suesslein
07.08.06, 14:05
o 5 nad ranem wlaczyl nam sie alarm przeciwpozarowy. mamy takie 4 ustrojstwa
w domu, wiec nie moglismy natychmiast zlokalizowac tego wyjacego. latalismy
po tym domu, jak oszolomy, patrzac pod sufit i dopatrujac sie czerwonego
swiatelka. znalezlismy, maz przytaszczyl drabine z garazu- mamy bardzo
wysokie sufity- i zaczal demontowac ustrojstwo. bateria siadla, wiec sie
wlaczal.
potem nie moglismy spowrotem zasnac, bo wiadomo ile emocji budzi taka forma
pobudki. dziwne, ze synus spal jak zabity