agulka242
17.07.06, 09:47
Jak Boga kocham!W tym tygodniu rozpoczynam kurs prawa jazdy(drugie podejście
po trzyletniej przerwie).Zmieniliśmy autko na nowe(w sensie inne-nie chodzi o
nowe z saloonu).Ponieważ mężon ma swoje firmowe,to nasze jest na łikendy,a
poza nimi stoi samutkie na parkingu i tęskni.Po małych negocjacjach żebym
wreszcie ruszyła cztery litery i dokończyła(teraz to już zaczynam od nowa)
to ,co zaczęłam,postanowiłam skończyć i zdać te choloerne prawko.Mam lenia,a
poza tym naprawdę się boję,że skończę w kiciu!Nie jestem tłukiem,ale
normalnie się boję,że w przyszłości kogoś zabiję.
Miałam nadzieję,że szefowa się nie zgodzi na cotygodniowe wyjścia półtorej
godz.przed końcem pracy,ale...się zgodziła(ucieszyła się ,że będę mobilna).No
to miałam z głowy jedną wymówkę,druga:mam tak mało czasu dla młodej(poracuję
do 17.00),a tu jeszcze prawko będę robiła.Małżon taki chętny się zrobił do
opieki nad Majką,że on bynajmniej problemu nie widzi...
No to idę się już zapisać>idzie ,zastanawiając się ile dni jeszcze spędzi na
wolności<...
P.S.Nie żebym nie chciała być kierowcą(kierowczynią?),ale się normalnie boję
o przyszłość:moją w pierdlu,dziecka mego w placówce państwowej i owdowiałego
małżona szukającego nowej pani Z.
Dobra,proszę o pocieszenie i kopnięcie mnie w d... w celu zachęty.
Aga.