elag3
30.08.06, 11:44
W sobotę wpadłam do pierwszego lepszego przed weselem, zasiadłam i patrzę co
szanown pani szefowa robi z głową nieszczęśnicy. Od początku widać że pani
szefowa nie ma pomysłu tylko improwizuje. Zakręciła kilka zawijasków na środku
zostawiając pokaźną miotłę którą próbowała jakoś poprzypinać tu i ówdzie z
marnym skutkiem, wiszące zaś z tyłu głowy włosy pokręciła lokówką jak sądziłam
do podpięcia ale gdzie tam zostawiła jej te dwa baty nie pasujące do niczego a
co odstawało za bardzo po porostu poobcinała nożyczkami. Włściwie tylko
ciekawość co będzie dalej powstrzymywała mnie przed ucieczką. Na szczęście do
mnie podeszła inna fryzjerka i nawet się sobie podobałam, mężowi też więc nie
było tak źle ale to co zrobiła z tej biedaczki do tej pory mną trzącha.