madziaaaa
22.05.06, 08:35
Wczoraj doszło w moim szanownym do mu do małej scysji. poszło o letnie
kolonie.Ja uażam, że jak dziecko pójdzie do szkoły, to spokojnie może jechac
samo na kolonie. Dzieciak uczy się samodzielności,pewności siebie, jest za
siebie odpowiedzialny. Na co mąż wypalił, ze nie ma mowy, najwcześniej po 4
klasie. Na co ja, że ja po raz pierwszy jechałam po zerówce. Na co on, że to
się nie liczy, bo z bratem(starszym).I z Łodzi można tam było wtedy nawet
tramwajem dojechać. I w ogóle kiedyś, to była inna kadra, a teraz zobacz co
sie dzieje?Tylko pijaństwo i pijaństwo! Na to ja, ze w takim razie lepiej,
żeby dziecko cały czas pod skrzydłami mamusi i tatusia było?!!! A co do
pijaństwa, to ja co roku na studiach i po jeździłam jako wychowawczyni i
jakoś pijaństwa nie było. Na to on, ze jak wszyscy byliby tak odpowiedzialni
jak ja, to by puścił. Na to ja:To trzeba Olkę do zuchów zapisać i niech
jeżdzi na kolonie zuchowe.
Na to łaskawie się zgodził.
Póki co czteroletnia Olcia smacznie spała w łóżku nie wiedzac, co ją czeka za
lat parę.
A Wy kedy uścicie dzieciaki na kolonie?