego
        > > potrzeby. Poradźcie mi co mam zrobić, jestem załamana.
        >
        > W tym watku mamy z jednej strony postawe Olivvki ktora jest za akceptacja
        > wszelkich zachowan partnera, i bohaterki wydarzenia dla ktorej byl to powazny
        > uraz psychiczny.
        >
        > Zwrocmy uwage na niekonsekwencje rozumowania Olivvki: otoz nalezy akceptowac
        > wszelkie zachowania partnera ale nie ma sie prawa oczekiwania od partnera
        > akceptacji swoich zachowan. A wiec na zadanie partnera margarita powinna
        > entuzjastycznie przystapic do roboty ale jesli sama zadalaby czegos to juz
        > byloby be.
        >
        > Jest to oczywiscie nie do przyjecia z punktu widzenia godnosci i rownosci
        > partnerow. Kazdy ma tu swoje prawa i obowiazuje zasada kompromisu ale w
        zadnym
        >
        > wypadku nie mozna sie zgadzac na wszystko czego zada partner jezeli partner
        nie
        >
        > chce spelnic naszych oczekiwan lub pod przymusem. Wrecz przeciwnie kazdy z
        > partnerow powinien przejawiac troske o to by temu drugiemu stwarzac optymalne
        > srodowisko psychiczne.
        >
        > Nastepna sprawa w opisanym przypadku jest forma reakcji partnera. Otoz partner
        > chcial ja sklonic do okreslonego zachowania przy pomocy swego rodzaju pulapki.
        > Jego rekacja byla absolutnie niedopuszczalna i swiadczylo o psychicznej
        > fiksacji.
        >
        > Margarita popelnila zasadniczy blad ulegajac jego zadaniu co oczywiscie
        > doprowadzilo do pogorszenia sytuacji psychologicznej. Jedna z najlepszych
        > metod dzialania w takich sytuacjach jest uswiadomienie partnerowi co bedzie
        > jesli to on znajdzie sie w roli obiektu. A wiec na propozycje seksu z
        > przypietym penisem mozna odpowiedziec 'z przyjemnoscia kochanie to zrobie ale
        > ja tez mam bardzo podniecajace marzenie ktore moglbys spelnic: mam ochote
        > wyprozniac ci sie na buzie a ty bedziesz sie delektowal'.
        >
        > Pytanie teraz sprowadza sie do tego czy mozliwa jest terapia zwiazku. Otoz
        jest
        >
        > to mozliwe jezeli partnerzy ustala zasady wspolzycia na nowych warunkach -
        > absolutna rownosc i poszanowanie godnosci oraz kompletna eliminacje zachowan
        > manipulacyjnych przez partnera ktory oczywiscie w sposob przebiegly i planowy
        > przez dluzszy czas planowal pulapke. W ten sposob partnerka zostala
        sprowadzona
        >
        > do roli przedmiotu. Po prostu zamiast robienia pulapek partnerzy
        przedyskutuja
        > najpierw wszystko i ustala swoje stanowiska. Dotyczy to kazdej sfery zycia,
        nie
        >
        > tylko seksu bo kazdy ma jakies sprawy ktore go kreca i takie ktore hamuja. W
        > trwalym zwiázku nalezy oczywiscie bardzo uwazac by partnera krecic a nie
        > hamowac.

        Brak mi słów, by określić niezrozumienie przez Ciebie tego co piszę. Traktujesz
        wybiórczo moje słowa, interpretujesz je w dowolny, wygodny dla Ciebie sposób.

        Ale właśnie teraz już wiem, jak Cie z tego wyleczę i nauczę Cie czytać
        dokładnie to co piszę, zanim skomentujesz to.

        pozdrawiam
        olivvka
        • sloggi_ Re: Brak mi po prostu słów 06.02.03, 15:21
          Olivvko
          Czy seksuolog jest dla Ciebie wyrocznią?
          Pisz nadal tak jak zawsze, czyli miło, spontanicznie.
          Czytam Twoje posty i mam wrażenie, że z Tobą rozmawiam.
          Słodka kobietka jesteś.
    • olgierd1 Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta 06.02.03, 13:54
      hi, hi, Wy sie tu pocicie odpisujac niby "dziewczynie", a tu okazuje sie ze
      jakis facet zrobil dowcip koledze. Sami zobaczcie:
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=299&w=4536600
      • Gość: Kobalt Jestem poruszony IP: *.acn.waw.pl 06.02.03, 18:37
        Oto okazuje się że Margerita jest faciem, którego kochanek nakłonił do walenia
        go sztucznym członkiem zamiast prawdziwego co go podłamało
        • vesuvio Re: Jestem poruszony 07.02.03, 01:02
          hehehe... kobalt masz rację...
          bidulek jeszcze się jakiejś depresji nabawi, czy coś...
    • Gość: zabijak Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta IP: *.pl / 172.16.1.* 06.02.03, 20:30
      ZABIJE CIE SUKO JESLI TO ZROBISZ ZNAM CIE PIPO
    • Gość: greg twój kochaś to ciota! IP: *.he.net 07.02.03, 11:55
      kopnij pedzia w rozruchaną dupę!
      • bejzbol Re: twój kochaś to ciota! 07.02.03, 12:03
        Gość portalu: greg napisał(a):

        > kopnij pedzia w rozruchaną dupę!
        *********************************************
        Te Greg,
        nie każy lubi takie pieszczoty jak Ty...
        • panna_zwiewna Re: twój kochaś to ciota! 17.04.03, 18:18
          Podobaja mi się bejzbolowcy.
    • Gość: melchior Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta IP: *.teleton.pl 08.02.03, 11:28
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=299&w=4536600
    • Gość: krz Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta IP: *.jgora.dialog.net.pl 11.02.03, 08:33
      Miałem podobny problem. Kiedyś trafiłem na dziewczynę, którą podniecało jak
      bawiła się moim tyłeczkiem. Nie podobało mi się to na początku, ale jej wprawa
      była na tyle dobra, że mi się to spodobało. Miewałem orgazmy tak jak Twój
      chłopak. Wkładała mi tam różne rzeczy, palce, wibratory, kulki analne. A
      stymulacja oralna i analna jednocześnie to jest dopiero orgazm! Niestety
      rozstaliśmy się, teraz mam inną dziewczynę. Kiedyś nie wytrzymałem i
      zaproponowałem jej aby zrobiła mi to w ten sposób, oburzyła się, coś się
      popsuło. A ja myślę, że powinna docenić moją szczerość, przecież ja to chcę
      zrobić z nią, a nie z kimś innym. Oczywiście nic na siłę. Niestety muszę sam
      czasami zaspokajać się w ten sposób, szkoda. Póki co nie przejmuj się, spróbuj
      znaleźć pozytywy tej sytuacji, spróbujcie jeszcze raz, ale nic na siłę. Bye.
      • jajecznical Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta 12.02.03, 11:49
        co za idiota z rogiem w tyleczku
        • limbiak do góry - złosliwie :))))))))) 23.02.03, 09:51
          • Gość: dzik GRZEGORZ WAS POZDRAWIA! IP: *.acn.waw.pl 24.02.03, 18:25
            Hehehe ale ja jestem zlosliwy: patrzcie co znalazlem na "forum o forum" :D

            "Tak naprawde jestem facetem i zrobilem dowcip koledze z pracy zakladajac
            watek na Erotica pt. "Moj chlopak chce zebym udawala faceta". Moj kolega sie
            na mnie obrazil i prosil zebym ten watek skasowal, poniewaz kilka osob
            zidentyfikowalo imiona, miejsca, itd. Bardzo prosze moderatowrow o skasowanie
            tego dowcipu, a kolege o ktorym napisalem przepraszam i wszystko co tam jest
            bylo zmyslone. Dziekuje z gory."

            Pozdrawiam
            Grzegorz
            • Gość: up Re: GRZEGORZ WAS POZDRAWIA! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 04:26
              n/t
    • Gość: Y Wez sie w garsc a nogi za pas... IP: 62.233.175.* 18.04.03, 10:04
      Zamiast sie zalamywac splaw go jak najpredzej. Chcesz
      zeby Twoje dzieci mialy tatusia, ktory lubi jak go w
      pupke bzykaja?;-) Pol swiatu tego kwiatu wiec nie zalamuj
      sie tylko znajdz kogos normalnego zanim sama zwariujesz.
      Pozdrawiam i wspolczuje.
      • olivvka Re: Wez sie w garsc a nogi za pas... 18.04.03, 13:45
        Gość portalu: Y napisał(a):

        > Zamiast sie zalamywac splaw go jak najpredzej. Chcesz
        > zeby Twoje dzieci mialy tatusia, ktory lubi jak go w
        > pupke bzykaja?;-) Pol swiatu tego kwiatu wiec nie zalamuj
        > sie tylko znajdz kogos normalnego zanim sama zwariujesz.
        > Pozdrawiam i wspolczuje.

        Ja Tobie także współczuję. Wiesz czego? Ograniczonych horyzontów i skostniałego
        sposobu myślenia, a także braku tolerancji dla odmienności upodobań.

        olivvka
        • Gość: MAN Re: Wez sie w garsc a nogi za pas... IP: 24.83.56.* 01.05.03, 18:27
          Daj temu CWELOWI wolne na zawsze(jak pisze Oliwka)chcesz aby Ciebie i twoje
          dzieci pokrecilo.....Przeciez to (narazie skryty PEDAL,a jakiegos dnia wszystko
          wyjdzie i aby nie zapozno dla Ciebie).Alternatywa jedna o,ktorej wspomnialem na
          poczatku.Zycze powodzenia-MAN-
          • jajecznical ludzie toz to zart odszczekany wielokrotnie 02.05.03, 09:38
    • eucaliptus Re: Mój chłopak chce, żebym udawała faceta 22.05.03, 18:20
      przynajmniej wie facet co lubi
Pełna wersja