strach o dziecko

28.06.06, 08:31
Temat trudny i bolesny. Przepraszam obecne ciężarówki, wiec może niech nie
czytają? Dziewczyny, czy bałyście się będąc w ciąży, że Wasze dziecko może
urodzić się niepełnosprawne, czy nie myślałyście o tym?Ja z racji studiów,
które skończyłam (pedagogika specjalna)i niezliczonej ilości praktyk,
widziałam w życiunaprawdę zatrważajacą liczbę dzieci z jakąś dysfunkcją.
Każdego dnia w ciąży, podczas każdego badania, drżałam, że coś może być nie
tak.Aż mój lekarz już na mnie wyzywał, choć jak mówił, razumiał to. Czułam
podświadomie, ze wszystko będzie dobrze, ale strach wciąż był. Ale nie
rozmawialiśmy o tym z mężem głośno. Dopiero po urodzeniu Oli przyznałam mu
się do moich obaw.
Kurczę, większość osób boi się Zespołu Downa, a tak naprawdę jest cała masa
innych chorób. Straszne to i niesprawiedliwe.
Jestem zwolenniczką integracji. Moje dziecko chodzi do Przedszkola
Integracyjnego. I wiecie co. Wszystkie dzieci z ZD w tym p-lu mają młodych
rodziców, może nawet młodszych ode mnie. A przecież ryzyko zachorowania na ZD
zwiększa sie z wiekiem.
    • kika2345 Re: strach o dziecko 28.06.06, 08:44
      ja tez sie obawialam ale bardziej moj maz bal sie kazdej wizyty u lekarza .
      Pilnowal mojej diety trybu zycia w ciazy .Ale naszczescie wszystko przebieglo
      ok chociz gdy na porodowce zobaczyl proznociag ( rodzilam 14 godzin) to sie tak
      przerazil ze malo co nie zemdlal.Nadomiar tego jeszcze nierozumial oczy my
      rozmawiamy z lekarzem Ja po francusku a maz po flamandzku. Udalo sie i teraz
      mamy wspanialego synka.Lecz wiem gdyby urodzil nam sie chory tak samo mocno
      kochalibysmy go.
      • madziaaaa Re: strach o dziecko 28.06.06, 08:57
        To, że dziecko kochałoby sie taką sama , wielką miłością, to normalne. Ale
        wiem, ze rozpaczałabym, pytała "dlaczego my". Siły potrzeba do tego wszystkiego
        ogromnej. Przeogromnej.
        • kuncwotek Re: strach o dziecko 28.06.06, 09:14
          Też tak miałam. Dziękuje Bogu codzniennie, że mam zdrową córkę, dziekuję za
          Nią - za ten cud! Proszę nie tylko o zdrowie dla Zuzi, ale i dla mnie i mojego
          męża. Chcę żyć i widzieć jak Ona dorasta, jaka jest kochana, wspaniala i
          piękna! Strasznie Ją kocham! Aż mi łezka popłyneła! Zawsze tak mam!
          Czasami życie jest nie sprawiedliwe. Dlaczego dzieci musza cierpieć? Takie
          małe, bezbronne istotki! Wiecie podziwiam mamy, które przeżyły śmierć własnego
          dziecka. Nie wiem co ja bym zrobiła. Straszne! Okropne!
          • pomme Re: strach o dziecko 28.06.06, 09:18
            ja tez miałam choc gdzies tam czułam taki wewnetrzny spokój.teraz tez mam ze
            coś może sie dopiero okazać...
            • elag3 Re: strach o dziecko 28.06.06, 12:25
              Ja bałam się komplikacji przy porodzie i tego że dziecko będzie niedotlenione a
              konkretnie mowiąc to najbardziej bałam się porażenia mózgowego. Pod koniec ciąży
              ubzdurałam sobie że moje dziecko ma krótką pępowinę ale nie robilam z tego afery
              bo nie należę do panikar. I .....błąd. Moje dziecko miało krótką pępowinę, nie
              mogłam go urodzić i skończyło się na zabiegowym, mały był niedotleniony, miał
              podrażniony układ nerwowy. Na szczęście wszystkie objawy ustąpiły i Miłcio jest
              zdrów jak ryba.
              Czasem trzeba uwierzyć własnemu przeczuciu - teraz staram się to robić.
              • madziaaaa a ja się bałam, że 28.06.06, 12:36
                umrę przy porodzie. jeszcze żyję. Tu się intuicja nie sprawdziła.
    • iwles Re: strach o dziecko 28.06.06, 12:54
      Całą ciążę bałam się :
      1. Czy w ogóle ciążę donoszę (byłam po jednym poronieniu, a druga ciąża od
      początku zagrożona)
      2. Żeby w ostatnich tygodniach ciąży dziecko nie owinęło się pępowiną.
      3. Żeby dziecko było zdrowe.

      Kiedy dzidziuś za długo nie ruszał się w brzuszku - specjalnie cos jadłam albo
      piłam, żeby poczuć ruchy.
      Wiem, to trochę chore, ale silniejsze ode mnie....
    • agulka242 Re: nie chodzi nawet o wiek... 28.06.06, 13:03
      Ja mam 24 latai choruje na epilepsję od 13 lat.Moja sąsiadka również ,poza tym
      niedawno urodziłyśmy dzieci.Ja-przed planowaniem dziecięcia brałam kwas foliowy
      i leki na epi,oraz była pod ścisłą kontrolą lekarza ginekologa i
      epileptologa ,poza tym dostałam jeszcze w ciąży cukrzycę-młoda urodziła się
      zdrowa.Sąsiadka-paliła przed ciążą i w czasie jej trwania,nie zażywała żadnych
      leków na epi pomimo ataków,nie brała kwasu,efekt-zespół Downa.Niestety przy
      takim schorzeniu postapiła ...szkoda mi słów.Ktoś może powiedzieć,że może i tak
      dzidzia urodziłaby się z ZD,ale epi ma to do siebie,że przy braniu leków
      zakłócone jest wchłanianie kwasu foliowego.Wtstarczyłby brać jedną maluśką
      tableteczkę,a być może wszystko byłoby dobrze i stosować leki na epi ofcors,ale
      jak się nie "miało czasu na wizytę u lekarza" to nie ma co tereaz obwiniać
      innych.Szkoda mi małego!Nie wierzę,że zajmie się rehabilitacją synka bo na
      razie nic w tej sprawie nie robi.Młody ma jeszce problemy neurologiczne i
      powinien uczęszczać na masaże rehabilitacyjne.Dałam jej namiary to państwowego
      masażysty i w dodatku dobrego fachowca(ja z moją młodą korzystałyśmy z powodu
      kręczu szyi).Mam wrażenie,że ma włączony olewator na "takie"dziecko.
      • madziaaaa Re: nie chodzi nawet o wiek... 28.06.06, 13:23
        tylko ZD nie ma chyba nic wspólnego z braniem kwasu foliowego, ale może sie mylę
        • mamka_klamka Re: nie chodzi nawet o wiek... 28.06.06, 20:22
          Chyba się nie mylisz.
    • agulka242 Re: do madziaaaa 28.06.06, 13:42
      Będąc w ciąży leżałam na patologii ciąży(z powodu m.in. padaczki i cukrzycy) w
      Akademii Medycznej w Gdańsku i lekarze,którzy np,robili mi szczegółowe USG
      informowali w jakim celu je robią(aby wykluczyć tak CZĘSTE wady płodu u kobiet
      z epi jak:rozszczep wargi,rozszczep kręgosłupa,wady w budowie
      serca,wątroby,mózgu i m.in.zepół Downa.Nisety zdarza się (tak mnie
      informowano!) częściej u kobiet z epi niż u zdrowych kobiet w ciąży.Wiem,że
      matki nie mają na to wpływu,ale ta dziewczyna(może tak może i nie)miała być
      może.Gdyby była pod kontrolą i miała dokładne USG w odpowiedniej placówce to ta
      choroba wyszłaby szybciej i może coś możnabyłoby zrobić ku przyszłości(przecież
      dzieci z ZD przeważnie mają jeszcze inne schorzenia związane z tą chorobą
      np.wady serduszka lub inne).Niestsety ona może teraz tylko rozmyślać ,co by
      było gdyby...się leczyła,kontrolowała itd.Akurat w jej przypadku mogła zrobić
      coś,aby temu zapobiec.Ja byłam naprawdę pod ścisła kontrolą i za każdym razem
      na każdym USG lekarz(jeżeli robił akurat inny)sprawdzał młoda w brzuchu pod
      kątem tych właśnie wad(pomimo tego,że ja informowałam ,że miałam juz robiony
      taki wywiad).Na moim pierwszym usg (6 tc)ginekolog kontrolował już płó pod
      kątem właśnie tych konkretnych wad,a tak jap pisałam my(chore na epi)jesteśmy
      bardziej narażone na takie wady u dzieci w okresie płodowym.
      • madziaaaa Re: do madziaaaa 28.06.06, 13:47
        oczywiście zgadzam się z Tobą w pełni. Mnie chodzi o fakt, ze ZD jest wadą
        genetyczną, poprzez branie leków jej nie unikniesz. Biorąc kwas foliowy
        zmniejszasz ryzyko wystąpienia wad OUN.
        • agulka242 Re: do wszystkich 28.06.06, 14:55
          Wiecie co?Ja tam nie jestem może taką wzorową katoliczką(nie uczęszczam do
          Kościoła-chyba,że ślub,chrzciny itp),ale wierzę w Boga.Czasem wydaje mi się,że
          może go nie ma.Skoro On tak bardzo umiłował sobie dzieci,to dlaczego skazuje je
          na takie życie?!Dlaczego w ogóle są na świecie chore dzieci??!!Bo ja jeszcze
          zrozumiałbym chorych dorosłych(kara za grzechy,czy cuś tam),ale chore dzieci i
          to najczęściej od urodzenia?!Może i dziwnie myślę,ale od kiedy mam swoje
          dziecię to mnie to jakoś tam od środka zżera.Patrzę pod kątem swojego
          dziecka.Ja wiem,że ponoć tak chore dzieci rodzą się rodzicom,którzy (wg
          np.forum "Chore dziecko")dadzą sobie w życiu radę ,że poniosą i doniosą ten
          krzyż do końca swoich dni,ale jakoś tak zwyczajnie nie docierają do mnie takie
          argumenty,taka logika(wg mnie nie ma to nic wspólnego z logiką).To cholernie
          niesprawiedliwe!Boże mógłbyś coś z tym zrobić(w końcu słyszysz te moje
          obrabianie Ci dupska)!!!Proszę Cię weź się do roboty!
    • gusia210 Re: strach o dziecko 28.06.06, 15:48
      strasznie się bałam(prawdopdobnie jest to związane z moją pracą i
      wykształecniem-pracuję z dziećmi z MPD
      do tego stopnia bałam się że robiłam badania prenatalne(wszystkim polecam)
      na szczęście młody jest zdrowy i dziękuję za to Bogu(jeśli tam naprawdę jest-
      nie jestem zagorzałą katoliczką) i wszystkim innym
      • dzoaann Re: strach o dziecko 28.06.06, 16:51
        Bałam się...
        Całą ciążę,a także po,bo Duży urodził sie po bardzo skomplikowanym porodzie i
        podejrzewałam porażenie...
        Teraz wciąż dziękuję za to,że są zdrowi i modlę się o to ,by wciąż tak było.
        Choroba dziecka i, nie daj Boże, jego śmierć wydają mi się najgorszym nieszczęściem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja