Jak tam na szczycie?

IP: 213.33.69.* 10.03.03, 11:18
Ja niestety miewam cichutkie orgazmy. Zadnego tam widowiskowego krzyku, ciala
w luk czy drapania plecow. Ale lubie i te na jawie i takie co sie we snie
zdarzaja...;) Wlasciwie to kilka takich rozkosznych skurczy pochwy...i juz.
A moze pochwalicie sie jak tam z waszym szczytowaniem?
    • Gość: organza Re: Jak tam na szczycie? IP: 213.33.69.* 10.03.03, 16:39


      oj cos chyba panie nie skore do wynurzen... :(


      a szkoda.....
    • Gość: Michu Re: Jak tam na szczycie? IP: 213.77.9.* 10.03.03, 16:56
      Napisz o jaki orgazm chodzi, pochwowy czy łechtaczkowy? Bo jeśli wyłącznie
      pochwowy to się nie dziwię, podstawa sukcesu to łechtaczka słodziutka...
      • Gość: organza Re: Jak tam na szczycie? IP: 213.33.69.* 11.03.03, 11:41


        ojej lechtaczkowy to mi sie jakos zapodzial, no nie dogadzalam sobie bo
        siostry mowily, ze to grzech ;(

        a teraz grzeszyc sie chce a ja nie umiem....buuuuuuuu
    • Gość: lola Re: Jak tam na szczycie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.03, 14:03
      no to może czas nauczyć się sprawiac sobie przyjemność. choć jeśli masz
      przekonania ze to złe, niemoralne i że czeka cie za to "sad boży" to nie będzie
      łatwo. sama to przeżyłam i nie było łatwo, ale sie udało.
      szczerze mówiąc wolę orgazm łechtaczkowy. jest dla mnie pełniejszy i
      dobitniejszy. latam tak wysoko, ze czasami aż sie boję. najbardziej sprawia mi
      przyjemność gdy dosiadam swojego partnera, a on dodatkowo swoim kciukiem
      pociera moją łaskotkę. w tej sytuacji nie umiem być cicho.....samo się wyrywa z
      piersi.

      spróbuj a moze tobie też się uda. a warto:)
      pzdr
      • Gość: organza do lolitki IP: 213.33.69.* 11.03.03, 18:11

        Lolitko

        Z moim samcem tarzalismy sie juz w lokomotywach, muzeach i sklepach. Bylo i na
        jezdzca i na kazda inna modle.... i no coz. Jest fajnie, ale zebym latala pod
        sufit, co to to nie. Chyba taki felerny egzemplarz jestem, ech bylo nie chodzic
        na religie. Teraz lubie sobie troche pocierac lechtaczke, ale tak na dobra
        sprawe, kiedy mam rujke a zadnego samca, to po prostu wyobrazam sobie jakies
        sprosnosci- i tyle. Zadnych tam wibratrow.

        No i troche zal jak czytam,o tych orgazmach wielokrotnych. Ale fajnie, ze
        chociaz inne sobie pokrzycza ;)
Pełna wersja