grzegorz_skrzypek
07.02.03, 11:34
To nie jest zart, ale traktujcie to jak chcecie, mi juz wszystko jedno. Moze
ktos przezywa to samo, a moze jakas porada mi pomoze (moze Oliwka?). A
zatem.....mam wielki problem z moim ptaszkiem. Zawsze wydawalo mi sie ze 12
cm dlugosci i 10 cm w obwodzie, nie powinno przeszkadzac dziewczynym (zgodnie
z powiedzeniem: "moze byc malutki ale wesolutki:), ale okazuje sie ze tak nie
jest. Moja dziewczyna otwarcie mi powiedziala, zrywajac ze mna, ze zdradzila
mnie i poznala co to znaczy prawdziwy (jak to okreslila) "pyton". Bylem
glupi. Nie wiem teraz co robic, bo mam coraz wieksze kompleksy. Do tego
ostatnio zauwazylem, ze duzo lepiej rozmawia mi sie z mezczyznami. Chyba
szukam u nich aprobaty. Boje sie ze w koncu stane sie pedalem (ble). Sam
lapie siebie na patrzeniu na kolegow z pracy.....i az wstyd powiedziec w
ktore miejsce :(
Bylem z natury pewnym siebie wesolkiem (chociaz tego nie okazuje), ale
stopniowo staje sie
coraz wiekszym, znerwicowanym burakiem. Caly czas przypomina mi sie ostatnia
rozmowa z moja dziewczyna. Klotnia zaczela sie od tego ,ze za szybko
jechalem. Powiedziala ze ten samochod traktuje jak przedluzenie penisa, ale
to i tak mi nie pomoze (a tak nawiasem mowiac, myslalem ze to BMW, Merc, Golf
jest przedluzeniem, a nie Seat Leon).
Smutno mi troche. Jestem samotny. W samotnosci ludziom podobaja sie rozne
rzeczy. Przeprowadzilem sie do mojego nowego mieszkania i jestem sam.
Przychodzi do mnie tylko sasiad, ktory mysli ze jestem gejem (!) i nawet
czasem robi mi sie glupio jak mnie uszczypnie (niby niechcacy) za tylek.
Najgorsze jest to, ze to nawet mi sie to podoba. Sam juz nie wiem......czy ja
staje sie gejem??????
Przepraszam ze taki troche nie poskladany ten post, ale pisalem co mi
przyszlo do glowy. I nawet lepiej sie teraz czuje po tym publicznym
katharsis, bo nawet nie mam przyjaciela zeby mu sie zwierzyc.
Czy ktos ma podobny problem? Czy powinienem isc do psychiatry?