zbawienna technika?

14.08.06, 09:23
Przypomniala mi sie historia która przydarzyła się kumplowi szwagra a było to
tak:kumpel ten kupił sobie w media markt dyktafon i pewnego dnia postanowil
że zostawi ten dyktafon wlączony w domu bo był ciekawy o czym jego żona
rozmawia z koleżankami jak go nie ma...no i po nagraniu odsłuchiwal sobie az
tu nagle słyszy a jego żona mówi:"nie wiem jak mam mu (temu kumplowi)
powiedzieć że to nie jego dziecko" (wyobrazcie sobie jaki to musial być dla
niego szok), ale jeszcze chcąc się upewnic czy się nie przesłyszał wyslal
wlos dziecka na badania dna i sie okazało że jednak to nie jego o i wiadomo
rozwiedli się...i jak myślicie dziewczyny lepiej by było żeby się o tym nie
dowiedział czy dobrze się stało...a no i ta dziewczyna mieszka teraz z tym
prawdziwym ojcem
    • sarah_black38 Re: zbawienna technika? 14.08.06, 09:59
      Jest takie stare powiedzenie, że każdy kto podsłuchuje, ten zawsze cos o sobie
      usłyszy.

      A tak na powaznie moim zdaniem,że gdyby laczyła ich prwadziwa miłośc ten
      zwiazek pewnie by przetrwał.A tak może lepiej się stało. Z drugiej strony nie
      można przyszłości i wspólnego życia budować na kłamstwie...
    • kata123 Re: zbawienna technika? 14.08.06, 10:22
      ciekawość to pierwszy stopień do piekla.

      w końcu i tak by się dowiedzial. przecież ona zastanawiala się jak mu to
      powiedzieć. może lepiej, że wcześniej...
      a swoja drogą ja bym się mocno wkurzyla na mojego szanownego, za taki numer. co
      za brak zaufania! nie, żeby m coś specjalnie przed nim ukrywala, ale jeśli
      rozmawiam z przyjaciólką o jej sprawach, to on już nie musi wszystkiego
      wiedzieć.
    • madziaaaa Re: zbawienna technika? 14.08.06, 10:46
      ja uważam, że dobrze się stało. I tak prędzej, czy później takie rzeczy wychodzą
      na jaw. Jeśli zamierzał ją opuścić, to lepiej, że zrobił to póki dziecko
      maleńkie, a nie jak podrośnie i byłoby z nim bardziej zżyte.
      • dzoaann Re: zbawienna technika? 14.08.06, 11:47
        O rany.
        Jasne ,że kiepsko ,że ją podsłuchiwał.Ale w sumie na dobre się odwróciło.Niezbyt
        udane małżeństwo przestało istnieć,a mama,tata i dziecko są razem.
        Jeszcze,żeby ten facet se życie ułożył z super babką i nie musiał juz nikogo
        podsłuchiwać to byłoby supersmile
Pełna wersja