Dodaj do ulubionych

Tusk. Nadzieja roszczeniowej klasy średniej

03.07.21, 15:55
Jeśli jakiś dyrektorek miał w czasach rządów PO na rękę 8 tysięcy, korzystał z ówczesnych niższych cen, będąc beneficjentem wyzysku klasy niższej. Dziś pan dyrektorek obrażony, bo przez wzrost zarobków klasy niższej on wydaje więcej przy kasie w sklepie, a zarabia może 9 tysięcy. Gdy zarobki rosną, rosną też ceny. A wraz z nimi PKB. Oczywiście zbyt wysoka inflacja nie jest dobra, ale rodzima klasa średnia dalej by chciała najniższej krajowej na poziomie mniej więcej 1200 zł na rękę. Komfort życia klasy niższej wzrósł przez czas rządów PiS w sposób niepodważalny i dobrze, bo to ciężko pracujący ludzie. A klasa średnia nazywa ich roszczeniowymi, bo nie podoba jej się wzrost cen spowodowany wyższymi wynagrodzeniami pracowników produkcji i handlu. Wzrost wynagrodzeń to nic innego gonienie zachodu, ale polska klasa średnia chciałaby być odpowiednikiem białych kołnierzyków z Indii, też korzystających z wykluczenia ekonomicznego najsłabiej zarabiających. To nie jest myślenie patriotyczne, to skrajny egocentryzm. Oczywiście każdy ma prawo chcieć najlepiej dla siebie, nawet kosztem innych, natomiast musi się liczyć z byciem w oczach innych zwykłym bubkiem. Nasza klasa średnia zwyczajnie źle życzy rodzimym najsłabiej zarabiającym. Chce utrzymywać swój wysoki komfort życia kosztem biednych. Trzeba dążyć do zarobków zachodnioeuropejskich. Skoro pan dyrektorek nie może wyciągnąć więcej niż 8 tysięcy, to widocznie tak wycenia jego pracę rynek. To nie są w starej Unii jakieś wielkie pieniądze, a dyrektorek chciałby za nie żyć jak książę w trzecim świecie i miałaby mu to zapewnić klasa niższa robiąca za 6 zł na godzinę, przez co miałby większą siłę nabywczę swojej wypłaty. Oczywiście kosztem biednych, ale go to nie obchodzi. Kto tu jest roszczeniowy?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka