ninjo
10.07.06, 17:03
bo moja przyjaciolka byla rodzila w piatek w nocy, w Wawie i odsylali ja
kilka razy, bo nie ma miejsc...
Najpierw w Bielanskim (19:00) ja odeslali, ze nie ma miejsc. lekarka
powiedziala, ze moze jeszcze niech jedzie do domu, a ona juz miala skurcze co
4 minuty, na szczescie polozna powiedziala, ze niech szuka szpitala, bo moze
szybko pojsc. Jednak szpital miejsca nie znalazl, powiedzieli, zeby jechali
do Wolomina... No to sami zaczeli szukac. o 21-ej (troche sie schodzilo, bo
wszedzie czekali, poza tym ktg) trafili na Kasprzaka, ale tam tez nie bylo
miejsc. No i w koncu o 23-ej trafili na Inflancka i sie nie dali wyrzucic. O
1-ej urodzil sie maluch.
Z kolei inni znajomi rodzili w sobote i tez ich tak odsylali.
to musi byc malo fajne, jak tak juz czujesz, ze dziecko chce wyjsc, a oni
mowia: niestety, miejsc nie ma
i wlasnie ciakwa jestem, jak czesto sie w Wawie zdarza, ze nigdzie miejsc nie
ma (bo np. remonty, szpitale zamkniete bo sepsa...)
jesooo jak dlugo wyszlo