Dodaj do ulubionych

Pamiętnik Alicji - ciąża

02.09.06, 00:12
dzis jako ze juz dosc pozno napisze tylkojak to bywalo u mnie w ciązy..... a
bywalo róznie....

poczatek bardzo trudny bo juz w 4tc wyladowalam na patologii na
podtrzymaniu.... 10 dni lezalam nieruchomo .....pozniej juz chodzilam do
łazienki ..... i po 3 tygodniach wyszlam do domu .... oczywiscie lezec.....
jak dlugo nie powiedziano mi wtedy..... w domu lezalam ale i pzyznam ze
chodzilam ..... o pracy nie bylo mowy.... wmiedzy czasi u mowa wygasla a
pracodawca jej nie przedłuzyl....zatem zostalam w domu.....

II trymestr bardzo przyjemni- dobrz sie czulam i gdyby nie fakt ze zostalam
nagle bezrobotna - moglabym pracowac.....prze ten okres przsleczalm przed
internetem szukajac forum takiego jak to ( cos mnie tak ciagnelo - jakby
przeczucie)

az w koncu 34 tc - wizzyta u gin i okazuje sie ze ja zaraz zaczne
rodzic...wiec znowu szpital i znowu lezenie tym razem pod magnezem.... i tak
2 tygodnie .....
wyszlam do domu na 3 dni -
nie czulam ruchow malej ..... chodzialm na ktg codziennie ( przrz te 3 dni )
az w koncu zabronili mi pojsc do domu bo cos im sie noe podobalo .....ale
sami nie wiedzieli co....
przelezalam kolejny tydzien.....
ktoregos dnia zazely pjawiac sie skurcze przepowiadajace ( 37 tc) i zanikalo
tetno malutkiej wiec decyzja o cesarce....

to byla niedziela godz 10:20

Alicja przychodzi na swiat - duza piekna dziewczynka z 10 punktami wg
Apgar.... na pierwszy rzut oka okaz zdrowia.....

w mojej glowie bylo mimo wszytsko pytanie co bylo nie tak..... ale lekrze mi
mowili ze wszystko jej w porzadku....
Obserwuj wątek
    • ali_mama Re: Pamiętnik Alicji - nasze pierwsze wspolne dni 03.09.06, 22:39
      tak jak pisalam wczesniej Alicja urodziła sie jako duza "zdrowa"
      dziewczynka......

      na 2 dobe dostała zółtaczke .... przy czym nie była to zwykła zóltaczka tylko
      bardzo ciezka z powiekszeniem watroby ( lekarze sadzili ze ta duza watroba to
      wlasnie przez zóltaczke) .......

      na 3 dobe okazuje sie ze ma zakazenie ukladu moczowego i potzrebny jest
      antybiotyk.... podano jej jakis..... po kliku dniach przychodzi pani dr i mowi
      ze na ten antybiotyk ie poszla i musza go zmienic....

      i tak wylezalysmy sie w szpitalu ..... Alicja dostala serie antybiotyków i
      lezakowała w inkubatorze .....

      po 2 tygodniach puscili nas do domu z zapewnieniem ze wszystko jest ok ale
      musze sie zglosic do kontroli po kilkunastu dniach.....

      w domu bylo swietnie... pierwsza kapiel, karmienia, noi w ogole wsio
      wspaniale...

      minal tydzien a alicja dosawla coraz czesciej atakow placzu nie wiadomo
      dlaczego.... nasza pani dr rodzinna i pani dr ze spzitala podczas kontroli
      stwierdzily ze to na pewno kolka i trzeba malej dawac koper..... no i dawalam
      ten koper ale on wacle nie pomagal..... bywalo ze nie plakala przez kilka dni
      az tu nagle caly dzien wyje bez powodu....wszyscy lekzre zgodnie twierdzili ze
      to kolka.....

      pozniej ta "kolka "przycichła a jak mla plakala zganialam to na cos nowegow
      mojej diecie.... i tak mijaly dni kiedy zylam w nieswiadomosci co jest z moim
      dzieckiem......

      caly czas mialam jakies obawy ze cos jednak jest nie do konca tak jak
      nalezy.....

      po pierwsze te placzki
      po drugie duzy wzdety brzuszek
      po tzreecie coraz slabszy apetyt Alicji

      ale o tym napisze w nastepnym odcinku ;-))

      pozdrawiam
      • ali_mama Re: Pamiętnik Alicji - a jednak cos jest nie tak 15.09.06, 08:18
        cd-

        w lipcu mała straciła calkiem apetyt.....przez 3 dni nic nie jadła..... była
        bardzo ospała i przycmiona, nie chciała sie bawic...... a jak nie spała to
        głownie płakała i nic nie pomagało.....
        idziemy do lekarza.... robia jej badania .... wszytsko co tylko mozliwe
        wychodzi na wynikach źle.... + bakteria we krwi...... podejrzenie sepsy wiec
        szpital i ostra antybiotykoterapia.... i tak lezymy 3 tygodnie w szpitalu
        rejonowym.....wyleczono jej w miedzyczasie bakterie w nosku, drogach
        moczowych,zapalenie płuc, gardełkui odbycie - wszedzie tam zzerały ja jakies
        patogenne bakterie..... i byloby juz calkiem niezle tylko ta watroba ciagle
        duza i z dnia na dzien robi sie coraz wieksza....

