madziaaaa
04.08.06, 17:44
Chciałabym być gospodynią domową. Serio. Byłam przez ponad 3 lata na
wychowawczym i było mi dobrze w domu. Bawiłam się z dzieckiem, gotowałam
obiadki i byłam szczęśliwa. Nie rozumiałam koleżanek, które uciekały z domu do
pracy, mówiły, że to siedzenie w domu je przytłacza, czują się jak kucharki i
sprzątaczki. Nie czułam nigdy nic takiego. Po powrocie do pracy nie mogłam się
odnaleźć. Było mi bardzo ciężko, ryczałam non stop. Łudziłam się, że może mnie
zwolnią po powrocie, ale niestety nie chcieli. Jak się dowiedziałam,że nie
dostanę wypowiedzenia, to dopiero się rozryczałam, nie mogłam się uspokoić.
Koledzy z pracy, jak wyszłam od kierownika byli pewni, że jestem zwolniona,
skoro tak ryczę. Lekko się zdziwili, że płaczę z zupełnie innego powodu. Po 2
miesiącach zmieniłam pracę, trochę odżyłam, wdrożyłam się. Było ok. Ale teraz,
jak znów jestem sobie z Olą w domu, to czuję, że to jest moje miejsce. Wiem,
że po miesiącu wypoczynkowego, znów będzie mi ciężko wrócić. Szkoda, że nas
nie stać na to, bym była w domu. Ktoś powie, to po co kończyłaś studia? Bo
siedzenie w domu nie oznacza ograniczenie, my z Olą zawsze byłyśmy bardzo
aktywne, mobilne. W domu trzymała nas tylko choroba lub jakieś okropne mrozy.
Eh, fajnie by było...
Dziwna jakaś jestem, prawda?