        ktoregos dnia pojawila sie decyzja po transporcie do CZD.... czekamy kolejne
        kilka dni na przewiezienie do CZD..... az w koncu moja mama sie wkurzyła i
        zaczeła cos załatwiac na własna reke - a ze z niej kobieta jak w przysłowiu o
        diable i babie - udało sie.... wypisalismy sie na zadanie i zabralismy mala na
        hepatologie do czd.....

        tam na dzien dobry kolejna dawka antybiotyków i setki badań.....
        mała juz miala tak pocharatane zyłki zemieli jej zakładac wejscie centralne az
        nagle wypisuja nas do domu i wyznaczaja termin biopsji watroby za miesiac.....

        jedziemy do domu a w domu wszytsko od nowa ..... płacz i brak apetytu......
        mała juz ze 2,3 miesiace nie przybiera nawadze tylko systematycznie traci....
        wciskamy w nia choc troche jedzenia.... a jak zje to wymiotuje... i tylko piers
        ja ratowała i utzrymywała przy zyciu......

        w tym czasie zadzwonili do mnie ze szkoly z propozycja pracy na poł etatu....
        zgodzilam sie majac nadzieje ze jak znikne jej z oczu na kilka godzin złapie
        cos innego niz piers i zacznie jesc normalnie... zaczełam prace.....ale nic sie
        nie zmieniło....

        minał miesiac i jedziemy do czd na biopsje....

        cdn .

        pozdrawiam
        • ali_mama Re: Pamiętnik Alicji - CZD gastroenterologia 18.11.06, 23:23
          cd.
          dosc dawno nie pisałam i tak mnie dzis naleciało na ciag dalszy....
          otoz pojechalismy na to biopsje.... pobrali jej wycinek.....alicja musiał byc
          na czczo od 3 w nocy a pozniej tylko na kropplwce.....jako ze byla malutka
          zrobili jej znieczulenie ogolne.... juz po zabiegu przywiezli ja z oiom-u i
          nie moglam jej karmic jeszcze 2 godziny..... a ona tak strasznie plakala ...
          wezwałam lekarza ...a on do mnie ze ak dziwnie reaguje na narkoze...dopiero jak
          zeczela zasypiac zlecil zmierzenie jej cisnienia .... oczywiscie bylo
          dobre....ale mnie cos pikneło........ nie wiem co to było ale kazało mi sciagac
          melko z piersi i lyzeczka wlewac jej do gardła..... po jakims czasie uspokoiła
          sie i zaczeła normalnie reagowac.... ale ja juz wiedziałam ze cos jest nie
          tak .....

          i tak spedzilismy kilka dni naodziale czekajac na wyniki..... az w koncu
          ordynator wpdla napomysł zbadac jej cukier na czczo...i zrobili to ... jak
          przyszły wyniki tego samego dnia tylko kolo południa wokól alicji zrobł sie
          ogromny ruch.... lekarze biegali wokól niej sami nie wiedzac co jej badac...
          najpierw zmierzyli cukier glukometrem ...wyszło 160 ...zapytali mniekiedy ja
          karmilam a ja im an to ze jakies pol godziny wczesnej....ptyali jak sie rano
          zachowywala ... ja im na to ze normalnie .... okazało sie ze miala glikemie
          3 .... w tzw miedzyczasie przyszły wyniki z biopsji ( oczywiscie na cito na
          zadanie profesora) ...... z biopsji wynikało ze alicja ma 90 % stłuszczenia
          watroby.... nie mineło pol godziny a przy łozu mojego dziecka znowu chmara
          lekarzy..... przenosza nas oddział chrób metabolicznych bo najprawdopodobniej
          mała ma wade metaboliczna..... w kilka minut byłysmy na ocm ..... i tak sie
          zaczeło nasze życie z glikogenoza

          reszte napisze nastepnym razem......

          pozdrawiam
          • ali_mama Re: Pamiętnik Alicji - CZD OCM 22.11.06, 16:35
            przeniesli nas na oddział chorób metabolicznych......wszystko działo sie tak
            szybko ze cały czas bylam w szoku.... na nowym oddziale przyszła do nas pani
            doktor.....cudowny czlowiek.....zaczeła powoli tlumaczyc na czym polega alicji
            choroba.... dała do reki glukometr i kazała zrobic profil glikiemi.....ale co
            to do cholery jest nie wiedziałam..... pomagały pielegniarki..... mineło kilka
            dni ....... reszta nastpenym razem....

            pozdrawiam


            tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10722;104/st/20050320/n/Alicja/dt/18/k/2b78/age.png
    • aania25 Re: Pamiętnik Alicji - ciąża 16.11.06, 22:48
      Mamo Alicji, jak sie miewa coreczka, mam nadzieje, ze wszystko sie wyjasnilo i
      malenka odzyskala apetyt?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka